No własnie ciekawe dla kogo sie tak wystroiła bo tu widać,że na Marka wściekłą się konkretnie (a gdyby tak jeszcze polubili się z workiem treningowym to i jakiś ciosów na marka by sie nauczyła więc może i dobrze się stało)
Nasza urocza bohaterka udała się taksówką pod wskazany adres.
Tam czekało na nią wiele atrakcji. Lecz jej przyświecał inny cel...
''Hmm... ciekawe miejsce. Tylko dlaczego jest tu tak mało ludzi?''.
''Dzień dobry. Czy jesteśmy tutaj tylko my obie czy jeszcze ktoś tutaj przychodzi? '' - zapytała barmanki zafrasowana Gosia.
''Dzień dobry. Myślę, że to zbyt wczesna pora, żeby byli tutaj jacyś ludzie. Ale zwykle wieczorami są u nas tłumy.'' - odparła barmanka - ''Mów mi po imieniu. Jestem Magda.''
''Jestem Małgorzata - miło mi Cię poznać, Madziu.'' - W ten oto sposób Gosia poznała swoją nową koleżankę.
Gosia przeszła do rzeczy i po kilku minutach rozmowy Magda wiedziała już co ją trapi. Owocowy drink pomógł Gosi bardziej się otworzyć.
''Mmm... świetny drink, Madziu.''
''Wiesz... Czuję się tutaj strasznie samotna. Pomimo, że znam już parę osób i nie mieszkam sama. Mój współlokator jest OK, ale...'' - tu Gosia nie dokończyła tego, co miała na myśli.
''Ja jestem tylko zwykłą barmanką. Ale powiem Ci z doświadczenia, że prędzej czy później kogoś tu znajdziesz '' - powiedziała z uśmiechem Magda - ''Tylko musisz być cierpliwa. Na każdego przyjdzie pora.''
Do dyskusji dołączył się znany nam już wcześniej osobnik, niejaki Johnny Zest.
''Witaj Johnny!'' - krzyknęła z radością Gosia. - ''Miło Cię znowu zobaczyć.''
''Witaj Bellissima. Pięknie dziś wyglądasz.'' - takim komplementem Zest zaczął rozmowę. Gosia w końcu poczuła się doceniona.
Po jakiś 30 minutach Johnny zaczął opowiadać kawały. Chociaż w sumie leciały same suchary, Gosia śmiała się wniebogłosy. A śmiech to zdrowie przecież.
Barmanka Magda była nieco przestraszona tematami, które poruszał Zest...
Na koniec uroczego spotkania Gosia postanowiła zrobić sobie pamiątkowe selfie ze swoim kolegą, który na owym spotkaniu uzyskał status ''przyjaciela'': ''I razem: SEEEEER!''
Po tych wrażeniach przydałoby się jakoś doczołgać do domku Gosiu, nieprawdaż? M. z dziwną miną opuściła lokal.
Ale zaraz zaraz ---> Gosia wychodząc z baru natknęła się na coś, co w starożytnej Grecji nazwaliby posągowym ideałem! To niejaki Don Lotario - miejscowy amant, bardzo przystojny, charyzmatyczny... znany głównie z miejscowej siłowni, gdzie tymczasem pracuje.
Gosi aż zakręciło się w głowie...
''Ale przystojny mężczyzna! Chyba w życiu takiego nie widziałam. Marek czułby się zazdrosny ''
Postanowiła zagadać do niego.
'' Witaj. Jestem Gosia. Nie miałbyś ochoty na chwilę rozmowy?'' - zapytała Gosia, która zauważyła po chwili, że Don nie jest sam - udzielał rad a propo treningu jakiemuś dziecku, które (na szczęście dla Gosi nie stanowiło żadnego problemu).
"Witaj Nieznajoma. Oczywiście, nie ma problemu.'' - odrzekł tajemniczym tonem Don.
Gosia pobiegła przed siebie żeby poszukać jakiejś ławki do siedzenia. Była w takiej euforii, że zapomniała o szpilkach, które zdobiły jej zgrabne stópki. - ''Yay! Nie wierzę! Po prostu nie wierzę!♥'' - ciągle powtarzała sobie w myślach.
