HISTORIA REJANA- ADOPTOWANEGO DZIECKA. CZĘŚĆ DRUGA

Ta dyskusja została utworzona z komentarzy wydzielonych z: Historia Rejana- adoptowanego dziecka. Część druga..

Komentarz

  • PocioMajaPocioMaja Posty: 39 Member
    Rejan, choć zazwyczaj był wesołym dzieckiem z każdym dniem był coraz bardziej przygnębiony. Jako niemowlę trafił do domu dziecka z powodu śmierci rodziców.
    Rej starał się myśleć, że wcale tak źle nie jest. Miał dwóch przyjaciół, którzy też są z tego Domu Dziecka, więc nie było mu tak źle. Pomimo tego chłopiec czół, że to za mało. Marzył o rodzinie, ale nie chciał przy tym opuszczać Karisa i Ekuana, swoich przyjaciół.
    Coraz częściej przypominał sobie, co kiedyś się działo. Tarun, czyli inny dzieciak codziennie wyśmiewał się z Rejana i go bił. Skończyło się to, gdy Tarun został adoptowany. Rejan nadal dobrze pamiętał ten dzień. Pewna bogata Simka przyszła adoptować jakieś dziecko. Rejan czół, że to jest dla niego szansa która może już nigdy się nie powtórzyć. Jednak szczęściarzem okazał się ten podły Tarun.
    _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
    Był ciepły, letni dzień. Rejan obudził się z wyjątkowo dobrym humorem. Wraz z Karisem i Ekuanem bawili się w robienie telefonowych żartów innym dzieciom. Żarty się nie udały, mieli przez to problemy. Nudziło im się, więc poszli na plac zabaw bawić się w statku. Wtedy przyszli kolejni Simowie chcący adoptować dziecko.
    Rejan, Karis i Ekuan starali się pokazać z najlepszej strony. Bali się, że któreś z nich zostanie adoptowane i że na zawsze będą musieli się pożegnać.
    Wtedy Rej usłyszał coś, czego nigdy by nie chciał.
    -To ty jesteś Rejan?- spytali.
    -Tak- odpowiedział chłopiec. Był szczęśliwy bo myślał, że właśnie znalazł dom. Miał też małą nadzieję, że Karis i Ekuan pójdą z nim.
    -No cóż, ten dzieciak wydaje się sensowny- rozmawiali simowie między sobą- ale niebieska skóra? Nigdy nie wziąłbym takiego bachora!
    Rejanowi natychmiast zmienił się nastrój. Wiedział, że różni się od innych, już wielu się z niego śmiało. Choć bywało, że był traktowany jeszcze gorzej to teraz czół się najgorzej.
    -A wy to głupie pały!- krzyknął i uciekł. Nie chciał aby ktokolwiek inny widział, że płakał. Poczuł się, jakby był z zupełnie innego świata- a już na pewno był tak traktowany. A co, jeśli naprawdę nie jest Simem?

    Rejan nie zastanawiał się długo. Korzystając z nieuwagi innych uciekł. Czuł, że nie może już dłużej tam być. Chciał spotkać kogoś, komu nie będzie przeszkadzał jego wygląd. Chłopiec wiedział, że może umrzeć z głodu ale to go nie przejmowało. Nawet chciał, by się tak stało. Spotkałby rodziców- rodziców, których nawet nie znał. Rejan miał dosyć swojego życia. Zrozumiał, że nawet chciałby umrzeć.
    Biegł, nawet nie wiedział gdzie. Chciał uciec jak najdalej.

    To na razie tyle. Nie wiem, czy dobrze mi wyszło pisanie tej historii, więc na razie pierwsza część tak na próbę. Myślę, że łatwiej mi będzie pisać jako Rejan, a nie narrator. O wiele bardziej lubię tak pisać, bo jako narrator trochę mi ciężko. Proszę, abyście napisali w komentarzu jak się podoba Wam ta historia. W następnej części napisałabym o tym co się działo dalej, gdy Rejan uciekł.
  • SurfGringoSurfGringo Posty: 102 Member
    edytowano października 2019
    PocioMaja napisał użytkownik: »
    Rejan, choć zazwyczaj był wesołym dzieckiem z każdym dniem był coraz bardziej przygnębiony.

