Cześć!
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam niczego - miałam kilka problemów w życiu prywatnym.
Jednak dzisiaj udostępniam dalszą część!
Buziaki! ;*
***
Wiktor, Zoe i Tristano przeprowadzili się do biedniejszej dzielnicy Zielonej Zatoczki. Wiktor ze sprzedaży domu spłacił wszystkie swoje długi - poprzednia willa była bardzo nowoczesna i droga. Starczyło też na nowy, mniejszy domek. Domek jest mały, ubogi i nie do końca wyposażony, jednak rodzina jest szczęśliwa, że wyszli z problemów finansowych.
Sąsiedzi szybko zainteresowali się nowo przybyłymi. Do Zoe przyszła koleżanka, mieszkająca nieopodal. Okazało się, że jest bardzo sympatyczna i będą chodzić razem do szkoły - zarówno Zoe jak i Tristano zostali przeniesieni do pobliskiej szkoły podstawowej. Zoe cieszyła się, że znalazła towarzystwo choć musiała przyznać, że stosunki z bratem uległy znacznej poprawie. Szkoda tylko, że aby tak się stało, Maja musiała odejść z tego świata.
Do Wiktora przyszła Dominika - sąsiadka mieszkająca w domu obok. Wiktor w ostatnich dniach zaniedbał się i przytył. Miał cienie pod oczami i nie czuł się za dobrze zarówno psychicznie jak i fizycznie. Nic dziwnego, bowiem stracił ukochaną osobę i pracę, która była jego pasją. Kobieta jednak od razu spojrzała na niego z błyskiem w oku - spodobał jej się. Wiktor jednak nie był zainteresowany niczym i nikim poza swoją klatką, w której schował się po odejściu żony. Nawet dzieci nie mogły do niego w ostatnich dniach dotrzeć.
Sąsiadka próbowala zagadywać do Wiktora, lecz ten nie wykazywał chęci pogłębiania z nią kontaktu. Zawiedziona kobieta została jeszcze na obiad, który Wiktor zaproponował jej zgrzeczności. Pomimo tego, że dzieci bawiły się razem, rodzina wciąż była pogrążona w żałobie, co można było zobaczyć po spojrzeniu w ich oczy. Tristano (z rozpaczy!) zaczął nawet zmywać naczynia, a Zoe nie mogła skupić się na lekcjach.
Wiktor nie mógł znaleźć normalnej pracy - w papierach był osobą karaną, co było problematyczne. Mogł jedynie podjąć karierę przestępcy a tego nie chciał, bowiem był dobrym człowiekiem. Postanowił więc zacząć zarabiać codzienną pracą w ogrodzie. Zamiłowanie do ogrodnictwa wynikało z jego byłego zawodu naukowca. Mężczyzna tęsknił za swoją pracą, musiał oddać cały sprzęt jaki posiadał i notatki, aby nie używać ich w przyszłości. Był przygnębiony i bywało, że podlewał kwiaty nie wodą, a swoimi łzami.
Dni mijały monotonnie i wolno. Monotonnia jednak minęła gdy Wiktor zajrzał do skrzynki pocztowej i zobaczył rachunki do zapłacenia, które przewyższały jego dochody w roślinnym biznesie. Załamany, pomyślał, że nie jest w stanie utrzymać nawet swojej rodziny. Nie mógł przestać myśleć nad zmarłą żoną, która na pewno patrzy na niego zawiedziona zza światów. Przy dzieciach starał sie nie płakać, aby nie sprawiać im przykrości, lecz były naukowiec wiedział, że będzie im ciężko.
Tristano znalazł sobie przyjaciół. Zoe zajmowała się nauką i czytaniem książek. Każde z dzieciaków próbowało radzić sobie z bólem najlepiej jak potrafili, tylko Wiktor nie potrafił sobie z tym poradzić. Przestał odzywać się do swojej siostry i brata. Nie odzywał się do rodziny. Chciał być sam ze swoim bólem. Kilka razy przyłapał się na piciu wieczorem. Pewnego dnia jednak dostał SMSa od jego bardzo dobrej znajomej z byłej pracy. Zapraszała go do pubu. Wiktor zastanowił się. Czy miał siłę wyjść? Miał. Nie mógł już siedzieć w domu i patrzec się w ścianę lub w telewizor z pingwinem. Musiał wyjść i poczuć inne otoczenie. Postanowił udać się z Pauliną do baru.
Na miejscu okazało się, że Paulina nie przyjdzie. Wiktor, wystawiony i porzucony, postanowił wejść do baru i napić się alkoholu - tylko to ostatnio pomagało mu odłączyć się od myślenia o wszystkim, co się stało. Obwiniał się o śmierć swojej żony i utratę pracy. Gdy wszedł do środka, okazało się, że.. Wszyscy byli w strojach rycerzy! Cóż, Wiktor poczuł się dziwnie, zwłaszcza, że nie widział twarzy swoich rozmówców. Jednak po chwili już mu to nie przeszkadzało - pił drink za drinkiem, zastanawiając się, czy i na swoją głowę nie włożyć hełmu. W końcu nikt nie widziałby jego udręczonej miny i oczu.
I tak się dla Wiktora skończyła impreza, że.. wylądował na tyłku.
Wiktor nie poprzestał nad tym. Zaczął notorycznie imprezować i pić. Chodził do barów, na dyskoteki, zostawiając małych Tristano i Zoe samych w domu. Nie interesowało go nic innego poza możliwością zapomnienia i upojenia. Obracał się wśród młodych, energicznych ludzi i patrząc na nich, zapominał o swoich problemach. Pewnego razu poznał w barze nijaką Jade. Alkohol dodawał Wiktorowi odwagi.
Kobieta spodobała się byłemu naukowcowi. Była młoda, atrakcyjna, sam był zdziwiony, że taka dziewczyna mogła zwrócić na niego uwagę. Był zaniedbany i przytył. Na dodatek śmierdział alkoholem, lecz zainteresowanie Jade nakręcało go jeszcze bardziej do prowadzenia takiego trybu zycia. Oczywiście, myślał o swoich dzieciach lecz w tamtym momencie oczkiem w jego głowie stała się młoda, seksowna Jade.
Wiktor potańczył jeszcze chwilę, lecz gdy zobaczył nieopodal swojego 'przyjaciela', szybko ulotnił się z klubu.
I cóż mogło się stać później? Ledwo doszedł do domu, a przed nim znow wylądował tyłkiem do góry. Ah, Wiktor, wstyd!
