To nie będzie historia jednej miłości, przyszykujcie się na obserwowanie głównego bohatera, sposobu w jaki się zmienia, jak dorasta, bo to o to tu chodzi! ^^ Ja znam zakończenie całej historii, a wy? jesteście ciekawi? ;>
START
Dastan w momencie rozpoczęcia historii ma 16 lat. Mieszka z ojcem Rogerem który nie jest w stanie pracować, więc cały obowiązek utrzymania domu spada na młodego chłopaka, który musi godzić obowiązki szkolne z pracą. Poznajcie historię jego dorastania...
03.09.2010
Vanessa przyszła dzisiaj do mnie. Właściwie to.. ojciec robił grilla dla sąsiadów i po
prostu wpadła na burgera... Ale ja wykorzystałem sytuacje i zatrzymałem ją kiedy wychodziła,
namawiając żeby jeszcze została. Dzięki temu mistrzowskiemu posunięciu wszyscy pozostali
poszli do domów, a ja spędziłem z nią troche czasu sam na sam.



Pod wieczór spotkałem się z Ashley.

Ona totalnie nie trawi Van. Uważa, że jest fałszywa i nic nie warta. Mam trochę inne zdanie
na ten temat.. Nie poddam się póki jej nie zdobędę. Wezmę z nią ślub, będziemy mieli
kosiarke i dzieci

Dobra, zrobię sobię kolacje i idę spać bo jutro znowu do pracy.. życie
ssie.


19.09.2010
Z tymi laskami idzie zwariować. Van wpadła dzisiaj do mnie po drodze do domu i już
zaczęliśmy gawędzić, i już miałem ją zaprosić do domu..

ALE NIE! W idealnym momencie, na horyzoncie pojawiła się Ashley.


Przywitała się i ze mną i z Van z jadem w głosie, zapadła niezręczna cisza podczas której
Ash wbijała swój nienawistny wzrok w Van i to musiało nastąpić.

Usłyszałem "TO JA JUŻ PÓJDĘ, I TAK WPADŁAM TYLKO NA CHWILĘ". I nie. Nie był to głos Ashley.
Musiałem pożegnać się z moją śliczną ognistowłosą.


Resztę dnia spędziłem z moją ukochaną przyjaciółką, która zniszczyła moją szansę na
dożywotnie szczęście u boku Vanessy. Ma szczęście, że nie umiem się na nią długo gniewać.

01.10.2010
PIERWSZA RANDKA ZA MNĄ. Pracowałem po godzinach, olałem naukę, żyłem kofeiną, przez prawie
dwa tygodnie jadłem jakąś mielonke z puszki zamiast szynki (i czeka mnie to przez następne
kilka tygodni patrząc na aktualny stan mojego portfela), ale udało się i zaprosiłem Van do
SPA.

Taplanie się w bagnie z mizerią na twarzy,

Wypinanie się w za krótkich majtkach,

Zamknięcie w komorze gazowej..

Jeżeli to są rzeczy które muszę zrobić żeby zdobyć kobietę, to mam nadzieje, że już nigdy
żadnej innej zdobywać nie będę musiał. Swoją drogą prócz zaplusowania w jej oczach całym tym
spotkaniem, kolejną korzyścią jest to, że widziałem ją w samym ręczniku.

Myślałem, że zaraz zemdleję i to nie przez temperaturę...
21.10.2010
Niesamowity dzień! CHYBA ZARAZ WYKITUJE! Na prawdę musiałem zrobić na niej wrażenie tym SPA,
bo dzisiaj zaprosiła mnie do siebie! Zjedliśmy romantyczną kolację... no dobra. Prawie-
romantyczną kolację... Zjedliśmy płatki z mlekiem...

Ale to nie jest ważne. To co działo się potem... to się liczy. Poszliśmy do niej do pokoju.
Caaaaaały czas gadaliśmy, zadawaliśmy sobie pytania, zwierzaliśmy się sobie... w końcu
zdobyłem się na odwagę i złapałem ją za rękę... patrzyliśmy sobie głęboko w oczy przez kilka
sekund...

