Bardzo lubię te miny Megan Też myśle, że może jak Dawid zostanie z pieluchami to przestanie być tak miodnie zaś złośliwa siostra być może na taki moment czeka ale póki co widać, że za wiele nie wskóra. A może Christina odmieni się przez uskrzydloną miłość swojego życia ?
Jak widzę, na razie akcja nabiera tępa Meg i Daviid tworzą zgraną parę, niedługo ma się pojawić dziecko, bo raczej wątpie,że z tym brzuchem to przeziębienie, chyba, że jakaś poważniejsza choroba ? tylko jedna osoba może przerwać tą sielankę Chris.
Zastanawiam się co będzie dalej, tym bardziej, że wychodzę z założenia, że dzieci nie rodzą się złe, na to kim się staja ma wpływ wiele czynników, ciekaw jestem Christiny i jej wersji wydarzeń z dzieciństwa, bo jak na razie znam tylko stronę tego jak widziała to mała Meg, skąd taka niestałość uczuciowa u tak młodej osoby, takie wyrachowanie, czemu te kradzieże miały służyć, jak dla mnie to prawie wołanie o pomoc. Ciekawa rodzinka, chętnie poczytam o niej dalej
Zdjęcia piękne, simy wyglądają wspaniale
Związek Christiny z Marianem "Mario" rozkwitał. Przy nim czuła się doceniona i kochana. Spotykali się już od dłuższego czasu ale zawsze gdzieś na mieście lub w hotelu. Chris nie chciała sprowadzać nowego faceta do domu bo Meg ostatnio była jakaś drażliwa i nawet Dawid starał się jej schodzić z oczu. Jednak czuła,że z Mario to nie przypadkowa znajomość jak z Marco. To coś więcej. Coś co może się przerodzić w coś...poważnego? Chyba tak... Postanowiła więc przedstawić nowego chłopaka rodzince. Spotkała się jak zwykle z Mario na mieście i po obiedzie we włoskiej knajpie ruszyli do domu Wood'ów. Już w trasie Chris dostała sms'a od Meg,że są na zakupach.
"No cóż, będziemy mieś chwilę dla siebie " - pomyślała Chris gdy podjechali pod dom.
Wzięli sobie po zimnym napoju i wyszli do ogrodu. Dzień był słoneczny i piękny. Rozsiedli się na ławeczce i gruchali do siebie czule. Mario obsypywał ją komplementami patrząc w jej jasne oczy. Całował po dłoniach szepcząc jak bardzo mu na niej zależy. Chris rozpływała się pod jego czułym dotykiem. Wierzyła w jego słowa, a może chciała wierzyć?
W tym samym czasie wrócili Meg i Dawid. Niosąc torby z zakupami paplali wesoło. Dziś Meg czuła się znacznie lepiej. Zapisała się do lekarza na następny dzień bo bóle brzucha nie dawały jej spokojnie spać po nocach. Rzucili wszystko na blat kuchenny i zaczęli rozpakowywać sprawunki. Meg kazała Dawidowi pochować spożywkę do szafek a sama zaniosła ręczniki do łazienki.
Układając rolki w szafie kątem oka dostrzegła Chris z jakimś mężczyzną w ogrodzie. Jego sylwetka wydawała się jej dziwnie znajoma..."Czyżby..."-pomyślała i zostawiając resztę zakupów na podłodze ruszyła w stronę wyjścia na taras.
-Dokąd lecisz? - zapytał Dawid, wychodząc akurat z kuchni
-Eee...zauważyłam,że Chris siedzi z jakimś facetem w ogrodzie...Chciałam się przywitać...
-Ooo nowy szwagier? To idę z tobą.
Wyszli razem do ogrodu. Dawid chichotał o nowym "chłoptasiu" szwagierki, lecz gdy dotarli na miejsce mina mu zrzedła...
- Ty?! - krzyknął zaskoczony i wkurzony na widok chłopaka. Ten oderwał się od Chris i spojrzał na przybyłych. Jego mina także wyrażała wielkie zdumienie.
-Dawid? Meg.... - spojrzał na Meg, która stała zakłopotana. Nastało niezręczne milczenie a atmosfera stała się gęsta,że można by ją nożem kroić.
- To wy się znacie? Ot niespodzianka! - Chris uśmiechnę się na widok siostry i Dawida.
- Jakby to powiedzieć...znamy się jeszcze ze studiów...bo widzisz Chris...- Meg próbowała jakoś rozluźnić atmosferę ale Dawid przerwał jej swoim wybuchem.
- Jak śmiesz pokazywać się moim domu ty cwelu!
- Odwal się. Przyszedłem tu na zaproszenie Chris.
-To mój dom i nie życzę sobie oglądać tu twojej mordy!
-Ej Dawid nie nakręcaj się! Mario to mój chłopak!
Dawid aż poczerwieniał ze złości. Meg zaś stała cicho. W głowie miała mętlik. Mario patrzył na nich. W nim także rosła wściekłość, ale zamiast zaatakować zaśmiał się.
-Widzę, że jednak się pobraliście. No Dawidzie muszę ci pogratulować żony. Wybacz Meg, ale tobie męża nie pogratuluję. Mogłaś mieć lepsze...- nie dokończył bo Dawid przyfasolił mu w nos.
