Bardzo dobrze że się wzięłaś za grubszą lekturę bo idzie Ci to świetnie, czyta się jednym tchem. Tym razem dodatkowo trochę więcej humoru, nie dziwię się że temat Knopkowej pociągnięty bo jest fenomenalny i dawno się tak nie śmiałam Oj i bolączka niektórych pięknisiów jak to o sobie myślą dobrze a jacy są beznadziejni HAHAH!
O kurcze panny które spragnione są zabawy i rauszu napadają na Alexa: w sumie to współczuję.
RoMonika jest urocza, dziewczęca i świeża, idealny kąsek dla naszego bohatera, ciekawe jak długo będzie musiał ją omamiać by się jej trybiki poprzepalały
Zdjecie YUPPI! Wymiata HAHAH
Andrzejku Ewelinko Wiolu Michale Aniu Gabi Pawelku Alinko Moniko Anno
Bardzo Wam dziekuje za komentarze - jestescie kochani, ze mnie dopingujecie i szalenie ciesze, ze Wam sie podoba - przynajmniej oficjalnie. Blagam jesli macie jakies uwagi nie wahajcie sie ich mi napisac, bo wciaz nie jestem pewna, czy to byl dobry pomysl bawic sie w cos bardziej zaawansowanego od zabawnego felietonu z gry. Caly czas sie boje, ze to moze byc dosc nudne. Ale przyznam sie, ze tworzenie Sztucznego Swiata wciagnelo mnie bez reszty, choc straszliwie wolno mi to idzie. Zdjec mam duzo, fabule mam, ale pisanie zabiera mi mnostwo czasu. Generalnie to co widac tutaj to 20% juz poprawionego i przycietego tekstu. Czytaj - bylo 80% wiecej na starcie. Nie wiem, czy tak pracuja "powazni" pisarze ale jesli podobnie, to ja im wspolczuje z calego serca
Marija Pierwsza zerknela znad czytanej ksiazki na milczacego Presesa. Nie wygladal na niestety na szczesliwego, tkwil jak zawsze za niewidzialnym murem w swoim prywatnym swiecie do ktorego nie dopuszczal nikogo.
- mam wiadomosc od Mariji Drugiej. Bardzo przeprasza ale nie bedzie jej jutro - zaczela niesmialo
- Co sie stalo? - zapytal obojetnym tonem Prezes,
Wirus w oprogramowaniu. Nic groznego ale na razie tkwi na odziale kwarantanny, a programisci probuja go usunac.
I?
No i jutro przyjdzie inna. Najnowszy prototypowy model, ma na imie Klara.
- Mam nadzieje, ze rownie piekna, bez zadnych usterek i rownie doskonala ja Wy obie. - Prezes nie znosil zmian w ustalonym trybie zycia - ale postanowil nie pokazywac tego po sobie. Znal zasade na ktorej dzialaly robo, w pewien sposob szanowal doskonalosc tego wyrobu, ale nie mial zludzen co ich prawdziwej natury. Oczywiscie bledy w programowaniu sie zdarzaly. Nie zawsze wtloczony na sile program i indokrynizacja dzialaly idealnie. Ale takie wypadki byly wina Kreatorow Swiata nie jego. Jego bardzo prywatnym zdaniem Kreatorzy wykazali sie zboczonym poczuciem humoru, gdy tworzyli swiat i bezmyslnym okrucienstwem, gdy tworzyli robo i zasady nimi rzadzace. Inna opcja mogla byc tylko taka, ze byli w sztok pijani. A on teraz musial po nich sprzatac!
Marije mialy z nim duzy problem - nie umialy Prezesa uszczesliwic . Zeby leczyc trzeba znac chorobe, a przezes byl zamkniety na wszelkie proby kontaktu na innym poziomie niz fizycznym. Akceptowal siebie bez zadnej pomocy i dowartosciowany byl na maksa. Cos mu jednk dolegalo ale nie mozna bylo tego znanymi im robo-metodami zdiagnozowac.
Na dzis Marija chyba uszczesliwila go jednak troche, a przynajmniej miala taka nadzieje. Westchnela i postanowila sie zdrzemnac obok swego trudnego pacjenta i klienta.
Przypisek: Robo towarzyszace:
Robo towarzyszace, jak eufemistycznie nazywano ten typ robo do jakiego nalezaly obie Marije w rzeczywistosci nie byly stworzone tylko po to, by dostarczac pewnego typu "rozrywek" . Przede wszystkim niezaleznie od plci mialy dzialac jako wyspecjalizowani psychoterapeuci leczac urazy psychiczne oraz kompleksy i dostarczajac swoim klientom tego, czego ci wedlug wystawionej diagnozy najbardziej potrzebowali. Najczesciej akceptacji, podziwu i szacunku.
Tymczasem Aleks, ktorego jedynym problem bylo zdobycie jakiejkolwiek dziewczyny - robo, czy nie, by wreszcie przezyc, to o czym do tej pory tylko wylacznie czytal - humorem nie tryskal. Po ugaszeniu kuchenki, ktora Ro-Monika podpalila przy ambitnej probie zrobienia kolacji, nie baczac na to, ze jego robo jest cale osmolone sprobowal wspiac sie na szczyt dyplomacji. Po pierwsze zagladnal jej gleboko w oczy, co jak wyczytal mialo dzialac piorunujaco na plec damska i slodka gadka sprobowal ja przekonac do wizyty w wannie z hydromasazem.
- Moglo by to polaczyc przyjemne z pozytecznym - argumentowal. Jednak Ro-Monika zdecydowanie uciela jego zapedy w wiadomym kierunku krotkim oswiadczeniem.
- ja nie zostalam zaprogramowana do tego rodzaju uslug
I na nic byly jego namowy i tlumaczenia, ze mogla by sie doksztalcic przy okazji i w innym temacie. Mogl z nia grac w karty i nic poza tym.Ten gosc z biura mial racje - pomyslal kwasno po probach przekonywania Ro - Moniki do poszerzenia zainteresowan. Wywalilem kase w bloto. Postanowil jednak w Instytucie lgac jak najety o tym wstydliwym fakcie. Przynajmniej mial z kim pogadac po powrocie z pracy, choc musial sie pilnowac, by przy okazji pogawedki Ro - Monika nie wcisnela mu jakiegos towaru. Ostatnio zanim sie obejrzal kupil od niej wlasne pomidory. Powstrzymal sie z awantura widzac jakim szczesciem napawa ja ta transakcja. W koncu to nie byla jej wina, ze zostala zaprogramowana do sprzedawania.
W poniedzialek rano niewyspany Aleks niechetnie powlokl sie do pracy. Ten swiat bowiem, w odroznieniu do rownolego i troche pokrewnego mu swiata braci Strugackich, gdzie poniedzialek zaczyna sie w sobote i wszyscy z piesnia na ustach pedza do Instytutu, by dokonywac przelomow naukowych dla dobra ludzkosci - dobro ludzkosci mial w nosie.
Jedyne podobienstwo tkwilo w tym, ze i tu i tam rozmaite eksperymenty mialy duza szanse zakonczenia sie katastrofa. Roznica na korzysc swiata Aleksa byla taka, ze dzisiejsza klapa jego eksperymentu nie byla na skale swiatowa. Choc dla niego prywatnie byla.
- Powtorz to jeszcze raz. Uschlo? Uschlo i wyrzuciles?
- No przeciez mowie, uschlo na wior. Wyrzucilem, a doniczke oddalem jak nalezy do magazynu. Wiem, ze panowie prowadziliscie tam jakis eksperyment wiec nawet probowalem podlac ale nic nie pomoglo - Guca nieco zdziwila reakcja szefa, ktory tak przejmowal sie losem jakiegos zielska. Z jego punktu widzenia jedno zielsko nie roznilo sie od drugiego.
I co teraz - pomyslal zrozpaczony Aleks wpatrujac sie bezmyslnie w miejsce gdzie jeszcze tak niedawno roslo zrodlo jego i Witolda dochodow. Nim wyrosnie nowe Nelly i Hermiona wytocza mu proces o wyludzenie pieniedzy, wszystko sie wyda i skonczy marnie.
[edytowane przez EA_Kuba] Nie mial jednak wyjscia wiec goraczkowo produkowal jeden specyfik po drugim.
Marynia na ktora zajety szef uwagi zwracal zero ze zloscia stukala w klawiature komputera. Nie byla przyzwyczajona do lekcewazenia. Kontrakt na robo - facetow jej wygasl. Chyba zwariowala, ze bezmyslnie zatrudnila az dwoch i wywalila na to caly spadek po babci. Zachcialo jej sie dorownac niejakiej Emmie z sasiedztwa ktora miala dwoch robo mezow przydzielonych dozywotnio nie wiadomo za co i paradowala z dumna mina po uliczkach jej dzielnicy. Marynia zazdroscila jej i z calego serca. Nie tylko ta blond wydra miala dzieki temu wysoki status spoleczny ale i jeden z jej robo byl wyjatkowo przystojny. A ona teraz nie miala zadnego faceta, nawet tego niedogolonego Witolda.
Prezes czytajac ksiazke raz za razem spogladal na drzwi. Nowa robo sie spozniala! To bylo wprost nie do pomyslenia! Robo sie nie spoznialy nigdy! Nie mozna powiedziec, ze nie byl ciekawy tego prototypowego modelu, choc Jemu samemu do glowy by nie przyszlo wymieniac Mariji nawet czasowo na inna robo-dziewczyne. Kiedy lata temu przylapal swoja byla Prawdziwa zone na romansowaniu ze skrycie wynajetym robo, po upokarzajacym procesie rozwodowym raz na zawsze zrezygnowal ze zwiazku z Prawdziwa. Moze robo nie potrafily kochac, ale nie umialy tez klamac - zreszta czy milosc istnieje? On jej jakos nie spotkal, tylko robo potrafily byc bezinteresowne. W robo tez mozna bylo sie zadurzyc, bo przy najdrozszych modelach zludzenie bylo idealne, ale wlasnie dlatego wynajal az dwie Marije, zeby zawsze pamietac ze nie sa Prawdziwe.
Teraz albo nigdy! Nie bedzie tchorzem! Zdeterminowana Klara wkroczyla niepewnie na teren posiadlosci Prezesa. Niespecjalnie wyrozniajaca sie wsrod innej zabudowy nowoczedna willa nie zdradzala statusu jej wlasciciela. I to byl pierwszy powod do zdumienia. Spodziewala sie raczej palacu, a biorac pod uwage jak bardzo Prezes byl nie lubiany - palacu i bandy ochraniarzy. Ale dopiero drugi fakt wytracil ja porzadnie z rownowagi. Prezes nie byl watlym, lubieznym staruszkiem jakiego sie spodziewala ujrzec i brak ochroniarzy stal sie zrozumialy. Prezes wygladal na goscia, co znakomicie potrafi ochronic sie sam. Wprawdzie nie przypominal amanta filmowego, ale jak mowila jej babcia mezczyzna musi byc tylko troche przystojniejszy od diabla. Od diabla Prezes zdecydowanie przystojniejszy byl. .
Prezes westchnal. Wygladalo na to, ze nowa robo trzesla sie ze strachu, chyba nie wyszedl im ten prototyp - brak pewnosci siebie i objawy posiadania emocji, ktorych robo po zaprogramowaniu miec absolutnie nie powinien. No coz pierwsza praca i pierwszy test.
- Jak masz na imie mala - zapytal pragnac jakos jej pomoc.
-Kl..kl..klara - wyjakala Klara, ktorej mowe ze strachu odjelo.
-Prezes obrzucil ja krytycznym okiem - prawde powiedziawszy nie jestes tym czego sie spodziewalem. Powinnas przytyc jesli chcesz zostac top robo.
W mgnieniu oka Klare trafil szlag! - A Ty powinienes chyba schudnac! - odpalila
Ku zdumieniu Klary Prezes ryknal smiechem. - No to juz prawdziwa niespodzianka! Asertywna robo. Grasz w szachy moze?
- Gram - odpowiedziala zdumiona Klara i odrzuciwszy cala ostroznosc postanowila byc wylacznie soba, z nie udawac jakas maszyne - ale cholernie nie lubie przegrywac.
To bylo wlasnie to czego mu brakowalo - odkryl. Nie pochlebstw i troskliwej opieki, ale robo na tyle udoskonalonego i zblizonego do Prawdziwej, ze nawet egoistycznego. Prezes zaczal sie znakomicie bawic ta cala sytuacja. Pierwszy raz od lat.
- Nie boisz sie juz mnie - zapytal?
- Absolutnie nie - odpowiedziala szczerze Klara, dla ktorej plan uwiedzenia tego faceta stal sie nagle najwazniejszy na swiecie.
Ale Prezesowi sie nie spieszylo. Wygral z nia w szachy trzy razy pod rzad i trzasl sie ze smiechu, gdy oskarzyla go, ze oszukuje. Potem przygotowal jej najsmaczniejsza kolacje jaka w zyciu jadla. Docenil jej dowcipy, ogladneli razem jakis kretynski film i ani razu nie pokazal po sobie, ze ona mu sie podoba! A potem nagle wyprawil ja do domu - on musi jeszcze popracowac.
- I to juz koniec? - zapytala wychodzac
Nie, to dopiero poczatek - odparl Prezes, ktory wlasnie zdecydowal, ze odprawi oczywiscie sowicie wynagradzajac obie Marije. Jesli mozna sie bylo dac zauroczyc przez robo, to wlasnie to mu sie przytrafilo - odkryl ze zdumieniem.
Przypisek - mozna nie czytac - nie ma specjalnego wplywu na bieg akcji.
*Legenda o powstaniu swiata i pierwszych robo
Wedlug starozytnych legend dawno, dawno temu, gdy jeszcze padala woda z nieba, a po uliczkach miast i wsi krazyly legendarne istoty, gdzies u gory - bardzo wysoko u gory zapadla decyzja, by ten stary, niemodny swiat zniszczyc i zastapic go nowym. Zadanie powierzono Kreatorom Swiatow, ktorzy z racji swojego zawodu nadawali sie do tej pracy najlepiej. Zamowiono przemiane starego swiata w swiat idealny, ktorego mieszkancy powinni wrecz plawic sie w szczesciu. Jak zawsze przy zamowieniach rzadowych, slabo platnych powstalo dzielo odwalone na chybcika. Eksterminowano istoty legendarne zgodnie z zamowieniem, bo wyszly z mody. Z nieba zas przestala leciec woda, bo Kreatorom sie nie chcialo sie instalowac maszynerii zraszajacej.
Stworzony swiat zostawiono wlasnemu losowi, a kiedy po krotkim luknieciu jeden z Kreatorow stwierdzil, ze Swiat wkroczyl na droge kosmicznego rozwoju i zaklada juz kolonie kosmiczne wystapiono o zaplate za zlecenie. I wtedy ich dzielo odwiedzila Komisja Odbioru. Krajobrazowi nic nie brakowalo oprocz spieprzonego horyzontu, za co tworca tego zjawiska dostal nagane i obcieto mu premie. Konfrontacje ras oraz problem utraconych koloni pominieto w protokole, bo byly zjawiska obiektywne i do kreacji TEGO swiata nic nie mialy. Swiat Blekitnych tworzyla konkurencja i to byla ich sprawa. Przyczepiono sie jednak do czegos innego.
Pol teoretycznie szczesliwego spoleczenstwa zylo w chronicznym stresie! Po szczegolowej kontroli okazalo sie ze wine za to ponosi tak zwane malzenstwo.
Za szczegolnie grozne spolecznie zjawisko uznano, ze w malzenstwach. ktore w zalozeniu Kreatorow mialy byc baza tej szczesliwej spolecznosci istnieje dominacja silniejszego psychicznie partnera nad slabszym. Stan ten byl absolutnie niezgodny z programem ideowym Glownej Rady, gdyz w tej czesci Galaktyki na swiecie stworzonym przez Kreatora z dyplomem, kazdy osobnik niezaleznie od plci, drugiej czy nawet trzeciej powinien czuc sie dowartosciowany i szczesliwy.
Nie pomagaly wykrety o trudnosciach obiektywnych. Nikt im nie kazal ambitnie wybierac inteligentnej rasy, gdy mogli zostac przy dinozaurach! Powstalo pytanie na skale galaktyczna kto dal tym kretynom dyplomy ze Specjalnosci Tworzenia Swiatow i Spoleczenstw? Rada odmowila odbioru Swiata w takim stanie i nakazala go poprawic. Nalezalo przemodelowac cale spoleczenstwo.
Istniejacy juz lokalny Zarzad Swiata , ktory wlasnie dochodzil do siebie po zetknieciu sie z Blekitnymi nagle dowiedzial sie, kto tu naprawde rzadzi.
W trzy minuty mloda rozwijajaca sie demokracja stala sie fikcja - Kreatorom spieszylo sie jak cholera i zadna demokracja do szczescia nie byla im potrzebna. O koloniach zapomniano doszczetnie. Prezes Zarzadu - praszczur obecnego Prezesa - zostal ku swojemu zdumieniu wszechwladnym dyktatorem , a patrzac z innej strony bezwolnym wykonawca woli Tworcow Swiata, a przy tej okazji jedyna sfrustrowana osoba ktora znala prawde o tym co sie wydarzylo. Urzad Prezesa w praktyce stal sie dziedziczny, a fikcyjne wybory staly sie sondazem nastrojow spolecznych. Pierwszym dekretem Prezesa dzieci uznano za bogactwo narodowe i zostaly wlasnoscia ogolnoswiatowa. Zeby problem rozwiazac calkowicie, Kreatorzy stworzyli cala serie robo-Opiekunow i tak na swiecie pojawily sie pierwsze robo. Dzieci nie chciane, dzieci ulicy , dzieci z rodzin najbiedniejszych wychowywano w rodzinach zbiorczych, wedlug przepisu siedmioro dzieci plus jeden platny wyspecjalizowany idealny Opiekun robo. Wtedy tez wedlug opowiesci przekazanej w najwyzszym sekrecie obecnemu Prezesowi, Kreatorzy ofiarowali wybranej grupie - tak zwanych Programistow instruktarz tworzenia robo i sami stworzyli pierwsze najbardziej skomplikowane twory - robo towarzyszace, ktore mialy uszczesliwic ludzkosc.
Po nastepnej inspekcji Kreatorom wreszcie zaliczono te prace zlecona i zmyli sie z kasa z szybkoscia nadswietlna - prawdopodobnie zeby zajac sie jakims nastepnym pechowym swiatem.
W krotkim zas czasie po ich odejsciu na Swiecie zapanowal totalny burdel. Dowartosciowani i szczesliwi po tej rewolucji byli tylko Ci, ktorzy przed ta zmiana i tak czuli sie znakomicie, bo albo stac ich bylo teraz na robo, albo stac ich bylo - co bylo wcale czestym zjawiskiem - na posiadanie modelu rodziny tradycyjnej z jak najbardziej zdominowanym sila kasy partnerem. No ale teraz taka slabsza osoba z gory wiedziala na co sie decyduje i miala wybor! Mogla oszczedzac i sprawic sobie wlasnego robo!
Zwiazki typu "bogaty staruszek. ktory odprawil nagle robo, bo mu sie zamarzylo przedluzeniu rodu - ze zdeterminowana uboga, urodziwa panienka, ktora dziecko zobowiazywala sie staruszkowi na pismie urodzic w zamian za testament" - tez sie zdarzaly i Nelly Laandgraab byla tego dobrym przykladem.
Dzieci w tym spoleczenstwie egoistow przybywalo tak niewiele, ze Prawdziwi zaczeli powoli wymierac. Gdy Prawdziwe zaczynaly zblizac sie do wieku emerytalnego, czesto tak jak i mezczyzni nagle zaczynaly myslec o potomstwie. Przewaznie za pozno, ale oferty w sieci skierowane do "Prawdziwych Odwaznych Mezczyzn, wyglad niewazny" na " pojscie na calosc w ciemnosci" byly wcale czeste. Proby rozmnazania przy pomocy robo byly jeszcze w powijakach i Prezes mial powody, by sie martwic.
Lubię takie s-f, więc mnie pasuje, i czyta się to bardzo dobrze. Mogło by się wydawać, że Prezes, tak jak i robo, nie posiada uczuć, jednak coś drgnęło. XD Prezes- klient, chyba został źle zdiagnozowany, bo ogólna znieczulica minęła gdy poznał Klarę. Widać te wszystkie programy uszczęśliwiające są do kitu. XD Natomiast Klara, najwyraźniej osiągnęła to co chciała.