A kiedy wstała żeby włączyć muzykę, podszedłem do niej od tyłu, czułem jak krew napływa mi
do głowy, serce zaczęło bić szybciej... w momencie kiedy się odwróciła, po prostu ją
pocałowałem...

Poczułem jak wszystkie emocje nagle uwalniają się ze mnie i staje się taki lekki...

No i wtedy famila wpakowała się do jej pokoju.

Zrobili to w ułamku sekundy, po prostu wpadli jak błyskawice. Jej siostra skoczyła na łóżko
zasiadając jak w kinie, a ten burak braciszek, z chamskim uśmiechem na ustach powiedział
"chyba pora już kończyć odwiedziny dzieciaki?"

Wymusiłem uprzejmy uśmiech i powiedziałem "właśnie, jest już późno, czas lecieć"

Van odprowadziła mnie za drzwi, przeprosiła za braciszka,

I umówiliśmy się, że następnym razem spotkanie u mnie. Przytuliłem ją na pożegnanie i to
chyba przypieczętowało naszą relację. Chyba jest moją dziewczyną!



Dzień pełen emocji...

22.10.2010
Po wczorajszych zawirowaniach ja i Van nie mogliśmy się powstrzymać od spotkania. Nie był to
zbyt dobry dzień na randki, bo po powrocie ze szkoły miałem tylko 1,5h czasu wolnego i już
musiałem lecieć do pracy. Mimo wszystko postanowilismy wykorzystać ten czas na spotkanie,
tymabrdziej, że mój ojciec był w tym czasie na rybach z kolegą,

Co oznaczało, że będziemy sami. Wystroiłem się jak szczur na otwarcie kanału, ba! Nawet
posprzątałem pokój. I co? I okazało się, że tramwaj którym wracała ze szkoły Van, był mocno
opóźniony przez jakiś wypadek. Podobno Dina Kaliente wepchnęła na tory jakąś kochankę Dona
Lotario... AŁĆ. Ostatecznie Vanessa wpadła do mnie na 10 minut przed moim wyjściem do pracy.

Ciężko nam się było rozstać no ale cóż. Jak już mówiłem, życie ssie. Wróciłem o 24 i padałem
na twarz, więc miałem zamiar iść się położyć, ale dostałem SMS'a...

"Wszyscy już śpią, wpuszczę Cię oknem"
Moja reakcja była natychmiastowa. Przyrzekam, nigdy tak szybko nic mnie nie postawiło na
nogi.


Spędziłem z Van najlepszą noc w swoim życiu i w ogóle mnie nie obchodziło to czy ktoś się
dowie.



Niestety... zaczęło mnie obchodzić. RANO. Jej brat zobaczył mnie kiedy się z nią żegnałem.

