Kiedyś, całkiem niedawno, do Widenburgh'a wprowadziła się niejaka Natalia White. Skromna osóbka o ponadprzeciętnej kreatywności i wrażliwości. To artystka w każdym calu. Nie pracuje, jej dochody pochodzą głównie z pisania powiastek i książek fantasy. To młoda, lecz na swój wiek bardzo dorosła dziewczyna, która marzy... o wielkiej miłości. Jak do tej pory - taka się jeszcze nie zdarzyła.

Natalia, jak na artystkę przystało, uwielbiała podziwiać miejscową przyrodę. Co jak co , ale Widenburgh jest obfity we wszelkiego rodzaju zieleninę i ptaszynę. Dziewczyna często przechadzała się tutejszymi dróżkami. I za każdym razem miała nadzieję, że spotka ją coś wyjątkowego.



Pewnego wieczoru postanowiła dołączyć do klubu. Jego członkowie uwielbiali przebywać w swoim towarzystwie i dobrze się bawić. Natalia była zachwycona. Poznała tylu nowych ludzi. A wśród nich był On. Andrzej. Po spotkaniu klubu, gdzieś przed północą, chłopak podszedł do Natalii i przedstawił się.
''Witaj. Nie miałem okazji się przedstawić - jestem Andrzej. A Ty jak masz na imię?''
''Jestem Natalia. Miło mi Cię poznać.'' - odrzekła nieco speszona dziewczyna cichutkim głosikiem. Chyba już wtedy poczuła, że z Andrzejem znajdzie wspólną nić porozumienia.
''Zimno się zrobiło. Zbliża się jesień. Wszystko w porządku?'' - zapytał.
''Tak, wszystko OK.'' - odrzekła Natalia.
Andrzej, bez słowa zawahania zdjął swoją kurtkę i zarzucił ją na ramiona Natalii. Wyczuł, że dziewczyna zziębła.
''Dziękuję.''
''Skoro już się trochę znamy, to może odprowadzę Cię kawałek?'' - zaproponował.
''Sama nie wiem...''
''No wiesz, żebyś nie wracała sama do domu. Kto wie, co może się zdarzyć po drodze?''
''Zgoda. Ale tylko kawałek.'' - odrzekła Natalia, choć jednak trochę się wahała.
Andrzej odprowadził Natalię nieopodal jej domu. Tak jak sobie tego życzyła. Droga wydała im się bardzo krótka, w rzeczywistości przeszli dość spory kawałek. W tym czasie Andrzej opowiedział chyba wszystkie kawały, które znał. W górę unosiły się salwy śmiechu. Po mile spędzonym czasie Natalia uprzejmie podziękowała, Andrzej natomiast, jak prawdziwy dżentelmen, złożył pożegnalny pocałunek na jej dłoni. Dziewczyna zarumieniła się, po czym odeszła do domu.


Mijały dni, miesiące. Spotkania klubu odbywały się dość często, więc Natalia miała okazję by widzieć się z Andrzejem. Na początku, po tym jak odprowadził ją pod jej dom, była nieco oszołomiona i można by rzec nawet zmartwiona, że mężczyzna, którego dopiero co poznała już się próbuje z nią spoufwalać. Z biegiem czasu jednak zmieniła swoje zdanie. Andrzej okazał się fantastycznym mężczyzną, wręcz ideałem. Na klubowych spotkaniach często zerkał w jej stronę, a ona odwzajemniała to swoimi spojrzeniami.



Po dosyć krótkim czasie stali się najlepszymi przyjaciółmi. I Natalii bardzo się to podobało. Nic nie wykraczało poza przyjaźń. Razem się spotykali, razem chodzili na imprezy. Wszędzie razem. To mogło stanowić pewną barierę dla młodej dziewczyny, która jednak szukała miłości swojego życia, a chodzenie z kumplem z kąta w kąt nie wróżyło jej szybkiego zamążpójścia. Ktoś mógł pomyśleć, że to jej para... Pewnego razu na imprezie disco Natalia po paru drinkach chyba straciła nieco głowy i... posłała buziaczka w stronę tańczącego obok kolegi. Andrzej był zaskoczony, ale uśmiechnął się do niej. I tańczyli dalej.



