Uhu zrobiło się gorąco, to lubię
Alex ukilałby pół miasta za tą nowinę a Klara nie ma chyba ochoty na kłótnie, poddaje się całkowicie. Ciekawe jak dziecko może zmienić kobietę... może i zmieni mężczyznę?
Nie mogę się doczekać dalszej części, co wykombinuje Alex i czy aby nie zakocha się w Kalrze... aha i skąd o wszystkim wie Anna od perfumowanej euforii ?
Faktycznie - miłość nie podlega żadnym prawom logiki więc Aleks ma spory problem, emocje kipią ale fakt się dokonał.
Intrygująca jest tu Anna, jaką odgrywa rolę i dlaczego zaangażowała się w ta sprawę ? Umieram z ciekawości.
Dopiszę jeszcze,że ciekawi mnie postać Ro-Sary. Może ona też okaże się równie ożywiona i niesyntetyczna jak Klara ?
Dziekuje za wszystkie komentarze Kochani ♥♥♥ i z gory przepraszam, ze miejscami jest wiecej tekstu niz zdjec
Na poczatku Michalowi Zauwazylam, ze juz zapomniales co przeczytales XD
Co trudne nie jest - jako, ze tak sie zdarza w odcinkowych historyjkach, ze sie zapomina co bylo na poczatku Klara nigdy nie byla Robo - byla jak najbardziej Prawdziwa jednostka plci zenskiej, ktora pod Robo sie podszyla zeby dotrzec do Prezesa. Sila rzeczy wiec miala emocje i nie byla syntetyczna. Prezes, ktory Prawdziwych kobiet nie trawil dal sie na to nabrac. No i Robo w zyciu w ciaze by nie zaszla . Robo sa dosc schematyczne i w sumie nudne o ile ktos nie jest narcyzem
Gabi W tym odcinku Twoja ciekawosc zostanie zaspokojona i wreszcie sie wyjasni kim jest Szefowa. Okreslenie Szefowa jest w odroznieniu do realu w Sztucznym Swiecie takim samym okresleniem funkcji jak na przyklad Dyrektor. Poniewaz sam tytul kojarzy sie dwuznacznie zostal przez autora uzyty z premedytacja. Zeby bylo zabawniej nikt nie zauwazyl ze ta Szefowa juz wczesniej sie pojawila w wypowiedzi Prezesa. No ale wiadomo, to nie ksiazka ani kryminal, a ten kto tu to czyta przewaznie nie pamieta co sie dzialo dwa odcinki temu.
Moniko No niestety Marynia pokaze sie dopiero w nastepnym odcinku , bo autor nie wyrobil i to tutaj byloby za dlugie. Za to JAK sie pokaze to juz zupelnie inna historia. Straszna ekshibicjonistka z tej Maryni jest
Kami identycznie jak Michal zapomnialas juz co bylo Gdy Aleks spotkal Klare chyba w pierwszym odcinku, to mial mine zakochanego psiaka - przynajmniej na foci. I komentarz te mine tlumaczyl. I tak samo w grze jak i w opowiadaniu Klara olala go wtedy rowno.
Ewelinko Watek uczuc miedzy Klara i Aleksem autor zostawil do rozstrzygniecia samym aktorom i sam nie wie jak to sie zakonczy. Ale na razie nic tam nie zapowiada wybuchu gwaltownej namietnosci. Mozna powiedziec ze na dzis sie toleruja.
Aniu - Kropeczko Masz racje Szefowa jest bardzo pozytywna postacia w tej historii, choc jest baaardzo pragmatyczna i Aleks slusznie czuje przed nia respekt. Zreszta w zyciu bym bym nie zrobila z avka Anny mafioso! Ale wszystko sie wyjasni w tym odcinku.
Anno po kiego licha Ci numer telefony do wlasnego prywatnego ro- bodyguard ? Na krok Cie nie odstepuje. Przynajmniej w grze. A ze nikt nie ma - jak na razie - wstepu domu Twego avka wiec nie wiadomo jaka specjalizacje dokladnie ten Robo posiada. Wiadomo tylko, ze byl wykonany specjalnie na Twoje zamowienie, a co Twoj avek sobie zamowil, to nawet autor nie wie. Top Secret to jest. Jak na razie wstepu do pracowni Programistow nikt tu jeszcze nie dostal, choc autor probuje wyrobic dla Aleksa przepustke.
bod- Bello bardzo mi milo , ze zagladnelas tutaj.
Wyglada na to, ze powinno sie zamieszczac nad kazdym odcinkiem nowym streszczenie starszych , bo choc postaci tu niewiele glownoplanowych, to takie przerzucanie akcji od jednego aktora do drugiego plus trzeciej aktorki moze rzeczywiscie nieco skolowac czytelnika i jak widac u gory nie tylko Ciebie, choc jest to dosc popularny zabieg w ksiazkach. Na szczescie dla akcji jeden glowny aktor juz zszedl byl ze sceny, co jest duzym ulatwieniem podejrzewam dla biednego czytelnika. Jego duch nie raczyl sie pokazac wiec od tej strony martwy spokoj
Andrzejku Watpie czy dziecko rywala moze zmienic faceta. Nawet w realu jest to wlasciwie nie spotykane zjawisko. Dziewczynka - mozliwe , ale chlopak? Mozna zaakceptowac cudze dzieci i nawet pokochac ale nie w wypadku gdy sa one wynikiem nawet takiej jak ta wydumanej przez Aleksa zdrady. Gdyby Klara go kochala , to co innego. Gdy sie je dostaje jako wiano do zony, czy meza - nie ma problemu. W innym wypadku? Choc nigdy nic nie wiadomo. Aleks sie jeszcze nie spotkal z malym Rockim. A przynajmniej nie na tym etapie opowiadania. No i w koncu jest jego wprawdzie nie doslownie ale prawie wujkiem, a krew nie woda jak mowi przyslowie - nawet ta simowa
Aleks poszedl spac wsciekly i obudzil sie rano w rownie zlym humorze. Nawet komplementy Ro-Sary nie poprawily mu nastroju. Jej nie wyrazajaca zadnych emocji porcelanowa twarz z wiecznie przylepionym usmiechem zaczela mu dzialac na nerwy.
- Tak wiem, ze jestem wspanialy. Wspanialy kretyn.
Czul, ze wczoraj zachowal sie jak idiota i cham, ale z drugiej strony na mysl o Klarze z Prezesem wciaz go trzeslo. Bez forsy mogl sie obyc, radzil sobie do tej pory nie najgorzej, ale przekazac rodzinny spadek tej ... tej.. ! Nie! I jeszcze raz nie!
Nawet dzien wolny od pracy go nie cieszyl. A tyle sobie po nim obiecywal! Wreszcie uruchomiono polaczenie do nowo wybudowanej dzielicy rozrywki o ktorej bebnilo juz cale miasto i jak kazdy Prawdziwy chcial zobaczyc na wlasne oczy te kluby taneczne i bary z wyselekcjonowana obsluga Robo. Ostatni wielki projekt Programistow. Ale nie mial na to ochoty. Zamiast tego cale przedpoludnie zmarnowal na reperowanie zepsutej zmywarki do naczyn i prysznica, ktore popsula Ro-Sara oraz uzupelnianie wyzartych zapasow z lodowki. Posiadanie robo mialo swoje zle strony takze.
Po obiedzie zaszyl sie w pomieszczeniu do medytacji. Moze mu przejdzie?
Przejsc mu nie przeszlo, a w dodatku nieco sie uszkodzil . Lewitowal wlasnie metr nad nad podloga kiedy uslyszal pukanie do drzwi...
- Bardzo sie potlukles - zapytala ze skrucha Szefowa.
- E glupstwo -odparl Aleks usilujac jakos wcelowac w stolek barowym mniej obolala czescia ciala.
- Co ty wczoraj wyrabiales - zapytal z wyrzutem jego gosc - zepsules cala impreze.
- Tak wiem, ze zachowalem sie jak cham! Przepraszam, ale to wszystko razem.. Krotko mowiac, to nie bylo dla mnie przyjemne odkrycie.
- Cos cie laczylo z ta Kara? - zapytala Szefowa - zachowywales sie jak zdradzony maz.
Aleksowi przez gardlo nie przeszlo, ze z Klara laczyla go tylko jego wyobraznia i rozkoszne sny nad ranem.
- Uwazalem, ze jest przyzwoita osoba - wydusil w koncu z siebie po duzym wysilku umyslowym.
- I przestala byc dla Ciebie przyzwoita, gdy sie dowiedziales, ze byla kochanka Prezesa? - drazyla Szefowa
- Jasne! - tu Aleks nie mial klopotu ze znalezieniem odpowiedzi - z wyrachowania to zrobila!
- Nie pomyslales, ze mogla sie zakochac w nim? Prezes byl wspanialym facetem. Ja osobiscie bardzo go lubilam mimo, ze byl idealista i zarlismy sie na okraglo.
- On idealista? Wyrachowany **** - oburzyl sie Aleks -znaliscie sie?
- Widze, ze musze w koncu Cie oswiecic - westchnela Szefowa. W pewnym sensie ja i Prezes bylismy przyjaciolmi. W wielu kwestiach nie zgadzalismy sie, ale laczyla nas odpowiedzialnosc za nasz Swiat. Teraz musze radzic sobie sama, a bez Prezesa to latwe nie jest. Cholerna dyplomacja! - zaklela - Nie mam pojecia o dyplomacji, a musze wciaz odpowiadac na jakies noty Blekitnych. Krotko mowiac jestem Szefowa Programistow i Biura. Skad myslisz wytrzasnelam Ci te Ro-blondynke? Skoro juz konczymy na razie z czescia tajemnic, to na imie mam Anna.
Aleks oslupial. Szefowa Programistow byla bardzo tajemnicza postacia. Nikt nie wiedzial, kto nia jest. Nikt nie wiedzial, gdzie ta osoba mieszka. Ochrona danych w jej wypadku byla doprowadzona do absurdu.
- Ale co ja mam z tym wszystkim wspolnego? zapytal zdumiony - Jestem tylko szefem malo waznego Instytutu, ktory zajmuje sie bzdurami.
- Mezczyzni z Twojej rodziny - zaczela wyjasniac mu spokojnym glosem Anna - od wielu, wielu lat zarzadzali tym miastem. Takie polecenia zostawili nam Kreatorzy. Prezes powinien wiedziec i wiedzial, ze powinien dorobic sie syna, ale wciaz odkladal to na pozniej. Nie znosil Prawdziwych kobiet.
Aleks patrzyl na nia oszolomionym wzrokiem i Anna poczula, ze pigulka informacji, ktora mu zaserwowala wyraznie stanela mu w gardle.
- Nie wiesz kim byli Kreatorzy?
- Nie mam pojecia - pokrecil glowa Aleks. Wciaz przetrawial informacje, ze Prezes byl uczulony na Prawdziwe kobiety i staral sie zrozumiec jak w takim razie mogl zwiazac sie z Klara!
- Wszystko jedno - westchnela Anna, kiedys ci to opowiem - na dzis istotne jest, ze Prezes ma syna, ktorym nalezy sie zajac. Mamy cos w rodzaju testamentu Prezesa. Nie wazne skad ten papier sie wzial. Byl potrzebny wiec musial zaistniec. Na bazie tego testamentu stworzysz fundusz powierniczy na rzecz dzieciaka ze spadku po Prezesie i bedziesz pilnowal, aby chlopak mial przyzwoite warunki do zycia. Willa Prezesa sie spalila. Przydzielimy wiec tej rodzinie jako rekompenate jakis przyzwoity dom w miescie. Oczywiscie to Ty sam jakos musisz sie z Klara dogadac.
- Dlaczego ja? Oddam oczywiscie wszystkie pieniadze ale z nia nie chce miec nic do czynienia - jeknal Aleks
- A kto? My Programisci? Ty jestes najblizsza rodzina! Chlopak ma miec normalne dziecinstwo i potrzebne jest mu poczucie bezpieczenstwa. Jakis meski wzor - tu spojrzala krytycznie na Aleksa i westchnela - trudno, jak nie ma idealu, to trzeba zadowolic sie tym co pod reka... Nie mamy pojecia jaka jest ta matka. Z punktu widzenia prawa jestes jego najblizszym zyjacym krewnym i to bedzie zupelnie normalne, ze sie nim bedziesz interesowal i zarzadzal funduszem powierniczym - oczywiscie konsultujac to ze mna - na bazie tego testamentu.
- OK. Zrobie to jesli musze - niechetnie zgodzil sie po chwili milczenia Aleks - dzieciak nic mi nie zawinil. Zreszta i tak mialem zamiar oddac im te wszystkie pieniadze - tu trzeba powiedziec ze uwaga Anny o ideale nieco mu dopiekla.
- Dobry chlopak.. - pochwalila go Szefowa - a jak Ro-Sara sie sprawuje?
- Jest mila - bez specjalnego przekonania odpowiedzial Aleks - prawde powiedziawszy o ile Ro-Sara milczala, to byla wrecz rozkoszna. Ale gdy wlaczal jej sie pedagogiczny ton, lub zaczynala nadawac jaki to on jest wspanialy, to staral sie znalec sobie jakies zajecie jak najdalej od niej.
- Ech jeszcze powinienes sie dowiedziec dlaczego jest taka mila. Musisz sie dowiedziec bardzo wielu rzeczy, zeby nalezycie ocenic Swiat w jakim zyjesz. Ale to odlozymy na pozniej. Na razie pedz do Klary tak jak stoisz - swoja droga niezlej muskulatury sie dorobiles i sprobuj sie z nia dogadac mimo wszystko. Przelknij uraze i i powiedz jej jak zmieni sie teraz jej sytuacja. Jesli sie nie zgodzi na to z takich czy innych wzgledow, to bedziemy musieli odebrac jej dziecko i umiescic u Ro-Opiekuna, wiec lepiej zeby sie zgodzila. Tez czasem mam ochote rano po wstaniu z lozka wrzasnac "Dlaczego ja?" Ale kazdy musi wypelniac swoje obowiazki jak najlepiej potrafi.
Latwo powiedziec - trudniej zrobic. Aleks w dalszym ciagu nie mogl zrozumiec jakim cudem Klara wyladowala w lozku Prezesa i wciaz mial jej za zle, ze to nie jego lozko wybrala, choc nie analizowal przyczyn swojej wscieklosci, az tak dokladnie. W zyciu sam by sie przed soba nie przyznal, o co mu tak naprawde chodzilo. Klara byla nie w porzadku, bo byla nie w porzadku i kropka!
Klara, ktora myslala, ze jej wczorajszy gosc wrocil, by ja przeprosic szybko zrozumiala, ze to tylko dalszy ciag wczorajszej awantury.
- Jakim cudem udalo mu sie zaciagnac Cie do lozka? Blagal Cie na kolanach? Obiecywal zlote gory?
- Aleks - Klara postanowila nie dac sie sprowokowac - co to wlasciwie Ciebie obchodzi? Nie chce od Ciebie nic! Nie mozesz przyjac do wiadomosci, ze naprawde bardzo mi sie podobal? Ze byl dla mnie kims specjalnym? Ze moze go kochalam?
Tego wlasnie do wiadomosci Aleks przyjac nie chcal, bo wychodzilo na to, ze on sam nigdy jej sie nie podobal i zupelnie sie dla niej nie liczyl jako facet.
- Jasne! Tak Ci sie spodobal i taki byl specjalny, ze nawet w ciaze postanowilas z nim zajsc natychmiast!
Kobiety maja siodmy zmysl, do rozszyfrowywania intencji facetow. Juz w polowie tyrady Aleksa nagle zaczelo do Klary docierac, o co mu tak naprawde chodzi. A dokladniej, ze chodzi tu o bardzo urazona meska dume i zaczelo i mimo calej sytuacji troche ja to rozbawilo.
- Zaczyna mi sie wydawac, ze gdybym trafila do Twojego lozka, to byla bym w porzadku - usmiechnela sie z politowaniem.
Aleks trafiony tym prostym stwierdzeniem zapomnial na chwile jezyka w gebie ale tylko na chwile, a potem wybuchnal.
- Do mojego? Chyba sobie zartujesz... Nic bys na tym nie skorzystala przeciez! - potem ponioslo go juz zupelnie - zreszta to jest jeszcze pytanie, czy ja bym reflektowal na taka propozycje!
Tego juz bylo dla Klary za wiele.
- Wynocha stad! Wynocha z mojego zycia i domu! Na oczy Cie nie chce wiecej ogladac!
Do Aleksa nagle dotarlo ze zdecydowanie przesadzil z tym "dogadywaniem sie" . Chyba nie o takie dogadywanie sie Szefowej chodzilo.
- No juz dobrze. Dobrze. Uspokoj sie ja wlasciwie nie w tej sprawie..
Ale Klara nie chcial go juz wiecej sluchac.
- Pamietasz jeszcze gdzie sa drzwi? Uzyj ich wreszcie do jasnej cholery i zejdz mi z oczu.
Po sobocie nastapila niedziela, ktora wcale nie zapowiadala sie lepiej. Kielich goryczy Aleksa rano niechcacy przelala Ro-Sara, ktora na widok jego miny przy sniadaniu natychmiast wlaczyla dowartosciowywanie swojego klienta uzywajac swego sztandarowego komplementu " Jestes naprawde wspanialy Kotku"
- Daj mi spokoj! - jeknal Aleks zmierzajac w kierunku barku. Ro-Sara wlasciwie sie ucieszyla ta odzywka . Jej klient dorabial sie asertywnosci! Postanowila zgodnie z jego zyczeniem dac mu spokoj i poswiecic sie ulubionej rozrywce czyli tluczeniu w klawisze pianina. Jeszcze troche i nauczy sie grac na tym instrumencie!
Okazalo sie jednak, ze Aleks dorobil sie duzo wiekszej asertywnosci niz przypuszczala. Z naciskiem na brak tolerancji dla falszowania utworow muzycznych. Przeszli razem caly dialog od "Przestan natychmiast!" poprzez "Alez co ci to przeszkadza Kotku?" i dalej "Wszystko mi przeszkadza! I nie nazywaj mnie Kotkiem" i przez niewinne standartowe pytanie podsuniete przez wyuczony program "Nie kochasz juz swojej robo Pieseczku? " Po ktorym nastapil lekki wybuch " Od kiedy to mowimy o milosci? Zaplacilem zaliczke na umowe no nie?". I dalej.. "Ty to nazywasz zaliczka? Te symboliczne grosze? Zaden robo by sie na takie cos nie zgodzil, ale skoro Szefowa chciala.." Tu nastapilo Aleksowe zgrzytanie zebami " Ach Szefowa chciala! I czegoz to Szefowa od Ciebie chciala" . Po czym on otrzymal rzetelna informacje na powyzsze pytanie " Zeby zrobic z Ciebie mezczyzne i zdaje sie ze mi sie to udalo". I wreszcie final - " No toTwoje zadanie wykonane! Lec do Szefowej i melduj ze zakonczylas prace" Ro-Sara nie trzasnela drzwiami na do widzenia, bo Robo sie nie zloszcza ani nie denerwuja. W sumie byla zadowolona, ze ten kontrakt sie skonczyl. Nastepny napewno bedzie dla niej bardziej oplacalny tak jak jej obiecano i bedzie mogla sobie kupic maszynke do lodow.
Jeszcze tego samego dnia po poludniu Aleks jakos przeblagal Klare by zgodzila sie z nim spotkac
- Ale na ulicy zaznaczyla ostroznie Klara. Do mojej chaty nie masz wstepu.
Oszczednie dostarczona jej informacja, ze od dzis moze juz nie pracowac i zajac sie wylacznie synem oraz, ze za kilka dni otrzyma przydzial nowego domu nieco ja oszolomila. Pelna niedowiary przyjela pierwsze 20 tysiecy simdolarow na urzadzenie nowego lokum i zycie, ktore Aleks jej wreczyl bez slowa na koniec spotkania. Wolalaby nie zawdzieczac nic jemu, ale pomyslala o Rockim, schowala dume do kieszeni i wziela. Na dzis wystarczy dobrych wiadomosci - pomyslal Aleks po niezbyt serdecznym pozegnaniu. O calej reszcie dowie sie pozniej.
Poznym wieczorem sfrustrowany Aleks wreszcie dotarl do nowej dzielnicy rozrywki. Tu powinno sie sposcic zaslone milczenia jakim rozrywkom tam sie oddawal po wypiciu paru drinkow. Znaczaco role w tych rozrywkach odegrala gra w pilkarzyki, pewna ognista panienka, [edytowane przez EA_Kuba] i krzak w ktorym finalnie zasnal. To ze z krzaka po przespaniu paru godzin wylazl w pizamie i znow oddal sie hazardowi przy stole do gry do bialego rana nie ma nic do rzeczy. Kazdy musi sie kiedys wyszalec, a do tej pory Aleks niewiele mial czasu na takie szalenstwa. W jakis sposob ten krzak zakonczyl okres jego niewinnosci.
Miałem na myśli to, że wyczuwam,że właśnie Ro-Sara będzie żywym człowiekiem tak jak Klara Elu .Jeszcze pamiętam kto kim był (chyba ewentualnie mnie popraw ) nie wiem jak będzie w święta jeśli w ruch pójdzie jakiś płynny zacieszacz
"Lewitowal wlasnie metr nad nad podloga kiedy uslyszal pukanie do drzwi...
Rozbroiła mnie już lewitacja metr nad ziemią ze skutkiem tragicznym na początku jednak akcja do końca humorystyczna nie jest, Anna się ujawniła a ja zastanawiałem się co siedzi w Aleksie skoro nie zwrócił nawet uwagi na słowa Anny o robo-adopcji jak by nie patrzeć małego z własnej rodziny tylko wciąż ta zazdrość, zawiść i niedowierzanie... hmmm musiał być w niej zakochany po uszy.
Świetnie dobierasz foty zwłaszcza to przy "wynocha stąd!" i wcześniejsze wygląda z tekstem kapitalnie.
Kapitalnie też wyjaśniłaś zmianę ubranka Aleksa zakończeniu drzemki w krzaczorach ...noo nie do końca niewinnej drzemki
Biedaczyna został przyparty do muru na max będąc między rozporządzeniami Szefowej i Klarą mającą go w...ciemni.
Ciekawe czy ta druga relacja mogłaby się jeszcze zmienić.
Ach, Aleks, Aleks! Tym chłopakiem rządzą emocje i szybciej mówi niż myśli Nie wytrzyma jak się z kimś nie pokłóci Ale koniec końców, z woli własnej i Szefowej, zapewnia godne życie dla nowego, niespodziewanego kuzyna. Ciekawa jestem jak się rozwiną ich relacje, no i oczywiście dalej mnie ciekawi jak się potoczy z Klarą. I czy dostanie nową robo po przegonieniu ostatniej? Super piszesz, czekam na dalszy rozwój sytuacji!
Aleks zachował się jak każdy typowy facet z urażoną dumą i - we własnym mniemaniu - przekonany, że ta, która wzgardziła jego łożem, a wybrała kogoś innego jest nic nie warta . Woli dziewczynę zwyzywać i poniżyć, niż przyznać się (nawet przed sobą samym), że mu na niej kiedykolwiek zależało. Jejku, jakie to znamienne
Ale i tak mam nadzieję, że mu ta złość przejdzie i jeszcze kiedyś będą razem
A Szefowa - Anna intryguje mnie coraz bardziej .
Pozdrawiam ciepło
Urażona męska duma Aleksa, nie pozwala mu rozsądnie myśleć i gnębi go jedno - No jak ona mogła wybrać Prezesa, zamiast niego!!!
Na dodatek Klara nie ma zamiaru się z niczego tłumaczyć, a wręcz przeciwnie, dobija go swoimi stwierdzeniami o jej relacjach z Prezesem.
Aleks wyraźnie za długo obcował z Robo, i przyswajał jedynie miłe sformowania o Pieseczkach i Koteczkach. Coś jednak w nim pękło, i znudziły go te puste słowa, czyli zamysł Szefowej by zrobić z niego prawdziwego faceta, w jakimś sensie się powiódł.
Wyjaśniło się też częściowo, co to za Szefowa. Wygląda na to, że Kreatorzy ustanowili grupę wybrańców odpowiedzialnych za stworzony przez nich Świat.
Biedny Aleks przytłoczony nadmiarem informacji, wykonał grzecznie polecenia Anny, i musiał się odstresować. Oby się nie okazało, że drinki i dopalacz tak mu zaćmiły umysł, że poszedł a krzaki z przefarbowaną Marynią, bo ta Ruda jest do niej podobna.
Super odcinek
Ciekawy jest ten Twój Aleks Elu tudzież pani Kreator , jakby nie było, nie wkurzamy się na kogoś jeżeli ta osoba jest nam całkowicie obojętna, gdyby taka była złość łatwo by przeszła, bo po co marnować nerwy na kogoś kto dla nas nie istnieje, wkurzamy się kiedy zależy nam na na tej osobie, więc nie wykluczam szansy na to,ze Aleks i Klara będą razem. Nie chodzi mi o fakt, że jest potomek, ale masz rację krew to nie woda, to więzi i to w dodatku silne więzi. Klara dała mu pstryczka w nos, może pomyśli nad jej słowami, mądra kobietka i chyba wyczuła również uczucia pana gniewalskiego Anna przybliżyła obraz Prezesa co też mam nadzieje da Aleksowi czas na zastanowienie. A dziecko zmienia człowieka, nawet najtwardszego zawodnika potrafi urobić na swoje, znając geny prezesa z czasem owinął by chłopaka dookoła małego palca. Kiedy odchodzi gniew i zostaje pustka, na świat zaczynamy patrzeć inaczej, rzeczy niemożliwe do zaakceptowania stają się możliwe i tylko osoby wyzute do końca z uczuć będą chciały odrzucić to co daje im los, zwłaszcza jeżeli ingeruje w to jeszcze osoba szefowej Programistów a babeczka z niej cwana
Gotuje się ten Aleks jak grochówa na wolnym ogniu...Faceci i ich przerośnięte EGO...Taki pies ogrodnika - ja nie mogę jej mieć, to inni też.
Szkoda mi jedynie Klary i jej synka. Nie dość,że ukochany zginął to jeszcze każdy chce rządzić jej życiem. Mam nadzieję,że jakoś się wszystko ułoży a może i jakieś uczucie się zrodzi?
O żesz masz no, to jest mój bodyguard?! Ok, to ja już prezentu na święta nie potrzebuję Czy oni wiesz... też może mają jakieś programy wbudowane z wiesz... no...uszczęśliwianiem właścicielek? HA!
Świetne zdjęcie z medytacji. Cóż Alex, tak bywa czasami już tuż tuż tak blisko leży kasa, na wyciągnięcie ręki i wtedy CAP! Ktoś nam ją sprzed nosa zwija. Okropnie to bywa bolesne!
Kapitalny tekst:
- Aleksowi przez gardlo nie przeszlo, ze z Klara laczyla go tylko jego wyobraznia i rozkoszne sny nad ranem.
Ależ ja jestem tajemniczą simką No no, w życiu mi się taka władza nie śniła a tu proszę, biura, pieniądze, przyjaźnie z osobistościami! Niesamowite! A Aleksowi to ja mogę ten obtłuczony tyłek wyleczyć jakąś masażystkę mu podrzucę w ramach rekompensaty, hihi Kurcze nie łatwo ma chłopak, ledwie co ochłonął po takich drastycznych zmianach, to testament, nowa dusza na ramieniu do pilnowania w postaci Klary i jeszcze ten mały bąbel co może mu popsuć wszystkie plany związane z karierą i bogactwem, raczej Alex szefowej lubił nie będzie
Kurcze chłopie, olej wszystko i bierz Klarę ona jest CUDNA! Nie dogryzaj tylko całuj chłopie całuj! Oni się dogadają... muszą prawda?
A ta swoje... świat się wali a Jagna napiernicza w klawisze, tej to dobrze
O, wiedzę teraz, że mnie tu dłuuugo nie było na forum
Elu, akcja się rozkręca
Tyle się tu dzieje: Klara w ciąży i JUŻ urodziła... I Ania vel Anna tu wkroczyła do akcji
Pozdrawiam i weny do tworzenia życzę!
P.S. Czy ktoś mnie zarazi tą chęcią do grania ciągle i w kółko jedną rodzinką? Jakoś nie mogę wytrwać przy jednej za długo... a takie wyzwanie wielopokoleniowe kusi
Nie dziwię się, że Aleks musiał się wyszaleć po takich informacjach. Na trzeźwo trudno to ogarnąć Ciekawa jestem co Klara zrobi jak dowie się jaka przyszłość jest zaplanowana dla jej synka. Mam nadzieję, że obojgu to oburzenie minie i w końcu szczerze porozmawiają, ale wiadomo łatwiej się kłocić, a dla Aleksa dzień bez kłótni dniem straconym. A Szefowa pociąga za sznurki jak w teatrzyku marionetkowym, mam wrażenie, że trochę ją bawi jednak cała ta sytuacja. Pozdrawiam
Długo zbierałam się aby przysiąść do Twojej historii Elu, bo tak się składa, że najpierw pobierałam nauki z obsługi gry TS4, później chciałam to wszystko czego się nauczyłam osobiście wypróbować. Następnie zmobilizowałam się do założenia własnego kącika ze wspomnieniami. A sama wiesz najlepiej, jaki ciężko było mnie nakłonić do podobnych aktów desperacji w trójce
Kiedy już byłam bliska na przeszkodzie stanęły moje problemy zdrowotne, a w końcu okres przedświąteczny z tsunami w postaci porządków i gotowanie, pieczenia itp, itd Wiem, że mnie zrozumiesz, bo sama miałaś podobny problem .... z opuszczeniem kuchni
Muszę powiedzieć, że całość przeczytałam od deski do deski, a raczej od 1 do 3 strony, praktycznie jednym tchem. Pomysł nowoczesnego świata, w którym wspólnie egzystują ludzie Prawdziwi i robo, nie tylko przypadł mi do gustu ale wręcz zawładną moją wyobraźnią.
Świetnie poprowadzona akcja całej historii zawiera całe mnóstwo odniesień do rzeczywistości, natomiast czytając przypisek nie mogłam wyjść z podziwu dla tak profesjonalnej analizy małżeństwa i wniosków jakie nasunęły się Radzie : "Powstało pytanie na skale galaktyczna kto dał tym kretynom dyplomy ze Specjalności Tworzenia Światów i Społeczeństw? Rada odmówiła odbioru Świata w takim stanie i nakazała go poprawić. Należało przemodelować cale społeczeństwo " .
To że Klara zakocha się w Prezesie a raczej w tym co po nim jej zostało - czyli potomku, było do przewidzenia. Bo matka zawsze będzie kochać swoje dziecko ... wyjątek stanowią te matki, które wyrzekają się dzieci lub doprowadzają do ich śmierci.
To, że Aleks poczuje się urażony w swojej męskiej dumie i z trudem przyjdzie mu się pogodzić z faktami.... no cóż przełknąć taką pigułkę jest ciężko, tym bardziej kiedy ma się wysokie mniemanie o sobie .
Anusia jako Szefowa Biura Programistów - bezbłędna " Cholerna dyplomacja! - zaklęła - Nie mam pojęcia o dyplomacji, a muszę wciąż odpowiadać na jakieś noty Błękitnych"
Po jej wizycie nie dziwota, że sfrustrowany Aleks musiał iść się napić, bo ostatecznie nie każdego dnia słyszy się na swój temat tak niepochlebne opinie wypowiedziane tonem nieznoszącym sprzeciwu :" Chłopak ma mieć normalne dzieciństwo i potrzebne jest mu poczucie bezpieczeństwa. Jakiś męski wzór - tu spojrzała krytycznie na Aleksa i westchnęła - trudno, jak nie ma ideału, to trzeba zadowolić się tym co pod ręka...."
Elu dziękuję za wspaniałe historie , za wyobraźnię , którą z nami się dzielisz , szkoda mi prezesa ale tak bywa autor ma swoje prawa Wołodyjowskiego do dziś bardzo mi żal i gdybym mogła to bym Henrykowi powiedziała , że to nie fer zabierać ulubionego bohatera!! Dzięki za cały rok!!! Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2016!! Buziaki!!!
Ela miło się czytało ten ostatni odcinek. Fajnie że się pogodzą, jemu koniecznie potrzebna jest rozsądna kobieta. Może go jeszcze na prostą wyprowadzi?
Dziekuje, ze wytrzymaliscie moje nieco przydluga jak na tutejsze standarty story i napisaliscie az tyle milych komentarzy
Michale Zranione meskie ego u chlopaka - bo takim mlodziencem niewinnym byl Aleks na poczatku tej story to trudna sprawa. Jednak z chlopakow wyrastaja mezczyzni - fakt, ze nie ze wszystkich niestety - i mysle, ze Aleks sie wyleczyl lub prawie wyleczyl z tej mlodzienczej milosci. Inna sprawa czy dlugo pozwoli Annie soba dyrygowac? W ich swiecie minelo juz lat najmniej dziesiec, jesli przyjac zegar Maxisa - jeden dzien to pol roku, synek Klary chodzi juz do trzeciej klasy, a przeliczajac na nasz czas Aleks obecnie ma okolo trzydziestu pieciu lat i nie jest juz niewinnym mlodziencem. Co gorsze Klara tez juz ma pierwsza mlodosc za soba
Ewelinko czasem bardzo dlugo nosimy zal do drugiej osoby. O dziwo latwiej nam wybaczac tym z ktorymi nie zwiazani jestesmy uczuciowo, Jako, ze najbardziej zrania nas subiektywnie Ci ktorych kochamy. Bo to na ich zdaniu nam zalezy, ich opinia sie dla nas liczy. Tak zranila Aleksa zupelnie nieswiadomie Klara. Mial tylko dwie opcje - albo ja rozkochac w sobie, albo wyleczyc sie z tego. Zdaje sie, ze wybral przymusowo ta druga opcje albowiem Klara nie dala mu szans , zreszta zycie stawia przed nim w tym temacie inne trudne wybory nie zwiazane z Klara. Na koncu zdaje sie ze bedzie raczej cyniczny, a nie romantyczny , co w jego wypadku jest raczej pozadane z punku widzenia Anny, choc dlaczego taki powinien byc, to jest dalej jej top secret.
Aniu - Kropeczko wlasciwie to co powyzej odnosi sie i do Twojej wypowiedzi Ale ze to nie jest love story - nigdy taka nie miala byc - obawiam sie, ze nie zakonczy sie ona slubem i zdaniem "i zyli po tym dlugo i szczesliwie" W Sztucznym Swiecie jak i w naszym takie happy endy sie nie zdarzaja. A jesli nawet to sa jak wygrane w totolotka, bo codziennosc i tu i tam to nie bajka
Gabi Obcowanie z robo kazdemu by sie przydalo na starcie - no nie? Trzeba dorosnac, zeby nauczyc sie obcowac z przyjemnoscia samemu ze soba i zaakceptowac, to kim sie jest, oraz przestac przywiazywac wage do ocen innych. Taki robo na poczatku znakomicie wyleczy kazdego z kompleksow. Zreszta po to zostal stworzony
Andrzeju Masz racje Aleksowi zalezy na Klarze, przynajmniej wciaz na niej zalezy, ale jak mowi stary wierszyk "i w tym caly jest ambaras aby dwoje chcialo na raz ", a Klarze na Aleksie nie zalezy wcale. I nie wydaje sie zeby to sie zmienilo. Co sie dzieje w takich wypadkach w realnym swiecie? W koncu godzimy sie z tym, czego zmienic nie mozemy i powoli zapominamy o wszystkim. Po paru latach zas sie dziwimy : Co ja w nim / w niej widzialem, gdy przypadkowo spotkamy nasza stara "milosc"
Melcik Pies ogrodnika to typowy syndrom, kazdej zakochanej osoby niezalenie od plci. A Klara zdecydowanie nie pozwala by ktos rzadzil jej zyciem, nawet ten typ z myszka sobie z nia poradzic nie mogl. Ma swoj plan na zycie i w ten planie nie ma miejsca dla Aleksa.
- tu moge dac tylko takie info spoza kulis Im czesciej sie widywali - przymusowo oczywiscie - tym bardziej sie klocili
Anno Chyba maja takie programy sadzac po tym jak sie zachowuja, gdy sa sam na sam z wlascicielka Tu powinno byc zdjecie z zycia simow nieaktywnych, jakie udalo mi sie cyknac. Takie zdjecie to rarytas, bo zachowanie tych simow nieaktywnych jest widoczne dla gracza tylko w obecnosci naszego sima, ktory na przyklad sklada wizyte na ich parceli, ale ta focia odczeka do nastepnego odcinka
Bello Anno Ja nie zaraze. Osobiscie w piec minut bym zaczela nowa gre gdyby nie to, ze postanowilam ze doprowadze te historie do puenty. Niedokonczone historie to dowod na to jak szybko sie zniechecamy, no i na to, ze niestety autor mial zero pomyslu na calosc na zasadzie - jakos to zaczne a potem samo sie wymysli. Ucieka wiec w polowie, bo mu sie nie wymyslilo, a dodatkowo gra nie sprawia mu juz przyjemnosci ze starymi aktorami. A czesto sie tez zdarza, ze wlasnie sobie stworzyl nowych aktorow, wedlug niego lepszych i az sie pali zeby ich pokac w nastepnej historyjce, ktora tym razem jest przekonany, ze skonczy - choc jeszcze nie wie jak
Chyba ze jest to czysty reportaz z gry, ktory oczywiscie mozemy przerwac w kazdym momencie. Takie sa wlasnie piekne reportaze Anny , czy reportaze Ani- Kropeczki. Moga byc przerywane i wznawiane w kazdej chwili, bo reportaz rzadzi sie zupelnie innymi prawami niz opowiadanie
Moniko Szefowa pociaga za sznurki - fakt. Ale jaki bedzie efekt? To dopiero oczywiscie w ostatnim odcinku, ktorego juz sam autor nie moze sie doczekac. Mam nadzieje, ze moj sejf oraz mili czytelnicy dotrwaja do "the end".
Kasiu To wlasnie lubie puszczajac simow bez kontroli, ze sa tak podobni do swoich odpowiednikow w realu. Ja sie tam nie dziwie, mojemu simowi, ze gdy ma luz leci do kompa tluc w "People for ever" . Przeciez ja robie zupelnie to samo
Bozenko bardzo dziekuje za przebrniecie przez moje story i mile jej przyjecie Tym bardziej to doceniam, ze wiem, jak malo masz czasu wolnego. Moglam tez liczyc w ciemno na Twoje poczucie humory, ze wydlubiesz co zabawniejsze kawalki z tego tekstu. Przynajmniej mam nadzieje, ze byly zabawne. (To mi przypomnialo goscia, ktory po opowiedzeniu wlasnego dowcipu ryczal ze smiechu, gdy reszta sie zastanawiala z glupimi minami co do licha bylo w tym tak zabawnego. Czasami sie zastanawiam jak wiele mam z tym gosciem wspolnego.. )
Alinko To ze mnie odwiedzasz na paluszkach czasem to ja wiem , ale to ze napisalas mi tak uroczy komentarz przemagajac swoj wstret do slowa pisanego to najsliczniejszy prezent noworoczny jaki moglabym od Ciebie otrzymac Nie masz pojecia ile mi sprawilas radosci tym.
Kami Rozsadna kobieta? Wszystkie kobiety wokol niego sa rozsadne, logiczne i wrecz wyrachowane. Poczynajac od Klary, poprzez jego robo, konczac na Annie. Jemu jest raczej potrzebna mniej rozsadna ale kochajaca kobieta. Obawiam sie jednak, ze takowej nie znajdzie szybko jesli wcale.
Tu maly dowod - to sa zdjecia ktore nie znajda sie w story, ale tak niestety na widok Aleksa reaguje przecietna simka, ktora wlasnie przyszla go odwiedzic po raz pierwszy - wczoraj sie poznali . Skad inad to dobra znajoma z sasiedniej historyjki. No niestety sam wstep dla moich milych przyjaciol zajal mi tyle czasu, ze odcinek poleci nastepnym postem.
I ja sie pytam gdzie sie podzialy te romantyczne, cnotliwe panienki? I Jak tu ten gosc ma nie nie zostac cynikiem? Te zdjecia nawet komentarza nie potrzebuja ani komiksu. Choc nie jestem pewna czy to on ma jej zaplacic, czy to ona ofiarowuje wynagrodzenie.
Z góry przepraszam wszystkie kobietki i kobiety. Poniższy dowód jaki znalazłam potraktujcie z przymrużeniem oka o tak jest on tylko skromną próbą odpowiedzi na Eli stwierdzenie: " tak niestety na widok Aleksa reaguje przeciętna simka"
A przy okazji dziękuję Ci Elu za wyrozumiałość dla mojej osoby .
Biznes na serio Cz.IX
Po przebalowanej nocy nalezalo pomyslec co dalej. Pieniadze szlag trafil, rachunki naplywaly a z nocne zycie w dzielnicy rozrywek tez kosztowalo . Wprawdze slowa Szefowej o wzmnozeniu produkcji [edytowane przez EA_Kuba]sugerowaly parasol ochronny nad tym procederem, ale jaka sile przebicia ma Szefowa w Urzedzie Skarbowym? Byc moze ogromna, ale jakos wolalby tego nie sprawdzac. Najlepiej byloby nadac produkcji tych specyfikow range oficjalna - rozmyslal - i jakos to dokleic do dzialalnosci Instytutu. Jego specyfik powinien miec pieczatke Instytutu i byc sprzedawany oficjalnie w sklepach. Instytut zaplaci podatki z tytulu dochodow, a kase sie wyprowadzi z firmy w postaci premii i delegacji. Oczywiscie Szef Instytutu, ktory specyfik wynalazl i co najwazniejsze osobiscie te premie wyznacza, zostanie odpowiednio wynagrodzony. Tak rozmyslajac, Aleks nie zdajac sobie sprawy przypadkowo odkryl lukratywny mechanizm napedzajacy kase wszelakiej masci szefom biznesu panstwowego, niewazne czy mianowanym czy z konkursu . No niestety - pomyslal ze smutkiem, jak kazdy inny szef takowej firmy - cos tam trzeba bedzie w charakterze zysku w kasie przedsiebiorstwa na koniec tego procesu zostawic.
Kierownicy produkcji i zaopatrzenia wysluchali ze zdumieniem, ktory szybko zamienil sie w entuzjazm, projektow dzialalnosci Instytutu na przyszlosc.
- Potrzebny nam bedzie patent i prawo wlasnosci do specyfiku - ale to sie zalatwi - oswiadczyl Aleks myslac o Annie .Podpis Szefowej Programistow zatwierdzajacy ich prawa wlasnosci i prawo produkcji powinien zamknac gebe kazdej kontroli. jakie to proste - pomyslal ze zdumieniem - ze tez na to nie wpadlem wczesniej. Odpowiednie koneksje, pare oficjalnych papierkow z pieczatkami mozna spac spokojnie, jako porzadny obywatel. No tak ale wczesniej nie mial asa w rekawie w postaci Szefowej... - przypomnial sobie.
- Dwadziescia procent zysku - po odprowadzeniu podatku oczywiscie - szybko zaznaczyl - jest dla Was w postaci premii. Nie mial ich zamiaru oswiecac, ze pozostale osiemdzesiat procent powedruje do jego kieszeni. No niestety - piec procent trzeba bedzie zostawic w kasie Instytutu. Ale i tak 75 procent to bedzie niezla suma. Dobrze sie zlozylo, ze oddal spadek Klarze. Ten wlasnie wymyslony przed chwila, oficjalny biznes napedzi mu duzo wiecej dolarow, a dodatkowo w opini ogolu bedzie wygladal jak jednostka szlachetna. No i jak jednostka szlachetna bedzie sie czul, co bylo nawet wazniejsze dla jego obolalego ego.
Dla nie wtajemniczonych w nic do tej pory pracownikow obiecany dodatek do nedznych wynagrodzen jakie do tej pory placil im z laski Instytut byl darem losu. Witold i Marynia nie byli jednak juz tak entuzjastyczni. Oboje czuli, ze Aleks ma zamiar krecic biznes duzo wiekszy niz ten o jakim im powiedzial. Witold zastanawial czy Aleks tego biznesu go podlaczy - w koncu byl jedyna osoba do ktorej Aleks mial zaufanie tutaj, a Marynia zastanawiala sie jaka obrac metode, aby Aleksa razem z calym biznesem przejac na wlasnosc.
Po zagonieniu pracownikow do roboty wyczerpany szef ktory w snu zdolal zlapc godzin dwie po wczorajszych rozrywkach odczolgal sie do jakuzzi.
Na prozno nowo przyjeta recepcjonistka , ktora za nim do jakuzzi z determinacja wlazla wpatrywala sie w niego z nadzieja. Ostatnia rzecza ktorej Aleks potrzebowal na ta chwile byl romans z recepcjonistka. Jeszcze nie doszedl do siebie po wczorajszym krzaku. Dodatkowo odkryl wlasnie, ze tworzenie "prawdziwego" biznesu bawi go bardziej od romansow. Rozmyslal jak rozegrac te partie szachow z Anna i na recepcjonistke ku jej zalowi uwagi nie zwrocil.
Krotka rozmowa telefoniczna z Anna - byla z jednej strony obiecujaca, z drugiej nieprzyjemna.
- Czy juz poznal swojego siostrzenca? Odwiedzil jak obiecal? Jak on wywiaze sie ze swoich zobowiazan, to oczywiscie nie ma problemow i Programisci chetnie wydadza pozytywna opinie jego specyfikowi na oficjalna prosbe Instytutu.
Aleks poznanie siostrzenca odwlekal jak mogl. Nie mial ochoty ogladac tej niechcianej galezi swojej rodziny. Nie marzyl tez o ponownym spotkaniu Klary. Gdy ta zjawila sie mocno niezadowolona na umowione spotkanie w pierwszej chwili nawet jej nie zauwazyl zajety rozmowa z robo reklamujacym pobliska tancbude z barem.
Klara z wsciekloscia wysluchala dodatkowych warunkow jakie powinna spelnic wedlug fikcyjnego testamentu.
- Ty masz byc oficjalnym opiekunem Rockiego? A co mu niby brakuje? I czemu ma to sluzyc?
Zobowiazany tajemnica Aleks nie mogl jej wyjasnic, ze Rocki to potencjalny Prezes. Anna uwazala, ze ani Rockiemu ani szczegolnie Klarze ta wiedza potrzebna nie byla.
- W glowach im sie przewroci. Jej napewno, czego zdecydowanie nie chcemy , a juz nie chce nawet pomyslec, jaki wplyw mialaby ta wiedza na chlopca - ostrzegla.
Po trzech minutach po wscieklej Klarze juz nie bylo nawet sladu, a sfrustrowany Aleks udal sie do tak entuzjastycznie reklamowawego przez robo baru, by zapic tam drinkiem smak niepowodzenia..
Bar w mgnieniu oka napelnil sie bywalcami, generalnie jednostek plci zenskiej i w zasadzie Aleks pierwsze pol wieczoru spedzil wcale przyjemnie zapoznajac sie z nimi i wchlaniajac cale morze drinkow.
Drugie pol wieczoru spedzil na kanapie na pieterku klubu gdzie padl zmozony zarowno intesywnymi kontaktami towarzyskimi jak i wyzej wymienionymi drinkami. Jutro.. - pomyslal nim oczy same mu sie zamknely - .. jutro odwiedze tego dzieciaka, zaraz po pracy. Moze .. moze .. Klary nie bedzie w domu .. aaa jak mi sie spac chce...
Nieublaganie po nocy nastapil poranek dnia roboczego i nieszczesna ofiara zycia towarzyskiego musiala powlec sie do roboty marzac o zblizajacym sie weekendzie. Gdy tylko Aleks przekroczyl prog Instytutu zaatakowala go z entuzjazmem Marynia
- Biedaku ale jestes zapracowany. Wygladasz na zupelnie wykonczonego. Znamy sie juz tak dlugo i powinienes wiedziec, ze jestes dla mnie swietnym gosciem i przyjacielem. Kims bardzo waznym.. - tu zawiesila glos i zrobila znaczaca przerwe - ja dla Ciebie zrobie wszystko Aleks! Wszystko! Powinienes odpoczac i pozwolic mnie zajac sie organizacja. Wiesz ze jestem w tym dobra. A tymczasem, gdy o Ciebie nikt nie dba, a Ty troszczysz sie o wszystkich, Witold rozpuszcza jakies plotki o ukradzionym spadku, przekrecie panstwowych pieniedzy czy cos w tym rodzaju...
- To przykre - odpowiedzial Aleks nie wierzac w ani jedno jej slowo. Musze to przemyslec - jestes kochana ze tak sie o mnie troszczysz. Na razie musze zerknac czy nie da sie zastapic tej cholernej rozy dzwonkiem. Znow ktos nie opryskal krzakow i w rozach zalegly sie mszyce. Poszla partia z ta mszyca ale reklamacje byly, ze ma dziwne skutki uboczne. Dzieci ze skrzydelkami sie rodza, ktore wyzeraja wszystko co zielone z grzadek gdy podrosna.
Zdazyl wyprodukowac tylko pare dzwonkowych eliksirow nim zjawil sie Wiktor. Po analizie okazalo sie, ze nowy specyfik wprowadza tego, kto go sprobowal w stan lagodnego poczucia szczescia i akceptacji - ubocznym efektem bylo ze delikwent po zazyciu cichutko dzwonil. Nie byl to niestety najbardziej chodliwy towar. Chyba, ze jakas chetna chcialaby zostac Dzwoneczkiem dla swojego Piotrusia Pana. Moze da sie to opchnac Policji - pomyslal tworczo. W kazdym razie warto sprobowac...
- Sluchaj Wit - zaczal ostroznie gdy przyjaciel zostal z nim sam na sam - ja nie wierze w ani w jedno jej slowo, ale Marynia..
- Tak wiem jakie plotki rozpuszcza Marynia - podobno ukradles spadek po Prezesie, dorwali Cie i musiales wszystko zwrocic. A teraz masz zamiar przekrecic Instytut na kase, bo zadnych zezwolen nie bedzie - spokojnie powiedzial Wiktor - Mozesz mi po przyjazni wyjasnic o co w tym wszystkim chodzi?
Wiec Aleks wyjasnil - omijajac starannie wszystkie wstydliwe prywatne detale, takie jak jego zauroczenie Klara i zazdrosc.
- No niezle Cie urzadzili - westchnal wspolczujaco Wiktor - zamiast pieniedzy masz dzieciaka na glowie i jego matke, ktora Cie nie znosi. Ale dlaczego sie zgodziles na ten uklad? Mogles oddac pieniadze i zapomniec.
- Przez te zezwolenia - westchnal Aleks - miedzy innymi. Bo te zezwolenia beda. Nie wazne co mowi Marynia, ale nie moge Cie w detale niestety wtajemniczac. Po prostu mamy trzeciego wspolnika - przyjmij to za pewnik Ja i ty wezmiemy zas po trzydziesci procent z tego interesu, bo chyba nie myslales ze zostaniesz z niego wylaczony - powiedzial Aleks zegnajac sie z nastepnymi dziesiecioma procentami. Ale szescdziesiat piec procent to dalej zle nie bylo, a Witold jako jego prawa reka byl wart tych pieniedzy.
- Mozesz na mnie liczyc powiedzial Witold - nie wierzyl do konca w szczerosc Aleksa, ale trzydziesci procent brzmialo niezle. Aleks plan obmyslil wiec mu sie nalezalo, a poza tym zostawiajac interesy na boku on i Aleks naprawde sie bardzo lubili.
I wlasnie tego typu meskiego myslenia zupelnie nie rozumieja kobiety
- Co ja mam zrobic z ta cholerna Marynia- zapytal powaznie Aleks.
- Zarecz sie z nia - rownie powaznie odpowiedzial Witold
- Zwariowales! Ja na nia patrzec nie moge!
Po pierwsze jako twoja narzeczona przestanie rozpuszczac o Tobie plotki. Po drugie jak z nia zerwiesz, po miesiacu, bo przeciesz nie myslisz ze Ci radze abys sie z nia ozenil, to nawet jak ona bedzie cos nadawac to pojdzie na karb prywatnej zemsty za zerwanie. Nikt nie bedzie chcial jej sluchac.
- No nie wiem.. chyba sie nie przemoge - jeknal Aleks. Ona jest duzo starsza ode mnie. Nie podoba mi sie. Naprawde mi sie nie podoba.
- Rob co chcesz ale jesli jakos jej nie zmusisz do milczenia, to wroze duze klopoty. Co bedzie jak podbuntuje reszte personelu?
Pierwsze podejscie do Maryni nie poszlo Aleksowi za dobrze
- Chyba powinienem wypic wlasny [edytowane przez EA_Kuba] pomyslal ponuro - proponujac jej powazna rozmowe w luksusowych warunkach
Wszystko przewidzial, ale nie to ze Marynia przed wejsciem do jakuzii sciagnie szatki i prawie sie na niego rzuci.
- Ja wiesz - powiedzial czujac panike - mam problemy takie bardzo prywatne. No z tym.. Ale Marynia nie chciala sluchac o jego problemach, bo miala wlasne.
Gdy Aleksowi wreszcie sie udalo zwiac z tej wanny. Witolda juz w pracy dawno nie bylo.
- Instytut bylby duzo przyjemniejszym i mniej skomplikowanym niejscem, gdyby pracowali w nim sami faceci - poskarzyl sie Kreatorowi.
-A to dlaczego szefie? - zapytal go zimno Kreator
- Kobiety - sa cholernie absorbujace i meczace, nie masz tego wrazenia?
- Ja uwazam ze wrecz odwrotnie. To mezczyzni sa problemem. Wiecznie niezdecydowani, nie wiedza czego chca i smieca. A tak przy okazji. Mam na imie Zosia..
Aleks uciekl obawiajac sie o swoje zdrowie psychiczne. Ta rozmowa musiala mu sie przysnic, gdy sie zdrzemnal w wannie ! Kreator jak sama nazwa wskazuje musi byc facetem , a nie jakas cholerna Kreatora! I tak ma zostac!
Komentarz
Alex ukilałby pół miasta za tą nowinę a Klara nie ma chyba ochoty na kłótnie, poddaje się całkowicie. Ciekawe jak dziecko może zmienić kobietę... może i zmieni mężczyznę?
Nie mogę się doczekać dalszej części, co wykombinuje Alex i czy aby nie zakocha się w Kalrze... aha i skąd o wszystkim wie Anna od perfumowanej euforii ?
Intrygująca jest tu Anna, jaką odgrywa rolę i dlaczego zaangażowała się w ta sprawę ? Umieram z ciekawości.
Dopiszę jeszcze,że ciekawi mnie postać Ro-Sary. Może ona też okaże się równie ożywiona i niesyntetyczna jak Klara ?
Na poczatku Michalowi
Co trudne nie jest - jako, ze tak sie zdarza w odcinkowych historyjkach, ze sie zapomina co bylo na poczatku
Gabi
Moniko
Kami
Ewelinko
Aniu - Kropeczko
Anno
bod- Bello
Wyglada na to, ze powinno sie zamieszczac nad kazdym odcinkiem nowym streszczenie starszych , bo choc postaci tu niewiele glownoplanowych, to takie przerzucanie akcji od jednego aktora do drugiego plus trzeciej aktorki moze rzeczywiscie nieco skolowac czytelnika i jak widac u gory nie tylko Ciebie, choc jest to dosc popularny zabieg w ksiazkach. Na szczescie dla akcji jeden glowny aktor juz zszedl byl ze sceny, co jest duzym ulatwieniem podejrzewam dla biednego czytelnika. Jego duch nie raczyl sie pokazac wiec od tej strony martwy spokoj
Andrzejku
Aleks poszedl spac wsciekly i obudzil sie rano w rownie zlym humorze. Nawet komplementy Ro-Sary nie poprawily mu nastroju. Jej nie wyrazajaca zadnych emocji porcelanowa twarz z wiecznie przylepionym usmiechem zaczela mu dzialac na nerwy.
- Tak wiem, ze jestem wspanialy. Wspanialy kretyn.
Czul, ze wczoraj zachowal sie jak idiota i cham, ale z drugiej strony na mysl o Klarze z Prezesem wciaz go trzeslo. Bez forsy mogl sie obyc, radzil sobie do tej pory nie najgorzej, ale przekazac rodzinny spadek tej ... tej.. ! Nie! I jeszcze raz nie!
Nawet dzien wolny od pracy go nie cieszyl. A tyle sobie po nim obiecywal! Wreszcie uruchomiono polaczenie do nowo wybudowanej dzielicy rozrywki o ktorej bebnilo juz cale miasto i jak kazdy Prawdziwy chcial zobaczyc na wlasne oczy te kluby taneczne i bary z wyselekcjonowana obsluga Robo. Ostatni wielki projekt Programistow. Ale nie mial na to ochoty. Zamiast tego cale przedpoludnie zmarnowal na reperowanie zepsutej zmywarki do naczyn i prysznica, ktore popsula Ro-Sara oraz uzupelnianie wyzartych zapasow z lodowki. Posiadanie robo mialo swoje zle strony takze.
