mogą pojawić sięę przekleństwa. Ale do zniesienia
Tak więc zaczynam swój simoy obiecany projekt!
Niestety nie komiks, jak obiecałam, bo za dużo z tym jednak pracy.
Każdy z małżonków skrywał swoje tajemnice. Dla własnych zysków, celów?
Russel Cowel wiedział o zdradach żony, jednak milczał. Dlaczego? Nie odważył się powiedzieć tego nawet własnej małżonce.
Kanada
Po skończonym koncercie Russell zadzwnił do żony, jednak komórka milczała. Zdziwił się, ponieważ Patty zawsze odbierała jego telefony. Potrafiła przerwać seje, by tylko odebrać.
Postanowił szybko wrócić i dowiedzieć się o co chodzi. Rzucił jeszcze okiem w kierunku tłumu skandującego jego imie i ruszył w stronę samochodu.
Gdy dojechał na miejsce polecił szoferowi, by wprowadził saamochód do garażu, a sam wszedł do domu pytając Marię gdzie jest Patty.
- Przyszedl pan Daniel, oboje są przy basenie. - Odrzekła Maria. Ze zdziwieniem na twarzy ruszył w kierunku ogrodu, zauważywszy żone zaczął się czerwienić.

– Co tu się do cholery dzieje? Patty! Ubierz się natychmiast! Co to za sesje w domu?!
–Króliczku, nie gniewaj się. Studio w którym mieliśmy umówioną sesję zostało nieoczekiwanie zajęte, więc pomyślałam, że moglibyśmy ją urządzić tutaj. Daniel ma profesjonalny i przenośny sprzęt... - wyjaśniła Patty.
– Super, ale to już lekka przesada, by robić zdjęcia w domu i to jeszcze w ogrodzie. Na Boga, Patty!
Żona od razu podbiegła do męża, tłumacząc się z zajętego studia gdzie mieli mieć sesję, więc zaproponowsaała zdjęcia w domu. Daniel widząc Russella od razu zaczął pokować sprzęt. Pożegnał się i szybko wyszedł. Russell zaś udał się do salonu, dając wcześniej znak żonie, że muszą porozmawiać. Rozmowa, a raczej kłótnia. Bo ich rozmowy głoównie tak wyglądały, dotyczyła przyszlości, karier Patty.
- Ogarnij się! Nie moge ci zabronić pracować, ale kiedy zostaniesz matką.. - urwał wpatrując się w ekran komputera
Po tych słowach kłotnie przybrały na sile. Russell pragnął dziecka i namawiał na nie żonę. Zawsze chciał mieć rodzinę, dla niej jednak myśl o dziecku i utracie figury była nie do pomyślenia.Patty wyszła wściekła, zaś chlopak został w salonie przeglądając kolejne strony internetowe plotkujące o gorącym romansie jego żony z Danielem.
Brimstome
Gregory spokojnie oglądał telewizję w swoim domu, gdy nagle usłyszał skrzypienie schodów. Udał się więc do kuchni, a widząc matkę natychmiast do niej podszedł.
- Mamo, lekarz kazał ci odpoczywać.
- Noe mogę cały czas leżeć, bo zwariuje. Czuje się dobrze nie martw się. - Odparła Grece i uśmiechnęla się do synka. Gdy woda na herbatę się zagotowała, wlała ją do kubka. Greg uparl się, że zaniesie ją do pokoju, by mama się nie trudziła.
Kanada
[img][/img]

Kobieta wróciła do salonu, chcąc spokojnie porozmawiać z mężem. Widząc jednak że ten siedzi z nosem wlepionuym w monitor zrezygnowała. Małżonek jednak usłyszał jej kroki i spojrzał w jej stronę. Odezwał się ze spokojem w głosie, nie miał już sił na kłótnie.
- Wiesz co piszą? - nie czekając nawet na odpowiedz żony Russell kontynuował - że masz romans z fotografem!
Patty udła zaskoczoną i zdenerwowaną tą plotką. Russell wiedział, że jest prawdziwa, wolał jednak wierzyć że romans siię zakończył. Żona przecież zapzeczała, była wiarygodna.
- To jakieś kpiny! Wiesz przecież, że połowa tych plotek jest wyssana z palca. A o tobie co pisali? Podejrzewali cię o homoseksualizm, sam się tego wyparłeś, a ja stałęłam za tobą murem. Proszę cię nie kłóćmy się.
Prawda, Patty broniła męża przed reporterami. Nigdy już nie wrócono do tego tematu, ani w małżeństwie, ani w mediach.
- Russell nie kłóćmy się już. to niema sensu. Nie chce dziecka, ale mogę Ci obiecać, że jeżeli zajdę w ciążę nie usunę jej. - Obiecała.
-Jakoś ci nie wierzę. Z resztą w jaki sposób miałabyś zajść, co? - Spojrzał na nią marszcząc brwi.
Para wymieniła między sobą lekko niezręczne uśmiechy po czym Patty poszła do sypialni. Russell nie potrafił już przeglądać sieci. Wiedział doskonale, że plotki na temat romansu Daniela i jego żony są prawdziwe. To tylko przywołało niechciane wspomnienia. Kiedy to Russell szybciej wrócił do domu był na prawde w dobrym humorze. Pragnął tylko ucałować swoją żonę i zacząć komponować nowy, rytmiczny kawałek. Niestety nigdzie nie mógł jej znaleźć co sprawiło, że nabrał podejrzeń; przecież dzisiaj miała mieć wolne. W końcu wolnym krokiem zaczął podchodzić do drzwi sypialni. Kiedy znalazł się u celu lekko je odchylił, żeby dostrzec to czego zobaczyć nigdy nie chciał. Patty leząca nago w objęciach innego mężczyzny.
Brimstome
Była pierwsza w nocy, gdy Gregory podniusł się z kanapy, na której próbował usnąc. Niestety emacje, które przeżył nie pozwalaly mu zmrużyć oka. Udało mu się bowiem dostać na koncer, na którym grał między innymi Russell Cowel. Wstał i wyszedł, pomyślał bowiem że spacer pomoże mu zasnąc. W oddali jednak zauważył znajomą twarz. Lynn była jego starą znajomą.
- Cześć Lynn

Uśmiechnął się lekko. Odkd dowiedział się czym zajmuje się dziewczyna, nie był zachwycony. Może on nie miał pracy, ale starał się utrzymmać dom. Pieniądze ze spdku po ojcu, ręta matki starczały na leki. Sam dorabiał malują obrazy, niektóre się sprzedawały inne nie. Ale zawsze jaokoś żył. Lynn często mu to wyopominała, namawiąc na współpracę.
- A ty co? Nie pracujesz. Utrzymujesz ze spadku po ojcu i rencie matki. Chyba nie myślisz, że będzie to trwać wiecznie?
- Oczywiście, że nie. Co będzie to będzie. Na razie wolę nie myśleć o przyszłości. - Odparł smutno i spuścił głowę. Zaraz jednak ją uniusł słysząc nadjjeżdzający samochód, do którego podeszła koleżanka. Gregory wycofał się po cichu idąc w kierunku domu. Kiedy zauważył w oknach światło, przspieszył kroku. W popłochu wpadł do kuchni, gddzie zauważył matkę. Podbiegając do matki wyjął telefon komórkowy.
Kanada
Ze zmęczenia Russell zasnął na kanapie. Po wczorajszej wymianie zdań z żoną był tak wyczerpany, że nawet nie miał sił doczołgać się do sypialni. Tym bardziej spanie z Patty nie było jego marzeniem.

