Plum.. plum.. to bylo gorsze od budzika. Nalezalo wstac i sprawdzic skad leci ta woda. Cholernie mu sie nie chcialo wstawac. . Codzienna rutyna, prysznic sniadanie i teleport do pracy. Nie bylo czasu na naprawe zepsutej zmywarki do naczyn. Czy powinien czekac az zostanie przymuszony, czy wykazac dobre checi i samemu sie zwlec z lozka? Czy to mialo jakies znaczenie? Plum.. plum.. Znal legende o wodzie spadajacej z nieba i wazal ja za bzdure. Niebo bylo niezmienne, zawsze z tymi samymi odwiecznymi chmurkami nad horyzontem. O ile istnial horyzont. Nie mozna bylo tego sprawdzic. Raz sprobowal i wystarczy. Cofnelo go od niewidzialnej bariery i tyle.

Zreszta nie nalezalo o tym myslec. Myslenie o takich rzeczach skutkowalo bolem glowy. Oczywiscie prysznic tez sie zepsul. Znowu! Trudno - znajdzie wolna chwile i wezmie przysznic w pracy. Sniadanie bylo wysmienite i poczul jak jego wskaznik zadowolenia mimo tej cholernej zmywarki i prysznica wzosi sie w gore w miare jedzenia. Jedz, spij, pracuj i udoskonalaj sie, a pojdziesz po spotkaniu Smierci do krainy szczescia. Proste. Choc nudne jak cholera. Oczywiscie zawsze istniala opcja, ze nie dostapi sie Zbawienia i bedzie sie paletalo jako duch po okolicy, ale odpytanie Smierci na okolocznosc od czego to zalezy niestety nie wchodzila w rachube. Smierc byla Prawdziwa az nadto i malo towarzyska.

Laboratorium ktore miescilo sie na pustyni bylo tak tajne, ze nawet nie istnialo na mapie, 20 sekund teleportu od domu. Bez zdziwienia stwierdzil , ze na dzis jego sciany znow zmienily kolor - tym razem na bialy, a Recepcjonista Kazio tkwi zamrozony kolo biurka. Jednak plotki, ze Dyrekcja Laboratorium otrzymala kolejna dotacje na remont byly prawdziwe - pomyslal. Na szczescie wygladalo na to, ze ekipie remontowej rozowa farba juz wyszla. Rozowe laboratorium z iluzja bialych myszek bylo przedsmakiem delirium, wiec biale sciany byly mila odmiana.
Kazia dzien w dzien zamrazal Witold, starszy technik o wyrafinowanym poczuciu humoru. Recepcjonista opowiadal nedzne dowcipy o d... Maryni, a spokojna, sliczna mlodsza laborantka Marynia uwodzona bezskutecznie przez Witolda nie potrafila sie sama chamowi odgryzc. W laboratorum pracowali wylacznie Prawdziwi. Ta praca byla zbyt odpowiedzialna wedlug Zarzadu, by powierzyc ja robotom, choc Alex mial swoje podejrzenia co do pochodzenia glupawego Recepcjonisty.

Zarzad oczekiwal, ze forsa wydana na remonty i place, jakie by tam one nie byly zaowocuja rozwojem wynalazczosci, do ktorego to rozwoju sam Prezes Zarzadu zobowiazal sie nieopatrznie w programie wyborczym. Pracownicy laboratorium zostali wiec oderwani od innych zajec i w pierwszej kolejnosci zagonieni do produkcji wynalazkow. Jedynym zadowolonym z nowego programu pracy byl robot Kreator, ktory uwielbial destrukcje. Pare godzin pracy Alexa z Kreatorem, zaowocowalo w koncu powstaniem z lekka przypalonego z boku, nikomu niepotrzebnego, kolorowego urzadzenia z kolkiem, co sie krecilo. Niemniej w raporcie zawiadomiomo z triumfem, ze wynaleziono wreszcie Perpetum Mobile i Zarzad odetchnal. Mial sukces!