Ziółko padło, i szlag trafił dochodowy biznesik Alexa, pewnie pracownicy nie dostaną premii. XD Jego natomiast czeka, ciężka praca przy produkcji innych specyfików, coby zadowolić klientelę, inaczej marnie zginie, i na kolejną robo-blondynę nie będzie go stać.
Legenda świetna, i jak zwykle założenia są dobre, tylko fuszerka psuje cały końcowy efekt.
Dziękuję za dalszy urywek Elu,jestem mega szczęśliwy bo czyta się to jak super powieść s-f. Ale powiem że brakuje mi tutaj twojego dawnego stylu,czyli wplatanie zabawnych tekstów twojego aktora. Te wymiany zdań gdy aktor sprzeczał się ze swoim stwórcą były zabawne i chwilami płakałem ze śmiechu.
to się Alex wpakował, bo nie dopilnował swojej ziołowej skarbnicy pieniężnej może by tak spróbować z efektem placebo? może nikt się nie zorientuje
Klara nabrała Pana Prezesa, co najśmieszniejsze będąc sobą, ale tak to jest z nowościami nigdy nie wiadomo, czego można się do końca spodziewać a i też wymagamy od życia trochę emocji i iskierki, dlatego ciągła uległość i poddanie może faktycznie zabić człowieka nudą XD
prawo popytu i podaży - mikroekonomia prześladuje mnie wszędzie, a ja wolne mam dzisiaj przecież!
No, to teraz Klara będzie musiała wykazać się inwencją, żeby rozbujać Prezesa do końca . Jednak czasem warto być sobą, jak już napisała powyżej Ania . Czasami daje to bardziej nieoczekiwane lecz pozytywne efekty. Jak widać, Prezes też ma już plany związane z Klarą . Zobaczymy jak to wszystko się potoczy.
Alex stracił swoje źródło dochodów, biedaczek . Musi biegusiem wymyślić coś innego. Już jestem ciekawa co to będzie .
Elu, piszesz świetnie. Bardzo fajnie się to wszystko czyta . Pozdrawiam ciepło
Elu podziwiam Mi się podoba oficjalnie oraz nieoficjalnie. Widać jak wszystko jest przemyślane i uporządkowane. Pełen profesjonalizm.
Biedny Alex stracił swe ziółka, wspołczuje! Klara jednak ujęła szczerością prezesa, co się wydawało niewykonalne, a jednak.
Świetny odcinek, a przypis na końcu kapitalny!
Zdecydowanie nie tylko "oficjalnie" Elu i podejrzewam,że wszyscy doceniamy zamysł i fabułę. Masz dobrą łapkę pisarską nie od dziś tu to prezentując a ,że jest to forum simowe to wszelkie pomysły opieramy o ta grę. Domyślam się,że nie jednokrotnie trudno znaleźć obrazki simowe, które wystarczając oddawałyby potrzebną sytuację więc i plus wielki dla Ciebie,że udaje ci się to znakomicie.
"Ostatnio zanim sie obejrzal kupil od niej wlasne pomidory. " - rozbawiła mnie ta scena z Ro-Moniką
Cały czas próbuje sobie wyobrazić taki świat.Od początku zakładałem,że prezes cierpi na brak prawdziweg kontaktu choćby słownego ale jak się okazje pojawiła się Klara - niby robo ale już nie do końca.Kto wie może to tylko kwestia czasu i zaawansowanego programu/mechanizmu byśmy w dalszej przyszłości stworzyli sztuczną inteligencje ale w takim znaczniu bliższym ten naturalnej...?
Przypisek "którego można nie czytać" jak dla mnie jest tu truskawą na torcie w smakowaniu wykreowanego przez Ciebie świata ale przede wszystkim przykładem Twojego nietuzinkowego stylu pisania Kto by się spodziewał,że małżeństwo czy związek jakikolwiek może być oceniony jako kosmiczny problem ludzkości ale gdyby się temu przyjrzeć dokładniej... choć z drugiej strony gdyby pomyśleć o światku w którym "Zwiazki typu "bogaty staruszek. ktory odprawil nagle robo, bo mu sie zamarzylo przedluzeniu rodu - ze zdeterminowana uboga, urodziwa panienka, ktora dziecko zobowiazywala sie staruszkowi na pismie urodzic w zamian za testament" - miały być sposobem na usilne przedłużenie gatunku pobudza ciarki na plecach
Ela Twoje opowiadanie było dla mnie dziś wieczorem przyjemnością. Mam się nauczyć nagradzać się własnie takimi rzeczami. Przeczytać np cos dobrego. Podobam mi się bardzo asertywnośś Klary , ciekawa jestem co z tego wyniknie. Aleks znów trochę mnie rozczarował, jakis taki miękki chłopina się zorbił
Akcja się rozkręca. Rozwala mnie zblazowany prezes z tą robo-manią. I akcje w laboratorium najlepsze - zawsze chciałam pracować w takim miejscu jako szalona pani naukowiec :P .
Kreatoro podziwiam twój pomysł, styl pisania. Opowiadanie bardzo dobrze poprowadzone, wręcz umiera się z ciekawości co tam będzie dalej.
Gabi Pawelku Mecik Aniu -Szatanie Aniu -Kropeczko Moniko Michale Kami Anno-Bello Sylwio(?)
Dziekuje, ze zajrzeliscie i zostawiliscie tak przemile komentarze. Zdaje sobie sprawe jak trudno komentowac takie cos. Bo i co u licha napisac? Juz widze te meke z jaka krytycy z obowiazku komentowali niektore powiesci Sienkiewicza, ktore ukazywaly sie w odcinkach w gazecie. " Marynia Polaniecka bardzo slicznie odmalowana slowami, z naciskiem na detale.. - o cholera te detale moze mi cenzura wywalic.. co tu napisac .. masz Ci los!"
A propo cenzura zastanawialam sie czy nie ocenzurowac jednego zdjecia, ale po przeczytaniu ostatniego odcinka Sylwii historyjki z ulga stwierdzilam, ze nie bede pierwsza z nagoscia tutaj. Byl juz nagi tylek Andiego w poprzednich historiach zreszta i nikt mnie jakos nie zastrzelil.
Ale jeszcze raz dla porzadku dodam, ze TERAZ to juz jest naprawde od lat 18 i nawet nie ze wzgledu na zdjecia, ale chyba i na tekst.
Klara szalala ze zdenerwowania. Gdzie on do diabla moze byc? W barach Prezesa nie bylo, w silowni tez nie. SPA bylo prawie puste. Tylko na pietrze w sali do cwiczen yogi ujrzala Aleksa. Nawet niezle umiesniony - ocenila obojetnie. Na szczesie jej nie zauwazyl. Moze faktycznie jestem za chuda? - pomyslala, spojrzawszy przypadkowo na odbicie w lustrze. Do tych poszukiwan nie pchala jej ani nagla milosc, ani wybuch namietnosci. Co to, to nie. Dopiero , gdy wrocila do domu nagle do niej dotarlo co jej grozi. Co bedzie jesli Prezes zwroci sie do Biura Zarzadzania Ro o podpisanie umowy na nia i sie okaze, ze nie ma jej w kartotece? Jak ona sie dowie idiotka, ze on chce sie z nia znowu widziec? Jesli w ogole bedzie chcial sie z nia widziec. Na pewno bedzie chcial, nie panikuj - pocieszala sie. A jak nie? Zapomni i zaprosi sobie te swoje Marije, ktore na pewno za chude nie sa! Oby je zawirusowalo! Trudno musi znow zaryzykowac i odwiedzic go z rana, nim on wyjdzie na jakies swoje glupie zebranie. Jesli sie okaze, ze on juz zadzwonil do Biura i wszystko sie wydalo, to sie przyzna z placzem do oszustwa. Miala juz przygotowana bajeczke na ta okazje. Widziala go w SPA i od tego czasu on sie jej snil po nocach, wiec MUSIALA sie z nim spotkac i kazdy sposob byl dobry,
Jesli on jej nie sprawdzil, to ona stanie na uszach i zaciagnie go do lozka chocby sila! A potem.. No i co to mialo byc potem? Ach tak, wyzna, ze jest Prawdziwa i oswiadczy, ze kocha go nad zycie. Moze sie z nia ozeni, a moze nie. Lepiej zeby tak.. pomyslalo jej sie cichutko, ale odgonila szybko ta niechciana mysl. Przeciez on sie jej nawet nie podoba! A gdy bedzie dziecko, bo musi byc dziecko, Prezes zadba, by im nie zbywalo na niczym i bedzie mogla rzucic Zwiad Planetarny i malowac obrazy i mieszkac w lepszych warunkach... a potem .. a potem.. sprawi sobie robo! Dlaczego zachcialo jej sie plakac, gdy juz wyobrazila sobie te swietlana przyszlosc sama nie wiedziala.
Nie oklamuj sie pomyslala ze smutkiem - wolalabys, zeby sie ze toba ozenil. Mimo, ze nie byl idealem, gdyby miala wybierac miedzy nim, a na przyklad tym jej pokornym wielbicielem laborantem ... no nie! Nie ma w ogole porownania!
Prezes jedzac sniadanie wyzywal sie od idioty! Co mu odbilo, ze odprawil wczoraj te robo? Gdyby zostala, to jadl by z nia teraz razem sniadanie. Niech licho porwie te zaplanowane spotkanie z Programistami! Zadzwoni do Biura i niech mu ja przysla po poludniu. Tym razem nie bedzie gral w szachy. Jesli jest tak samo zabawna w lozku jak ja zapamietal, to podpisze z nimi umowe na wylacznosc i to na bardzo, bardzo dlugi okres czasu.
Kiedy podczas tych jego rozmyslan zadzwonil dzwonek u drzwi i okazalo sie, ze na ganku stoi jego wczorajszy gosc wygladalo to tak, jakby jakas wrozka spelnila mu zyczenie. Klara przywitana z entuzjazmem zostala zaciagnieta natychmiast do basenu - zawsze rano plywam przez godzine - zawiadomil ja gospodarz, ale wygladalo na to, ze to nie plywanie mu w glowie.
