Witajcie! Ufff... Dawno mnie tu nie było, dawno nic nie pisałam i dziś jakoś tak mnie natchnęło na simowe historie;) Nie wiem jak często uda mi się aktualizować swoją rozgrywkę, ale postaram się w miarę regularnie coś dodać. Zapraszam chętnych do czytania i oglądania (zdjęcia nie będą rewelacyjne, nie mam za wiele czasu na dopracowywanie szczegółów, więc proszę wybaczcie mi to i przymknijcie oko)
Przedstawiam wam zatem Johna i jego historię:

John Gerhardsson nigdy nie miał łatwego życia,jako siedemnasty z dwadzieściorga dzieci słynnego doktora Osvalda Gerhardssona mógł pochwalić się jedynie tym, iż jest jednym z czwórki dzieci urodzonych w związku małżeńskim, pozostała szesnastka bowiem to efekt szaleństw młodości jego ojca, bądź też efekt jego wątpliwej wierności swym żonom (tak, te niestety dr.Osvald też posiadał w liczbie mnogiej, całe szczęście tylko sztuk dwie)
Tutaj należałoby zaznaczyć, że dr Osvald mimo baaardzo już sędziwego wieku nadal cieszył się dobrym zdrowiem i przeżył sporą liczbę swoich nieślubnych dzieci, o długowieczności doktora rozprawiało całe miasteczko,ten jednak nic sobie z tego nie robił i żył swobodnie jak gdyby nigdy nie miał umrzeć.

John w wieku nastoletnim znalazł pracę i wyprowadził się od ojca, zostawiając z nim dwie swoje młodsze siostry. Oczywiście za pracę dorywczą,której się podjął w weekendy nikt by nie wyżył, John też, więc nie miał skrupułów prosić ojca o zakup luksusowego mieszkania i uiszczanie bieżących opłat. Osvald chociaż był rozpustnikiem kochał bezgranicznie wszystkie swoje dzieci (może za wyjątkiem córki,która wyszła za wampira z rodziny Vatore, największego wroga Osvalda i urodziła mu dwoje wnucząt, których doktor rzecz oczywista się wyrzekł i tym samym pozbawił niemałego spadku) i hojnie łożył na ich wygodne i dostatnie życie, ciesząc się z przybywających wnucząt.
Po niełatwym dzieciństwie trudno dziwić się Johnowi, że nie chciał żyć tak jak ojciec, natomiast jeszcze trudniej było samemu Johnowi nie powielać zachowań ojca, gdyż wdał się w niego charakterem całkowicie.

Dzięki podobieństwom do ojca John w samodzielnym życiu radził sobie całkiem nieźle,jednak do czasu. Niebawem bowiem jego dom stał się miejscem hucznych imprez nastolatków, a sam John stał się najbardziej pożądanym chłopakiem w mieście i ciężko mu było nie korzystać pełnymi garściami ze swej reputacji. Co działo się na imprezach u Johna wiedzieli tylko wtajemniczeni, ale nie przeszkadzało to mieszkańcom miasteczka w szerzeniu coraz to nowych i bardziej skandalicznych plotek.
No i w końcu, gdy John świętował właśnie wejście w wiek młodego dorosłego, wbrew planom jakie snuł wyobrażając sobie swoją przyszłość, jak grom z jasnego nieba spadła na niego wiadomość, że... został ojcem bliźniaczek! Mało tego matką bliźniaczek wcale nie była seksowna Angel z którą John miał okazję nie raz...hmm.. no wiecie... Nie była nią też zazdrosna, ale śliczna July, z którą to bardziej tak...hmm...dla sportu, ani egzotyczna Marika,z którą był tylko raz gdy wpadła na wymianę międzyszkolną

Otóż mamą dwóch jakże uroczych dziewczynek Claire i Matilde, był nie kto inny tylko nieśmiała i niezdarna okularnica Bridget, której wiele brakowało do ideału.