Podlewanie poletka doswiadczalnego na ktorym oficjalnie hodowano ziola potrzebne do wyrobu specyfikow, a nieoficjalnie Alex wraz z Witoldem w jednej z doniczek hodowali maryche nalezalo do obowiazkow Maryni. Marynia z przyjemnoscia przyjela jednak do wiadomosci, ze szarmancy koledzy beda ja w tym wyreczac. Ze Witold sie w niej durzyl, to bylo publiczna tajemnica i wiedziala o tym od dawna, ale teraz mogla z satysfakcja dopisac do listy wielbicieli i Alexa. Tymczasem szarmancy koledzy tyrali za nia w szklarni z powodow bardzo prozaicznych. Nie mieli pojecia kiedy roslinka opatrzona metka "Eksperymentalna nowa odmiana pietrzuszki" bedzie sie znow nadawala do zbiorow! Na szczescie Stef Karaluch ulubieniec szefa byl zainteresowany jedynie zbiorem jablek z ktorych pedzil w laboratorium w piwnicy napoj wysokoprocentowy zwany potocznie Jabcok -Scotch , a reszte zielska mial w glebokiej pogardzie.

Dnie byly stanowczo za krotkie! Powrot z pracy do pustego domu z zepsuta zmywarka i cieknacym prysznicem zepsul mu humor do reszty. Zlozyl juz trzy podania o przydzial jednostki plci zenskiej chocby na tydzien, ale zbywano go wciaz tlumaczeniami, ze popyt na wesole robo-dziewczyny najlepiej blondynki z duzym biustem jest gigantyczny, a kolejka dluga. W ostatecznosci przystalby i na ruda aby tylko umiala grac w szachu ale i na to byly slabe szanse. Ogrodniczka przydzielona na stale przez Zarzad do obslugi ogrodu za plotem, byla zaprogramowana jednokierunkowo na podlewanie grzadek. Tyle jego, ze wysluchal ostatnich plotek z Podziemia, w tym jednego politycznego dowcipu i dowiedzial sie, ze produkcje blondynek wstrzymano. Ostatnio z tasmy schodzily same rude i czarne, ale gdyby posmarowal gdzie trzeba to jakies szanse byly.. Tu Ogrodniczka wykonala znaczacy gest dlonia, odliczajac niewidzialne banknoty.

No nie mial tyle. Jeszcze nie mial. Cholerna korupcja i uklady! Zwiazek z Prawdziwa nie wchodzil w rachube. Kazda z nich wolala przydzielonego przez Zarzad robo-faceta, ktoremu mogla ciosac kolki na glowie i ktory byl zaprogramowany by wielbic ja bezkrytycznie, niezaleznie od jej wygladu i przypalonej jajecznicy. Marynia podobno miala nawet trzech takich w domu! Prawdziwych bylo tak malo... Wymieramy - pomyslal ze smutkiem. Niedlugo nasze miejsce zajma seryjne wyroby z idiotycznym usmiechem na stale przyklejonym do twarzy. Swiat byl zepsuty i wygladalo na to , ze nikt nie potrafi go naprawic.
Na dzis i na teraz nalezalo sie jednak zajac przekleta zmywarka z ktorej laly sie strumienie wody oraz prysznicem. Po naprawie prysznica i zmywarki Alex zasypial na stojaco i na zadne ROZRYWKI nie mial sily. Niemniej byl w miare szczesliwy. Znow sie UDOSKONALILEM - pomyslal zasypiajac.