Krótko mówiąc - WPADŁ W SZAŁ.
Komentarz
podoba mi się sposób opowiadania - w pierwszej osobie, teksty krótkie treściwe, nie nudzą, wręcz przeciwnie, aż sie chce to czytać w dodatku rewelacyjne fotki, czego człowiek nie wyczyta z tekstu, bądź nie ejest w stanie sobie tego wyobrazić, na pewno znajdzie to na fotce! No i ciekawa historia, to tez jest potrzebne
fantastyczna robota Kochana, masz smykałkę!
urzekła mnie ta ilustracja
ciesze się, że wystartowałaś!
i tak jestem bardzo ciekawa co dalej i jak to się zakończy!
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
Twoj bohater ma tego testosteronu az za duzo, bo mozna powiedziec, ze jest ukierunkowany jednotorowo na tym etapie zycia choc marzenia o slubie .. i kosiarce XD z lekka mnie zaskoczyly. To pierwszy gosciu jakiego znam, ktory marzy o dobrowolnym zalozeniu sobie obrozy
Nie będę szczegółowo opisywał co działo się dalej, bo nie mam ochoty
przypominać sobie tego haniebnego sposobu w jaki wydostałem się
z jej domu..Tak, ten gburowaty buc wyrzuił mnie za drzwi.
Poczułem się jak zdeptana ścierka i poszedłem do domu.
Dopiero przed chwilą wróciłem i aktualnie siedzę na łóżku rozważając rozpoczęcie regularnych ćwiczeń na siłowni, zaczynając
od zaraz. Jestem totalnie wykończony po tej szalonej nocy, ale chyba jednak wolę pójść na
siłownie niż do szkoły. Kilka nieobecności w tę czy w tę...
04.10.2011
Dość długo (w sumie to cały rok..) nie pisałem, ale właściwie to nie miałem nawet o czym.
Przez ostatnie 12 miesięcy w moim życiu nic się nie dzieje. Piekielne nudy.. Ciągle
spotkania z Van,
Od czasu do czasu wpadnie kumpel pograć na kompie...
A później znowu Van. No i oczywiście siłownia.
Tak, w końcu wziąłem się za siebie.
Resztę mojego czasu pochłania praca, szkoła... i znowu spotkania z Van. Nie żebym
narzekał... no bo nie wyobrażam sobie życia bez kobiety. To logiczne. Chyba bym eksplodował.
Ale troche mnie ona już męczy.. Jakby jej nie wystarczyło to, że przychodzę do niej
wieczorem!
TO NIE, musimy jeszcze do tego jeść razem śniadanie, obiad i kolacje. Najlepiej to w ogóle
przywiązać się do siebie sznurem i chodzić razem do kibla! Tragedia...
17.12.2011
Cały październik i listopad minął pod znakiem jednej wielkiej nudy. Szkoła, Van, Praca, Van,
Siłownia, Van. Życie idealne dla pantofla.
Ale w zeszłym tygodniu dostałem cynk, że dziewczyny są same w domu. Umięśniony półgłówek
wyruszył na całą noc do swoich przygłupich kumpli żeby w godnym towarzystwie dysmózgów
uczcić zwycięstwo ich ulubionego klubu. Fascynujące. W każdym razie około 22 stałem już pod
drzwiami domu Van.
Jej siostra nie wyglądała na zadowoloną z faktu, iż spędzi z nami wspólny wieczór. Mi i Van
raczej nie przeszkadzała jej obecność.. W każdym razie całą trójką posiedzieliśmy sobie,
pogadaliśmy, pośmialiśmy... Wtedy dowiedziałem się, że ma na imię Lily. Za każdym razem jak
poświęcałem jej trochę uwagi wciągając się w jakąś ciekawą rozmowę, widziałem jak Vanessa
stara się ukryć zazdrość.
Nie ukyrwam, że trochę mnie to podkręcało i robiłem jej na złość. około 24 poczuliśmy, że
chyba pora coś zjeść. Żeby trochę powkurzać Van, wysłałem ją do kuchni, żeby zrobiła
jajecznicę. Sam w tym czasie mogłem pogadać sobię z Lily - oczywiście po to żeby podnieść
ciśnienie mojemu rudzielcowi. Problem w tym, że nie doceniłem jej gniewu.
Nie wiem czy to przez przypadek, czy nie (mam jednak nadzieje, że to przypadek) Vanessa