-DOŚĆ! - wrzasnęła Chris i ujęła Mario za twarz. Na szczęście Dawid nie złamał mu nosa. - Nie wiem, co między wami zaszło na studiach, ale nie życzę sobie być tak traktował mojego faceta. Mario, wychodzimy. - wstali i skierowali się w stronę domu. Po chwili było słychać ryk silnika samochodu.
Meg jakby obudziła się z letargu. Spojrzała na Dawida i odwróciła się pięcie w kierunku drzwi tarasowych. Jej mąż natomiast ruszył ku barku stojącym nad basenem. Sięgnął do wbudowanej lodówki i wyjął sobie %%. Nalał do szklanki i łyknął zawartość jednym łykiem. Zakrztusił się, odchrząknął i dopił alkohol.
Meg w tym czasie wzięła pęk kluczy z szuflady i zeszła do piwnicy. W jednym z pomieszczeń stały zakurzone, stare kartony. To rzeczy, które przywieźli gdy się sprowadzili. Część nie została rozpakowana bo nie mieli na nie miejsca lub nie pasowała do wystroju domu. Kucnęła przy pudle z napisem "studia" i zaczęła w nim grzebać. Stara drużynowa bluzka Dawida, jej karta bibliotekarska, plakaty dawnych ulubionych zespołów i wreszcie ona - książka pamiątkowa. Sięgnęła po nią i po album ze zdjęciami z czasów studenckich. Zamknęła za sobą drzwi i poszła do sypialni. Usiadła przed kominkiem i zaczęła przeglądać księgę pamiątkową.
Pogładziła drewnianą okładkę. Każdy student robił sobie taką księgę i dawał znajomym by mu się wpisywali. To miała być pamiątka na dalsze lata. Ich książkę wykonali razem. Meg zakupiła papier czerpany a Dawid wykonał okładkę na której wypalił ich imiona. Zajrzała do środka. Papier lekko ściemniał pod wpływem wilgoci i kurzu ale napisy były wyraźne. Życzenia wspólnej przyszłości, jakieś zbereźne wierszyki, gratulacje z okazji zdania egzaminów, numery telefonów...Gładziła dłonią każdą stronę przypominając sobie twarze przyjaciół z tamtych lat. Z niektórymi mieli dalej kontakt. Inni wyjechali za granicę lub zmienili adresy zamieszkania. Ktoś nawet zmarł.
Odłożyła książkę i sięgnęła po album. Otworzyła na pierwszej stronie i spojrzała na samą siebie. Ze starej fotografii uśmiechała się do niej Megan w grubym warkoczu i okularach na nosie. Pamięta kto zrobił jej to zdjęcie - Lucy McDonegal - jej współlokatorka, najlepsza przyjaciółka i wtedy fotograf studenckiej gazetki. Przerzucała karty spoglądając na kolejne zdjęcia. Jakaś impreza, wycieczka, jakieś obce twarze, tu zaraz ktoś znajomy, wreszcie jej zdjęcie z Dawidem zaraz po meczu piłki nożnej. Grali wtedy z drużyną z innego miasta. Meg, która została wciągnięta przez Lucy do redakcji gazetki miała napisać relację z meczu. Po wygranej dla gospodarzy podeszła do kapitana drużyny, którym wtedy był Dawid by udzielić z nim wywiadu. Wtedy właśnie Lucy cyknęła im zdjęcie. Z każdą stroną zdjęć z ich obliczem było więcej. Meg uśmiechała się na wspomnienie tych wszystkich chwil przeżytych z Dawidem podczas studiów.
Naglę ręka jej zadrżała. Dotarła do końca albumy. Między okładką a ostatnią stroną wsunięta była koperta. Meg wzięła ją do ręki i wyciągnęła z niej kilka zdjęć. Nabrała głęboko powietrza. Na zdjęcia znów była ona, ale zamiast Dawida, obok niej widniał Mario...W czułym uścisku na błoniach akademiku, podczas wypadu z innymi studentami do pobliskiego browaru, na jakiejś dyskotece. Patrzyła na zdjęcia a jej usta mimowolnie się uśmiechały. Przymknęła oczy. Mario...Był taki czuły. Wielbił ją niczym boginię. Zawsze był blisko, zawsze wspierał dobrym słowem...
Nie usłyszała nawet jak Dawid wszedł do pokoju.
-Co robisz? - spytał widząc żonę pogrążoną w myślach. Meg poderwała się gwałtownie próbując zebrać zdjęcia. Niestety wszystko wysypało się z jej rak i rozsypało po podłodze. Dawid sięgnął po zdjęcie, które spadło u jego stóp. Spojrzał na nie a jego oczy znów pociemniały.
- A więc to tak. Na wspominki cię wzięło. I to o kim. O NIM? - wrzasnął na żonę pokazując jej zdjęcie gdzie obejmowała się z Mario - Co, pewnie się ucieszyłaś na jego widok? Dawna miłość wpadła w odwiedziny? Kolanka ci zmiękły z podniecenia na jego widok?
- Dawid o czym ty bredzisz? Przecież byłam tak samo zaskoczona jak ty. Chris mi nie mówiła z kim się spotyka obecnie. - próbowała się bronić, ale Dawid był wściekły jak nigdy przedtem.
- Nie chrzań! A może to specjalnie co? Może go spotkałaś na mieście i ukartowaliście to wszystko co?
- Co takiego? Ty chyba nie wiesz co mówisz! Dawid, jestem twoją żoną. Kocham cię!
- Kłamiesz! Gdyby tak było nie siedziałabyś teraz i nie rozczulała się nad starymi zdjęciami! A może...może żałujesz że to nie on jest twoim mężem co? Może wolałabyś być teraz jego żoneczką i dawać mu się poklepywać po tyłku jak jakaś łatwa...
Trzask. Megan nie wytrzymała i uderzyła go w twarz. Spojrzał zaskoczony. Usta miała zaciśnięte w cieniutką kreseczkę a oczy zamglone od łez.
-Gdybym go nadal kochała to bym teraz mieszkała z nim a nie z tobą. Przysięgałam ci miłość bo cię kocham. Jeżeli przez te kilka lat jeszcze to do ciebie nie dotarło to znaczy, że to ty nie kochasz mnie! - wyrzuciła z siebie i z płaczem wybiegła z pokoju. Dawid słyszał jak zamknęła się w łazience, ale nie poszedł za nią. Policzek piekł nadal. Spojrzał na zdjęcia walające się po podłodze. Zebrał je i wrzucił do kominka. Potem zszedł na dół, wsiadł do samochodu i pojechał na miasto. Musiał się napić czegoś mocniejszego..
Ps. Przepraszam,że tak dużo tekstu a tak mało zdjęć, ale najpierw był pomysł na inną treść a potem się pozmieniało i zabrakło część fotografii. Jak będzie chwila by pograć w Simy to uzupełnię
Super odcinek! Tyle akcji! Jestem ciekawa, czy sprawy się wyprostują i obie pary będą wiodły szczęśliwe życie, czy odżyje stara miłość ze studiów, albo niesłuszna zazdrość Dawida będzie psuć jego małżeństwo? Świetnie poprowadziłaś fabułę, jestem ciekawa jak powiedziesz to dalej. Mam nadzieję, że nie karzesz nam długo czekać na kolejny odcinek
Ewa ma rację, taka ślepa nienawiść może zepsuć wszystko . Miejmy nadzieję że David się opamięta. Świetna fabuła i bardzo wartka akcja. W takim krótkim momencie wydarzyło się tak wiele. Widać że chłopaki się nie lubią, ciekawa jestem co takiego wydarzyło się w tamtych, studenckich czasach?
Bardzo fajnie piszesz. Czekam na cd. Pozdrawiam serdecznie.
wszyscy obstawiali, że to Chris będzie powodem rozpadu ich małżeństwa i drzazgą, a tu jak widać jeśli tak dalej pójdzie, to oni sami do tego doprowadzą, bez pomocy wyszła na jaw gwałtowniejsza strona Dawida, zazdrość bywa ogłupiająca, mam nadzieję, że w końcu przejrzy na oczy i zawalczy o ukochaną, szczególnie, że wydaje mi się, iż szykuje się młody członek rodziny
Zazdrosc oglupia co widac na przykladzie Dawida. Ale z drugiej strony nie ma milosci bez zazdrosci, a pogodzenie po klotniach czasem odnawia namietnosc, ktora powoli zanika w rutynie malzenstwa. Wiec tak czarno tego nie widze. Ale jesli Dawid nie pojdzie w pore po rozum do glowy, to jest duza szansa, ze jego zona go mocno znielubi i bedzie musial sie mocno postarac by to zmienic. Zazdrosc o przeszlosc jest jedna z najglupszych form zazdrosci. No chyba, ze dla Dawida to dogodny pretekst zy znow byc wolnym strzelcem, ale faceci az tak przebiegli raczej nie sa.
Twoi aktorzy sa swietni! ♥
Przeczytalam cala historie od poczatku. Zdjecia sa zabojcze, a miny?! Uwielbiam! Bardzo pocieszne. Historia jest ciekawa i w niektorych momentach bardzo zabawna. UWIELBIAM TWOICH AKTOROW! . Ciekawe co jeszcze siostra przyniesie na biedna Meg? Chris wydaje sie egoistyczna i pewna siebie, ale kto wie, jaka jest prawda? Moze tak naprawde jest inna, w srodku? Ciekawe do czego do doprowadzi, mam tylko nadzieje ze Meg nie rozstanie sie ze swoim mezem, bo pasuja do siebie IDEALNIE. Sentymenty, kazdy prawie wraca do wspomnien. Dawid na pewno to zrozumie
Pozdrawiam cieplutko
Mocne. Zaskakujące zwroty, od początku wydawało się,że to siostra coś namiesza a teraz mam wrażenie,że Dawid może się okazać czarnym charakterkiem bo jak dla nie taka zazdrość albo raczej zawiść to nie dowód miłości a przeciwnie no ale może się mylę... Z drugiej strony, kto wie może ostatecznie to ci "żli" okażą się 'dobrymi' ? Nie zdziwie się bo w tym story chyba wszystko jest możliwe.