Jednym z niewielu pozytkow bycia Prawdziwym byl przydzial luksusowego z reguly domu oraz zapewniona praca. Niestety za przydzielona chate trzeba bylo placic podatki - za cos Zarzad musial produkowac tych pseudo mieszkancow. Roboty po wyprodukowaniu nie obciazaly specjalnie budzetu, bo krotkie oczekiwanie przed wyslaniem, czy to do publicznych ogrodow, barow, SPA czy do Prawdziwych spedzaly hibernujac w specjalnie dla nich przeznaczonych korytarzach pod powierzchnia miasta. Oczywiscie nie wszyscy Prawdziwi dostosowywali sie grzecznie do REGULAMINU i PROGRAMU. Stad popyt na wyroby Stefka Karalucha i Alexowe ziolka. Niestety ten popyt znacznie przekraczal podaz, no bo ile zielska, czy jablek mozna zebrac z jednego krzaka, czy drzewa?
Na jednego z takich wscieklych i spragnionych ziolek klientow Alex wpakowal sie nastepnego dnia rano idac do pracy.
- I gdzie moja dzialka? - domagal sie wpieniony klient- zaliczke juz dalem! Wygladalo na to ze aby dac ta zaliczke sprzedal nawet spodnie..

- Nie wyroslo jeszcze - zimno zawiadomil go Alex. Ten tutaj reprezentowal juz ostatnie stadium uzaleznienia i Alex, ktory sam nigdy by wlasnego wyrobu nie skosztowal, bo nie byl idiota z lekka nim pogardzal.
- zaplace - skomlal klient - nawet podwojnie!
- Podwojnie? Zobacze moze jest jeszcze jakis zapas maly w laboratorium ..

- Wit masz jeszcze jakies zielsko w zapasie? Mamy klienta z kasa.
Witold zajety pisaniem raportow pokrecil przeczaco glowa.
- [edytowane przez EA_Kuba] Skondensowany dziesiekorotnie szpinak.. doloz marchewke dla koloru. Efekt moze byc zabojczy..

10 szpinaku - 3 marchewki, jedna dawka oblidium - ryby na to biora wiec nie moze byc trujace. Indegriencji wciaz bylo za malo objetosciowo wiec po namysle dorzucil na gorke probke skamielaniny. Wapno tez zdrowe, a moze zapobiec biegunce. Wymieszac, podgrzac [edytowane przez EA_Kuba]. Nawet nazwe po drodze dla niego wymyslil - SPIN. Brzmialo fajnie.

Efekt rzeczywiscie okazal sie zabojczy, gdy SPIN wybuchl Alexowi w twarz. Zapas marchewki, szpinaku plus jedna skamienieline i oblivium diabli wzieli.

Po ugaszeniu siebie i stacji chemicznej Alex czul sie tak nadpalony i dopalony jak nigdy dotad.
Komentarz
Świetne ułożona historia, dopracowana, Alex przystojny. Jest i trochę ironicznego humorku, który uwielbiam w Twoim wykonaniu!
Zaczytałam się i czytałam i czytałam i skończyć nie mogłam, ale samo się skończyło. A szkoda, bo czytało się jak dobrą książkę
Bardzo się cieszę, że wróciłaś do pisania - mam nadzieję, że na dłużej.
Pozdrawiam!
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Nie wiem w jakim ostatecznie sensie Aleks jest napalony tudzież wypalony ,ja jestem napalony na ciąg dalszy to na pewno.
Że tekst inteligentny , że dowcip pierwszorzędny , że fotki super wychwycone i opisane to wiesz, więc ja tylko mogę dodać bardzo fajnie się czyta i zaciekawiona poczekam na cdn.
Ps. sformułowanie tego typu......" Złożył trzy podania o przydział jednostki płci żeńskiej , choćby na tydzień"...... To jest to za czym tęskniłam
Dzięki Elu!
"...robot Kreator, który uwielbial destrukcje" - padłam ze śmiechu
Świat, po zagładzie nuklearnej, gdzie żyją pod kopułą głównie roboty, a nieliczni "prawdziwi" walczą o przetrwanie sprzedając na lewo ziółka, by móc sobie zafundować blond robo-dziewczynę, w zasadzie jest smutnym światem. Jednak w opisany w twojej wersji, rozbawił mnie do łez.
