Opowieści dziwnej treści Emila J. - "Cztery wesela i pogrzeb"

191012141518

Komentarz

  • JaktojestJaktojest Posty: 941 Member

    Z góry przepraszamy W. W. Czytelników za brak screenów w początkowym fragmencie niniejszego odcinka. Jak wielokrotnie ubolewał Wasz Uniżony Tfurca, przebiegłe maksisy uniemożliwiły Emilowi powrót do wcześniejszych lokalizacji w celu uzupełnienia dokumentacji fotograficznej.

    Na szczęście magnetofonu w „Domu Pod Trzema Dupkami” nie zdołały wyłączyć i możemy przedstawić pełen stenogram tego, co się tam wydarzyło.

    Odcinek XIX

    CZWARTE WESELE


    W samo południe


    Gdy Bernard smutny i zgaszony przywlókł się z parku, ekipa firmy „Szepty i Krzyki” już zbierała się do odejścia. Wynosili przed dom drabiny, taszczyli ścinki płyt izolacyjnych i wiadra z resztkami kleju, a nawet – co na obyczaje budowlane Wierzbowej Zatoczki było doprawdy ewenementem – sprzątali po sobie!

    - Gdzie wyrzucić śmietki, panie starszy? – zapytał brygadzista, niejaki Albert „Tata” Tasiemka, pokazując Bernardowi szufelkę drobnego gruzu i plastikowych końcówek od jakichś przewodów – I daj pan mopa, przetrzemy na czysto…

    Senior van Loose, wciąż z goryczą rozpamiętujący spotkanie ze smutną damą w parku, tylko machnął ręką w stronę kuchni i nawet nie pofatygował się wyjaśnić, że samoniszczący kosz na śmieci stoi tuż przy drzwiach, a mop w schowku za lodówką.

    Albert Tasiemka (którego fizys wykradły Tfurcy z komputera te Cholernebladeje) wszedł do kuchni pogwizdując… i natychmiast wypadł stamtąd z rykiem przerażenia.

    - Szefuńciu… Prezesie… Mistrzu… nie wiedzieliśmy! Kierownik kazał robić jak zwykle! Już to zabieramy! Chłopaki! Za mną!

    Trzech dość ponurych typów z ekipy porzuciło drabiny tudzież wiadra i pomknęło za Tasiemką z powrotem do sypialni Jana i Brygidy.

    - Wariaci… - pomyślał smętnie Bernard ale przypomniał sobie, kto okazał się w parku najgorszym wariatem i poszedł do łazienki, aby pod prysznicem spłukać gorycz klęski.

    Z sypialni (prawie) nowożeńców dochodziły hałasy i stukania, jakby remont dopiero się zaczynał, a nie kończył. Przez oszklony panel tylko migały sylwetki trzech ponurych typów, pędzących po korytarzu z drabinami i wiadrami, dopiero co wyniesionymi przed dom.

    - Przywieź migiem albo nie dożyjesz jutra! – ryczał i grzmiał do telefonu brygadzista Tasiemka – To weź se na plecy, jak nie masz ciężarówki! Twój tyłek też ratujemy, qtasie! I całą firmę! Za dziesięć minut przywozisz najlepszy asortyment, albo dzwonię do Naczelnego!

    Bernard człapał właśnie do swojego pokoju, by zacząć nowy obraz pod roboczym tytułem „Bezlitosna parasolka” (styl klasyczny), gdy przed „Budę Pod Trzema Dupkami” zajechała na pełnym gazie ciężarówka. Z opon aż dymiło.

    - Albert! – ryknął czyjś gruby głos – Wyładowujcie!

    Trzech ponurych typów w szaleńczym tempie zaczęło wnosić do sypialni kolejne płyty, nawet na niefachowe oko nieporównanie lepszej jakości, niż te, których używano wcześniej.

    - Wszystko się zrobi na nowo, Dyrektorze… Szefie szanowny… - Tasiemka kłaniał się Bernardowi w pas, dyrygując wyładunkiem – Mistrzuniu… Prezesie… W razie czego powie pan, że sami na to wpadliśmy?

    - Na co? – chciał zapytać Bernard ale tylko machnął ręką i poszedł utopić swój smutek w terpentynie i werniksach, których woń pociągała go w tej chwili o wiele bardziej, niż najpiękniejsze parkowe aromaty.

    rsfvud0zaq7o.png

    Tfurca nie pamięta, czy wyjaśniał W. W. Czytelnikom, dlaczego Bernard-muzyk stał się Bernardem-malarzem. Otóż Jan, dbając o niezakłócany nocnymi preludiami sen domowników, wstawił do pokoju seniora rodu van Loose sztalugę, by przyszły teść wyładowywał kreatywność w mniej hałaśliwy sposób. Podziałało. Szanowny tatuś naszej czarnowłosej bohaterki połknął pędzel… ups… połknął malarskiego bakcyla i już niedługo miał zasłynąć w Wierzbowej Zatoczce jako najlepszy w dziejach miasta wszechstronny niszczyciel zagruntowanego płótna, a nawet jako wybitny portrecista pięknych pań.