Robo sie nie sprzeciwia.. robo akceptuje - powtarzala sobie w duchu Klara, ale tak na prawde, to nie miala najmniejszej ochoty na sprzeciw.
Przypomina troche takiego duzego kota z tymi przymruzonymi slepiami - pomyslala - mruczy jak kot i robi takie same miny smieszne miny jak kot, gdy go poglaskac . Przyznac sie mu teraz, czy potem? Koty wyprowadzone z rownowagi moga byc niebezpieczne.... Chyba lepiej potem.. Bo jesli sie nie zgodzi i wscieknie za oszustwo?
Klara mogla by pozowac w tej chwili do obrazu zatytulowanego "chcialaby, a boi sie" . Teoretycznie, to byl doskonaly plan - pomyslala - i gdyby tylko w jej kolonii byli jacys faceci na ktorych mogla by przedtem potrenowac...
- Rozumiem - usmiechnal sie Prezes widzac jej zaklopotanie - trudno przejsc od teorii do praktyki?W programie tego nie bylo?
- Bylo - warknela Klara wyprowadzona z rownowagi, ale mialam akurat przeglad techniczny!
- Trzeba bylo nadrobic - zauwazyl lagodnie Prezes - no nic. Nie przejmuj sie, jakos sobie poradzimy...
Dziecko.. dziecko - powtarzala sobie Klara. Z TEGO musi byc dziecko! Nie przyzna mu sie jeszcze! Musi byc pewna.
Jak na robo - zwrocil sie do Klary po wszystkim Prezes - jestes niesamowicie autentyczna. Mam nadzieje, ze bylo to dla Ciebie tak samo przyjemne doswiadczenie jak dla mnie. Musze zlozyc gratulacje Programistom i oczywiscie podpisze na Ciebie umowe. Tylko nie strac calej kasy na lody i ksiazki. Popros przy okazji stylistow, zeby Ci dobrali sukienki i ladna bielizne. Potem im zaplace. Jesli masz byc oficjalnie moim robo musisz byc bardziej elegancka. Niestety musze isc teraz na to zebranie z Programistami. Ich szefowa mnie chyba udusi za spoznienie.
Chetnie by ja pocalowal. Byla taka slodka.. ale to juz wykraczalo poza przyjemnosc i niebezpiecznie zblizalo sie do emocji, a jak on pokaze po sobie emocje, to jej wlaczy sie ten cholerny program diagnostyczny i caly ten zabawny uklad miedzy nimi sie spieprzy i zaklamie.
Co za swinia! Najchetniej by mu wydrapala oczy w za ta uwage. Ale przeciez nie wiedzial. Jeszcze sie dowie jak "autentyczna" byla.. Przestala sie przejmowac Biurem. Bedzie jej szukal. Tego akurat byla pewna. Robo czy nie, zalezalo mu na niej! - usmiechnela sie do siebie.
Dwoch swiezo przyjetych mocno przeploszonych stazystow wysluchalo we wrogim milczeniu monologu Aleksa o porzadku, ktory ma panowac w pracowniach, o skandalicznych zaniedbaniach, ktorych on szef wiecej nie bedzie wybaczal i obowiazkach, od ktorych kazdy sie wykreca, ale koniec z tym! Miarka sie przebrala!
- I jak jeszcze raz sie zdarzy, ze natkne sie na niepodlane okazy w szklarni, to odpowiedzialnego za to wyleje na zbity pysk - zakonczyl Aleks z pasja swa przemowe..
Szef ktorego do tej pory pracownicy zaliczali miedzy soba do kategorii szefow nieszkodliwych nagle awansowal do gatunku bardzo upierdliwych, jesli zjawia w pracy w zlym humorze.
- I gdzie jest do cholery Guca i Marynia?
Informacja, ze Guca romansuje z Marynia na pietrze nikomu przez gardlo nie przeszla. Upierdliwego szefa mozna przetrzymac ale szef w furii moze byc nieobliczalny. Marynia zas potrafila niezle zalezc sa skore jak sie na kogos uwziela. Zreszta donosic na kolege nie uchodzilo.
Po tak wyczerpujacym przemowieniu Aleksowi w gardle zaschlo i odprawiwszy personel do roboty polazl na pietro, gdzie umieszczono kacik rozrywek umyslowych, mala silownia , jakies wyro, gdzie mozna bylo sie zdrzemnac i cel jego wedrowki - lodowke niezle zaopatrzona w napoje i przekaski. W nocy budzil sie co chwila dreczony przez senne koszmary. W pierwszym snie Nelly oskarzyla go o oszustwo, a Hermiona wzywala policje, a w drugim duzo dluzszym i gorszym zostal zlicytowany za dlugi, przerobiony na robo i skazany na dozywotne bycie "towarzyszacym" wszystkich oszukanych osob - wlaczajac w to meza Nelly, wiec nie nalezy sie dziwic, ze humorem nie tryskal.
Marynie i Guce Aleks zaskoczyl w najbardziej zasadniczym momencie ich romansowania . Pierwsza mysla Aleksa bylo zamrozic ich na wiecznosc, tak jak stali ku uciesze reszty pracownikow. Troche bylo w tym i zemsty osobistej i zazdrosci, bo Marynia odmowiwszy wdziekow Witoldowi, splawila takze jego niesmiale proby i po co? By sie puscic wreszcie ze stazysta! W godzinach pracy!
Marynia wybuch wscieklosci Aleksa powitalaby z ulga - to bylaby normalna reakscja. Jednak jej szef opanowal sie, odlozyl zamrazacz i skrzywil z niesmakiem.
- Ubierac sie - polecil - premie macie z glowy. Nie wiedziala, ze w jednej sekundzie wyleczyla Aleksa z wszystkich mrzonek na temat Prawdziwych kobiet i romantycznej milosci, ktora moglaby mu sie z ktoras z nich przytrafic.
Ro-Monika - pomyslal Aleks jest slodkim, niewinnym aniolkiem - w porownaniu z Marynia.
Czasami male zdarzenie zmienia bieg historii. Kto by pomyslal, ze od faktu , ze w lodowce tkwil soczek zalezala cala przyszlosc Swiata? Albowiem Aleks wlazac na te schody szedl juz ku swemu przeznaczeniu.
Nawet najdluszy dzien pracy musi sie kiedys skonczyc i Aleks ku uldze swoich pracownikow, kryjacych sie pzred nim po katach niechetnie wrocil do domu. Byl glodny jak pies, ale pomiedzy nim a obiadem, zupelnie jak w jego snie tkwily na chodniku Nelly i Hermiona. Z przyjaciolka!
- Towar zaraz bedzie - zapewnil je pospiesznie i w naglym natchnieniu dodal - ale wszelkie rozliczenia od dzis bedzie prowadzic moja asystentka. Zaraz ja zawolam.
- Wziely wszystko bez protestow? Nie zartuj!
- Dlaczego mialy by nie wziasc - zdziwila sie Ro-Monika - powiedzialam im , ze to jest lepsze od tego co kupuja zazwyczaj i ze to wyjatkowa okazja. Typowa sprzedaz promocyjna - latwizna.
- Ale skad ta ekstra forsa? - nie mogl wyjsc z podziwu Aleks
- Ta roznica, to prowizja dla mnie - chyba nie myslales, ze bede wysilac sie za darmo! Kazdy robo dostaje prowizje od sprzedazy! Tak jest w umowie. - Ro Monika byla bardzo zadowolona z siebie. Wreszcie mogla cos zrobic dla swojego klienta - zagrasz ze mna teraz w karty? - poprosila.
- w co tylko zechcesz kochana ale tylko po 1 cencie za punkt! - zastrzegl sie Aleks, bo Ro-Monika ogrywala go zawsze bezlitosnie - a potem przygotuje super drink dla Ciebie.
Tasujac karty Aleks mial tylko jedno ciche marzenie, ktore niestety nie moglo sie spelnic. [edytowane przez EA_Kuba] Jesli to zadziala, jak on mysli, ze zadziala, to Nelly miala duze szanse nawet na blizniaki!
Przekleta praca - klal w duchu Prezes - nigdy sie nie konczy! Cale popopludnie uzeral sie z banda Programistow i nic to nie dalo. . Na nic sie zdaly jego argumenty, ze ograniczenie, a najlepiej zaprzestanie produkcji robo, to jedyna szansa na wzrost populacji. Uslyszal, ze oni maja misje dziejowa do wykonania! Twardoglowi konserwatysci! Oni produkuja robo i zarzadzaja Biurem nie wtracaja sie do reszty, wiec on sie nie wtraca do nich. Korzysta z ich uslug? Korzysta i chyba nie narzeka. Po tej calej dyskusji nie bardzo mu wypadalo prosic o podpisanie umowy na Ro- Klare i postanowil to przelozyc na pozniej, a z Programistami rozprawi sie - pomyslal. Kto tu rzadzi do cholery? On czy Oni?
Wszystko jednak musialo poczekac. Na dzis lecial ku planecie Blekitnych zaproszony na ich trzydniowe narodowe swieto. Bedzie musial pic te swinstwo, ktorzy onie serwuja jako drinki i wdzieczyc sie do gospodarzy.
Klara tego wieczoru nie doczekala sie telefonu. Nie doczekala sie tez dnia nastepnego. Wygladalo na to, ze on po prostu o niej zapomnial.
l
Korneliusz podniosl sie z laweczki na ktorej lezal, czekajac az ta dziwna herbatka [edytowane przez EA_Kuba] zacznie dzialac i oslupial. Na przeciw niego szlo cud zjawisko. To bylo objawienie! To byla jednostka plci zenskiej! A on chyba jest mezczyzna no nie? Czul, ze od pieciu minut jest juz nie tylko mezczyna, ktorym nie byl od lat, ale wprost supermenem!
- Jak masz na imie kotku? - zapytal
No i wydało się kim jest ta asertywna nowatorska "robo" Klara ma w takim razie niezły (niecny?) plan ,być może jedynie w celu zyskania potomstwa... Niezły z niej spryciul. Nie kojarzę Korneliusza to chyba nowa postać więc koniec zapowiada jakieś zupełnie nowe wątki.
Czy Korneliusz to nie klient Aleksa, który aż "padł" na kolana za dopalacze?