Nasz bohater mimo iż zbliżenia z Bridget kompletnie nie pamiętał, stanął na wysokości zadania i poślubił dziewczynę wbrew woli swego ojca, który kazał mu korzystać z życia, a on wszystkim (czyt. alimentami) się zajmie. Ślub był cichy i skromny, bez gości, John bardzo chciał uniknąć niepotrzebnego rozgłosu i kolejnych plotek zwłaszcza,że jego żona była nastolatką. Nie miał wątpliwości co do swego ojcostwa, gdyż dziewczynki bardzo wdały się w przystojnego tatę, a i nie spodziewałby się intrygi po spokojnej,nieśmiałej Bridget.
Gdy młody człowiek myślał już o tym jak zaplanować na nowo swoją przyszłość zdarzył się jeszcze jeden wypadek, John został porwany przez... kosmitów! Na całe szczęście z tego zdarzenia podobnie jak ze zbliżenia z Bridget niewiele pamiętał




Osvald podziwiał w duchu syna za tak dojrzałą decyzję, on bowiem na pierwsze małżeństwo zdecydował się w późnym wieku, gdy posiadał już liczną gromadkę dzieci, a za żonę wziął kobietę wolną i bezdzietną i nigdy do głowy mu nie przyszło by poślubić matkę któregoś ze swoich bękartów.
Zostając kolejny raz dziadkiem Osvald ufundował synowi dużą działkę, na której John miał wybudować dom dla swojej nowej i trzeba przyznać niespodziewanej rodziny, dotychczasowe bowiem lokum syna nie nadawało się do wychowywania dzieci;)
Przed Johnem stało zatem nie łatwe wyzwanie. Trzymajcie za niego kciuki

Komentarz
Nie bardzo wierze , ze John wytrwa w tym zwiazku dlugo. A tak naprawde wcale nie wierze, bo zdaje sie, ze jest on jakims dalekim kuzynem Vimesow
Niemniej nigdy nie mow nigdy. Moze to wlasnie on sie nawroci i zostanie przykladnym tatusiem ?
Dygresja : Moj Vimes probowal ostatnio ale mu nie wyszlo. Po prawdzie wampir slabo nadaje sie na tatusia XD
No ale Twoj John ma jeszcze uroki taciezynstwa przed soba i jako, ze to nowosc dla niego to jest szansa ze wytrwa dluzej.
No i musi zbudowac dom! Czyli ma za soba jedna trzecia zaliczen by zostac mezczyzna. Splodzil syna - no to byla ta najprzyjemniejsza czesc zadania podejrzewam XD Zostalo mu tylko wybudowac dom i posadzic drzewo
Czekam na wiecej i strasznie sie ciesze, ze znalazlas czas i ochote na zagoszczenie na tym forum w wiekszym wymiarze niz dotychczas ♥
Buziaki
Kurcze, przystojny ten senior Osvald mimo sędziwego wieku, ale nie będę się na nim skupiała skoro John to wierna kopia, tylko młodszy model.
Bardzo się cieszę, że znowu dzielisz się historyjkami swojej rodzinki. Buziaki
http://ktosiksims.tumblr.com
a może i nie ale może też skorzystać z obu ścieżek jednocześnie i wtedy będzie wzorowym tatusiem z czterdziestorgiem pociech
Serdecznie pozdrawiam i równie ciepło witam, moja ulubioną twórczynię
Twoja pomysłowość była dla mnie inspiracją do spróbowania własnych sił w grze. Dlatego ogromnie się cieszę, że kolejny raz będę mogła czytać Twoje historyjki.
Po tak "obszernym " wstępie
A przecież zamiast tego wystarczyłoby poświęcić więcej czasu swojej rodzinie, pójść na spacer razem lub wspólnie pojechać na wakacje. To niewiele kosztuje, a może dać prawdziwe szczęście, które nie mija tak szybko jak to, stworzone przez pieniądze i dobrobyt.
Pomimo braku dobrych wzorców, John w decydującym momencie potrafił zachować się przyzwoicie, poślubiając Bridget, która urodziła mu dwie córeczki. Wygląda na to, że okres szaleństw John postanowił zamienić na spokojne życie rodzinne. Przed młodymi nowe wyzwania i nowe obowiązki, którym miejmy nadzieję sprostają.
Co do porwania przez UFO nie zabieram głosu. Podobno zdarzają się takie przypadki w grze. Najwyraźniej moje simy nie posiadają interesującego kosmitów materiału genetycznego
Witam wszystkich serdecznie... też po nie małej przerwie.