@Anilewe89@wielokropka777@ANIA3@kreatora@toangiee@SimDels dziękuję Wam serdecznie za te miłe komentarze. Cieszę się,że historia rodziny Wood się podoba. Postawiliście mnie jednak w kropce. Otóż, w tym momencie miałam ochotę przerwać ta historię bo się pomysły wypaliły. Myślałam czy by jej nie "zamrozić" na jakiś czas. Przyznam,że w głowie kiełkuje mi pomysł na coś nowego, ale teraz nie wiem co robić. Czy kontynuować dalej historię o Wood'ach czy dać sobie póki co spokój i zacząć coś nowego? Zdradzić mogę,że w nowej wystąpiłaby jedna osoba z obecnej historyjki i sim jednego z użytkowników ( o ile uda mi się go przygarnąć Co mi doradzicie?
Przeczytałam resztę jednym tchem. Takiego zwrotu się nie spodziewałam. Wszystkiego ale nie takiej akcji ze strony Dawida. Przykro patrzeć jak związek simów :P wisi na włosku.
Jeśli chodzi o historię to bym powiedziała - idź za weną. Może pomysł na dalszy ciąg wyniknie całkiem niespodziewanie a na siłę to nie ma co się zmuszać do pisania.
Powodzenia
Sprobuj wymyslic zakonczenie do tego co tu pisalas - takie w streszczeniu i przekieruj tez akcje na te jedna osobe ktora wyladuje w nowym opowiadaniu. Jesli to bedzie ten chlopak Mario naprzyklad to napisz jakby to byla jego wypowiedz - Wyjechalem z tego miasteczka i zostawilem wszystko za soba Nie chcialem psuc malzenstwa czy cos w tym rodzaju. W zasadzie kazda osoba z Twojej historii ktora przeniesiesz do nowej moze jakis tam pretekst znalezc do przeprowadzki ) No a potem jesli bedziesz miala inych glownych autorow to konczysz zostalem sasiadem/sasiadka takiej pary albo takiego goscia czy dziewczyny i mozesz juz jedhac dalej na luzie - wlasciwie jedna fotka tego ktorego przenosisz do nowego opowiadania do tego wstepu starczy.
I jak najbardziej pisz nowe - na sile to i zabawy z gry nie ma, a i pisanie i dobieranie fotek staje sie meka , a to ma byc przyjemnosc ♥
...A jeśli chcesz tak czy inaczej kontynuować to story choćby w dalszej przyszłości a jednocześnie masz ochotę zacząć nowe to otwórz nowy temat z nowym story a to na razie pozostaw. Lub użyj takiego chwytu jak wspomniała Ela w zależności od tego jak ci wygodniej i na ile nowe story da się połączyć z tym.
na kontynuację zawszę będę czekać niecierpliwie, ale co będziesz tworzyć zależy od Ciebie, rób to, co sprawia Ci przyjemność i nie patrz na resztę życzę powodzenia i weny twórczej!
Dalsza część opowiadania super, nie zamykaj sobie możliwości kontynuacji, może jeszcze będziesz chciała kiedyś wrócić do tego opowiadanka, jeżeli nie czujesz się na siłach zrób sobie przerwę. Do nowego scenariusza możesz przejść gładko i z tej historyjki, w końcu może ona być tylko marzeniem sennym jakiegoś sima, filmem, który oglądał w simowej telewizji, lub też nowa akcja może rozgrywać się ileś km dalej w odległym mieście Wątek tej rodziny pozostaw niedomknięty, jak przyjdą pomysły powrócisz do historii
Melciku, może zrób "niespodziewany zwrot akcji - pożar albo inny kataklizm, z którego uchodzi z życie wybrany bohater. I może często odwołuj się w nowej historyjce do tej starej - przytaczając jakieś fakty.
Przywiązałam się jednak do tej twojej parki sióstr. No i David bardziej mi się podoba niż Mario, więc mam nadzieję, że nie na Mario skupisz swoją uwagę
Kochani dziękuję za rady. Miło,że mogę na Was liczyć. Póki co zostawię tą historię otwartą. Może z czasem wpadnie mi do głowy jakiś pomysł. W nowej historii nie będzie postaci z tej jako oni sami tylko jeden z Simów,ale jako zupełnie nowa osoba
Odcinek świetny i zarazem zaskakujący, bo nie spodziewałam się, że Mario będzie przyczyną nieporozumień pomiędzy Meg a Dawidem. Sądziłam, że to raczej Chris wywinie im jakiś numer. Choć w sumie nieświadomie wywinęła, bo przyprowadziła byłego chłopaka siostry. Dawid szaleje zaślepiony zazdrością, mam nadzieję, że się opamięta.
Zostaw historyjkę otwartą może do niej jeszcze wrócisz, bardzo fajnie się ją czytało.
W takim razie czekam na nowe opowiadanie.