No no...Klara mogłaby uchodzić za siostrę mojej Christiny Chociaż jest od niej dużo sprytniejsza
Klara "chciałaby, a boi się", miota się ze swoimi uczuciami, lecz dalej konsekwentnie realizuje swój plan. Prezes "chciałby, a boi się", bo emocje, mogą włączyć program diagnostyczny. XD Ciekawe kiedy prawda wyjdzie na jaw.
Przez nocne koszmary Aleksa, pracownikom nieźle się oberwało. Na dodatek incydent z Marynią, zniechęcił go do prawdziwych kobiet. Nie ma to jak Ro-Monika, zero problemów i rozterek sercowych, zadowoli swojego klienta, i na dodatek ma zaprogramowaną żyłkę do interesów.
Korneliusz zaopatrzony w cały zapas trawki, który sprzątnął sprzed nosa Hermionie i jej koleżance, odgrywa supermena. Widać specyfiki Alexa mają MOC, i potrafią zdziałać cuda.
Prezes myśli: Kreatorzy wykazali się zboczonym poczuciem humoru, gdy tworzyli swiat i bezmyslnym okrucienstwem.
Oh, Prezesie, zupełnie jak u nas. Urocze pobożne zdjęcie
Alex jest fantastycznym bohaterem tej powieści, ożywia całą opowieść, uwielbiam go!
Prezes znów to twardy orzech do zgryzienia, bez oszałamiającego ciała nie podchodź, bez genialnego mózgu się nie przytulaj Kontrowersyjnie nam tu czarujesz ale bosko. Świetnie się czyta, w sumie ja rzadko komentuję książki więc i w tym przypadku gadam niewiele Tu nie o ciuchy czy grymasy chodzi tu trzeba się zatopić w Twojej wyobraźni czyli rozpłynąć jak mgła na planecie IKS
A potem spa, piękne ciała i konspiracja! Sensacja się się sączy przez słomkę, Ela oczywiście nam niczego na tacy od razu nie poda, trzeba się ślinić, a ona powie: ...za chwilę
Prezes + Klara = WM
Alex żyje, ma się dobrze, ociera o nagie ciała, dyskutuje z pięknymi kobietami, matko jedyna, czy ja mu zazdroszczę? TAK! HAHAH!
Kapitalne zdjęcie naszych sąsiadów mądrzejszych:
ostatni dialog łysola:
- Jak masz na imie kotku? - zapytal
- Mam nadzieję że lepiej niż ty
albo niech wyskoczy mu z tekstem jak Żyleta!
Świetne spędzanie czasu! Życzę weny i chęci do pracy, bo to praca jest. Wybacz proszę spóźnialstwo ale niestety realny świat mnie trzyma za halkę i nie pozwala wymsknąć się dla przyjemności na zewnątrz.
Klara trochę sfiksowała na punkcie dziecka gotowa na wszystko, żeby tylko osiągnąć cel. Prezes też nerwowy w tym odcinku bardziej niż zwykle I kim jest cud zjawisko objawienie?? Świetnie się czyta, akcja rozwija się z odcinka na odcinek. Kolejna część zapowiada się świetnie
Ekstra Ela. Akcja się nadal rozkrcęa, ale myślę że szykujesz dla nas jakiś zwrot sytuacji o 180 stopni. Zdjęcie ze statkiem kosmicznym to mistrzostwo, pewno długo się na nie nastawiałaś
Komentarz
O kurcze panny które spragnione są zabawy i rauszu napadają na Alexa: w sumie to współczuję.
RoMonika jest urocza, dziewczęca i świeża, idealny kąsek dla naszego bohatera, ciekawe jak długo będzie musiał ją omamiać by się jej trybiki poprzepalały
Zdjecie YUPPI! Wymiata HAHAH
Bardzo Wam dziekuje za komentarze - jestescie kochani, ze mnie dopingujecie i szalenie ciesze, ze Wam sie podoba - przynajmniej oficjalnie. Blagam jesli macie jakies uwagi nie wahajcie sie ich mi napisac, bo wciaz nie jestem pewna, czy to byl dobry pomysl bawic sie w cos bardziej zaawansowanego od zabawnego felietonu z gry. Caly czas sie boje, ze to moze byc dosc nudne. Ale przyznam sie, ze tworzenie Sztucznego Swiata wciagnelo mnie bez reszty, choc straszliwie wolno mi to idzie. Zdjec mam duzo, fabule mam, ale pisanie zabiera mi mnostwo czasu. Generalnie to co widac tutaj to 20% juz poprawionego i przycietego tekstu. Czytaj - bylo 80% wiecej na starcie. Nie wiem, czy tak pracuja "powazni" pisarze ale jesli podobnie, to ja im wspolczuje z calego serca
Marija Pierwsza zerknela znad czytanej ksiazki na milczacego Presesa. Nie wygladal na niestety na szczesliwego, tkwil jak zawsze za niewidzialnym murem w swoim prywatnym swiecie do ktorego nie dopuszczal nikogo.
- mam wiadomosc od Mariji Drugiej. Bardzo przeprasza ale nie bedzie jej jutro - zaczela niesmialo
- Co sie stalo? - zapytal obojetnym tonem Prezes,
Wirus w oprogramowaniu. Nic groznego ale na razie tkwi na odziale kwarantanny, a programisci probuja go usunac.
I?
No i jutro przyjdzie inna. Najnowszy prototypowy model, ma na imie Klara.
- Mam nadzieje, ze rownie piekna, bez zadnych usterek i rownie doskonala ja Wy obie. - Prezes nie znosil zmian w ustalonym trybie zycia - ale postanowil nie pokazywac tego po sobie. Znal zasade na ktorej dzialaly robo, w pewien sposob szanowal doskonalosc tego wyrobu, ale nie mial zludzen co ich prawdziwej natury. Oczywiscie bledy w programowaniu sie zdarzaly. Nie zawsze wtloczony na sile program i indokrynizacja dzialaly idealnie. Ale takie wypadki byly wina Kreatorow Swiata nie jego. Jego bardzo prywatnym zdaniem Kreatorzy wykazali sie zboczonym poczuciem humoru, gdy tworzyli swiat i bezmyslnym okrucienstwem, gdy tworzyli robo i zasady nimi rzadzace. Inna opcja mogla byc tylko taka, ze byli w sztok pijani. A on teraz musial po nich sprzatac!
Marije mialy z nim duzy problem - nie umialy Prezesa uszczesliwic . Zeby leczyc trzeba znac chorobe, a przezes byl zamkniety na wszelkie proby kontaktu na innym poziomie niz fizycznym. Akceptowal siebie bez zadnej pomocy i dowartosciowany byl na maksa. Cos mu jednk dolegalo ale nie mozna bylo tego znanymi im robo-metodami zdiagnozowac.
Na dzis Marija chyba uszczesliwila go jednak troche, a przynajmniej miala taka nadzieje. Westchnela i postanowila sie zdrzemnac obok swego trudnego pacjenta i klienta.
Przypisek: Robo towarzyszace:
Robo towarzyszace, jak eufemistycznie nazywano ten typ robo do jakiego nalezaly obie Marije w rzeczywistosci nie byly stworzone tylko po to, by dostarczac pewnego typu "rozrywek" . Przede wszystkim niezaleznie od plci mialy dzialac jako wyspecjalizowani psychoterapeuci leczac urazy psychiczne oraz kompleksy i dostarczajac swoim klientom tego, czego ci wedlug wystawionej diagnozy najbardziej potrzebowali. Najczesciej akceptacji, podziwu i szacunku.
Tymczasem Aleks, ktorego jedynym problem bylo zdobycie jakiejkolwiek dziewczyny - robo, czy nie, by wreszcie przezyc, to o czym do tej pory tylko wylacznie czytal - humorem nie tryskal. Po ugaszeniu kuchenki, ktora Ro-Monika podpalila przy ambitnej probie zrobienia kolacji, nie baczac na to, ze jego robo jest cale osmolone sprobowal wspiac sie na szczyt dyplomacji. Po pierwsze zagladnal jej gleboko w oczy, co jak wyczytal mialo dzialac piorunujaco na plec damska i slodka gadka sprobowal ja przekonac do wizyty w wannie z hydromasazem.
- Moglo by to polaczyc przyjemne z pozytecznym - argumentowal. Jednak Ro-Monika zdecydowanie uciela jego zapedy w wiadomym kierunku krotkim oswiadczeniem.
- ja nie zostalam zaprogramowana do tego rodzaju uslug
I na nic byly jego namowy i tlumaczenia, ze mogla by sie doksztalcic przy okazji i w innym temacie. Mogl z nia grac w karty i nic poza tym.Ten gosc z biura mial racje - pomyslal kwasno po probach przekonywania Ro - Moniki do poszerzenia zainteresowan. Wywalilem kase w bloto. Postanowil jednak w Instytucie lgac jak najety o tym wstydliwym fakcie. Przynajmniej mial z kim pogadac po powrocie z pracy, choc musial sie pilnowac, by przy okazji pogawedki Ro - Monika nie wcisnela mu jakiegos towaru. Ostatnio zanim sie obejrzal kupil od niej wlasne pomidory. Powstrzymal sie z awantura widzac jakim szczesciem napawa ja ta transakcja. W koncu to nie byla jej wina, ze zostala zaprogramowana do sprzedawania.
W poniedzialek rano niewyspany Aleks niechetnie powlokl sie do pracy. Ten swiat bowiem, w odroznieniu do rownolego i troche pokrewnego mu swiata braci Strugackich, gdzie poniedzialek zaczyna sie w sobote i wszyscy z piesnia na ustach pedza do Instytutu, by dokonywac przelomow naukowych dla dobra ludzkosci - dobro ludzkosci mial w nosie.
Jedyne podobienstwo tkwilo w tym, ze i tu i tam rozmaite eksperymenty mialy duza szanse zakonczenia sie katastrofa. Roznica na korzysc swiata Aleksa byla taka, ze dzisiejsza klapa jego eksperymentu nie byla na skale swiatowa. Choc dla niego prywatnie byla.
- Powtorz to jeszcze raz. Uschlo? Uschlo i wyrzuciles?