John wybudował dla swojej rodzinki piękny mały domek na przedmieściach Newcrest, domek żaden szczególny, ot taki by wygodnie im było razem z dwójką dzieci. Trzy sypialnie, dwie łazienki salon z aneksem kuchennym, czego można chcieć więcej.
Młody ojciec starał się jak mógł by sprostać swym obowiązkom, rozwijał karierę sportowca z wielkim zaangażowaniem, by móc zaspokoić wszystkie potrzeby rodziny. Pomagał Bridget w nauce i opiece nad dziewczynkami. Często był zmęczony i przepracowany, ale szczęśliwy.
Dziadek Osvald również zdawał się cieszyć szczęściem syna, i często wraz z siostrami Johna-Gennie i Lumnis, odwiedzał wnuczki by odciążyć trochę młode małżeństwo i dać im chwilę czasu dla siebie. Bridget nie zawsze była zadowolona, gdy Osvald zajmował się dziewczynkami, bo dziadek pozwalał wnuczkom na wszystko i po ich zabawach zawsze pozostawał niezły bałagan
Bridget też ciężko pracowała, ale bardziej nad swoim ciałem. Wyciskała siódme poty żeby zrzucić choć parę kilo, waga niestety nieubłaganie stała w miejscu. Co prawda podjadała między ćwiczeniami, ale przecież to niemożliwe by życiodajne pokarmy (burgery,hot-dogi i ciasteczka mmm) mogły tak bardzo tuczyć
Gdy Bridget skończyła szkołę do jej życia wkradła się nuda, siedziała w domu z dziećmi i nie miała wielu zajęć. Zapraszała więc koleżanki, co z kolei zaczęło męczyć Johna, który zmęczony po pracy oczekiwał spokoju i żony u swego boku. Niebawem zmarł ojciec Johna, dziewczynki bardzo przeżyły śmierć Osvalda, John jak nigdy potrzebował wsparcia, chodził podenerwowany. Bridget niestety to przerosło i pojawiły się pierwsze kłótnie i nieporozumienia.
Na domiar złego John został uprowadzony przez kosmitów i z jego ciałem zaczęło dziać się coś dziwnego.
Oczywiście John domyślał się co się z nim dzieje, miał siostrę Lumnis, która równie niespodziewanie pojawiła się w ich rodzinie.
Bridget nie potrafiła zaakceptować tego co dzieje się z Johnem i gdy na świat przyszedł mały Stilgar, nie potrafiła zaakceptować nowego członka rodziny. Stilgar był powodem ciągłych awantur, które rozgrywały się nad jego kołyską, ale John bardzo kochał syna i był gotów poświęcić dla niego bardzo wiele. Bridget zaczęła coraz częściej znikać z domu, pozostawiając obowiązki na głowie Johna.
Dziewczynki podrosły, a sytuacja między Bridget a Johnem nie zmieniała się. Bridget całkowicie ignorowała Stilgara, odsunęła się również od dziewczynek. W końcu dopiero wkraczała w dorosłość i uważała, że jako bardzo młoda kobieta ma prawo jeszcze się bawić. Korzystała z tego,że John ciężko pracował całymi dniami i jak najczęściej wychodziła do klubów i na imprezy, aż pewnego wieczoru posunęła się do zdrady. Nie odczuła przy tym żadnych wyrzutów sumienia...
John dowiedział się o zdradzie, gdy wyszło na jaw,że Bridget jest w ciąży. Ciężko przeżył ten cios, niemal się załamał. Poświęcił wiele czasu by zapewnić Bridget odpowiednie wykształcenie, starał się by opieka nad dziewczynkami nie była wyłącznym obowiązkiem młodej dziewczyny, pozwolił jej na wiele, dał dużo swobody, a ona odwdzięczyła mu się zdradą. Postanowił rozwieść się z niewierną żoną, Bridget odeszła do swego kochanka, pozostawiając Johna z trójką dzieci. Mężczyzna czuł się złamany, opuszczony i nade wszystko rozgoryczony, ale musiał stawić czoła swojej nowej rzeczywistości, choć na razie wydawało się to bardzo trudne.