Następnego dnia po przebudzeniu Natalia prawie nic nie pamiętała. Ale przypomniało jej się jedno - to, że zrobiła bardzo głupi i nie w jej stylu gest w stronę przyjaciela, który tym przyjacielem ma pozostać na zawsze... Dziewczyna zatelefonowała do Andrzeja i umówiła się z nim w ich ulubionej knajpce zaraz po tym, jak on wróci z pracy. Natalia szybko zwlokła się z łóżka, nałożyła make-up i pognała przed siebie. Musiała przemyśleć jak wytłumaczyć się z tego niefortunnego incydentu Andrzejowi...


Gdy już doszło do spotkania, Andrzej spytał:
''Dlaczego tak naprawdę zadzwoniłaś rano? Miałaś taki roztrzęsiony głos... Coś się stało?'' - zapytał.
''Wiesz... Chciałam Cię przeprosić za ten gest wczoraj... no wiesz...'' - próbowała wytłumaczyć się.
''Nic się nie stało. To normalne po paru...''
''...drinkach, tak. Czyli wszystko po staremu?'' - zapytała.
''Jasne. Dalej Cię uwielbiam.'' - odrzekł z uśmiechem Andrzej. Dziewczyna odetchnęła z ulgą.


Ciąg dalszy nastąpi...
Komentarz
Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg fajnie rozpoczętej historii
To samo dotyczy dziewczyn w mlodzienczym wieku, na przyjaciolki dziewczyny dobieraja inne dziewczyny, a faceci to raczej zwierzyna lowna.
No ale moze Ci tu u gory sa zupelnie nietypowi? Jedno jest pewne Natalia ma od metra kompleksow i nie czuje sie na luzie chyba nigdy, bo inaczej nie wyolbrzymiala by blahego zdarzenia na imprezie. Gdyby kazdy przejmowal sie ze ktos tam lekko zaflirtowal z druga osoba i bral to tak na powaznie, to wielu facetow chodzilo by z podbitym okiem. Przynajmniej moj sim, ktory flirtuje z kazda jednostka damska w okolicy i jest to dla niego tak naturalne jak oddychanie. Zreszta avek Iwonki mial to samo.
W realu tez tak jest
Delsie - staram się szkolić swój warsztat, aby zdjęcia jak najlepiej wychodziły. Okolica jest naprawdę piękna... Z wielką chęcią bym tam pospacerowała, gdyby było takie miejsce w Polsce albo w Europie, a nie wątpię że takiego nie ma
Pozdrawiam!
Natura tak nas ukształtowała, że mamy serce, które nie jest tylko pompą ssąco tłoczącą, ale przede wszystkim uznaje się je za siedlisko, lub wręcz za źródło uczuć i emocji. To właśnie te emocje sprawiają, że ktoś albo się nam podoba (czasami od pierwszego wejrzenia) albo przejdziemy obok niego obojętnie.
Życzę Twojej simce aby odnalazła w Andrzeju bratnią duszę. Bo to, że szukając drugiej połówki:
po drodze trafiaj się nam ogryzki, nie powinno nas zniechęcić do dalszych poszukiwań
Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za cudowny komentarz!
Zaczęli nawet odwiedzać się wzajemnie. Natalia już kilka razy zagościła w domu Andrzeja. I tak się rozgościła, że gdy tylko weszła do domu, zaglądnęła mu do lodówki. A tam... światło. Nie no, aż tak źle nie było, bo by się chłopaczyna wykończył. Miał tam odłożonych parę jajek i jakieś liście ze starej sałaty. Dziewczyna słynęła z tego, że świetnie gotowała, więc gdy tylko przyjaciel ulotnił się do łazienki, ona zabrała się do roboty. Z góry było słychać tylko to:
''Mmm... Co tak ładnie pachnie?'' - zapytał jakby nie wiedział co ma w lodówce.
''Zrobiłam jajecznicę.'' - odparła dziewczyna. - ''Czekam...''
Natalia czekała i czekała i się nie doczekała. Siedziała w kuchni chyba z 30 minut, ale On nie schodził. W końcu zapytała z dołu:
''Andrew? Żyjesz? Wszystko w porządku?''
''Chcę zostać sam. Wybacz.'' - odparł chłopak.