Po obiedzie zaszyl sie w pomieszczeniu do medytacji. Moze mu przejdzie?
Przejsc mu nie przeszlo, a w dodatku nieco sie uszkodzil . Lewitowal wlasnie metr nad nad podloga kiedy uslyszal pukanie do drzwi...
- Bardzo sie potlukles - zapytala ze skrucha Szefowa.
- E glupstwo -odparl Aleks usilujac jakos wcelowac w stolek barowym mniej obolala czescia ciala.
- Co ty wczoraj wyrabiales - zapytal z wyrzutem jego gosc - zepsules cala impreze.
- Tak wiem, ze zachowalem sie jak cham! Przepraszam, ale to wszystko razem.. Krotko mowiac, to nie bylo dla mnie przyjemne odkrycie.
- Cos cie laczylo z ta Kara? - zapytala Szefowa - zachowywales sie jak zdradzony maz.
Aleksowi przez gardlo nie przeszlo, ze z Klara laczyla go tylko jego wyobraznia i rozkoszne sny nad ranem.
- Uwazalem, ze jest przyzwoita osoba - wydusil w koncu z siebie po duzym wysilku umyslowym.
- I przestala byc dla Ciebie przyzwoita, gdy sie dowiedziales, ze byla kochanka Prezesa? - drazyla Szefowa
- Jasne! - tu Aleks nie mial klopotu ze znalezieniem odpowiedzi - z wyrachowania to zrobila!
- Nie pomyslales, ze mogla sie zakochac w nim? Prezes byl wspanialym facetem. Ja osobiscie bardzo go lubilam mimo, ze byl idealista i zarlismy sie na okraglo.
- On idealista? Wyrachowany **** - oburzyl sie Aleks -znaliscie sie?
- Widze, ze musze w koncu Cie oswiecic - westchnela Szefowa. W pewnym sensie ja i Prezes bylismy przyjaciolmi. W wielu kwestiach nie zgadzalismy sie, ale laczyla nas odpowiedzialnosc za nasz Swiat. Teraz musze radzic sobie sama, a bez Prezesa to latwe nie jest. Cholerna dyplomacja! - zaklela - Nie mam pojecia o dyplomacji, a musze wciaz odpowiadac na jakies noty Blekitnych. Krotko mowiac jestem Szefowa Programistow i Biura. Skad myslisz wytrzasnelam Ci te Ro-blondynke? Skoro juz konczymy na razie z czescia tajemnic, to na imie mam Anna.
Aleks oslupial. Szefowa Programistow byla bardzo tajemnicza postacia. Nikt nie wiedzial, kto nia jest. Nikt nie wiedzial, gdzie ta osoba mieszka. Ochrona danych w jej wypadku byla doprowadzona do absurdu.
- Ale co ja mam z tym wszystkim wspolnego? zapytal zdumiony - Jestem tylko szefem malo waznego Instytutu, ktory zajmuje sie bzdurami.
- Mezczyzni z Twojej rodziny - zaczela wyjasniac mu spokojnym glosem Anna - od wielu, wielu lat zarzadzali tym miastem. Takie polecenia zostawili nam Kreatorzy. Prezes powinien wiedziec i wiedzial, ze powinien dorobic sie syna, ale wciaz odkladal to na pozniej. Nie znosil Prawdziwych kobiet.
Aleks patrzyl na nia oszolomionym wzrokiem i Anna poczula, ze pigulka informacji, ktora mu zaserwowala wyraznie stanela mu w gardle.
- Nie wiesz kim byli Kreatorzy?
- Nie mam pojecia - pokrecil glowa Aleks. Wciaz przetrawial informacje, ze Prezes byl uczulony na Prawdziwe kobiety i staral sie zrozumiec jak w takim razie mogl zwiazac sie z Klara!
- Wszystko jedno - westchnela Anna, kiedys ci to opowiem - na dzis istotne jest, ze Prezes ma syna, ktorym nalezy sie zajac. Mamy cos w rodzaju testamentu Prezesa. Nie wazne skad ten papier sie wzial. Byl potrzebny wiec musial zaistniec. Na bazie tego testamentu stworzysz fundusz powierniczy na rzecz dzieciaka ze spadku po Prezesie i bedziesz pilnowal, aby chlopak mial przyzwoite warunki do zycia. Willa Prezesa sie spalila. Przydzielimy wiec tej rodzinie jako rekompenate jakis przyzwoity dom w miescie. Oczywiscie to Ty sam jakos musisz sie z Klara dogadac.
- Dlaczego ja? Oddam oczywiscie wszystkie pieniadze ale z nia nie chce miec nic do czynienia - jeknal Aleks
- A kto? My Programisci? Ty jestes najblizsza rodzina! Chlopak ma miec normalne dziecinstwo i potrzebne jest mu poczucie bezpieczenstwa. Jakis meski wzor - tu spojrzala krytycznie na Aleksa i westchnela - trudno, jak nie ma idealu, to trzeba zadowolic sie tym co pod reka... Nie mamy pojecia jaka jest ta matka. Z punktu widzenia prawa jestes jego najblizszym zyjacym krewnym i to bedzie zupelnie normalne, ze sie nim bedziesz interesowal i zarzadzal funduszem powierniczym - oczywiscie konsultujac to ze mna - na bazie tego testamentu.
- OK. Zrobie to jesli musze - niechetnie zgodzil sie po chwili milczenia Aleks - dzieciak nic mi nie zawinil. Zreszta i tak mialem zamiar oddac im te wszystkie pieniadze - tu trzeba powiedziec ze uwaga Anny o ideale nieco mu dopiekla.
- Dobry chlopak.. - pochwalila go Szefowa - a jak Ro-Sara sie sprawuje?
- Jest mila - bez specjalnego przekonania odpowiedzial Aleks - prawde powiedziawszy o ile Ro-Sara milczala, to byla wrecz rozkoszna. Ale gdy wlaczal jej sie pedagogiczny ton, lub zaczynala nadawac jaki to on jest wspanialy, to staral sie znalec sobie jakies zajecie jak najdalej od niej.
- Ech jeszcze powinienes sie dowiedziec dlaczego jest taka mila. Musisz sie dowiedziec bardzo wielu rzeczy, zeby nalezycie ocenic Swiat w jakim zyjesz. Ale to odlozymy na pozniej. Na razie pedz do Klary tak jak stoisz - swoja droga niezlej muskulatury sie dorobiles i sprobuj sie z nia dogadac mimo wszystko. Przelknij uraze i i powiedz jej jak zmieni sie teraz jej sytuacja. Jesli sie nie zgodzi na to z takich czy innych wzgledow, to bedziemy musieli odebrac jej dziecko i umiescic u Ro-Opiekuna, wiec lepiej zeby sie zgodzila. Tez czasem mam ochote rano po wstaniu z lozka wrzasnac "Dlaczego ja?" Ale kazdy musi wypelniac swoje obowiazki jak najlepiej potrafi.
Latwo powiedziec - trudniej zrobic. Aleks w dalszym ciagu nie mogl zrozumiec jakim cudem Klara wyladowala w lozku Prezesa i wciaz mial jej za zle, ze to nie jego lozko wybrala, choc nie analizowal przyczyn swojej wscieklosci, az tak dokladnie. W zyciu sam by sie przed soba nie przyznal, o co mu tak naprawde chodzilo. Klara byla nie w porzadku, bo byla nie w porzadku i kropka!
Klara, ktora myslala, ze jej wczorajszy gosc wrocil, by ja przeprosic szybko zrozumiala, ze to tylko dalszy ciag wczorajszej awantury.
- Jakim cudem udalo mu sie zaciagnac Cie do lozka? Blagal Cie na kolanach? Obiecywal zlote gory?
- Aleks - Klara postanowila nie dac sie sprowokowac - co to wlasciwie Ciebie obchodzi? Nie chce od Ciebie nic! Nie mozesz przyjac do wiadomosci, ze naprawde bardzo mi sie podobal? Ze byl dla mnie kims specjalnym? Ze moze go kochalam?
Tego wlasnie do wiadomosci Aleks przyjac nie chcal, bo wychodzilo na to, ze on sam nigdy jej sie nie podobal i zupelnie sie dla niej nie liczyl jako facet.
- Jasne! Tak Ci sie spodobal i taki byl specjalny, ze nawet w ciaze postanowilas z nim zajsc natychmiast!
Kobiety maja siodmy zmysl, do rozszyfrowywania intencji facetow. Juz w polowie tyrady Aleksa nagle zaczelo do Klary docierac, o co mu tak naprawde chodzi. A dokladniej, ze chodzi tu o bardzo urazona meska dume i zaczelo i mimo calej sytuacji troche ja to rozbawilo.
- Zaczyna mi sie wydawac, ze gdybym trafila do Twojego lozka, to byla bym w porzadku - usmiechnela sie z politowaniem.
Aleks trafiony tym prostym stwierdzeniem zapomnial na chwile jezyka w gebie ale tylko na chwile, a potem wybuchnal.
- Do mojego? Chyba sobie zartujesz... Nic bys na tym nie skorzystala przeciez! - potem ponioslo go juz zupelnie - zreszta to jest jeszcze pytanie, czy ja bym reflektowal na taka propozycje!
Tego juz bylo dla Klary za wiele.
- Wynocha stad! Wynocha z mojego zycia i domu! Na oczy Cie nie chce wiecej ogladac!
Do Aleksa nagle dotarlo ze zdecydowanie przesadzil z tym "dogadywaniem sie" . Chyba nie o takie dogadywanie sie Szefowej chodzilo.
- No juz dobrze. Dobrze. Uspokoj sie ja wlasciwie nie w tej sprawie..
Ale Klara nie chcial go juz wiecej sluchac.
- Pamietasz jeszcze gdzie sa drzwi? Uzyj ich wreszcie do jasnej cholery i zejdz mi z oczu.
Po sobocie nastapila niedziela, ktora wcale nie zapowiadala sie lepiej. Kielich goryczy Aleksa rano niechcacy przelala Ro-Sara, ktora na widok jego miny przy sniadaniu natychmiast wlaczyla dowartosciowywanie swojego klienta uzywajac swego sztandarowego komplementu " Jestes naprawde wspanialy Kotku"
- Daj mi spokoj! - jeknal Aleks zmierzajac w kierunku barku. Ro-Sara wlasciwie sie ucieszyla ta odzywka . Jej klient dorabial sie asertywnosci! Postanowila zgodnie z jego zyczeniem dac mu spokoj i poswiecic sie ulubionej rozrywce czyli tluczeniu w klawisze pianina. Jeszcze troche i nauczy sie grac na tym instrumencie!