''Czyż nie cudowne miejsce wybrałam dla nas?'' - zapytała.
Donowi chyba wszystko jedno. Zawsze ma tę samą minę.
Gosia: ''Don to bardzo miły chłopak. Mężczyzna raczej. Nasza rozmowa była... miła, ale dla mnie trochę dziwna. Chyba nie zainteresowałam go swoimi tematami. Za to cudownie słuchało mi się, kiedy on opowiadał o tych wszystkich sztangach, proszkach, anabolikach... Sama się teraz zastanawiam czy to rzeczywiście mnie zainteresowało czy to było chwilowe zauroczenie... No nic, w każdym razie skończyliśmy nasze spotkanie po ok. 1h. Na koniec dałam mu swój numer telefonu. Powiedział, że zadzwoni. Oceniam go na 4+. Ale jeszcze to przemyślę ''
Jak już wiemy z relacji naszej bohaterki - spotkanie udało się tak w połowie. No, może w 75%. Czas pokaże czy się polubią.
Gosia: ''W każdym bądź razie żaden kulturalny mężczyzna zaraz po zakończeniu spotkania nie sięga po smartfon i nie szuka w Simternecie jakiś bzdur. Powinien raczej uścisnąć kobietę na pożegnanie albo chociaż pocałować ją w dłoń - nie skomentuję tego.''
Małgorzata, nieco zażenowana, zostawiła w tyle swojego nowo poznanego kolegę i wróciła do ostoi spokoju, czyli do swojego domku.
Tam, nie przebierając się, usiadła w ogrodzie i zaczytała się w niedawno kupionej powieści romantycznej...
Jak to sie dalej tak potoczy - czytaj Gosia zachwycona sama soba, baluje po okolicy i szuka interesujacych obiektow, to Marek przyprowadzi z pracy czarujaca kolezanke, ktora moze Gosi nie przebije uroda, bo to by bylo trudne, ale poprzez docenianie i skakanie kolo faceta, ktorym inna pomiata owinie sobie Mareczka wokol palca, a Gosi zostanie tylko Don Lotario i jego sasiedzi. Nie mowiac o tym, ze bedzie musiala nauczyc sie gotowac, gdy jej kucharz odejdzie w sina dal z inna panienka.
Super focie ♥
Haha, jakie domysły Ela snuje Ale w gruncie rzeczy to bardzo prawdopodobny scenariusz Gosia powinna darować sobie Dona, bo z nim przeważnie same problemy :P
Hahaha @kreatora Elu - dopisałaś ciąg dalszy historii
Gosia chyba nie przypadła Wam do gustu, zwłaszcza Eli A tak serio to ona jest bardzo sympatyczna, ale chyba jeszcze nie wie czego chce od życia Dajmy jej czas żeby się rozkręciła. Z Donem pewnie nic nie wypali, bo Gosia uznała, że to szczyt chamstwa nie pożegnać się z kobietą po spotkaniu... Teraz będzie kolej Mareczka i jego historii.
Czas zweryfikuje fakty
Pozdrawiam @kreatora & @Anilewe89 i dziękuję za komentowanie
Och, ta Gosia, to szalone dziewczątko. Lata po klubach i parkach, poznaje rożnych facetów, a w domu ma taki IDEAŁ mężczyzny, który mimo awantury, rano robi jej śniadanie. Powinna, złość wyładowywać na tym worku treningowym, a z Donem lovelasem niech lepiej da sobie spokój, jak nie chce mieć załamanego serca.
NO zdaje się,że jednak teraz gadanie przez telefony,smartfony i inne wynalazki tuż przed, po a nawet w trakcie spotkania jest na prządku dziennym więc bardzo życiowo się Lotario zachował nawet jeśli niegrzecznie (a może musiał do żony napisać,że zaraz wróći?) Ciekawe co tak przeraziło barmankę...