Bardzo się cieszę, że powróciłaś do pisania.
http://ktosiksims.tumblr.com
and
patatajaj na tęczowej owcy
Od razu musze cos wyjasnic, chcialam zeby to wyszlo samo z opowiadania ale widze, ze nie bardzo mi sie to udalo. Generalnie idea bylo przeniesienie pewnej koncepcji "zycia w zamknietej przestrzeni" na ktora jest skazana jak na razie ludzka rasa. Przynajmniej poki nie zostanie wynaleziony naped nadswietlny na co sie nie zanosi na dzis, a prawa znanej nam fizyki raczej mowia ze nie bedzie to mozliwe. Oczywiscie nasza klatka jest duzo wieksza od swiata simow, nasz horyzont sie przesuwa - ale patrzac z boku tez mozna sobie nasze zycie tez wypobrazic jako gigantyczna gre, idealnie zrobiony "real w grze" i raczej "multiplayer" biorac pod uwage jak idiotycznie ludzka rasa sie czesto zachowuje. Naszym zyciem steruje wypadkowa przypadkow nie myszka, choc czasami mam w tym temacie watpliwosci..
Inna sprawa czy zauwazylibysmy, ze jako zbior informacji wyladowalibysmy w symulatorze zycia, gdyby gra byla "idealnym" odtworzeniem realu i jestesmy aktorami dla kogos? Nie sadze. Cos juz bylo na ten temat w S-F ale oczywiscie nie przekladalo sie to na swiat simow.
No i ta opowiesc jest o tym jak zyjac w pewnej "realnosci" zjawiska jakie w niej zachodza przyjmujemy za prawa natury.
Ostatecznie dosc dlugo ludzkosc nie wiedziala dlaczego wiatr wieje, czy deszcz pada
Gdyby nas tez cofalo od horyzontu, to dlugo by trwalo nim wreszcie odkrylibysmy - jesli w ogole, ze to sztuczna bariera stworzona przez "Bogow" czy "Kontrolerow". Jakie mitologie by powstaly i religie na starcie! Po czym latami bysmy te bariere badali, a w koncu tak jak w wypadku szybkosci nadswietlnej pogodzilibysmy sie z tym ze nasza fizyka dostosowana oczywiscie do tego swiata , nie pozwoli nam bariery przeskoczyc. No, a ze to jest swiat sztuczny wlasnie dla nas stworzony, to juz w zyciu bysmy nie wpadli. Chyba w S-F tylko
and
patatajaj na tęczowej owcy
Jestem bardzo ciekawa jaki świat przed nami otworzysz, jaki zgotujesz los swoim bohaterom, jest po prostu ekscytująco!
Wyobrażam sobie te podziemia, relacje między prawdziwymi a robotami, to rozwija nieziemskie możliwości prowadzenia fabuły, mam nadzieję że tym razem Elu nie odmówisz nam przyjemności i będziesz kontynuować? Jak nie to ja się tam do Ciebie przejadę na północ Polski i zrobię łomot!
Dzięki za dawkę emocji i do następnego razu
najbardziej mnie urzekł Alex na ostatniej fotce
i choć faktycznie, tu zgadzam się z moją Szanowną przedmówczynią, nie jest to rozbrykana historyjka do pochichotania, to faktycznie uśmiech błąkał mi się po buzi przy czytaniu
bardzo kreatywnie i ciekawie zbudowany świat, dowcipnie opowiedziane czekam z niecierpliwościa na ciąg dalszy
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
A mialo byc tak milo. Ogladane w tajemnicy zakazane programy nie przygotowaly jej na taka rzeczywistosc! "Elegancki dom w ogrodzie z basenem! Praca dla kazdego Prawdziwego, ktory zdecyduje sie osiedlic u nas" . "Tylko u nas bedziesz czuc sie jak w raju". "Czyste powietrze i demokracja!"
Z tych wszystkich obietnic jedynie czyste powietrze nie bylo lipa. Dala sie nabrac na iluzje szczescia idiotka i wydala na to marzenie wszystkie oszczednosci swojej babki, matki i wlasne. Rodzina zainwestowala w nia wszystko. Oni juz byli przegrani - ona miala cale zycie przed soba.
Elegancka willa z basenem okazala sie malutkim, skromnym domeczkiem, za ogrod robily dwie kepy kwiatow, a oslawiony basen byl tylko odrobine wiekszy od kaluzy.
Uczucia Klary byly ambiwalentne. Z jednej strony radosc, ze sie wyrwala z ponurej rzeczywistosci Osiedli Kosmicznych z drugiej zas strony potezne rozczarowanie.
Okazalo sie, ze jesli sie nie pochodzi z rodziny Prawdziwych osiedlonej tutaj od wiekow i ma sie status imigranta, frajera ze Wspolnoty Osiedli Kosmicznych przemyconego w ladowni transportowca za ciezka kase, to sie laduje tak jak ona. Na peryferiach dla biedoty w taniej budzie. Cala ta bujda o luksusowych willach dla Prawdziwych okazala sie mega propaganda. Lepsze to bylo na pewno od mieszkania w kosmicznej osiedlowej Wspolnocie, gdzie jedna wspolna kuchnia i lazienka przypadala na 8 lokatorow, gdzie zarcie bylo na kartki, gdzie trzeba bylo skladac podanie o posiadanie potomka, rozpatrywane przez urzednika Blekitnych. Zdobycie pozwolenia na posiadanie dziecka dla Prawdziwej kobiety w praktyce bylo niemozliwe. Kolonie w tajnych planach Blekitnych staly sie bowiem jednym wielkim laboratorium , gdzie masowo hodowano Blekino -Prawdziwych mieszancow. Czyli absolutnie doskonaly owoc ewolucji. Wynikalo to ze slepej wiary Blekitnych w PROGRAM. Obrazoburcza koncepcje lansowana przez jednego z Prawdziwych z koloni, ze cholerny PROGRAM moze miec wirusa uznano za herezje, a heretyk zostal ukarany posiadaniem czworaczkow. Po tym wszytkim, cos takiego jak Prawdziwy mezczyzna w osiedlach kosmicznych pod rzadami Blekitnych sie nie uchowalo i chociazby to bylo juz wystarczajacym powodem do ucieczki. I jej sie udalo! Ale to ma byc ten dobrobyt? "Zapewniamy prace" A jakze! Zapomnieli tylko dodac, ze przydzialy do pracy sa obowiazkowe i narzucane z gory.
Krotki test do czego sie nadajesz, a jak nie nadajesz sie do niczego, to zawsze jest miejsce dla nieudacznikow w Planetarnym Zwiadzie za nedzna pensje. Planetarny Zwiad byl jedna wielka fikcja po tym jak Rzad porzucil program badan oraz budowanie osiedli w przestrzeni kosmicznej. Idea podboju kosmosu zmarla smiercia blyskawiczna - kosmos nie mial najmniejszej checi byc podbijany i szybko to udowodnil wysylajac na spotkanie statkow kolonizacyjnych Prawdziwych flote ochrony pogranicza Blekitnych. Prawdziwi z szokiem odkryli ze nie sa najwyzszym osiagnieciem ewolucji PROGRAMU i szybciutko oglosili deklaracje, ze zostawia kosmos w spokoju , majac cicha nadzieje, ze on ich za to, tez w spokoju zostawi i nie podbije. Istniejace juz osiedla w tym "Kosmiczny Kroliczek" z ktorego pochodzila Klara dostaly sie pod totalitarny zarzad Blekitnych, ktorzy dysponowali lepszymi argumentami w negocjacjach pokojowo-handlowych. Najbardziej zas przekonywujacym argumentem Blekitnych byla ich tkwiaca na orbicie Swiata, uzbrojona po zeby flota kosmicznych krazownikow. Rzad Prawdziwych pospiesznie podpisal podyktowany mu traktat pokojowo handlowy. Punkt o zrzeczeniu sie Osiedli