Ciąg dalszy nastąpi
Wniosek nasuwa sie dosc jednoznaczny - to tylko w bajkach zli zostaja ukarani , a dobrzy nagrodzeni. W zyciu realnym jak i simsowym zli wrecz kwitna z kupa forsy , a dobrzy - no to juz wiemy sami jak im leci
John staral sie zlego przykladu tatusia nie nasladowac, przestrzegac chrzescjanskich zasad moralnym i nie dac sie wodzic na pokuszenie i co mu z tego wyniklo? Wprawdzie jest szansa ze w niebie po smierci mu to wynagrodza, o ile w simsach istnieje niebo - ja jednak mam watpliwosci co do jego istnienia. Stworzenie nieba z aniolkami, czy tam hurysami - w zaleznosci jakiego nasz swietej pamieci sim byl wyznania chyba przekracza i mozliwosci teamu Maxisa i wytrzymalosc naszych komputerow,
Mozna wiec powiedziec ze swiat simsow jest rzadzony tylko przez zasady tego Stworcy w ktorego rece sie dostanie. Czasem mam wrazenie ze to samo mozna odniesc do naszego realu patrzac co sie w nim wyrabia i ze ten gracz ktory NAMI gra, to juz w ogole zadnych zasad nie ma..
No naprawde jestem ciekawa jak John poradzi sobie z ta cala banda swego potomstwa . Moj sim wychowywal samotnie tylko jednego synka i malo nie padl raz z przemeczenia , dwa z nudow przy tym zajeciu.
Czekam na ciag dalszy - mam nadzieje ze nie bedzie to czekanie trwalo pol roku
Co do gromów z nieba Dels, bardzo trafnie to ująłeś, ta rodzina ma chyba jakiś gen wadliwy, bo niezmiernie często interesują się nimi kosmici. A może to Osvald zapoczątkował namierzanie akurat rodziny Gerhardssonów, w końcu kosmiczna siostra Johna Lumnis ciągle utrzymuje bliskie kontakty z bratem i jego dziećmi
Była już żona Johna nie interesowała się zanadto starszymi córkami, urodziła kochankowi córkę, której nadała imię Lea. Dzieciaki więc zyskały nową siostrę, choć nie było im dane jej poznać. Bridget została zaproszona przez córki na urodziny Stilgara, jednak nie miała zamiaru się pojawić, nawet na prośbę Claire i Matilde. Chłopczyk dorastał otoczony opieką i miłością ojca i starszych sióstr, ale wciąż brakowało mu matki, w zrozumieniu swojej inności pomagała mu ciocia Lumnis. John wypędzał potwory spod łóżek, uczył i wychowywał, ale coraz częściej zamykał się w sobie.
Siostry Johna bywały teraz u niego częściej, ale nie potrafiły pomóc bratu. Obie uważały Bridget za niewdzięczną smarkulę i nie rozumiały załamania Johna, uważały wręcz że dobrze się stało. Gennie i Lumnis do pomocy namówiły też wspólną znajomą Olgę, która świetnie dogadywała się z dziećmi i jako osobie niezaangażowanej emocjonalnie w sytuację rodziny łatwiej jej było zaproponować wypad na ryby i nakłonić Johna do zwierzeń.
Pod wpływem czasu i za namową nowej przyjaciółki John odzyskał entuzjazm i postanowił wziąć życie w swoje ręce. Zaczął od niewielkiej zmiany wizerunku, jaką zasugerowała Olga, wychodził teraz częściej na miasto i w końcu zauważył,że cieszy się zainteresowaniem głównie ze strony kobiet. Rozwijająca się mimo przeciwności losu jego kariera sportowa sprawiła,że stał się bardziej rozpoznawalny.Zaczął więc coraz częściej spędzać czas w klubach, a jego popularność coraz bardziej mu się podobała. Kobiety się za nim oglądały, a on nie stronił już od ich towarzystwa.