wywołała pożar. Cała kuchenka stanęła w ogniu. Natychmiast złapałem z Lily za gaśnicę i
próbowaliśmy wspólnymi siłami nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia.
W tym czasie Van uciekła jak na bok i zaczęła skakać, drzeć się i panikować.
Kiedy w końcu udało się ugasić płomienie, kątem oka ujrzałem pretensjonalny wzrok Lily
skierowany ku siostrze.
Poczułem respekt wobec młodej, bo jej postawa w porównaniu z tym co zrobiła ruda, jest
nieporównywalnie bardziej imponująca. Na prawdę muszę przyznać, że mi zaimponowała.
Widziałem tą zazdrość i złość namalowaną na twarzy Vanessy po tym jak została przyćmiona
przez siostrę.
Rzuciła siostrzyczce pełne nienawiśći spojrzenie, podczas gdy ja nie mogłem oderwać od niej
oczu z podziwu.
No ale cóż, nastąpił koniec 5 minut chwały dla Lily, bo było już późno a ja mam swoje
potrzeby.
Poszedłem rozładować napięcie ze swoją dziewczyną prosto do jej łóżka.
Przebudziłem się koło 3 i udałem się do łazienki.
Po drodze zauważyłem, że Lily jeszcze nie śpi i ogląda jakiś horror. Zakradłem się do salonu
i czekałem na muzykę budującą napięcie w filmie, po czym w kulminacyjnym momencie
wyskoczyłem zza ściany.
Ku mojemu zdziwieniu Lily pozostała nie wzruszona, a jej jedyną reakcją był litościwy
uśmiech oznaczający "nie, nie mój drogi.. mnie nie przestraszysz"
Powiedziałem jej, że zdążyłem to już zauważyć kiedy wybuchł pożar i pomagała mi go gasić.
No i tak w miłej atmosferze posiedzieliśmy do rana. Pogadaliśmy i obejrzeliśmy jakieś
tandetne horrory. Kiedy uznałem, że pora wracać do łóżka, podała mi swój numer mówiąc, że
mam do niej kiedyś zadzwonić jak będę się nudził i wyskoczymy na miasto.
Poderwać jedną siostrę to już wyczyn, ale poderwać dwie siostry? WYGRYW.
C.D.N
Komentarz : tym razem dowcipu bylo duzo mniej niestety. Historyjka tego typu zeby bawila musi tego dowcipu zawierac choc odrobine i musi byc lekko poglebiona. Czytelnik powinien polubic bohatera takowej opowiastki i rozumiec jego motywacje. Pojac tez co lubia w nim dziewczyny, bo jak na razie to dla mnie zagadka duza dlaczego one na niego leca.
Ale też- jak długo można przytupywać? Nie każdy umie budować napięcie jak Hitchcock, który mawiał, że dobry thriller zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie ma wzrastać.
Tu nie mamy do czynienia z thrillerem, więc przyjmuję do wiadomości, że życie przeciętnego Sima nie musi być serią gagów. Ale poprawiłabym nieco teksty, aby nie mówić o rzeczach oczywistych w taki sposób - ...poszedłem rozładować napięcie z moją dziewczyną prosto do jej łóżka....
( No chyba, że w zwyczaju jest ... do ubikacji)
Ponadto - trochę mnie razi trywializowanie spraw damsko-męskich, nawet jeśli to dotyczy "tylko" simowej historii. Kreatora nie bawiła się w owijanie w bawełnę, ale nie mogłabym jej zarzucić, że uczucie wybuchające u Vimesów z siłą gejzerów na Islandii - coraz to w innym miejsccu i momencie - miało w sobie trywialnośc kanapki z serem!
Na początku polubiłam Dastana - miał w sobie coś, a przede wszystkim wydawało mi się - sporo wrażliwości. A teraz wydaje mi się, że zmierzasz w kierunku - mięśniak gladiator na łóżkowej arenie. (z siostrą kobiety, z którą niedawno marzył kupować kosiarkę i zakładać dom???)
