Witam po przerwie
Dziękuję Wam Kochani za odwiedziny i świetne komentarze
Kolejna część jest dosyć długa nie wiem, czy dam radę pokazać wszystkie zdjęcia, mam jednak nadzieję,że się uda W razie jakiś błędów,lub literówek przepraszam z góry.
cz.1 Ela
Warto zacząć od tego co się wydarzyło po drugiej stronie, czyli u Eli więc jak obiecałem pokażę pokrótce ... Zapraszam do czytania tudzież oglądania
... tak się wszystko zaczęło...zaraz po wyjeździe chłopaków do miasta przyjechał jeden z potomków Vimesa ( podrasowałem go Elu wybacz ) potem był ten feralny telefon... ale podróż trwa dalej...
cz.2 Podróż do Delsburga.
...ale czy aby na pewno chłopcy czegoś nie planują....
...i nastał wieczór...
...neutralna okazała się łazienka
...nawet przespana noc nie pomogła ochłonąć Andrzejowi...ale kolejny dzień zapowiadał się lepiej...
...hmm może nie do końca był lepszy...
...Delsburg... mały wstęp do kolejnej części...
...to był wspaniały dzień...promienie wstającego słońca rozświetlały ulice miasta...
I tym miłym akcentem powiem do następnego odcinka Kochani. Moc buziaków i uścisków
"Gdzie diabeł nie może tam Vimesa pośle" - oj coś czuję że Ela lotem błyskawicy wróci do Andrzejka
Super że dałeś kolejny odcinek kolego. Jednak poczułeś na swojej skórze mój gniew aby nie ruszać tego co jest lub było moją własnością - hehehe. Ale chyba to źle nie wpłynęło na naszą znajomość Andrzejku?
Świetny odcinek! Ubawiłam się z nieudanego swatania A z tego zdjęcia najbardziej: https://us.v-cdn.net/6022084/uploads/editor/3o/hzk4w1c5ra58.png No i z porywczości Pawełka - kto by się spodziewał, że tkwi w nim taki waleczny duch? Ciekawe co czeka chłopaków w Delsburgu Miasto prezentuje się bosko
No sorry Andrzejku - polecialam na Vimesa wprawdzie, ale zwroc uwage , ze sie opieralam! Wprawdzie tylko przez minut piec, ale nie badzmy drobiazgowi!
Jak to w tym przyslowiu jest "stara milosc nie rdzewieje", a kajajacy sie Vimes jest to obrazek unikalny. Niestety jak go znam, prawdopodobnie stracil chate i postanowil sie zagniezdzic na chwile u bylej flamy, a bo kochac on kochal naprawde tylko jedna dame. Iwonke ♥
Panienka pocieszycielka mocno sie zaangazowala w "gilganie" , bo na tym zdjeciu widac ze jak w morde suedzi pod kloldra u Andrzeja. CO ona tam "gilga" wole sie nawet nie domyslac
Pawel to czysty pies ogrodnika. Sam juz nie uzywa a innemu nie da. A o przyjemnosciach dla biednej panienki, to juz zupelnie nie mysli! Trzyma ja w lodowce na zas? A moze ona wcale nie chce byc "byla zapasowa"? No i chyba nie chce skoro tak ochoczo zabrala sie za Andrzeja!
Jednak przywiazywanie Pawla do lozka, zeby jej nie przeszkadzal, to juz czysta przesada. Bo na moje to ona go tam przywiazala.