Gdy Wiktor imprezował i wracał w nocy, Zoe i Tristano zbliżyli się do siebie. Zaczęli normalnie rozmawiać a nawet bawić się. Wiktor zazwyczaj śmierdział i spał, oraz zajmował się ogrodem aby mieć jakiekolwiek źródło utrzymania. Zoe i Tristano martwili sie o swojego tatę, lecz nie zadawali pytań bo bali się odpowiedzi. Czuli, że coś było nie tak i dlatego postanowili przestać się kłócić, przynajmniej na jakiś czas.
Nadeszła zima. Wiktor dalej szalał ze swoimi nowymi znajomymi. Tristano i Zoe nie mogli doczekać się swoich pierwszych, wspólnych świąt. Śnieg spadł i stworzył świąteczną atmosferę. Zyski z ogrodnictwa nieco wzrosły - plony się powiększyły. Dzieci miały nadzieję, że chociaż w ciągu jednego, wigilijnego wieczoru, spędzą z ojcem więcej czasu.
Wiktor naprawdę miał zamiar spędzić tę wigilię ze swoimi dziećmi. Czuł, że je zaniedbał, lecz jednocześnie też nie mogl przestać pić i bawić się z przepiękną i pociągającą Jade. Wciąż o niej myślał. Przygotował kurczaka, a zabierajac się za sałatkę, dostał od Jade wiadomość z propozycją randki. Zmarszczył brwi. Przeszedł go dreszcz gdy pomyślał o jej dłoniach na jego ciele, o tym jak się całują.. Sama wyszła z tą propozycją. Czuł smutek myśląc o dzieciach i zmarłej żonie, lecz musiał zrobić coś aby w tę wigilię poczuć sie lepiej i nie płakać za Mają. To dla dobra jego dzieci. Postanowił ulotnić się tylko na chwilę i wrócić zaraz przed kolacją.
Jade nie była dobrą kobietą. Była samotna, nie miała rodziny. Jej jedynym celem życiowym była zabawa, a nie poważne życie, które Wiktor powinien prowadzić. Zainteresowala się nim bo znała jego nazwisko z wielu wiadomości, gdzie był przedstawiany jako genialny naukowiec. Jak opowie o tym koleżankom, to przeciez będą jej zazdrościć! A może ma w zanadrzu jakieś wynalazki, pomysły, które mogłaby mu ukraść i wziąć to wszystko na siebie? Co więcej, szukała tylko simów, którzy postawią jej drinka i zabawią.
Wiktor był dziewczyną zauroczony. Nie traktował jej poważnie, wciąż nosił żałobę po swojej żonie, lecz nie potrafił oprzeć się wdziękom simki. Zwłaszcza po alkoholu..
Wiktor nie zastanawiał się długo - wziął w ramiona Jade i pocałował ją z pasją. Dał upust swoim pragnieniom i zapomnieniu. Nie myślał o tym, że jego dzieci zostałe same na noc wigilijną.
W tym samym czasie Zoe i Tristano uszykowali się do kolacji. Widzieli, że ich ojciec wyszedł, lecz nie pytali gdzie - i tak by im nie powiedział. Czekali na Wiktora, który oczywiście nie pojawił się w domu, bowiem spędzał w tym czasie upojne chwile z Jade. Zoe dostrzegła na blacie kuchennym tacę, co oznaczało, że wyszedł w trakcie gotowania. Dzieci martwiły się - może coś się stało? Już stracili jedno z rodziców, nie chcieli aby Wiktor równiez zniknął..
Tristano wyszedł aby poszukac ojca przed domem, natomiast Zoe wykonała telefon. Wiktor jednak nie odbierał. W sercu Zoe pojawił sie strach. Strach o ojca. Pomyślała o Maksie, o tym, że znow go potrzebowała. Zostanie sama na święta? Nie dość, że w domu dziecka musiała spędzać je sama, to jeszcze teraz, jak otrzymała od losu rodzicow i dom? Nie wiedziała co o tym myśleć. Czuła pod powiekami łzy i otarła je szybko, widząc, że Tristano wszedł do pokoju.
Zoe wyjęła z lodówki kurczaka i resztki innej potrawy. Usiedli we dwoje z Tristano przy stole i jedli w ciszy. Żadne z nich nie wiedziało, co powiedzieć. Nie wiedzieli, gdzie podziewał się ich ojciec. Słyszeli przez otwarte okno śmiech i radość sąsiadów. Nikt nie wiedział, że w tym domu jest dwójka nieszczęśliwych dzieci. Dzieci, które czuły się jak sieroty pomimo tego, że przecież miały ojca.
Wiktor przyszedł do domu po północy. Tristano leżał w łóżku, a Zoe zawinęła się w koc przed telewizorem i czekała. Wyjrzała przez drzwi. Jej ojciec był kompletnie pijany i uśmiechnięty. Wyglądał na szczęśliwego. Zoe poczuła jak ból przechodzi przez jej klatkę piersiową - Wiktor uśmiechał się, lecz jego oczy dalej cierpiały. Jego dusza cierpiała po stracie Mai. Ale dlaczego musiał zostawić ich samych na wigilię? Tristano rowniez był przybity. Były naukowiec nie zauwazył nawet swojej corki stojącej we framudze drzwi - minął ją i poszedł na górę aby zasnąć.
Zoe poszła na grob matki. Dlaczego musiała umrzeć? Wiktor nie będzie mógł tak dalej zyc.. A co bedzie jeśli stanie się coś złego? Co jeśli odejdzie jak ona? Zoe zadawała sobie tysiące takich pytań. Jednocześnie tęskniła za Maksem i myślała, co on by jej na to powiedział. Tak bardzo jej go brakowało. Myślała o nim codziennie, lecz od nadmiaru problemów nie była w stanie nawet przypomnieć sobie brzmienia jego głosu.
Co będzie dalej z ich rodziną? Czy kiedykolwiek wyzdrowieją?
A tymczasem w Oazie Zdrój...
Maksymilian wszedł do swojego pokoju po wigilijnej kolacji. Jego rodzice bardzo się kochali, pobrali się z miłości. Pomimo pracy zawsze znajdowali czas na rodzinę. Jego siostra była nieznośna, lecz nie przeszkadzało mu to. Kochał swoją rodzinę najmocniej jak tylko potrafił.
Od feralnego wyjazdu Zoe z Granitowych Kaskad nie mógł przestać o niej myśleć. W końcu poprosił ojca o znalezienie kontaktu do niej. Sam osobiście sprawdził księgę gości w Granitowych Kaskadach i znalazł jej imię i nazwisko. Maks, ponieważ był uzdolnionym dzieckiem, bardzo szybko znalazł dziewczynkę na chatroomie. Napisał do niej, lecz nie otrzymał jeszcze odpowiedzi.