Okazalo sie jednak, ze Aleks dorobil sie duzo wiekszej asertywnosci niz przypuszczala. Z naciskiem na brak tolerancji dla falszowania utworow muzycznych. Przeszli razem caly dialog od "Przestan natychmiast!" poprzez "Alez co ci to przeszkadza Kotku?" i dalej "Wszystko mi przeszkadza! I nie nazywaj mnie Kotkiem" i przez niewinne standartowe pytanie podsuniete przez wyuczony program "Nie kochasz juz swojej robo Pieseczku? " Po ktorym nastapil lekki wybuch " Od kiedy to mowimy o milosci? Zaplacilem zaliczke na umowe no nie?". I dalej.. "Ty to nazywasz zaliczka? Te symboliczne grosze? Zaden robo by sie na takie cos nie zgodzil, ale skoro Szefowa chciala.." Tu nastapilo Aleksowe zgrzytanie zebami " Ach Szefowa chciala! I czegoz to Szefowa od Ciebie chciala" . Po czym on otrzymal rzetelna informacje na powyzsze pytanie " Zeby zrobic z Ciebie mezczyzne i zdaje sie ze mi sie to udalo". I wreszcie final - " No toTwoje zadanie wykonane! Lec do Szefowej i melduj ze zakonczylas prace" Ro-Sara nie trzasnela drzwiami na do widzenia, bo Robo sie nie zloszcza ani nie denerwuja. W sumie byla zadowolona, ze ten kontrakt sie skonczyl. Nastepny napewno bedzie dla niej bardziej oplacalny tak jak jej obiecano i bedzie mogla sobie kupic maszynke do lodow.
Jeszcze tego samego dnia po poludniu Aleks jakos przeblagal Klare by zgodzila sie z nim spotkac
- Ale na ulicy zaznaczyla ostroznie Klara. Do mojej chaty nie masz wstepu.
Oszczednie dostarczona jej informacja, ze od dzis moze juz nie pracowac i zajac sie wylacznie synem oraz, ze za kilka dni otrzyma przydzial nowego domu nieco ja oszolomila. Pelna niedowiary przyjela pierwsze 20 tysiecy simdolarow na urzadzenie nowego lokum i zycie, ktore Aleks jej wreczyl bez slowa na koniec spotkania. Wolalaby nie zawdzieczac nic jemu, ale pomyslala o Rockim, schowala dume do kieszeni i wziela. Na dzis wystarczy dobrych wiadomosci - pomyslal Aleks po niezbyt serdecznym pozegnaniu. O calej reszcie dowie sie pozniej.
Poznym wieczorem sfrustrowany Aleks wreszcie dotarl do nowej dzielnicy rozrywki. Tu powinno sie sposcic zaslone milczenia jakim rozrywkom tam sie oddawal po wypiciu paru drinkow. Znaczaco role w tych rozrywkach odegrala gra w pilkarzyki, pewna ognista panienka, [edytowane przez EA_Kuba] i krzak w ktorym finalnie zasnal. To ze z krzaka po przespaniu paru godzin wylazl w pizamie i znow oddal sie hazardowi przy stole do gry do bialego rana nie ma nic do rzeczy. Kazdy musi sie kiedys wyszalec, a do tej pory Aleks niewiele mial czasu na takie szalenstwa. W jakis sposob ten krzak zakonczyl okres jego niewinnosci.
"Lewitowal wlasnie metr nad nad podloga kiedy uslyszal pukanie do drzwi...
Rozbroiła mnie już lewitacja metr nad ziemią ze skutkiem tragicznym na początku jednak akcja do końca humorystyczna nie jest, Anna się ujawniła a ja zastanawiałem się co siedzi w Aleksie skoro nie zwrócił nawet uwagi na słowa Anny o robo-adopcji jak by nie patrzeć małego z własnej rodziny tylko wciąż ta zazdrość, zawiść i niedowierzanie... hmmm musiał być w niej zakochany po uszy.
Świetnie dobierasz foty zwłaszcza to przy "wynocha stąd!" i wcześniejsze wygląda z tekstem kapitalnie.
Kapitalnie też wyjaśniłaś zmianę ubranka Aleksa zakończeniu drzemki w krzaczorach ...noo nie do końca niewinnej drzemki
Biedaczyna został przyparty do muru na max będąc między rozporządzeniami Szefowej i Klarą mającą go w...ciemni.
Ciekawe czy ta druga relacja mogłaby się jeszcze zmienić.
Ale i tak mam nadzieję, że mu ta złość przejdzie i jeszcze kiedyś będą razem
A Szefowa - Anna intryguje mnie coraz bardziej
Pozdrawiam ciepło
Na dodatek Klara nie ma zamiaru się z niczego tłumaczyć, a wręcz przeciwnie, dobija go swoimi stwierdzeniami o jej relacjach z Prezesem.
Aleks wyraźnie za długo obcował z Robo, i przyswajał jedynie miłe sformowania o Pieseczkach i Koteczkach.
Wyjaśniło się też częściowo, co to za Szefowa.
Biedny Aleks przytłoczony nadmiarem informacji, wykonał grzecznie polecenia Anny, i musiał się odstresować. Oby się nie okazało, że drinki i dopalacz tak mu zaćmiły umysł, że poszedł a krzaki z przefarbowaną Marynią, bo ta Ruda jest do niej podobna.
Super odcinek
http://ktosiksims.tumblr.com
Szkoda mi jedynie Klary i jej synka. Nie dość,że ukochany zginął to jeszcze każdy chce rządzić jej życiem. Mam nadzieję,że jakoś się wszystko ułoży a może i jakieś uczucie się zrodzi?
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Świetne zdjęcie z medytacji. Cóż Alex, tak bywa czasami już tuż tuż tak blisko leży kasa, na wyciągnięcie ręki i wtedy CAP! Ktoś nam ją sprzed nosa zwija. Okropnie to bywa bolesne!
Kapitalny tekst:
- Aleksowi przez gardlo nie przeszlo, ze z Klara laczyla go tylko jego wyobraznia i rozkoszne sny nad ranem.
Ależ ja jestem tajemniczą simką
Kurcze chłopie, olej wszystko i bierz Klarę ona jest CUDNA! Nie dogryzaj tylko całuj chłopie całuj! Oni się dogadają... muszą prawda?
A ta swoje... świat się wali a Jagna napiernicza w klawisze, tej to dobrze
Elu, akcja się rozkręca
Tyle się tu dzieje: Klara w ciąży i JUŻ urodziła... I Ania vel Anna tu wkroczyła do akcji
Pozdrawiam i weny do tworzenia życzę!
P.S. Czy ktoś mnie zarazi tą chęcią do grania ciągle i w kółko jedną rodzinką? Jakoś nie mogę wytrwać przy jednej za długo...
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Kiedy już byłam bliska na przeszkodzie stanęły moje problemy zdrowotne, a w końcu okres przedświąteczny z tsunami w postaci porządków i gotowanie, pieczenia itp, itd
Muszę powiedzieć, że całość przeczytałam od deski do deski, a raczej od 1 do 3 strony, praktycznie jednym tchem. Pomysł nowoczesnego świata, w którym wspólnie egzystują ludzie Prawdziwi i robo, nie tylko przypadł mi do gustu ale wręcz zawładną moją wyobraźnią.
Świetnie poprowadzona akcja całej historii zawiera całe mnóstwo odniesień do rzeczywistości, natomiast czytając przypisek nie mogłam wyjść z podziwu dla tak profesjonalnej analizy małżeństwa
To że Klara zakocha się w Prezesie a raczej w tym co po nim jej zostało - czyli potomku, było do przewidzenia. Bo matka zawsze będzie kochać swoje dziecko ... wyjątek stanowią te matki, które wyrzekają się dzieci lub doprowadzają do ich śmierci.
To, że Aleks poczuje się urażony w swojej męskiej dumie i z trudem przyjdzie mu się pogodzić z faktami.... no cóż przełknąć taką pigułkę jest ciężko, tym bardziej kiedy ma się wysokie mniemanie o sobie
Anusia jako Szefowa Biura Programistów - bezbłędna
Po jej wizycie nie dziwota, że sfrustrowany Aleks musiał iść się napić, bo ostatecznie nie każdego dnia słyszy się na swój temat tak niepochlebne opinie wypowiedziane tonem nieznoszącym sprzeciwu :" Chłopak ma mieć normalne dzieciństwo i potrzebne jest mu poczucie bezpieczeństwa. Jakiś męski wzór - tu spojrzała krytycznie na Aleksa i westchnęła - trudno, jak nie ma ideału, to trzeba zadowolić się tym co pod ręka...."
Z przyjemnością przeczytam ciąg dalszy
Michale
Ewelinko
Aniu - Kropeczko
Gabi
Andrzeju
Melcik
- tu moge dac tylko takie info spoza kulis
Anno
Bello Anno
Chyba ze jest to czysty reportaz z gry, ktory oczywiscie mozemy przerwac w kazdym momencie. Takie sa wlasnie piekne reportaze Anny , czy reportaze Ani- Kropeczki. Moga byc przerywane i wznawiane w kazdej chwili, bo reportaz rzadzi sie zupelnie innymi prawami niz opowiadanie
Moniko
Kasiu
Bozenko
Alinko
Kami
Tu maly dowod - to sa zdjecia ktore nie znajda sie w story, ale tak niestety na widok Aleksa reaguje przecietna simka, ktora wlasnie przyszla go odwiedzic po raz pierwszy - wczoraj sie poznali . Skad inad to dobra znajoma z sasiedniej historyjki. No niestety sam wstep dla moich milych przyjaciol zajal mi tyle czasu, ze odcinek poleci nastepnym postem.
I ja sie pytam gdzie sie podzialy te romantyczne, cnotliwe panienki? I Jak tu ten gosc ma nie nie zostac cynikiem? Te zdjecia nawet komentarza nie potrzebuja ani komiksu. Choc nie jestem pewna czy to on ma jej zaplacic, czy to ona ofiarowuje wynagrodzenie.
A przy okazji dziękuję Ci Elu za wyrozumiałość dla mojej osoby
Mężczyznę można „wykastrować” jednym zdaniem: wolę, abyś był moim przyjacielem niż kochankiem.
(Woody Allen)
Po przebalowanej nocy nalezalo pomyslec co dalej. Pieniadze szlag trafil, rachunki naplywaly a z nocne zycie w dzielnicy rozrywek tez kosztowalo . Wprawdze slowa Szefowej o wzmnozeniu produkcji [edytowane przez EA_Kuba]sugerowaly parasol ochronny nad tym procederem, ale jaka sile przebicia ma Szefowa w Urzedzie Skarbowym? Byc moze ogromna, ale jakos wolalby tego nie sprawdzac. Najlepiej byloby nadac produkcji tych specyfikow range oficjalna - rozmyslal - i jakos to dokleic do dzialalnosci Instytutu. Jego specyfik powinien miec pieczatke Instytutu i byc sprzedawany oficjalnie w sklepach. Instytut zaplaci podatki z tytulu dochodow, a kase sie wyprowadzi z firmy w postaci premii i delegacji. Oczywiscie Szef Instytutu, ktory specyfik wynalazl i co najwazniejsze osobiscie te premie wyznacza, zostanie odpowiednio wynagrodzony. Tak rozmyslajac, Aleks nie zdajac sobie sprawy przypadkowo odkryl lukratywny mechanizm napedzajacy kase wszelakiej masci szefom biznesu panstwowego, niewazne czy mianowanym czy z konkursu . No niestety - pomyslal ze smutkiem, jak kazdy inny szef takowej firmy - cos tam trzeba bedzie w charakterze zysku w kasie przedsiebiorstwa na koniec tego procesu zostawic.
Kierownicy produkcji i zaopatrzenia wysluchali ze zdumieniem, ktory szybko zamienil sie w entuzjazm, projektow dzialalnosci Instytutu na przyszlosc.
- Potrzebny nam bedzie patent i prawo wlasnosci do specyfiku - ale to sie zalatwi - oswiadczyl Aleks myslac o Annie .Podpis Szefowej Programistow zatwierdzajacy ich prawa wlasnosci i prawo produkcji powinien zamknac gebe kazdej kontroli. jakie to proste - pomyslal ze zdumieniem - ze tez na to nie wpadlem wczesniej. Odpowiednie koneksje, pare oficjalnych papierkow z pieczatkami mozna spac spokojnie, jako porzadny obywatel. No tak ale wczesniej nie mial asa w rekawie w postaci Szefowej... - przypomnial sobie.
