Myślę, że miłość na siłę to byłaby krzywda dla obojga. Nie zaiskrzyło między Gosią i Markiem - ot, co. Ale chciałabym, aby pewna siebie Gosia trochę dostała po nosie. I w bajkach i w realu nie lubię pewnych siebie, zarozumiałych panien
Marek też trochę powinien się ogarnąć. Na maślane oczy i temperament kameleona może się złapać tylko herod baba, która da mu niezły wycisk, bo to lubi. A wiadomo, że babski macho z męskim macho nie wytrzymałby jednego dnia - lub też historyjka skończyłaby się jatką
Wow, Gosia nawet na treningu wśród robactwa, błota i niedźwiedzi wygląda kwitnąco
No wiesz... ja spojrzałam następnie na zdjęcie wiewiórki.. potem potrawki na grillu i mnie zmroziło! HAHAH! UFFF!! Ziemniaczki!
Takie piękne miejsce, mam wrażenie że Marek nie potrafi go do końca wykorzystać prócz sposobu nowego na poznawanie ślicznych pań: tzw chwyt na parówkę
Ciekawe jak się to u nich potoczy, odwieczny dylemat: czarnulka czy ruda... ?
Bardzo piękna i wciągająca opowieść. Co prawda sporadycznie piszę komentarze co już mi parokrotnie wygarnięto ale staram się aby przeczytać wszystko co inni pokazują. Czekam na ciąg dalszy
Ciekawa opowieść obyczajowa, okraszona pięknymi zdjęciami
Bardzo przyjemnie się czyta i ogląda. Akcja zaczyna się rozwijać Po tym co przeczytałem raczej dopinguje Łucji, Gosi bym nie wybaczył tego rodzaju traktowania, nie chodzi o sam fakt odrzucenia, ale o sposób w jaki zakpiła z Marka. Tego typu zachowanie u kobiety jest najgorszym z mi poznanych, jeżeli zależy jej na chłopaku powinna teraz na prawdę się wykazać, chociaż nie wiadomo czy już nie jest za późno Czekam na dalsze story
Jak na razie ciąg dalszy historii będzie nie wiadomo kiedy z racji problemów z komputerem. Muszę przywrócić stary system i rozprawić się z wieloma innymi problemami natury technicznej, w czym, mam nadzieję, pomoże mi znajomy informatyk
no i proszę jak Marek szybko znalazł lek na całe zło i to jeszcze niespodziewanie w swojej okolicy! tak patrzy przez okno ta Gosia, czyżby uruchomił jej się syndrom psa ogrodnika?
Gosia jaka zołza , uwielbiam te jej wściekłe i nadąsane minki .
Szkoda mi było Marka bo tak się nie traktuje innych ale widać, że Markowi na złe to nie wyszło.
Zobaczymy czy Gosia pęknie z zazdrości :P ciekawa tego jestem.
Po małej przerwie powraca przygoda simowych współlokatorów, czyli Gosi i Marka.
Ile się u nich wydarzyło w tym czasie...
Gosia i Marek zmienili miejsce zamieszkania. Ciężko było rozstać się im z Wierzbową Zatoczką, ale po wielu rozmowach wspólnie doszli do wniosku, że chcą zmienić coś w ich życiu. Wynajmują teraz małą chatkę w... Widenburgh'u.
Nasi bohaterowie zakochali się w tej małej, ale jakże urokliwej mieścinie od pierwszego wejrzenia. To musiało skończyć się przeprowadzką.
Nie tylko adres się zmienił - ale i relacje tych dwojga uległy znacznej poprawie.
Gosia zrozumiała, że źle traktowała Marka. Nie powinna nigdy ranić jego uczuć, nie w taki sposób jak to czyniła niedawno...
Marek zmężniał. Wziął się za siebie - trening czyni mistrza (jak to mówią).
Oboje postanowili dać sobie jeszcze jedną szansę. Właściwie nie sobie, a ich przyjaźni. Bo tak na razie nazywają swoją znajomość...
Cudowna i jakże urokliwa okolica korzystanie wpływa na ich realcje. Mniej kłótni, więcej radości. Młodzi korzystają z dobrodziejstw, jakie podarował im Widenburgh. Tu przyłapani podczas porannego joggingu. Kto nie chciałby tam pobiegać?
