Witam wszystkich simomaniaków 
Chciałabym przedstawić historię mojej simowej rodziny.
Rodzina Wietrzyckich mieszka w spokojnej i bogatej dzielnicy w Wierzbowej Zatoczce. Od lewej: Wiktor, Maja, Zoe i Tristano Wietrzyccy. Wiktor jest naukowcem, który ma już na koncie sporo przełomów, które miały wpływ na technologię. Pomimo, że wywodzi się z wielopokoleniowej i bardzo towarzyskiej rodziny, Wiktor zawsze był typowym nerdem. Nie spotykał się z rówieśnikami, nigdy nie miał przyjaciół i jedyne co go interesowało to książki i szachy. Kiedyś był obiektem drwin, natomiast teraz dużo simów mu zazdrości. I to nie tylko osiągnięć, ale również żony. Maja Wietrzycka jest świeżą astronautką i poza pasją do swojego zawodu posiada również zamiłowanie do gotowania i zajmowania się rodziną, o której zawsze marzyła. Wiktor i Maja poznali się w pracy podczas misji ratunkowej na planecie Sixam, którą dowodził nasz szalony naukowiec.
Maja w akcie wdzięczności postanowiła zaprosić Wiktora na kolację, która niespodziewanie zakończyła się śniadaniem następnego ranka. Od tego czasu para zaczęła się regularnie spotykać. Układało im się bardzo dobrze a Wiktor czuł się spełniony przy kobiecie, która podzielała jego zainteresowania.
Dlatego też naukowiec postanowił oświadczyć się swojej wybrance. Na miejsce zaręczyn wybrał miejsce, w którym pierwszy raz się spotkali - planetę Sixam.
Zaręczeni simowie szybko wzięli ślub i urządzili, ze względu na dużą rodzinę Wiktora, huczne wesele.
Szczęśliwe małżeństwo szybko spełnili swoje pragnienia - niedawno po ślubie na świecie pojawił się ich syn, Tristano.
Maja i Wiktor starali się o kolejne dziecko, lecz kobieta nie mogła zajść w ciążę. Z tego powodu cała uwaga skupiła się na jedynaku, Tristano, który odziedziczył ciemną karnację po swojej matce i oczy po swoim ojcu. Stał się on zadufanym w sobie jedynakiem, który był oczkiem w głowie swoich rodziców. Maja i Wiktor nie sądzili, że to mogłoby być negatywne - chcieli po prostu dać swojemu dziecku jak najlepsze życie.
***
Małżeństwo wciąż starało się o drugą pociechę, bowiem czuli, że rodzina była jeszcze niepełna. Maja nie mogła zajść w ciążę przez co czuła się upokorzona i zawiedziona. Bała się, że zawiodła swojego męża.
Jednak Wiktor i Maja znaleźli rozwiązanie.
Niedługo po tej rozmowie adoptowali Zoe, inteligentną i chcącą pochłaniać wiedzę dziewczynkę. Jej ulubionym miejscem w domu nie była sauna czy jaccuzi, jak w przypadku Tristano, lecz biblioteczka jej ojca, który był rówież pochłonięty nauką. Gdy Wiktor patrzył na swoją córeczkę, czuł, że widzi w niej swoje odbicie pomimo, że nie są biologicznie spokrewnieni.
Wszystko wydawało się być idealne. Rodzina dogadywała się, spędzała razem czas. Wiktor i Maja czuli, że w końcu są spełnieni.
Maja i Wiktor nawet nie wiedzieli, jak bardzo się mylili.. Zoe czuła się bardzo dobrze w obecności rodziców. W domu dziecka nie czuła się najlepiej i nie miała możliwości rozwoju. Była szczęśliwa, że trafiła na tak dobrych ludzi i.. starszego brata?
No właśnie. Tristano nie patrzył przychylnie na swoją nową siostrzyczkę.. Oczywiście tylko wtedy, gdy matka i ojciec nie mierzyli go wzrokiem.
Jego wzrok był arogancki i niemiły. Nie miał zamiaru zaakceptować Zoe, która odebrała mu całą uwagę rodziców. Przecież to on jest najważniejszy, prawda? Nazwał dziewczynkę "Przybłędą", bowiem jego zdaniem te określenie idealnie określało jej pochodzenie. Bo przyszła jego zdaniem znikąd. Pewnie rodzicom było jej żal i dlatego ją wzięli! Śmiał się z Zoe przed kolegami i młodszymi kuzynami.
Dzieci bywają wredne i dziewczynka bardzo to odczuwała, lecz niczego nie dała po sobie poznać aż do czasu, gdy raz straciła cierpliwość. Nie chciala nienawidzić swojego brata, było jej przykro, że mogł się czuć odrzucony z jej powodu. Zoe chciała tylko mieć ciepłą i kochającą rodzinę. Dlatego też pewnego dnia postanowiła porozmawiać z bratem, aby zażegnać konflikt.