Juz nie moge sie doczekac przygod z Delsburga, choc jak widac wycieczka wsiadla nie do tego pociagu co powinna. Bo kierunek na starcie byl Granitowe Kaskady XD
Wygląda na to, że stara miłość nie rdzewieje ... albo jak kto woli bywa ślepa. Swoja drogą, że też Ela dała się kolejny raz nabrać na te czułe słówka i składane (bez pokrycia) obietnice . Tu pozwolę sobie zacytować słowa Kochanowskiego " Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie, nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie..... "
Michałek poważnie zmartwił się problemami przyjaciela i postanowił go jakoś "rozruszać". Jak powszechnie wiadomo najlepszą metoda na pozbycie się kaca jest - klin, klinem. Dlatego też wspólnie z Marcinem postanowili zastąpić Elę, kolejną chętną do gilgania po stópkach. Panna nader ochoczo przystąpiła do dzieła , tylko zupełnie nie rozumiem dlaczego Andrzejek protestował " tylko nie po stópkach". Ponieważ szybko wydało się kto go tak "uszczęśliwił", Andrzej poprzysiągł zemstę. Biedny Michał musiał za cenę szybkiego "zapomnienia", uczestniczyć w karcianych matactwach Andrzeja Oj nie ładnie !!!
Jakby nie dość było zawirowań drugi dzień przyniósł nowe, wyszło bowiem na jaw, że ochotniczka to była dziewczyna Pawła... wygląda na to, że nawet była nie oznacza wcale do zagospodarowania przez kogoś innego. Pawełek starał się ręcznie wytłumaczyć to kumplowi. Swoją drogą zastanawiam się dlaczego mężczyźni w większości przypadków, siłę argumentów zastępują argumentami siły. Na koniec aby się dalej nie awanturował i ochłoną ( Pawełek), zastosowano w stosunku do niego terapię, niczym w szpitalach psychiatrycznych
Zauważyłam, że na tej wyprawie nasi bohaterowie poczuli się kawalerami, nawet Michaś zapomniał, że ma żonę ... Iwonkę.
Uf,jak to dobrze że udało im się dotrzeć "szczęśliwie" na miejsce. I najważniejsze, że chyba dołączy do nich Rico, którego Nineś, jak na mój gust traktuje wyjątkowo chłodno Aż chce się go przytulić do serducha i ogrzać wszystkie zziębnięte części ciała
Ja nawet nie wiem od czego zaczać, obejrzałem 2 razy pod rząd i nie przestaje sie smiać !
Genialne miny dobrane do tekstów,simy u Ciebie naprawde żyją... ba nie tylko zyją ale i szaleja na max, Pawelek pokazał że nie da sobie.. dziewczyny przeciągać ale że ja tu mam takie pomysły :O szok ale cóż podobno diabełek tkwi w każdym z nas, ogromnie podoba mi się Ela która zastanawia się czy przyłożyć swojemu amantowi "zliścia"
Chciałem napisać więcej ale w rakcie czytania i oglądania kapitanych min awków poprostu zapomniałem to co jeszcze chciałem wyłapać.
Odważne, ciekawe i wyjątkowo zabawne pomysły Mistrzu.Pięknie wygląda miasto i przy okazji dzięki za obecność tych domków, zaintrygował mnie koniec czy raczej zapowidź, cóż tam robi Rico i Nina
Gratuluje fenomenalnego komiksu i niecierpliwie czekam na więcej.
Ps: zaintrygowałeś mnie ta Iwonką...
Dramatyczny powrót kochanka Eli - kapitalne zdjęcia!
Rzeczywiście Dels robi taki minki jakby ciągle nad czymś kombinował, pewnie tak jest i w rzeczywistości!
Świetny pomysł na rozładowanie napięcia Andrzeja: zamówić parę cycków w czerwonej bieliźnie hahah!
NO I AWANTURA NA CAŁEGO! Ale bijatyka! HAhahah!
Jednorożec co? Nie no, jak tu się nie uśmiechnąć
Cudowna relacja i świetnie że taka długa! Trochę się nasyciłam
O rety Andrzej, brzuch mnie boli od śmiechu. Fantastyczne zdjęcia i fantastyczne dialogi.
Nie wiem, czy Ele dobrze zrobiła wybierając Vimesa, to są raczej niereformowalne typy. Niby słodziutki, niby abstynent, i ta mina zbitego szczeniaczka XD, to chyba ją rozbroiło. Ja jednak wietrzę w tym jakiś podstęp.
