Oziebly maz dla ktorego zona jest tylko elementem wyposazenia mieszkania, oraz robotem kuchennym, bo nawet jesli byl kiedys nia przed laty zafascynowany, to mu to szybko przeszlo nie jest najlepszym towarzyszem zycia.
Nie jest on jednak typowym facetem i ma zdecydowana odchylke od normy, bo takowych gosci w realy nieczesto sie spotyka. No moze gdy sa juz po osiemdziesiatce, choc ostatnio dziadzio osiemdziesiecioletni wokalista Rollingstonow doczekal sie dzieciaka z o 30 lat mlodsza zona. Jedno jest dobre ze majac takiego osobnika w domu nie musimy sie martwic, co gosc robi na delegacji. Nalezy mu kupic miniaturowy mikroskop podreczny i spimy spokojnie.
OCZYWISCIE nalezy tez poszukac mezczyzny zastepczego, bo tak przeciez nie mozna zyc!
Mam wrazenie, ze Penelopa jest wlasnie na piec minut przed znalezieniem takowego.
Przewrotnie imie Penelopa to symbol wiernej zony, ktora czekala przedac jakies szmaty przez trzydziesci lat na meza lajdaka Odyseusza, ktory sie szlajal po swiecie i czesto "niechcacy"' po drodze zdarzalo mu sie zapomniec - tak jak u nimfy Kaliope z ktora sobie zyl spoko kilka lat - ze w ogola ma jakas zone. No ja nie wiem, czy jednak nie lepszy jest maz z mikroskopem
Nadszedł też czas gdy mężczyzna powinien się ożenić, spłodzić syna, wybudować dom
a gdzie posadzić drzewo? tak wiem zboczona na tym punkcie jestem XD
zgadzam się z Elą też mi się wydaje, że Penn, znajdzie sobie faceta zastępczego jeśli tylko ją doceni i będzie w centrum jego uwagi, czego jej potrzeba, to na pewno zaraz ulegnie, skoro dla Teo najważniejsza jest praca, to może czas dać mu pretekst do zainteresowania się czymś innym, może trochę zazdrości chociaż objawi? Chyba, że on furii dostaje tylko, jak ktoś inny patrzy przez jego mikroskop!
z tym dzieckiem z mikroskopem to nie takie głupie jak hodowlę jakąś założył nasz naukowiec i przez mikroskop jej dogląda, to prawie jak dzieci, dla takiego ambitnego osobnika, to dosłownie jak dzieci!
@kreatora Elu moja droga, nie wiem co ty pijasz ale po tym twoje wypowiedzi są tak głębokie,że czasem wolę poczytać Twoje komentarze niż książkę ^^ @ANIA3 do tego iglaste powinnam dopisać^^ Prędzej mi go kosmici zapłodnią niż on ten swój mikroskop @Anna_vel_annA dziękuję
RODZINA LARRES
ODCINEK 1
Tina wracała ze szkoły cała w skowronkach. Test, który ostatnio pisali wypadł jej celująco. Warto było poślęczeć te kilka nocy nad książkami i pozakuwać. Teraz ma argument by rodzice pozwolili jej wyprawić wymarzoną imprezę. Taka była wszak umowa - ona zalicza test pozytywnie, oni dają zgodę na domówkę. Aż zadrżała z podniecenia na samą myśl o imprezie. Tata obiecał,że postara się nawet o barmana, który będzie im robiła drinki (niestety bez %) a mama pewnie zechce popisać się nowym przepisem na sałatkę, który wynalazła na jakimś zagranicznym forum...
Weszła do domu i jej entuzjazm od razu zgasł. W domu panowała cisza, jakby domownicy pogrążeni byli w żałobie. Westchnęła ciężko. Domyśliła się,że ojciec jak zwykle siedzi w swoim gabinecie a mama pewnie ogląda telewizję. Weszła na piętro i podeszła do drzwi gabinetu. Przyłożyła ucho. Tak, miała rację. Z głębi pokoju było słychać przytłumione jęki maszyny laboratoryjnej. Teodor znów pewnie siedział nad jakimś "niezwykłym odkryciem". Ehh...czasem czuła się jak półsierota. Niby miała ojca, którego kochała i który zapewne kochał tez ją, ale czy można go nazwać ojcem gdy nie interesuje się własnym dzieckiem? Jedyny sposób by z nim porozmawiać to partia szachów lub trudne zadanie z fizyki lub matmy. Inaczej nie miała co liczyć nawet na oklepane "Jak tam w szkole?"....
Poszła do siebie do pokoju. Rzuciła plecak na łóżko i wyjęła z niego plik kartek. Zeszła ponownie na dół i przechodząc przez salon skierowała się do pokoju telewizyjnego. Jej matka, Penelopa siedziała na fotelu oglądając program kulinarny notując przy tym każde słowo wypowiedziane przez starszą kobietę w srebnym ekranie.
- Mamo -zaczęła nieśmiało nie chcąc wystraszyć matki. Penelopa lekko drgnęła i odwróciła się w jej stronę. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, który Tina tak kochała. Matka była najcudowniejszą istotą na ziemi, którą znała i kochała. Zawsze mogła do niej przyjść, pogadać, wyżalić się. To samo robiła Penn - córka była dla niej ostoją. Tina jako małe dziecko uwielbiała kłaść się na stercie poduszek, które znosiła z każdego pokoju i słuchać jak matka gra na skrzypcach. To ją uspokajało, tak jak ciepły głos matki.
- Cześć skarbie, już ze szkoły? Co tam słychać? - Penelopa ściszyła głos w telewizorze i gestem zachęciła córkę by weszła i usiadła na kanapie obok.
- Nie zgadniesz mamo! Dostałam ocenę celującą z tego testu o którym ci mówiłam. Uwierzysz? - Tina aż piszczała z radości dzieląc się z Penn wiadomością. Była dumna jak paw. Penn także była dumna bo objęła córkę mocno i ucałowała w policzek.
- Tina to cudownie.Gratuluję kochanie. Jestem taka z ciebie dumna -Penelopa tuliła córkę jakby to był największy skarb, który miała. W sumie, tak było.
- Mamo...czy teraz będę mogła urządzić imprezę? - spytała dziewczyna uwalniając się z objęć matki - Obiecaliście...
- Oczywiście córciu. Chcesz już dziś?
- Czemu nie? Dziś piątek, każdy jest na chacie już...Jutro Sara miała jechać do kuzynów więc by nie dała radę...
- Dobrze. Daj mi ten sprawdzian, pójdę do ojca, niech dzwoni po tego barmana, którego obiecał a ty idź się szykuj - Penn cmoknęła córkę w czoło, wzięła od niej kartki i poszła na górę. Tina poszła za nią i zniknęła w swoim pokoju. Odpaliła simbooka na telefonie i utworzyła wydarzenie na swojej tablicy, na które zaprosiła kilku znajomych. Po uzyskaniu potwierdzeń, zaczęła się szykować. Penn zajrzała do niej na chwilę oznajmując,że barman będzie za godzinę i poszła do kuchni przygotowywać przekąski. Koło 19stej zaczęli pojawiać się goście. Tina odstrojona w najlepsze ciuszki zeszła na dół, zapuściła bit w stereo i zaczeła się impreza.
Tańce, plotki, flirciki...Typowa impreza nastolatków. Tina bawiła się wyśmienicie a sądząc po uśmiechach goście także. Nagle rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Tina tanecznym krokiem poszła je otworzyć.
- O, siema Bastan - uśmiechnęła się widząc starszego kolegę a zarazem brata jej przyjaciółki. - Już myślałam,że nie przyjdziesz. Sara przyszła już dawno.
- Cześć Tina, przepraszam za spóźnienie, ale musiałem jeszcze załatwić coś dla ojca. - odparł usprawiedliwiająco chłopak. Tina machnęła ręką na znak,że nic się nie stało i zaprosiła go gestem do środka. Weszli oboje do salonu. Bastian zdążył przywitać się z kumplami gdy Tina zawołała ich do ogrodu, gdzie barman popisywał się żonglowaniem butelkami. Po paru drinkach ( z małą ilością % za opłatą pod barem) młodzież poczuła głód. Bastian chcąc się zrehabilitować postanowił iść do kuchni po dodatkową porcję przystawek. Zastał tam Penelopę, robiąca właśnie sałatkę.
-Dobry wieczór pani Larres - przywitał się wchodząc do kuchni. Penn uniosła głowę nie przerywając krojenia papryki i uśmiechnęła się do chłopaka.
-Witaj Bastianie. Głodny?
- Trochę...przyszedłem właśnie po coś do jedzenia bo nam od tych słodkich napojów zaczęło burczeć w brzuchu - też się uśmiechnął i podszedł do kobiety. Nachylił się nad pysznościami stojącymi na blacie i wciągnął głęboko ich aromat - Mmmm ale to wszystko pięknie pachnie...Pani Larres, jest pani mistrzynią gotowania.
- Haha nie przesadzaj chłopcze. To zwykła zapiekanka, trochę kanapek i sałatka francuska...
- Moja mam też lubi gotować. A co to ta sałatka francuska? Wygląda apetycznie - Bastian teatralnie oblizał wargi językiem zerkając na miskę pełną warzyw do których Penelopa dorzuciła uprzednio pokrojoną paprykę.
- A taki nowy przepis. Chcesz spróbować? - zapytała nakładając porcję na talerzyk. Bastian zawahał się chwilę po czym przyjął talerz. Penn nałożyła drugą porcję dla siebie i oboje siedli przy stole. Bastian już po pierwszym kęsie rozpłynął się z zachwytu nad francuskim daniem. Penelopa zarumieniała się słysząc komplement z ust młodzieńca. Rozmawiali tak dłuższą chwilę zajadając się specjałem. Penn ożywiona rozmową opowiadała chłopakowi o swoich koncertach, które dawała będąc jeszcze panną.
Chłopak słuchał jej uważnie.
" Co za kobieta" myślał patrząc na jej uśmiechnięte oblicze. Znał Penn nie od dziś, widział ją kilkakrotnie gdy podrzucała lub odbierała Tinę ze szkoły. Osobiście poznał ją podczas imprezy andrzejkowej w szkole gdy wraz z innymi rodzicami pełniła dyżur opiekuńczy nad rozbawioną młodzieżą. Już wtedy wydała mu się intrygująca. Mimo swoich czterdziestu kilku lat nadal wyglądała młodo i promiennie. Krótkie rude włosy, ciągle wpadające do oczu zaczesywała za ucho. Gdy nad czymś myślała, delikatnie przygryzała dolną wargę lub mruczała coś pod nosem. No i jej talent...Tina raz nagrała matkę, gdy ta dawała popis gry na skrzypcach podczas rodzinnych świąt. Bastian poprosił Tinę o przesłanie filmiku niby w celu pokazania swoim rodzicom. Tak naprawdę uwielbiał wsłuchiwać się w grę Penelopy. Słuchając nagrania wyobrażał sobie ją w długiej czerwonej sukni, stojącą w wielkiej sali, grającą słodką melodię. Aż go przechodziły ciarki...
- Tutaj zniknąłeś! - z myśleń wyrwał go głos Tiny, która właśnie weszła do kuchni. - To my tam przymieramy głodem a wy tutaj się zajadacie plotkując sobie przy tym - zaśmiała się podchodząc do stołu. - Nie zanudził cię ten typek? - spojrzała z ukosa na Bastina.
- Haha nie córciu. Twój kolega to bardzo miły młodzieniec, który w przeciwieństwie do innych mężczyzn potrafi docenić dobra kuchnię i potrawy przyrządzone nie tylko przez jego mamusię - odparła Penn wznosząc oczy do góry. Tina w lot pojęła do czego pije matka i tylko pokręciła głową. Bastian także się domyślił słów pani Larres. Sara wspomniała mu,że rodzice Tiny nie żyją zbyt dobrze ze sobą...
- Bo Bastek to spoko gość, co nie? - zachichotała dając koledze kuksańca w bok - Chodź do ogrodu. Antoś opowiada jakiś nowy dowcip o pingwinach.
- Ten nowy dowcip słyszałem od niego chyba ze sto razy a tak naprawdę ja opowiedziałem mu go pierwszy - oparł Bastian ale podniósł się, podziękował Penn za sałatkę i poszedł za Tiną.
Impreza trwała jeszcze dobre dwie godziny aż wreszcie młodzież zaczęła się rozchodzić. Bastian miał nadzieję jeszcze chwilę pogadać z Penn ale kobieta poszła już spać. Pożegnał się z Tiną i kumplami. Wsiadł do samochodu, poczekał aż jego siostra wyściska się z przyjaciółką i ruszyli do domu. Kładąc się do łóżka ciągle rozmyślał o Penelopie. Nie ważne, że była w wieku jego rodziców. Coś go ciągnęło do tej kobiety. Wiedział,że musi z tym coś zrobić. Tylko co?.....
Ps. Przepraszam za tak dużą ilość tekstu. Jak wspominałam wcześniej, był całkowicie inny zamysł tej historii stąd tak mało zdjęć na początku. Obiecuję,że przy kolejnych odcinkach fotografii pojawi się więcej Dobrej nocy *
Duza ilosc dobrego tekstu to cos co Tygryski lubia najbardziej A tekst jest swietnie napisany - wciagnelo mnie. Do tego poglebione tlo historyjki, jak w dobrej ksiazce, czyli szkic charakterow wystepujacych postaci, ktore poznajemy przez ich mysli i dlalogi, a nie przez zwyczajny opis. W sumie zdjecia fajnie ze byly, ale mogloby ich nie byc, bo namalowalas slowami obrazy, ktore powstaly w mojej wyobrazni dzieki nim, duzo lepsze niz focie Bastian super przystojny w tej fryzurze ale skandal moze byc wielki, bo o ile facet i nastolatka to jest absolutnie akceptowane w dzisiejszych czasach jesli panienka ma juz okolo 17 lat, to uklad odwrotny juz nie bardzo.
Swinstwo meskiego szowinistycznego spoleczenstwa to jest!
Dodatkowo corki nie maja zwyczaju latwo wybaczac matkom, ktore zawlaszczaja sobie najbardziej chodliwe ciacho w okolicy, ktore to ciacho teoretycznie jest dla niej lub jej kolezanek. Ale tak to sie zdarza gdy ma sie piekna matke, ktora mlodo wyglada. Z punktu widzenia nastolatki takie cos powinno byc zakazane prawnie! Matka powinna siedziec w kapciach w domu!
Czekam na wiecej bo jest to swietnie napisane ♥
..no no... , może być ciekawie. Penelopa jest bardzo atrakcyjną kobietą i nic dziwnego, że mogła zawrócić (niechcący) w głowie młodemu chłopakowi.
Marlenko, masz niesamowite pomysły. Świetna historia którą się czyta z dużą ciekawością . Pozdrawiam ciepło i czekam na kolejny gorący rozdział
No! mam nadzieję że coś miłego i ekscytującego autorka naszykuje Penelopie . A w ogóle to nie ma co spisywać życia na straty, tylko trzeba brać i zadbać o swoje ! Penelopa, olej tego męża !
Kilka dni po domówce, Penelopa spędzała czas na mieście. Odwiedziła przyjaciółki, zrobiła zakupy i postanowiła wejść do siłowni. Tina jakiś czas temu wygrała karnet a że w szkole mieli siłownie, oddała go Penelopie. Kobieta stwierdziła,że w sumie przydałby się jej trening no i to zawsze jakaś odskocznia od siedzenia w domu. Przebrała się w szatni z zabrany z domu strój sportowy i weszła na sale. Kilka sprzętów było już zajęte przez osoby w różnym wieku obojga płci. Wypatrzyła wolną bieżnię przy lustrach i ruszyła w jej stronę. Chwilę postała przy pulpicie rozmyślając co tu nacisnąć by nie zepsuć gdy nagle usłyszała za sobą znajomy głos:- Może pomóc?
Odwróciła się i zobaczyła przed sobą uśmiechniętą twarz Bastiana.
-Oh, witaj Bastianie. Szczerzę mówiąc to tak...Nie wiem co tu ustawić a nie chcę popsuć...Pierwszy raz ćwiczę na takim sprzęcie - odparła lekko zmieszana.
- Przy pani figurze to ćwiczenia są zbędne ale rozumiem,że kobiety mają na tym punkcie hopla - zaśmiał się i ustawił jej tryb marszu i czas. Penelopa stanęła na bieżni trochę niepewnie,ale po chwili już pewniej maszerowała po taśmie. Bastian truchtał na bieżni obok i przyglądał się jej zmaganiom.
Po godzinnym treningu i rozmowie przeplatanej wybuchami śmiechu Penelopy poczuli lekki głód. Poszli więc do małego baru na piętrze, gdzie można było posmakować proteinowych przysmaków przyrządzanych przez dietetyka. Zamówili po jogurcie i kontynuowali rozmowę. Bastian opowiadał Penn o swych planach związanych ze sportem, o rodzinie, o planach na wakacje. Słuchała go z uśmiechem na ustach. Tak miło było porozmawiać z kimś młodym, pełnym wigoru i radości życia. Sama opowiedziała parę anegdot z swoich tras koncertowych. Przerwał jej pytaniem o przyczynę zakończenia kariery. Odpowiedz była prosta - rodzina. Najpierw chciała być z Teodorem jak najbliżej, potem poświęciła czas Tinie. Owszem, z początku dawała jeszcze koncerty ale z czasem zgasł w niej młodzieńczy zapał. Bastiana bardzo to smuciło. Stwierdził,że nie powinno się zaniechać tego co się kocha. Penn była zdumiona jego poważnym podejściem. Taki bystry i miły chłopak. Byłby świetnym kandydatem na chłopaka dla Tiny, ale ona już kogoś miała...
-Umie pani pływać? - wypalił Bastian gdy skończyli jeść. Penelopa zaskoczona pytaniem najpierw nie wiedziała co powiedzieć, ale po chwili kiwnęła głową.
- Taaak...a czemu pytasz? - odparła zaskoczona pytaniem.
- Mają tu całkiem fajny basen. Może byśmy popływali? Jest tutaj mały sklepik gdzie można kupić stroje kąpielowe. Pracuje w nim moja znajoma więc może uda się "pożyczyć" dwa kostiumy.
- No w sumie czemu nie...- przytaknęła mu.
Woda w basenie była podgrzewana co spodobało się Penn. Kostium także pasował, chociaż znajoma Bastiana trochę marudziła przed "wypożyczeniem" im kostiumów. Pływali powoli rozkoszując się dotykiem wody i rozmową. Wreszcie Penn trochę zmachana usiadła na brzegu basenu. Bastian podpłynął do niej i ochlapał wodą.
- A co to, syrenka się zmęczyła? - zachichotał chlapiąc wodą. Penn zaśmiała się perliście i oddała mu machając nogą w wodzie. Bastian usiadł obok niej i zaczęli oboje się śmiać. Z boku ktoś mógłby pomyśleć że to przykład idealnych relacji między rodzicem a dzieckiem. Jednak Penn nie czuła się w obecności chłopaka na wiele starszą. Inaczej. Ona nie czuła,że on jest tyle lat od niej młodszy. Bastian też patrzył na nią nie jak na matkę swojej koleżanki tylko jak na rówieśniczkę.
Nagle Bastian przysunął się do Penn i ją objął. Zaskoczona spojrzała w ślad za jego ręką a potem na niego. Jego twarz była niebezpiecznie blisko niej. Chłopak miał przymknięte oczy i usta złożone do pocałunku. Przerażona odsunęła się gwałtownie uwalniając z jego objęć.
-Bastian co ty wyprawiasz! Ludzie patrzą - warknęła na niego oburzona. Taki wstyd i to przy tylu ludziach (całych dwóch)
-Eee...bo ja...bo widzisz.... -Bastianowi nagle zabrakło języka w gębie.
Penelopa nie czekała na odpowiedz. Wstała, poszła do szatni, przebrała się w normalne ubranie i wyszła z siłowni nawet się nie oglądając za siebie.
Do domu wróciła przed wieczorem. Teodor jak zwykle siedział w gabinecie a Tina trajkotała w swoim pokoju przez telefon. Penn wzięła szybki prysznic i położyła się do łóżka zasłaniając się bólem głowy. Długo wierciła się na posłaniu rozmyślając o sytuacji z siłowni. Co też przyszło do głowy temu chłopakowi? Przecież mogłaby być jego matką! Chciał z niej zakpić? Z drugiej strony czy by tak z nią rozmawiał gdybym miał złe intencje? No i przecież był świadomy tego,że gdyby to był jakiś żart poszłaby z tym do jego rodziców. Poczuła,że łapie ją prawdziwy ból głowy. Łyknęła Apap Noc i po chwili zasnęła.
Świetnie piszesz, a ta nowa historyjka jest równie intrygująca jak poprzednia. Biedna Penn, porzuciła karierę i swoje marzenia dla rodziny. Niestety mąż nie kochał jej tak, jak to sobie wyobrażała. Wolał zajmować się swoimi badaniami, a jej jedyną radością wynikająca z tego małżeństwa, była Tina. Nagle zjawił się ktoś, kto ją zauważa, docenia i adoruje, przy nim znowu czuła się jak radosna nastolatka. Przeraziła się swoich reakcji, bo to młody człowiek, w wieku jej córki. Gdyby był starszy na pewno by się nie wahała okazać mu swoje uczucia. Też uważam, że powinna olać tego męża, ale co zrobi zobaczymy.
Świetnie, świetnie napisane. Nie wspomnę o zdjęciach, które są dobrane idealnie. Szkoda że nie kontynuujesz poprzednio rozpoczetej historii, ale ta wydaje się bardziej ekscytująca! Od samego początku już czułam, że między Penn a przyjacielem jej corki coś będzie. To naprawdę zyciowe - bardzo czesto tak się dzieje. Twój język pisania jest nieziemski - jakbym czytała książkę. Widzę że mąż głównej bohaterki jest podobny do Wiktora z mojego story - też taki noob i no life
Wracając do Twojego story, czekam na dalszy odcinek i domyslam się, że będzie się dużo dzialo.
Mam nadzieje, że nie przerwiesz tego opowiadania!
Buziaki!
Powoli historia relacji miedzy Bastianem i Penn sie rozwija. Dobrze im ze soba, znajduja wspolny jezyk, ale wciaz pozostaje ta nieszczesna roznica wieku.
Czy Penn potrafi wyzwolic sie z konwenansow, nie zwazac na to "co ludzie powiedza" i pojsc za glosem serca? Czy bedzie na tyle odwazna, by stawic czola skandalowi, ktory niewatpliwie wybuchnie?
Czy Bastian wie naprawde czego chce, gdy dla zachcianki zlamie jej zycie?
Bo przyszlosci ta para nie ma. Penn sie zestarzeje i bedzie wygladac na jego babcie, gdy on wciaz bedzie piekny i mlody. No i rzuci ja niewatpliwie. Znam z realu taka historie bardzo podobna. Ta para byla teoretycznie akceptowana, choc wszyscy po cichu litowali sie nad idiota chlopakiem, ktory marnuje sobie zycie, a byl bardzo przystojny, no i nie przepadali za jego zona. W koncu po latach 15 chlopak uciekl od babci w ktora zmienila sie jego niegdys piekna zona w objecia mlodej dziewczyny.
Czyli co? Czy warto stawiac na szali cale zycie dla przelotnego romansu?
Na te pytanie Penn bedzie musiala sobie sama odpowiedziec. No chyba, ze romans bedzie tak tajny, ze zywa dusza sie o tym nie dowie.
No, no! Intrygujący temat! Świetnie opisany, zdjęcia też super! Jestem bardzo ciekawa czy Penn ulegnie młodzieńczemu urokowi Bastiana i wda się z nim w romans, czy jednak "rozsądek" weźmie górę. No i czy ewentualny romans wyjdzie na jaw, jak szybko i jakie będą reakcje i skutki? Ach, tyle pytań, nic tylko czekać na powstałe w Twojej wyobraźni i w Twojej grze odpowiedzi! Pisz dalej kochana!
czyli jednak Penn znalazła pocieszyciela teraz jeszcze przy pierwszym szoku udaje niedostępną, ale prędzej czy później chyba jednak popadnie w zauroczenie. W końcu to coś nowego i odmiennego w jej życiu, do tego niezły komplement dla niej, jeśli tacy młodzi faceci się nią interesują.
Czy też tak czasem macie,że jak próbujecie o czymś zapomnieć to ta myśl usilnie wam się ciśnie do głowy? Próbujecie wymazać krępujące zdarzenie, złe przeczucia czy porażkę a jednak wspomnienie o tym wdziera się wam pod czaszkę i wierci dziurę w mózgu niczym sąsiad wiertarką o 23.00?
Właśnie tak czuła się Penelopa, próbując zapomnieć o incydencie z siłowni. Czym bardziej chciała wymazać z pamięci tamta sytuację, ona wracała niczym bumerang by doprowadzić Penn do migreny. Już nawet gra na skrzypcach nie przynosiła jej ukojenia. Twarz chłopaka pojawiała się przed nią gdy tylko przymknęła wieczorem oczy. Teodor wcale jej nie pomagał zapomnieć o Bastianie. Zamiast tulić żonę w łóżku, wolał tulić swoje nowe odkrycie w postaci zielonkawej brei w słoiku.
Penn postanowiła więc częściej wychodzić na dwór by przewietrzyć umysł i dać odpocząć oczom od oglądania nudnego męża. Koleżanka ostatnio zdradziła jej,że ulicę dalej pobudowano nowy sklep z ekskluzywną odzieżą i dodatkami. Penn skuszona wiadomością o promocji z okazji otwarcia wybrała się na małe zakupy.
Szwędanie się między półkami nie było idealną terapią na poprawienie humoru (!). Penn oglądała ubrania bez większego przekonania. Podeszła do stoiska z bielizną i zaczęła przeglądać zestawy prezentowane na modelach.
-W czymś pomóc? Coś pani doradzić? - nagle nie wiadomo skąd obok niej pojawiła się pucołowata dziewczyna, niewiele starsza od Tiny.
-Eee...czy miałaby pani ten biustonosz w rozmiarze 75D? - bąknęła Penn z nadzieją,że jak da paniusi zadanie to się jej szybko pozbędzie.
Niestety nie spodziewała się,że sprzedawczyni została wyszkolona niczym samuraj i w mgnieniu oka pojawiła się ponownie z biustonoszem o który pytała Penn. Ciężkim westchnieniem Penelopa przywitała ponownie dziewczynę, wzięła od niej bieliznę i podeszła do kosy. Tam inna, również młoda kobieta naliczyła niemałą sumkę i zapakowała komplet w ozdobną torebkę.
Z mieszanymi uczuciami Penn wracała do domu. Humor jej się nie poprawił. Wręcz przeciwnie czuła się zniesmaczona. Weszła do sypialni i przymierzyła zakup. "Po cholerę to kupiłam?" myślała oglądając się w lustrze "Może pokażę się w tym Teodorowi? jeżeli serce mu nie dygnie to może chociaż wacek..."
Teodor akurat siedział w pokoju telewizyjnym oglądając jeden z tych swoich ulubionych a zarazem nudnych (według Penn i Tiny) programów naukowych. Penelopa wślizgnęła się po cichu do pokoju i stanęła między nim a telewizorem wdzięcząc się w nowej bieliźnie.
-Jak ci się podoba mój nowy zakup kochanie? - uśmiechnęła się, kusząco wypinając biodro. Mimo jej nadziei Teodorowi nie dygnęło ani serce ani męskość. Spojrzał na żonę z politowaniem mieszanym ze złością.
-Nie masz już na co wydawać pieniędzy? I to MOICH pieniędzy? Mało masz szmatek w szafie? Dla kogo niby sie tak stroisz co? - warknął na Penn,aż się jej łzy w oczach zakręciły.
-Dla ciebie ty ośle! Jestem twoją żoną a traktujesz mnie jak powietrze! Z gołą **** bym mogła latać po domu a ty i tak na mnie uwagi nie zwrócisz. Obyś sczezł od tych swoich eksperymentów! - wykrzyczała mu prosto w twarz i z płaczem pobiegła na górę.
Rzuciła sie na łóżko i zaszlochała. "Dobrze,że Tiny nie ma w domu" myślała chlipiąc w poduszkę "Wstyd by był gdyby mnie zobaczyła w takim stanie". Penelopa chciała być dla Tiny przykładem kobiety silnej i stabilnej emocjonalnie. Nie wiedziała jednak,że córką widziała co się dzieję miedzy rodzicami i z tego powodu tak chętnie przebywała z matką. Chciała ją wesprzeć i pokazać,że jest ktoś kto ją mocno kocha.
Zmęczona płaczem i bólem głowy, który nadszedł, Penn zasnęła. Sen jaki zesłała jej podświadomość zawstydziłby wszystkie cnotliwe i wierne swym mężom przyjaciółki Penn. Oto we śnie, niczym żywy, pojawił się Bastian. W samych slipkach podszedł do Penelopy, objął ją mocno w pasie i przyciągnął do siebie całując jej twarz. Delikatnie muskał wargami jej skronie, policzki, skubał drżące wargi. Penn wzdychała ociężale z rozkoszy sama nie wiedząc czy pozwolić chłopakowi na więcej czy jednak go odepchnąć. Kolejne poczynania młodzieńca utwierdziły ją że lepiej wybrać to pierwsze. Usta chłopaka zaczęły błądzić po jej gładkiej szyi powoli schodząc ku piersiom. Gniótł je łapczywie ręką i draznił wargami przez materiał. Penn czuła,że zaraz wybuchnie z pożądania. Że zaraz.....
- WRÓCIŁAM! - głos Tiny dochodzący z przedpokoju wyrwał ją gwałtownie z rozkosznego snu.
"Penelopo ty stara pudernico" zbeształa samą siebie podrywając się z łóżka. Narzuciła na siebie ubranie i zeszła do córki. Cały czas czuła jednak na sobie dotyk męskich ust...
"Penelopo ty stara pudernico" rozwaliła mnie swoją samokontrolą xD
co za sny, coś mi się wydaje, że szybko się urzeczywistnią
a skoro mężulek już w żaden sposób nie reaguje na roznegliżowaną Penn, to znak, że coś z nim nie tak, zdecydowanie! do lekarza specjalisty z takim xD
Mąż zakochany w nauce Nic dziwnego, że młody Bastian jest tak kuszącą opcją i pojawia się w gorących snach Też myślę, że niedługo się urzeczywistnią Czekam na kolejne odcinki!
Maz idiota slusznie zasluguje na przyprawienie mu rogow. Malo ze eunuch, to jeszcze skapy!
Podobno zakupy poprawiaja kobietom humor, ale zdaje sie ze w tym wypadku slabo zadzialaly
No to zrobiło się GORĄCO Teodor okazuje się większym idiotą niż na to wygląda. I chyba się nie zdziwię, gdy Penelopa naprawdę wyląduje w łóżku z Bastianem . Nawet, gdyby to miał być chwilowy i krótko trwały romans. Tylko, z drugiej strony, oby to się nie odbiło na stosunkach matki z córką. W końcu nie wiadomo jak zareaguje Tina na wieść, że jej mama ma romans z jej przyjacielem? Może być nieciekawie . Czekam z niecierpliwością na cd .
Wiem z doświadczenia, że zaniedbana kobieta to naprawdę kobieta cierpiąca. I to też pokazuje Twoje story. Smutne a jakie prawdziwe - jak wiele kobiet jest zaniedbanych przez pracoholizm partnerów? Błędem byłaby oczywiście ucieczka w ramiona młodszego Bastiana, na dodatek kogoś kto podoba się córce głównej bohaterki. Problematyczne, lecz pożądanie często bywa silniejsze..
Ciekawa jestem co wydarzy się dalej, robi się gorąco!
Buziaki!
Komentarz
Nie jest on jednak typowym facetem i ma zdecydowana odchylke od normy, bo takowych gosci w realy nieczesto sie spotyka. No moze gdy sa juz po osiemdziesiatce, choc ostatnio dziadzio osiemdziesiecioletni wokalista Rollingstonow doczekal sie dzieciaka z o 30 lat mlodsza zona. Jedno jest dobre ze majac takiego osobnika w domu nie musimy sie martwic, co gosc robi na delegacji. Nalezy mu kupic miniaturowy mikroskop podreczny i spimy spokojnie.
OCZYWISCIE nalezy tez poszukac mezczyzny zastepczego, bo tak przeciez nie mozna zyc!
Mam wrazenie, ze Penelopa jest wlasnie na piec minut przed znalezieniem takowego.
Przewrotnie imie Penelopa to symbol wiernej zony, ktora czekala przedac jakies szmaty przez trzydziesci lat na meza lajdaka Odyseusza, ktory sie szlajal po swiecie i czesto "niechcacy"' po drodze zdarzalo mu sie zapomniec - tak jak u nimfy Kaliope z ktora sobie zyl spoko kilka lat - ze w ogola ma jakas zone. No ja nie wiem, czy jednak nie lepszy jest maz z mikroskopem
a gdzie posadzić drzewo?
zgadzam się z Elą też mi się wydaje, że Penn, znajdzie sobie faceta zastępczego
z tym dzieckiem z mikroskopem to nie takie głupie
and
patatajaj na tęczowej owcy
@ANIA3 do tego iglaste powinnam dopisać^^ Prędzej mi go kosmici zapłodnią niż on ten swój mikroskop
@Anna_vel_annA dziękuję
ODCINEK 1
Tina wracała ze szkoły cała w skowronkach. Test, który ostatnio pisali wypadł jej celująco. Warto było poślęczeć te kilka nocy nad książkami i pozakuwać. Teraz ma argument by rodzice pozwolili jej wyprawić wymarzoną imprezę. Taka była wszak umowa - ona zalicza test pozytywnie, oni dają zgodę na domówkę. Aż zadrżała z podniecenia na samą myśl o imprezie. Tata obiecał,że postara się nawet o barmana, który będzie im robiła drinki (niestety bez %) a mama pewnie zechce popisać się nowym przepisem na sałatkę, który wynalazła na jakimś zagranicznym forum...
Weszła do domu i jej entuzjazm od razu zgasł. W domu panowała cisza, jakby domownicy pogrążeni byli w żałobie. Westchnęła ciężko. Domyśliła się,że ojciec jak zwykle siedzi w swoim gabinecie a mama pewnie ogląda telewizję. Weszła na piętro i podeszła do drzwi gabinetu. Przyłożyła ucho. Tak, miała rację. Z głębi pokoju było słychać przytłumione jęki maszyny laboratoryjnej. Teodor znów pewnie siedział nad jakimś "niezwykłym odkryciem". Ehh...czasem czuła się jak półsierota. Niby miała ojca, którego kochała i który zapewne kochał tez ją, ale czy można go nazwać ojcem gdy nie interesuje się własnym dzieckiem? Jedyny sposób by z nim porozmawiać to partia szachów lub trudne zadanie z fizyki lub matmy. Inaczej nie miała co liczyć nawet na oklepane "Jak tam w szkole?"....
Poszła do siebie do pokoju. Rzuciła plecak na łóżko i wyjęła z niego plik kartek. Zeszła ponownie na dół i przechodząc przez salon skierowała się do pokoju telewizyjnego. Jej matka, Penelopa siedziała na fotelu oglądając program kulinarny notując przy tym każde słowo wypowiedziane przez starszą kobietę w srebnym ekranie.
- Mamo -zaczęła nieśmiało nie chcąc wystraszyć matki. Penelopa lekko drgnęła i odwróciła się w jej stronę. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, który Tina tak kochała. Matka była najcudowniejszą istotą na ziemi, którą znała i kochała. Zawsze mogła do niej przyjść, pogadać, wyżalić się. To samo robiła Penn - córka była dla niej ostoją. Tina jako małe dziecko uwielbiała kłaść się na stercie poduszek, które znosiła z każdego pokoju i słuchać jak matka gra na skrzypcach. To ją uspokajało, tak jak ciepły głos matki.
- Cześć skarbie, już ze szkoły? Co tam słychać? - Penelopa ściszyła głos w telewizorze i gestem zachęciła córkę by weszła i usiadła na kanapie obok.
- Nie zgadniesz mamo! Dostałam ocenę celującą z tego testu o którym ci mówiłam. Uwierzysz? - Tina aż piszczała z radości dzieląc się z Penn wiadomością. Była dumna jak paw. Penn także była dumna bo objęła córkę mocno i ucałowała w policzek.
- Tina to cudownie.Gratuluję kochanie. Jestem taka z ciebie dumna -Penelopa tuliła córkę jakby to był największy skarb, który miała. W sumie, tak było.
- Mamo...czy teraz będę mogła urządzić imprezę? - spytała dziewczyna uwalniając się z objęć matki - Obiecaliście...
- Oczywiście córciu. Chcesz już dziś?
- Czemu nie? Dziś piątek, każdy jest na chacie już...Jutro Sara miała jechać do kuzynów więc by nie dała radę...
- Dobrze. Daj mi ten sprawdzian, pójdę do ojca, niech dzwoni po tego barmana, którego obiecał a ty idź się szykuj - Penn cmoknęła córkę w czoło, wzięła od niej kartki i poszła na górę. Tina poszła za nią i zniknęła w swoim pokoju. Odpaliła simbooka na telefonie i utworzyła wydarzenie na swojej tablicy, na które zaprosiła kilku znajomych. Po uzyskaniu potwierdzeń, zaczęła się szykować. Penn zajrzała do niej na chwilę oznajmując,że barman będzie za godzinę i poszła do kuchni przygotowywać przekąski. Koło 19stej zaczęli pojawiać się goście. Tina odstrojona w najlepsze ciuszki zeszła na dół, zapuściła bit w stereo i zaczeła się impreza.
Tańce, plotki, flirciki...Typowa impreza nastolatków. Tina bawiła się wyśmienicie a sądząc po uśmiechach goście także. Nagle rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Tina tanecznym krokiem poszła je otworzyć.
- O, siema Bastan - uśmiechnęła się widząc starszego kolegę a zarazem brata jej przyjaciółki. - Już myślałam,że nie przyjdziesz. Sara przyszła już dawno.
- Cześć Tina, przepraszam za spóźnienie, ale musiałem jeszcze załatwić coś dla ojca. - odparł usprawiedliwiająco chłopak. Tina machnęła ręką na znak,że nic się nie stało i zaprosiła go gestem do środka. Weszli oboje do salonu. Bastian zdążył przywitać się z kumplami gdy Tina zawołała ich do ogrodu, gdzie barman popisywał się żonglowaniem butelkami. Po paru drinkach ( z małą ilością % za opłatą pod barem) młodzież poczuła głód. Bastian chcąc się zrehabilitować postanowił iść do kuchni po dodatkową porcję przystawek. Zastał tam Penelopę, robiąca właśnie sałatkę.
-Dobry wieczór pani Larres - przywitał się wchodząc do kuchni. Penn uniosła głowę nie przerywając krojenia papryki i uśmiechnęła się do chłopaka.
-Witaj Bastianie. Głodny?
- Trochę...przyszedłem właśnie po coś do jedzenia bo nam od tych słodkich napojów zaczęło burczeć w brzuchu - też się uśmiechnął i podszedł do kobiety. Nachylił się nad pysznościami stojącymi na blacie i wciągnął głęboko ich aromat - Mmmm ale to wszystko pięknie pachnie...Pani Larres, jest pani mistrzynią gotowania.
- Haha nie przesadzaj chłopcze. To zwykła zapiekanka, trochę kanapek i sałatka francuska...
- Moja mam też lubi gotować. A co to ta sałatka francuska? Wygląda apetycznie - Bastian teatralnie oblizał wargi językiem zerkając na miskę pełną warzyw do których Penelopa dorzuciła uprzednio pokrojoną paprykę.
- A taki nowy przepis. Chcesz spróbować? - zapytała nakładając porcję na talerzyk. Bastian zawahał się chwilę po czym przyjął talerz. Penn nałożyła drugą porcję dla siebie i oboje siedli przy stole. Bastian już po pierwszym kęsie rozpłynął się z zachwytu nad francuskim daniem. Penelopa zarumieniała się słysząc komplement z ust młodzieńca. Rozmawiali tak dłuższą chwilę zajadając się specjałem. Penn ożywiona rozmową opowiadała chłopakowi o swoich koncertach, które dawała będąc jeszcze panną.
Chłopak słuchał jej uważnie.
" Co za kobieta" myślał patrząc na jej uśmiechnięte oblicze. Znał Penn nie od dziś, widział ją kilkakrotnie gdy podrzucała lub odbierała Tinę ze szkoły. Osobiście poznał ją podczas imprezy andrzejkowej w szkole gdy wraz z innymi rodzicami pełniła dyżur opiekuńczy nad rozbawioną młodzieżą. Już wtedy wydała mu się intrygująca. Mimo swoich czterdziestu kilku lat nadal wyglądała młodo i promiennie. Krótkie rude włosy, ciągle wpadające do oczu zaczesywała za ucho. Gdy nad czymś myślała, delikatnie przygryzała dolną wargę lub mruczała coś pod nosem. No i jej talent...Tina raz nagrała matkę, gdy ta dawała popis gry na skrzypcach podczas rodzinnych świąt. Bastian poprosił Tinę o przesłanie filmiku niby w celu pokazania swoim rodzicom. Tak naprawdę uwielbiał wsłuchiwać się w grę Penelopy. Słuchając nagrania wyobrażał sobie ją w długiej czerwonej sukni, stojącą w wielkiej sali, grającą słodką melodię. Aż go przechodziły ciarki...
- Tutaj zniknąłeś! - z myśleń wyrwał go głos Tiny, która właśnie weszła do kuchni. - To my tam przymieramy głodem a wy tutaj się zajadacie plotkując sobie przy tym - zaśmiała się podchodząc do stołu. - Nie zanudził cię ten typek? - spojrzała z ukosa na Bastina.
- Haha nie córciu. Twój kolega to bardzo miły młodzieniec, który w przeciwieństwie do innych mężczyzn potrafi docenić dobra kuchnię i potrawy przyrządzone nie tylko przez jego mamusię - odparła Penn wznosząc oczy do góry. Tina w lot pojęła do czego pije matka i tylko pokręciła głową. Bastian także się domyślił słów pani Larres. Sara wspomniała mu,że rodzice Tiny nie żyją zbyt dobrze ze sobą...
- Bo Bastek to spoko gość, co nie? - zachichotała dając koledze kuksańca w bok - Chodź do ogrodu. Antoś opowiada jakiś nowy dowcip o pingwinach.
- Ten nowy dowcip słyszałem od niego chyba ze sto razy a tak naprawdę ja opowiedziałem mu go pierwszy - oparł Bastian ale podniósł się, podziękował Penn za sałatkę i poszedł za Tiną.
Impreza trwała jeszcze dobre dwie godziny aż wreszcie młodzież zaczęła się rozchodzić. Bastian miał nadzieję jeszcze chwilę pogadać z Penn ale kobieta poszła już spać. Pożegnał się z Tiną i kumplami. Wsiadł do samochodu, poczekał aż jego siostra wyściska się z przyjaciółką i ruszyli do domu. Kładąc się do łóżka ciągle rozmyślał o Penelopie. Nie ważne, że była w wieku jego rodziców. Coś go ciągnęło do tej kobiety. Wiedział,że musi z tym coś zrobić. Tylko co?.....
