rewelacyjna kontynuacja ♥ dużo ciekawych i dowcipnych tekstów, co bardzo sobie cenię w historyjkach
dobra robota Aniuchna! ♥
podziwiam, zazdraszczam, ściskam, całuje
na więcej oczekuje ♥
Negocjacje,"moda na majonez" i ognisko w kuchni... do tego to olśnienie "Mam w sobie pasożyta" (!) No właśnie cytując autora to jest total "poziom hard" Szybko piszesz,warto jednak czytać powoli bo trudno nie rozdziabiać paszczy ze śmiechu na te teksty, brawo Mistrzu i czekam na więcej!
Aniucha, jesteś zdolniacha, bo poczuć się pewnie w dziedzinie gotowania jedynie po zakupie książki „Gotowanie wody – poziom hard” ,to nawet jak dla mnie odwaga z najwyższej półki .
Moja simka przynajmniej czyta to co kupuje, a Twojej wystarczy sam zakup . Na efekty nie trzeba było długo czekać. Kuchnia spłonęła doszczętnie, dobrze że chociaż żakiecik ocalał i wystarczyło go jedynie oczyścić
Chociaż odszkodowanie wystarczyło tylko na tosta, ale dzięki niemu nawet wybuchowy charakterek Ci złagodniał. Muszę się przyznać, że od nadmiaru imion męskich (Edek, Szymon) trochę się pogubiłam. I w końcu nie wiem z którym tak ochoczo plewiłaś, użyźniałaś, podlewałaś i odchwaszczałaś ogródek.
Z tym wydorośleniem to chyba na wyrost napisałaś... bo pomylić ciążę z efektem jojo po diecie nie każdy potrafi .
Masz rację po uzmysłowieniu sobie faktu zaciążenia - tym razem, czy chcesz, czy nie chcesz wydorośleć musisz
Sądzę, że impreza, która urządziłaś nie jest ostatnią ... bo dzieci tak szybko rosną
Kapitalne spotkanie z Vimesem! W pierwszej chwili myślałam że to oczekiwanie 10 / 20 minutowe to po to by Vimes zakupił prezerwatywy w najbliższym kiosku i natknął się przypadkowo na Aniuchnę w krzakach
Dziękuję
a teraz króciutko, ale tylko teraz następny odcinek już będzie dłuższy odcinek można by rzec wręcz specjalny, bo kończy definitywnie pewien rozdział życia bohaterki!
ODC. 3 „Gugu ga i łączymy się z kosmosem”
Może nie jest ze mnie jakaś szalona tradycjonalistka, ale nie takie były moje wyobrażenia odnośnie tego dnia. Tak jak myślałam dzień tzw. „rozwiązania” nastąpił niespodziewanie i bez uprzedzenia. Jakby nie było mamy ten dwudziesty pierwszy wiek, dziecko mogłoby zadzwonić, albo chociaż puścić sygnał: „Matko! Jestem w drodze, czekaj z obiadem!”. Niestety nic nie było tak jak w poradnikach dla ociężałych. Ponieważ, kto by czekał do rana zostałam brutalnie wyciągnięta z łóżka w środku nocy, inaczej bym TO przespała... oczywiście nie było przy mnie mojego „królewicza”, nie było różowoniebieskich balonów, zezowatej położnej, nic! Sama postawiona pod ścianą, bez wyboru. Do tego komuś tam w dole bardzo się spieszyło.
Nie było łatwo, ale o tym akurat w poradnikach wspomnieli. Na świat zaczęła spoglądać nowa para oczu, ciemnych! Przebiegły Sosna zawsze musi mieć ostatnie słowo. Nasze relacje nie polepszały się, traciłam już nadzieję, a w rękach trzymałam ostatnią rzecz jaka nas łączyła. Wybacz Emmo! Jaka rzecz?! To najprawdziwszy różowiutki bobasek!
Pierwszy etap mam już za sobą, teraz czas ogarnąć jak takie dzieci działają? Obejrzałam z wszystkich stron i obaliłam pierwszą z teorii, nie ma nigdzie panelu sterowania, ani wyłącznika. Niby nic, ale zawsze dobrze wiedzieć.
Dużo je, ale nie jest fanką tostów. Całkiem ją rozumiem, bo przecież do tostów trzeba dorosnąć, to nie byle co.