Mam nadzieję, że najdzie Cię wena, żeby kontynuować tą historię, bo jest świetna A jak masz inny pomysł i chcesz odetchnąć od tej rodzinki, to śmiało zakładaj nowy wątek i przedstawiaj nam nową historię, wszyscy z chęcią się z nią zapoznamy
Kochani cieszę się,że historia rodziny Wood Wam się tak spodobała. Szanse na jej kontynuacje są marne, ale może kiedyś... Póki co przedstawiam Wam kolejną historię, tym razem rodziny Larres. W głównym zamyśle ta historia miała być inna. Miała być o losach zbuntowanej nastolatki, jednakże jak sami wiecie gra lubi płatać figle, i tak niewinna rozmowa dwójki simów miała duży wpływ na całokształt tej historii zmieniając ją nieodwracalnie. Dziś zapraszam na prolog, dość nieskładny, ale to tylko zarys rodzinki. Mam nadzieję,że dalsze odcinki Was zaciekawią tak jak sama rodzina Larres. Zapraszam i pozdrawiam
RODZINA LARRES
PROLOG
Teodor Larres od dziecka fascynował się nauką. W wieku sześciu lat otrzymał swój pierwszy zestaw 'Małego Chemika" i od tamtej pory nic więcej się dla niego nie liczyło prócz eksperymentów, liczb i wynalazków. Jego rodzice początkowo byli dumni z tak inteligentnego syna. Któż nie chciałby mieć dziecka, które zamiast wagarować, palić trawkę czy zadawania się z półświatkiem woli czytać książki naukowe i pilnie się uczyć? Z czasem jednak ta miłość do nauki zaczęła trochę przeszkadzać Teodorowi. To znaczy, on w tym nie widział nic złego lecz znajomi i rodzina powoli miała go za czubka. Nadszedł też czas gdy mężczyzna powinien się ożenić, spłodzić syna, wybudować dom itd...Teodor osobiście takich potrzeb nie miał i nie czuł parcia do żeniaczki ale rodzice zdecydowali za niego - ma sobie znaleźć żonę i koniec kropka. Chcąc nie chcąc kochany syn musiał rozejrzeć się wreszcie za kandydatką na żonę. Okazja trafiła się szybciej niż myślał. Pracując w laboratorium, jako młody acz objecujący naukowiec, Todor często brał udział w konferencjach i imprezach dla wybitnych uczonych. Na jednej za takich imprez swój recital miała niejaka Penelopa Luzz - młoda, utalentowana skrzypaczka. Kobieta nawet wpadła w oko Teodorowi więc postanowił się z nią umówić, a potem drugi raz i trzeci. Czy się zakochał? Nieee...jednak bardzo polubił Penelopę i wiedział,że ona jego też, a że ze swoim ukochanym mikroskopem dzieci nie mógł mieć pewnego pięknego dnia podczas partyjki w szachy, oświadczył się swojej wybrance. Pobrali się wkrótce potem.
Jednak jak to wiecie z doświadczenia lub obserwacji, nie zawsze w małżeństwie wszystko się układa. Już w parę miesięcy po ślubie Penelopa odkryła,że jej mąż bardziej kocha swą pracę niż ją. Późne powroty do domu, zamykanie się w gabinecie, chłodny stosunek do żony...tak, tak, Teodora nie można było nazwać mężem idealnym. Nawet narodziny córki nie sprawiły,że stał się bardziej rodzinny. Z początku Penelopa robiła mu awantury ale on spławiał ją chłodnym "jestem zajęty".
Z czasem jednak przywykła do takiego życia. Przestała nawet zwracać uwagę na męża, chociaż było jej ciężko. Czuła,że najpiękniejsze lata jej życia uciekają jej przez palce. Czas gdy mogła cieszyć się cudowną rodziną przy boku kochającego ją mężczyzny spędzała u boku naukowca-maniaka. Jedynie córka, której dali na imię Tina była dla niej radością. Była połączeniem ich obojga - miała artystyczną duszę po Penelopie i logiczne myślenie po Teodorze. Penelopa kochała swą córkę nad życie. Były najlepszymi przyjaciółkami i dzieliły się ze sobą nawet największymi sekretami.
Mimo,że z natury była radosna, w jej sercu panował smutek. Wiedziała bowiem,że w jej życiu już nic się nie zmieni. Teodor prędzej spłodzi dziecko ze swoim mikroskopem niż zacznie się nią interesować, a Tina też wiecznie nie będzie z nimi mieszkać i wysłuchiwać żalów matki. Spisała na straty swoje życie. Zamknęła się w swoim małym świecie przepisów kucharskich i skrzypcowych ballad. Nie domyślała się nawet, że jedna niewinna domówka odmieni jej życie o 360 stopni....