- No przeciez mowie, uschlo na wior. Wyrzucilem, a doniczke oddalem jak nalezy do magazynu. Wiem, ze panowie prowadziliscie tam jakis eksperyment wiec nawet probowalem podlac ale nic nie pomoglo - Guca nieco zdziwila reakcja szefa, ktory tak przejmowal sie losem jakiegos zielska. Z jego punktu widzenia jedno zielsko nie roznilo sie od drugiego.
I co teraz - pomyslal zrozpaczony Aleks wpatrujac sie bezmyslnie w miejsce gdzie jeszcze tak niedawno roslo zrodlo jego i Witolda dochodow. Nim wyrosnie nowe Nelly i Hermiona wytocza mu proces o wyludzenie pieniedzy, wszystko sie wyda i skonczy marnie.
[edytowane przez EA_Kuba] Nie mial jednak wyjscia wiec goraczkowo produkowal jeden specyfik po drugim.
Marynia na ktora zajety szef uwagi zwracal zero ze zloscia stukala w klawiature komputera. Nie byla przyzwyczajona do lekcewazenia. Kontrakt na robo - facetow jej wygasl. Chyba zwariowala, ze bezmyslnie zatrudnila az dwoch i wywalila na to caly spadek po babci. Zachcialo jej sie dorownac niejakiej Emmie z sasiedztwa ktora miala dwoch robo mezow przydzielonych dozywotnio nie wiadomo za co i paradowala z dumna mina po uliczkach jej dzielnicy. Marynia zazdroscila jej i z calego serca. Nie tylko ta blond wydra miala dzieki temu wysoki status spoleczny ale i jeden z jej robo byl wyjatkowo przystojny. A ona teraz nie miala zadnego faceta, nawet tego niedogolonego Witolda.
Prezes czytajac ksiazke raz za razem spogladal na drzwi. Nowa robo sie spozniala! To bylo wprost nie do pomyslenia! Robo sie nie spoznialy nigdy! Nie mozna powiedziec, ze nie byl ciekawy tego prototypowego modelu, choc Jemu samemu do glowy by nie przyszlo wymieniac Mariji nawet czasowo na inna robo-dziewczyne. Kiedy lata temu przylapal swoja byla Prawdziwa zone na romansowaniu ze skrycie wynajetym robo, po upokarzajacym procesie rozwodowym raz na zawsze zrezygnowal ze zwiazku z Prawdziwa. Moze robo nie potrafily kochac, ale nie umialy tez klamac - zreszta czy milosc istnieje? On jej jakos nie spotkal, tylko robo potrafily byc bezinteresowne. W robo tez mozna bylo sie zadurzyc, bo przy najdrozszych modelach zludzenie bylo idealne, ale wlasnie dlatego wynajal az dwie Marije, zeby zawsze pamietac ze nie sa Prawdziwe.
Prezes westchnal. Wygladalo na to, ze nowa robo trzesla sie ze strachu, chyba nie wyszedl im ten prototyp - brak pewnosci siebie i objawy posiadania emocji, ktorych robo po zaprogramowaniu miec absolutnie nie powinien. No coz pierwsza praca i pierwszy test.
- Jak masz na imie mala - zapytal pragnac jakos jej pomoc.
-Kl..kl..klara - wyjakala Klara, ktorej mowe ze strachu odjelo.
-Prezes obrzucil ja krytycznym okiem - prawde powiedziawszy nie jestes tym czego sie spodziewalem. Powinnas przytyc jesli chcesz zostac top robo.
W mgnieniu oka Klare trafil szlag! - A Ty powinienes chyba schudnac! - odpalila
Ku zdumieniu Klary Prezes ryknal smiechem. - No to juz prawdziwa niespodzianka! Asertywna robo. Grasz w szachy moze?
- Gram - odpowiedziala zdumiona Klara i odrzuciwszy cala ostroznosc postanowila byc wylacznie soba, z nie udawac jakas maszyne - ale cholernie nie lubie przegrywac.
To bylo wlasnie to czego mu brakowalo - odkryl. Nie pochlebstw i troskliwej opieki, ale robo na tyle udoskonalonego i zblizonego do Prawdziwej, ze nawet egoistycznego. Prezes zaczal sie znakomicie bawic ta cala sytuacja. Pierwszy raz od lat.
- Nie boisz sie juz mnie - zapytal?
- Absolutnie nie - odpowiedziala szczerze Klara, dla ktorej plan uwiedzenia tego faceta stal sie nagle najwazniejszy na swiecie.
Ale Prezesowi sie nie spieszylo. Wygral z nia w szachy trzy razy pod rzad i trzasl sie ze smiechu, gdy oskarzyla go, ze oszukuje. Potem przygotowal jej najsmaczniejsza kolacje jaka w zyciu jadla. Docenil jej dowcipy, ogladneli razem jakis kretynski film i ani razu nie pokazal po sobie, ze ona mu sie podoba! A potem nagle wyprawil ja do domu - on musi jeszcze popracowac.
- I to juz koniec? - zapytala wychodzac
Nie, to dopiero poczatek - odparl Prezes, ktory wlasnie zdecydowal, ze odprawi oczywiscie sowicie wynagradzajac obie Marije. Jesli mozna sie bylo dac zauroczyc przez robo, to wlasnie to mu sie przytrafilo - odkryl ze zdumieniem.
Przypisek - mozna nie czytac - nie ma specjalnego wplywu na bieg akcji.
*Legenda o powstaniu swiata i pierwszych robo
Wedlug starozytnych legend dawno, dawno temu, gdy jeszcze padala woda z nieba, a po uliczkach miast i wsi krazyly legendarne istoty, gdzies u gory - bardzo wysoko u gory zapadla decyzja, by ten stary, niemodny swiat zniszczyc i zastapic go nowym. Zadanie powierzono Kreatorom Swiatow, ktorzy z racji swojego zawodu nadawali sie do tej pracy najlepiej. Zamowiono przemiane starego swiata w swiat idealny, ktorego mieszkancy powinni wrecz plawic sie w szczesciu. Jak zawsze przy zamowieniach rzadowych, slabo platnych powstalo dzielo odwalone na chybcika. Eksterminowano istoty legendarne zgodnie z zamowieniem, bo wyszly z mody. Z nieba zas przestala leciec woda, bo Kreatorom sie nie chcialo sie instalowac maszynerii zraszajacej.
Stworzony swiat zostawiono wlasnemu losowi, a kiedy po krotkim luknieciu jeden z Kreatorow stwierdzil, ze Swiat wkroczyl na droge kosmicznego rozwoju i zaklada juz kolonie kosmiczne wystapiono o zaplate za zlecenie. I wtedy ich dzielo odwiedzila Komisja Odbioru. Krajobrazowi nic nie brakowalo oprocz spieprzonego horyzontu, za co tworca tego zjawiska dostal nagane i obcieto mu premie. Konfrontacje ras oraz problem utraconych koloni pominieto w protokole, bo byly zjawiska obiektywne i do kreacji TEGO swiata nic nie mialy. Swiat Blekitnych tworzyla konkurencja i to byla ich sprawa. Przyczepiono sie jednak do czegos innego.
Pol teoretycznie szczesliwego spoleczenstwa zylo w chronicznym stresie! Po szczegolowej kontroli okazalo sie ze wine za to ponosi tak zwane malzenstwo.
Za szczegolnie grozne spolecznie zjawisko uznano, ze w malzenstwach. ktore w zalozeniu Kreatorow mialy byc baza tej szczesliwej spolecznosci istnieje dominacja silniejszego psychicznie partnera nad slabszym. Stan ten byl absolutnie niezgodny z programem ideowym Glownej Rady, gdyz w tej czesci Galaktyki na swiecie stworzonym przez Kreatora z dyplomem, kazdy osobnik niezaleznie od plci, drugiej czy nawet trzeciej powinien czuc sie dowartosciowany i szczesliwy.
Nie pomagaly wykrety o trudnosciach obiektywnych. Nikt im nie kazal ambitnie wybierac inteligentnej rasy, gdy mogli zostac przy dinozaurach! Powstalo pytanie na skale galaktyczna kto dal tym kretynom dyplomy ze Specjalnosci Tworzenia Swiatow i Spoleczenstw? Rada odmowila odbioru Swiata w takim stanie i nakazala go poprawic. Nalezalo przemodelowac cale spoleczenstwo.
Istniejacy juz lokalny Zarzad Swiata , ktory wlasnie dochodzil do siebie po zetknieciu sie z Blekitnymi nagle dowiedzial sie, kto tu naprawde rzadzi.
W trzy minuty mloda rozwijajaca sie demokracja stala sie fikcja - Kreatorom spieszylo sie jak cholera i zadna demokracja do szczescia nie byla im potrzebna. O koloniach zapomniano doszczetnie. Prezes Zarzadu - praszczur obecnego Prezesa - zostal ku swojemu zdumieniu wszechwladnym dyktatorem , a patrzac z innej strony bezwolnym wykonawca woli Tworcow Swiata, a przy tej okazji jedyna sfrustrowana osoba ktora znala prawde o tym co sie wydarzylo. Urzad Prezesa w praktyce stal sie dziedziczny, a fikcyjne wybory staly sie sondazem nastrojow spolecznych. Pierwszym dekretem Prezesa dzieci uznano za bogactwo narodowe i zostaly wlasnoscia ogolnoswiatowa. Zeby problem rozwiazac calkowicie, Kreatorzy stworzyli cala serie robo-Opiekunow i tak na swiecie pojawily sie pierwsze robo. Dzieci nie chciane, dzieci ulicy , dzieci z rodzin najbiedniejszych wychowywano w rodzinach zbiorczych, wedlug przepisu siedmioro dzieci plus jeden platny wyspecjalizowany idealny Opiekun robo. Wtedy tez wedlug opowiesci przekazanej w najwyzszym sekrecie obecnemu Prezesowi, Kreatorzy ofiarowali wybranej grupie - tak zwanych Programistow instruktarz tworzenia robo i sami stworzyli pierwsze najbardziej skomplikowane twory - robo towarzyszace, ktore mialy uszczesliwic ludzkosc.
Po nastepnej inspekcji Kreatorom wreszcie zaliczono te prace zlecona i zmyli sie z kasa z szybkoscia nadswietlna - prawdopodobnie zeby zajac sie jakims nastepnym pechowym swiatem.