Kosmicznych podpisano z piesnia na ustach. Utrzymywanie osiedli kosztowaly majatek. Po calej tej hecy Rzad Swiata pogratulowal sobie, ze przygoda kosmiczna nie skonczyla sie dla Swiata gorzej. Blekitni na szczescie okazali sie byc rasa generalnie pokojowo nastrojona, o ile sie nie wlazilo w zarzadzane przez nich obszary. Popierali wymiane turystyczna, rozwinal sie handel i w sumie Swiat na tym jak na razie zle nie wychodzil. Kolonie spisano na straty i przymknieto oczy na masowe wykorzystanie tamtejszych meskich osobnikow "do badan". W koncu nic zlego oprocz czasowego dyskomfortu im sie nie przydarzalo! Tak wiec haslo "Badz pionierem kosmosu" w Swiecie do ktorego przybyla Klara bylo juz mocno nieaktualne i w praktyce oznaczalo podawanie kawy szefowi i odwalanie cwiczen w kamerze prozniowej. O przydziale zas robo-faceta mozna bylo zas tylko pomarzyc.
Od czego powinna wiec zaczac? Potrzebna jest jej kasa i lepsza praca. Potrzebne sa jej znajomosci i uklady, bo wygladalo, ze pracujac w Planetarnym Zwiadzie ona sama willi nigdy sie nie dorobi, a jej rodzina - o ile bedzie jakas rodzina - szanse na niewielka wille bedzie miala w trzecim pokoleniu. Potrzebny byl jej wiec ktos z ukladami i dostepem do decyzji. Takiego ktosia musi znalezc juz nie wspominajac o niezbednym partnerze do zalozenia rodziny. Klara miala bowiem jedna obsesje. Chciala miec dzieci i tradycyjnego Prawdziwego meza, nie dbajac o to, ze cos takiego dawno juz w Swiecie wyszlo z mody.
Po tygodniu kalendarzyk Klary zapelnil sie nazwiskami. Niestety wiekszosc z nich to byli przygodnie spotkani robo, a Prawdziwych tylko trzech w tym jeden facet co bylo obiecujace, niestety wszyscy bez zadnych znajomosci i ukladow, wiec Klara wykreslila ich ze swoich planow. Szeregowa policjantka, pielegniarka w szpitalu oraz mlodszy pracownik naukowy, ktory dopalacze jej darmo proponowal, napalony idiota za to i owo.
Jej potrzebny byl szef tego calego interesu, a nie skromny laborant! To ze dalekim krewnym napalonego idioty byl sam Prezes, ktory to fakt laborant skrzetnie ukrywal, bo guzik z tego mial - Prezes mial krewnych wszedzie i omijal ich ze wstretem - Klarze do glowy nie wpadlo. Po prawdzie laborant mial nawet mniej niz guzik z posiadania Prezesa za krewnego. Przyczyna, ze jego podania wedrowaly do kosza byla bowiem obsesyjna obawa Prezesa przed oskarzeniem go faworyzowanie rodziny. Faworyzowanie "NIE rodziny" bylo bezpieczne i zyskowne, w odroznieniu od faworyzowania rodziny, ktore to zyskow przynosilo zero i bylo ryzykowne.
Tymczasem Prezes, ktory nie przeczuwal, ze stal sie obiektem marzen Klary od rana wizytowal SPA i bratal sie z ludem. Bratanie sie z ludem polegalo na poddawaniu sie zabiegom relaksacyjnym i delikatnym flirtem z personelem o ile personel nalezal do Prawdziwych i posiadal prawa wyborcze. Niestety na dzis Prawdziwych ze SPA wymiotlo, a robo dziewczynami Prezes zainteresowany nie byl. Mial wynajete na czas nieokreslony wysoko wyspecjalizowane dwie ogniste robo brunetki, ktora robily z nim to co chcialy, co bylo mila odmiana po stresach rzadzenia, a z Prawdziwymi flirtowal tylko, aby glosy zdobyc, w innym wypadku omijalby je z daleka. Byly nieprzewidywalne. Tyle jego, ze go tu wymasuja fachowo za darmo - westchnal.
