Ach wszędzie Dev,rozchwytywani Vimesowie,dlatego też opowieść Eli zostawiam sobie na koniec Alu świetne ujęcia i super opis,a ten tekst mnie rozbroił totalnie
Swoją drogą Elu - czym ty naszprycowałaś swoich Vimesów, że ci samoczynnie, własnoręcznie i samobieżnie, w każdych okolicznościach, niezależnie od pogody i nastroju - SIEJĄ, PIELĄ, GRABIĄ, tudzież NAWOŻĄ z samozaparciem godnym kreta. Gdy tylko dostaną w ręce jedno nasionko, i kawałek sadzarki!
"Mój" egzemplarz rzucił się z taką ochotą do prac ogrodowo - sadowniczych, że gdyby mu pozwolić, dostałby puchar nieprzechodni Agro-Ligi!
Cóż ja bym obstawiała,że oni chcą w końcu by plony zaowocowały procentami,które tak lubią wytwarzać,tak to na pewno to,tak myślę
Podobno zerwali z nałogiem i omijają barek, Karo Przynajmniej tak wynikało z innej historyjki, prezentowanej w tym wątku.
Chyba, że to bystre chłopaki (nie wiem, nie grałem) i już przygotowują się do kariery biznesowej po następnym zapowiadanym przez EA rozszerzeniu podstawki. Na przykład w branży przetwórstwa jabłek na cydr. O ile załatwią sobie akcyzę.
Jak już wiecie chyba wszyscy - wieści się roznoszą niczym ziarenka dmuchawca - Alutka zaliczyła padaczkę gry i monitora jednocześnie.
- Nieszczęścia chadzają parami!
- Małe Conieco udało się ocalić we wcześniej - przypadkowo, bez jakichś przemyśleń utworzonym folderze, ale resztę musiałam "dorobić - nie chciało mi się tego robić tak pieczołowicie i precyzyjnie, ponadto - moja opowiastka miała na celu zobrazowanie, ile Alutka wpadek zaliczyła, zanim sporządziła weselisko swojej simowej parce.
- Ale - ad rem:
Życie gwiazd wcale nie jest takie ekscytujące, jak niektórym mogłoby się wydawać - ot, jak wszyscy - muszą jeść, spać, wstawać, ubierać się, zająć się czymś, co pozwoli nie czekać z napięciem, czy zadzwonią z gotowym scenariuszem...
Po gorących oświadczynach życie Mel i Antonio biegło - wydawałoby się utartym trybem. Do czasu, gdy Mel poczuła poranne mdłości.
To był prawdziwy wstrząs... Nie, żeby zaraz przejmować się plotkarskim środowiskiem... Ale te scenariusze....
Cóż było robić.
Trzeba powiedzieć Antoniowi, co się święci - pomyślała praktycznie Melania.
Ale jak on to przyjmie - przecież tyle razy podkreślał, że nie tyle nie lubi dzieci, ile nie śpieszy mu się do ubabrania w pieluchach.
Mel postanowiła postawić Antonia przed faktami dokonanymi.
To znaczy - dokonane, to one już były , ale siedziały w ukryciu, a Antonio -tak mało domyślny - ani razu nie zapytał, dlaczego Mel tak zielenieje na widok mięsa, albo wygania pokojówkę po lody dyniowe o pierwszej w nocy...
Trzeba facetowi strzelić między oczy czymś tak spektakularnym jak kołyska we wspólnej sypialni!
Mel - tak się cieszę!
Tylko czemu jakoś tak fałszywie to zabrzmiało?
Najważniejsze, że Melania nie zauważyła (a przynajmniej udawała, że nie widzi), że uśmiech Antonia znika gdy tylko ona znika z pola jego widzenia.
Antonio - Hiszpan z krwi i kości - przeżywał jednak inne rozterki.
Jego kariera w branży filmowej dopiero się rozkręcała. Finanse - dość nietęgie... Jak tu urządzić ślub, który dorówna wymaganiom Melanii...