Komentarz
Zastanawiam się co będzie dalej, tym bardziej, że wychodzę z założenia, że dzieci nie rodzą się złe, na to kim się staja ma wpływ wiele czynników, ciekaw jestem Christiny i jej wersji wydarzeń z dzieciństwa, bo jak na razie znam tylko stronę tego jak widziała to mała Meg, skąd taka niestałość uczuciowa u tak młodej osoby, takie wyrachowanie, czemu te kradzieże miały służyć, jak dla mnie to prawie wołanie o pomoc. Ciekawa rodzinka, chętnie poczytam o niej dalej
Zdjęcia piękne, simy wyglądają wspaniale
Związek Christiny z Marianem "Mario" rozkwitał. Przy nim czuła się doceniona i kochana. Spotykali się już od dłuższego czasu ale zawsze gdzieś na mieście lub w hotelu. Chris nie chciała sprowadzać nowego faceta do domu bo Meg ostatnio była jakaś drażliwa i nawet Dawid starał się jej schodzić z oczu. Jednak czuła,że z Mario to nie przypadkowa znajomość jak z Marco. To coś więcej. Coś co może się przerodzić w coś...poważnego? Chyba tak... Postanowiła więc przedstawić nowego chłopaka rodzince. Spotkała się jak zwykle z Mario na mieście i po obiedzie we włoskiej knajpie ruszyli do domu Wood'ów. Już w trasie Chris dostała sms'a od Meg,że są na zakupach.
"No cóż, będziemy mieś chwilę dla siebie " - pomyślała Chris gdy podjechali pod dom.
Wzięli sobie po zimnym napoju i wyszli do ogrodu. Dzień był słoneczny i piękny. Rozsiedli się na ławeczce i gruchali do siebie czule. Mario obsypywał ją komplementami patrząc w jej jasne oczy. Całował po dłoniach szepcząc jak bardzo mu na niej zależy. Chris rozpływała się pod jego czułym dotykiem. Wierzyła w jego słowa, a może chciała wierzyć?
W tym samym czasie wrócili Meg i Dawid. Niosąc torby z zakupami paplali wesoło. Dziś Meg czuła się znacznie lepiej. Zapisała się do lekarza na następny dzień bo bóle brzucha nie dawały jej spokojnie spać po nocach. Rzucili wszystko na blat kuchenny i zaczęli rozpakowywać sprawunki. Meg kazała Dawidowi pochować spożywkę do szafek a sama zaniosła ręczniki do łazienki.
Układając rolki w szafie kątem oka dostrzegła Chris z jakimś mężczyzną w ogrodzie. Jego sylwetka wydawała się jej dziwnie znajoma..."Czyżby..."-pomyślała i zostawiając resztę zakupów na podłodze ruszyła w stronę wyjścia na taras.
-Dokąd lecisz? - zapytał Dawid, wychodząc akurat z kuchni
-Eee...zauważyłam,że Chris siedzi z jakimś facetem w ogrodzie...Chciałam się przywitać...
-Ooo nowy szwagier? To idę z tobą.
Wyszli razem do ogrodu. Dawid chichotał o nowym "chłoptasiu" szwagierki, lecz gdy dotarli na miejsce mina mu zrzedła...
- Ty?! - krzyknął zaskoczony i wkurzony na widok chłopaka. Ten oderwał się od Chris i spojrzał na przybyłych. Jego mina także wyrażała wielkie zdumienie.
-Dawid? Meg.... - spojrzał na Meg, która stała zakłopotana. Nastało niezręczne milczenie a atmosfera stała się gęsta,że można by ją nożem kroić.
- To wy się znacie? Ot niespodzianka! - Chris uśmiechnę się na widok siostry i Dawida.
- Jakby to powiedzieć...znamy się jeszcze ze studiów...bo widzisz Chris...- Meg próbowała jakoś rozluźnić atmosferę ale Dawid przerwał jej swoim wybuchem.
- Jak śmiesz pokazywać się moim domu ty cwelu!
- Odwal się. Przyszedłem tu na zaproszenie Chris.
-To mój dom i nie życzę sobie oglądać tu twojej mordy!
-Ej Dawid nie nakręcaj się! Mario to mój chłopak!
Dawid aż poczerwieniał ze złości. Meg zaś stała cicho. W głowie miała mętlik. Mario patrzył na nich. W nim także rosła wściekłość, ale zamiast zaatakować zaśmiał się.
-Widzę, że jednak się pobraliście. No Dawidzie muszę ci pogratulować żony. Wybacz Meg, ale tobie męża nie pogratuluję. Mogłaś mieć lepsze...- nie dokończył bo Dawid przyfasolił mu w nos.
-DOŚĆ! - wrzasnęła Chris i ujęła Mario za twarz. Na szczęście Dawid nie złamał mu nosa. - Nie wiem, co między wami zaszło na studiach, ale nie życzę sobie być tak traktował mojego faceta. Mario, wychodzimy. - wstali i skierowali się w stronę domu. Po chwili było słychać ryk silnika samochodu.
Meg jakby obudziła się z letargu. Spojrzała na Dawida i odwróciła się pięcie w kierunku drzwi tarasowych. Jej mąż natomiast ruszył ku barku stojącym nad basenem. Sięgnął do wbudowanej lodówki i wyjął sobie %%. Nalał do szklanki i łyknął zawartość jednym łykiem. Zakrztusił się, odchrząknął i dopił alkohol.
Meg w tym czasie wzięła pęk kluczy z szuflady i zeszła do piwnicy. W jednym z pomieszczeń stały zakurzone, stare kartony. To rzeczy, które przywieźli gdy się sprowadzili. Część nie została rozpakowana bo nie mieli na nie miejsca lub nie pasowała do wystroju domu. Kucnęła przy pudle z napisem "studia" i zaczęła w nim grzebać. Stara drużynowa bluzka Dawida, jej karta bibliotekarska, plakaty dawnych ulubionych zespołów i wreszcie ona - książka pamiątkowa. Sięgnęła po nią i po album ze zdjęciami z czasów studenckich. Zamknęła za sobą drzwi i poszła do sypialni. Usiadła przed kominkiem i zaczęła przeglądać księgę pamiątkową.