- Dwadziescia procent zysku - po odprowadzeniu podatku oczywiscie - szybko zaznaczyl - jest dla Was w postaci premii. Nie mial ich zamiaru oswiecac, ze pozostale osiemdzesiat procent powedruje do jego kieszeni. No niestety - piec procent trzeba bedzie zostawic w kasie Instytutu. Ale i tak 75 procent to bedzie niezla suma. Dobrze sie zlozylo, ze oddal spadek Klarze. Ten wlasnie wymyslony przed chwila, oficjalny biznes napedzi mu duzo wiecej dolarow, a dodatkowo w opini ogolu bedzie wygladal jak jednostka szlachetna. No i jak jednostka szlachetna bedzie sie czul, co bylo nawet wazniejsze dla jego obolalego ego.
Dla nie wtajemniczonych w nic do tej pory pracownikow obiecany dodatek do nedznych wynagrodzen jakie do tej pory placil im z laski Instytut byl darem losu. Witold i Marynia nie byli jednak juz tak entuzjastyczni. Oboje czuli, ze Aleks ma zamiar krecic biznes duzo wiekszy niz ten o jakim im powiedzial. Witold zastanawial czy Aleks tego biznesu go podlaczy - w koncu byl jedyna osoba do ktorej Aleks mial zaufanie tutaj, a Marynia zastanawiala sie jaka obrac metode, aby Aleksa razem z calym biznesem przejac na wlasnosc.
Po zagonieniu pracownikow do roboty wyczerpany szef ktory w snu zdolal zlapc godzin dwie po wczorajszych rozrywkach odczolgal sie do jakuzzi.
Na prozno nowo przyjeta recepcjonistka , ktora za nim do jakuzzi z determinacja wlazla wpatrywala sie w niego z nadzieja. Ostatnia rzecza ktorej Aleks potrzebowal na ta chwile byl romans z recepcjonistka. Jeszcze nie doszedl do siebie po wczorajszym krzaku. Dodatkowo odkryl wlasnie, ze tworzenie "prawdziwego" biznesu bawi go bardziej od romansow. Rozmyslal jak rozegrac te partie szachow z Anna i na recepcjonistke ku jej zalowi uwagi nie zwrocil.
Krotka rozmowa telefoniczna z Anna - byla z jednej strony obiecujaca, z drugiej nieprzyjemna.
- Czy juz poznal swojego siostrzenca? Odwiedzil jak obiecal? Jak on wywiaze sie ze swoich zobowiazan, to oczywiscie nie ma problemow i Programisci chetnie wydadza pozytywna opinie jego specyfikowi na oficjalna prosbe Instytutu.
Aleks poznanie siostrzenca odwlekal jak mogl. Nie mial ochoty ogladac tej niechcianej galezi swojej rodziny. Nie marzyl tez o ponownym spotkaniu Klary. Gdy ta zjawila sie mocno niezadowolona na umowione spotkanie w pierwszej chwili nawet jej nie zauwazyl zajety rozmowa z robo reklamujacym pobliska tancbude z barem.
Klara z wsciekloscia wysluchala dodatkowych warunkow jakie powinna spelnic wedlug fikcyjnego testamentu.
- Ty masz byc oficjalnym opiekunem Rockiego? A co mu niby brakuje? I czemu ma to sluzyc?
Zobowiazany tajemnica Aleks nie mogl jej wyjasnic, ze Rocki to potencjalny Prezes. Anna uwazala, ze ani Rockiemu ani szczegolnie Klarze ta wiedza potrzebna nie byla.
- W glowach im sie przewroci. Jej napewno, czego zdecydowanie nie chcemy , a juz nie chce nawet pomyslec, jaki wplyw mialaby ta wiedza na chlopca - ostrzegla.
Po trzech minutach po wscieklej Klarze juz nie bylo nawet sladu, a sfrustrowany Aleks udal sie do tak entuzjastycznie reklamowawego przez robo baru, by zapic tam drinkiem smak niepowodzenia..
Bar w mgnieniu oka napelnil sie bywalcami, generalnie jednostek plci zenskiej i w zasadzie Aleks pierwsze pol wieczoru spedzil wcale przyjemnie zapoznajac sie z nimi i wchlaniajac cale morze drinkow.
Drugie pol wieczoru spedzil na kanapie na pieterku klubu gdzie padl zmozony zarowno intesywnymi kontaktami towarzyskimi jak i wyzej wymienionymi drinkami. Jutro.. - pomyslal nim oczy same mu sie zamknely - .. jutro odwiedze tego dzieciaka, zaraz po pracy. Moze .. moze .. Klary nie bedzie w domu .. aaa jak mi sie spac chce...
Nieublaganie po nocy nastapil poranek dnia roboczego i nieszczesna ofiara zycia towarzyskiego musiala powlec sie do roboty marzac o zblizajacym sie weekendzie. Gdy tylko Aleks przekroczyl prog Instytutu zaatakowala go z entuzjazmem Marynia
- Biedaku ale jestes zapracowany. Wygladasz na zupelnie wykonczonego. Znamy sie juz tak dlugo i powinienes wiedziec, ze jestes dla mnie swietnym gosciem i przyjacielem. Kims bardzo waznym.. - tu zawiesila glos i zrobila znaczaca przerwe - ja dla Ciebie zrobie wszystko Aleks! Wszystko! Powinienes odpoczac i pozwolic mnie zajac sie organizacja. Wiesz ze jestem w tym dobra. A tymczasem, gdy o Ciebie nikt nie dba, a Ty troszczysz sie o wszystkich, Witold rozpuszcza jakies plotki o ukradzionym spadku, przekrecie panstwowych pieniedzy czy cos w tym rodzaju...
- To przykre - odpowiedzial Aleks nie wierzac w ani jedno jej slowo. Musze to przemyslec - jestes kochana ze tak sie o mnie troszczysz. Na razie musze zerknac czy nie da sie zastapic tej cholernej rozy dzwonkiem. Znow ktos nie opryskal krzakow i w rozach zalegly sie mszyce. Poszla partia z ta mszyca ale reklamacje byly, ze ma dziwne skutki uboczne. Dzieci ze skrzydelkami sie rodza, ktore wyzeraja wszystko co zielone z grzadek gdy podrosna.
Zdazyl wyprodukowac tylko pare dzwonkowych eliksirow nim zjawil sie Wiktor. Po analizie okazalo sie, ze nowy specyfik wprowadza tego, kto go sprobowal w stan lagodnego poczucia szczescia i akceptacji - ubocznym efektem bylo ze delikwent po zazyciu cichutko dzwonil. Nie byl to niestety najbardziej chodliwy towar. Chyba, ze jakas chetna chcialaby zostac Dzwoneczkiem dla swojego Piotrusia Pana. Moze da sie to opchnac Policji - pomyslal tworczo. W kazdym razie warto sprobowac...
- Sluchaj Wit - zaczal ostroznie gdy przyjaciel zostal z nim sam na sam - ja nie wierze w ani w jedno jej slowo, ale Marynia..
- Tak wiem jakie plotki rozpuszcza Marynia - podobno ukradles spadek po Prezesie, dorwali Cie i musiales wszystko zwrocic. A teraz masz zamiar przekrecic Instytut na kase, bo zadnych zezwolen nie bedzie - spokojnie powiedzial Wiktor - Mozesz mi po przyjazni wyjasnic o co w tym wszystkim chodzi?
Wiec Aleks wyjasnil - omijajac starannie wszystkie wstydliwe prywatne detale, takie jak jego zauroczenie Klara i zazdrosc.
- No niezle Cie urzadzili - westchnal wspolczujaco Wiktor - zamiast pieniedzy masz dzieciaka na glowie i jego matke, ktora Cie nie znosi. Ale dlaczego sie zgodziles na ten uklad? Mogles oddac pieniadze i zapomniec.
- Przez te zezwolenia - westchnal Aleks - miedzy innymi. Bo te zezwolenia beda. Nie wazne co mowi Marynia, ale nie moge Cie w detale niestety wtajemniczac. Po prostu mamy trzeciego wspolnika - przyjmij to za pewnik Ja i ty wezmiemy zas po trzydziesci procent z tego interesu, bo chyba nie myslales ze zostaniesz z niego wylaczony - powiedzial Aleks zegnajac sie z nastepnymi dziesiecioma procentami. Ale szescdziesiat piec procent to dalej zle nie bylo, a Witold jako jego prawa reka byl wart tych pieniedzy.
- Mozesz na mnie liczyc powiedzial Witold - nie wierzyl do konca w szczerosc Aleksa, ale trzydziesci procent brzmialo niezle. Aleks plan obmyslil wiec mu sie nalezalo, a poza tym zostawiajac interesy na boku on i Aleks naprawde sie bardzo lubili.
I wlasnie tego typu meskiego myslenia zupelnie nie rozumieja kobiety
- Co ja mam zrobic z ta cholerna Marynia- zapytal powaznie Aleks.
- Zarecz sie z nia - rownie powaznie odpowiedzial Witold
- Zwariowales! Ja na nia patrzec nie moge!
Po pierwsze jako twoja narzeczona przestanie rozpuszczac o Tobie plotki. Po drugie jak z nia zerwiesz, po miesiacu, bo przeciesz nie myslisz ze Ci radze abys sie z nia ozenil, to nawet jak ona bedzie cos nadawac to pojdzie na karb prywatnej zemsty za zerwanie. Nikt nie bedzie chcial jej sluchac.
- No nie wiem.. chyba sie nie przemoge - jeknal Aleks. Ona jest duzo starsza ode mnie. Nie podoba mi sie. Naprawde mi sie nie podoba.
- Rob co chcesz ale jesli jakos jej nie zmusisz do milczenia, to wroze duze klopoty. Co bedzie jak podbuntuje reszte personelu?
Pierwsze podejscie do Maryni nie poszlo Aleksowi za dobrze
- Chyba powinienem wypic wlasny [edytowane przez EA_Kuba] pomyslal ponuro - proponujac jej powazna rozmowe w luksusowych warunkach
Wszystko przewidzial, ale nie to ze Marynia przed wejsciem do jakuzii sciagnie szatki i prawie sie na niego rzuci.
- Ja wiesz - powiedzial czujac panike - mam problemy takie bardzo prywatne. No z tym.. Ale Marynia nie chciala sluchac o jego problemach, bo miala wlasne.
Gdy Aleksowi wreszcie sie udalo zwiac z tej wanny. Witolda juz w pracy dawno nie bylo.
- Instytut bylby duzo przyjemniejszym i mniej skomplikowanym niejscem, gdyby pracowali w nim sami faceci - poskarzyl sie Kreatorowi.
-A to dlaczego szefie? - zapytal go zimno Kreator
- Kobiety - sa cholernie absorbujace i meczace, nie masz tego wrazenia?
- Ja uwazam ze wrecz odwrotnie. To mezczyzni sa problemem. Wiecznie niezdecydowani, nie wiedza czego chca i smieca. A tak przy okazji. Mam na imie Zosia..
Aleks uciekl obawiajac sie o swoje zdrowie psychiczne. Ta rozmowa musiala mu sie przysnic, gdy sie zdrzemnal w wannie ! Kreator jak sama nazwa wskazuje musi byc facetem , a nie jakas cholerna Kreatora! I tak ma zostac!