Współlokatorzy zmienili nie tylko ''charakterologicznie''. Gosia wydoroślała. Zmieniła fryzurę, która bardziej podkreśla jej delikatną urodę, a strój zmieniła na bardziej stonowany. Marek natomiast dać się porwać w wir nowej mody, która zawładnęła miasteczkiem, czyli tak zwany styl na ''luzaka''. Chyba wygląda całkiem nieźle.
Marek uwielbia spędzać czas nad źródełkiem, które przepływa nieopodal ich domku. Zdarza mu się tam łowić ryby oraz rozmyślać.
Gosia w wolnym czasie udaje się nad strumyk by poleżeć w trawie i oglądać delikatne jak puch chmury...
Przerzuciła się z boksu na wyciszające ćwiczenia jogi. Dobrze, że to zrobiła, bo już się o nią bałam...
Oboje poznali nowych sąsiadów. Marek czuje się wśród nich jak ryba w wodzie! Sypie kawałami jak z rękawa!
Na koniec pozwolę sobie dodać jeszcze jedno zdjęcie z Widenburgh'a. Jestem po prostu zachwycona tymi widokami!
A ja jestem zachwycona Twoimi zdjęciami! I rozumiem przeprowadzkę Jedna zmiana lawinowo pociągnęła za sobą następne, fajnie, że wszystkie są zmianami na lepsze Ciekawe czy już zostanie tak pozytywnie
Piękne zdjęcia i nie dziwie się przeprowadzce w to miejsce. Mniej kłótni, pozytywniejsze spojrzenie na rzeczywitość - to w rzeczywitości często narawdę zależy trochę od miejsca zamieszkania. Jeśli dobrze się czujemy tam gdzie mieszkamy blisko do kojącego widoku natury czy wyjątkoweg pękna architektonicznego to już połowa sukcesu choć oczywiście nie można to że problemów będzie zero.. Miejsca wpływają na ludzi oby to windenburgowe wpłynęło na Twoich bohaterów dobrze na bardzo długo.Póki co ...to jest życie, też bym tak poleżał
Piekne zdjecia, a Mareczek jest super przystojny, Widze, ze Gosia poszla po rozum do glowy i zmienila swoj stosunek do wspollokatora
Bardzo sympatyczny domek im wybudowalas
Wesolych Swiat Kochana
@kreatora - Elu, serdecznie dziękuję ♥
Dla Ciebie i Twoich bliskich również wesołych, zdrowych i radosnych świąt!
P.S. Domku niestety nie wybudowałam - to domek z Widenburgh'a
Ho Ho Ho!
W ten świąteczny czas pragnę życzyć Wam wszystkiego, co najlepsze: aby ten świąteczny czas, spędzony w gronie rodzinnym, był czasem radości i miłości ♥
Nasi współlokatorzy również przygotowali się do świąt
Świąteczny nastrój sprawił, że wieczorem przyszedł czas oglądanie gwiazd... Czyż to nie romantyczne? ♥
To magiczny czas, gdy wszystkie spory przeradzają się w życzliwość i wzajemne zrozumienie...
To czas pieczenia ciast wszelkiego kalibru...
...i ucieczki z domu (przed ewentualnym pożarem).
To również czas... dobrej zabawy!
Simowi Współlokatorzy, czyli Gosia i Marek oraz ja - życzymy Wam, Drodzy Simowicze, Wesołych Świąt! ♥
Komentarz
Marek też trochę powinien się ogarnąć. Na maślane oczy i temperament kameleona może się złapać tylko herod baba, która da mu niezły wycisk, bo to lubi. A wiadomo, że babski macho z męskim macho nie wytrzymałby jednego dnia - lub też historyjka skończyłaby się jatką
No wiesz... ja spojrzałam następnie na zdjęcie wiewiórki.. potem potrawki na grillu i mnie zmroziło! HAHAH! UFFF!! Ziemniaczki!
Takie piękne miejsce, mam wrażenie że Marek nie potrafi go do końca wykorzystać prócz sposobu nowego na poznawanie ślicznych pań: tzw chwyt na parówkę
Ciekawe jak się to u nich potoczy, odwieczny dylemat: czarnulka czy ruda... ?