Zazdrościł jej, bowiem wiedział, że ona chociaż miała ich wspólne zdjęcie.
A on miał tylko wspomnienia.
To teraz ja będę czekać i czekać i czekać na kolejną część.
Świetne! Myślę, że Wiktor zachowuje się typowo jak dla osoby, która straciła kogoś bliskiego. Mam nadzieję tylko, że oprzytomnieje, kiedy nie będzie za późno. No i ten Maks... Ten wątek chyba najbardziej mnie intryguje.
No coz Tata ma usprawiedliwienie. Tragedie przezywa! Ale jest to mieczak bez charakteru pierwszej klasy. Prawdziwy facet czulby sie odpowiedzialny za rodzine, ktorej zostal jedynym opiekunem. Ale on woli litowac sie nad soba i pocieszac alkoholem i panienka. Typowy nieudacznik. Biedne dzieciaki z takim ojcem.
Myślałam, że Wiktor pokaże większą klasę, jednak niestety biedak się załamał i zamiast być oparciem dla dzieci szlaja się po barach i lata za panienką Dobrze chociaż, że dzieci się zjednoczyły. No i w końcu widać Maksa na horyzoncie! Jestem strasznie ciekawa co będzie dalej!
Fajnie że dzieciaki tak się do siebie zbliżyły. szkoda tylko że w takich okolicznościach. Pijący i zaniedbujący dzieci ojciec - to okropne. Dobrze że Zoe i Tristano mają siebie .
Szalenie poruszająca historia.Samotność w święta do tego w wydaniu dziecięcym musi szalenie doskwierać.
Victor tak oddał się ogrodnictwu żeby zabić pustkę ,że jak zauważyłem wychodował całkiem nietuzinkowe rośliny. Mała Zoe z pogodzonymbratem chyba się jednak zaklimatyzowali podobnie zresztą jak tata ("cycki doprzodu i jdziesz!" ) szkoda tylko,że on z tą aklimatyzacją mocno przecholował - tak,że nawet widok starego znajomego nie pomógł mu otrzeżwieć a to już poważny problem... mam nadzieje,że Twój bohater nie straci tego co jeszcze ma do stracenia.A może jego narzeczona (ciekawa z wyglądu zresztą) odmieni jego życie pozytywnie i zatroszczy się o malców ?
Czas płynął dalej. Wiktor dalej był pochłonięty nowym zajęciem - imprezowaniem i adorowaniem uroczej Jade Dzieci zaczęły się opuszczać w nauce z powodu braku pieniędzy oraz brudu w domu, bowiem Wiktor nie miał czas na zadbanie o nic więcej jak jego ogródek. Ogród był jedynym źródłem utrzymania. Zoe postanowiła zacząć szukać minerałów i skałek poza domem, rezygnując z odrabiania lekcji. Zajmowała się również zmywaniem i sprzątaniem. Pomagała ojcu, jak tylko mogła.
Zoe miała delikatnie dość.. Ciągle tylko sprzatała po nieodpowiedzialnym ojcu i czasami leniwym bracie. Tristano jednak starał się również jej pomagać, nie mogła na brata narzekać. Zrobił się dla niej nawet miły. Jak zwykle zabrała się do zmywania naczyń.
Tristano opuścił się jeszcze bardziej w nauce - nigdy nie był wzorowym uczniem jak Zoe. Ledwo dostawał trójki. (Wraz z nadejściem nowego simowego dodatku!) Zaczął wagarować wraz z nowo poznanym kolegom - Janem. Tristano z jednej strony cieszył sie z braku uwagi ojca. Mógł robić co i kiedy chciał. Nie musiał odrabiać lekcji i mógł wagarować do woli.
Tristano wrócił szczęśliwy do domu - udało mu się urwać z lekcji i uniknąć konsekwencji. Jednak jego ojciec o wszystkim się dowiedział. Wychowawczyni zadzwoniła do domu i zapytała, czy Tristano jest chory, bo nie pokazywał się od kilku dni w szkole. Wiktor zdenerwował się. Pomimo tego, że nie panował nad swoim życiem, nauka zawsze była dla niego najważniejsza i to też chciał wpoić w swoje pociechy.
Następnego dnia Tristano zlapała wysypka. Miał krosty na całym ciele, swędziały go i na dodatek miał zawroty głowy. Gołym okiem mozna było zauwazyc, że chłopiec jest chory. Wiktor jednak nie zwrócił na to uwagi. Tak bardzo zależało mu, aby chociaż dzieci trzymały się dobrego stanu, w porównaniu do niego. W środku czuł, że źle robił, lecz nie potrafił zapomnieć o stracie pracy i żony w inny sposób. Nadeszło wspólne śniadanie.
Na dół zeszła Zoe. Od razu zauważyła, że brat nie czuje się najlepiej.
Wiktor nie zauwazył nawet, jak bardzo dzieciaki się do siebie zbliżyły. Interesowała go tylko Jade, która swą urodą zawróciła mężczyźnie w głowie. W czasie gdy Zoe poszła do szkoły, a Tristano zasnął, dostał SMSa od owej kobiety. Nie zastanawiając się, od razu udał się na spotkanie z klubem, którego była liderką. Spotkali się na klifach i postanowili dobrze bawić. Już był tam bar i didżej. Wiktor od razu zamówił pierwszego drinka i poszedł tańczyć, nie patrząc na to, że zostało mu ostatnie 30 Simoleonów.
Wiktor nie dostrzegał prawdziwego oblicza Jade. Przechodziła od razu do konkretów, bez skrupułów. Liczyły się dla niej tylko pieniądze, była snobką i materialistką. Miała w głowie ułożony plan, dzięki któremu wykorzysta Wiktora ku swoim zamiarom wzbogacenia się. Nie wiedziała tylko, że sławny naukowiec stracił pracę i po prostu nie miał zbyt dużego majątku. Stracił cały, spłacając dług. Wiktor natomiast dziewczyny gorącymi uczuciami również nie darzył - dla niego było to oderwanie od rzeczywistości i zapomnienie.