Ps. Przepraszam za tak dużą ilość tekstu. Jak wspominałam wcześniej, był całkowicie inny zamysł tej historii stąd tak mało zdjęć na początku. Obiecuję,że przy kolejnych odcinkach fotografii pojawi się więcej
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Swinstwo meskiego szowinistycznego spoleczenstwa to jest!
Dodatkowo corki nie maja zwyczaju latwo wybaczac matkom, ktore zawlaszczaja sobie najbardziej chodliwe ciacho w okolicy, ktore to ciacho teoretycznie jest dla niej lub jej kolezanek. Ale tak to sie zdarza gdy ma sie piekna matke, ktora mlodo wyglada. Z punktu widzenia nastolatki takie cos powinno byc zakazane prawnie! Matka powinna siedziec w kapciach w domu!
Czekam na wiecej bo jest to swietnie napisane ♥
..no no...
Marlenko, masz niesamowite pomysły. Świetna historia którą się czyta z dużą ciekawością
ODCINEK 2
Kilka dni po domówce, Penelopa spędzała czas na mieście. Odwiedziła przyjaciółki, zrobiła zakupy i postanowiła wejść do siłowni. Tina jakiś czas temu wygrała karnet a że w szkole mieli siłownie, oddała go Penelopie. Kobieta stwierdziła,że w sumie przydałby się jej trening no i to zawsze jakaś odskocznia od siedzenia w domu. Przebrała się w szatni z zabrany z domu strój sportowy i weszła na sale. Kilka sprzętów było już zajęte przez osoby w różnym wieku obojga płci. Wypatrzyła wolną bieżnię przy lustrach i ruszyła w jej stronę. Chwilę postała przy pulpicie rozmyślając co tu nacisnąć by nie zepsuć gdy nagle usłyszała za sobą znajomy głos:- Może pomóc?
Odwróciła się i zobaczyła przed sobą uśmiechniętą twarz Bastiana.
-Oh, witaj Bastianie. Szczerzę mówiąc to tak...Nie wiem co tu ustawić a nie chcę popsuć...Pierwszy raz ćwiczę na takim sprzęcie - odparła lekko zmieszana.
- Przy pani figurze to ćwiczenia są zbędne ale rozumiem,że kobiety mają na tym punkcie hopla - zaśmiał się i ustawił jej tryb marszu i czas. Penelopa stanęła na bieżni trochę niepewnie,ale po chwili już pewniej maszerowała po taśmie. Bastian truchtał na bieżni obok i przyglądał się jej zmaganiom.
Po godzinnym treningu i rozmowie przeplatanej wybuchami śmiechu Penelopy poczuli lekki głód. Poszli więc do małego baru na piętrze, gdzie można było posmakować proteinowych przysmaków przyrządzanych przez dietetyka. Zamówili po jogurcie i kontynuowali rozmowę. Bastian opowiadał Penn o swych planach związanych ze sportem, o rodzinie, o planach na wakacje. Słuchała go z uśmiechem na ustach. Tak miło było porozmawiać z kimś młodym, pełnym wigoru i radości życia. Sama opowiedziała parę anegdot z swoich tras koncertowych. Przerwał jej pytaniem o przyczynę zakończenia kariery. Odpowiedz była prosta - rodzina. Najpierw chciała być z Teodorem jak najbliżej, potem poświęciła czas Tinie. Owszem, z początku dawała jeszcze koncerty ale z czasem zgasł w niej młodzieńczy zapał. Bastiana bardzo to smuciło. Stwierdził,że nie powinno się zaniechać tego co się kocha. Penn była zdumiona jego poważnym podejściem. Taki bystry i miły chłopak. Byłby świetnym kandydatem na chłopaka dla Tiny, ale ona już kogoś miała...
-Umie pani pływać? - wypalił Bastian gdy skończyli jeść. Penelopa zaskoczona pytaniem najpierw nie wiedziała co powiedzieć, ale po chwili kiwnęła głową.
- Taaak...a czemu pytasz? - odparła zaskoczona pytaniem.
- Mają tu całkiem fajny basen. Może byśmy popływali? Jest tutaj mały sklepik gdzie można kupić stroje kąpielowe. Pracuje w nim moja znajoma więc może uda się "pożyczyć" dwa kostiumy.
- No w sumie czemu nie...- przytaknęła mu.
Woda w basenie była podgrzewana co spodobało się Penn. Kostium także pasował, chociaż znajoma Bastiana trochę marudziła przed "wypożyczeniem" im kostiumów. Pływali powoli rozkoszując się dotykiem wody i rozmową. Wreszcie Penn trochę zmachana usiadła na brzegu basenu. Bastian podpłynął do niej i ochlapał wodą.
- A co to, syrenka się zmęczyła? - zachichotał chlapiąc wodą. Penn zaśmiała się perliście i oddała mu machając nogą w wodzie. Bastian usiadł obok niej i zaczęli oboje się śmiać. Z boku ktoś mógłby pomyśleć że to przykład idealnych relacji między rodzicem a dzieckiem. Jednak Penn nie czuła się w obecności chłopaka na wiele starszą. Inaczej. Ona nie czuła,że on jest tyle lat od niej młodszy. Bastian też patrzył na nią nie jak na matkę swojej koleżanki tylko jak na rówieśniczkę.
Nagle Bastian przysunął się do Penn i ją objął. Zaskoczona spojrzała w ślad za jego ręką a potem na niego. Jego twarz była niebezpiecznie blisko niej. Chłopak miał przymknięte oczy i usta złożone do pocałunku. Przerażona odsunęła się gwałtownie uwalniając z jego objęć.
-Bastian co ty wyprawiasz! Ludzie patrzą - warknęła na niego oburzona. Taki wstyd i to przy tylu ludziach (całych dwóch)
-Eee...bo ja...bo widzisz.... -Bastianowi nagle zabrakło języka w gębie.
Penelopa nie czekała na odpowiedz. Wstała, poszła do szatni, przebrała się w normalne ubranie i wyszła z siłowni nawet się nie oglądając za siebie.
Do domu wróciła przed wieczorem. Teodor jak zwykle siedział w gabinecie a Tina trajkotała w swoim pokoju przez telefon. Penn wzięła szybki prysznic i położyła się do łóżka zasłaniając się bólem głowy. Długo wierciła się na posłaniu rozmyślając o sytuacji z siłowni. Co też przyszło do głowy temu chłopakowi? Przecież mogłaby być jego matką! Chciał z niej zakpić? Z drugiej strony czy by tak z nią rozmawiał gdybym miał złe intencje? No i przecież był świadomy tego,że gdyby to był jakiś żart poszłaby z tym do jego rodziców. Poczuła,że łapie ją prawdziwy ból głowy. Łyknęła Apap Noc i po chwili zasnęła.
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
http://ktosiksims.tumblr.com
Wracając do Twojego story, czekam na dalszy odcinek i domyslam się, że będzie się dużo dzialo.
Mam nadzieje, że nie przerwiesz tego opowiadania!
Buziaki!
Czy Penn potrafi wyzwolic sie z konwenansow, nie zwazac na to "co ludzie powiedza" i pojsc za glosem serca? Czy bedzie na tyle odwazna, by stawic czola skandalowi, ktory niewatpliwie wybuchnie?
Czy Bastian wie naprawde czego chce, gdy dla zachcianki zlamie jej zycie?
Bo przyszlosci ta para nie ma. Penn sie zestarzeje i bedzie wygladac na jego babcie, gdy on wciaz bedzie piekny i mlody. No i rzuci ja niewatpliwie. Znam z realu taka historie bardzo podobna. Ta para byla teoretycznie akceptowana, choc wszyscy po cichu litowali sie nad idiota chlopakiem, ktory marnuje sobie zycie, a byl bardzo przystojny, no i nie przepadali za jego zona. W koncu po latach 15 chlopak uciekl od babci w ktora zmienila sie jego niegdys piekna zona w objecia mlodej dziewczyny.
Czyli co? Czy warto stawiac na szali cale zycie dla przelotnego romansu?
Na te pytanie Penn bedzie musiala sobie sama odpowiedziec. No chyba, ze romans bedzie tak tajny, ze zywa dusza sie o tym nie dowie.
and
patatajaj na tęczowej owcy
ODCINEK 3
Czy też tak czasem macie,że jak próbujecie o czymś zapomnieć to ta myśl usilnie wam się ciśnie do głowy? Próbujecie wymazać krępujące zdarzenie, złe przeczucia czy porażkę a jednak wspomnienie o tym wdziera się wam pod czaszkę i wierci dziurę w mózgu niczym sąsiad wiertarką o 23.00?
Właśnie tak czuła się Penelopa, próbując zapomnieć o incydencie z siłowni. Czym bardziej chciała wymazać z pamięci tamta sytuację, ona wracała niczym bumerang by doprowadzić Penn do migreny. Już nawet gra na skrzypcach nie przynosiła jej ukojenia. Twarz chłopaka pojawiała się przed nią gdy tylko przymknęła wieczorem oczy. Teodor wcale jej nie pomagał zapomnieć o Bastianie. Zamiast tulić żonę w łóżku, wolał tulić swoje nowe odkrycie w postaci zielonkawej brei w słoiku.
Penn postanowiła więc częściej wychodzić na dwór by przewietrzyć umysł i dać odpocząć oczom od oglądania nudnego męża. Koleżanka ostatnio zdradziła jej,że ulicę dalej pobudowano nowy sklep z ekskluzywną odzieżą i dodatkami. Penn skuszona wiadomością o promocji z okazji otwarcia wybrała się na małe zakupy.
Szwędanie się między półkami nie było idealną terapią na poprawienie humoru (!). Penn oglądała ubrania bez większego przekonania. Podeszła do stoiska z bielizną i zaczęła przeglądać zestawy prezentowane na modelach.
-W czymś pomóc? Coś pani doradzić? - nagle nie wiadomo skąd obok niej pojawiła się pucołowata dziewczyna, niewiele starsza od Tiny.
-Eee...czy miałaby pani ten biustonosz w rozmiarze 75D? - bąknęła Penn z nadzieją,że jak da paniusi zadanie to się jej szybko pozbędzie.
Niestety nie spodziewała się,że sprzedawczyni została wyszkolona niczym samuraj i w mgnieniu oka pojawiła się ponownie z biustonoszem o który pytała Penn. Ciężkim westchnieniem Penelopa przywitała ponownie dziewczynę, wzięła od niej bieliznę i podeszła do kosy. Tam inna, również młoda kobieta naliczyła niemałą sumkę i zapakowała komplet w ozdobną torebkę.
Z mieszanymi uczuciami Penn wracała do domu. Humor jej się nie poprawił. Wręcz przeciwnie czuła się zniesmaczona. Weszła do sypialni i przymierzyła zakup. "Po cholerę to kupiłam?" myślała oglądając się w lustrze "Może pokażę się w tym Teodorowi? jeżeli serce mu nie dygnie to może chociaż wacek..."
Teodor akurat siedział w pokoju telewizyjnym oglądając jeden z tych swoich ulubionych a zarazem nudnych (według Penn i Tiny) programów naukowych. Penelopa wślizgnęła się po cichu do pokoju i stanęła między nim a telewizorem wdzięcząc się w nowej bieliźnie.
-Jak ci się podoba mój nowy zakup kochanie? - uśmiechnęła się, kusząco wypinając biodro. Mimo jej nadziei Teodorowi nie dygnęło ani serce ani męskość. Spojrzał na żonę z politowaniem mieszanym ze złością.
-Nie masz już na co wydawać pieniędzy? I to MOICH pieniędzy? Mało masz szmatek w szafie? Dla kogo niby sie tak stroisz co? - warknął na Penn,aż się jej łzy w oczach zakręciły.
-Dla ciebie ty ośle! Jestem twoją żoną a traktujesz mnie jak powietrze! Z gołą **** bym mogła latać po domu a ty i tak na mnie uwagi nie zwrócisz. Obyś sczezł od tych swoich eksperymentów! - wykrzyczała mu prosto w twarz i z płaczem pobiegła na górę.
Rzuciła sie na łóżko i zaszlochała. "Dobrze,że Tiny nie ma w domu" myślała chlipiąc w poduszkę "Wstyd by był gdyby mnie zobaczyła w takim stanie". Penelopa chciała być dla Tiny przykładem kobiety silnej i stabilnej emocjonalnie. Nie wiedziała jednak,że córką widziała co się dzieję miedzy rodzicami i z tego powodu tak chętnie przebywała z matką. Chciała ją wesprzeć i pokazać,że jest ktoś kto ją mocno kocha.
Zmęczona płaczem i bólem głowy, który nadszedł, Penn zasnęła. Sen jaki zesłała jej podświadomość zawstydziłby wszystkie cnotliwe i wierne swym mężom przyjaciółki Penn. Oto we śnie, niczym żywy, pojawił się Bastian. W samych slipkach podszedł do Penelopy, objął ją mocno w pasie i przyciągnął do siebie całując jej twarz. Delikatnie muskał wargami jej skronie, policzki, skubał drżące wargi. Penn wzdychała ociężale z rozkoszy sama nie wiedząc czy pozwolić chłopakowi na więcej czy jednak go odepchnąć. Kolejne poczynania młodzieńca utwierdziły ją że lepiej wybrać to pierwsze. Usta chłopaka zaczęły błądzić po jej gładkiej szyi powoli schodząc ku piersiom. Gniótł je łapczywie ręką i draznił wargami przez materiał. Penn czuła,że zaraz wybuchnie z pożądania. Że zaraz.....
- WRÓCIŁAM! - głos Tiny dochodzący z przedpokoju wyrwał ją gwałtownie z rozkosznego snu.
"Penelopo ty stara pudernico" zbeształa samą siebie podrywając się z łóżka. Narzuciła na siebie ubranie i zeszła do córki. Cały czas czuła jednak na sobie dotyk męskich ust...
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
co za sny, coś mi się wydaje, że szybko się urzeczywistnią
a skoro mężulek już w żaden sposób nie reaguje na roznegliżowaną Penn, to znak, że coś z nim nie tak, zdecydowanie! do lekarza specjalisty z takim xD
and
patatajaj na tęczowej owcy
oglądam, kibicuję a zdjęcia z tematyką dorosłą bardzo smakowite
Podobno zakupy poprawiaja kobietom humor, ale zdaje sie ze w tym wypadku slabo zadzialaly
Ciekawa jestem co wydarzy się dalej, robi się gorąco!
Buziaki!