Pogładziła drewnianą okładkę. Każdy student robił sobie taką księgę i dawał znajomym by mu się wpisywali. To miała być pamiątka na dalsze lata. Ich książkę wykonali razem. Meg zakupiła papier czerpany a Dawid wykonał okładkę na której wypalił ich imiona. Zajrzała do środka. Papier lekko ściemniał pod wpływem wilgoci i kurzu ale napisy były wyraźne. Życzenia wspólnej przyszłości, jakieś zbereźne wierszyki, gratulacje z okazji zdania egzaminów, numery telefonów...Gładziła dłonią każdą stronę przypominając sobie twarze przyjaciół z tamtych lat. Z niektórymi mieli dalej kontakt. Inni wyjechali za granicę lub zmienili adresy zamieszkania. Ktoś nawet zmarł.
Odłożyła książkę i sięgnęła po album. Otworzyła na pierwszej stronie i spojrzała na samą siebie. Ze starej fotografii uśmiechała się do niej Megan w grubym warkoczu i okularach na nosie. Pamięta kto zrobił jej to zdjęcie - Lucy McDonegal - jej współlokatorka, najlepsza przyjaciółka i wtedy fotograf studenckiej gazetki. Przerzucała karty spoglądając na kolejne zdjęcia. Jakaś impreza, wycieczka, jakieś obce twarze, tu zaraz ktoś znajomy, wreszcie jej zdjęcie z Dawidem zaraz po meczu piłki nożnej. Grali wtedy z drużyną z innego miasta. Meg, która została wciągnięta przez Lucy do redakcji gazetki miała napisać relację z meczu. Po wygranej dla gospodarzy podeszła do kapitana drużyny, którym wtedy był Dawid by udzielić z nim wywiadu. Wtedy właśnie Lucy cyknęła im zdjęcie. Z każdą stroną zdjęć z ich obliczem było więcej. Meg uśmiechała się na wspomnienie tych wszystkich chwil przeżytych z Dawidem podczas studiów.
Naglę ręka jej zadrżała. Dotarła do końca albumy. Między okładką a ostatnią stroną wsunięta była koperta. Meg wzięła ją do ręki i wyciągnęła z niej kilka zdjęć. Nabrała głęboko powietrza. Na zdjęcia znów była ona, ale zamiast Dawida, obok niej widniał Mario...W czułym uścisku na błoniach akademiku, podczas wypadu z innymi studentami do pobliskiego browaru, na jakiejś dyskotece. Patrzyła na zdjęcia a jej usta mimowolnie się uśmiechały. Przymknęła oczy. Mario...Był taki czuły. Wielbił ją niczym boginię. Zawsze był blisko, zawsze wspierał dobrym słowem...
Nie usłyszała nawet jak Dawid wszedł do pokoju.
-Co robisz? - spytał widząc żonę pogrążoną w myślach. Meg poderwała się gwałtownie próbując zebrać zdjęcia. Niestety wszystko wysypało się z jej rak i rozsypało po podłodze. Dawid sięgnął po zdjęcie, które spadło u jego stóp. Spojrzał na nie a jego oczy znów pociemniały.
- A więc to tak. Na wspominki cię wzięło. I to o kim. O NIM? - wrzasnął na żonę pokazując jej zdjęcie gdzie obejmowała się z Mario - Co, pewnie się ucieszyłaś na jego widok? Dawna miłość wpadła w odwiedziny? Kolanka ci zmiękły z podniecenia na jego widok?
- Dawid o czym ty bredzisz? Przecież byłam tak samo zaskoczona jak ty. Chris mi nie mówiła z kim się spotyka obecnie. - próbowała się bronić, ale Dawid był wściekły jak nigdy przedtem.
- Nie chrzań! A może to specjalnie co? Może go spotkałaś na mieście i ukartowaliście to wszystko co?
- Co takiego? Ty chyba nie wiesz co mówisz! Dawid, jestem twoją żoną. Kocham cię!
- Kłamiesz! Gdyby tak było nie siedziałabyś teraz i nie rozczulała się nad starymi zdjęciami! A może...może żałujesz że to nie on jest twoim mężem co? Może wolałabyś być teraz jego żoneczką i dawać mu się poklepywać po tyłku jak jakaś łatwa...
Trzask. Megan nie wytrzymała i uderzyła go w twarz. Spojrzał zaskoczony. Usta miała zaciśnięte w cieniutką kreseczkę a oczy zamglone od łez.
-Gdybym go nadal kochała to bym teraz mieszkała z nim a nie z tobą. Przysięgałam ci miłość bo cię kocham. Jeżeli przez te kilka lat jeszcze to do ciebie nie dotarło to znaczy, że to ty nie kochasz mnie! - wyrzuciła z siebie i z płaczem wybiegła z pokoju. Dawid słyszał jak zamknęła się w łazience, ale nie poszedł za nią. Policzek piekł nadal. Spojrzał na zdjęcia walające się po podłodze. Zebrał je i wrzucił do kominka. Potem zszedł na dół, wsiadł do samochodu i pojechał na miasto. Musiał się napić czegoś mocniejszego..
