Dziękuję za pochwały Ja wiem, że u mnie jest więcej zdjęć niż samej historii, ale ja po prostu uwielbiam robić zdjęcia w Simsach a tej parze to już szczególnie Może kiedyś stworzę inną, w której fabuła będzie bardziej rozwinięta i dopieszczona
Zbliżały się Święta. Magiczny czas dla wszystkich. A ponieważ to czas spełniających się życzeń, Sky pragnąc czegoś od dziecka, wpadła na pewien, trochę szalony jak na syrenę, pomysł. Skorzystała z okazji, by o tym wspomnieć, gdy Paweł zapytał, co by chciała dostać w prezencie. Bez zastanowienia odparła, że ŚNIEG.
Pawła wytrąciło to trochę z równowagi, bo spodziewał się jakiejś drobnej, materialnej rzeczy, którą kupiłby na wyspie, ładnie zapakował i schował pod palmową choinką. Nigdy nie wpadłby na myśl o śniegu. Zresztą, jak miałby podarować jej śnieg? Głowił się nad tym kilka dni, aż nagle go olśniło. Oczywiście dzięki Sky, subtelnie rozkładającej po domu ulotki, reklamujące zimową wycieczkę do Granitowych Kaskad. Zaśmiał się pod nosem, gdy dotarło do niego, że jego sprytna ukochana, wszystko dokładnie sobie obmyśliła. Nie tracił czasu i wykupił przez internet ową wycieczkę i poinformował o tym Sky, która ucieszyła się jak mała dziewczynka na wieść, że dostanie kucyka.
Wyruszyli więc w pierwszą, wspólną podróż, poza granice tak dobrze im znanej wyspy. Paweł również cieszył się na ten wyjazd. Nie tylko dlatego, że mieli jechać razem, ale również dlatego, że od chwili jego przeprowadzki na wyspę, nie wracał nawet wspomnieniami do miejsc mu znanych z poprzedniego życia, a które były dość ważne.
Gdy dotarli na miejsce, Paweł trochę się zmartwił, bo nie było zbyt wiele śniegu. Ledwo co biały puch pokrywał górną warstwę krzewów, a ziemia była tylko lekko zmarznięta. Jednak, ujrzawszy promienny uśmiech Sky, poczuł ulgę. Dla Sky ważne już było to, że znalazła się po raz pierwszy w zupełnie innym świecie, dalekim od tropikalnego, wyspiarskiego życia. Mogła odetchnąć górskim powietrzem, które wypełniało całe płuca. Mogła obserwować zupełnie inną roślinność, inne zwierzęta, poznać nowych ludzi.
Wieczorem rozpalili ognisko. Paweł słynął ze swoich fantazyjnych opowieści. Na prawdę potrafił ożywić każde słowa i inni lubili go słuchać. Nie czekał więc długo i skorzystał z klimatycznej okazji i opowiedział Sky parę niesamowitych, ogniskowych historii. A wczuł się w nie bardzo.
Na początku zaczął łagodnie, potem przeszedł do bardziej przerażających opowieści.
Jednak Sky widząc, jakie Paweł robi przy tym miny, zanosiła się śmiechem.
Dzięki Pawłowi, Sky poznała smak...przypalonych pianek. Ale smakowitych i tak.
Kolejny dzień okazał się jeszcze cudowniejszy niż poprzedni. W nocy napadało tyle śniegu, że trzeba było odgarnąć wejście, żeby móc wyjść na zewnątrz.
Sky dosłownie smakowała nowego zjawiska. Patrzyła w niebo, wystawiała język, czekając aż jakiś płatek śniegu na niego spadnie i rozpuści się. Paweł nie mógł się na to napatrzeć. Była cudownie rozkoszna, gdy tak się zachowywała. Pokazał jej jak lepi się bałwana, jak uformować idealnie okrągłą kulę śniegu. Pokazał, co to znaczy robić anioła na śniegu.
I nawet się nie spodziewał, że Sky będzie tak dobra w rzucaniu śnieżkami.
Nie obyło się także bez natarć śnieżnych...