Para szybko zaczeła się rozkręcać. Jade zaproponowała kąpiel nago. Wiktor, ponieważ pił coraz więcej alkoholu, przystał na tę propozycję. Szumiało mu w głowie i świat kręcił się dookoła od namiętnych pocałunków i %. Wskoczył za Jade do wody i spojrzał na jej seksowne, zgrabne ciało. Miał ochotę je dotknąć, oczywiście, lecz nagle pomyślał sobie o Zoe i Tristano.. On się doskonale bawił, a dzieci były same w domu. Chłodna woda otrzeźwiła trochę umysł młodego ojca.
Dziewczyna chciała uwieść Wiktora więc się zdenerowała. Wciąż myślał o dzieciach mimo że była obok niego, naga? Wstała i, dalej będąc rozebraną, zaczęła nagabywać młodego ojca. Ten, pod wpływem jej wdzięków i pozostałości alkoholu, uległ dziewczynie.
Złapał ją w swoje ramiona i zaczął całować. Jade zaczęła go kusić jeszcze bardziej. W końcu osiągnęła swój cel i Wiktor już myślał tylko o jej ustach i rozpalonym ciele. Poszedł za kobietą niczym posłuszny piesek.
Wiktor wrócił z zabawy w nocy. Nie zauważył nawet, że obok niego stał duch jego zmarłej matki. Matka była zaniepokojona stanem swojego najmlodszego syna. Straciła już jednego w wyniku pożaru, nie chciała stracić kolejnej pociechy z powodu depresji. Martwiła się o swoją rodzinę nawet po śmierci. Postanowiła porozmawiać z Wiktorem. Wiktor bardzo kocha swoją matkę za to, że go wychowała. No właśnie, nie tak go wychowywała - na kogoś, kto lekceważy własne dzieci z powodu pięknej kobiety.
Matka Wiktora w pełni wiedziała o planie młodej Jade. Wiktor jednak nie mogł do siebie dopuścić ostrzeżeń. Angelice, matce Wiktora, zrobiło się naprawdę smutno. Nie chciała stracić syna a tym bardziej nie chciała, aby Wiktor stracił swoje własne dzieci. Miała nadzieję, że da mu do myślenia tym, co powiedziała na temat dziewczyny i jego zachowania.
Duch jednak niczego nie wskórał. Wiktor dalej zachowywał się tak,jak zachowywał. Dbał o ogród po czym znikał z domu, zostawiając Zoe i Tristano samych w domu z ogromnym bałaganem. Obydwoje mieli tego dość lecz Zoe była najbardziej poszkodowana. To ona dbała o naczynia i porządek.
Wiktor jak zwykle udal się ze swoją grupą do klubu. Nie wiedział jednak, że ktoś go obserwował.. Ktoś, kto został zesłany przez jego matkę. Ktoś niewyobrażalnie smutny, bowiem widział wszystko zza światów. Maja spojrzała na swojego męża smutnymi, przeźroczystymi oczami. Nie mogła zrozumieć, dlaczego.. Rozumiała, że czuł się samotny. Że miał swoje męskie potrzeby -fizyczne. Lecz jak mógł zaniedbać przy tym ich pociechy? Przecież marzyli o nich odkąd się tylko pobrali.. Ona nie chciała umrzeć.
Wiktor nie widział ducha swojej żony. Zajmował się, jak zwykle, Jade. Adorowała go, chciała tylko i wyłącznie fizyczności. W końcu skończyło się to na obściskiwaniu i pieszczotach, które prowadziły do kolejnego, publicznego, bara-bara. Gdyby ktokolwiek rozpoznał teraz Wiktora, nie poznałby go. W przeszłości był kujonem i zacofany towarzysko. A teraz? MACHO!
Jade miała swój plan.. I okłamała Wiktora z premedytacją.
A jednocześnie.. Parze przyglądał sie zazdrosny 'stary' przyjaciel'
Wiktor poszedł do baru. Jade udała się do łazienki. Wydał ostatnie pieniądze na drinka. Nagle poczuł zimny powiew wiatru i zobaczył.. swoją byłą żonę. Nie mógł uwierzyć w to co widział. Zachłysnął się. Maja? Jego ukochana Maja? Miał ochotę podejść, pocałować ją.. Gdy zobaczył jej szklane oczy, poczuł jednak smutek. Czuł się jakby ją zdradził.. Jakby.. Wszystko zepsuł. Maja była wściekła. Nie patrzyła na niego wzrokiem pełnym miłości i czułości.
Wiktor uciekł z baru.
Dzieciaki stały na dworze. Wiktor znów nie wracał w nocy. Martwili się. Zoe, zwłaszcza Zoe, martwiła się ogromnie. Znów miała stracić rodzinę? Czuła jak jej ojciec przemyka jej między palcami niczym piasek. Czuła, że Wiktor znikał. Znikał i ich opuszczał. Musiała coś zrobić. Zobaczyła w oddali Gabrielę - siostrę Wiktora, ich ciotkę. Biegała wieczorami, jak to miała w zwyczaju. Postanowiła do niej podejść i wszystko jej opowiedzieć. Do kogo innego miała się zwrocić jak nie do najbliższej rodziny?
Gabriela była zszokowana tym co powiedziała jej Zoe. Jej brat? Przecież on był kujonem. Kochał książki. Nie imprezy. To ona uwielbiała się bawić i zabawiać z facetami do pewnego czasu.. Była rozrywkowa. Teraz założyła własną rodzinę, kochała swoje dzieci. Była w szoku. Nie mogła uwierzyć, że Wiktor mógłby tak się zachować..
Gabriela czuła wściekłość. Zwłaszcza, że minął ją właśnie.. sam Wiktor! Minę miał jakby się czegoś nawciągał. Nawciągał się, zapachu innej kobiety. I był pijany, jak zwykle od ostatniego czasu. Wściekła blondynka zawołała swojego brata.
Wiktor czuł, że musi zacząć się ogarniać. Naprawdę zaniedbał dzieci, skoro nawet Gabriela o tym wiedziała. Wiedział też, że nie żartuje. Jego siostra niedawno straciła męża, który zmarł ze starości. Wiedział, że marzy o wielkiej rodzinie. Wiedzial, że go kocha i że chce dla niego jak najlepiej. Pomyślał o swoich porzuconych dzieciach, ktore zapewne czuły się jak sieroty, mając ojca..
Wszedl do łazienki i nagle zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo wszystko było brudne. A zwłaszcza jego zycie.