    Przecinek po "dzieckiem"
    Rej starał się myśleć, że wcale tak źle nie jest.

    Szyk, lepiej by brzmiało, gdybyś napisał "...że wcale nie jest tak źle."
    Miał dwóch przyjaciół, którzy też są z tego Domu Dziecka, więc nie było mu tak źle.

    Mieszasz czasy, staraj się trzymać tylko czasu przeszłego.
    Pomimo tego chłopiec czół, że to za mało. (...) Rejan czół, że to jest dla niego szansa która może już nigdy się nie powtórzyć.

    Czuł.

    Wydaje mi się, że fajnie by było, gdybyś wzbogaciła swoja historię o zdjęcia. Moglibyśmy zobaczyć jak wygląda Rejan z tą jego niebieską skórą! :smiley: Trochę błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i stylistycznych się pojawiło, ale to nic, najważniejsze, że opisujesz historię, którą sobie wymyśliłaś. Jeśli łatwiej byłoby Ci pisać z perspektywy pierwszej osoby, to czemu nie? Łatwiej wtedy dorzucić myśli bohatera i wzbogacić trochę całą historię o emocje. Z chęcią zobaczę, co tam dalej naskrobałaś!

  • PocioMajaPocioMaja Posty: 39 Member
    Tym razem napiszę to z perspektywy Rejana, bo myślę że tak będzie łatwiej. To druga część tej historii. Postaram się też nie robić błędów ortograficznych ani gramatycznych.

    Przez chwilę miałem wrażenie, że jednak lepiej jest wrócić. Nie było już żadnych szans na JAKIKOLWIEK dom.
    Nagle usłyszałem, że ktoś jest w pobliżu. Na początku myślałem, że ktoś po mnie przyszedł aby kazać mi wracać, ale okazało się, że było inaczej.
    -Cześć- powiedziała jakaś nastolatka- jestem Luna Villareal, a ty?
    Gdy się odwróciłem zauważyłem, że Luna trochę się zdziwiła. To nic takiego, wszyscy tak reagują.
    -Em, jakiej jesteś rasy?- spytała.
    -Mam na imię Rejan, ale nie znam swojego nazwiska- odpowiedziałem niepewnie- w sumie to nawet nie wiem, jakiej jestem rasy...
    -Jesteś z domu dziecka?- spytała.
    Zdziwiło mnie to. Wystraszyłem się, że o wszystkim wiedziała i każe mi wrócić.
    -Tak jakby- odpowiedziałem jak najszybciej się dało. Nie chciałem poruszać tego tematu.
    -Mam brata w twoim wieku- powiedziała- może się z nim zapoznasz? Ale uważaj, on jest trochę... Dziwny.
    Stwierdziłem, że to dobry pomysł. Powiedziałem, że chce.
    -Mieszkam niedaleko, o, w tamtym domu- powiedziała.