Dobrzy kumple chcieli Andrzejowi poprawić humor, ale chyba przedobrzyli. Gilganie wprawdzie się odbyło, tylko teraz będą musieli pocieszać Pawła.
"Żółtą gwiazdeczkę mam i co Ty na to?" - niby niewinne stwierdzenie przy kartach, ale mnie rozśmieszyło do łez.
No i proszę, wystarczy krótka podróż, a facet zapomina, że ma żonę, hahaha
Ciekawa jestem co się będzie działo w Delsburgu.
Popieram Gabi, uśmiałam się do łez. Fotka z gilganiem oczywiście wymiata i też się zastanawiałam Elu, co ona tam gilgała :P Pawełek koniecznie musi zaczerpnąć świeżego powietrza. No i tekst miesiąca to ten od "soczewek" dmuchanych ha ha ha XD
Ela dokładnie coś im się kierunki pomyliły. Andrzej tekst genialny, super śmieszny. Pociesznie biednego chłopaka przez zgraną brygadę przyniosło więcej kłopotów niż korzyści , ale od czego sa przyjaciele?
Aluzje ,niedopowiedzenia, ukryte sugestie- no cóż pełno tego w tej opowieści i prosze o więcej
Witam po przerwie
Dziękuje pięknie Wam wszystkim za odwiedziny i komentarze
Czas odświeżyć kącik i wymieść trochę pajęczyny.
Dla wyjaśnienia kierunek jest właściwy, podróż będzie długa, ekipa się zbiera po drodze. Na miejsce, czyli w dzicz dojedzie osiem osób, na razie skład jest jeszcze mały i brakuje kilkoro z wybranych, tudzież pojawią się również wątki poboczne, będą one tłumaczyły poszczególne wydarzenia, więc trochę cierpliwości
Dzisiejsza część jest takim wątkiem pobocznym, opowie co się wydarzyło w Delsburgu na dzień przed przyjazdem ekipy. Więc do dzieła
Delsburg dzień wcześniej. Miejsce wydarzenia Rosebud Diner, miejsce pracy Rico i nie tylko...
Nic nie zapowiadało tragedii jaka się wydarzy, skutkom nie można było zapobiec, ale miejmy nadzieję, że czas wyleczy rany.
Niecałą godzinę później po barze został tylko zwęglony kawał metali... Straż pomyliła drogę i nie pojawiła się w ogóle, a gigant rynku żywieniowego przeżywał swoja tragedię...
Niestety powrót do domu nie był łatwy, chociaż jednak...
Dzień przyjazdu chłopaków. Poranek.
to na tyle historii pobocznej, kolejna część już z chłopakami w mieście Przyjemnego czytania. Tulam Was mocno
Za błędy przepraszam, nie miałem już jak poprawić po zapisie, a kopi zdjęć nie robię.
Och nie, tylko nie bar! Jaka szkoda, że się spalił! Ale na szczęście nikt nie zginął, a Rico został bohaterem Że dostał w dziób za niewinność to inna sprawa xD No i dzieciaczek w drodze Uśmiałam się z garnków dla Żabki Super odcinek! Czekam na więcej
No szkoda tego baru .. Ladny byl. Ale przy okazji wreszcie sie wydalo, czyje byly te slynne majtki w paski..
Moze zamiast odbudowywac ten bar panowie postawia tam kurnik, bo ptactwo chyba tego oczekuje, a z kurnika tez dochod byc moze, nie wspominajac juz o jajkach do prywatnego uzytku. Po kurniku zas niech zabiora sie za projekt powazny, czyli postawia tak modne teraz Spa w Delsburgu..
Co tam bar. Ile mozna zarobic na drinkach? A w takim Spa polozy sie piec dywanikow na podloge, dostawi saune i kazdy gosc placi jak za zboze za wizyte w tym przybytku. Matt moglby prowadzic lekcje yogi, Rico plus dziewczyny spelnilyby sie jako team masazystow. . Eee.. to znaczy lepiej odwrotnie. Matt masuje a Rico jako trener. Nina by osobiscie te Spa zdemolowala, gdyby Rico zabral sie do masazu obcych dam.
Ale na razie na horyzoncie pelzak i jak juz plotki glosza Rico juz zostal zaobraczkowany w slynnym kosciele sw. Jakuba.
P.S. A garnki to tradycyjny prezent slubny dla panny mlodej od tesciowej...
Mamma mia! POŻAR?! Ja myślałam że w tej grze płonie się tylko z pożądania do naszych wspaniałych simów
Okropne! Takie czarne nastroje, Matt i Rico na wojennej ścieżce. Ale proszę, miasto żyje, nawet bójka nie przejdzie sprytnym reporterom koło nosa, każda sensacja jest warta świeczki, nawet tej co spowodowała pożar
Rico wspaniale zadziałał ratując simki z płomieni, prawdziwy bezinteresowny bohater!
I w całej tragedii, z łzą w oku patrząc na dramatyzm sytuacji, beznadzieję losu simowego wchodzi ZDZISIU HHAHAAHAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!
Nina wygląda bosko! Nawet jak się złości Gratuluję im serdecznie potomka co już się na ten świat pcha, dzidziuś będzie miał ojca jak marzenie a mamę piękną jak sen. Brawa!
Panie Krulih kocham Pana
...już widzę Rico w kuchni...ahhhhhhh........
Komentarz
https://us.v-cdn.net/6022084/uploads/editor/am/0h5sb3v1wljm.png - Ela rządzi!
P.S. Dołączam do Klubu Obrońców Kubusia Puchatka
Dziękuję Wam Kochani za odwiedziny i świetne komentarze
Kolejna część jest dosyć długa nie wiem, czy dam radę pokazać wszystkie zdjęcia, mam jednak nadzieję,że się uda
cz.1 Ela
Warto zacząć od tego co się wydarzyło po drugiej stronie, czyli u Eli więc jak obiecałem pokażę pokrótce ... Zapraszam do czytania tudzież oglądania
... tak się wszystko zaczęło...zaraz po wyjeździe chłopaków do miasta przyjechał jeden z potomków Vimesa ( podrasowałem go Elu wybacz ) potem był ten feralny telefon... ale podróż trwa dalej...
cz.2 Podróż do Delsburga.
...ale czy aby na pewno chłopcy czegoś nie planują....
...i nastał wieczór...
...neutralna okazała się łazienka
...nawet przespana noc nie pomogła ochłonąć Andrzejowi...ale kolejny dzień zapowiadał się lepiej...
...hmm może nie do końca był lepszy...
...Delsburg... mały wstęp do kolejnej części...
...to był wspaniały dzień...promienie wstającego słońca rozświetlały ulice miasta...
I tym miłym akcentem powiem do następnego odcinka Kochani. Moc buziaków i uścisków
Super że dałeś kolejny odcinek kolego. Jednak poczułeś na swojej skórze mój gniew aby nie ruszać tego co jest lub było moją własnością - hehehe. Ale chyba to źle nie wpłynęło na naszą znajomość Andrzejku?
twitter.com/Pawe60835471
Jak to w tym przyslowiu jest "stara milosc nie rdzewieje", a kajajacy sie Vimes jest to obrazek unikalny. Niestety jak go znam, prawdopodobnie stracil chate i postanowil sie zagniezdzic na chwile u bylej flamy, a bo kochac on kochal naprawde tylko jedna dame. Iwonke ♥
Panienka pocieszycielka mocno sie zaangazowala w "gilganie" , bo na tym zdjeciu widac ze jak w morde suedzi pod kloldra u Andrzeja. CO ona tam "gilga" wole sie nawet nie domyslac
Pawel to czysty pies ogrodnika. Sam juz nie uzywa a innemu nie da. A o przyjemnosciach dla biednej panienki, to juz zupelnie nie mysli! Trzyma ja w lodowce na zas? A moze ona wcale nie chce byc "byla zapasowa"? No i chyba nie chce skoro tak ochoczo zabrala sie za Andrzeja!
Jednak przywiazywanie Pawla do lozka, zeby jej nie przeszkadzal, to juz czysta przesada. Bo na moje to ona go tam przywiazala.
Juz nie moge sie doczekac przygod z Delsburga, choc jak widac wycieczka wsiadla nie do tego pociagu co powinna. Bo kierunek na starcie byl Granitowe Kaskady XD
Michałek poważnie zmartwił się problemami przyjaciela i postanowił go jakoś "rozruszać". Jak powszechnie wiadomo najlepszą metoda na pozbycie się kaca jest - klin, klinem. Dlatego też wspólnie z Marcinem postanowili zastąpić Elę, kolejną chętną do gilgania po stópkach. Panna nader ochoczo przystąpiła do dzieła , tylko zupełnie nie rozumiem dlaczego Andrzejek protestował " tylko nie po stópkach". Ponieważ szybko wydało się kto go tak "uszczęśliwił", Andrzej poprzysiągł zemstę. Biedny Michał musiał za cenę szybkiego "zapomnienia", uczestniczyć w karcianych matactwach Andrzeja
Jakby nie dość było zawirowań drugi dzień przyniósł nowe, wyszło bowiem na jaw, że ochotniczka to była dziewczyna Pawła... wygląda na to, że nawet była nie oznacza wcale do zagospodarowania przez kogoś innego. Pawełek starał się ręcznie wytłumaczyć to kumplowi. Swoją drogą zastanawiam się dlaczego mężczyźni w większości przypadków, siłę argumentów zastępują argumentami siły.
Zauważyłam, że na tej wyprawie nasi bohaterowie poczuli się kawalerami, nawet Michaś zapomniał, że ma żonę ... Iwonkę.
Uf,jak to dobrze że udało im się dotrzeć "szczęśliwie" na miejsce. I najważniejsze, że chyba dołączy do nich Rico, którego Nineś, jak na mój gust traktuje wyjątkowo chłodno
Przebieram nóżkami i czekam na ciąg dalszy
Genialne miny dobrane do tekstów,simy u Ciebie naprawde żyją... ba nie tylko zyją ale i szaleja na max, Pawelek pokazał że nie da sobie.. dziewczyny przeciągać ale że ja tu mam takie pomysły :O szok ale cóż podobno diabełek tkwi w każdym z nas, ogromnie podoba mi się Ela która zastanawia się czy przyłożyć swojemu amantowi "zliścia"
Chciałem napisać więcej ale w rakcie czytania i oglądania kapitanych min awków poprostu zapomniałem to co jeszcze chciałem wyłapać.
Odważne, ciekawe i wyjątkowo zabawne pomysły Mistrzu.Pięknie wygląda miasto i przy okazji dzięki za obecność tych domków, zaintrygował mnie koniec czy raczej zapowidź, cóż tam robi Rico i Nina
Gratuluje fenomenalnego komiksu i niecierpliwie czekam na więcej.
Ps: zaintrygowałeś mnie ta Iwonką...
Rzeczywiście Dels robi taki minki jakby ciągle nad czymś kombinował, pewnie tak jest i w rzeczywistości!
Świetny pomysł na rozładowanie napięcia Andrzeja: zamówić parę cycków w czerwonej bieliźnie hahah!
NO I AWANTURA NA CAŁEGO! Ale bijatyka! HAhahah!
Jednorożec co? Nie no, jak tu się nie uśmiechnąć
Cudowna relacja i świetnie że taka długa! Trochę się nasyciłam
Nie wiem, czy Ele dobrze zrobiła wybierając Vimesa, to są raczej niereformowalne typy. Niby słodziutki, niby abstynent, i ta mina zbitego szczeniaczka XD, to chyba ją rozbroiło. Ja jednak wietrzę w tym jakiś podstęp.
Dobrzy kumple chcieli Andrzejowi poprawić humor, ale chyba przedobrzyli.
"Żółtą gwiazdeczkę mam i co Ty na to?" - niby niewinne stwierdzenie przy kartach, ale mnie rozśmieszyło do łez.
No i proszę, wystarczy krótka podróż, a facet zapomina, że ma żonę, hahaha
Ciekawa jestem co się będzie działo w Delsburgu.
http://ktosiksims.tumblr.com
Aluzje ,niedopowiedzenia, ukryte sugestie- no cóż pełno tego w tej opowieści i prosze o więcej
Dziękuje pięknie Wam wszystkim za odwiedziny i komentarze
Czas odświeżyć kącik i wymieść trochę pajęczyny.
Dla wyjaśnienia kierunek jest właściwy, podróż będzie długa, ekipa się zbiera po drodze. Na miejsce, czyli w dzicz dojedzie osiem osób, na razie skład jest jeszcze mały i brakuje kilkoro z wybranych, tudzież pojawią się również wątki poboczne, będą one tłumaczyły poszczególne wydarzenia, więc trochę cierpliwości
Dzisiejsza część jest takim wątkiem pobocznym, opowie co się wydarzyło w Delsburgu na dzień przed przyjazdem ekipy. Więc do dzieła
Delsburg dzień wcześniej. Miejsce wydarzenia Rosebud Diner, miejsce pracy Rico i nie tylko...
Nic nie zapowiadało tragedii jaka się wydarzy, skutkom nie można było zapobiec, ale miejmy nadzieję, że czas wyleczy rany.
Niecałą godzinę później po barze został tylko zwęglony kawał metali... Straż pomyliła drogę i nie pojawiła się w ogóle, a gigant rynku żywieniowego przeżywał swoja tragedię...
Niestety powrót do domu nie był łatwy, chociaż jednak...
Dzień przyjazdu chłopaków. Poranek.
to na tyle historii pobocznej, kolejna część już z chłopakami w mieście
Za błędy przepraszam, nie miałem już jak poprawić po zapisie, a kopi zdjęć nie robię.
Moze zamiast odbudowywac ten bar panowie postawia tam kurnik, bo ptactwo chyba tego oczekuje, a z kurnika tez dochod byc moze, nie wspominajac juz o jajkach do prywatnego uzytku. Po kurniku zas niech zabiora sie za projekt powazny, czyli postawia tak modne teraz Spa w Delsburgu..
Co tam bar. Ile mozna zarobic na drinkach? A w takim Spa polozy sie piec dywanikow na podloge, dostawi saune i kazdy gosc placi jak za zboze za wizyte w tym przybytku. Matt moglby prowadzic lekcje yogi, Rico plus dziewczyny spelnilyby sie jako team masazystow. . Eee.. to znaczy lepiej odwrotnie. Matt masuje a Rico jako trener. Nina by osobiscie te Spa zdemolowala, gdyby Rico zabral sie do masazu obcych dam.
Ale na razie na horyzoncie pelzak i jak juz plotki glosza Rico juz zostal zaobraczkowany w slynnym kosciele sw. Jakuba.
P.S. A garnki to tradycyjny prezent slubny dla panny mlodej od tesciowej...
Okropne! Takie czarne nastroje, Matt i Rico na wojennej ścieżce. Ale proszę, miasto żyje, nawet bójka nie przejdzie sprytnym reporterom koło nosa, każda sensacja jest warta świeczki, nawet tej co spowodowała pożar
Rico wspaniale zadziałał ratując simki z płomieni, prawdziwy bezinteresowny bohater!
I w całej tragedii, z łzą w oku patrząc na dramatyzm sytuacji, beznadzieję losu simowego wchodzi ZDZISIU
Nina wygląda bosko! Nawet jak się złości
Panie Krulih kocham Pana
...już widzę Rico w kuchni...ahhhhhhh........