Mel - mądra dziewczynka - szybko spostrzegła, że coś dręczy jej superprzystojniaka. Była taka dumna ze swojej zdobyczy! Wszak pierwszą młodość miała już za sobą, i ślub, który zatrząsł posadami filmowego światka. Nie na tym jej zależało. Trudno wyrazić ulgę, jaką poczuł Antonio, gdy sobie wyjaśnili w końcu pewne "kwestie"
A Mel mogła w końcu obdzwonić "przyjaciółki" z tą radosną informacją
-Słuchaj Angie, wiesz, Urządzamy z Antoniem małe party w ogrodzie... z udziałem pastora! Tak, stroje wieczorowe niekonieczne... Może wpadniecie z Bradem?
Wieści rozniosły się lotem błyskawicy, więc Alutka musiała się pospieszyć, zwłaszcza, że brzucha Melanie nie można było upychać w nieskończoność w te kiecki, które jeszcze pasowały...
Kurcze, co na ten ślub... Acha - łuk...
- Jest łuk...
- Mel z Antoniem od razu polecieli sprawdzać, czy pasuje do wystroju ogrodu.
STAĆ!!! - wrzasnęła Alutka przestraszona, że ślub zostanie "skonsumowany" w roboczym kombinezonie Antonia i dżinsowych wycirusach Melanii, zwłaszcza, że już zaczęli się schodzić goście.
Pierwsi przybyli bracia Baldwinowie - Alec nawet ze swoją Kim, choć wszyscy wiedzieli, że to małżeństwo to już przeszłość...
Alutka nerwowo realizowała kolejny punkt - Barek dla gości...
Teraz potrzebny barman i technik żywieniowiec. Proszę bardzo.... Barek postawiony. Zawezwać fachowców...
Jakież było jej zdumienie, gdy pojawiła się jakże znajoma para
Ale niespodzianek na ten wieczór miało być więcej.
Mel uparła się, że w tej czarnej z falbankami nie będzie tak widać jej brzucha!
Antonio - tradycjonalista - nabzdyczył się, ze Alutka nie zakupiła fraka, tylko zwykły smoking, i to bez pasa...
Jak on, Hiszpan - wystąpi w czymś takim! To już woli w samych bokserkach!
A muzyka? Gdzie obiecany jazzband?
Alutka cała w nerwach zatelefonowała do znajomego muzyka - Emila, ale ten mógł załatwić od ręki jedynie jakiegoś anemicznego pianistę...
Sytuację ratowała zabytkowa szafa grająca ustawiona w ogrodzie... Zresztą barman szybko wszystkich rozkręcił
Mel zapomniała nawet o swoim brzuchu!
Przybył w końcu pastor, i reszta gości. Mel i Antonio wypowiedzieli sakramentalne TAK patrząc sobie czule w oczy.
Musicie Alutce uwierzyć na słowo, bo dokumentację fotograficzną szlag trafił - Mel wrzuciła wszystko do kominka zobaczywszy, że fotograf głównie fotografował jej wielki brzuch...
(Stąd ten słynny pożar w domu przy ulicy Leśne Ustronie, w którym omal nie stracił życia jej świeżo poślubiony małżonek, próbując ratować jej perukę, którą też niechcący, w ferworze - wrzuciła do ognia! Wyobraźcie sobie - własne włosy wydawały jej się zbyt mało konkurencyjne wobec bujnych loków Kim Basinger!)
Ale wróćmy do wesela!
Muzyka i tańce rozkręciły się już na dobre, gdy Alutka zdrętwiała!
O santa madonna! TORT!
Nie ma tortu!
Służba w popłochu rzuciła się do pojazdów, i rozbiegła się na wszystkie strony (również internetowe), w poszukiwaniu jakiejś czynnej o tej porze cukierni!
TORTU nie było ani śladu w domu!
Powiadomiona dyskretnie Mel już zaczęła spazmować!
Panowie konfidencjonalnie szeptali sobie do uszu siorbiąc drinki -
- Histeryzuje, bo nie może sobie oficjalnie chlapnąć sznapsa! wszyscy wiemy, że Mel lubi ostre imprezki!
Wtem w progu pojawiła się jak Anioł zwiastujący Dobrą Nowinę pani Anna od cateringu
- Zapraszamy na Tort!
-
Okazało się, że cały czas stał w lodówce, tylko Alutka wzięła go za zwykłe białe ciasto, bo NIE BYŁO na nim tradycyjnych ozdóbek!