W krotkim zas czasie po ich odejsciu na Swiecie zapanowal totalny burdel. Dowartosciowani i szczesliwi po tej rewolucji byli tylko Ci, ktorzy przed ta zmiana i tak czuli sie znakomicie, bo albo stac ich bylo teraz na robo, albo stac ich bylo - co bylo wcale czestym zjawiskiem - na posiadanie modelu rodziny tradycyjnej z jak najbardziej zdominowanym sila kasy partnerem. No ale teraz taka slabsza osoba z gory wiedziala na co sie decyduje i miala wybor! Mogla oszczedzac i sprawic sobie wlasnego robo!
Zwiazki typu "bogaty staruszek. ktory odprawil nagle robo, bo mu sie zamarzylo przedluzeniu rodu - ze zdeterminowana uboga, urodziwa panienka, ktora dziecko zobowiazywala sie staruszkowi na pismie urodzic w zamian za testament" - tez sie zdarzaly i Nelly Laandgraab byla tego dobrym przykladem.
Dzieci w tym spoleczenstwie egoistow przybywalo tak niewiele, ze Prawdziwi zaczeli powoli wymierac. Gdy Prawdziwe zaczynaly zblizac sie do wieku emerytalnego, czesto tak jak i mezczyzni nagle zaczynaly myslec o potomstwie. Przewaznie za pozno, ale oferty w sieci skierowane do "Prawdziwych Odwaznych Mezczyzn, wyglad niewazny" na " pojscie na calosc w ciemnosci" byly wcale czeste. Proby rozmnazania przy pomocy robo byly jeszcze w powijakach i Prezes mial powody, by sie martwic.
Ziółko padło, i szlag trafił dochodowy biznesik Alexa, pewnie pracownicy nie dostaną premii. XD Jego natomiast czeka, ciężka praca przy produkcji innych specyfików, coby zadowolić klientelę, inaczej marnie zginie, i na kolejną robo-blondynę nie będzie go stać.
Legenda świetna, i jak zwykle założenia są dobre, tylko fuszerka psuje cały końcowy efekt.
http://ktosiksims.tumblr.com
twitter.com/Pawe60835471
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Klara nabrała Pana Prezesa, co najśmieszniejsze będąc sobą, ale tak to jest z nowościami nigdy nie wiadomo, czego można się do końca spodziewać
prawo popytu i podaży - mikroekonomia prześladuje mnie wszędzie, a ja wolne mam dzisiaj przecież!
and
patatajaj na tęczowej owcy
Alex stracił swoje źródło dochodów, biedaczek
Elu, piszesz świetnie. Bardzo fajnie się to wszystko czyta
Biedny Alex stracił swe ziółka, wspołczuje! Klara jednak ujęła szczerością prezesa, co się wydawało niewykonalne, a jednak.
Świetny odcinek, a przypis na końcu kapitalny!
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
"Ostatnio zanim sie obejrzal kupil od niej wlasne pomidory. " - rozbawiła mnie ta scena z Ro-Moniką
Cały czas próbuje sobie wyobrazić taki świat.Od początku zakładałem,że prezes cierpi na brak prawdziweg kontaktu choćby słownego ale jak się okazje pojawiła się Klara - niby robo ale już nie do końca.Kto wie może to tylko kwestia czasu i zaawansowanego programu/mechanizmu byśmy w dalszej przyszłości stworzyli sztuczną inteligencje ale w takim znaczniu bliższym ten naturalnej...?
Przypisek "którego można nie czytać" jak dla mnie jest tu truskawą na torcie w smakowaniu wykreowanego przez Ciebie świata ale przede wszystkim przykładem Twojego nietuzinkowego stylu pisania
Tyle pomysłów, świetny język, którym piszesz... Oklaski
Prezes przystojny, nie ma co.
Pozdrawiam!
Kreatoro podziwiam twój pomysł, styl pisania. Opowiadanie bardzo dobrze poprowadzone, wręcz umiera się z ciekawości co tam będzie dalej.
Dziekuje, ze zajrzeliscie i zostawiliscie tak przemile komentarze. Zdaje sobie sprawe jak trudno komentowac takie cos. Bo i co u licha napisac? Juz widze te meke z jaka krytycy z obowiazku komentowali niektore powiesci Sienkiewicza, ktore ukazywaly sie w odcinkach w gazecie. " Marynia Polaniecka bardzo slicznie odmalowana slowami, z naciskiem na detale.. - o cholera te detale moze mi cenzura wywalic.. co tu napisac .. masz Ci los!"
A propo cenzura zastanawialam sie czy nie ocenzurowac jednego zdjecia, ale po przeczytaniu ostatniego odcinka Sylwii historyjki z ulga stwierdzilam, ze nie bede pierwsza z nagoscia tutaj. Byl juz nagi tylek Andiego w poprzednich historiach zreszta i nikt mnie jakos nie zastrzelil.
Ale jeszcze raz dla porzadku dodam, ze TERAZ to juz jest naprawde od lat 18 i nawet nie ze wzgledu na zdjecia, ale chyba i na tekst.
Klara szalala ze zdenerwowania. Gdzie on do diabla moze byc? W barach Prezesa nie bylo, w silowni tez nie. SPA bylo prawie puste. Tylko na pietrze w sali do cwiczen yogi ujrzala Aleksa. Nawet niezle umiesniony - ocenila obojetnie. Na szczesie jej nie zauwazyl. Moze faktycznie jestem za chuda? - pomyslala, spojrzawszy przypadkowo na odbicie w lustrze. Do tych poszukiwan nie pchala jej ani nagla milosc, ani wybuch namietnosci. Co to, to nie. Dopiero , gdy wrocila do domu nagle do niej dotarlo co jej grozi. Co bedzie jesli Prezes zwroci sie do Biura Zarzadzania Ro o podpisanie umowy na nia i sie okaze, ze nie ma jej w kartotece? Jak ona sie dowie idiotka, ze on chce sie z nia znowu widziec? Jesli w ogole bedzie chcial sie z nia widziec. Na pewno bedzie chcial, nie panikuj - pocieszala sie. A jak nie? Zapomni i zaprosi sobie te swoje Marije, ktore na pewno za chude nie sa! Oby je zawirusowalo! Trudno musi znow zaryzykowac i odwiedzic go z rana, nim on wyjdzie na jakies swoje glupie zebranie. Jesli sie okaze, ze on juz zadzwonil do Biura i wszystko sie wydalo, to sie przyzna z placzem do oszustwa. Miala juz przygotowana bajeczke na ta okazje. Widziala go w SPA i od tego czasu on sie jej snil po nocach, wiec MUSIALA sie z nim spotkac i kazdy sposob byl dobry,
Jesli on jej nie sprawdzil, to ona stanie na uszach i zaciagnie go do lozka chocby sila! A potem.. No i co to mialo byc potem? Ach tak, wyzna, ze jest Prawdziwa i oswiadczy, ze kocha go nad zycie. Moze sie z nia ozeni, a moze nie. Lepiej zeby tak.. pomyslalo jej sie cichutko, ale odgonila szybko ta niechciana mysl. Przeciez on sie jej nawet nie podoba! A gdy bedzie dziecko, bo musi byc dziecko, Prezes zadba, by im nie zbywalo na niczym i bedzie mogla rzucic Zwiad Planetarny i malowac obrazy i mieszkac w lepszych warunkach... a potem .. a potem.. sprawi sobie robo! Dlaczego zachcialo jej sie plakac, gdy juz wyobrazila sobie te swietlana przyszlosc sama nie wiedziala.
Nie oklamuj sie pomyslala ze smutkiem - wolalabys, zeby sie ze toba ozenil. Mimo, ze nie byl idealem, gdyby miala wybierac miedzy nim, a na przyklad tym jej pokornym wielbicielem laborantem ... no nie! Nie ma w ogole porownania!
Prezes jedzac sniadanie wyzywal sie od idioty! Co mu odbilo, ze odprawil wczoraj te robo? Gdyby zostala, to jadl by z nia teraz razem sniadanie. Niech licho porwie te zaplanowane spotkanie z Programistami! Zadzwoni do Biura i niech mu ja przysla po poludniu. Tym razem nie bedzie gral w szachy. Jesli jest tak samo zabawna w lozku jak ja zapamietal, to podpisze z nimi umowe na wylacznosc i to na bardzo, bardzo dlugi okres czasu.
Kiedy podczas tych jego rozmyslan zadzwonil dzwonek u drzwi i okazalo sie, ze na ganku stoi jego wczorajszy gosc wygladalo to tak, jakby jakas wrozka spelnila mu zyczenie. Klara przywitana z entuzjazmem zostala zaciagnieta natychmiast do basenu - zawsze rano plywam przez godzine - zawiadomil ja gospodarz, ale wygladalo na to, ze to nie plywanie mu w glowie.
Robo sie nie sprzeciwia.. robo akceptuje - powtarzala sobie w duchu Klara, ale tak na prawde, to nie miala najmniejszej ochoty na sprzeciw.
Przypomina troche takiego duzego kota z tymi przymruzonymi slepiami - pomyslala - mruczy jak kot i robi takie same miny smieszne miny jak kot, gdy go poglaskac . Przyznac sie mu teraz, czy potem? Koty wyprowadzone z rownowagi moga byc niebezpieczne.... Chyba lepiej potem.. Bo jesli sie nie zgodzi i wscieknie za oszustwo?
Klara mogla by pozowac w tej chwili do obrazu zatytulowanego "chcialaby, a boi sie" . Teoretycznie, to byl doskonaly plan - pomyslala - i gdyby tylko w jej kolonii byli jacys faceci na ktorych mogla by przedtem potrenowac...
- Rozumiem - usmiechnal sie Prezes widzac jej zaklopotanie - trudno przejsc od teorii do praktyki?W programie tego nie bylo?
- Bylo - warknela Klara wyprowadzona z rownowagi, ale mialam akurat przeglad techniczny!
- Trzeba bylo nadrobic - zauwazyl lagodnie Prezes - no nic. Nie przejmuj sie, jakos sobie poradzimy...
Dziecko.. dziecko - powtarzala sobie Klara. Z TEGO musi byc dziecko! Nie przyzna mu sie jeszcze! Musi byc pewna.