Ach! Jego życie znów przypominało czasy beztroskiej,młodzieńczej swobody
Nadal starał się być przykładnym ojcem, ale jakoś tak wyszło, że zapomniał o urodzinach Claire i Matilde. Dziewczyny dały mu to odczuć głośno wyrażając swoje żale z powodu braku hucznej,urodzinowej imprezy, a gdy to nie odniosło skutku rozgoryczone nastolatki poskarżyły się cioci Gennie, że ojciec często wychodzi z domu wieczorami i wraca dopiero nad ranem, a one muszą pilnować Stilgara. Oczywiście jak to nastolatki trochę wyolbrzymiły przewinienia ojca. Stilgar również miał ciężki okres i chodził w stroju niedźwiedzia i to na nim John skupił się najbardziej, uważając dziewczynki za dość dorosłe by zrozumieć, że chłopiec potrzebuje większej od nich uwagi. Mimo wszystko Gennie ponownie postanowiła poprosić Olgę by ta spróbowała porozmawiać z Johnem.
Olga umówiła się z Johnem, jednak nie tego spodziewała się po tym spotkaniu. John nie zachowywał się wobec niej jak stary kumpel, czyli jak zawsze do tej pory, teraz flirtował z nią bez najmniejszych oporów. W dodatku robił to tak umiejętnie, że ciężko było się oprzeć jego urokowi. Olga zastanawiała się skąd mu się to wzięło, jednocześnie usiłując odeprzeć zaloty, od których kręciło jej się w głowie i trudno było złapać oddech
John kochał swoje dzieci ponad życie, ale skoro były już duże, postanowił zająć się bardziej swoim życiem. Domowe sprawy pozostawiając w rękach dużych już dziewczynek i ich ukochanych ciotek. Mimo,że nie było idealnie, to byli kochającą się rodziną i to według Johna było najważniejsze.
No ale on dostal kase od papy na start i jedyna rzecza ktora go interesowala to najpierw rodzina a teraz kobiety i wizyty w barach, Nudne na dluzsza mete,
Gdyby musial startowac od zera jak sie ostatnio przydazylo pewnemu nieszczesnemu Vimesowi - to dopiero by poznal co to jest zycie - a jego Stworca przy tej okazji nagle przestal pluc na nude w simsach i przedluzyl zycie swemu pupilowi zeby choc zdazyl te 5 bestellerow napisac w przerwach pomiedzy ukochanym przez Vimesa - cale marzenia od momentu wstania z lozka ma tym normalnie zapchane - bawieniem sie w swoim klubie Aniolki Vimesa w SPA.
Juz nie mowie o zyciu krwiozerczego agresywnego wampira ktory nie musi ani znac awych ofiar ani sie z nimi przyjaznic ani o nic prosic XD No po prostu czasu nie starcza by to wszystko pomiescic w grze.
Usciski od nawroconego na Czworke Vimesa
P.S. Jest nowy MC i nie tylko - do pobrania i pasuje do wszystkich ostatnich aktualizacji
http://forums.thesims.com/pl_PL/discussion/comment/12436053/#Comment_12436053
faktycznie, jak to mówią, samo życie pisze najlepsze scenariusze, widać simowe życie również
no i jednak Bridget nie była dla Johna
będę wypatrywać kolejnych odcinków
pozdrawiam
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
Elu jednak geny Osvalda, to bardzo silne geny
Cayrees co do matki dziewczynek, sama jestem zaskoczona jak gra się potoczyła, byłam święcie przekonana,że Bridget gdzieś tam będzie się pojawiać zabiegając o kontakt z córkami i urozmaici historię rodziny. Nic takiego się jednak nie stało, nie dzwoni do dzieci, nie przychodzi i nigdzie nie zaprasza jak to zwykle bywa w rozgrywce z rodzicami, którzy się rozstali i nie mieszkają ze sobą. Zastanawiam się czy zechce się uaktywnić któregoś dnia.
Dels z tym szczęściem bywa różnie, raz na wozie raz pod wozem
Jak mówią stare przysłowia: historia lubi się powtarzać, niedaleko pada jabłko od jabłoni, czym skorupka za młodu nasiąknie... John nie był tu wyjątkiem i wszystkie te powiedzonka trafnie opisywały jego dotychczasowe losy. Odkrył on w sobie niezmierzone pokłady bezinteresownej, niewymagającej, wolnej od wszelakiej zaborczości miłości i postanowił obdarować nią tyle kobiet ile tylko zdoła. W końcu zrozumiał i docenił to czym Osvald kierował się całe życie, a co próbował mu przekazać, mianowicie, że życie ma tak wiele barw i odcieni, że grzechem jest nie doceniać jego piękna. A gdzie jest go najwięcej? Oczywiście w kobiecie, jej zalotnym spojrzeniu, gibkości jej ciała, krągłości jej biodra, w jej perlistym śmiechu, pełnych ustach, w gładkości jej ramion. I ta różnorodność!
Ach! Życie!
John z każdym dniem odkrywał w nim coś fascynującego!
Odkrył na przykład,że po zaciągnięciu Olgi do łóżka, ta cichaczem umknęła z jego domu, nie zostawiając żadnej informacji. Niespecjalnie się tym przejął, bowiem znał Olgę i jej silny i twardy charakter, doceniał, że była kobietą z zasadami, wiedział więc, że nie upatruje ona w nim kandydata do poważnego związku.
Jeszcze tego samego dnia wieczorem poznał Dorothy wesołą,śmiałą dziewczynę, chętną do zabawy. Podziwiał jej wdzięki jak nikt inny do tej pory i Dorothy szybko się zadurzyła. John jednak był do bólu uczciwy i nie owijał w bawełnę, nie chciał przecież nikogo oszukiwać, mawiał więc "Dory nieziemska istoto, wiesz jak ważna jest wolność w życiu człowieka i ja daję ci tę wolność byś mogła czerpać pełnymi garściami z tego co daje nam świat. Więc rozkoszuj się tym co możemy dać sobie teraz, ale bądź przy tym wolna jak ten barwny ptak. Czy ktoś mógłby zamknąć takie piękno w klatce i pozbawić go szczęścia i rozkoszy podniebnych lotów. Nie oglądaj się na mnie, mój duch również jest wolny...ekhm...jeśli wiesz co mam na myśli..." - Dorothy oczywiście wiedziała co John chce jej przez to powiedzieć, wolałaby mieć go na wyłączność, ale czyż mogła ot tak zamknąć go w klatce i unieszczęśliwić? Nieee, tak okrutna nie była
Siłą rzeczy John niedługo poznał też współlokatorkę Dorothy - Ninę, wyrafinowaną kobietę wampa, kolejny piękny klejnot jak zwykł mawiać o swoich przyjaciółkach. Nina obeznana już z tematem, a z opowieści Dorothy znająca wolną naturę ich związku nie pozostała obojętna na urok Johna. Bawiła się wyśmienicie w jego towarzystwie i zaletą takiego układu było niewątpliwie to, że nie kolidował z jej karierą, lubiła bowiem chłodną kalkulację i w żaden sposób nie wpisywał jej się w plany jakikolwiek poważny związek.
Cóż jako,że Dorothy i Nina były współlokatorkami John nauczył się wymykać z sypialni, tak by dziewczyny go nie spotykały, gdy był u tej drugiej, wszak czego oczy nie widzą...
Egzotyczna Neema - to była kobieta z gorącym temperamentem, niejeden się za nią oglądał.
Jednak John postanowił zupełnie ją zignorować, z zamyśloną miną i wzrokiem wbitym w ziemię spacerował po parku, w którym ją wypatrzył. Ta mała manipulacja powiodła się lepiej niż mógłby przypuszczać, Neema sama go zaczepiła, bo wydał jej się smutny. Wyprowadził ją z błędu, powiedział, że głęboko rozmyślał nad sensem życia i wyłożył jej swoją teorię dotyczącą nieograniczonej wolności,a mówił tak przekonująco,że ciężko było z nim polemizować. Zaskoczona Neema trochę pod wpływem emocji i aury chylącego się ku zachodowi słońca, dała się ponieść romantycznym teoriom wolności. Zaś nad ranem gdy chłodny powiew powietrza wpadający przez uchylone okno obudził ją z głębokiego snu, wymknęła się cicho z domu Johna, rozważając po drodze czy to jej wewnętrzne rozedrganie to budzące się wątpliwości co do słuszności teorii, że każdy człowiek postrzega wolność i szczęście tak jak John czy raczej wynik tego co wydarzyło się wczorajszej nocy
No i była jeszcze Regina, przedstawiona jedynie Johnowi u znajomego na urodzinach, a potem spotkana przypadkiem w mieście.
I tak od słowa do słowa nieśmiała, trochę wycofana i bardzo skromna Regina, otworzyła swoją wrażliwą duszyczkę dla Johna.