A ozdóbki pani Anna miała w osobnym puzderku!
Ot, i po krzyku!
Mel omal nie zemdlała z wdzięczności!
Ale plotki o braku tortu na weselu Melanii i Antonia długo krążyły w sieci!
Pragniemy dać odpór tym oszczerczym oskarżeniom, publikując pełną dokumentację ze spożycia tego ślubnego specjału:
W końcu każde, nawet najdłuższe wesele ma swój koniec. Anemiczny muzyk usnął gdzieś na kanapie, barman zwinąl swój kram i wraz z panią od cateringu ukradkiem wymknęli się do ogrodu w ciemność nocy...
Ach, mam już dość - poskarżyła się Mel. Nie mam siły! I - och, tak mnie w krzyżu łupie! A tu wokół taki bałagan!
I Mel zabrała się za sprzątanie ku mojemu, czyli Alutkowemu zdumieniu!
Zostaw to - i Antonio z rozmachem cisnął śmieci na podłogę. Od czego mamy służbę! Rano wszystko będzie błyszczało!
Bu ha ha ha! Nasza Anna w charakterze pani wice-Alicji S. No, ale chociaż uratowała tradycje weselne, zamiast produkować taśmowo makaron z serem!
Bardzo zabawny odcinek. Melania z brzuchem, Antonio z kacem (moralniakiem), kołyska w pokoju, służba sprząta, Alutka opłakuje stracone gry. Peruka spalona przez maksisy, Banderas w samych gaciach pod łukiem weselnym... Tabloidy będą się miały o czym rozpisywać przez miesiąc!
Słowo KONIEC sugeruje, że dalszego ciągu historyjki nie będzie. Ja się nie zgadzam. A gdzie opowieść "Jak Ala swoim Simom chrzciny wyprawiała"?
Emilu - to o chrzcinach, to już zupełnie inna opowieść.
Miało być krótko i na temat wesela, bo prawda jest taka, że tyle wpadek "weselnych' zaliczyłam, że już myślałam, że skończy się to przedsięwzięcie weselne totalną katastrofą. Zaczęło się od tego, że NIE WIEDZIAŁAM, że wszelkie planowane przez telefon uroczystości mają swój scenariusz. A ja już zdążyłam poczynić pewne starania. Postawiłam łuk i wysłałam tam tę parkę. Parka udała się we wskazane miejsce i ... wzięła ślub w roboczzych strojach!
- Cóż było robić. Wyszłam z gry bez zapisywania i tym razem postanowiłam ich przebrać w stroje wieczorowe, oczywiście - nie sprawdziwszy, jakimi dysponują.
- Pani przebrała się więc w czarną falbaniastą, a pan... pozostał goły. Ela wysłała go do galerii we fraku, którego Alutka nie posiada!a! A wszyscy wiemy, czym się kończy pobranie postaci bez posiadania ubranka lub fryzury, którą wysłany do galerii Sim ma na sobie. Więc czym prędzej Ala udała się na szkolenie w kodach, jak tu chybcikiem przebrać Simów w stosowne stroje edytując delikwentów w CAS.
- I gdy - już już wydawało się, że sytuacja zażegnana, a maksisy zaliczyły mi kolejny punkt przedsięwzięcia pt "Wesele" - to okazało się, że aby całość została pomyślnie ukończona - potrzebna jest konsumpcja tortu!
-Ale gdzie ten cholerny tort!
Przeszukałam lodówkę, zakładkę z dekoracjami nawet ogrodowymi - i ani śladu. Wyszłam więc znów z gry bez zapisywania, i dopiero litościwe koleżanki z forum podpowiedziały, że ten tort to de facto to jest to białe ciasto, które należy odpowiednio potraktować ozdóbkami!
No i wesele zostało przez maksisy zaliczone - nawet ze srebrną odznaką, czy czymś takim.
Ale tak się przy tym uśmiałam, że postanowiłam - ubrawszy to w historyjkę - podzielić się na forum.