Jak na robo - zwrocil sie do Klary po wszystkim Prezes - jestes niesamowicie autentyczna. Mam nadzieje, ze bylo to dla Ciebie tak samo przyjemne doswiadczenie jak dla mnie. Musze zlozyc gratulacje Programistom i oczywiscie podpisze na Ciebie umowe. Tylko nie strac calej kasy na lody i ksiazki. Popros przy okazji stylistow, zeby Ci dobrali sukienki i ladna bielizne. Potem im zaplace. Jesli masz byc oficjalnie moim robo musisz byc bardziej elegancka. Niestety musze isc teraz na to zebranie z Programistami. Ich szefowa mnie chyba udusi za spoznienie.
Chetnie by ja pocalowal. Byla taka slodka.. ale to juz wykraczalo poza przyjemnosc i niebezpiecznie zblizalo sie do emocji, a jak on pokaze po sobie emocje, to jej wlaczy sie ten cholerny program diagnostyczny i caly ten zabawny uklad miedzy nimi sie spieprzy i zaklamie.
Co za swinia! Najchetniej by mu wydrapala oczy w za ta uwage. Ale przeciez nie wiedzial. Jeszcze sie dowie jak "autentyczna" byla.. Przestala sie przejmowac Biurem. Bedzie jej szukal. Tego akurat byla pewna. Robo czy nie, zalezalo mu na niej! - usmiechnela sie do siebie.
Dwoch swiezo przyjetych mocno przeploszonych stazystow wysluchalo we wrogim milczeniu monologu Aleksa o porzadku, ktory ma panowac w pracowniach, o skandalicznych zaniedbaniach, ktorych on szef wiecej nie bedzie wybaczal i obowiazkach, od ktorych kazdy sie wykreca, ale koniec z tym! Miarka sie przebrala!
- I jak jeszcze raz sie zdarzy, ze natkne sie na niepodlane okazy w szklarni, to odpowiedzialnego za to wyleje na zbity pysk - zakonczyl Aleks z pasja swa przemowe..
Szef ktorego do tej pory pracownicy zaliczali miedzy soba do kategorii szefow nieszkodliwych nagle awansowal do gatunku bardzo upierdliwych, jesli zjawia w pracy w zlym humorze.
- I gdzie jest do cholery Guca i Marynia?
Informacja, ze Guca romansuje z Marynia na pietrze nikomu przez gardlo nie przeszla. Upierdliwego szefa mozna przetrzymac ale szef w furii moze byc nieobliczalny. Marynia zas potrafila niezle zalezc sa skore jak sie na kogos uwziela. Zreszta donosic na kolege nie uchodzilo.
Po tak wyczerpujacym przemowieniu Aleksowi w gardle zaschlo i odprawiwszy personel do roboty polazl na pietro, gdzie umieszczono kacik rozrywek umyslowych, mala silownia , jakies wyro, gdzie mozna bylo sie zdrzemnac i cel jego wedrowki - lodowke niezle zaopatrzona w napoje i przekaski. W nocy budzil sie co chwila dreczony przez senne koszmary. W pierwszym snie Nelly oskarzyla go o oszustwo, a Hermiona wzywala policje, a w drugim duzo dluzszym i gorszym zostal zlicytowany za dlugi, przerobiony na robo i skazany na dozywotne bycie "towarzyszacym" wszystkich oszukanych osob - wlaczajac w to meza Nelly, wiec nie nalezy sie dziwic, ze humorem nie tryskal.
Marynie i Guce Aleks zaskoczyl w najbardziej zasadniczym momencie ich romansowania . Pierwsza mysla Aleksa bylo zamrozic ich na wiecznosc, tak jak stali ku uciesze reszty pracownikow. Troche bylo w tym i zemsty osobistej i zazdrosci, bo Marynia odmowiwszy wdziekow Witoldowi, splawila takze jego niesmiale proby i po co? By sie puscic wreszcie ze stazysta! W godzinach pracy!
Marynia wybuch wscieklosci Aleksa powitalaby z ulga - to bylaby normalna reakscja. Jednak jej szef opanowal sie, odlozyl zamrazacz i skrzywil z niesmakiem.
- Ubierac sie - polecil - premie macie z glowy. Nie wiedziala, ze w jednej sekundzie wyleczyla Aleksa z wszystkich mrzonek na temat Prawdziwych kobiet i romantycznej milosci, ktora moglaby mu sie z ktoras z nich przytrafic.
Ro-Monika - pomyslal Aleks jest slodkim, niewinnym aniolkiem - w porownaniu z Marynia.
Czasami male zdarzenie zmienia bieg historii. Kto by pomyslal, ze od faktu , ze w lodowce tkwil soczek zalezala cala przyszlosc Swiata? Albowiem Aleks wlazac na te schody szedl juz ku swemu przeznaczeniu.
Nawet najdluszy dzien pracy musi sie kiedys skonczyc i Aleks ku uldze swoich pracownikow, kryjacych sie pzred nim po katach niechetnie wrocil do domu. Byl glodny jak pies, ale pomiedzy nim a obiadem, zupelnie jak w jego snie tkwily na chodniku Nelly i Hermiona. Z przyjaciolka!
- Towar zaraz bedzie - zapewnil je pospiesznie i w naglym natchnieniu dodal - ale wszelkie rozliczenia od dzis bedzie prowadzic moja asystentka. Zaraz ja zawolam.
- Wziely wszystko bez protestow? Nie zartuj!
- Dlaczego mialy by nie wziasc - zdziwila sie Ro-Monika - powiedzialam im , ze to jest lepsze od tego co kupuja zazwyczaj i ze to wyjatkowa okazja. Typowa sprzedaz promocyjna - latwizna.
- Ale skad ta ekstra forsa? - nie mogl wyjsc z podziwu Aleks
- Ta roznica, to prowizja dla mnie - chyba nie myslales, ze bede wysilac sie za darmo! Kazdy robo dostaje prowizje od sprzedazy! Tak jest w umowie. - Ro Monika byla bardzo zadowolona z siebie. Wreszcie mogla cos zrobic dla swojego klienta - zagrasz ze mna teraz w karty? - poprosila.
- w co tylko zechcesz kochana ale tylko po 1 cencie za punkt! - zastrzegl sie Aleks, bo Ro-Monika ogrywala go zawsze bezlitosnie - a potem przygotuje super drink dla Ciebie.
Tasujac karty Aleks mial tylko jedno ciche marzenie, ktore niestety nie moglo sie spelnic. [edytowane przez EA_Kuba] Jesli to zadziala, jak on mysli, ze zadziala, to Nelly miala duze szanse nawet na blizniaki!
Przekleta praca - klal w duchu Prezes - nigdy sie nie konczy! Cale popopludnie uzeral sie z banda Programistow i nic to nie dalo. . Na nic sie zdaly jego argumenty, ze ograniczenie, a najlepiej zaprzestanie produkcji robo, to jedyna szansa na wzrost populacji. Uslyszal, ze oni maja misje dziejowa do wykonania! Twardoglowi konserwatysci! Oni produkuja robo i zarzadzaja Biurem nie wtracaja sie do reszty, wiec on sie nie wtraca do nich. Korzysta z ich uslug? Korzysta i chyba nie narzeka. Po tej calej dyskusji nie bardzo mu wypadalo prosic o podpisanie umowy na Ro- Klare i postanowil to przelozyc na pozniej, a z Programistami rozprawi sie - pomyslal. Kto tu rzadzi do cholery? On czy Oni?
Wszystko jednak musialo poczekac. Na dzis lecial ku planecie Blekitnych zaproszony na ich trzydniowe narodowe swieto. Bedzie musial pic te swinstwo, ktorzy onie serwuja jako drinki i wdzieczyc sie do gospodarzy.
Klara tego wieczoru nie doczekala sie telefonu. Nie doczekala sie tez dnia nastepnego. Wygladalo na to, ze on po prostu o niej zapomnial.
l
Korneliusz podniosl sie z laweczki na ktorej lezal, czekajac az ta dziwna herbatka [edytowane przez EA_Kuba] zacznie dzialac i oslupial. Na przeciw niego szlo cud zjawisko. To bylo objawienie! To byla jednostka plci zenskiej! A on chyba jest mezczyzna no nie? Czul, ze od pieciu minut jest juz nie tylko mezczyna, ktorym nie byl od lat, ale wprost supermenem!
- Jak masz na imie kotku? - zapytal
No no...Klara mogłaby uchodzić za siostrę mojej Christiny
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Przez nocne koszmary Aleksa, pracownikom nieźle się oberwało. Na dodatek incydent z Marynią, zniechęcił go do prawdziwych kobiet. Nie ma to jak Ro-Monika, zero problemów i rozterek sercowych, zadowoli swojego klienta, i na dodatek ma zaprogramowaną żyłkę do interesów.
Korneliusz zaopatrzony w cały zapas trawki, który sprzątnął sprzed nosa Hermionie i jej koleżance, odgrywa supermena. Widać specyfiki Alexa mają MOC, i potrafią zdziałać cuda.
http://ktosiksims.tumblr.com
Oh, Prezesie, zupełnie jak u nas. Urocze pobożne zdjęcie
Alex jest fantastycznym bohaterem tej powieści, ożywia całą opowieść, uwielbiam go!
Prezes znów to twardy orzech do zgryzienia, bez oszałamiającego ciała nie podchodź, bez genialnego mózgu się nie przytulaj
A potem spa, piękne ciała i konspiracja! Sensacja się się sączy przez słomkę, Ela oczywiście nam niczego na tacy od razu nie poda, trzeba się ślinić, a ona powie: ...za chwilę
Prezes + Klara = WM
Alex żyje, ma się dobrze, ociera o nagie ciała, dyskutuje z pięknymi kobietami, matko jedyna, czy ja mu zazdroszczę? TAK! HAHAH!
Kapitalne zdjęcie naszych sąsiadów mądrzejszych:
ostatni dialog łysola:
- Jak masz na imie kotku? - zapytal
- Mam nadzieję że lepiej niż ty
albo niech wyskoczy mu z tekstem jak Żyleta!
Świetne spędzanie czasu! Życzę weny i chęci do pracy, bo to praca jest. Wybacz proszę spóźnialstwo ale niestety realny świat mnie trzyma za halkę i nie pozwala wymsknąć się dla przyjemności na zewnątrz.
Pozdrowienia
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
PS. I mam na imię inaczej, nie Sylwia tylko Kasia