Od razu na wstępie informacja - stosunek do pisania mam mniej więcej taki jak Gabi

. Ale może coś się wykluje na dłużej...
Mam nadzieję Elu, że nie masz nic przeciwko wykorzystaniu twojego Andiego. Główna bohaterka opowieści zostanie w swoim czasie wyciągnięta jakoś z Piramidy (po cholerę tam polazła?) i czymś publikę trzeba zająć. Andy mi się podoba i mam zamiar trochę sobie nim pograć! Więc już na wstępie proszę o ewentualne sprzeciwy – jeszcze czas na zaczęcie innej gry

.
Andy i Chris w jednym stali domku… I nawet całkiem zgodnie im się żyło, w końcu bliźniaki.

Kasy im nie brakowało (Władza hojna była czyt. nie lubiła się męczyć), więc chałupkę mieli wypasioną i to z basenem! A to na tamten moment to był rarytas (hojna Władza, od razu jak tylko odpowiednie materiały się pojawiły poleciała im zbudować to cacko)!

I do tego to sąsiedztwo! No w zasadzie to na początki mieli tylko paru sąsiadów, bo Władzy zdecydowanie nie spodobała się większość populacji miasta. Władza w Oazie była jedyna i niepodważalna, więc mieszkańcy nie mieli nic do gadania. Niestety efektem była cała chmara bezdomnych w parku miejskim i na ulicach. Żeby chociaż coś ładnego się trafiło... Słyszano, że podobny kataklizm dotknął sąsiednie miasteczko Wierzbową Zatoczkę, która została opanowana przez jakichś Chwastów, Van Loosów czy innych typków. W Oazie ostali się tylko Landgraabowie (podobno powiązania z mafią w Wierzbowej Zatoczce mieli i Władza nie chciała ryzykować – a nuż się jeszcze przydadzą takie koneksje).
No i były siostry Caliente! Chłopaki zaprotestowali głośno i unisono (tu Władza się przyznaje, że poleciała sprawdzić czy wyraz został użyty prawidłowo – jeszcze przeczytają jacyś erudyci i będą się z Władzy nabijać, a Władza źle znosi krytykę. I niestety dalej nie jest pewna.). Zagrozili strajkiem głodowym, jeśli Władza ruszy siostrzyczki! Dona Lothario mogą za to pozbyć się osobiście, ale na tamtą chwilę wywalenie jednego osobnika z rodziny wykraczało poza możliwości Władzy. No i tu trzeba było się poddać. Niestety chłopaki chudziutkie były (tacy już przez Stwórcę stworzeni zostali) i dla dobra historii dziewczyny pozostały wraz z absztyfikantem.
I wbrew krążącym opiniom żaden z braciszków nie poleciał do ogródka (Chris w odróżnieniu od brata postanowił sobie, że zostanie ogrodnikiem – czymś się do cholery muszą różnić), ani nie chcieli na rybki a i barek omijali szerokim łukiem…
Andy od razu poleciał zacieśniać ciekawe znajomość. Po drodze zaczepiały go jakieś panienki, ale że cel miał jasny, to oczywiście musiał niby odebrać telefon i grzecznie się pożegnać z rozmówczynią.

Wreszcie dorwał swój cel i zaczął regularny podryw. Panienka a i owszem zainteresowana w pierwszym momencie była.

W drugim momencie Andy mógł sobie dośpiewać zakończenie spotkania. Potwierdziło się stare ludowe porzekadło „Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie”.

Na szczęście, podłamana już troszkę Władza, otrzymała od Stwórcy poufne informacje i olśniło ją, że trzeci poziom charyzmy to trochę za mało na taką sztukę. Andy z miejsca wysłany został na nauki.

Edit: Pod naciskiem tłumu Władza abdykowała...
Komentarz
Z dostepnych okreslen, ktore ja wymyslalam - Rezyser i Opiekun zamiast Wladzy, moze byc Aniol Stroz , choc podejrzewam , ze moi simowie nazywaja mnie poza plecami Ten Wstretny Sadysta, co ic do roboty zagania. Te ktore Iwonka podala tez fajne.
Wracajac do poziomu charyzmy - same lustro to malo - musza duzo rozmawiac, troche to dziala jak w Trojce im wiecej maja znajomych tym sa lepsi - niestety na starcie trzeba ich zachecac. Potem zas inne klopoty sa, gdy sie juz naumieja, bo od kazdej pracy sie oderwa, zeby sobie pogawedzic, gdy potencjalny rozmowca blisko. U mnie kazdy sim nim wchodzi do full gry juz startuje z trzecim poziomem charyzmy i nie tylko charyzmy XD po "szkoleniu" w innej grze. Potem zapisuje go do biblioteki zapis gry wyrzucam i moze startowac zupelnie z innego poziomu w grze nowej. To sie wlasnie stalo u mnie w ostatniej grze. Gdyby Iwonka spotkala Andiego bis u mnie prosto z CASu nie mialby u niej szans
Chata wypas, zdjecia super - chyba Wladza nie taka surowa jest. Bedzie sie chlopakom jak w Raju zylo
Fajnie wyszło z tymi telefonami,świetnie wykorzystałaś ten simowy nałóg telefonowy do historyjki
Zgadzam się także z tym,że tło również masz świetne czyli ta chatę... z historia powiązań mafijnych w tle
Bo z tym, niestety, w pewnej liczbie historyjek jest najgorzej. Po nawet zgrabnie napisanym początku odnoszę wrażenie, że Autorom brakuje choćby ogólnego pojęcia, czemu historyjka ma służyć, jaką fabułę mieć i po co w ogóle powstaje. Tak jakby poprzestawali na towarzyszeniu swoim bohaterom (często bez myszy), pukali od czasu do czasu screeny i potem je komentowali z mniejszym lub większym polotem. A to za mało, by zbudować dramaturgię całości.
Albo odwrotny przykład: Autorzy z góry zafiksowują się na skojarzeniu konkretnego bohatera z konkretnym simselfem i przegapiają po drodze tak zwane okazje. Na przykład blondynka w drugim screenie. Napisałaś "Andy od razu poleciał zacieśniać ciekawe znajomość. Po drodze zaczepiały go jakieś panienki, ale że cel miał jasny, to oczywiście musiał niby odebrać telefon i grzecznie się pożegnać z rozmówczynią" - no właśnie. Jaki był cel Andy'ego? Postronny czytelnik o tym nie wie. I dlaczego Andy blondynkę z góry skreślił z listy ciekawych znajomości? Kim była? O czym rozmawiali?
"Wreszcie dorwał swój cel i zaczął regularny podryw. Panienka a i owszem zainteresowana w pierwszym momencie była." Skąd Andy znał tę rudą? Bo przecież rozpoczęłaś opowiadanie sugerując, że bliźniacy osiedlili się w zupełnie obcej okolicy i nie mieli tu żadnych znajomości! Przepraszam za "tę rudą", słabo odróżniam Wasze simselfy poza kilkoma najbardziej charakterystycznymi
Podoba mi się włączenie w opis okolicy autentycznych postaci TS 3 i TS 4. To daje tak zwany koloryt lokalny. Niestety, większość historyjek rozgrywa się niemal wyłącznie w gronie simselfów i polega głównie na powielaniu banalnego modelu romansowego w różnych konfiguracjach. Wiem, jak świetnie bawi to samych zainteresowanych i nic w tym zdrożnego. Ale nie na tym polega kreatywność, a ona przydaje się także w realu, gdzie wielu osobom brak czasu i ochoty na przykład na czytanie książek, bo to przestało być trendy
Zanim zostanę znowu zrugany od "profesorków"
1. Władza, która abdykuje pod naciskiem tłumu, to żadna Władza, tylko co najwyżej Waadza. Broń swojego prawa do trzymania Simów za mordy, Agusiu! Huknij pięścią w stół! Rządź okolicą i nie zważaj na mafijne powiązania! Mafia przeciwko mafii? Czemu nie! Te Chwasty z Wierzbowej Zatoczki to też sitwa i może Twoje bliźniaki położą wreszcie kres terrorowi w Simlandii? Wyglądają na takich, którzy potrafią coś więcej, niż tylko uganiać się za babami
2. Wyraz "unisono" użyty jak najbardziej poprawnie. Nie może się przyczepić do Ciebie żaden puryc językowy, chociaż trudniejsze wyrazy nie gryzą, a erudycja nie hańbi
3. Chris wyleczył się z ogrodnictwa?
Mocno się rozpisałem - ale Twoja historyjka, Agusiu, ma w sobie potencjał i chciałbym poczytać jej dalszy ciąg. Nie tylko zresztą ja.
Czekam na ciąg dalszy (*)
fajny początek!
i właśnie, że z tą Władzą było tak z pazurem i stanowczo, nie wiem czemu abdykowała
tu zgadzam się z Emilem... nie każda historia musi zaraz być o "miłości", choć miłość przy tak zwanej okazji (bądź też w szeroko rozumianym tle jest bardzo wskazana
z własnego doświadczenia, już teraz, mogę powiedzieć, że ja nie mam planu na historię, miałam jakieś różne oderwane od siebie, mniej lub bardziej zabawne pomysły... na jakieś krótkie epizody... natomiast w całość nie szło tego ubrać i nadal nie idzie... a forma pisana tzw. prozą całkowicie u mnie odpada
wracając do Twojej historyjki Agusiu, masz ciekawych bohaterów, wspaniałe zaplecze, przepiękny dom, fajny pomysł z osadzeniem akcji w Oazie
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
Ale tak: Pewnie niektórym Władza jedyna i niepodważalna nie kojarzy się dobrze. Mnie też nie. Ale już Bareja wiedział, co należy z taką władzą robić
Anioł Stróż? Przyjaciel? Sojusznik? A za grzyba! Co ja się z nimi naużeram...
Iwonko
Ela
Ado
A teraz w sprawie abdykacji: Władzę obaliła EA z Maksisem i te przeróżne bezdomne pasożyty plątające się po okolicy
A tak na poważnie: pooglądałam sobie wczytywanie sejwu przez 10 minut, zrobiłam screena, obejrzałam go sobie kolejne 10 minut. Muzyczka już mi się zaczęła nudzić, obraz też jakiś taki nieciekawy:
No i tak skończyła się historia zanim na dobre się zaczęła. Nie wiem, czy uda mi się odtworzyć chociaż co nieco, dlatego wolę nie na razie screenów z tego rozwalonego zapisu nie ruszać. Pogram trochę i zobaczę co się wykluje. Pewnie znowu zarys się trochę zmieni...
Sprobuj ponownie gre wgrac.
http://ktosiksims.tumblr.com
Daj odpór EA i tajnym siłom, które tak niecnie chcą pokrzyżować Twoje plany, bo początek był kapitalny i zapowiadało się niezwykle ciekawie, bo z Vimesami inaczej być nie może.
A swoją drogą może Gosia ma trochę racji ....
Ale mają chatę! Jak się patrzy! Widać Pani Bogówna się postarała i ozłociła ich jak książęcą parę!
Pasożyt EA w okularach botkach i topie maszerujący jak czołg po polu minowym: widok powalający HAHAH!
Wybacz Kochana że tak późno zaglądam, ale już jak się dossałam to nie puszczę
Cmokasy wielgasy!