Oj tam oj tam. Gosia to po prosta kobieta wyzwolona, kobieta XXi wieku. czemu to zawsze panowie muszą latać po barach i koleżankach? Czas na Gosię Ale i tak czuję,że Marek z czasem pokaże jak bardzo mu na niej zależy i latanie Małgosi po mieście się skończy
Jakie to tematy poruszał Ześcik że tak przeraziły barmankę Madzię? Jestem strasznie ciekawa . Don jak to Don, on woli BYĆ adorowany niż adorować . Gosia nie wykazała się inicjatywą więc stracił zainteresowanie. Dziewczyna musi się jeszcze sporo nauczyć . I tak jak napisała wcześniej Gabi, w domu czeka na nią super facet. Oj, żeby tylko Małgorzatka nie przegięła .
Wydaje mi się, że Gosia jest po prostu jeszcze bardzo młoda i nie bardzo wie co chce począć ze swoim życiem. Kojarzy mi się piosenka Girls just want to have fun Chociaż ciekawe co Marek o tym wszystkim mysli
Dobra przyznaję że trochę mnie na forum nie było, ale jak widzę ile prac dodałaś to mam wrażenie że nie było mnie co najmniej miesiąc czasu Naoglądałam się zdjęć o trzęsienie, jest barwnie i kolorowo jak w serialu z lat 80tych. Historia świetna, postaci pozytywnie nastawione do życia i jego samego ciekawe, pewnie niedługo znów poczytamy o nowych perypetiach.
Zaraz po przeczytaniu kilku rozdziałów nowej książki Gosia wybrała się na wieczorny jogging.
Musiała trochę ochłonąć po intensywnym dniu, który obfitował w nie lada przeżycia.
W domu czekał już na nią Marek, który przyrządzał obiadokolację...
''Cześć Marku. Co dzisiaj przyrządzasz?'' - zapytała Małgorzata.
''Cześć. Dziś robię rybne taco. Idź umyj ręce i siadaj - zaraz będzie gotowe.'' - odpowiedział Marek. Chłopak najwidoczniej się stara, aby jego współlokatorka nie umarła z głodu. Albo z jakiegoś innego powodu.
''OK, zaraz wracam.'' - powiedziała Gosia i powędrowała do łazienki.
Po niedługiej chwili rybne taco zostało podane. Marek był tak głodny, że zaczął bez Gosi i z wrażenia, że to, co przyrządził jest takie dobre, nie usiadł.
Gosia przemyślała parę spraw i doszła do wniosku, że Marek bardzo o nią dba. Zrobiło jej się głupio, że ostatnio tak na niego naskakiwała, a on obrywał dlatego, że ona wstała lewą nogą. Postanowiła mu podziękować i uścisnęła go po przyjacielsku.
Marek nieco się rozmarzył...
''Jak ona ładnie pachnie...''
Gosia była tak zmęczona, że od razu poszła spać. Marek ogarnął nieporządek, uszkadzając przy tym baterię od prysznica. Czekając na hydraulika zaczął wycierać mokrą od wody podłogę.
Ojoj co tak króciutko? No, do Gosi jednak dotarło jaki ma skarb w domu. Może wreszcie coś między nimi zaiskrzy? A może dla odmiany Marek przygrucha sobie jakąś słodką blondynkę i Gosię szlag z nerwów trafi? Niech się dzieje wola nieba
No troszke sie te relacje poprawily miedzy nimi. Marek jest bardzo porzadnym i dbajacym o dom facetem. Juz nie bede wspominac, ze przystojnym , bo to kazdy widzi. Kazdy oprocz Gosi. Gotuje sprzata - wprost ideal.
Moze za bardzo ideal? Dziewczyny lubia facetow "niegrzecznych" cholera wie z jakiego powodu. Moze dlatego ze widza przy takim gosciu misje do spelnienia. One ich zmienia i udoskonala! Co w 99 procentach konczy sie porazka, bo faceta z uksztaltowanym charakterem zmienic , to prawie niemozliwe zadanie. No ale jesli im to udoskonalanie wyjdzie i gosc sie zmieni, to tez porazka, bo jakos czuja, ze gosc stracil na testosteronie i juz nie jest taki atrakcyjny. Jakby mniej meski czy co? No i przerzucaja sie na bardziej interesujacy "niegrzeczny" obiekt.
Moze tu jest wlasnie taki przypadek? W Marku nie ma co udoskonalac. Jest idealnym kandydatem na pantoflarza, a nie don Juana.
Komentarz
Tam czekało na nią wiele atrakcji. Lecz jej przyświecał inny cel...
''Hmm... ciekawe miejsce. Tylko dlaczego jest tu tak mało ludzi?''.
''Dzień dobry. Czy jesteśmy tutaj tylko my obie czy jeszcze ktoś tutaj przychodzi?
''Dzień dobry. Myślę, że to zbyt wczesna pora, żeby byli tutaj jacyś ludzie. Ale zwykle wieczorami są u nas tłumy.'' - odparła barmanka - ''Mów mi po imieniu. Jestem Magda.''
''Jestem Małgorzata - miło mi Cię poznać, Madziu.'' - W ten oto sposób Gosia poznała swoją nową koleżankę.
Gosia przeszła do rzeczy i po kilku minutach rozmowy Magda wiedziała już co ją trapi. Owocowy drink pomógł Gosi bardziej się otworzyć.
''Mmm... świetny drink, Madziu.''
''Wiesz... Czuję się tutaj strasznie samotna. Pomimo, że znam już parę osób i nie mieszkam sama. Mój współlokator jest OK, ale...'' - tu Gosia nie dokończyła tego, co miała na myśli.
''Ja jestem tylko zwykłą barmanką. Ale powiem Ci z doświadczenia, że prędzej czy później kogoś tu znajdziesz
Do dyskusji dołączył się znany nam już wcześniej osobnik, niejaki Johnny Zest.
''Witaj Johnny!'' - krzyknęła z radością Gosia. - ''Miło Cię znowu zobaczyć.''
''Witaj Bellissima. Pięknie dziś wyglądasz.'' - takim komplementem Zest zaczął rozmowę. Gosia w końcu poczuła się doceniona.
Po jakiś 30 minutach Johnny zaczął opowiadać kawały. Chociaż w sumie leciały same suchary, Gosia śmiała się wniebogłosy. A śmiech to zdrowie przecież.
Barmanka Magda była nieco przestraszona tematami, które poruszał Zest...
Na koniec uroczego spotkania Gosia postanowiła zrobić sobie pamiątkowe selfie ze swoim kolegą, który na owym spotkaniu uzyskał status ''przyjaciela'': ''I razem: SEEEEER!''
Po tych wrażeniach przydałoby się jakoś doczołgać do domku Gosiu, nieprawdaż? M. z dziwną miną opuściła lokal.
Ale zaraz zaraz ---> Gosia wychodząc z baru natknęła się na coś, co w starożytnej Grecji nazwaliby posągowym ideałem! To niejaki Don Lotario - miejscowy amant, bardzo przystojny, charyzmatyczny... znany głównie z miejscowej siłowni, gdzie tymczasem pracuje.
Gosi aż zakręciło się w głowie...
''Ale przystojny mężczyzna! Chyba w życiu takiego nie widziałam. Marek czułby się zazdrosny
Postanowiła zagadać do niego.
'' Witaj. Jestem Gosia. Nie miałbyś ochoty na chwilę rozmowy?'' - zapytała Gosia, która zauważyła po chwili, że Don nie jest sam - udzielał rad a propo treningu jakiemuś dziecku, które (na szczęście dla Gosi nie stanowiło żadnego problemu).
"Witaj Nieznajoma. Oczywiście, nie ma problemu.'' - odrzekł tajemniczym tonem Don.
Gosia pobiegła przed siebie żeby poszukać jakiejś ławki do siedzenia. Była w takiej euforii, że zapomniała o szpilkach, które zdobiły jej zgrabne stópki. - ''Yay! Nie wierzę! Po prostu nie wierzę!♥'' - ciągle powtarzała sobie w myślach.
''Czyż nie cudowne miejsce wybrałam dla nas?'' - zapytała.
Donowi chyba wszystko jedno. Zawsze ma tę samą minę.
