Cześć! Historia opowiada o Andy Smith, jej życiu i planach, ale co ja Wam będę dużo mówić... Dowiecie się zgłębiając fabułę

Życie od początku dawało mi w kość... Zaczynając od rodziców, którzy nie ukrywali, że mnie nie chcą i przepijali większość pieniędzy... Z czasem moja matka zachorowała, ale nie zwracała na to większej uwagi. Pewnego dnia trafiła do szpitala. Po przyjeździe na miejsce, dowiedziałam się, że zmarła na skutek komplikacji po porodowych, co było nie małym zaskoczeniem. Nowo narodzona siostrzyczka musiała leżeć długi czas w inkubatorze, bo urodziła się 4 miesiące wcześniej, a lekarz stwierdził, że nasza pożal się Boże mamusia nie miała o tym pojęcia. W moje 18-te urodziny pokłóciłam się z ojcem. Kazał mi wynosić się z "bachorem", ale pod wpływem emocji zmarł na zawał. Może to co teraz powiem zabrzmi brutalnie, ale cieszyłam się, że ich już nie było. Po tym jaki los mi zgotowali, nienawidziłam ich całym sercem i na szczęście nie zrobią tego Melanie.
Przeprowadziłam się ze swoją siostrą do małego mieszkania w San Myshuno, który kupiłam za spadek po rodzicach.


Jestem dumna z tego, że urządziłam je za niecałe 20tyś., a wygląda na znacznie droższe. Po długim myśleniu stwierdziłam, że nie pójdę do pracy i cała oddam się wychowaniu Melanie. Wtedy to ona była najważniejsza i chciałam zapewnić jej dzieciństwo jakiego sama nie miałam. Postanowiłam założyć własny ogród i zarabiać z malarstwa, pisania itp.

Pierwsze kroki były naprawdę trudne. Obrazy nie były warte wielkich pieniędzy, a tosty wciąż się przypalały, jednak wierzyłam, że marzenia o pięknym domu i kochającej się rodzinie kiedyś się spełnią... Ale nie spodziewałam się, że kilka osób może diametralnie wpłynąć na moje życie...
Komentarz
Chyba ze wsrod tych " kilku osob " , ktore Andy pozna bedzie ten "jeden jedyny" ktory wyrwie ja z siostra z tego apartamentu i zakwateruje w
luksusowej willi
Jak to w zwyczaju, odbył się wieczorek zapoznawczy. Wszystko poszło jak po maśle. Każdy już każdego znał i chyba wszyscy się lubią. Mówią, że nie ocenia się książki po okładce, ale ciężko jest kogoś nie oceniać, jeśli ma się do tego podstawy. Miałam wrażenie, że Kevin chciał wyrwać wszystko co się tylko ruszało… Kiedy on bajerował jakąś dziewczynę nie z naszej klatki, ja z Ell i Alex’em gadaliśmy przy jakimś bezalkoholowym drinku. Imprezka skończyła się ok.23. Położyłam Melanie, a sama poszłam wziąć prysznic. Przebrana w piżamę, szłam do swojego pokoju, gdy nagle zadzwonił dzwonek. Otworzyłam drzwi, a tam stał Kevin z różą.
- Czy ty wiesz, która jest godzina? – spytałam trochę rozdrażniona.
- Najlepsza na kręgle – powiedział.
- Aha i co w związku z tym?
- Zapraszam cię na kręgle – dał mi róże i popatrzył błagalnym wzrokiem, który mu kompletnie nie wyszedł, ale się zgodziłam. Przebrałam się i poprosiłam Ell, żeby co jakiś czas zerknęła na Melanie.
Pojechaliśmy do nowo otwartej kręgielni w Oazie Zdrój.Była naprawdę piękna. Najpierw zamówiłam sobie sok, a Kevin chipsy. Później zaczęliśmy grać. Czasem szło to lepiej, czasem gorzej, bo chłopak, dosłownie, kilka razy wyłożył się na parkiecie. Byliśmy tam dobre dwie godziny.
- Wiesz, jest naprawdę fajnie, ale muszę wracać. Moja siostra jest sama w domu – wtedy na jego twarzy pojawił się grymas, ale nie bardzo wiedziałam jak mam to odebrać. Tak więc odprowadził mnie do domu i każde z nas wróciło do siebie. Zapaliłam światło na środku pokoju na krześle siedziała Ell.
- No kogo ja tu widzę? – powiedziała złowieszczym tonem.
- Ty wariatko! Prawie zeszłam na zawał! – krzyknęłam na nią przez śmiech, ale tak by nie obudzić siostry.
- Dobra opowiadaj! Chce znać wszystkie pikantne szczegóły!
- Ale nie było żadnych szczegółów! – opowiedziałam jej cały nasz pobyt na kręgielni, a Ell obeszła się smakiem.
*miesiąc później*
Przez ten miesiąc zaczęłam spotykać się z Kevinem. Nie było to nic zobowiązującego, ale miałam nadzieję, że wyjdzie z tego coś więcej. Pomyślałam, że zrobię kolację i porozmawiamy o nas. Chciałam wiedzieć na czym stoję. Włożyłam całe serce, żeby zrobić wszystko jak najlepiej. Gdy wszystko było gotowe, zapaliłam świece i zadzwoniłam po Kevina. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść, ale po chwili do domu wpadła z krzykiem kobieta w ciąży!
- Delegacja, tak? Jej też zrobiłeś dziecko?! – kobieta zaczęła krzyczeć.
- Kim w ogóle pani jest?!– spytałam nerwowo.
- I ty jeszcze pytasz? Ja jestem jego żoną! Chociaż pewnie pani nie powiedział, podobnie jak tego, że będziemy mieć drugie dziecko!
- Kochanie, mnie nic z nią nie łączy! Ja naprawdę jestem na delegacji, my spotkaliśmy się w sprawach biznesowych, a ten dzieciak to jej siostra! - Kevin zaczął się tłumaczyć, a po chwili popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem.
Zrobię to tylko dla tego, że nie jestem taka by zniszczyć mu całe życie...
- Tak, ja nazywam się Andy Smith, Melanie to moja młodsza siostra, a ja spotkałam się z pani mężem w celach biznesowych, nic nas nie łączy...
- Nie wierzę ci! Pewnie chciałaś uwieść mi męża dla kasy! Nie dziwie się... Pozwę cie do sądu zapłacisz mi za to! - kobieta krzyknęła i wyszła trzaskając drzwiami, a tuż za nią wybiegł Kevin.
Od razu poleciał za żoną, z resztą co ja sobie myślałam, że ustatkowany facet rzuci wygodne życie dla mnie?
- Hej, usłyszałem krzyki, więc... - był to Alex.
- Nie, nic się nie stało mała sprzeczka - szybko mu przerwałam.
- No dobra, jak uważasz... Wiesz, że idzie dzisiaj fajny film w telewizji! Chcesz ze mną go obejrzeć? Ell pojechała na studia, chociaż założę się, że za długo nie wytrzyma...
Jak ona mogła mi nie powiedzieć?!
- Alex? Mogę cie przytulić? - spytałam głosem smutnego dziecka, a on z uśmiechem wyciągnął do mnie ręce.
Potem oglądaliśmy film, o którym wcześniej wspominał.
*tydzień później*
Przez ten czas bardzo zaprzyjaźniłam się z Alexem. Melanie też go polubiła. Gdy sprawdzałam papiery potrzebne do końcowej adopcji mojej siostry, sąsiad przyniósł mi list z sądu.
Nie wierzę, że to się dzieje...
Pochylony tekst to myśli Andy, a co do ww fragmentu chodziło mi o to, że powie to czego chce Kevin, a nie to co jest prawdą, żeby nie niszczyć mu wygodnego życia