W kolejnych dniach nie było łatwiej. Musiałam kupić sobie paczkę zapałek. Śmiałam się z kreskówek, ale one faktycznie genialnie podtrzymują powieki! Po tym jak pan Sosna wylogował się z systemu, myślałam, że zostanę z górą pieluszek w pojedynkę, aż się w nich zakopię i słuch o mnie zaginie. Całe szczęście się myliłam, a Emma stała się wychowanką ulicy...nie, to brzmi koszmarnie, raczej dzieckiem całego osiedla!
Największym wsparciem wykazał się Andy, dzięki któremu w końcu mogłam pójść do łóżka. Sama. Aczkolwiek z czasem zaczęłam zauważać, że jego działania prowadzą w zgoła innym kierunku. Nie powiem, by taka adoracja mi przeszkadzała, szczególnie kiedy odciążył mnie od pieluchowych zawrotów głowy. Podziwiam go, takie ryzyko i inwestycja, a nawet nie wiadomo, czy będzie z tego jakiś zysk. Pewny siebie ten perfekcjonista.
Pomijając bezczelne i wyrachowane użycie Emmy w strefach podbojów miłosnych. Było to bardzo pokrzepiające, że jednak ktoś się wokół mojej orbity pałęta. Jakby nie było już w lustrze na siebie patrzeć nie mogłam, przecież już po porodzie, a waga się pode mną ugina! Jak to możliwe?! Depresja – powyje do księżyca przy jeszcze kilku ciasteczkach w kształcie serca!
Pomimo tych niesprzyjających warunków i faktu, że Sosna w każdej chwili może pojawić się na horyzoncie, Andy nie dawał za wygraną i nie spuszczał mnie z oka na dłużej niż kilka godzin. Muszę przyznać, że teraz już rozumiem, co Iglak czuł i myślał, pod hasłem - presja związku. I ja zaczęłam momentami takową odczuwać, chociaż nawet ten domniemany związek nie istniał.
A: Tak, ja też byłam w szoku, gdy przy kasie mi powiedzieli, że ten kupon na chrupki serowe był ważny tylko do wtorku. Normalnie świat mi się zawalił.
Czas leciał, a mała rosła jak na drożdżach, przysięgam nie robiłam żadnych eksperymentów jeśli chodzi o środowisko...czasem było kwaśne, czasem zasadowe. Ta gleba tutaj jest po prostu bardzo żyzna, już nie nadążam odchwaszczać roślin w przydomowym ogródku, ani plonów zbierać.
Chociaż niezły sajgon tutaj, to sama jestem ciekawa, co z tego wszystkiego wyniknie.
___________________________________________________
w całości zaskoczyło mnie najbardziej zachowanie Vimesa, bo nawet gdybym chciała, coś zmanipulować, to jest postacią poza moim zasięgiem, jedynym simem, którym sterować mogę jest moja Aniuchna, a on całkiem sam z takimi inicjatywami wyskakuje. teraz dodatkowo, bo w grze jestem fabularnie zdecydowanie dalej, mogę powiedzieć, że to nie pierwszy i ostatni raz, kiedy tak zaskakuje, własnym simowym i niewymuszonym działaniem.
No coz wzielas go z Galerii, gdy on juz po przejsciach byl. Nic dziwnego, ze mu sie pewne wzorce zakodowaly mimo snu w bibliotece:) Tak bylo w Trojce, ku mojemu zdumieniu tez. Mimo snu w bibliotece kazdy sim - o ile byl w grze przedtem - stosowal te same metody, co mu pozytywnie skutkowaly w poprzednim "zyciu" w innej grze. Nie wiem czy pamietasz jak Lewis mimo ze nieaktywny dla mnie kazda simke co mu sie podobala trenowal na biezni, by z nia szybko znajomosc zawrzec? No bez modu SP by sie tego sam z siebie nie nauczyl, ale gdy sie juz raz nauczyl nigdy tego nie "zapomnial" i nawet mod SP nie aktywnemu potrzebny nie byl pozniej mimo snu w bibliotece.
To takie rozwazanie na temat czy piksele maja cos na ksztalt wdrukowanych zachowan w pilk Ja uwazam ze maja choc pamiecia bym tego nie nazwala.