Pożar też był autentyczny - Antonio poszedł do kominka kuper ogrzewać. No i stało się! Spłonął. Po wyjściu z gry - znów bez zapisywania, i ponownym uruchomieniu, okazało się, że Mel wyświetliła mi się bez włosów, na dodatek w różowej sukience! Co za podłe maksisy! Tak oszpecić dziewczynę!
Za chwilę włosy "wskoczyły" na swoje miejsce, i sukienka też - po kolejnej przebiórce . Oto cała prawda o Alutkowym weselu. Ale co nerwów mnie to kosztowało, to moje! Tyle nerwów nie miałam nawet chyba na własnym!
Jak widać, nawet tak sławne gwiazdy mają problem ze zorganizowaniem swojego wesela, ta gra nikogo nie faworyzuje.
Uśmiałam się z tych perypetii, choć Tobie pewnie nie było do śmiechu, gdy musiałaś ileś tam razy wychodzić z gierki bez zapisu.
Na szczęście ślub się odbył, maksisy nawet wręczyły odznakę, a katering firmy "Anna i spółka" na pewno zadowolił wszystkich gości.
Bardzo mi się ta romantyczno-humorystyczna historyjka podobała, a jej kulisy też były równie ciekawe.
Kulisy zdecydowanie bardzo interesujace. To co na scenie, to wszyscy moga sobie zobaczyc, ale kulisy nieczesto sa odslaniane, wiec wielkie dzieki z te kawalki zza kulis
To prawdziwy cud, ze ten slub sie moimo wszystko odbyl, biorac pod uwage wszystkie przeciwnosci. Raz. Pana Mlodego trzeba bylo sila ciagnac pod oltarz - znaczy luk slubny, bo wizja dzieciatka wcale go nie wprawila w euforie. Dwa - nawet dociagniety w ramach protestu rozebral sie do gaci.
Panna Mloda tez sie nie spisala, zapomniawszy tort udekorowac na czas.
Zeby tego jeszcze bylo malo, dukumenty slubne poginely w pozarze i na dobra sprawe Antonio jak sie zaprze moze oswiadczyc, ze zadnego slubu nie bylo i szybciutko przerzucic sie na inna gwiazde, tym razem zadbawszy za wczasu o zapas gumek.
Moze przerzucic sie tym szybciej, ze straszliwa tajemnica panny Mlodej przez przypadek wyszla na jaw! Biedactwo bylo lyse!
Wyrazy wspolczucia dla Stworcy, ktory musial ratowac ten slub dla dobra niewinnego dzieciatka.
I zarazem gratulacje! Nawet z tego co ocalalo z pozaru i ogolnej katastrofy mozolnie odbudowal cala historie.
Pelen podziw
O pardon - nie jestem niczyją koleżanką! Uzurpuję sobie prawo do pionierskiego podania przepisu na tort ślubny. Niech Madame raczy sprawdzić na swoim wallu: zareagowałem jako pierwszy, nauczony smutnymi doświadczeniami weselnymi mojej rodziny!
Odsłonięcie kulisów historyjki mocno mnie pocieszyło. Na razie w moich grach nikt nie wyłysiał, chociaż rozebranie Emila do gaci też mnie swego czasu mocno zbulwersowało. Jak widzę, maksisy mają niewyczerpany rezerwuar pomysłów na pokazanie, kto tu rządzi!
No i proszę, prosty przykład, mam zaznaczone gwiazdkami moje tematy ulubione i nie widziałam żadnej adnotacji (żółtej karteczki) że dodałas coś nowego.
Wstyd. W ogóle nie widziałam że mam taki temat przed nosem, przepraszam Alu za ogromne spóźnienie, już się oddaję lekturze z wielką przyjemnością!
O mamma mia! Ale Ty tu masz obsadę! Mel i Antonio, Brandżelina, ach miłość będzie rozkwitać!
WOW! Ależ nasza blond gwiazda wygląda zalotnie podczas gry na pianinie w samych pończoszkach i bieliźnie?! Ja bym się na malowaniu skupić nie potrafiła!
HAHAH! No i proszę, namalował, korzeń WYBITNY!
Proszę proszę, Vimes się oświadcza, znaczy ANTONIO, on rzeczywiście jest podobny
Wreszcie się wszystko zatrzęsło widzę! Ślub się odbędzie (jeszcze w tym roku, nie to co u Emila ), goście zaproszeni, no tak, ale na kreacje to panna młoda fortuny nie wydała?