Ten początkowo ostrożnie obchodził się z Reginą, gdyż sprawiała wrażenie osoby nierozumiejącej wielkiego znaczenia swobody i wolności jednostki w świecie pełnym ograniczeń, zaborczości i zakazów, szybko przekonał się w jak wielkim jest błędzie. Oczytana Regina okazała się bowiem równie wolną duszą, a nawet bardziej wolną niż te które dotąd spotykał John. Nie stroniła od szalonych przygód, o których tyle czytała w książkach i chciała przeżyć każdą z nich osobiście. Świat fantazji Reginy pochłonął Johna na dłuższy czas
Nie o wszystkich podbojach Johna będę tu wspominać, bo było ich zbyt wiele. Jednak jak widać nasz bohater wyjątkowo umiłował sobie swoją filozofię wolnego ptaka i nie miał zamiaru z niej rezygnować. Zazwyczaj spotykał się jednocześnie z przynajmniej trzema kobietami (a raz nawet ośmioma!) i został mistrzem manipulacji
Oczywiście w międzyczasie wydarzyło się również kilka innych rzeczy. Stilgar stał się nastolatkiem i wszedł w okres buntu.
Matilde od dłuższego już czasu miała problemy z kontrolowaniem emocji, a nastoletni brat wyzwalał w niej najgorsze odruchy. Oczywiście John kompletnie się nie zrażał choć nieraz musiał rozdzielać bijącą się młodzież. Kłótnie o zniszczone szkolne projekty zdarzały się niemal codzień.
Ciężkie w tym wszystkim było dla Johna to,że częściowo utracił wsparcie sióstr. Gennie i Lumnis uznały bowiem,że z trójką niemal dorosłych już dzieci brat swobodnie sobie poradzi i one nie będą już tak często potrzebne. Wpadały więc rzadziej, a ich wizyty miały charakter czysto towarzyski, no oprócz jednej ważnej wizyty. Tego szczególnego dnia siostry obwieściły zdumionemu bratu,że obie spodziewają się potomków. John był tym bardziej zdumiony,że nigdy nie interesował się zbytnio uczuciowym życiem sióstr, a teraz miał zostać wujkiem i to podwójnym!
Claire, Matilde i Stilgar byli zdecydowanie mniej zaskoczeni niż John wieścią o nowym kuzynostwie, które niebawem miało przyjść na świat.
Lecz tylko Claire przytomnie przypomniała ojcu,że wypada odwdzięczyć się tym samym wsparciem, jakie otrzymał on od sióstr w ich wychowaniu. Mężczyzna zapewnił,że będzie najlepszym wujkiem, a siostry postanowiły trzymać go za słowo i niemal od razu zaczęły prosić o pierwsze przysługi.
John po raz kolejny poczuł,że życie go mocno zaskoczyło, a pragnął przecież jedynie wolności i swobody. Co o tym wszystkim myślał dopowiedzcie sobie sami
A ze wiadomo, ze kazda panna ma w sobie na mur zakorzenione przekonanie , ze to wlasnie ona nawroci takiego goscia i zrobi z niego statecznego osobnika. Kobiety lubia wyzwania i dlatego tacy nieodpowiedzialni , przystojni faceci maja wokol siebie zawsze wianuszek kobiet z ktorych kazda wierzy, ze to ona wlasnie bedzie ta ktora goscia sprowadzi na wlasciwa droge - czytaj: do oltarza
No i wlasnie wtedy kiedy zycie dla Johna nabralo barwy i smaku - nie liczac walk domowych potomstwa - niespodzianka! Z kim te siostry zgrzeszyly nie wiadomo - odpowiedzialny sie zmyl i na Johna padlo by go zastapil.
OMG ! Znow powrot co nocnikow!
fajna historyjka Karo
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
Mnie to trochę poruszyło i wywołało emocje. Dzięki!
Historyjka: Pamiętnik Psotnika (w pozostałych rolach: Diabeł, szczury, karaluchy, Simbugi i simowa logika)
Na pewno niemałym szokiem było sprowadzenie na ziemię tego "wolnego ptaka" , ale przecież siostrom sie nie odmawia.
http://ktosiksims.tumblr.com