Witajcie kochani. Zapraszam Was na nową historię. Długo nad nią myślałam, przetwarzałam każdą scenę i dialogi. Próbowałam urzeczywistnić ją w grze, ale nie do końca Simy chciały ze mną współpracować, więc będą momenty gdy więcej będzie tekstu niż zdjęć. Mam nadzieję,że mi to wybaczycie. W prologu nie ma zdjęć, bo wymyślałam go na bieżąco

Zachęcam do czytania i dzielenia się wrażeniami

PROLOG



Vincenta zamurowało. Stojący przed nim mężczyzna mógł mieć około 45 lat. Był ubrany w ciemną kurtkę moro i wytarte dżinsy. Włosy ścięte na krótko miał starannie ułożone na żel a zza okularów w metalowych oprawkach przyglądała mu się para jasnych oczu.
- Mieliśmy misję do wykonania. Banalną. Rozbić gang handlujący narkotykami. Pracowaliśmy nad nim kilka ładnych miesięcy. Na miejscu czyli w tajnej bazie gangu okazało się,że ktoś z naszych puścił farbę. Wpadliśmy jak śliwka w ****. Zaczęła się istna wymiana strzałów. Gdyby nie posiłki to byłoby z nami krucho. Na szczęście wyłapaliśmy resztkę członków i już pakowaliśmy do samochodów gdy jakiś przyczajony dupek strzelił mi prosto między oczy. Nie zauważyłem dziada ale twój stary miał wzrok jak sokół. Rzucił się osłaniając mnie własnym ciałem. Dostał w plecy. Kula przeszyła płuco i serce. Skonał mi na rekach...- mężczyzna zamilkł wpatrując się w dłonie.
Vincent także milczał. W głowie mieszało mu się od nadmiaru informacji. Ojciec tajniakiem? Czemu matka mu nic nie powiedziała? Fakt, sama mogła nie wiedzieć...Uratował komuś życie? Czyli był bohaterem...
-Tak, twój ojciec był bohaterem - rzekł mężczyzna jakby czytając mu w myślach. - Nawet nie wiedziałem,że spodziewa się dziecka..Był bardzo skryty. Twoja mama miesiąc po pogrzebie wyjechała z miasta. Nie wiedziałem że wróciliście...
- Wyszła ponownie za mąż...zmieniła nazwisko...- wytłumaczył Vincent
- No tak...to ma sens...W sumie, Stormów też jak mrówek u nas...A jak się czuje mama?
- Zmarła pięć lat temu - wyszeptał chłopak spuszczając wzrok.
-To z kim teraz mieszkasz?
- Z ojczymem, ale błagam was...nie każcie mi do niego wracać. To wariat! - spojrzał na nich błagalnie. Mężczyźni wymienili spojrzenia i westchnęli cięzko jak na komendę.
- Jest twoim prawnym opiekunem do póki nie będziesz pełnoletni...- zaczął mężczyzna,ale Vincent zaraz mu przerwał.
- Za trzy miesiące będę dorosły!
- Więc wtedy będziesz musiał się od niego wyprowadzić.
- Ale on...- Vincent zamilkł zmieszany. Wstydził się przyznać,że ojczym go leje. Rzucił się na dwóch złoczyńców, a w domu dawał się tłuc byle pijaczynie...
- Bije cię? - spytał policjant.
Vincent kiwnął głową.
-Mógłbyś złożyć skargę, by go przymknęli...Jednak znając życie szybko go wypuszczą tłumacząc,że "dziecko czasem powinno dostać zdrowe lanie by mu się w głowie nie pomieszało". Nie patrz tak, mój ojciec też mnie prał - uśmiechnął się do chłopaka.
-Nie możecie mnie zapuszkować? Już wolę siedzieć w pace...
-Haha, uwierz mi chłopcze, nie wolisz. Zresztą, niedawno zostałeś bohaterem. Policji i tak nikt nie lubi, więc przyskrzyniając bohatera byśmy nie zyskali w oczach ludzi.
- A gdybym napadł na funkcjonariusza policji - Vincent nie dawał za wygraną i prowokująco spojrzał na mężczyznę.
- To byś dostał jedynie po gębie. Chłopcze, chciałbym ci pomóc ale...czekaj...Mówisz,że za trzy miesiące będziesz pełnoletni...Kolego Brown, ile czasu trwają wstępne kursy przygotowywawcze?
Policjant, który uratował Vincenta w zaułku uśmiechnął się promiennie. Domyślił się już o co chodzi koledze.
- Dokładnie trzy miesiące.
Mężczyzna skinął mu głową i odwrócił się ponownie do Vincenta.
- Jakie jest twoje największe marzenie chłopcze?
Vincent zaraz pomyślał o wycieczce nad morze, nigdy tam nie był. Przyszedł mu do głowy także nowy rower i telefon...Jednak jedno marzenie najmocniej kołotało mu po czaszce.
- Chciałbym zostać policjantem...
- Takiej odpowiedzi się spodziewałem - uśmiechnął się mężczyzna. - Witaj więc w drużynie Vincencie. Przynieś chlubę sobie i swemu ojcu - wstał i uścisnął chłopcu rękę. Vincent czuł jak łzy cisnął mu się do oczu a szloch staje w gardle. Czuł,że właśnie zaczyna nowe życie. Lepsze życie...
Komentarz
Inna sprawa, ze jak na razie tresc dosc ponura. Czyli smetne dziecinstwo w domu marginesu spolecznego. No Szwecja ani Stany to nie sa. Tam w tych zgnilych, zdemoralizowanych liberalnych krajach w 3 minuty facetowi by dzieciaka zabrali a sam "tatus" poszedlby siedziec.
U nas jak i na Bialorusi, Rosji, Panstwie islamskim czy w innych podobnych tego typu tradycyjnych czywilizacjach, z zachwalana miedzy innymi z ambon niewazne jakiej religii - w tym temacie prawie wszystkie religie zgodne - jedynie sluszna tradycja patriarchalna, niestety jak najbardziej realne.
I policjanci są taaaacy hot ;3 Pisz dalej! Mam już wyobrażenie o Vincencie, i teraz chcę go zobaczyć na obrazku.
@wielokropka777 @Anilewe89 @Bodbelle @Anna_vel_annA @SILVAbOREALIS - dziękuję bardzo za komentarze
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik