To bylo nádherný a zábavný Aniu Super foto a v kosmu to vypadá moc hezky Mi se líbí ty padající meteority a rostliny
Taky pozorování hvězd jste měli nablízku Super
No, nie wiem, czy posadzisz w ogródku, u Simki Iwonko, czy raczej w kołysce. Dla pewności lepiej niech na planecie Sixam pupy z kombinezonu nie wystawia
Hah! Świetna relacja Aniu! Piękne są szczególnie fotki z pędzącymi meteorami. Możesz opisać jak je zrobiłaś? Tzn czy specjalnie kombinowałaś z tab? A to coś, co wyłania się zza skał - pokazuje się w całości czy tylko kawałek? Mam na myśli ten olbrzymi księżyc - rzecz jasna
Anno! Dopiero teraz dorwałam Twoje fantastyczne opowieści! Uwielbiam Twój sposób pisania! Cudowna rozrywka. O wiele lepsza niż oglądanie Vikingów i GoT jednocześnie! Twój wątek to mój nowy serial, na którego odcinki będę czekała ze zniecierpliwieniem.
Fotki z ostatniego "odcinka" są piękne. Magiczne, dzięki Tobie wiem, że mam jeszcze duuuuużo do odkrycia w tej grze!
Witaj Aniu
Dziekuję za pokazanie uroków planety Sixam /czy jakoś tak/.
Na razie bowiem moje simy są bardziej zaiteresowane przyziemnymi sprawami - polują na przestepców, użeraja się z klientami, a bardziej z zatrudnionym w sklepie personelem, chorują. Po prostu nie mają czasu i ochoty na międzygwiezdne podróże, a jeżeli już to wracają z nich z niechcianymi załącznikami .
A tu proszę, jak może być ciekawie w tym innym wymiarze. Jacy ci kosmici ... hmm ... kształtni Acha, tylko, koniecznie trzeba pamiętać o bolcach, znaczy się kolcach.
Kosmos - ostatnia granica. Odważna simka Anny, podąża z misją badawczą, poznaje nowe obce światy i cywilizacje, śmiało zmierza tam, dokąd nie dotarł żaden sim. Nie straszne jej żadne wyzwanie, nawet to najtrudniejsze.
Dziennik pokładowy czas gwiezdny - 20150412.20,34 Zbadałam planetę, zebrałam ciekawe próbki nasienia, miałam nadzieję na spotkanie ze sławnym Spockiem, ale ten niebieski przedstawiciel innej rasy, w obcisłym uniformie, też mnie zadowolił. Objawiły się wprawdzie pewne efekty uboczne po wizycie w obcym środowisku, ale można je przeboleć w imię nauki.
Świetne zdjęcia, i świetna relacja Aniu
Aniu potrafisz świetnie opowiadać. Zabawnie i z sensem, wielka inteligencją. Też jak moje koleżanki kosmita mnie zachwycił, zwłaszcza te jego wdzianko-skafander, Poproszę o numer
Czekam z wielką ciekawością na puentę tej opowiastki.
Anno to jest przepiękne story !!!
Odpaliłem muzyke i przeszły mnie dreszcze... Ona jest taka malutka w obliczu tego wszystkiego.
Przefantastyczne zdjęcia świata oraz samego spotkania z chyba całkiem przyjacielskim jak się wydaje tubylcem
O nasie..nasiona nie dopytuje No i zmiany fizyczne zaszły :O Oby to nie był zwiastun czegoś jeszcze wszak inne formy życia inaczej mogą wykonywać określone czynności ba nawet bezdotykowo
Wogóle nieziemską postacia dla mnie jest ..ta simka ; "..więc uznałam że skoro się nudzę to... pójdę na zakupy? Phi! To wybuduję rakietę." - od razu ją za to pokochałem Oczywiście nie spodziewając się tego co będzie dalej... :O
Nietuzinkowe również to zakończenie.
Dzięki za mega piękną podróż na dobranoc
Co tam dużo mówić jesteście WSPANIALI! Ja chyba dlatego te historyjki piszę bo potem chcę czytać Wasze komentarze To by miało sens!