HAHAH! Widzę że z mężem moim wspaniałym zajmuję najważniejsze miejsce: pilnuję by goście byli syci i napojeni! DO DZIEŁA!
Psssssssst Alutko, załatw mi autograf od Brada, ale nie mów nic Tomo
NO Masz! Antonio w slipach to jeszcze smutniejszy widok niż bez?! Powoli widzę, ale skutecznie nadchodzi punkt kulminacyjny, frak juz jest, kiecka też, do przysięgi więc!
HAHAH! Pożar! Cóż by innego?
Jeszcze tortu brak?! Kto to organizował?! JA? !NIE MOŻLIWE!! HAHAHA!
Suma wszystkich sum: bal udany, goście rozbawieni, kolacja pięknie sfotografowana a państwo młodzi jak się patrzy Pan młody lekko podgotowany
Świetne to było Alu!
Normalnie się uśmiałam. Duma hiszpańska nie zna granic... i bokserki zostały. Ważne, że plotki odnośnie tortu zostały rozwiane. Takie pomówienia byłyby nie do przeżycia, pierwsze stronice gazet zabijałyby się o ten temat. Jaka gwiazda by to przetrwała bez jakiejś afery powstałej w afekcie.
Bark tortu...bardzo mi znajome To samo na ślubie moich Simów było (*) Haha ale się ułożyło, brak peruki, pożar, młoda para w strojach roboczych, ale potem się zmieniło... Typowe, zdarza się, przez te zamieszanie. Pozdrawiam
Komentarz
Angelina od Brad'a bardzo ładnie wyszła...
Chyba, że to bystre chłopaki (nie wiem, nie grałem) i już przygotowują się do kariery biznesowej po następnym zapowiadanym przez EA rozszerzeniu podstawki. Na przykład w branży przetwórstwa jabłek na cydr. O ile załatwią sobie akcyzę.
- Nieszczęścia chadzają parami!
- Małe Conieco udało się ocalić we wcześniej - przypadkowo, bez jakichś przemyśleń utworzonym folderze, ale resztę musiałam "dorobić - nie chciało mi się tego robić tak pieczołowicie i precyzyjnie, ponadto - moja opowiastka miała na celu zobrazowanie, ile Alutka wpadek zaliczyła, zanim sporządziła weselisko swojej simowej parce.
- Ale - ad rem:
Życie gwiazd wcale nie jest takie ekscytujące, jak niektórym mogłoby się wydawać - ot, jak wszyscy - muszą jeść, spać, wstawać, ubierać się, zająć się czymś, co pozwoli nie czekać z napięciem, czy zadzwonią z gotowym scenariuszem...
Po gorących oświadczynach życie Mel i Antonio biegło - wydawałoby się utartym trybem. Do czasu, gdy Mel poczuła poranne mdłości.
To był prawdziwy wstrząs... Nie, żeby zaraz przejmować się plotkarskim środowiskiem... Ale te scenariusze....
Cóż było robić.
Trzeba powiedzieć Antoniowi, co się święci - pomyślała praktycznie Melania.
Ale jak on to przyjmie - przecież tyle razy podkreślał, że nie tyle nie lubi dzieci, ile nie śpieszy mu się do ubabrania w pieluchach.
Mel postanowiła postawić Antonia przed faktami dokonanymi.
To znaczy - dokonane, to one już były
Trzeba facetowi strzelić między oczy czymś tak spektakularnym jak kołyska we wspólnej sypialni!
Mel - tak się cieszę!
Tylko czemu jakoś tak fałszywie to zabrzmiało?
Najważniejsze, że Melania nie zauważyła (a przynajmniej udawała, że nie widzi), że uśmiech Antonia znika gdy tylko ona znika z pola jego widzenia.
Antonio - Hiszpan z krwi i kości - przeżywał jednak inne rozterki.
Jego kariera w branży filmowej dopiero się rozkręcała. Finanse - dość nietęgie... Jak tu urządzić ślub, który dorówna wymaganiom Melanii...