Ps. Przepraszam,że tak dużo tekstu a tak mało zdjęć, ale najpierw był pomysł na inną treść a potem się pozmieniało i zabrakło część fotografii. Jak będzie chwila by pograć w Simy to uzupełnię
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Bardzo fajnie piszesz. Czekam na cd.
and
patatajaj na tęczowej owcy
Twoi aktorzy sa swietni! ♥
Pozdrawiam cieplutko
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Jeśli chodzi o historię to bym powiedziała - idź za weną. Może pomysł na dalszy ciąg wyniknie całkiem niespodziewanie a na siłę to nie ma co się zmuszać do pisania.
Powodzenia
I jak najbardziej pisz nowe - na sile to i zabawy z gry nie ma, a i pisanie i dobieranie fotek staje sie meka , a to ma byc przyjemnosc
and
patatajaj na tęczowej owcy
Przywiązałam się jednak do tej twojej parki sióstr. No i David bardziej mi się podoba niż Mario, więc mam nadzieję, że nie na Mario skupisz swoją uwagę
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Zostaw historyjkę otwartą może do niej jeszcze wrócisz, bardzo fajnie się ją czytało.
W takim razie czekam na nowe opowiadanie.
http://ktosiksims.tumblr.com
PROLOG
Teodor Larres od dziecka fascynował się nauką. W wieku sześciu lat otrzymał swój pierwszy zestaw 'Małego Chemika" i od tamtej pory nic więcej się dla niego nie liczyło prócz eksperymentów, liczb i wynalazków. Jego rodzice początkowo byli dumni z tak inteligentnego syna. Któż nie chciałby mieć dziecka, które zamiast wagarować, palić trawkę czy zadawania się z półświatkiem woli czytać książki naukowe i pilnie się uczyć? Z czasem jednak ta miłość do nauki zaczęła trochę przeszkadzać Teodorowi. To znaczy, on w tym nie widział nic złego lecz znajomi i rodzina powoli miała go za czubka. Nadszedł też czas gdy mężczyzna powinien się ożenić, spłodzić syna, wybudować dom itd...Teodor osobiście takich potrzeb nie miał i nie czuł parcia do żeniaczki ale rodzice zdecydowali za niego - ma sobie znaleźć żonę i koniec kropka. Chcąc nie chcąc kochany syn musiał rozejrzeć się wreszcie za kandydatką na żonę. Okazja trafiła się szybciej niż myślał. Pracując w laboratorium, jako młody acz objecujący naukowiec, Todor często brał udział w konferencjach i imprezach dla wybitnych uczonych. Na jednej za takich imprez swój recital miała niejaka Penelopa Luzz - młoda, utalentowana skrzypaczka. Kobieta nawet wpadła w oko Teodorowi więc postanowił się z nią umówić, a potem drugi raz i trzeci. Czy się zakochał? Nieee...jednak bardzo polubił Penelopę i wiedział,że ona jego też, a że ze swoim ukochanym mikroskopem dzieci nie mógł mieć pewnego pięknego dnia podczas partyjki w szachy, oświadczył się swojej wybrance. Pobrali się wkrótce potem.
Jednak jak to wiecie z doświadczenia lub obserwacji, nie zawsze w małżeństwie wszystko się układa. Już w parę miesięcy po ślubie Penelopa odkryła,że jej mąż bardziej kocha swą pracę niż ją. Późne powroty do domu, zamykanie się w gabinecie, chłodny stosunek do żony...tak, tak, Teodora nie można było nazwać mężem idealnym. Nawet narodziny córki nie sprawiły,że stał się bardziej rodzinny. Z początku Penelopa robiła mu awantury ale on spławiał ją chłodnym "jestem zajęty".
Z czasem jednak przywykła do takiego życia. Przestała nawet zwracać uwagę na męża, chociaż było jej ciężko. Czuła,że najpiękniejsze lata jej życia uciekają jej przez palce. Czas gdy mogła cieszyć się cudowną rodziną przy boku kochającego ją mężczyzny spędzała u boku naukowca-maniaka. Jedynie córka, której dali na imię Tina była dla niej radością. Była połączeniem ich obojga - miała artystyczną duszę po Penelopie i logiczne myślenie po Teodorze. Penelopa kochała swą córkę nad życie. Były najlepszymi przyjaciółkami i dzieliły się ze sobą nawet największymi sekretami.
Mimo,że z natury była radosna, w jej sercu panował smutek. Wiedziała bowiem,że w jej życiu już nic się nie zmieni. Teodor prędzej spłodzi dziecko ze swoim mikroskopem niż zacznie się nią interesować, a Tina też wiecznie nie będzie z nimi mieszkać i wysłuchiwać żalów matki. Spisała na straty swoje życie. Zamknęła się w swoim małym świecie przepisów kucharskich i skrzypcowych ballad. Nie domyślała się nawet, że jedna niewinna domówka odmieni jej życie o 360 stopni....
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik