EDIT: Aaaaa! Pomylilam działy! Czy któryś z moderatorów mógłby coś zaradzić na moje gapiostwo i przenieść temat do działy "historie i opowieści z rozgrywki"?
Witajcie kochani! Wzorem Chojraka i kruliha dzisiaj zacznę prowadzić malutką galeryjkę ze zdjęciami z gry. Opowiem Wam też w jakich okolicznościach fotki powstały, żeby wszystko miało sens. Na początek zacznę Wam opowiadać losy rodziny Truchny, później może jakiejś innej rodzinki. Nie będzie to typowa historyjka do poczytania ani fotostory. Raczej opowiem Wam co się dzieje w mojej grze. Postaram się zachować formę odcinkową, żeby zachować jakiś porządek. Kochani, zapraszam do lektury!

P. S. Będzie sporo wątków dla dorosłych, oczywiście bez obscenicznych fotek i opisów. Jednak nie chcę być odpowiedzialna za demoralizację młodzieży
Odcinek1
Jadwigę Truchny już poznaliście. Stara panna, która po odziedziczeniu ogromnego majątku postanowiła się zoperować i już nie przypomina siebie (jak zresztą wiele celebrytek, które chcą zatrzymać czas i kładą się pod nóż).


Moja Jadźka rozpoczęła wspaniałą karierę - medyczną. Początki były trudne, nudne i mozolne. Do jej obowiązków należało witanie pacjentów, zapraszanie ich na kozetkę, ścielenie łóżek itp. Nie ukrywajmy, nie było to porywające zajęcie. Ale poznała tam pewnego sima, z którym dobrze się jej rozmawiało. Następnego dnia stał pod drzwiami jej domu. I ok, myślę "Czemu by go nie wpuścić?". Wszedł, a Jadźka przygotowała obiad. Facet zjadł, ale rozmowa się nie kleiła i szybko zwiał.

Ponieważ niestety czas mijał Jadwidze głównie na pracy nie miała ona czasu by zadbać o rodzinę. Lata biegły i nagle się okazało, że mimo ciężkiej harówy w szpitalu awanse były mierne, a dziecka brak. Zegar biologiczny tykał. Zdecydowałam, że trzeba znaleźć odpowiedniego sima, z którym Jadźka będzie miała dziecko (oby to była dziewczynka!!!). Wysłałam ją do klubu na poszukiwanie przyszłego ojca, zamówiłam drink (jakiś miłosny, wprowadził Jadzię w nastrój "flirciarska") i moja simka ruszyła do akcji!

Widzicie tego, który siedzi po środku? W czarnym swetrze. Ewidentnie między nimi zaiskrzyło. Spędzili kupę czasu razem, ale następnego dnia czekał na Jadzię dyżur w szpitalu. Zwinęła się około 01:00. Po pracy (baaardzo nudnej) wróciła do domu, a pod drzwiami stał kto? Ten sim! Eric. Zaprosiła go do środka. Nawet się nie przebrała i razem zabrali się za pałaszowanie obiadu.

Zostali przyjaciółmi. Facet miał niezłą twarz, był umięśniony (ale mięsień piwny też miał), ładny kolor skóry, włosy CHYBA czarne (bo zarost czarny). Lubili swoje towarzystwo, uwielbiali się obejmować po przyjacielsku (serio, robili to nawet sami).

Strzelali sobie nawet selfie z telefonu. Szkoda tylko, że nie ma jakiegoś "simbooka" na którym mogliby się nimi pochwalić, chociaż jak się okazało później, może to i lepiej....

Eric lubił kuchnię Jadźki. Opychał się jej jedzeniem jak jakiś dziki zwierz. Jej to najwidoczniej nie przeszkadzało, bo radośnie na niego spoglądała.

Zdecydowałam, że to już czas na romantyczne interakcje. Jadzia zaprosiła Erica do klubu. Flirtowała z nim trochę, prawiła mu kompementy, poprawiała humor i podrywała. Coś poszło nie tak... Gdy chciała go objąć romantycznie, odmówił. Moja biedna simka była zawstydzona i ze zbolałą miną musiała wrócić do domu, żeby "odchorować" to niepowodzenie! Zanim jednak wyruszyła, kazałam jej wykonać inną interakcję. Musiała zapytać czy Eric jest w związku. Okazało się, że niestety jest żonaty...

Mijały simowe dni, a Jadźka wciąż była sama. W pracy spotkała kolejnego sima. I ku mojemu zaskoczeniu od razu oboje byli we flirciarskich nastrojach, a zanim pasek zwykłej relacji zrobił się zielony, już pokazał się dolny pasek, z różowym fargmentem! Postanowiłam kuć żelazo póki gorące. Po pracy nakazałam Jadźce do niego zadzwonić i zaprosić go. Chyba ma na imię Ignacy. Nigdy nie zwracam uwagi na imiona simów, których angażuję tylko do spłodzenia potomka.

Bardzo się polubili. Zaczęli nawet wykonywać sporo romantycznych interakcji. W trakcie poznawania dowiedziałam się, że Ignacy jest singlem (uffff) i nie pracuje (kicha kaszana). Trudno, nie musiała wychodzić za niego za mąż. Wystarczyło jedno dziecko, a najlepiej dziewczynka. Trochę się poprzekomarzali na kanapie, były też figlarne łaskotki, po których nagle się zebrał do domu.

Niedługo po jego wyjściu pod drzwiami pojawił się Eric. Zdecydowanie bardziej podobał mi się on niż Ignacy i podjęłam jeszcze jedną próbę romantycznych interakcji. Delikatnie go podchodziłam. Może to niemoralne, ale nie chciałam rozbijać jego simowej rodzinki. Chciałam tylko, żeby Jadzia miała z nim dziecko (córeczkę). Po długich próbach... Udało się!

Krok po kroku dążyłam do celu. Jadzia zaprowadziła go do sypialni i....

Po fakcie Eric zabrał się do domu (ci simowie mają beznadziejce wyczucie czasu i chcą uciekać w nieodpowiednich momentach). Jadzia wykonała test ciążowy i... Nic.
Co dalej? Śledźcie losy Jadźki! Będzie coraz ciekawiej i coraz goręcej!
Komentarz
Zaczęło się świetnie, ubawiłam się czytając i oglądając zdjęcia
Cyniczna Stworczyni ma w nosie szczescie swojej simki zamierzajac ja rozmnozyc na chama i za wzorem emancypantek wykorzystac goscia tylko jako dostawce nasienia aby uzyskac dziewczynke. W dodatku bohaterka jest po operacji plastycznej i ukrywa wlasny wiek przed adoratorami. A jak bedzie chlopiec? To co? Bedziemy probowac do skutku? No zawsze mozna odstawic syna do tatusia - niech tez ma jakis bonus z tej rozrywki. Padlam
To zupelnie jak ja, tylko plec rozna i nie do splodzenia potomka - choc czasem sie jakis trafi tylko spelniam marzenia simowi. No nie moja wina ze obiekty marzen sie zmieniaja blyskawicznie, gosciowi co nie lubi zobowiazan
Czekam z niecierpliwoscia na ciag dalszy no i na wynik tych eksperymentow.
Ale jakoś mu nie przeszkadzało chodzić na obiad do innej. Jadźka jednak dopięła swego ...a tu nic.
Czekam na cdn.
@kreatora
@olivkasims
@kameliaxxx
Odcinek 2
Chociaż Jadzia barszkowała z Erickiem jak szalona to test ciągle wychodził negatywny. Szczerze mówiąc byłam już zdesperowana, nie wiedziałam co robić, bo simka się starzała i w wieku emerytalnym raczej się potomstwa nie dorobi. Albo z nią było coś nie tak, albo z Erickiem. Może któreś z nich było bezpłodne? I zaznaczam, że wybierałam zawsze opcję "postaraj się o dziecko", a nie "bara - bara". Tym bardziej trudno było mi pogodzić się z faktem, że Jadzia wciąż nie była ciężarna.
Zdecydowałam, ze czas to zmienić! A właściwie to partnera Jadźki. Bo mimo iż Eric jest fajniejszy, to co mi z jego fajności jak potomstwa ani widu ani słychu? Przyszedł Ignacy. Mieli dobre relacje, ale na "postaraj się o dziecko/bara - bara" trzeba było jeszcze trochę zapracować.
Moja simka szeptała uwodzicielsko do Ignacego na kanapie, obejmowała go i całowała. W sumie w ciągu doby udało się zapełnić calutki pasek na różowo.
Nawet Ignacy się wczuł, bo zaczął Jadźce masaże fundować. Taki był zaangażowany! W końcu wysłałam ich do sypialni, do buduaru Jadźki. Oboje byli bardzo flirciarscy, więc nie było na co czekać! "Postaraj się o dziecko!". Po fakcie pospali trochę razem. Ignacy zebrał się do domu, a Jadzia poszła do toalety zrobić test i...... Nic. Znowu.
Stwierdziłam, że się nie poddam. Mało kto zachodzi w ciążę po jednym i pierwszym razie. Jednak zrobiło się trochę niezręcznie gdy obaj panowie (Ignacy i Eric) stali pod drzwiami domu Jadźki domagając się wpuszczenia! Skoro Eric nie mógł dać Jadzi dzieci to postanowiłam dalej próbować z Ignacym. Wysłałam ich do domku na wakacje.
Muszę przyznać, że Ignacy ma dużo uroku i jest bardzo pewny siebie
Baraszkowali dniami i nocami. Starali się o potomstwo jak szaleni! Cud, że sypialnia to przeżyła. W końcu po intensywnych próbach, wyczerpani poszli spać.
Dodatkowo zauważyłam dziwną rzecz. Jadzia dostawała nastrójnik w stylu "niesatysfakcjionujące bara - bara, potrzebna będzie poprawa". I chciaż "poprawiali" to, to ona wciąż miała ten nastrójnik. Jakieś pomysły?
Następnego dnia wyjazdu Jadziulę zemdliło. Niestety zrzuciłam to na karb kiepskiego jedzenia przygotowanego przez Ignacego, ale stwierdziłam, ze test to tylko 15$, więc co mi tam. Moja simka poszła do toalety, wykonała test i tym razem wyskoczył radosny komunikat, że zostanie mamą i rodzina się powiększy!