Mel - mądra dziewczynka - szybko spostrzegła, że coś dręczy jej superprzystojniaka. Była taka dumna ze swojej zdobyczy! Wszak pierwszą młodość miała już za sobą, i ślub, który zatrząsł posadami filmowego światka. Nie na tym jej zależało. Trudno wyrazić ulgę, jaką poczuł Antonio, gdy sobie wyjaśnili w końcu pewne "kwestie"
A Mel mogła w końcu obdzwonić "przyjaciółki" z tą radosną informacją
-Słuchaj Angie, wiesz, Urządzamy z Antoniem małe party w ogrodzie... z udziałem pastora! Tak, stroje wieczorowe niekonieczne... Może wpadniecie z Bradem?
Wieści rozniosły się lotem błyskawicy, więc Alutka musiała się pospieszyć, zwłaszcza, że brzucha Melanie nie można było upychać w nieskończoność w te kiecki, które jeszcze pasowały...
Kurcze, co na ten ślub... Acha - łuk...
- Jest łuk...
- Mel z Antoniem od razu polecieli sprawdzać, czy pasuje do wystroju ogrodu.
STAĆ!!! - wrzasnęła Alutka przestraszona, że ślub zostanie "skonsumowany" w roboczym kombinezonie Antonia i dżinsowych wycirusach Melanii, zwłaszcza, że już zaczęli się schodzić goście.
Pierwsi przybyli bracia Baldwinowie - Alec nawet ze swoją Kim, choć wszyscy wiedzieli, że to małżeństwo to już przeszłość...
Alutka nerwowo realizowała kolejny punkt - Barek dla gości...
Teraz potrzebny barman i technik żywieniowiec. Proszę bardzo.... Barek postawiony. Zawezwać fachowców...
Jakież było jej zdumienie, gdy pojawiła się jakże znajoma para
Ale niespodzianek na ten wieczór miało być więcej.
Mel uparła się, że w tej czarnej z falbankami nie będzie tak widać jej brzucha!
Antonio - tradycjonalista - nabzdyczył się, ze Alutka nie zakupiła fraka, tylko zwykły smoking, i to bez pasa...
Jak on, Hiszpan - wystąpi w czymś takim! To już woli w samych bokserkach!
A muzyka? Gdzie obiecany jazzband?
Alutka cała w nerwach zatelefonowała do znajomego muzyka - Emila, ale ten mógł załatwić od ręki jedynie jakiegoś anemicznego pianistę...
Sytuację ratowała zabytkowa szafa grająca ustawiona w ogrodzie... Zresztą barman szybko wszystkich rozkręcił
Mel zapomniała nawet o swoim brzuchu!
Przybył w końcu pastor, i reszta gości. Mel i Antonio wypowiedzieli sakramentalne TAK patrząc sobie czule w oczy.
Musicie Alutce uwierzyć na słowo, bo dokumentację fotograficzną szlag trafił - Mel wrzuciła wszystko do kominka zobaczywszy, że fotograf głównie fotografował jej wielki brzuch...
(Stąd ten słynny pożar w domu przy ulicy Leśne Ustronie, w którym omal nie stracił życia jej świeżo poślubiony małżonek, próbując ratować jej perukę, którą też niechcący, w ferworze - wrzuciła do ognia! Wyobraźcie sobie - własne włosy wydawały jej się zbyt mało konkurencyjne wobec bujnych loków Kim Basinger!)
Ale wróćmy do wesela!
Muzyka i tańce rozkręciły się już na dobre, gdy Alutka zdrętwiała!
O santa madonna! TORT!
Nie ma tortu!
Służba w popłochu rzuciła się do pojazdów, i rozbiegła się na wszystkie strony (również internetowe), w poszukiwaniu jakiejś czynnej o tej porze cukierni!
TORTU nie było ani śladu w domu!
Powiadomiona dyskretnie Mel już zaczęła spazmować!
Panowie konfidencjonalnie szeptali sobie do uszu siorbiąc drinki -
- Histeryzuje, bo nie może sobie oficjalnie chlapnąć sznapsa! wszyscy wiemy, że Mel lubi ostre imprezki!
Wtem w progu pojawiła się jak Anioł zwiastujący Dobrą Nowinę pani Anna od cateringu
- Zapraszamy na Tort!
-
Okazało się, że cały czas stał w lodówce, tylko Alutka wzięła go za zwykłe białe ciasto, bo NIE BYŁO na nim tradycyjnych ozdóbek!
A ozdóbki pani Anna miała w osobnym puzderku!
Ot, i po krzyku!
Mel omal nie zemdlała z wdzięczności!
Ale plotki o braku tortu na weselu Melanii i Antonia długo krążyły w sieci!
Pragniemy dać odpór tym oszczerczym oskarżeniom, publikując pełną dokumentację ze spożycia tego ślubnego specjału:
W końcu każde, nawet najdłuższe wesele ma swój koniec. Anemiczny muzyk usnął gdzieś na kanapie, barman zwinąl swój kram i wraz z panią od cateringu ukradkiem wymknęli się do ogrodu w ciemność nocy...
Ach, mam już dość - poskarżyła się Mel. Nie mam siły! I - och, tak mnie w krzyżu łupie! A tu wokół taki bałagan!
I Mel zabrała się za sprzątanie ku mojemu, czyli Alutkowemu zdumieniu!
Zostaw to - i Antonio z rozmachem cisnął śmieci na podłogę. Od czego mamy służbę! Rano wszystko będzie błyszczało!
I pomaszerowali do łóżka!
Bardzo zabawny odcinek. Melania z brzuchem, Antonio z kacem (moralniakiem), kołyska w pokoju, służba sprząta, Alutka opłakuje stracone gry. Peruka spalona przez maksisy, Banderas w samych gaciach pod łukiem weselnym... Tabloidy będą się miały o czym rozpisywać przez miesiąc!
Słowo KONIEC sugeruje, że dalszego ciągu historyjki nie będzie. Ja się nie zgadzam. A gdzie opowieść "Jak Ala swoim Simom chrzciny wyprawiała"?
Miało być krótko i na temat wesela, bo prawda jest taka, że tyle wpadek "weselnych' zaliczyłam, że już myślałam, że skończy się to przedsięwzięcie weselne totalną katastrofą. Zaczęło się od tego, że NIE WIEDZIAŁAM, że wszelkie planowane przez telefon uroczystości mają swój scenariusz. A ja już zdążyłam poczynić pewne starania. Postawiłam łuk i wysłałam tam tę parkę. Parka udała się we wskazane miejsce i ... wzięła ślub w roboczzych strojach!
- Cóż było robić. Wyszłam z gry bez zapisywania i tym razem postanowiłam ich przebrać w stroje wieczorowe, oczywiście - nie sprawdziwszy, jakimi dysponują.
- Pani przebrała się więc w czarną falbaniastą, a pan... pozostał goły. Ela wysłała go do galerii we fraku, którego Alutka nie posiada!a! A wszyscy wiemy, czym się kończy pobranie postaci bez posiadania ubranka lub fryzury, którą wysłany do galerii Sim ma na sobie. Więc czym prędzej Ala udała się na szkolenie w kodach, jak tu chybcikiem przebrać Simów w stosowne stroje edytując delikwentów w CAS.
- I gdy - już już wydawało się, że sytuacja zażegnana, a maksisy zaliczyły mi kolejny punkt przedsięwzięcia pt "Wesele" - to okazało się, że aby całość została pomyślnie ukończona - potrzebna jest konsumpcja tortu!
-Ale gdzie ten cholerny tort!
Przeszukałam lodówkę, zakładkę z dekoracjami nawet ogrodowymi - i ani śladu. Wyszłam więc znów z gry bez zapisywania, i dopiero litościwe koleżanki z forum podpowiedziały, że ten tort to de facto to jest to białe ciasto, które należy odpowiednio potraktować ozdóbkami!
No i wesele zostało przez maksisy zaliczone - nawet ze srebrną odznaką, czy czymś takim.
Ale tak się przy tym uśmiałam, że postanowiłam - ubrawszy to w historyjkę - podzielić się na forum.
Pożar też był autentyczny - Antonio poszedł do kominka kuper ogrzewać. No i stało się! Spłonął. Po wyjściu z gry - znów bez zapisywania, i ponownym uruchomieniu, okazało się, że Mel wyświetliła mi się bez włosów, na dodatek w różowej sukience! Co za podłe maksisy! Tak oszpecić dziewczynę!