''Najpierw mnie zaprasza, a teraz nie chce nawet pogadać.'' Dziewczyna poczuła się dziwnie. Zabrała swoje rzeczy i wróciła do domu. Było jest bardzo smutno, ale starała się zrozumieć przyjaciela. Może miał po prostu gorszy dzień? Niestety, gdy wracała, już prawie pod domem, przejechał obok niej mały, osobowy samochód, który wjechał w potężną kałużę i... ochlapał Natalię. Teraz zrobiło jej się bardziej smutno niż przedtem.
Andrzej w tym czasie posmutniał. Ciążyło coś na jego sercu i to od dawien dawna. Chłopak nie był do końca szczery w stosunku do przyjaciółki. W ciągu tych kilku miesięcy bardzo zbliżył się do Natalii i chciał być kimś więcej niż tylko jej przyjacielem, ale coś sprawiało, że nie mógł zrobić tego jednego kroku do przodu... Zamknął się w swoim domu, wziął urlop w pracy. Przestał nawet dzwonić do swojej przyjaciółki. Zaszył się pod kołdrą, spod której prawie w ogóle nie wychodził...
Natalia dzwoniła kilka razy, lecz jego telefon nie odpowiadał. Martwiła się o niego, ale skoro nie chciał z nią rozmawiać... dała sobie spokój. Przecież nie będzie się narzucać facetowi, który w rzeczywistości nie jest jej facetem, lecz przyjacielem. Ale co to za przyjaciel, który obraża się na cały świat nie wiadomo o co... Natalia myślała o różnych rzeczach, które mogły spowodować kryzys w ich wzajemnych kontaktach. Ale nic nie wydawało jej się odpowiednią odpowiedzią na te pytania... Dziewczyna dołączyła do nowego klubu - Przyjaciół Roślin. Była tak szczęśliwa, że poznała wielu nowych ludzi, którzy mieli okazję stać się jej nowymi przyjaciółmi. Razem kupowali sadzonki, dbali o miejscowe ogrody, razem wędkowali. To sprawiało jej ogromną radość.
Po kilku dniach Andrzej postanowił zmierzyć się z tą jakże trudną sprawą i wziąć sprawy w swoje ręce. Potem zadzwonił do Natalii, aby wyjaśnić jej wszystko, ale teraz to ona ciągle nie odbierała...
Ciąg dalszy nastąpi...
Piękna historyjka i śliczne zdjęcia
http://ktosiksims.tumblr.com
@kameliaxxx @Anilewe89 @Ktosik @SILVAbOREALIS
Moje simowe opowieści to love story - bo sama lubię różne love stories
"A co Ty tutaj robisz?" - zapytała zdziwiona Natalia.
"Witaj. Przyszedłem do Ciebie, ale nikogo nie było w środku." - odparł.
"Tak, bo to prawda. Nie było mnie w środku. Ale jak widać już wróciłam."
"Mogę wejść? Chciałbym porozmawiać".
"Jasne, zapraszam."
I weszli do środka.
Natalia kazała przyjacielowi się rozgościć. Sama wkroczyła do kuchni, by nastawić wodę na herbatę i wyjąć ciasteczka z szafki. A były to jego ulubione ciasteczka, z kawałkami mlecznej czekolady i pokruszonymi orzechami. Gdy obije usiedli obok siebie na sofie, Andrzej zaczął:
"Chciałbym Ci coś powiedzieć. Właściwie to chciałbym Cię przeprosić. Wybacz mi moje zachowanie wtedy, kiedy mnie odwiedziłaś. Poświęciłaś swój czas żeby przyjść do mnie. A ja zachowałem się jak kompletny idiota."
"Przestań, nie mów tak." - odpowiedziała Natalia.
"Poczekaj - daj mi dokończyć. Jak kompletny idiota wszedłem na górę i nawet Ci nie wytłumaczyłem dlaczego, co i jak. Tak, dziwnie się zachowałem. Nawet bardzo. Przepraszam Cię."
"Andrzeju, nic się nie stało. Rozumiem Cię, każdy może mieć gorszy dzień. Już prawie nie pamiętam co się stało."
"Naprawdę nie gniewasz się?"
"Przyznam, wtedy było mi trochę przykro. Ale już się OK. Nalać Ci herbaty?"