Wiktor wziął się od razu za sprzątanie. W ciągu kilku dni nie odezwała się ani Jade, ani on. Dziwiło go to. Wcześniej się do niego odzywała, a potem nagle zaczęła milczeć? Jednak nie miał czasu na rozmyślanie - tak jak obiecała Gabriela, miał zamiar zorganizować rodzinny obiad w niedzielę. Wiktor miał dwóch braci i siostrę. Doriana, szczęśliwego ojca i artystę oraz Gabrielę. Hermes, drugi jego brat, zmarł gdy jeszcze był nastolatkiem. Przygotował posiłek i zaprosił swoje rodzeństwo. Wszyscy wspaniale spędzili czas. Nawet Zoe poznała nową koleżankę, z którą bawiła się naprawdę często. Dzieciaki zaczeły czuć, że może ojciec do nich całkowicie wróci.
Zoe w końcu znalazła czas aby wybrać się do biblioteki. Uwielbiała książki. Umiala się przy nich wyciszyć i zapomnieć o otaczającym ją świecie. Postanowila też szybko odrobić lekcje na następny dzień. Wciąż nie potrafiła zapomnieć o Maksie. Z powodu problemów z ojcem myślała o nim jeszcze częściej. Zastanawiała się co by było gdyby mógł jej doradzić, pomóc. Tęskniła za samym przebywaniem z nim. Musiał coś w sobie mieć, bowiem znała go jeden dzień. Dokładnie tyle ze sobą spędzili. Jeden dzień. Mimo tego z nikim nie nawiązała tak trwalej i silnej więzi jak z Maksem w Granitowych Kaskadach.
Postanowiła iść do komputera. W domu go nie miała, nie było ich stać. Akurat był wolny.
Weszła na chatroom. Dostała jedyną, jedyną wiadomość. Którą szybko odczytała.
I ją zamurowało.
***
Dziękuję za wszystkie pozytywne komentarze!
Życzę wam Wesołych Świąt!
Boże, ten Wiktor tak mnie irytował! Mam nadzieję, że w końcu się chłopaczyna opamiętał. Oczywiście, kiedy wszystko się ułoży, zaraz zza krzaka wyskoczy Jade i powie, że chce simlimenty na dziecko xDDD
No! I Maks w końcu! Nie mogę się doczekać wątku z nim, dobrze wiesz dlaczego, hihi. Pisz, pisz, pisz!
P.S. Jak jutro do mnie wpadniesz, to Ci opowiem co planuję na "Drugie Dno" ;D
O rety.... Bardzo dramatycznie i poważnie toczy się ta historia, coraz bardziej. Czytając miałem tez wrażenie,że z lekka powiało grozą bo najpierw to foto na którym kobietki wyrastają z trawy niczym zombie (ciekawie to wygląda) ,potem Wiktor majaczy coś w miłosnej euforii (a może opętaniu?) po indyjsku (!) i faktycznie ciarki przechodzą gdy naszego bohatera zaczynają śledzić duchy... o wizycie mrocznego kolegi nie wspominając... Nie wiadomo jednak czy to faktyczne nawiedzenia czy też efekt alkoholowy bo Wiktor trochę mocno szaleje. Kobieta rzeczywiście okazała się niegodziwa, dobrze że w porę zjawiła się siostra.
Ciekawe co w tej historii "nabroi" Max. Bardzo ciekawie piszesz.
Jak w Opowieści wigilijnej Wiktor rzeczywiście jakiś opętany jest - nie wiem czy to efekt alkoholu czy Jade, żeby nawet nie zauważyć, że dziecko jest chore! Dobrze, że w porę zjawiła się siostra, może jej uda się zapanować nad Wiktorem! Świetnie piszesz
Kolejny świetny odcinek! Mi też zapachniało "Opowieścią Wigilijną" I mam nadzieję, że Wiktor naprawdę się opamięta! Również cieszę się, że zapowiada się powrót rozszerzonego wątku Maksa I też spodziewam się wściekłej ciężarnej Jade Już czekam na to, co się będzie działo!
Historia robi się coraz ciekawsza. Wiktor na prawdę powinien się ogarnąć, zadbać o swój wygląd i o dzieci. Jakby przestał pić to by i przyzwoita kobieta sie nim zainteresowała.
Ciekawa jestem jak tez potoczy się dalej znajomość Zoe i Maksa.
@SimDels hah, uważaj tam na Jade w swojej historii! @M3lcik mod wyszedł jakoś z miesiąc temu - tutaj na youtubie masz filmik jak go zainstalować i skąd pobrać https://www.youtube.com/watch?v=SzOWnUnbd3c
Dziękuję wszystkim jeszcze raz za motywujące komentarze! Niedługo będzie kolejna część, lecz są święta więc nie mam zbytnio czasu aż tak na granie. Życzę wam wszystkim wesołych, wypełnionych simsami świąt
Maja , teściowa i siostra musiały interwencję zrobić, żeby zaczęło coś docierać do Wiktora. Niech on się ogarnie wreszcie, bo ileż można tak zaniedbywać rodzinę. Zaraz opieka społeczna przyjdzie i zabierze te simiątka małe!
Życie Zoe, Trostano i Wiktora toczyło się dalej. Wiktor pod wpływem ducha matki, siostry i swoich dzieci zaczął brać odpowiedzialność za swoje czyny. Można powiedzieć, że dotarło do niego co zrobił dzieciom. Nie mógł wybaczyć sobie, że zostawił je same na wigilię, a sam poszedł zabawiać się z Jade, która na dodatek przestała się do niego odzywać. Młody ogrodnik postanowił wziąć się za dom i zacząć dbać o ogród aby przynosił większe dochody, które nie pokrywałyby ledwo tylko rachunków. Naprawił w domu sprzęt, zaczął gotować i zasadził więcej roślin za domem. Cieszył się, że zostały mu jeszcze nasiona roślin z planety Sixam - dzięki temu, gdy wyrosną, będzie mógł zarobić więcej.
Co więcej, Wiktor postanowił zacząć chodzić na siłownię. Mówi się, że jeśli mężczyzna patrzy w dół i brzuch zasłania mu to, co ma między nogami, to jest gruby. Cóż, Wiktor nie widział nawet swoich stóp (a są duże!), więc postanowił coś z tym zrobić.