Mam nadzieję, że cię nie dotknęłam. Staram się podchodzić bardzo uczciwie do oceny, i nie słodzę, jeśli mi się coś nie spodoba. Nie zrażaj się jednak krytyką i pisz, bo masz fajny pomysł na swoją historyjkę, będę tu zaglądać
Co do postaci Dastana, to tak jak jest napisane we wstępie, główną rzeczą która podoba mi się w tej historii i to dlatego postanowiłam opublikować właśnie ją, jest to, że mocno skupiłam się na samej jego osobie i tym jak się zmienia fizycznie, psychicznie, jak dorasta, jakie okresy w życiu przechodzi. Dastan nie należy do tych simów których da się zaszufladkować w niezmiennej określonej roli. Okres oddanego zakochanego po uszy w koleżance ze szkoły gówniaka jest już za nim, teraz testosteron szaleje i aktualnie wychodzi na napalonego, lekko gburowatego nastolatka. ENJOY! XD
Postać Dastana bardzo autentyczna: to drugi plus. Najpierw marzenia, potem hormony, a na końcu obroża...
Ale Dastan jeszcze młody szczaw. Z wiekiem zmądrzeje. Jeśli będziesz go rzadziej wysyłać na siłownię, a częściej do biblioteki.
Zdjęcie boskie:
dziś wszyscy musimy dbać o idealną cerę
No i nadszedł ten dzień w którym umówiłem się z Lily. Po powrocie z pracy troche się odpicowałem..
Ubrałem marynarkę ojca, była mocno za duża ale jak się trochę napiąłem to nawet nie było tego widać.
Wdech, klata do przodu i idziemy na podbój serc. Przed samym wyjściem zauważyłem, że przed drzwiami stoi knurek. No idealnie, lepiej być nie mogło..
No ale trudno, nie będę udawał, że mnie nie ma i siedział w domu tylko dlatego, że jakiś napakowany typek z płetwą na głowie ma do mnie jakiś problem. Wyszedłem i kulturalnie zapytałem czego chce. Zaczął się sadzić, że nie życzy sobie żebym przychodził do dziewczyn kiedy jego nie ma w domu.
Powiedziałem, że dziewczyny chyba wolą moje towarzystwo bo same mnie zaprosiły i aktualnie właśnie się idę z jedną z nich spotkać.
Sam nie wierzyłem, że odważyłem się tak odpyskować.. nie czekając na prawego sierpowego w twarz zacząłem się oddalać i modlić, żeby zaraz nie dostać w tył głowy.
Nie dostałem. Nie obejrzałem się do tyłu, ale domyślam się, że gdybym to zrobił jego wzrok zamieniłby mnie w kamień, albo po prostu zabił.
Z Lily spotkałem się w miejscowym barze. Tak, wiem, że to nie jest jakieś wykwintne i romantyczne miejsce, ale na drugi wypad do SPA mnie nie stać.
Gadałem z nią może jakieś pół godziny i piekielnie się dłużyło. Wydawała się bardziej ekscytująca kiedy gasiła pożar.
Powiedziałem, że zostawiłem włączone żelazko i muszę wracać do domu XD
Nie siliłem się na jakieś racjonalne wytłumaczenie, bo po prostu chciałem jej dać do zrozumienia, że więcej się nie spotkamy.. i tak oto zakończył się podryw drugiej siostry.
01.11.2011
Zastanawiam się, po co chciałem wyrywać drugą siostrę skoro nawet jedna mnie wkurza. No już nie mogłem wytrzymać tej obroży... Zerwałem z Van...
Nie było łatwo, bo wiadomo, że jednak coś tam do niej czuje... Tyle czasu się znaliśmy i tyle czasu o niej marzyłem... Ale rzeczywistość była inna niż marzenia. Co tu dużo mówić, wyrosłem z niej. Nie wiem czy tak można, ale jeżeli można wyrosnąć z dziewczyny to właśnie to zrobiłem.
Jej reakcja w sumie mnie mocno zdziwiła. Po tym, że nie należy do grzecznych dziewczynek, spodziewałbym się raczej przytulenia ze skutkiem śmiertelnym (czyt. zamordowanie ćwiekami kurtki), a ona po prostu...
Rozpłakała się i wyszła...
W sumie to zrobiło mi się przykro i tak jak byłem pewny, że chce to zrobić i w końcu będę wolny i szczęśliwy, tak w tym momencie autentycznie zacząłem się wahać.
16.02.2012
Po rozstaniu z Van w moim życiu wcale nie pojawiły się fajerwerki. Czyli znów rzeczywistość zderza się z marzeniami i masakruje je jak tsunami. No cóż, nadal rutyna, rutyna, rutyna... Z tą różnicą, że teraz już bez Van. Trochę zbliżyłem się z tatą bo po pracy dużo czasu spędzam w domu.
Po rozstaniu więcej czasu zacząłem spędzać ze znajomymi. Niedawno po drodze do Ashley, spotkałem nieziemsko śliczną blondynkę.
Żałuję, że nie zagadałem do niej jakoś... Pewnie i tak by mnie olała, ale warto byłoby chociaż spróbować.
14.02 wieczorem zadzwoniła do mnie Ashley, że ktoś robi jakąś dobrą domówkę z okazji walentynek i można zapraszać swoich znajomych, więc mam tam wpaść.
Podała mi adres, więc wskoczyłem w moją za dużą marynarkę i popędziłem we wskazane miejsce. Bogata dzielnica, wielka chata, pełno ludzi, głośna muzyka i... moja eks.
JESZCZE ZANIM WSZEDŁEM DO DOMU ZOBACZYŁEM TĄ CZERWONĄ GŁOWĘ. No super, zapowiadał się przemiły wieczór... Rzuciliśmy sobie wymowne spojrzenia,
Spojrzenie Vanessy było na prawdę... na prawdę... wymowne. Wściekłość i dużo pogardy w jednym. W idealnym momencie na szczęście stanęła pomiędzy nami wesoła... BLONDI!
Tak to była ona! To ta dziewczyna którą spotkałem wcześniej i zwaliła mnie z nóg. Okazało się, że to jej dom i jej impreza. Chyba zauważyła moją napiętą relację z rudą, bo wbiła się
między nas i zaprosiła do zabawy w domu.
Impreza była na prawdę fajna. Dobra muzyka, barman, konfetti i duuużooo alkoholu.
Kiedy patrzę na zdjęcia z imprezy, stwierdzam, że jak dla mnie to było aż ZA DUŻO.
Nie pamiętam zbyt wiele, ale chyba dobrze się bawiłem.
Obudziłem się w jakimś pokoju, w łóżku, na szczęście sam. Ale przyrzekam, nie wiem co działo się w nocy więc wszystko jest możliwe.
04.04.2012
Tydzień temu... Zmarł mój tata. Podobno człowiek potrafi wyczuć kiedy zbliża się jego koniec... wydaje mi się, że on to czuł.
Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, dogadywaliśmy się jak nigdy i opowiadał mi ostatnimi czasy bardzo dużo o życiu, dawał dużo rad i... po prostu wiem, że on to czuł. Chciał powiedzieć mi jak najwięcej, żeby przygotować mnie na dorosłość. Odszedł akurat w takim momencie... Akurat wtedy kiedy relacja między nami była tak silna... Nie wyobrażam sobie tego jak poradzę sobię w takim pustym domu.
22.09.2012
Przyjaciele bardzo dużo pomagali mi po śmierci taty. Wspierali mnie... Na prawdę cieszę się, że ich mam. Krucho u mnie z kasą ostatnio i gdyby nie ich wsparcie nie wiem czy dałbym radę jakoś się wziąć w garść. Była u mnie dzisiaj Alice. Tak, to ta blondynka u której byłem na imprezie.
Nie za bardzo pamiętam, ale podobno dużo wtedy gadaliśmy i jesteśmy teraz na prawdę dobrymi przyjaciółmi. Ona też mnie bardzo wspiera.. Dzisiaj mimo, że nie miałem dużej ochoty gadać, bo ostatnio w ogóle jestem nie w humorze, to nie potrafiłem jej wygonić.
Powiedziała, że ma dla mnie coś mega, jakąś fajną robotę. Podobno widzi we mnie potencjał.
Ja oczywiście nie jestem zbyt pozytywnie nastawiony... boje się co te kobiety potrafią wymyślić.
No ale cóż. Nie przyjmowała odmowy, powiedziała, że spotka się ze mną na miejscu jutro po południu.
twitter.com/Pawe60835471
Foty pełne ekspresji, tempo życiowych spraw jakby przyśpieszone co w każdym story jest wskazane no i do tego te miny Świetne !