"Tak się cieszę, że wszystko sobie wyjaśniliśmy. Dziękuję Ci za zrozumienie. Po prostu..." - i tu głos Andrzeja załamał się. "...miałem wtedy pewien problem."
"Ale już wszystko w porządku?" - zapytała.
"Tak. Chyba tak..." - odpowiedział Andrzej. Bardzo posmutniał. Natalia, widząc to, mocno przytuliła swojego przyjaciela. Poczuła wtedy, że przez ten czas bardzo jej go brakowało. Andrzej popatrzył prosto w jej wielkie niebieskie lśniące oczęta i powiedział szeptem tylko jedno słowo: dziękuję. Następnie się pożegnał i wrócił do siebie.
Dziewczyna niczego się nie domyślała. Cieszyła się, że wszystko sobie wyjaśnili, wszelkie niedopowiedzenia. Andrzej natomiast skrywał tajemnicę, o której nie wspomniał Natalii. Nie wiadomo dla czego, czy silniejszy był lęk przed wyjawieniem prawdy czy przed... utratą bliskiej mu osoby.
Ciąg dalszy nastąpi...
Jako, ze wszystkie tego typu urazy osobowosci wynosimy z dziecinstwa. Rodzice czesto nie maja pojecia jak latwo moga zniszczyc w dziecku pewnosc siebie i poczucie wlasnej wartosci. Niektorzy potrafia te bariery przelamac, zwalczyc niesmialosc i odniesc sukcesy w zyciu, a niektorzy tak jak Andrzej powyzej "chowaja sie - w przenosni - pod prywatna koldra" i nie potrafia spod niej wyjsc bojac sie odrzucenia.
A bieda jeszcze, ze to jest facet. Jako ze dziewczyna w facecie instynktownie szuka poczucia bezpieczenstwa - takie dziedzictwo z okresu lowcow mamutow. Gosc musial byc odwazny i "mocny" by zapewnic partnerce i ewentualnie potomstwu dostatek pozywienia i moc te rodzinke obronic maczuga.
Niestety na dzis tego typu macho jest juz na wyginieciu, a jesli nawet przetrwalo cosik , to raczej pod budka od piwa. Borac ta rozpaczliwa sytuacje pod uwage czesc rodzaju zenskiego bierze za partnera co ma pod reka, jest optycznie przyjemne i potrafi prowadzic kulturalna rozmowe. W koncu jak sie dziewczyna zepnie to i cieknacy kran naprawi i samochod wypchnie z zaspy sama.
Dodatkowo, to tylko tradycja, ze gosc dziewczyne zdobywac ma. Zreszta dawno juz w praktyce nie dzialajaca. Wynika z tego, ze jak Natalia nie zacznie dzialac to na zawsze ta para pozostanie tylko przyjaciolmi.
Zdjecia jak zawsze super
Młodzi spacerowali po ogrodowych labiryntach, potem jedno ścigało drugie. Nagle Natalia zatrzymała się i zaczęła rozmowę:
''Tutaj jest cudownie. Spełniło się moje marzenie - dziękuję.''
''Czy masz jeszcze jakieś? - zapytał z uśmiechem.
Wtedy nastąpiła chwila ciszy. Natalia wykorzystała tę chwilę i... nieśmiało pocałowała Andrzeja.
Andrzej czuł się zaskoczony ruchem dziewczyny, która była do tej pory jego przyjaciółką. Jednakże teraz ich relacja wstąpiła na nowy poziom.
''Czy to było Twoje następne marzenie?'' - zapytał.
Natalia uśmiechnęła się nieśmiało.
''Czyli nie gniewasz się?''
''No coś Ty. Wręcz przeciwnie.'' - i puścił oczko do dziewczyny i mocno ją przytulił.
Nagle w oddali usłyszeli jakieś dźwięki. Ruszyli w kierunku grającej muzyki. Okazało się, że w ogrodach, przy samym pałacu organizowano małe przyjęcie. Młodzi wkręcili się. Chwilę potańczyli i wypili parę drinków.
Po imprezie chłopak odprowadził Natalię do jej domu. Podziękowała mu, ale nie zaprosiła do środka. Andrzej udał się do domu. To była noc przemyśleń. Natalia leżała w łóżku, ale nie mogła zasnąć. Tyle emocji w jedno popołudnie... I ten pocałunek, który wydawał się niespodziewany, w rzeczywistości był przemyślany. Długo zastanawiała się nad tym czy zrobić ten krok do przodu. I zrobiła.