Elu Oliwko Bożenko Andrzeju Ewelinko Wiolinko Niki Iwonko Alutko Daria Saszenko Gabi Kamelio Michaszku BARDZO WAM DZIĘKUJĘ!!! Wasze reakcje są na wagę złota! I bawią tak samo jak świetna historia
Bożenko: Jeśli będziemy podróżować to tylko po nasiona i wrażenia - dla uściślenia chodzi mi o przeżycia estetyczne.
HAHAH! Simy?! i przeżycia estetyczne? AHAH! W życiu! Poczekaj jak tam Ela pośle Vimsów
Alu już odpowiadam, na Sexamie całe niebo żyje, non stop, nie trzeba wyczekiwać chwili po prostu zaglądasz w niebo i ciągle pada tam deszcz meteorów! Piękne to!
A księżyc niestety bardzo jest płochliwy, pokazuje tylko kawałek siebie Ale przy maxymalnym zbliżeniu to całkiem spory kawałek!
Aha! Zapomniałabym! Numer tel. dla Kamelii: *** &^% $##
Reasumując, chcesz być sexi i zdrowa buduj rakietę i leć w kosmos!
O TAK!
Aniu, gdyby tę historyjkę przeczytano na Kremlu, to Putin by wytrysnął (wystrzelił) broń jądrową - w sensie broń masowego... zachwytu No i już w końcu wiem, dlaczego Kim Kardashian ma taką wielką puppę - bo lata na Sikam, ...znaczy SiXam! Tylko u niej to działa we dwie strony, bo im większa pupa, tym bardziej pusto w dyńce A oto dowód:
Historyjka prze zabawna i rewelacyjne zdjęcia porobiłaś Aniu! Pozdrawiam
Aniu - i historyjka przezabawna i zdjęcia cudne ! Gratuluję owocnej wyprawy. Ale czy na pewno tylko o powiększony zadek? Słyszałam różne opowieści o kosmitach... Fantastycznie się czytało
Dziękuję Agusiu serdecznie! Wielkie podziękowania dla wszystkich którzy do mnie zaglądają i piszą komentarze, sprawiają nie mniej radości niżeli pisanie historyjek. Dziś znów coś z życia simów, na ten czas inspiruje mnie raczej zaglądanie do różnych rodzin po kolei, dlatego że każdy robi coś innego i z tego konstruować różne historyjki, w różnym stylu, może w końcu zdecyduję się na ukochaną rodzinkę i zrobię serial Jak na ten czas serial jest na wyłączność naszych avków, a kontynuacja powinna nastąpić niebawem. Tymczasem zapraszam serdecznie do kilku minut relaksu
Dwa światy, jedna planeta.
Charuję jak wół. No dobra, nie zawsze.
Niby to mężczyźni odpowiedzialni są za dobrobyt każdego ogniska domowego, ale nie w naszym przypadku.
Goran jest lekarzem, znaczy to, że usilnie od kilku miesięcy próbuje zdobyć awans, wstrzykując botoks w tyłki miejscowych nastolatek.
Ja pracuję w miejscowym posterunku policji, wiadomo że na nagrodę pieniężną czyli przeniesienie do Alcatraz na wyspie Wielkanocnej starają się wszyscy. Dosłownie. Począwszy od młodych, niedoświadczonych kadetów po staruszków z chrupiącym kręgosłupem przy każdej okazji sięgnięcia po spluwę, którzy w policji pracują ładnych kilkanaście lat.
Standardowo nie każdemu w mieście chce się rozrabiać i trafić za kratki za publiczne obnażanie się, bo taki strój niestety jest NADAL zabroniony i osoba w nim obnosząca się dumnie będzie surowo karana.
Dlatego bywają okresy zimowo wiosenne absolutnie wyzute z objawów łamania prawa. Są też sprawy poważne typu jakiś czub robi zwarcie głównej linii elektrycznej w mieście i trzeba dekla szukać tygodniami gdzie się chowa i co ma na sobie ubrane, żeby się z rysopisem świadków zgadzało.
Kiedy nie nudzę się przy biurku, zbijam bąki przy analizatorze próbek, zazwyczaj koledzy z biura robią sobie kawały i próbki swoich wydzielin podrzucają mi w miejsce tych, nad którymi prowadzę dochodzenie.
Ostatnio zdarzyło mi się zapuszkować kolesia zza biurka obok, podesłał mi taką próbkę, że siedział w **** trzy dni bez żarcia.
Oczywiście ja się o to postarałam, mamy taki układ lojalnościowy z laskami z laboru, które dostarczają wyżywienie dla osadzonych.
Facet to fuj, jeśli jest gorszy, to nie będzie po nim żadnej straty, trzeba zaryzykować i zlikwidować. Kapitan się w końcu dowie, ale i tak gra warta świeczki.
Więc to praca, a w domu jestem gospodynią jak każda babeczka w mieście, piorę, prasuję, sprzątam, gotuję i pocieszam męża, że w końcu dostrzegą w branży jego niepodważalny talent i awansuje na ordynatora.
W życiu nie uwierzę, ale gdy się uśmiecham do niego spod grzywy brązowych loków, on uwierzy nawet w to, że są kosmici na świecie.
Po pracy trzeba się otrzepać jak pies z błota z tej cholernej roboty, czyli krótko: siup! i do wody chlup! albo jakiś kicz zmajstrować...
albo dwa w jednym: kąpiel z kiczem, znaczy mężem.
Ostatnio na rocznicę ślubu zabrał mnie do knajpki w mieście, nie do byle spelunki a do restauracji z prawdziwego zdarzenia. Wietrzyłam podstęp jakiś, ale okazało się że zwyczajnie sam wpadł na taki dobroduszny pomysł bym nie musiała godzinę nad garami ślęczeć.
Nawet specjalnie z tego powodu wybrałam się na zakupy po jakąś nowa kieckę do Butiku Anny, ale były dostępne tylko fasony dla frustratek, stąd mojej odzieży nie zmieniłam, a tylko odświeżyłam na wyjątkowy wieczór.
Stwierdzam oficjalnie, że to nic nie pomaga, w jakim miejscu słuchamy przydługawych i dennych monologów swoich mężów o pracy. Jest tak samo beznadziejnie jak w domu, ale i Goran w końcu się zmęczył i wspaniałomyślnie zagrał dla mnie serenadę na dwie ręce na pianinie.
Przez chwilę pomyślałam, że znów się w nim zakocham... gdy...zobaczyłam pewnego faceta i przekierunkowałam poryw serca.
Piszę ten elaborat chyba tylko po to żeby wam powiedzieć, że wpadłam po uszy. Och Janie...
***
Jestem człowiekiem wybitnie ciężko pracującym.
Moja Gołąbeczka to ostoja spokoju i dobrych manier. Ojciec uczył mnie zawsze, że kobiety należy dobierać rozważnie, mają mieć swą inteligencję, na tyle rozwiniętą żeby w kuchni nie przypalić wody, urodę i wdzięk.
Reszta przychodzi z wiekiem jak umiejętność doceniania naszych mąk, ciężkiej pracy, potrzeby pięcia się w górę na drabinie ewolucji i kariery tylko po to, by mogły regularnie zmieniać swoją garderobę.
Jesteśmy małżeństwem idealnym.
Co do mnie, praca w szpitalu nie daje satysfakcji, jednak kto jest cierpliwy ten dostanie swą nagrodę, do tego czasu zajmuję się upiększaniem ciał simek, które z nich zadowolone nie są, czyli jakieś 99,9 % populacji w mieście.
Badania prowadzę laboratoryjne nad naszym i innymi gatunkami istot, dziwne, moja Gołąbeczka do dziś nie wierzy w istnienie SOL (Simowy Obiekt Latający).
Jest też dobra strona rozwijania się właśnie w tym a nie innym zawodzie: młoda i świeżutka niczym cytrynka latem: pomoc laboratoryjna...uwielbiam godzinami patrzeć na te młode ciałka zmagające się z tajemnicami genetyki simowej, dla nich jestem guru. Nie dość że zdolne to jeszcze doceniają geniusz muzyczny.
Trzeba przyznać, że nie byłem zbyt ostrożny i do rąk mojej małżonki trafiły zdjęcia z ostatniego wyjazdu służbowego.
Nie wszystkie były aż tak niewinne?
A z resztą, efekt: miesiąc spałem na ławce w ogrodzie...u sąsiadki eeekhm.
Szczęście czasem bywa przewrotne, czytałem ostatnio że karierę w zawodzie chirurga podejmuje niejaki Vimes, z tego co mi wiadomo, krążą o tym rodzie amantów niestworzone historie miłosne, muszę się mieć na baczności. Wczoraj rano tak się przejąłem tą wiadomością że przepłukałem zęby próbką moczu pacjentki.
Dobrze że to była pacjentka!
Podsumowując, jestem człowiekiem szczęśliwym, wymagającym, ale to co otrzymałem od losu jak na ten czas mnie satysfakcjonuje. Oczywiście jest i praca zawodowa, nie wiem czy jakikolwiek inny zawód jest ważniejszy od bycia lekarzem, wielkim statkiem na morzu cherlaków. Co dzień łowię ich w swe sieci i obdarzam łaską uzdrowienia. Podobno już kiedyś był taki facet na ziemi, Jeuz? Czy jakoś tak, nie pamiętam, ale facet dał czadu jak nikt. Ja mianowicie ten fenomen powtórzę!
- Po pracy odpoczywam obserwując konstelacje gwiazd, grając dla Mojej Słodkiej Pusi na pianinie, czy też obdarzając ją koncertem smyczkowym.
- Czasami zachciewa mu się grać na skrzypcach, brzmi to niczym rżnięcie piłą styropianu przez pijanego drwala, wtedy i tylko wtedy muszę się napić.
Niesamowicie, taki pamiętnik ,życiorys bez tajemnic ale przedewszystkim baaardzo bogaty i zaskakujący życiorys - sporo ciekawych wplątanych w to wątków bo tu nauka ,tam medycyna oficjalna i w końcu prawdziwe SOL Aż mi ciary przechodzą i rodza sie pytanie z kim ona tak naprawde pracuje (no ok panie powiedzmy ,sa niewinne ) i jakie teorie spiskowe wokół tego można by uknuć jednak zamiast knucia śmieje sie czytając np o tych próbkach...
Taka kobieta-kot, zaradna i na swój sposób "męska" ale kiedy potrzeba do rany przyłóż noo bynajmniej jak drugi połówek nie żympoli na skrzypcach
Fajny sposób prowadzenia historii i świetni bohaterowie (zwłaszcza bohaterka).
Wszystko prosto z mostu i za to także uwielbiam Twoje story podobnie jak za świetny życiowy humor no i za foty, ta jest poprostu piękna
Aniu pięknie przedstawiłaś obie historie, a raczej tą samą historię oczami dwóch różnych istot będących ze sobą.
Pięknie spoiłaś obie te historie w jedną całość. Pokazałaś jak może to wszystko wyglądać od początku do końca. Jak decyzje kobiety mogą być podejmowane pod wpływem tego co wie, lub dowiedziała się o mężu.
Trudny temat kryzysu w małżeństwie... Poczynając od niedomówień, lub błędnych decyzji, przez które nagromadzają się problemy i także uczucie znika. Trudne rozstanie i trudna prawda. Piękne i za razem bolesne przeżycie z nutka humoru w tle, świetnie przedstawione i opisane, no i oczywiście mogliśmy poznać bliżej dwie kariery simowe
Super
Faktycznie, ciekawie zobaczyć jak inaczej wygląda rzeczywistość w oczach dwojga ludzi. Nietypowy, ale świetny tekst. I jak zawsze u ciebie niezwykle zabawny, pomimo że w podtekście czuje się poważne sprawy, tak jak napisał Andrzej. Bo czuję, że żadna decyzja nie przyjdzie im łatwo. Ciekawa jestem, czy się dogadają? Czy jednak każde z nich pójdzie swoją drogą? Świetna historia
Świetne! Bardzo ciekawie to przedstawiłaś: z perspektywy dwóch stron o kompletnie różnym spojrzeniu na świat i na swój związek Pani detektyw piękna
Też jestem ciekawa czy zobaczymy ich dalsze losy i jak się one potoczą - dogadają się czy nastąpi rozłam?
Komentarz
Taky pozorování hvězd jste měli nablízku
Hah! Świetna relacja Aniu! Piękne są szczególnie fotki z pędzącymi meteorami. Możesz opisać jak je zrobiłaś? Tzn czy specjalnie kombinowałaś z tab? A to coś, co wyłania się zza skał - pokazuje się w całości czy tylko kawałek? Mam na myśli ten olbrzymi księżyc - rzecz jasna
Fotki z ostatniego "odcinka" są piękne. Magiczne, dzięki Tobie wiem, że mam jeszcze duuuuużo do odkrycia w tej grze!
P.S. Kosmita jest świetny
Dziekuję za pokazanie uroków planety Sixam /czy jakoś tak/.
Na razie bowiem moje simy są bardziej zaiteresowane przyziemnymi sprawami - polują na przestepców, użeraja się z klientami, a bardziej z zatrudnionym w sklepie personelem, chorują. Po prostu nie mają czasu i ochoty na międzygwiezdne podróże, a jeżeli już to wracają z nich z niechcianymi załącznikami
A tu proszę, jak może być ciekawie w tym innym wymiarze. Jacy ci kosmici ... hmm ... kształtni
Dziennik pokładowy czas gwiezdny - 20150412.20,34 Zbadałam planetę, zebrałam ciekawe próbki nasienia, miałam nadzieję na spotkanie ze sławnym Spockiem, ale ten niebieski przedstawiciel innej rasy, w obcisłym uniformie, też mnie zadowolił. Objawiły się wprawdzie pewne efekty uboczne po wizycie w obcym środowisku, ale można je przeboleć w imię nauki.
Świetne zdjęcia, i świetna relacja Aniu
http://ktosiksims.tumblr.com
Czekam z wielką ciekawością na puentę tej opowiastki.
Odpaliłem muzyke i przeszły mnie dreszcze... Ona jest taka malutka w obliczu tego wszystkiego.
Przefantastyczne zdjęcia świata oraz samego spotkania z chyba całkiem przyjacielskim jak się wydaje tubylcem
O nasie..nasiona nie dopytuje
Wogóle nieziemską postacia dla mnie jest ..ta simka ; "..więc uznałam że skoro się nudzę to... pójdę na zakupy? Phi! To wybuduję rakietę." - od razu ją za to pokochałem
Nietuzinkowe również to zakończenie.
Dzięki za mega piękną podróż na dobranoc
Elu
Bożenko: Jeśli będziemy podróżować to tylko po nasiona i wrażenia - dla uściślenia chodzi mi o przeżycia estetyczne.
HAHAH! Simy?! i przeżycia estetyczne? AHAH! W życiu! Poczekaj jak tam Ela pośle Vimsów
Alu już odpowiadam, na Sexamie całe niebo żyje, non stop, nie trzeba wyczekiwać chwili po prostu zaglądasz w niebo i ciągle pada tam deszcz meteorów! Piękne to!
A księżyc niestety bardzo jest płochliwy, pokazuje tylko kawałek siebie
Aha! Zapomniałabym! Numer tel. dla Kamelii: *** &^% $##
Reasumując, chcesz być sexi i zdrowa buduj rakietę i leć w kosmos!
O TAK!
Dwa światy, jedna planeta.
Charuję jak wół. No dobra, nie zawsze.
Niby to mężczyźni odpowiedzialni są za dobrobyt każdego ogniska domowego, ale nie w naszym przypadku.
Goran jest lekarzem, znaczy to, że usilnie od kilku miesięcy próbuje zdobyć awans, wstrzykując botoks w tyłki miejscowych nastolatek.
Ja pracuję w miejscowym posterunku policji, wiadomo że na nagrodę pieniężną czyli przeniesienie do Alcatraz na wyspie Wielkanocnej starają się wszyscy. Dosłownie. Począwszy od młodych, niedoświadczonych kadetów po staruszków z chrupiącym kręgosłupem przy każdej okazji sięgnięcia po spluwę, którzy w policji pracują ładnych kilkanaście lat.
Standardowo nie każdemu w mieście chce się rozrabiać i trafić za kratki za publiczne obnażanie się, bo taki strój niestety jest NADAL zabroniony i osoba w nim obnosząca się dumnie będzie surowo karana.
Dlatego bywają okresy zimowo wiosenne absolutnie wyzute z objawów łamania prawa. Są też sprawy poważne typu jakiś czub robi zwarcie głównej linii elektrycznej w mieście i trzeba dekla szukać tygodniami gdzie się chowa i co ma na sobie ubrane, żeby się z rysopisem świadków zgadzało.
Kiedy nie nudzę się przy biurku, zbijam bąki przy analizatorze próbek, zazwyczaj koledzy z biura robią sobie kawały i próbki swoich wydzielin podrzucają mi w miejsce tych, nad którymi prowadzę dochodzenie.
Ostatnio zdarzyło mi się zapuszkować kolesia zza biurka obok, podesłał mi taką próbkę, że siedział w **** trzy dni bez żarcia.
Oczywiście ja się o to postarałam, mamy taki układ lojalnościowy z laskami z laboru, które dostarczają wyżywienie dla osadzonych.
Facet to fuj, jeśli jest gorszy, to nie będzie po nim żadnej straty, trzeba zaryzykować i zlikwidować. Kapitan się w końcu dowie, ale i tak gra warta świeczki.
Więc to praca, a w domu jestem gospodynią jak każda babeczka w mieście, piorę, prasuję, sprzątam, gotuję i pocieszam męża, że w końcu dostrzegą w branży jego niepodważalny talent i awansuje na ordynatora.
W życiu nie uwierzę, ale gdy się uśmiecham do niego spod grzywy brązowych loków, on uwierzy nawet w to, że są kosmici na świecie.
Po pracy trzeba się otrzepać jak pies z błota z tej cholernej roboty, czyli krótko: siup! i do wody chlup! albo jakiś kicz zmajstrować...
albo dwa w jednym: kąpiel z kiczem, znaczy mężem.
Ostatnio na rocznicę ślubu zabrał mnie do knajpki w mieście, nie do byle spelunki a do restauracji z prawdziwego zdarzenia. Wietrzyłam podstęp jakiś, ale okazało się że zwyczajnie sam wpadł na taki dobroduszny pomysł bym nie musiała godzinę nad garami ślęczeć.
Nawet specjalnie z tego powodu wybrałam się na zakupy po jakąś nowa kieckę do Butiku Anny, ale były dostępne tylko fasony dla frustratek, stąd mojej odzieży nie zmieniłam, a tylko odświeżyłam na wyjątkowy wieczór.
Stwierdzam oficjalnie, że to nic nie pomaga, w jakim miejscu słuchamy przydługawych i dennych monologów swoich mężów o pracy. Jest tak samo beznadziejnie jak w domu, ale i Goran w końcu się zmęczył i wspaniałomyślnie zagrał dla mnie serenadę na dwie ręce na pianinie.
Przez chwilę pomyślałam, że znów się w nim zakocham... gdy...zobaczyłam pewnego faceta i przekierunkowałam poryw serca.
Piszę ten elaborat chyba tylko po to żeby wam powiedzieć, że wpadłam po uszy. Och Janie...
***
Jestem człowiekiem wybitnie ciężko pracującym.
Moja Gołąbeczka to ostoja spokoju i dobrych manier. Ojciec uczył mnie zawsze, że kobiety należy dobierać rozważnie, mają mieć swą inteligencję, na tyle rozwiniętą żeby w kuchni nie przypalić wody, urodę i wdzięk.
Reszta przychodzi z wiekiem jak umiejętność doceniania naszych mąk, ciężkiej pracy, potrzeby pięcia się w górę na drabinie ewolucji i kariery tylko po to, by mogły regularnie zmieniać swoją garderobę.
Jesteśmy małżeństwem idealnym.
Co do mnie, praca w szpitalu nie daje satysfakcji, jednak kto jest cierpliwy ten dostanie swą nagrodę, do tego czasu zajmuję się upiększaniem ciał simek, które z nich zadowolone nie są, czyli jakieś 99,9 % populacji w mieście.
Badania prowadzę laboratoryjne nad naszym i innymi gatunkami istot, dziwne, moja Gołąbeczka do dziś nie wierzy w istnienie SOL (Simowy Obiekt Latający).
Jest też dobra strona rozwijania się właśnie w tym a nie innym zawodzie: młoda i świeżutka niczym cytrynka latem: pomoc laboratoryjna...uwielbiam godzinami patrzeć na te młode ciałka zmagające się z tajemnicami genetyki simowej, dla nich jestem guru. Nie dość że zdolne to jeszcze doceniają geniusz muzyczny.
Trzeba przyznać, że nie byłem zbyt ostrożny i do rąk mojej małżonki trafiły zdjęcia z ostatniego wyjazdu służbowego.
Nie wszystkie były aż tak niewinne?
A z resztą, efekt: miesiąc spałem na ławce w ogrodzie...u sąsiadki eeekhm.
Szczęście czasem bywa przewrotne, czytałem ostatnio że karierę w zawodzie chirurga podejmuje niejaki Vimes, z tego co mi wiadomo, krążą o tym rodzie amantów niestworzone historie miłosne, muszę się mieć na baczności. Wczoraj rano tak się przejąłem tą wiadomością że przepłukałem zęby próbką moczu pacjentki.
Dobrze że to była pacjentka!
Podsumowując, jestem człowiekiem szczęśliwym, wymagającym, ale to co otrzymałem od losu jak na ten czas mnie satysfakcjonuje. Oczywiście jest i praca zawodowa, nie wiem czy jakikolwiek inny zawód jest ważniejszy od bycia lekarzem, wielkim statkiem na morzu cherlaków. Co dzień łowię ich w swe sieci i obdarzam łaską uzdrowienia. Podobno już kiedyś był taki facet na ziemi, Jeuz? Czy jakoś tak, nie pamiętam, ale facet dał czadu jak nikt. Ja mianowicie ten fenomen powtórzę!
- Po pracy odpoczywam obserwując konstelacje gwiazd, grając dla Mojej Słodkiej Pusi na pianinie, czy też obdarzając ją koncertem smyczkowym.
- Czasami zachciewa mu się grać na skrzypcach, brzmi to niczym rżnięcie piłą styropianu przez pijanego drwala, wtedy i tylko wtedy muszę się napić.
Pozdrawiam!
Taka kobieta-kot, zaradna i na swój sposób "męska" ale kiedy potrzeba do rany przyłóż noo bynajmniej jak drugi połówek nie żympoli na skrzypcach
Fajny sposób prowadzenia historii i świetni bohaterowie (zwłaszcza bohaterka).
Wszystko prosto z mostu i za to także uwielbiam Twoje story podobnie jak za świetny życiowy humor no i za foty, ta jest poprostu piękna
Świetne !
Pięknie spoiłaś obie te historie w jedną całość. Pokazałaś jak może to wszystko wyglądać od początku do końca. Jak decyzje kobiety mogą być podejmowane pod wpływem tego co wie, lub dowiedziała się o mężu.
Trudny temat kryzysu w małżeństwie... Poczynając od niedomówień, lub błędnych decyzji, przez które nagromadzają się problemy i także uczucie znika. Trudne rozstanie i trudna prawda. Piękne i za razem bolesne przeżycie z nutka humoru w tle, świetnie przedstawione i opisane, no i oczywiście mogliśmy poznać bliżej dwie kariery simowe
Super
Też jestem ciekawa czy zobaczymy ich dalsze losy i jak się one potoczą - dogadają się czy nastąpi rozłam?