Po tym co usłyszała, łzy zapiekły ją w oczach i czuła, że zbliża się płacz. Pobiegła do swojego malutkiego pokoiku i szlochała cicho.
Nie wiedziała jednak, że akurat w pobliżu był Wiktor i słyszał cierpienie dziewczynki. Gdy wszedł do pokoju, szybko otarła łzy. Było jej naprawdę przykro i bała się, że to co mówił Tristano, mogło być prawdą.
Wiktor był zdziwiony pytaniem Zoe. Wiedział jednak, że jej syn był porywczy i mógł jej coś przykrego powiedzieć.
Zoe postanowiła niczego tacie nie mówić. Po co miała robić sobie więcej problemów? I tak kłótnia z bratem jest lepsza, niż go nie posiadać. Cieszyła się, że teraz miała rodzinę, więc przytuliła się mocno do Wiktora.
Wiktor jednak czuł, że coś było nie tak i doskonale o tym wiedział. Poszedł do sypialni, gdzie jego żona kładła się spać. Postanowił, że o wszystkim jej powie.
Tymczasem Tristano grał w ulubioną grę komputerową i rozmyślał tylko o tym, jak uprzykrzyć życie Zoe, a co więcej, jak się jej pozbyć.
Gdy tylko rodzice poszli spać, Tristano wtargnął do pokoju dziewczynki. Wyciągął ją siłą z łóżka.
Zoe czuła łzy w oczach. Co ona mu zrobiła? Przecież niczego nie powiedziała!
Zoe miała przeczucie, że nie będzie miała łatwo.
Ciąg dalszy nastąpi!

Komentarz
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
and
patatajaj na tęczowej owcy
zauwazyłam, że miny simów bardzo pasują do tekstów, cała historia brzmi i wygląda bardzo realistycznie
spodobało mi się, czekam na dalszy ciąg
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
Miała ochotę odejść, wejść do wody i się utopić. Czy człowiekowi można tak łatwo odebrać nadzieję na lepsze życie? Wszystko było dobrze aż całe dwa dni. W sumie jeden i jedną czwartą dnia. Nienawiść do Tristano zaczęła wzrastaść w ogromnym tempie, zastępując pozytywne odczucia Zoe. Nie lubiła nienawidzić, ale nie potrafiła tego opanować i dlatego płakała.
Nagle ktoś ją zawołał i zapytał, czy dobrze się czuje. Otarła łzy i spojrzała na chłopca, który pojawił się znikąd. Skąd on się wziął? Czy widział wszystko? Miał ciemniejszą karnację, ciemne włosy i piękne, zielone oczy. To niebywałe, pomyślała Zoe. Już sam fakt, że chłopak miał zielone oczy i ciemną karnację było wyjątkowe. Pomimo, że byli w lesie, miał na sobie luźne jeansy, trampki i elegancką koszulę pod swetrem. Wyglądał na kogoś z bogatej rodziny, lecz niczego nie powiedziała. Zmrużyła oczy i stwierdziła, że jego akcent nie jest taki jak w Wierzbowej Zatoczce. Musiał przyjechać skądś z daleka.
Było jej naprawdę przykro, że tak powiedziała, dlatego odwróciła się by nie patrzeć w szczerość, która biła z oczu chłopca. Musiała jednak powstrzymać łzy, bowiem wiedziała, że sprawiła mu na pewno swoim zachowaniem przykrość. Chłopiec, niewzruszony, dalej stał w tym samym miejscu, jakby o czymś rozmyślając.
Dla Zoe był to bardzo miły gest. Spojrzała na tą najjaśniejszą gwiazdę, która zwała się gwiazdą polarną. Chłopiec zaczął jej opisywać wszystkie konstelacje i gwiazdozbiory, widać było że dużo na ten temat wiedział. Była niemalże pewna, że przesiadywał z ojcem i to on go tego nauczył. Czuła woń jego perfum, słodkich i przyjemnych dla jej nozdrzy. Uśmiechnęła się sama do siebie, ciesząc się chwilą. Gdy jednak dotarło do niej, że jest z tak daleka, zasmuciła się. Dzięki niemu zapomniała chociaż na chwilę o wrednym Tristano.
Maks nie wiedział dlaczego to zrobił. Po prostu czuł, że tak trzeba. Lubił dawać radość innym.
Leżeli tak razem przez bardzo długo, relaksując się na łonie natury. Rozmawiali. O sobie, o tym co ich interesuje. W większości to chłopiec pytał Zoe o jej życie. Dowiedział się, że świetnie idzie jej w szkole, że jej marzeniem jest opanować logikę do perfekcji a przede wszystkim wiedział,że jest spragniona rodzinnego ciepła. Zoe nie powiedziała mu, że jest adoptowana ani jakie ma problemy. Połączyła ich zwykła rozmowa.