Gosia: ''Don to bardzo miły chłopak. Mężczyzna raczej. Nasza rozmowa była... miła, ale dla mnie trochę dziwna. Chyba nie zainteresowałam go swoimi tematami. Za to cudownie słuchało mi się, kiedy on opowiadał o tych wszystkich sztangach, proszkach, anabolikach... Sama się teraz zastanawiam czy to rzeczywiście mnie zainteresowało czy to było chwilowe zauroczenie... No nic, w każdym razie skończyliśmy nasze spotkanie po ok. 1h. Na koniec dałam mu swój numer telefonu. Powiedział, że zadzwoni. Oceniam go na 4+. Ale jeszcze to przemyślę
Jak już wiemy z relacji naszej bohaterki - spotkanie udało się tak w połowie. No, może w 75%. Czas pokaże czy się polubią.
Gosia: ''W każdym bądź razie żaden kulturalny mężczyzna zaraz po zakończeniu spotkania nie sięga po smartfon i nie szuka w Simternecie jakiś bzdur. Powinien raczej uścisnąć kobietę na pożegnanie albo chociaż pocałować ją w dłoń - nie skomentuję tego.''
Małgorzata, nieco zażenowana, zostawiła w tyle swojego nowo poznanego kolegę i wróciła do ostoi spokoju, czyli do swojego domku.
Tam, nie przebierając się, usiadła w ogrodzie i zaczytała się w niedawno kupionej powieści romantycznej...
Super focie ♥
Gosia chyba nie przypadła Wam do gustu, zwłaszcza Eli
Czas zweryfikuje fakty
Pozdrawiam @kreatora & @Anilewe89 i dziękuję za komentowanie
http://ktosiksims.tumblr.com
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
#EACreatorNetwork #EAContentCreator
Pozdrawiam, weny życzę
○ @Alicja
○ @SimDels
○ @M3lcik
○ @wielokropka777
○ @dzidziak86
○ @SILVAbOREALIS
○ @Anna_vel_annA
Pozdrawiam ♥♥♥
Musiała trochę ochłonąć po intensywnym dniu, który obfitował w nie lada przeżycia.
W domu czekał już na nią Marek, który przyrządzał obiadokolację...
''Cześć Marku. Co dzisiaj przyrządzasz?'' - zapytała Małgorzata.
''Cześć. Dziś robię rybne taco. Idź umyj ręce i siadaj - zaraz będzie gotowe.'' - odpowiedział Marek. Chłopak najwidoczniej się stara, aby jego współlokatorka nie umarła z głodu. Albo z jakiegoś innego powodu.
''OK, zaraz wracam.'' - powiedziała Gosia i powędrowała do łazienki.
Po niedługiej chwili rybne taco zostało podane. Marek był tak głodny, że zaczął bez Gosi i z wrażenia, że to, co przyrządził jest takie dobre, nie usiadł.
Gosia przemyślała parę spraw i doszła do wniosku, że Marek bardzo o nią dba. Zrobiło jej się głupio, że ostatnio tak na niego naskakiwała, a on obrywał dlatego, że ona wstała lewą nogą. Postanowiła mu podziękować i uścisnęła go po przyjacielsku.
Marek nieco się rozmarzył...
''Jak ona ładnie pachnie...''
Gosia była tak zmęczona, że od razu poszła spać. Marek ogarnął nieporządek, uszkadzając przy tym baterię od prysznica. Czekając na hydraulika zaczął wycierać mokrą od wody podłogę.
Po męczącym dla obojga dniu nadszedł czas na sen.
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Moze za bardzo ideal? Dziewczyny lubia facetow "niegrzecznych" cholera wie z jakiego powodu. Moze dlatego ze widza przy takim gosciu misje do spelnienia. One ich zmienia i udoskonala! Co w 99 procentach konczy sie porazka, bo faceta z uksztaltowanym charakterem zmienic , to prawie niemozliwe zadanie. No ale jesli im to udoskonalanie wyjdzie i gosc sie zmieni, to tez porazka, bo jakos czuja, ze gosc stracil na testosteronie i juz nie jest taki atrakcyjny. Jakby mniej meski czy co? No i przerzucaja sie na bardziej interesujacy "niegrzeczny" obiekt.
Moze tu jest wlasnie taki przypadek? W Marku nie ma co udoskonalac. Jest idealnym kandydatem na pantoflarza, a nie don Juana.