Pozdrawiam i niech Ci chmurki służą do woli
twitter.com/Pawe60835471
Bardzo przyjemnie się czyta i ogląda. Akcja zaczyna się rozwijać
Jak na razie ciąg dalszy historii będzie nie wiadomo kiedy z racji problemów z komputerem. Muszę przywrócić stary system i rozprawić się z wieloma innymi problemami natury technicznej, w czym, mam nadzieję, pomoże mi znajomy informatyk
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!
and
patatajaj na tęczowej owcy
Szkoda mi było Marka bo tak się nie traktuje innych ale widać, że Markowi na złe to nie wyszło.
Zobaczymy czy Gosia pęknie z zazdrości :P ciekawa tego jestem.
Po małej przerwie powraca przygoda simowych współlokatorów, czyli Gosi i Marka.
Ile się u nich wydarzyło w tym czasie...
Gosia i Marek zmienili miejsce zamieszkania. Ciężko było rozstać się im z Wierzbową Zatoczką, ale po wielu rozmowach wspólnie doszli do wniosku, że chcą zmienić coś w ich życiu. Wynajmują teraz małą chatkę w... Widenburgh'u.
Nasi bohaterowie zakochali się w tej małej, ale jakże urokliwej mieścinie od pierwszego wejrzenia. To musiało skończyć się przeprowadzką.
Nie tylko adres się zmienił - ale i relacje tych dwojga uległy znacznej poprawie.
Gosia zrozumiała, że źle traktowała Marka. Nie powinna nigdy ranić jego uczuć, nie w taki sposób jak to czyniła niedawno...
Marek zmężniał. Wziął się za siebie - trening czyni mistrza (jak to mówią).
Oboje postanowili dać sobie jeszcze jedną szansę. Właściwie nie sobie, a ich przyjaźni. Bo tak na razie nazywają swoją znajomość...
Cudowna i jakże urokliwa okolica korzystanie wpływa na ich realcje. Mniej kłótni, więcej radości. Młodzi korzystają z dobrodziejstw, jakie podarował im Widenburgh. Tu przyłapani podczas porannego joggingu. Kto nie chciałby tam pobiegać?
Współlokatorzy zmienili nie tylko ''charakterologicznie''. Gosia wydoroślała. Zmieniła fryzurę, która bardziej podkreśla jej delikatną urodę, a strój zmieniła na bardziej stonowany. Marek natomiast dać się porwać w wir nowej mody, która zawładnęła miasteczkiem, czyli tak zwany styl na ''luzaka''. Chyba wygląda całkiem nieźle.
Marek uwielbia spędzać czas nad źródełkiem, które przepływa nieopodal ich domku. Zdarza mu się tam łowić ryby oraz rozmyślać.
Gosia w wolnym czasie udaje się nad strumyk by poleżeć w trawie i oglądać delikatne jak puch chmury...
Przerzuciła się z boksu na wyciszające ćwiczenia jogi. Dobrze, że to zrobiła, bo już się o nią bałam...
Oboje poznali nowych sąsiadów. Marek czuje się wśród nich jak ryba w wodzie! Sypie kawałami jak z rękawa!
Na koniec pozwolę sobie dodać jeszcze jedno zdjęcie z Widenburgh'a. Jestem po prostu zachwycona tymi widokami!
Pozdrawiam
SimAnnaBella
Pozdrawiam serdecznie!
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Bardzo sympatyczny domek im wybudowalas
Wesolych Swiat Kochana
Dla Ciebie i Twoich bliskich również wesołych, zdrowych i radosnych świąt!
P.S. Domku niestety nie wybudowałam - to domek z Widenburgh'a
W ten świąteczny czas pragnę życzyć Wam wszystkiego, co najlepsze: aby ten świąteczny czas, spędzony w gronie rodzinnym, był czasem radości i miłości ♥
Nasi współlokatorzy również przygotowali się do świąt
Świąteczny nastrój sprawił, że wieczorem przyszedł czas oglądanie gwiazd... Czyż to nie romantyczne? ♥
To magiczny czas, gdy wszystkie spory przeradzają się w życzliwość i wzajemne zrozumienie...
To czas pieczenia ciast wszelkiego kalibru...
...i ucieczki z domu (przed ewentualnym pożarem).
To również czas... dobrej zabawy!
Simowi Współlokatorzy, czyli Gosia i Marek oraz ja - życzymy Wam, Drodzy Simowicze, Wesołych Świąt! ♥
Pozdrawiam,
SimAnnaBella
Jeszcze raz Wesolych Swiat Kochana ♥