W końcu przyszła Gwiazdka. Sky wyczekiwała tego dnia najbardziej. Marzyła o tym by ubrać prawdziwą, świąteczną choinkę. Ozdobić ją najróżniejszymi ozdobami, bombkami, kolorowymi łańcuchami i pięknie palącymi się lampkami.
Były tańce i przytulańce przy wesoło igrających płomykach w kominku.
Były też wygłupy i uwielbiana przez Pawła mina na "prosiaczkową syrenkę".
Przyszedł czas na prezent od Sky, który do tej pory był tak dobrze ukrywany pod swetrem.
A był to prezent najwspanialszy jaki można w życiu dostać od ukochanej.
Magiczne zakończenie cudownych Świąt i rozpoczęcie kolejnego rozdziału w życiu.
Wyczekiwanie nowych wyzwań i obowiązków czas start.
Wspaniała historia i niesamowite zdjęcia! Nie wiem jak to robisz, ale z ogromną przyjemnością Twoje fotki oglądam Czekamy na kolejny odcinek w takim razie, bo dawno nie słyszeliśmy co tam u Pawła i Sky słychać
Minęło sporo czasu, odkąd Sky i Paweł spędzili wspólnie ferie zimowe w Granitowych Kaskadach. Był to magiczny czas, nie tylko ze względu na świąteczną atmosferę zbliżających się Świąt, ale również dlatego, że Sky oczekiwała dziecka. Był to dla nich wyjątkowy prezent pod choinkę.
Czas mijał, niecierpliwość u obojga rodziców z dnia na dzień się pogłębiała. Humory Sky też nie poprawiały sytuacji. Była obolała, marudna, nie miała ochoty wychodzić z domu. Czasem tylko spacerowała po plaży dookoła domu, by ich dziecko przyzwyczajało się już w brzuchu do oceanicznej bryzy.
W końcu nadszedł ten długo wyczekiwany dzień narodzin. Paweł strasznie to przeżywał (jak większość mężczyzn). Kiedy Sky dostała silnych skurczy, jak najszybciej poprosili przyjaciół o pomoc w dostaniu się do szpitala. Sky nie chciała ryzykować i rodzić w domu sama.
Po kilku godzinach męczarni i niewyobrażalnego bólu, na świat przyszło maleństwo. Śliczna dziewczynka, Ariel.
Kilka lat później, gdy Ariel trochę podrosła, Sky i Paweł postanowili się przeprowadzić. Do tej pory ich dom mieścił się na prywatnej wysepce, gdzie z tarasu mieli bezpośredni dostęp do wody. Doszli do wniosku, że to nie jest bezpieczne miejsce dla małej Ariel. Przenieśli się do domu, oddalonego o paręset metrów od oceanu, za to z dużym ogrodem, w którym Ariel, będzie mogła się bezpiecznie bawić.
Jak widać, urocza Ariel, odziedziczyła bledziutką karnację po mamie i ognisto rude włosy po tacie. Okazała się bardzo rezolutną dziewczynką, ciekawą świata i bardzo towarzyską.
Paweł idealnie odnajdywał się w roli rodzica. Uwielbiał spędzać czas na wieczornych zabawach z córką, ale przede wszystkim kochał opowiadać jej bajki.
Pawła i Sky teraz czeka kolejne wyzwanie, jakim będzie nauczenie Ariel podstawowych umiejętności, dzięki którym w przyszłości będzie sobie lepiej radziła w życiu. I miejmy nadzieję, że wychowanie Ariel będzie przebiegało pomyślnie.
Życie Pawła i Sky nabrało ogromnego tempa. Ariel rosła jak na drożdżach i z dnia na dzień ukazywały się jej cechy. Była rozbrykanym dzieckiem, lubiła się uczyć nowych rzeczy i spędzać czas na dworze. Bardzo polubiła budować rzeźby z piasku z rodzicami i...łapać małe krabiki. Pokochała wodę, co było do przewidzenia. Kto by nie pokochał, mieszkając w takim otoczeniu.
Kiedy Paweł szedł do pracy, Sky zabierała małą Ariel nad wodę. W głębi serca miała nadzieję, że odziedziczy po niej "syreni ogonek". Ale to okażę się dopiero za kilkanaście lat. Sky obiecała sobie, że jeśli tak się nie stanie, nie będzie czuła rozczarowania. Kocha swoją małą syrenkę, nawet bez kolorowego ogonka.
Paweł mimo tego, że dużo pracował, starał się spędzać z córką i Sky jak najwięcej czasu. A w oczach małej Ariel było widać tą ogromną miłość do taty.
Ariel dużo czasu spędzała na zabawach. Jej rodzice wychodzili z założenia, że poprzez zabawę dziecko uczy się najwięcej. Bawiąc się, Ariel uczyła się chętniej i czerpała z tego radość, nie nudziła się.
Czasem jednak trzeba było usiąść i nauczyć się kilku podstawowych rzeczy, których nie dało rady nauczyć się podczas zabaw. Wtedy Ariel poświęcała całą swoją uwagę na nowościach, których mogła się nauczyć.
Sky i Paweł dzielili się swoimi obowiązkami. Chcieli wzajemnie nauczyć Ariel, jak być dobrą i grzeczną dziewczynką, jak zwracać się do innych, jak prosić o coś i jak dziękować za to, co dostanie. I kiedy ten czas należał do Sky, co robił Paweł? Odprężał się w...basenie.
Oczywiście nie zawsze było tak kolorowo. Ariel miała też swoje humorki. Nie codziennie miała ochotę na naukę, zabaw czasem też miała dosyć.
Przyszły Święta i ich rodzinę odwiedziła stara znajoma. Była choinka, były prezenty i miło spędzony czas.
A po Świętach w domu Sky, Pawła i Ariel pojawił się nowy członek rodziny. Pojawił się nagle i znikąd. A na imię jej było Mali.
Sky wieczorami, korzystając z tego, że Paweł opiekował się Ariel, wypływała na ocean w blasku księżyca.
Miłość Pawła i Sky wciąż była głęboka i nic nie wskazywało na to, żeby kiedyś miało się to zmienić.
@Artsim modnych? Od dwóch dni Stwierdziłam, że skoro nie używam CC w budowaniu to nie zaszkodzi ich mieć dla Simów, dla odświeżenia wyglądu, bo to co z gry już nudnawe Ale Paweł o dziwo nie ma nic z CC na sobie :P
@DominikaLo tak, Ariel wyjątkowo urocza, nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak będzie wyglądała jak będzie starsza Mali to ona
Historia bardzo przyjemna, szybciutko się czyta. Zdjęcia też są bardzo ładne. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to to, że początkowo opisy były dłuższe - i tego mi troszkę pod koniec zabrakło. Lubię się zanurzyć w historii, a ona tak szybko się skończyła! Czekam na następną część. Arielka jest cudowna
Komentarz
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Zbliżały się Święta. Magiczny czas dla wszystkich. A ponieważ to czas spełniających się życzeń, Sky pragnąc czegoś od dziecka, wpadła na pewien, trochę szalony jak na syrenę, pomysł. Skorzystała z okazji, by o tym wspomnieć, gdy Paweł zapytał, co by chciała dostać w prezencie. Bez zastanowienia odparła, że ŚNIEG.
Pawła wytrąciło to trochę z równowagi, bo spodziewał się jakiejś drobnej, materialnej rzeczy, którą kupiłby na wyspie, ładnie zapakował i schował pod palmową choinką. Nigdy nie wpadłby na myśl o śniegu. Zresztą, jak miałby podarować jej śnieg? Głowił się nad tym kilka dni, aż nagle go olśniło. Oczywiście dzięki Sky, subtelnie rozkładającej po domu ulotki, reklamujące zimową wycieczkę do Granitowych Kaskad. Zaśmiał się pod nosem, gdy dotarło do niego, że jego sprytna ukochana, wszystko dokładnie sobie obmyśliła. Nie tracił czasu i wykupił przez internet ową wycieczkę i poinformował o tym Sky, która ucieszyła się jak mała dziewczynka na wieść, że dostanie kucyka.
Wyruszyli więc w pierwszą, wspólną podróż, poza granice tak dobrze im znanej wyspy. Paweł również cieszył się na ten wyjazd. Nie tylko dlatego, że mieli jechać razem, ale również dlatego, że od chwili jego przeprowadzki na wyspę, nie wracał nawet wspomnieniami do miejsc mu znanych z poprzedniego życia, a które były dość ważne.
Gdy dotarli na miejsce, Paweł trochę się zmartwił, bo nie było zbyt wiele śniegu. Ledwo co biały puch pokrywał górną warstwę krzewów, a ziemia była tylko lekko zmarznięta. Jednak, ujrzawszy promienny uśmiech Sky, poczuł ulgę. Dla Sky ważne już było to, że znalazła się po raz pierwszy w zupełnie innym świecie, dalekim od tropikalnego, wyspiarskiego życia. Mogła odetchnąć górskim powietrzem, które wypełniało całe płuca. Mogła obserwować zupełnie inną roślinność, inne zwierzęta, poznać nowych ludzi.
Wieczorem rozpalili ognisko. Paweł słynął ze swoich fantazyjnych opowieści. Na prawdę potrafił ożywić każde słowa i inni lubili go słuchać. Nie czekał więc długo i skorzystał z klimatycznej okazji i opowiedział Sky parę niesamowitych, ogniskowych historii. A wczuł się w nie bardzo.
Na początku zaczął łagodnie, potem przeszedł do bardziej przerażających opowieści.
Jednak Sky widząc, jakie Paweł robi przy tym miny, zanosiła się śmiechem.
Dzięki Pawłowi, Sky poznała smak...przypalonych pianek. Ale smakowitych i tak.
Kolejny dzień okazał się jeszcze cudowniejszy niż poprzedni. W nocy napadało tyle śniegu, że trzeba było odgarnąć wejście, żeby móc wyjść na zewnątrz.
Sky dosłownie smakowała nowego zjawiska. Patrzyła w niebo, wystawiała język, czekając aż jakiś płatek śniegu na niego spadnie i rozpuści się. Paweł nie mógł się na to napatrzeć. Była cudownie rozkoszna, gdy tak się zachowywała. Pokazał jej jak lepi się bałwana, jak uformować idealnie okrągłą kulę śniegu. Pokazał, co to znaczy robić anioła na śniegu.
I nawet się nie spodziewał, że Sky będzie tak dobra w rzucaniu śnieżkami.
Nie obyło się także bez natarć śnieżnych...
W końcu przyszła Gwiazdka. Sky wyczekiwała tego dnia najbardziej. Marzyła o tym by ubrać prawdziwą, świąteczną choinkę. Ozdobić ją najróżniejszymi ozdobami, bombkami, kolorowymi łańcuchami i pięknie palącymi się lampkami.
Były tańce i przytulańce przy wesoło igrających płomykach w kominku.
Były też wygłupy i uwielbiana przez Pawła mina na "prosiaczkową syrenkę".
Przyszedł czas na prezent od Sky, który do tej pory był tak dobrze ukrywany pod swetrem.
A był to prezent najwspanialszy jaki można w życiu dostać od ukochanej.
Magiczne zakończenie cudownych Świąt i rozpoczęcie kolejnego rozdziału w życiu.
Wyczekiwanie nowych wyzwań i obowiązków czas start.
◊ Instagram: nolcanol ◊
◊ TSR: nolcanol ◊
Czekam na dalszą część
Piękne zdjęcia, Zimowe widoczki świetnie wyszły.
Oooo ciekawe czy dzidziuś będzie człowiekiem czy syrenką.
Zdjęcia magiczne i zjawiskowe
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Czas mijał, niecierpliwość u obojga rodziców z dnia na dzień się pogłębiała. Humory Sky też nie poprawiały sytuacji. Była obolała, marudna, nie miała ochoty wychodzić z domu. Czasem tylko spacerowała po plaży dookoła domu, by ich dziecko przyzwyczajało się już w brzuchu do oceanicznej bryzy.