    Dom był bardzo ładny. Luna pokazała mi, gdzie jest pokój jej brata.
    -Max, tylko bądź dla niego miły!- powiedziała do niego i zamknęła drzwi.
    -Jasne- odpowiedział Max. Po tonie głosu było widać, że kłamał.
    -Jak wygląda Sixam?- spytał.
    Po tym niby niewinnym pytaniu zrozumiałem, że Max nie należał do miłych.
    -Nigdy tam nie byłem.
    -Serio?- zdziwił się- przecież to tam są kosmici.
    -Nie jestem kosmitą- powiedziałem spokojnie.
    Max zignorował to.
    -Hugo! Chcesz zobaczyć kosmitę, to choć!
    Hugo to brat Luny i Maxa.
    -Co tu się...- spytał Maxa od razu, gdy wszedł do pokoju.
    -Luny spytaj!- krzyknął Max- to ona przyprowadziła tu tego kosmitę.
    Wyszli z pokoju. Wolałem zostać. Gdybym za nimi poszedł, na pewno by mi dokuczali. Dopiero po godzinie Luna weszła to pokoju.
    -Mam kilka pytań- powiedziała- to bardzo ważne.
    -No?
    -Jak masz na imię?- spytała.
    -Rajan...
    -Wiesz, Rajan, bo my byśmy mogli cie adoptować- powiedziała.
    -Fajnie- powiedziałem bez przekonania.
    -Nie przejmuj się, z Maxem coś załatwię- powiedziała- ale Hugo nie jest dokuczliwy, poza tym zaraz będzie dorosły i się wyprowadzi. Pokażę ci nasz dom i w ogóle. Za kilka dni będziesz miał swój pokój, bo się zwolni. Jeszcze poznasz naszego tatę. Tylko tatę, bo mama zmarła.
    Luna pokazała mi cały dom. Jej tata był seniorem.
    -To jak?- spytała- zostajesz?
    -Tak- odpowiedziałem.
    Max spoglądał za ściany i wystawił mi język. Już wtedy wiedziałem, że z nim nie będę miał łatwo.
  • dzidziak86dzidziak86 Posty: 4,262 Moderator
    Hej @PocioMaja! Połączyłam oba odcinki historii w jeden temat :) Pozdrowienia!
  • SurfGringoSurfGringo Posty: 102 Member
    -Mam brata w twoim wieku- powiedziała- może się z nim zapoznasz?

    Zły zapis dialogu. O ile wcześniej doskonale sobie z tym poradziłeś, tutaj wkradł się błąd. Jeśli wypowiedź jest przedzielona didaskaliami, które są tylko wtrąceniem i nie znajdują się pomiędzy dwoma osobnymi zdaniami, wtedy zapis jest jak najbardziej okej. Tak jak tutaj:
    PocioMaja napisał użytkownik: »
    -Cześć- powiedziała jakaś nastolatka- jestem Luna Villareal, a ty?

    Natomiast jeśli są to dwa zdania, jak w cytacie wyżej, to wtedy lepiej wyglądałoby, jakbyś zastosował kropkę po "powiedziała" i zdanie po półpauzie zaczął dużą literą. Oczywiście na upartego można powiedzieć, że jest to jedno zdanie, ale jest to trochę nienaturalne, nie sądzisz?
    Ale uważaj, on jest trochę... Dziwny.

    Tutaj "dziwny" małą literą.
    -Jak masz na imię?- spytała.
    -Rajan...
    -Wiesz, Rajan, bo my byśmy mogli cie adoptować- powiedziała.

    Ten fragment... jest trochę nienaturalny. Nie sądzę, by ludzie adoptowali przypadkowe dziecko z ulicy.
    Luna pokazała mi cały dom. Jej tata był seniorem.

    Może warto wrzucić tutaj parę zdjęć z gry, żebyśmy wiedzieli jak ten dom wygląda? :smile:


    Pod względem gramatycznym jest o wiele lepiej! Tak trzymaj! Tylko dziwi mnie ten fragment o adoptowaniu dziecka. Raczej jest to nierealne. Wzbogaciłabym historię o zdjecia lub opisy, byłoby wtedy idealnie! Trzymaj tak dalej :smiley:

  • DominikaLoDominikaLo Posty: 1,152 Member
    Podoba mi się, ja też chciałabym zobaczyć zdjęcia . :smile:
    Spokojnie każdy popełnia błędy , ja czasami zmieniam zdanie 5x i tak mam zły zapis :lol: Im więcej poświęcasz czytaniu i poprawianiu zdań jest pozniej łatwiej :wink: (
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top