Robo mazazystka zdretwiala ze strachu, gdy zbyt energiczny masaz wywolal grymas bolu na ustach wszechwladnego prominenta. No to juz po mnie - pomyslala. Miala racje. Sprzataczka w parku - do tego sie tylko nadaje - zadecydowal w myslach wsciekly Prezes. Dozywotnia sprzataczka! Zdecydowanie musial ochrzanic szkoleniowcow. Ladna buzia to nie wszystko - powinna byc ladna , to w koncu SPA - ale powinna znac swoj fach tez. Ta walka z byle jakoscia krolujaca wszedzie byla benadziejna!
Wymoczenie sie w basenie w wsrod kwiecia, w wodzie o idealnej tempetraturze nieco ostudzilo jego wscieklosc. Tymczasem wieksza czesc personelu nerwowo sprzatala wszystko, co tylko mogla sprzatnac, a instruktor jogi probowal wyciagnac nieszczesna masazystke z damskiego kibelka, gdzie ta zamnela sie w ataku histerii.
Gabriela Knopek polujaca na Prezesa od tygodni wreszcie go dopadla. Jej podanie o naprawe i przeprogramowanie przydzielonego jej dozywotnio robo meza, ktory okazal sie modelem uszkodzonym lezalo na biurku Prezesa juz pol roku, gdy tymczasem cholerny maz, ktoremu sie cos w programie pochrzanilo dnie i noce spedzal u jej sasiadki. Za darmo! W dodatku sasiadka zlozyla na nia donos, do Towarzystwa Opieki nad Sprzetem Domowym, ze to ona Gabriela jest wszystkiemu winna eksploatujac robo meza bez umiaru. Cholerna zaraza dodatkowo wyslala tez skarge do Biura Zarzadzajacego Robo bezczelnie oskarzajac w niej Gabriele o nie umiejetne obchodzenie sie z powierzonym jej cennym sprzetem.
Tego mu tylko brakowalo! Namolnej petentki! Przeprogramowac robo! Smiechu warte i niebezpieczne ! Proces programowania robo byl objety scisla tajemnica panstwowa i tylko kilka osob bylo w niego wtajemniczonych. Prezes byl i ta wiedza nie dawala mu szczescia. Ale tak byl urzadzony Swiat juz na dlugo przed jego urodzeniem, cholera wie przez kogo. Gdyby spotkal tego kogos, kto go urzadzal moglby go zabic! Rzygac mu sie do dzis chcialo na wspomnienie tego co mu pokazano przed laty... Ale teraz trzeba bylo babe splawic.
- Robo to delikatny sprzet i bicie go walkiem do ciasta, oprogramowania naprawic mu nie moglo. Zostanie usuniety. Moze pani zlozyc podanie o przydzial nastepnego - i w zyciu go nie dostaniesz - pomyslal po cichutku.
- Ale ja chce tego - zawyla Gabriela!
- Wszystkich obowiazuje droga administracyjna. Nie moge robic wyjatkow. Prosze zlozyc podanie w sekretariacie.
Nareszcie w domu. Niedlugo przyjdzie Marija Pierwsza do ktorej nalezaly poniedzialki i wreszcie bedzie mogl zapomniec o wszystkim...
Planujesz wydać to w wersji papierowej?
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Historia skrojona na miarę mistrza. Styl literacki, ktorym operujesz jest fantastyczny. A tak serio to historia świetna, przemyślana, wciągająca, a Szef baaaardzo przystojny
Pozdrawiam!