Zadowolona przebrała się i postanowiła korzystać z uroków dzikiej natury. Wybrała się na ryby co ją uszczęśliwiło. Szczerze mówiąc nie wiem co robił w tym czasie Ignacy, sądziłam że wyjdzie razem z Jadzią, skoro miała być matką jego dziecka, ale ja się tam nie znam.
Po długim i udanym połowie Jadzia wróciła do domu. Na ganku siedział Ignacy. Chciałam wykonać jakąś przyjazną interakcję i wybrałam "Podziel się informacją o ciąży" (czy coś w tym stylu). Mina Jadźki kiedy informowała przyszłego tatusia.
I mina Ignacego na radosne wieści.
Ponieważ był ewidentnie nieszczęśliwy, czym mnie strasznie wkurzył, zdecydowałam, że Jadzia nie będzie utrzymywała z nim kontaktu i wróci do domu. Zaraz po tym jak zwymiotuje...
A w domu, cisza i spokój i możliwość objadania się słodyczami. Tylko jest jeden szkopuł. Kto teraz wychowa dziecko? Przecież musi mieć mamę i tatę!
CDN
- BO WSZYSTKO ZEŻRE!
Bardzo podoba mi się główna bohaterka, jest swojska. Nasze simy mogą się z nią identyfikować
- Nigdy nie zwracam uwagi na imiona simów, których angażuję tylko do spłodzenia potomka.
- HAHAHAH!
Kurcze no przykre to, facet ma temperament, przytulać się lubi, nie musi się z Jadźką żenić, a z dzieciaka nici? Może i Jadźka jest niemoralna, ale kolega Eric ma absolutnie moralny materiał genetyczny
Myślę że to ten stres spowodował brak ciąży. Jedź na wakacje to zaraz będzie potomek!
A! Już jest! Wyprzedzili mnie! Ignacy został ojcem! No to życzę powodzenia i czekam na c.d.
Pozdrówki!
Kolejny zabawny kawałek!! Hura nareszcie jest ciąża! Ale Jadźka!! Nic na siłę z tymi facetami , samotna matka też może zapewnić szczęście swojemu dziecku
P.S. Robisz śliczne zdjęcia
Zdecydowanie uznal, ze Jadzka go wyrolowala. No i chyba sie nie mylil
Najbardziej mnie rozbawila jednak spozniona refleksja, ze jednakowoz dzizia powinna miec i tate i mame. No troche pozno sie Stworca polapal, ze tatus potrzebny nie tylko do lozka.
Pewnie, ze z tatusiem dzidzia bedzie miala milej ale nie sadze zeby Stworca mial, wiec jednak wedlug mnie nalezy tatusia olac. Tym bardziej ze jak bylo widac do ojcostwa sie nie spieszy a i do slubu pewnie tez nie. Zreszta jak kazdy typowy macho, albo raczej jak kazdy typowy Vimes
Przekomiczne sytuacje - krótkie, ale pełne treści. Bez zbędnych dłużyzn. Tak właśnie zaczęlam moją relację z wesela mojej Simki - bo zanim udało mi się ją wydać za mąż - to myślałam, że padnę ze śmiechu.
I tak samo ty - zanim "zaciążyłaś" Jadźkę - tyle przekomicznych gagów sytuacyjnych zaliczyłaś po drodze. To mnie ubawiło - Imię nieważne - ważne geny
Czekam na dalsze perypetie Jadźki. Bardzo mi bliskie, bo ja również uwielbiam dziewczynki, i byłam cała happy gdy moja córka urodziła trzecią
W domu miałam różne zwierzątka - i wszystkie - dziewczynki - koty, psy, świnki morskie, papugi, chomiki... No - trafił się jeden chłopak - mysz japońska - Edgar.
A Jadzia to imię powtarzające się w mojej rodzinie od pokoleń
@olivkasims
@Anilewe
@Yvonne2772
@kreatora
@kameliaxxx
@Alicja
@Dels
Odcinek 3
Ciąża ciążą, ale pracować trzeba! Stan błogosławiony to nie kalectwo! Czas rozwijać karierę! Chyba w 2 trymestrze wysłałam Jadzię na dyżur do szpitala. W końcu jest nowoczesną i aktywną kobietą. Musi zadbać o pracę i zapewnić maleństwu byt (co z tego, że odziedziczyła ogromny majątek). Nie może przecież tylko leżeć i pachnieć w swoim domu.
Po przyjściu do pracy, zamiast witać pacjentów i prowadzić ich na kozetkę, poszła coś zjeść! Byłam tym oburzona, zwłaszcza, ze wypełniłam jej przed pracą wszystkie zachcianki. Ale ok, simka w ciąży ma swoje prawa. Tam poznała Beatę, przy której Jadźka natychmiast wpadła w nastrój "Bardzo flirciarska".
Po skończonym posiłku postanowiła w końcu zabrać się za obsługiwanie pacjentów. Radośnie wędrowała przez korytarze szpitala. Chociaż nie jestem pewna czy jako ciężarna powinna przebywać z chorymi. A jak się czymś zarazi i straci dziecko? Albo gorzej - urodzi przez to chłopca?
Jadwiga wykonywała swoje zadania bardzo sumiennie (z przerwami na siku). Leczyła pacjentów, diagnozowała ich i w sumie żaden nie miał ohydnej wysypki, którą z łatwością mogłaby złapać. Pasek kariery w tym dniu zapełniał się jak szalony! Byłam dumna z mojej ciężarnej simki i żeby ten dzień pracy był w pełni satysfakcjonujący postanowiłam, że Jadzia zostanie dłużej w szpitalu. Niestety jednym z nowych zadań było wykonanie prześwietlenia. Czy ciężarne powinny to robić? To chyba nie jest zdrowe...? Ale to w końcu simsy, które rządzą się własnymi prawami.
Simka, którą Jadzia badała była wrogo nastawiona. Czyżby zazdrość o ciążę?
Po pracy nadszedł kolejny etap ciąży i zdecydowałam, że Jadzia weźmie urlop z powodów rodzinnych. Niech sobie spokojnie urodzi, bez stresów. Wysypiała się, najadała, pływała sobie w basenie. Sama... No właśnie. Gdzie ta męska simowa pierś, która by ją przytuliła? Przechodząc w korytarzu zerknęła w lustro. Chyba stwierdziła, że jest baaardzo atrakcyjna w ciąży, spójrzcie tylko na tę minę!
Samotność zaczęła jej poważnie doskwierać. Musiała sama sobie gotować, nie miała z kim porozmawiać, na dodatek mogła pomarzyć o porządnym masażu pleców. Ignacy robił dobry masaż... Ale Ignacy był zrozpaczony wiadomością o ciąży! O nieeee! Do niego Jadzia się nie odezwie!
Moja biedna simka okropnie cierpiała przez brak towarzystwa. Nie mogła też wyjść z domu, a co jeśli Eric by ją zobaczył z brzuchem?! Co by wtedy zrobił. No chyba by wiedział, że to nie jego, nie? Nie ma co ryzykować! Ach, przystojny Eric... A może by tak porozmawiać z nim przez internet? To była myśl! Jadzia zaraz usiadła do komputera i zaczęła z nim korespondować! Nie wyobrażacie sobie nawet jaka była szczęśliwa! Z Erickiem coś ją łączyło! Nie to co z Ignacym...
Po miłej rozmowie zadzwonił telefon. Pomyślałam "O, pewnie Ignacy! Odbiorę, ale nie dam mu przyjść!". Ale to był Eric! I to on chciał wpaść, ale jak to? Zobaczy ją w ciąży i zostawi! Nie mogę ryzykować! Może z nim Jadzia będzie chciała spłodzić drugiego potomka? Nie pozwoliła mu przyjść. W sumie nawet dobrze, bo w szpitalu złapała jednak jakąś wysypkę. Chyba to była jej wymówka. Przynajmniej ja sobie tak to wyobraziłam.
Po miłej rozmowie, Jadzia była bardzo flirciarska. Zadowolona miała właśnie iść coś jeść, ale zobaczyłam Ignacego pod drzwiami. Powiem szczerze, że byłam zdziwiona. Po co on przylazł? Ale jako, że Jadzia ma wolną wolę to pobiegła do drzwi i go przywitała... W samej koszulce nocnej.
Byłam w szoku kiedy Ignacy zachwycał się ciążowym brzuchem Jadwigi. Głaskał ja po nim i był ewidentnie zadowolony! A skoro się zmienił to postanowiłam dać mu drugą szansę. Każdy na nią zasługuje!
Razem zjedli obiad, porozmawiali i powoli zaczęłam się przekonywać do przyszłego tatusia. Nawet pomasował bolące plecy Jadźki!