***
Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale nie mogłam przestać pisać!
Dziękuje za wszystkie pozytywne komentarze, które mnie motywują! Buziaki.
Nawet małe dziecko, kiedy na świat przychodzi brat czy siostra, odczuwa zazdrość. Tym większą, kiedy przez dłuższy czas było jedynakiem, i miało rodziców tylko dla siebie. Nie potrafi zrozumieć, że nowy członek nie zabiera mu miłości rodziców, bo oni nadal go kochają tak samo, tylko teraz tę miłość dzielą na dwoje.
Tristano nie był przygotowany na pojawienie się "siostry". Z drugiej strony źle się stało, że rodzice tak mało czasu poświęcali swoim pociechom. Może wcześniej zauważyliby narastającą wrogość syna do przybranej córki.
No cóż czasami z racji nadmiaru obowiązków nie widzimy, że coś złego dzieje się w rodzinie ... i dopiero kiedy problem zacznie nabrzmiewać próbujemy łagodzić konflikty.
Będę pilnie obserwować dalsze losy Zoe. Równocześnie sądzę, że dopiero co poznany kolega Maks, będzie dla niej sporym wsparciem w sytuacji, w której się znalazła.
Pozdrawiam.
Dzieci potrafią być okrutne, i świetnie to pokazałaś w tej historyjce. Tristano, był rozpieszczanym jedynakiem, i chyba nie może się pogodzić z faktem, że teraz jest jeszcze ktoś oprócz niego w rodzinie. Miejmy nadzieję, że Zoe znajdzie pocieszenie w przyjaźni z poznanym Maksem.
http://ktosiksims.tumblr.com
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
and
patatajaj na tęczowej owcy
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Zoe jednak czekała na odpowiedź swojego kolegi. Dlaczego się nie odzywał? Na pewno pomyślał o niej źle. Pomyślał, że na pewno jej życie jest patologiczne, bo pochodzi z domu dziecka. Niemal każdy sim, słysząc że ktoś jest z domu dziecka, myśli o patologicznym towarzystwie. Ale przecież ona taka nie była. Trzymała się z daleka od takich dzieci.. Miała własne wartości. Maks wciąż się nie odzywał, myślał nad czymś intensywnie, a Zoe nie mogła powstrzymać emocji. Skoro nie chciał z nią rozmawiać, to może lepiej by zrobiła, jakby sobie poszła? Nie będzie mu się narzucać, skoro postanowił już z nią nie rozmawiać. Po co w ogóle mówiła mu prawdę? Mogła trzymać język za zębami. Jest aż tak słaba, że musi wszystkim opowiadać o swoich problemach?
Zoe, słysząc pieszczotliwe "Zet", które wymawiał Maks, poczuła się lepiej. Lubiła, gdy tak ją nazywał. Nikt inny tak do niej nie mówił. Ucieszyła się, słysząc słowa Maksa. Zdziwiła się też, czując jak porwał ją w swoje drobne ramiona. Czuła, że stał się jej przyjacielem, wiedząc o jej sekrecie. Życie w końcu zaczęło sie dla niej jakoś układać. Ciągle jednak miała świadomość, że będzie musiała wyjechać. Tak samo jak i Maks.
Maks natomiast wiedział, że będzie musiał niedługo Zoe opuścić. Tak samo jak i ona jego. Mieszkali daleko od siebie, a jego ojciec nie robił interesów w tak małej miejscowości, w jakiej mieszkała jego przyjaciółka.
* Przepraszam za błąd! - laboratorium
Musiał powiedzieć swojej rodzine prawdę. Na tym polegały relacje, prawda? Musiał. Musiał powiedzieć, że muszą wracać. Spojrzał na zegarek. Czuł pod na czole. Została godzina do następnej doby hotelowej. Jeśli zostaną, będą musieli zapłacić kolejne pieniądze.. A te będą im teraz bardzo potrzebne. Był niewinny, ale prawo nie zawsze było sprawiedliwe.
Zoe rzuciła jeszcze raz krótkie spojrzenie na miejsce, gdzie ostatnio rozstali się z Maksem, szukając śladu, nadziei.. Czegokolwiek. Kawałka jego czerwonego swetra.. Czarnej czupryny.. Zielonych oczu. Jednak nie zobaczyła niczego i nikogo. Czuła łzy w oczach, lecz zacisnęła powieki i odwróciła się, zostawiając za sobą coś ważnego.
I czekać..
I czekać..
Cieszę się ogromnie, że zainteresowałam was przygodą Zoe
Ściskam was mocno