Tekst
. Jakby nie było mamy ten dwudziesty pierwszy wiek, dziecko mogłoby zadzwonić, albo chociaż puścić sygnał: „Matko! Jestem w drodze, czekaj z obiadem!”
zasluguje na zloty medal dowcipu. Oplulam monitor
♥♥♥
Mnie też rozbroił ten cytat, który powyżej przytoczyła Olivka oraz Aniuchna stwierdzeniem, że jednak dzieci nie posiadają panelu sterowania i wyłącznika . Wylogowany Sosna pewno się objawi w którymś momencie, ale nie wydaje mi się żeby Aniuchna przyjęła go z otwartymi ramionami , chociaż?, kto wie? . Za to Andy, no no, złoty facet. On tak naprawdę sam z siebie? . Nawet nie chcę myśleć co się będzie działo, gdy Ewa się dowie o tym jego zaangażowaniu w tak wyjątkową pomoc sąsiedzką . No tak, jest przecież powiedzenie "przez żołądek do serca" . Tutaj można go sparafrazować "przez dziecko do....." i tutaj można w domyśle mieć wszystko . Aniu, rewelacja, ubawiłam się setnie i czekam niecierpliwie na cd . Pozdrawiam bardzo serdecznie
Aniuchna! Strasznie miło i wesoło czyta się Twoje opowieści kochana! Perypetie Aniuchny jak zawsze szalone i szałowe! Nie spodziewałam się, że tak szybko się dzieciaczek pojawi! I że niewdzięcznemu Igle to wszystko ujdzie na sucho Faktycznie Aniuchna dojrzała od poprzedniej generacji Goń dalej, skoro jesteś z fabułą do przodu Zaspokajaj naszą ciekawość dalszych losów
Zgadzam się, strasznie wesoło i miejętnie piszesz no a już tekst na początku o rodzeniu dzieci, że" mamy ten dwudziesty pierwszy wiek, dziecko mogłoby zadzwonić, albo chociaż puścić sygnał: „Matko! Jestem w drodze, czekaj z obiadem!”" był de best Andy faktycznie zaskoczył ale to w końcu Vimes a dzięki Eli już trochę tych poczciwych gagatków poznaliśmy.Ta pamięć "życiowa" w czwórkowych simach jest chyba najciekawszą rzeczą w grze.
Oj tak, Ela wyćwiczyła swojego pupilka na maksa, teraz już nikt nad nim nie zapanuje.
Kolejny super odcinek, wywołujący uśmiech na twarzy.
Przyrzekam, to ostatnia wklejka.
Ona chyba złą książkę czytała, powinna przeczytać coś o zaciążonych, a nie ociężałych.
W sumie i tak sobie dobrze poradziła, nawet bez panelu sterowania.
Ciekawe, gdzie się podziewa ten "sosnowy" sprawca.
Vimes w roli niańki , on chyba chce się wkupić w jej łaski <czytaj- wleźć jej do łóżka>
Zobaczymy, jak to się dalej potoczy, oby jej tylko nie machnął drugiego dzieciaka, bo bidulka utonie w tych pieluchach.
Buziaki
Bardzo fajnie i przyjemnie czyta się Twoje historie! Mnie rozbroił tekst o przespaniu tego Dobrze, że Aniuchna ma wsparcie w Andym! Chociaż widać, że ona sama ze wszystkim też dałaby sobie świetnie radę!
Miło, że tak licznie przybyliście!
Gabi, ciekawe dlaczego uwierzę na słowo
Odcinek ponadprogramowy zainspirowany jednym z komentarzy wyjaśniający pewną sprawę z innej perspektywy
EDIT. zgodnie z sugestią Eli, naprowadzę, że ta inna perspektywa, akurat w tym odcinku należy do Ewy
ODC. 3 i trzy czwarte „Wolność pasiasta”
Vimes, to szczególna rodzina, a wręcz klan. Mieszanka genowa dziedziczona od pokoleń. Taki drink wstrząśnięty, czy zmieszany uderza do głowy, czy to posiadaczowi nazwiska, czy to innym z jego otoczenia.
Niedawno przeprowadziliśmy się do Wierzbowej Zatoczki. Andy, to nie jest przykład spokojnego osobnika, dlatego tym bardziej ciężko utrzymać go w ryzach, by nie władował się w kolejne życiowe dramaty. Jak na razie chyba najlepszą metodą kontroli sytuacji jest brak jakiejkolwiek kontroli. Waleczna męska duma nie pozwala się ujarzmić, a zakazany owoc smakuje najlepiej, dlatego spuszczenie ze smyczy wydaje się być słusznym wyborem.
Ja jednak mam oczy szeroko otwarte i nie dam się wywieźć w pole. Od czasu do czasu zabawiam się w pszczelarza i przeganiam osy jedne. Nie ma bata, na mojej zmianie miodku nie będzie. Chociaż bez bzyczenia z niezadowolenia nigdy się nie obejdzie, to jednak zawsze wraca do domu ze skruchą. Zajęcie na pełen etat, jego urok osobisty nie ułatwia sytuacji.
On sam nie pozostaje mi dłużny, bywa piekielnie zazdrosny. Każdego potencjalnego zainteresowanego moją osobą magluje, jeszcze zanim ten zdąży pomyśleć cokolwiek niewłaściwego.
Po przeprowadzce, już pierwszego dnia poznał ładną, a do tego samotną Aniuchnę. Jak on lubi być pocieszycielem i lekiem na złamane niewieście serca, szkoda tylko, że w większości sam się do tego przyczynia. Byłam, co do niej sceptycznie nastawiona, wyczuwałam, że z niej samej może być niezły numerek. Jak widać trafił swój na swego. Spotkaliśmy się w niezwykłych okolicznościach, gdy się zorientowała, że zostanie solo mamuśką. Minął już chyba rok jak się znamy i nie mam zamiaru odciągać Andiego od niej. Zmienny jak wiatr Vimes przestał skakać z kwiatka na kwiatek. Jak ci chłopcy szybko dorastają . Nie jestem zazdrosna o Aniuchnę, bo sama złapałam z nią dobry kontakt, a do tego jaką ona ma rozkoszną córeczkę!
- Ewa! Co ty tam bazgrzesz? To już nie te czasy, co się kochankowi gołębiem listy miłosne wysyła.
- Nie interesuj się!
Ach, ciężko być Vimesem, ale jeszcze gorzej być jego młodszą siostrą!
No tego sie nie spodziewalam! Siostrzyczke ze soba pociagnal do Wierzbowej Zatoczki! No z gory wspolczuje tym kandydatom na chlopaka dla niej. On nigdy nie bedzie happy z kandydatem na potencjalnego szwagra. Taki braciszek to gorszy nawet od naszych sluzb specjalnych.
Troche mnie zmylil ten tekst, bo przyzwyczalas nas, ze to do Aniuchny nalezy narracja i dopiero pod koniec zaskoczylam , ze cos mi tu nie pasuje. Ja mam prosbe - zrob edit tego - te koleczko po prawej u gory w Twoim poscie jesli nie wiesz - i daj info ze to Ewa tu wkleila kartke z pamietnika, bo ja sie zorientowalam, ale taka zmiana dla nieprzygotowanego czytelnika moze niezle namieszac,
Buziaki ♥♥♥ i jeszcze raz dziekuje za zajecie sie moim czarnym charakterem. Moze sie nawroci? Devil u Gabi sie nawrocil wiec wszystko jest mozliwe
P.S. Inna sprawa, ze jak sie rodzil u mnie w bolach, to nie umialam wtedy za chiny uczynic go postawnym facetem i posture ma nikczemna mimo uroku osobistego. Wiec kandydat na szagra dobrze umiesniony moze z niego marmolade zrobic XD Teraz juz to umiem ale nie bede go operowac
- Jakby nie było mamy ten dwudziesty pierwszy wiek, dziecko mogłoby zadzwonić, albo chociaż puścić sygnał: „Matko! Jestem w drodze, czekaj z obiadem!
- Matko jedyna dobrze że nic nie jadłam w tym momencie HAHAHA!!!!!!!!!!
Komuś tam "na dole" ? Ja bym sprostowała komuś tam "na środku"
Z Andym kapitalnie sobie radzą jako "prawie" rodzice, coś za dużo mam tych cudzysłowów tutaj hehehehe, dzieciak istota rzadka w tych czasach, to wszyscy do niego lgną, i dobrze, matula odetchnie trochę, ciasteczko zje, zrobi sobie następne dziecko w sensie HAHAH!
NOKAUT:
ODC. 3 i trzy czwarte „Wolność pasiasta”
Vimes na rybach? Oj, niestrawność po ciasteczkach z poprzedniego odcinka...
bardzo ciekawie i dowcipnie piszesz Aniu, przeczytałam z dużym zainteresowaniem zarówno część programową i ponad z pamietnika siostry Vimesa
fajne fajne fajne, czekam na więcej ♥♥♥
No i tutaj mnie zaskoczyłaś , ale numer . To teraz akcja musi się rozwinąć , aż tupię z niecierpliwości żeby przeczytać dalszy ciąg tej historii . Buziaki, pozdrawiam
Eeee, a ja tu nastawiłam się już na darcie piórek, czyli... sweterków... A tu ... siostrzyczka się objawiła, zamiast zazdrosnej dziewczyny
Ale i tak ciekawie!
Komentarz
dobra robota Aniuchna! ♥
podziwiam, zazdraszczam, ściskam, całuje
na więcej oczekuje
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
Moja simka przynajmniej czyta to co kupuje, a Twojej wystarczy sam zakup
Chociaż odszkodowanie wystarczyło tylko na tosta, ale dzięki niemu nawet wybuchowy charakterek Ci złagodniał. Muszę się przyznać, że od nadmiaru imion męskich (Edek, Szymon) trochę się pogubiłam. I w końcu nie wiem z którym tak ochoczo plewiłaś, użyźniałaś, podlewałaś i odchwaszczałaś ogródek.
Z tym wydorośleniem to chyba na wyrost napisałaś... bo pomylić ciążę z efektem jojo po diecie nie każdy potrafi
Masz rację po uzmysłowieniu sobie faktu zaciążenia - tym razem, czy chcesz, czy nie chcesz wydorośleć musisz
Sądzę, że impreza, która urządziłaś nie jest ostatnią ... bo dzieci tak szybko rosną
Póki co pamiętaj, że:
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Padłam, jesteście obie Anie niesamowite
a teraz króciutko, ale tylko teraz następny odcinek już będzie dłuższy
Może nie jest ze mnie jakaś szalona tradycjonalistka, ale nie takie były moje wyobrażenia odnośnie tego dnia. Tak jak myślałam dzień tzw. „rozwiązania” nastąpił niespodziewanie i bez uprzedzenia. Jakby nie było mamy ten dwudziesty pierwszy wiek, dziecko mogłoby zadzwonić, albo chociaż puścić sygnał: „Matko! Jestem w drodze, czekaj z obiadem!”. Niestety nic nie było tak jak w poradnikach dla ociężałych. Ponieważ, kto by czekał do rana zostałam brutalnie wyciągnięta z łóżka w środku nocy, inaczej bym TO przespała... oczywiście nie było przy mnie mojego „królewicza”, nie było różowoniebieskich balonów, zezowatej położnej, nic! Sama postawiona pod ścianą, bez wyboru. Do tego komuś tam w dole bardzo się spieszyło.
Nie było łatwo, ale o tym akurat w poradnikach wspomnieli. Na świat zaczęła spoglądać nowa para oczu, ciemnych! Przebiegły Sosna zawsze musi mieć ostatnie słowo. Nasze relacje nie polepszały się, traciłam już nadzieję, a w rękach trzymałam ostatnią rzecz jaka nas łączyła. Wybacz Emmo! Jaka rzecz?! To najprawdziwszy różowiutki bobasek!
Pierwszy etap mam już za sobą, teraz czas ogarnąć jak takie dzieci działają? Obejrzałam z wszystkich stron i obaliłam pierwszą z teorii, nie ma nigdzie panelu sterowania, ani wyłącznika. Niby nic, ale zawsze dobrze wiedzieć.
Dużo je, ale nie jest fanką tostów. Całkiem ją rozumiem, bo przecież do tostów trzeba dorosnąć, to nie byle co.
W kolejnych dniach nie było łatwiej. Musiałam kupić sobie paczkę zapałek. Śmiałam się z kreskówek, ale one faktycznie genialnie podtrzymują powieki! Po tym jak pan Sosna wylogował się z systemu, myślałam, że zostanę z górą pieluszek w pojedynkę, aż się w nich zakopię i słuch o mnie zaginie. Całe szczęście się myliłam, a Emma stała się wychowanką ulicy...nie, to brzmi koszmarnie, raczej dzieckiem całego osiedla!
Największym wsparciem wykazał się Andy, dzięki któremu w końcu mogłam pójść do łóżka. Sama. Aczkolwiek z czasem zaczęłam zauważać, że jego działania prowadzą w zgoła innym kierunku. Nie powiem, by taka adoracja mi przeszkadzała, szczególnie kiedy odciążył mnie od pieluchowych zawrotów głowy. Podziwiam go, takie ryzyko i inwestycja, a nawet nie wiadomo, czy będzie z tego jakiś zysk. Pewny siebie ten perfekcjonista.
Pomijając bezczelne i wyrachowane użycie Emmy w strefach podbojów miłosnych. Było to bardzo pokrzepiające, że jednak ktoś się wokół mojej orbity pałęta. Jakby nie było już w lustrze na siebie patrzeć nie mogłam, przecież już po porodzie, a waga się pode mną ugina! Jak to możliwe?! Depresja – powyje do księżyca przy jeszcze kilku ciasteczkach w kształcie serca!
Pomimo tych niesprzyjających warunków i faktu, że Sosna w każdej chwili może pojawić się na horyzoncie, Andy nie dawał za wygraną i nie spuszczał mnie z oka na dłużej niż kilka godzin. Muszę przyznać, że teraz już rozumiem, co Iglak czuł i myślał, pod hasłem - presja związku. I ja zaczęłam momentami takową odczuwać, chociaż nawet ten domniemany związek nie istniał.
A: Tak, ja też byłam w szoku, gdy przy kasie mi powiedzieli, że ten kupon na chrupki serowe był ważny tylko do wtorku. Normalnie świat mi się zawalił.
Czas leciał, a mała rosła jak na drożdżach, przysięgam nie robiłam żadnych eksperymentów jeśli chodzi o środowisko...czasem było kwaśne, czasem zasadowe. Ta gleba tutaj jest po prostu bardzo żyzna, już nie nadążam odchwaszczać roślin w przydomowym ogródku, ani plonów zbierać.
Chociaż niezły sajgon tutaj, to sama jestem ciekawa, co z tego wszystkiego wyniknie.
___________________________________________________
w całości zaskoczyło mnie najbardziej zachowanie Vimesa, bo nawet gdybym chciała, coś zmanipulować, to jest postacią poza moim zasięgiem, jedynym simem, którym sterować mogę jest moja Aniuchna, a on całkiem sam z takimi inicjatywami wyskakuje. teraz dodatkowo, bo w grze jestem fabularnie zdecydowanie dalej, mogę powiedzieć, że to nie pierwszy i ostatni raz, kiedy tak zaskakuje, własnym simowym i niewymuszonym działaniem.
and
patatajaj na tęczowej owcy
To takie rozwazanie na temat czy piksele maja cos na ksztalt wdrukowanych zachowan w pilk
Tekst zasluguje na zloty medal dowcipu. Oplulam monitor
♥♥♥
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Kolejny super odcinek, wywołujący uśmiech na twarzy.
Przyrzekam, to ostatnia wklejka.
Ona chyba złą książkę czytała, powinna przeczytać coś o zaciążonych, a nie ociężałych.
W sumie i tak sobie dobrze poradziła, nawet bez panelu sterowania.
Ciekawe, gdzie się podziewa ten "sosnowy" sprawca.
Vimes w roli niańki
Zobaczymy, jak to się dalej potoczy, oby jej tylko nie machnął drugiego dzieciaka, bo bidulka utonie w tych pieluchach.
Buziaki
http://ktosiksims.tumblr.com
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Gabi, ciekawe dlaczego
Odcinek ponadprogramowy zainspirowany jednym z komentarzy
EDIT. zgodnie z sugestią Eli, naprowadzę, że ta inna perspektywa, akurat w tym odcinku należy do Ewy
Vimes, to szczególna rodzina, a wręcz klan. Mieszanka genowa dziedziczona od pokoleń. Taki drink wstrząśnięty, czy zmieszany uderza do głowy, czy to posiadaczowi nazwiska, czy to innym z jego otoczenia.