A po masażu, postanowiłam (bardzo nieroztropnie), że moja simka wykona na nim nową medyczną interakcję "sprawdź jak gorący jest sim". Pogłaskała go ręką po policzku, a Ignacy... WSKOCZYŁ MOJEJ CIĘŻARNEJ JADZI NA RĘCE! Co za psychol?! Nie dość, że musi dźwigać wielki brzuch to i jeszcze tego wariata?!
Tak mnie tym zirytował, że kazałam Jadzi go wyprosić. Biedna simka, tyle emocji, nerwów i nadziei. Poszła uciąć sobie drzemkę. Nagle wstała, złapała się za brzuch i... Zaczęła rodzić! Zdecydowałam, że poród odbędzie się w szpitalu!
Na porodówkę mogła wziąć ze sobą jednego sima. No cóż... Nie będę odbierać prawa obecności przy porodzie przyszłemu tatusiowi. Zwłaszcza, że się zreflektował i zaakceptował swoje przyszłe potomstwo. Pojechali razem i przywitał ich lekarz... Eric.... A ja myślałam, że już nic złego się wydarzyć nie może...
Mina Ericka gdy zobaczył rodzącą Jadzię
Jadźka przestała reagować na skurcze, gdy zorientowała się w jak beznadziejnej jest sytuacji.
Ignacy o niczym nie wiedział, więc nadal ekscytował się porodem.
Co będzie dalej? Jak przebiegnie poród? Co z Erickiem? I co najważniejsze - JAKIEJ PŁCI URODZI SIĘ DZIECKO?!
Tego dowiecie się w kolejnym odcinku!
Niesamowity splot zdarzeń bo jak rozymiem gra sama wygenerowała Ericka na niespodziewanym stanowisku .bombastyczne story z tego wyszło mam nadzieję,że Jadzia z wrażenia nie urodzi przed szpitalem
Slicznie dziewczyna wyglada w tej ciazy . Ja nawet nie wiedzialam ze jest interakcja romantyczna - wskocz na rece. Musi byc zupelnie nowa i swiezo dodana, bo do tej pory na 100% jej nie bylo. Z czego wynika , ze jednak Ignacy zakochany jest w Jadzce po uszy
No teraz bede czekac, zeby i u mnie w grze sie objawila.
Jadzka - nie oszukujmy sie nie ma nic przeciwko, by ja uwielbialo dwoch facetow naraz. Bardzo madrze - biorac pod uwage, ze sim EA moze nagle z gry wyparowac i wtedy zawsze jest drugi gosc awaryjnie pod reka.
Wreszcie porod i jazda do szpitala. No ale sie narobilo teraz- nie ma opcji, zeby Eric nie wiedzial, ze jego dama serca - co z tego, ze number 2 po zonie - zabawiala sie i to jak owocnie z innym facetem
Kiedys pisalam, ze gra kreuje sytuacje, ktorych by sam gracz w zyciu nie wymyslil, juz nie mowiac ze takich sytuacji nie mozna na grze wymusic nawet gdyby ktos chcial - wystarczy dac simom troche wolnej woli i sami poprowadza swoje zycie jak im bedze pasowalo i z kim. Niestety z ta wolna wola nie nalezy przesadzac w Czworce, bo inaczej sim cale zycie spedzi pod komputerem grajac w bilboka i "peaple for ever". W Trojce z wolna wola robil duzo wiecej rzeczy, potrafil nawet sam z siebie wypielic ogrodek
Bardzo jestem ciekawa jak to dalej sie potoczy
Urocza bohaterka i jej perypetie wciągają czytelnika tak bardzo, że sam zaczyna snuć domysły, co będzie dalej, analizując co Jadzia powinna zrobic, kogo wybrać.
Faktycznie Eric jest zdecydowanie przystojnieszym simem, ma w sobie to coś. No,ale skoro jest w związku i nie może .. ten tego.., to lepszy rydz niż nic. Ignacy może być dobrym ojcem, ale pewnie temperamentnej Jadzi będzie z nim nudno.
Ale, ale ... historia wszak dopiero się rozkręca.
Czekam więc na ciąg dalszy opowieści i kolejne świetne zdjęcia ją obrazujące
Jadzi pozostaje teraz tylko strategiczne omdlenie. Obaj panowie - jak na dżentelmenów przystało - rzucą się na pomoc, zostawiając - póki co - na boku - wszelkie pretensje. Skoczyć sobie do czubków będą mieli jeszcze czas!