Na równe nogi zerwał go dźwięk dzwonka telefonu komórkowego. Gdy spojrzał na wyświetlacz, wiedział już kto dzwoni, Michael - jego menager. Nie chciał odbierać, ale dokuczliwy dźwięk był nie do zniesienia. Rozmowwa z menagerem tym bardziej.
- Co się stało, że dzwonisz o... siódmej? - Zapytał zdziwiony muzyk.
- Nakręcć zegarek jest dziesiąta- wyjaśnił Mike. - Jestem głupi, znów nawaliłem, wiem masz prawo być zły ... - próbował się usprawiedliwić - ...ale...
- Ale co do ****?1 Wyduś to w końcu! - Zirytował się Russell
- Lecisz dziś na Hawaje. Załatwiłem ci sesje na nową płyte.
- Mike... Zabije cię, więc o tym?
- Wybacz człowieku. Zapomniałem, kurde! Wylatujesz za trzy godziny więc lepiej się pakuj. Dzwoniłem do chłopakow, teźż chcą mi skopać dupę.
- Prawidłowo. - Zakończył rozmowe rzucając telefon na kanape. Poirytowany ruszył w stronę sypialni szukając walizki, Patty wyszła z łazienki. Zaciekawiona zapytała męża dokd leci. Russell wyjaśnił jej wszystko. Gdy skończył się pakować, poprosił ochroniarza, by zaniósł bagaże do samochodu. Sam ruszył w kierunku kuchni, by jeszcze coś przegryść. Z sypialni wyszła Patty i podeszła do małżonka.
- Russ, zabierz mnie ze sobą.
Russell o mało się nie zadławił słysząc te słowa.
- Patty. Będe prcował.
- To dobra okazja, byśmy się pogodzili. Nie mam sesji w najbliższym czasie.
Patty uśmiechnęła się i pocałowała męża, który popijał kawę. Russell rowniwż się uśmiechną. Może faktycznie ich stosunki poprawią się po tym wyjeździe?
Brimstome
Gregory czeka w szpitalu, na jakiekolwiek wieści o stanie zdrowia swojej matki. Obawia się, ze rak postąpił, chodź lekarze zapewniali go, że jest dobrze. Rak nie postępuje, a leki pomagają. Obawy potęgują się z każdą minutą ciszy, w końcu zza dzwi wychodzi dokrtor. Greg natychmiast do niego podbiega pytając o jej stan.
- Chcemy zatrzymać pana mamę na obserwacji.
- Mogę ją zobaczyć?
- Powinna odpoczywać. Może jutro.
Cłopak ze smutkiem opuszcza szpital kierując się do mieszkania. W połowie drogi jednak spotkał swoją przyjaciółkę, Lynn. Patrząc na jej twarz, ciężko jednak było poznnać że to ona.

- Co ci się stało? - Spytał Greg. Dziewczyna jednak zignorowała pytanie chcąc minąc Grega. W końcu nie pochwalał jej zawodu, a ona nie miała ochoty z nim rozmawiać, czy poraz kolejny namiać na współpracę. Chłopak jednak naciskał, więc Lynn odwróciła się i przytuliła przyjaciela.
- Greg, błagam. Zgódź się. Potrzebna mi ochrona.
- Czekaj, czekaj. To ci narkotykowi cię pobili?
- Niezadowolony klient. Troche namieszałam. Wiesz... Nie miałam towaru, a Lars spoźnia się z dostawą... Na jedno wychodzi, Greg. Pracuj ze mną!
Greg jednak stanowczo zaprzeczył, Nigdy nie tknął się narkotyków i nie zamierzał się w to wplątywać. Pożegnał dziewczynę i ruszył w strone domu z zamiarem ogarnięcia tego syfu. Postanowił posprzątać dom, by matka gdy wróci była szczęśliwa.
Lotnisko
- Mike! Nie będe czekał. Zabiję cię tu i teraz! - Wywał się Russell

– Chwila! To nie moja wina. Wszystko tak szybko się stało. Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie fotograf, z którym byliśmy umówieni. Od razu zadzwoniłem do chłopaków z zespołu, myślałem że cię zawiadomili. - Próbował się tłumaczyć. Jednak na nic się to zdało, bo Russell oznajmił że jest zwolniony.
Brimstome
Gdy skończył sprzątać, postanowil znalźć w końcu jakąś prace, choć w dxzielnicy takiej jak Brimstome nie jest to łatwe. Nie tracą dobrej myśli usiadł i wziął do ręki gazete. Przeglądał ogłoszenia , gdy do mieszkania ktoś wszedł.
- Cholera Lynn, co ty tu robisz?
- Wybacz, nie chcę robić ci kłopotów, ale musisz mnie ukryć - wyszeptała dziewczyna - Radzę ci na przyszłość zamykać drzwi. Możesz mieć nieproszonych gości. - Dodała
Chłopak przełknął głośno śline i spojrzawszy gniewnie na dziewczynę złapał ją za nagarstek z zamiarem wystawienia jej za drzwi.
- Załatwiaj swoje brydne sprawy poza moim domem!
Spostrzegawcza Lynn jednak zauważyła gazetę, leżącą na kanapie i uśmichnęłą się. Nie mogła pozostawić tego bez komentarza.
- Ha! Widzę, że szukanie pracy idzie ci pełną parą!
Jednak Greg zignorował ją. Lynn była jednak uparta, nadal próbowała przekonać Gregora do wspołpracy z nią.
W końcu Greg niechętnie zgadił się chronić dziewczyne. Głównie przemówiły pieniądze, których potrzebował, a złaszcza matka. Gdy wyjdzie zapewne będzie potrzebowała mnóstwa lekarstw.
A to hotel na Hawajach


cdn, bo ciągle zapominam o zdjęciach