Maks odezwał się do Zoe. Dziewczynka nie mogła w to uwierzyć. Marzyła o chwili spotkania z Maksem lub nawiązania z nim kontaktu. Okazało się, że sam ją znalazł. Poprosił ojca o sprawdzenie jej nazwiska i znalazł ją na chatroomie. Zoe nie odpisywała mu bardzo długi czas z powodu braku komputera, lecz Maks o tym nie wiedział. Gdy otrzymał od niej wiadomość, nie mógł przestać się uśmiechać. Jednak mu odpisała. Tak się bał, że po prostu zapomniała, kim jest.. Ale jak mogłaby zapomnieć? Oboje byli dla siebie ogromnym wsparciem. Zoe w bibliotece podała chłopakowi numer swojego telefonu, bowiem nie miała czasu na codzienne wizyty tej parceli publicznej. Chciała mieć z Maksem kontakt stanowczo częściej niż kilka razy w tygodniu. Maks dzwonił i pisał wiadomości, lecz było ograniczenie - pieniądze. Mimo, że Maks pochodzi z zamożnej rodziny, rodzice nie pozwalają mu szastać pieniędzmi. Dostaje doładowanie do telefonu i ma z nim wytrzymać do końca miesiąca. Kontakt więc i tak był ograniczony, lecz jednocześnie częstszy jakby Zoe miała pisać z biblioteki.
I tak mijały dni. Tristano stał się szybko popularny w nowej szkole. Zoe kontaktowała się z Maksem i poświęcała swój czas temu, co kochała najbardziej - nauce. Wiktor za to szybko osiągnął większe zyski ze sprzedaży roślin. Wydawało się, że wszystko idzie ku prostej. Kryzys został zażegnany. Było co jeść nie tylko dlatego, że jedzenie było w lodówce - Wiktor zaczął gotować i dbać o swoje pociechy.
Pewnego wieczoru Zoe rozmawiała z Maksem. Był to już kolejny miesiąc ich kontaktu. Słysząc głos przyjaciela, chciało jej się plakać. Mogli rozmawiać naprawdę niewiele, a mogłaby robić to całą noc. Codziennie Maks dzwonił do Zoe, aby tylko powiedziec jej krótkie 'dobranoc'.
Zmarła babcia widziała wszystko z daleka. Tęsknotę dziewczynki za przyjacielem i jej łzy, gdy myslała, że prawdopodobnie nigdy się już nie spotkają. Była tego świadoma. Odległość była powalająca, zakazana.. Marzyła o tym aby chociaż móc codziennie z nim pisać do woli.
I dlatego też matka Wiktora przyszła do niego w nocy. Spojrzała się na swojego syna.. Wydawał jej się stawać lepszym człowiekiem niż był. bardziej dojrzałym. Cieszyła się, że w końcu wziął odpowiedzialność za swoją rodzinę. Postanowiła rownież podarowac coś Zoe i Tristano.
Wiktor nie mógl się doczekać aby powiedzieć dzieciakom o prezentach. Oczywiście nie powie, że to od zmarłej babci - Zoe i Tristano byli jeszcze dziećmi, wystraszyliby się. Cieszył się, bowiem zasłużyły na trochę radości. Szczęścia. I na wiele więcej. Następnego dnia, przy obiedzie, spojrzał na swoje pociechy i zastanawiał się jak mógł je zaniedbywać. Jaki był głupi i nieodpowiedzialny. Miał nadzieję, że chociaż w taki sposób uda mu się zrekompensować swoje zachowanie.
Zoe weszła do pokoju i nie mogła uwierzyć własnym oczom - tablet! SimPad! Na dodatek jeden z najnowszych! Pierwsze o czym pomyslała to Maks i wiadomości do niego. Będzie mogla z nim normalnie pisać! I nie naciągać ojca na rachunki za telefon. I Maks też nie będzie tego więcej robił. Miała ochotę skakać z radości. Dodatkowo miała na simPadzie kilka ebooków, które chciała przeczytać. Szybko pobiegła na dół i uściskała Wiktora za ten piękny prezent. Tristano natomiast dostał komputer, z którego był równie szczęśliwy.
Po chwili szybko wróciła do swojego pokoju i zalogowała się na chatroom. Maks był dostępny. Cóż za szczęście! Z uśmiechem na ustach napisała do swojego przyjaciela, który rownie szybko odpisał. Maks bardzo ucieszył się z tej wiadomości. Sam chciałby pisać z Zoe codziennie.
Oczywiście Zoe chciała opowiedziec Maksowi wszystko o swoim życiu, lecz nie wiedziała czy może. Może będzie miał dość jej problemów i ucieknie? Sama nie wiedziała co o tym myśleć. Przełamała się jednak i o wszystkim mu napisała. O tym jak cierpiała, widząc załamanego i pijanego ojca. O tym, jak została sama z Tristano na wigilię. O tym, że się pogodzili. O tym, jaka czuła się samotna. O tym, jak szybko musiała dorosnąć i zająć się domem. Można powiedziec że ich znajomość zaczeła się rozwijać właśnie wtedy. Pisali do siebie codziennie. Od samego rana, do samego wieczora. Przy odrabianiu lekcji, przy nauce, przy wszystkim (zdarzyło się nawet na toalecie, jednak nie zrobiłam takiego screena ).
Tak więc dalej toczyło się życie rodziny. Wiktor zarobił naprawdę dobre pieniądze na sprzedaży roślin - wyremontował kuchnię, łazienki. Teraz ich dom zaczął przypominać normalny dom. Zaczął nawet rozmyślać nad kupieniem czegoś większego - Zoe niedługo stanie się nastolatką, a Tristano niedługo po niej, bowiem dziewczynka jest starsza. Przydałaby jej się jakaś większa przestrzeń, komputer, może jakiś regał na książki, szachy.. Martwił się jednak jedną sprawą.
Jade.
Dziewczyna nie odzywała się do Wiktora od jakichś dwóch miesięcy lub dłużej. Nie odbierała jego telefonów. Zniknęła. Sam nie chodził na imprezy, wstrzymał się, lecz mial swoich znajomych z tego towarzystwa. Wolał teraz poświęcić się swojej rodzinie, niż szukać romansów, lecz Wiktorowi po prostu Jade się spodobała. Bardzo. Chciałby się z nią jeszcze spotykać. Może mogłoby być to coś poważnego? Może mogłaby być matką dla jego dzieci?
Wiktor dalej czekał na kontakt od Jade. W tym samym czasie, zamiast chodzić do klubów, zdecydował się dołączyć do klubu ogrodnika. Poznał tam ludzi o wspólnych zainteresowaniach, którzy uwielbiali zajmowac się ogrodnictwem i wędkarstwem. Mieli dużo wspólnych tematów do rozmów. Wychodził więc raz w tygodniu na takie spotkania.
Pewnego dnia, po spotkaniu klubu, wracał do domu. Gdyby Wiktor na chwilę się odwrócił.. Minęła go Jade. Jade.. która wyglądała całkiem inaczej.. Bardziej OBSZERNIE niż wcześniej.
Nieświadomy niczego Wiktor wrócił do domu. Nie mógł zapomnieć o Jade. Mijały kolejne tygodnie.
Było mu przykro, że tak się stalo.. Mogła od razu napisać, co do niego czuje, a raczej czego nie czuje. Wiktor spojrzał na siebie w lustrze i sam stwierdził, że nie wie, co ona w nim widziała. Postanowił więc zadzwonić do swojego znajomego, który dalej chodzi do tych samych klubów co kiedyś jego kochanka. Z przyjemnością przyszedł na kawę do Wiktora i zaczęli rozmawiać o Jade.
Wiktora zaniepokoiły informacje od kolegi. Grubsza....? Czyżby zabezpieczenie nie było odpowiednie? Czuł jak krew uderzyła mu do głowy. Co jeśli była w ciąży..? Ale nie, przeciez na pewno by go poinformowała. Nie zostawiłaby tak tego. Wiktor, pomimo tego co zrobił, był człowiekiem honoru. Wziąłby odpowiedzialność za swoje czyny. Postanowił jeszcze raz zadzwonić do Jade, lecz ta nie odbierała. Wcale się nie uspokoił. Postanowił nikomu o tym nie mówić. W końcu może będzie dobrze.
I tak mijały kolejne miesiące. Dzieciaki dorastały. Wiktor wyremontował kuchnię. Jadali razem posiłki, cieszyli się swoim towarzystwem. Tristano i Zoe może nie byli najlepszymi przyjaciółmi, lecz na pewno akceptowali siebie wzajemnie. Tristano poznał nowych przyjaciół i spełniał się jako dusza towarzystwa. Zoe natomiast osiągnęła najwyższy poziom umiejętności umysłowych, za co dostała nagrodę w szkole. Dziewczynka, pomimo swojego wieku, wiedziała już jaką karierę będzie chciała obrać - astronautka. Będzie chciała poświęcić się logice i naukom kosmicznym. Czuła, że to jej przeznaczenie.
Jeśli chodzi o Z&M, czyli Zoe i Maksa, dalej mieli kontakt. I to bardzo bliski. Dalej z sobą codziennie rozmawiali. Wysyłali swoje zdjęcia, opisy każdego dnia spędzonego osobno. Zoe, póki co, miała spokojne życie. Maks stał się dla niej rzeczywistością. Drugą, lepszą rzeczywistością. Cieszyła się, że miała takiego przyjaciela, lecz bardzo za nim tęskniła.
Czas mijał tak szybko...
A pod drzwiami niespodziewany gość...
***
Dziś troszkę mniejsza ilość zdjęć z powodu świąt - nie miałam az tyle czasu aby sobie spokojnie pograć.
Mam nadzieję że święta wam mineły w rodzinnej, miłej atmosferze.
Buziaki!
Komentarz
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam niczego - miałam kilka problemów w życiu prywatnym.
Jednak dzisiaj udostępniam dalszą część!
Buziaki! ;*
Sąsiadka próbowala zagadywać do Wiktora, lecz ten nie wykazywał chęci pogłębiania z nią kontaktu. Zawiedziona kobieta została jeszcze na obiad, który Wiktor zaproponował jej zgrzeczności. Pomimo tego, że dzieci bawiły się razem, rodzina wciąż była pogrążona w żałobie, co można było zobaczyć po spojrzeniu w ich oczy. Tristano (z rozpaczy!) zaczął nawet zmywać naczynia, a Zoe nie mogła skupić się na lekcjach.
Wiktor potańczył jeszcze chwilę, lecz gdy zobaczył nieopodal swojego 'przyjaciela', szybko ulotnił się z klubu.
Wiktor był dziewczyną zauroczony. Nie traktował jej poważnie, wciąż nosił żałobę po swojej żonie, lecz nie potrafił oprzeć się wdziękom simki. Zwłaszcza po alkoholu..
Tristano wyszedł aby poszukac ojca przed domem, natomiast Zoe wykonała telefon. Wiktor jednak nie odbierał. W sercu Zoe pojawił sie strach. Strach o ojca. Pomyślała o Maksie, o tym, że znow go potrzebowała. Zostanie sama na święta? Nie dość, że w domu dziecka musiała spędzać je sama, to jeszcze teraz, jak otrzymała od losu rodzicow i dom? Nie wiedziała co o tym myśleć. Czuła pod powiekami łzy i otarła je szybko, widząc, że Tristano wszedł do pokoju.
Zoe wyjęła z lodówki kurczaka i resztki innej potrawy. Usiedli we dwoje z Tristano przy stole i jedli w ciszy. Żadne z nich nie wiedziało, co powiedzieć. Nie wiedzieli, gdzie podziewał się ich ojciec. Słyszeli przez otwarte okno śmiech i radość sąsiadów. Nikt nie wiedział, że w tym domu jest dwójka nieszczęśliwych dzieci. Dzieci, które czuły się jak sieroty pomimo tego, że przecież miały ojca.
Zoe poszła na grob matki. Dlaczego musiała umrzeć? Wiktor nie będzie mógł tak dalej zyc.. A co bedzie jeśli stanie się coś złego? Co jeśli odejdzie jak ona? Zoe zadawała sobie tysiące takich pytań. Jednocześnie tęskniła za Maksem i myślała, co on by jej na to powiedział. Tak bardzo jej go brakowało. Myślała o nim codziennie, lecz od nadmiaru problemów nie była w stanie nawet przypomnieć sobie brzmienia jego głosu.
Co będzie dalej z ich rodziną? Czy kiedykolwiek wyzdrowieją?
Od feralnego wyjazdu Zoe z Granitowych Kaskad nie mógł przestać o niej myśleć. W końcu poprosił ojca o znalezienie kontaktu do niej. Sam osobiście sprawdził księgę gości w Granitowych Kaskadach i znalazł jej imię i nazwisko. Maks, ponieważ był uzdolnionym dzieckiem, bardzo szybko znalazł dziewczynkę na chatroomie. Napisał do niej, lecz nie otrzymał jeszcze odpowiedzi.
Zazdrościł jej, bowiem wiedział, że ona chociaż miała ich wspólne zdjęcie.
A on miał tylko wspomnienia.
I czekał..
Świetne! Myślę, że Wiktor zachowuje się typowo jak dla osoby, która straciła kogoś bliskiego. Mam nadzieję tylko, że oprzytomnieje, kiedy nie będzie za późno. No i ten Maks... Ten wątek chyba najbardziej mnie intryguje.
Pisz szybko dalej!
Buziaki.