Za chwilę włosy "wskoczyły" na swoje miejsce, i sukienka też - po kolejnej przebiórce . Oto cała prawda o Alutkowym weselu. Ale co nerwów mnie to kosztowało, to moje! Tyle nerwów nie miałam nawet chyba na własnym!
Uśmiałam się z tych perypetii, choć Tobie pewnie nie było do śmiechu, gdy musiałaś ileś tam razy wychodzić z gierki bez zapisu.
Na szczęście ślub się odbył, maksisy nawet wręczyły odznakę, a katering firmy "Anna i spółka" na pewno zadowolił wszystkich gości.
Bardzo mi się ta romantyczno-humorystyczna historyjka podobała, a jej kulisy też były równie ciekawe.
http://ktosiksims.tumblr.com
To prawdziwy cud, ze ten slub sie moimo wszystko odbyl, biorac pod uwage wszystkie przeciwnosci. Raz. Pana Mlodego trzeba bylo sila ciagnac pod oltarz - znaczy luk slubny, bo wizja dzieciatka wcale go nie wprawila w euforie. Dwa - nawet dociagniety w ramach protestu rozebral sie do gaci.
Panna Mloda tez sie nie spisala, zapomniawszy tort udekorowac na czas.
Zeby tego jeszcze bylo malo, dukumenty slubne poginely w pozarze i na dobra sprawe Antonio jak sie zaprze moze oswiadczyc, ze zadnego slubu nie bylo i szybciutko przerzucic sie na inna gwiazde, tym razem zadbawszy za wczasu o zapas gumek.
Moze przerzucic sie tym szybciej, ze straszliwa tajemnica panny Mlodej przez przypadek wyszla na jaw! Biedactwo bylo lyse!
Wyrazy wspolczucia dla Stworcy, ktory musial ratowac ten slub dla dobra niewinnego dzieciatka.
I zarazem gratulacje! Nawet z tego co ocalalo z pozaru i ogolnej katastrofy mozolnie odbudowal cala historie.
Pelen podziw
Odsłonięcie kulisów historyjki mocno mnie pocieszyło. Na razie w moich grach nikt nie wyłysiał, chociaż rozebranie Emila do gaci też mnie swego czasu mocno zbulwersowało. Jak widzę, maksisy mają niewyczerpany rezerwuar pomysłów na pokazanie, kto tu rządzi!
Nu, zajac, pogadi!
Wstyd. W ogóle nie widziałam że mam taki temat przed nosem, przepraszam Alu za ogromne spóźnienie, już się oddaję lekturze z wielką przyjemnością!
O mamma mia! Ale Ty tu masz obsadę! Mel i Antonio, Brandżelina, ach miłość będzie rozkwitać!
WOW! Ależ nasza blond gwiazda wygląda zalotnie podczas gry na pianinie w samych pończoszkach i bieliźnie?! Ja bym się na malowaniu skupić nie potrafiła!
HAHAH! No i proszę, namalował, korzeń WYBITNY!
Proszę proszę, Vimes się oświadcza, znaczy ANTONIO, on rzeczywiście jest podobny
Wreszcie się wszystko zatrzęsło widzę! Ślub się odbędzie (jeszcze w tym roku, nie to co u Emila
HAHAH! Widzę że z mężem moim wspaniałym zajmuję najważniejsze miejsce: pilnuję by goście byli syci i napojeni! DO DZIEŁA!
Psssssssst Alutko, załatw mi autograf od Brada, ale nie mów nic Tomo
NO Masz! Antonio w slipach to jeszcze smutniejszy widok niż bez?! Powoli widzę, ale skutecznie nadchodzi punkt kulminacyjny, frak juz jest, kiecka też, do przysięgi więc!
HAHAH! Pożar! Cóż by innego?
Jeszcze tortu brak?! Kto to organizował?! JA? !NIE MOŻLIWE!! HAHAHA!
Suma wszystkich sum: bal udany, goście rozbawieni, kolacja pięknie sfotografowana a państwo młodzi jak się patrzy
Świetne to było Alu!
Pozdrówki serdeczne!!!