Niedawno przeprowadziliśmy się do Wierzbowej Zatoczki. Andy, to nie jest przykład spokojnego osobnika, dlatego tym bardziej ciężko utrzymać go w ryzach, by nie władował się w kolejne życiowe dramaty. Jak na razie chyba najlepszą metodą kontroli sytuacji jest brak jakiejkolwiek kontroli. Waleczna męska duma nie pozwala się ujarzmić, a zakazany owoc smakuje najlepiej, dlatego spuszczenie ze smyczy wydaje się być słusznym wyborem.
Ja jednak mam oczy szeroko otwarte i nie dam się wywieźć w pole. Od czasu do czasu zabawiam się w pszczelarza i przeganiam osy jedne. Nie ma bata, na mojej zmianie miodku nie będzie. Chociaż bez bzyczenia z niezadowolenia nigdy się nie obejdzie, to jednak zawsze wraca do domu ze skruchą. Zajęcie na pełen etat, jego urok osobisty nie ułatwia sytuacji.
On sam nie pozostaje mi dłużny, bywa piekielnie zazdrosny. Każdego potencjalnego zainteresowanego moją osobą magluje, jeszcze zanim ten zdąży pomyśleć cokolwiek niewłaściwego.
Po przeprowadzce, już pierwszego dnia poznał ładną, a do tego samotną Aniuchnę. Jak on lubi być pocieszycielem i lekiem na złamane niewieście serca, szkoda tylko, że w większości sam się do tego przyczynia. Byłam, co do niej sceptycznie nastawiona, wyczuwałam, że z niej samej może być niezły numerek. Jak widać trafił swój na swego. Spotkaliśmy się w niezwykłych okolicznościach, gdy się zorientowała, że zostanie solo mamuśką. Minął już chyba rok jak się znamy i nie mam zamiaru odciągać Andiego od niej. Zmienny jak wiatr Vimes przestał skakać z kwiatka na kwiatek. Jak ci chłopcy szybko dorastają
- Ewa! Co ty tam bazgrzesz? To już nie te czasy, co się kochankowi gołębiem listy miłosne wysyła.
- Nie interesuj się!
Ach, ciężko być Vimesem, ale jeszcze gorzej być jego młodszą siostrą!
and
patatajaj na tęczowej owcy
Troche mnie zmylil ten tekst, bo przyzwyczalas nas, ze to do Aniuchny nalezy narracja i dopiero pod koniec zaskoczylam , ze cos mi tu nie pasuje. Ja mam prosbe - zrob edit tego - te koleczko po prawej u gory w Twoim poscie jesli nie wiesz - i daj info ze to Ewa tu wkleila kartke z pamietnika, bo ja sie zorientowalam, ale taka zmiana dla nieprzygotowanego czytelnika moze niezle namieszac,
Buziaki ♥♥♥ i jeszcze raz dziekuje za zajecie sie moim czarnym charakterem. Moze sie nawroci? Devil u Gabi sie nawrocil wiec wszystko jest mozliwe
P.S. Inna sprawa, ze jak sie rodzil u mnie w bolach, to nie umialam wtedy za chiny uczynic go postawnym facetem i posture ma nikczemna mimo uroku osobistego. Wiec kandydat na szagra dobrze umiesniony moze z niego marmolade zrobic XD Teraz juz to umiem ale nie bede go operowac
- Matko jedyna dobrze że nic nie jadłam w tym momencie HAHAHA!!!!!!!!!!
Komuś tam "na dole" ? Ja bym sprostowała komuś tam "na środku"
Z Andym kapitalnie sobie radzą jako "prawie" rodzice, coś za dużo mam tych cudzysłowów tutaj hehehehe, dzieciak istota rzadka w tych czasach, to wszyscy do niego lgną, i dobrze, matula odetchnie trochę, ciasteczko zje, zrobi sobie następne dziecko w sensie
NOKAUT:
ODC. 3 i trzy czwarte „Wolność pasiasta”
Vimes na rybach? Oj, niestrawność po ciasteczkach z poprzedniego odcinka...
fajne fajne fajne, czekam na więcej ♥♥♥
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
Ale i tak ciekawie!