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Victor tak oddał się ogrodnictwu żeby zabić pustkę ,że jak zauważyłem wychodował całkiem nietuzinkowe rośliny. Mała Zoe z pogodzonymbratem chyba się jednak zaklimatyzowali podobnie zresztą jak tata ("cycki doprzodu i jdziesz!"
Czas płynął dalej. Wiktor dalej był pochłonięty nowym zajęciem - imprezowaniem i adorowaniem uroczej Jade Dzieci zaczęły się opuszczać w nauce z powodu braku pieniędzy oraz brudu w domu, bowiem Wiktor nie miał czas na zadbanie o nic więcej jak jego ogródek. Ogród był jedynym źródłem utrzymania. Zoe postanowiła zacząć szukać minerałów i skałek poza domem, rezygnując z odrabiania lekcji. Zajmowała się również zmywaniem i sprzątaniem. Pomagała ojcu, jak tylko mogła.
Matka Wiktora w pełni wiedziała o planie młodej Jade. Wiktor jednak nie mogł do siebie dopuścić ostrzeżeń. Angelice, matce Wiktora, zrobiło się naprawdę smutno. Nie chciała stracić syna a tym bardziej nie chciała, aby Wiktor stracił swoje własne dzieci. Miała nadzieję, że da mu do myślenia tym, co powiedziała na temat dziewczyny i jego zachowania.
Dzieciaki stały na dworze. Wiktor znów nie wracał w nocy. Martwili się. Zoe, zwłaszcza Zoe, martwiła się ogromnie. Znów miała stracić rodzinę? Czuła jak jej ojciec przemyka jej między palcami niczym piasek. Czuła, że Wiktor znikał. Znikał i ich opuszczał. Musiała coś zrobić. Zobaczyła w oddali Gabrielę - siostrę Wiktora, ich ciotkę. Biegała wieczorami, jak to miała w zwyczaju. Postanowiła do niej podejść i wszystko jej opowiedzieć. Do kogo innego miała się zwrocić jak nie do najbliższej rodziny?
Wszedl do łazienki i nagle zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo wszystko było brudne. A zwłaszcza jego zycie.
Weszła na chatroom. Dostała jedyną, jedyną wiadomość. Którą szybko odczytała.
Dziękuję za wszystkie pozytywne komentarze!
Życzę wam Wesołych Świąt!
No! I Maks w końcu! Nie mogę się doczekać wątku z nim, dobrze wiesz dlaczego, hihi. Pisz, pisz, pisz!
P.S. Jak jutro do mnie wpadniesz, to Ci opowiem co planuję na "Drugie Dno" ;D
Ciekawe co w tej historii "nabroi" Max. Bardzo ciekawie piszesz.
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Ciekawa jestem jak tez potoczy się dalej znajomość Zoe i Maksa.
Ps. Skąd mod na zmianę pór roku?
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
@M3lcik mod wyszedł jakoś z miesiąc temu - tutaj na youtubie masz filmik jak go zainstalować i skąd pobrać
Dziękuję wszystkim jeszcze raz za motywujące komentarze! Niedługo będzie kolejna część, lecz są święta więc nie mam zbytnio czasu aż tak na granie. Życzę wam wszystkim wesołych, wypełnionych simsami świąt
Życie Zoe, Trostano i Wiktora toczyło się dalej. Wiktor pod wpływem ducha matki, siostry i swoich dzieci zaczął brać odpowiedzialność za swoje czyny. Można powiedzieć, że dotarło do niego co zrobił dzieciom. Nie mógł wybaczyć sobie, że zostawił je same na wigilię, a sam poszedł zabawiać się z Jade, która na dodatek przestała się do niego odzywać. Młody ogrodnik postanowił wziąć się za dom i zacząć dbać o ogród aby przynosił większe dochody, które nie pokrywałyby ledwo tylko rachunków. Naprawił w domu sprzęt, zaczął gotować i zasadził więcej roślin za domem. Cieszył się, że zostały mu jeszcze nasiona roślin z planety Sixam - dzięki temu, gdy wyrosną, będzie mógł zarobić więcej.
Co więcej, Wiktor postanowił zacząć chodzić na siłownię. Mówi się, że jeśli mężczyzna patrzy w dół i brzuch zasłania mu to, co ma między nogami, to jest gruby. Cóż, Wiktor nie widział nawet swoich stóp (a są duże!), więc postanowił coś z tym zrobić.
Pewnego wieczoru Zoe rozmawiała z Maksem. Był to już kolejny miesiąc ich kontaktu. Słysząc głos przyjaciela, chciało jej się plakać. Mogli rozmawiać naprawdę niewiele, a mogłaby robić to całą noc. Codziennie Maks dzwonił do Zoe, aby tylko powiedziec jej krótkie 'dobranoc'.
Zmarła babcia widziała wszystko z daleka. Tęsknotę dziewczynki za przyjacielem i jej łzy, gdy myslała, że prawdopodobnie nigdy się już nie spotkają. Była tego świadoma. Odległość była powalająca, zakazana.. Marzyła o tym aby chociaż móc codziennie z nim pisać do woli.
I dlatego też matka Wiktora przyszła do niego w nocy. Spojrzała się na swojego syna.. Wydawał jej się stawać lepszym człowiekiem niż był. bardziej dojrzałym. Cieszyła się, że w końcu wziął odpowiedzialność za swoją rodzinę. Postanowiła rownież podarowac coś Zoe i Tristano.
Jade.
Dziewczyna nie odzywała się do Wiktora od jakichś dwóch miesięcy lub dłużej. Nie odbierała jego telefonów. Zniknęła. Sam nie chodził na imprezy, wstrzymał się, lecz mial swoich znajomych z tego towarzystwa. Wolał teraz poświęcić się swojej rodzinie, niż szukać romansów, lecz Wiktorowi po prostu Jade się spodobała. Bardzo. Chciałby się z nią jeszcze spotykać. Może mogłoby być to coś poważnego? Może mogłaby być matką dla jego dzieci?
Było mu przykro, że tak się stalo.. Mogła od razu napisać, co do niego czuje, a raczej czego nie czuje. Wiktor spojrzał na siebie w lustrze i sam stwierdził, że nie wie, co ona w nim widziała. Postanowił więc zadzwonić do swojego znajomego, który dalej chodzi do tych samych klubów co kiedyś jego kochanka. Z przyjemnością przyszedł na kawę do Wiktora i zaczęli rozmawiać o Jade.
Mam nadzieję że święta wam mineły w rodzinnej, miłej atmosferze.
Buziaki!