W końcu nadszedł ten długo wyczekiwany dzień narodzin. Paweł strasznie to przeżywał (jak większość mężczyzn). Kiedy Sky dostała silnych skurczy, jak najszybciej poprosili przyjaciół o pomoc w dostaniu się do szpitala. Sky nie chciała ryzykować i rodzić w domu sama.
Po kilku godzinach męczarni i niewyobrażalnego bólu, na świat przyszło maleństwo. Śliczna dziewczynka, Ariel.
Kilka lat później, gdy Ariel trochę podrosła, Sky i Paweł postanowili się przeprowadzić. Do tej pory ich dom mieścił się na prywatnej wysepce, gdzie z tarasu mieli bezpośredni dostęp do wody. Doszli do wniosku, że to nie jest bezpieczne miejsce dla małej Ariel. Przenieśli się do domu, oddalonego o paręset metrów od oceanu, za to z dużym ogrodem, w którym Ariel, będzie mogła się bezpiecznie bawić.
Jak widać, urocza Ariel, odziedziczyła bledziutką karnację po mamie i ognisto rude włosy po tacie. Okazała się bardzo rezolutną dziewczynką, ciekawą świata i bardzo towarzyską.
Paweł idealnie odnajdywał się w roli rodzica. Uwielbiał spędzać czas na wieczornych zabawach z córką, ale przede wszystkim kochał opowiadać jej bajki.
Pawła i Sky teraz czeka kolejne wyzwanie, jakim będzie nauczenie Ariel podstawowych umiejętności, dzięki którym w przyszłości będzie sobie lepiej radziła w życiu. I miejmy nadzieję, że wychowanie Ariel będzie przebiegało pomyślnie.
◊ Instagram: nolcanol ◊
◊ TSR: nolcanol ◊
Kiedy Paweł szedł do pracy, Sky zabierała małą Ariel nad wodę. W głębi serca miała nadzieję, że odziedziczy po niej "syreni ogonek". Ale to okażę się dopiero za kilkanaście lat. Sky obiecała sobie, że jeśli tak się nie stanie, nie będzie czuła rozczarowania. Kocha swoją małą syrenkę, nawet bez kolorowego ogonka.
Paweł mimo tego, że dużo pracował, starał się spędzać z córką i Sky jak najwięcej czasu. A w oczach małej Ariel było widać tą ogromną miłość do taty.
Ariel dużo czasu spędzała na zabawach. Jej rodzice wychodzili z założenia, że poprzez zabawę dziecko uczy się najwięcej. Bawiąc się, Ariel uczyła się chętniej i czerpała z tego radość, nie nudziła się.
Czasem jednak trzeba było usiąść i nauczyć się kilku podstawowych rzeczy, których nie dało rady nauczyć się podczas zabaw. Wtedy Ariel poświęcała całą swoją uwagę na nowościach, których mogła się nauczyć.
Sky i Paweł dzielili się swoimi obowiązkami. Chcieli wzajemnie nauczyć Ariel, jak być dobrą i grzeczną dziewczynką, jak zwracać się do innych, jak prosić o coś i jak dziękować za to, co dostanie. I kiedy ten czas należał do Sky, co robił Paweł? Odprężał się w...basenie.
Oczywiście nie zawsze było tak kolorowo. Ariel miała też swoje humorki. Nie codziennie miała ochotę na naukę, zabaw czasem też miała dosyć.
Przyszły Święta i ich rodzinę odwiedziła stara znajoma. Była choinka, były prezenty i miło spędzony czas.
A po Świętach w domu Sky, Pawła i Ariel pojawił się nowy członek rodziny. Pojawił się nagle i znikąd. A na imię jej było Mali.
Sky wieczorami, korzystając z tego, że Paweł opiekował się Ariel, wypływała na ocean w blasku księżyca.
Miłość Pawła i Sky wciąż była głęboka i nic nie wskazywało na to, żeby kiedyś miało się to zmienić.
◊ Instagram: nolcanol ◊
◊ TSR: nolcanol ◊
@DominikaLo tak, Ariel wyjątkowo urocza, nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak będzie wyglądała jak będzie starsza
◊ Instagram: nolcanol ◊
◊ TSR: nolcanol ◊
Wybacz