Andrzej również nie mógł zasnąć. Wpatrywał się w okno i myślał nad tym, co skrywał oraz nad swoim nowym planem...
Minęło kilka dni od poprzedniego spotkania. Andrzej po pracy umówił się z Natalią. W ogrodach pałacowych. Na... randkę.
Gdy dotarli na miejsce, chłopak ujął dłonie Natalii w swoje i złożył na nich pocałunek. Następnie wręczył jej piękną, czerwoną różę.
''To dla Ciebie, najdroższa.'' Serce biło mu z wielkim przyspieszeniem.
''Dziękuję.'' Natalia nie kryła wzruszenia. Kompletnie nie spodziewała się tego, co zaraz nastąpi.
Andrzej chwycił Natalię za rękę i zaprosił ją na spacer.
''Nie zwiedziliśmy jeszcze wszystkich zakątków.'' - powiedział.
Spacerując, oglądali dzieła ogrodników. Cudowne rabatki z kwiatami, idealnie przystrzyżone w różne geometryczne kształty krzaczki. A wśród morza kwiatów - oczka wodne przepełnione rzęsą i piękna fontanna stojąca na uboczu. To właśnie koło niej się zatrzymali.
Natalia stała dokładnie w tle wstępującego na niebo księżyca. Nagle Andrzej uklęknął... i zaczął:
''Natalio... dzień, w którym Cię poznałem był dniem najpiękniejszym w moim życiu. Wtedy poczułem, że w moim życiu rozpoczyna się całkiem nowy etap, czas radości. Ty dałaś mi tę radość. I za to Ci dziękuję. Każdy kolejny dzień był radosny, pełen niezapomnianych chwil... Czy... chcesz aby każdy następny dzień był dniem radości, ale spędzanej wspólnie?'' Andrzej odważył się na te słowa dopiero teraz. Ale już wcześniej był pewien swoich uczuć. Czuł, że to kobieta jego życia. Dziewczyna była bardzo zaskoczona. Nie spodziewała się, że tak szybko znajdzie kogoś, kto wyzna jej takie słowa. Czuła się piękna i kochana. Wreszcie to ktoś zabiegał o jej względy.
''Nie wiem co powiedzieć... Andrzej... zaskoczyłeś mnie, naprawdę...'' - Na twarzy chłopaka już powoli malował się smutek. - ''... ale tak, zgadzam się, aby tę radość dzielić z Tobą. Jeśli chcesz to na zawsze.''
Andrzej był wniebowzięty. Nic nie potrafi opisać jego uczuć w tej wyjątkowej chwili.
Natalia powiedziała po chwili: ''Wiesz, właśnie spełniło się moje kolejne marzenie.''
''Moje też.'' - odpowiedział jej ukochany i zastygli w romantycznym pocałunku. Potem, trzymając się za ręce, poszli na spacer po pałacowym ogrodzie, a następnie uliczkami Widenburgh'a...
Ciąg dalszy nastąpi...
No i oczywiście jak zawsze zdęcia pierwsza klasa, najbardziej urzekły mnie dwa krajobrazowe:
https://us.v-cdn.net/6022084/uploads/editor/f2/wdzvi7qgayt9.png
https://us.v-cdn.net/6022084/uploads/editor/dp/3525o4tqkx3k.png
Dlaczego nie wstawiasz swoich perełek do zabawy na zdjęcie dnia?
Pozdrawiam serdecznie!
Dziękuję za komentarz, bardzo mi miło, że się podoba
Zwłaszcza to, bardzo romantyczne
Pozostaje tylko życzyć im szczęścia
Bardzo romantycznie i slodko sie zrobilo, a przepiekne widoki z Winderburga stanowia swietne tlo dla tej milosci. Ciekawe jak potoczy sie zycie codzienne tej pary. Czy romantyczna milosc przetrwa drobne trudnosci zycia codziennego? Czy nie okaze sie ze oboje byli zbyt pochopni i wzieli zauroczenie za milosc, jak to sie czesto zdarza bardzo mlodym ludziom?