    515nkodwxdxe.png

    A teraz revenons à nos moutons, jak mawiał mistrz Pierre Patelni… Pierre Patelin. Nareszcie mamy screeny, by zilustrować wydarzenia, rozgrywające się w samo południe.

    Maciek (potężnie zasapany) stawił się pod starym domem Chrzanów z wybiciem dwunastej i natychmiast obiegł parter i piętro w poszukiwaniu skrzynki po cytrusach.

    hzjvipzdt4z7.png

    - Nie ma, fater. Zniknęła! – ponuro oznajmił Janowi, który właśnie się pojawił świeżo ostrzyżony i ogolony, a także spryskany wodą toaletową, której zapach przepłoszył wszystkie muchy, kotłujące się (jak zwykle) pod śmietnikiem.

    - Niemożliwe! Stała w mojej sypialni… Sam sprawdzę!

    Zaledwie nasz rudowłosy bohater zniknął we wnętrzu opuszczonej siedziby, gdy przez furtkę lekkim krokiem wbiegła Brygida. Miała na sobie znaną już W.W. Czytelnikom czarną suknię, ale wyglądała zdecydowanie radośniej, niż w pamiętnych czasach pierwszego wesela.

    - To ty masz być porywaczem? – zdziwiła się na widok Maćka

    8buvww8plx8o.png

    - A tam, wszystko mi jedno… - jęknął znękany potomek, uświadomiwszy sobie, że jeśli ślubny garnitur Jana się nie znajdzie, przynajmniej do matury czeka go totalny szlaban bez smartfona, komputera a może i bez gitary.

    gufww874kqu4.png

    - Dlaczego nie jesteś w szkole? – indagowała surowo niedopieczona (jeszcze) mamuśka – Ładnie tak wagarować? Rozumiem Iva, to dziecko i może mieć pstro w głowie, ale ty? Wstydź się!

    Patrzył na nią żałośnie – czy NIKT na całym świecie nie był w stanie zrozumieć, że on sam, Maciek Chrzan, oddałby wszystkie skarby świata, by grzecznie siedzieć teraz w klasie? No, może nie do końca grzecznie i niezupełnie w klasie… Długa przerwa właśnie trwała… a Kassandra czekała na boisku do siatkówki… i sprawdzian z historii… i wszystko stracone…

    l389fk3ic9eh.png

    - A tam wstyd… Są gorsze rzeczy! - chciał jej uświadomić z goryczą, ale akurat z domu wyszedł Jan.

    - Nie ma skrzynki! – powiedział tak zaskoczony, jakby dla Maćka miało to jakiekolwiek fundamentalne znaczenie – A, już jesteś, skarbie… Znowu na czarno?

    - Tamtą suknię odeślą mi za godzinę. W dowolne miejsce… - puściła do ukochanego perskie oko i uśmiechnęła się ślicznie – Więc kto ma być moim porywaczem? Potrzebujesz pomocnika… do kneblowania?

    q5so7ta78etw.png

    - A będziesz krzyczeć? – zainteresował się filuternie Jan i też puścił oko do uwodzicielskiej kusicielki

    - Teraz, później, czy w nocy? – próbowała precyzyjnie ustalić i zgnębiony Maciek pomyślał, że albo świat zwariował, albo to jakiś koszmarny sen i za chwilę obudzi się… na dużej przerwie na boisku do siatkówki… bo tylko zdrzemnął się podczas odpoczynku wojownika z głową na kolanach Kassandry.

    37pb8uxq6tmv.png

    - Wejdźmy do domu, najdroższa… - zaproponował Jan z troską – Zanim słońce zniszczy twoją śliczną cerę. A ty nie gap się, tylko szukaj! Popytaj sąsiadów, spenetruj krzaki… Garnitur ma się znaleźć. Jasne?

    16vhlme0xs81.png

    - Jak słońce… - odburknął Maciek i nawet nie pomyślał, że skoro chodzi o tę samą gwiazdę, której promienie miały zrujnować alabastrową buzię (przyszłej) pani Chrzanowej, to ojciec naprawdę dostał kuku na muniu.

    - Kocham cię, Brygido… - szepnął Jan, gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi wejściowe

    4d26zr1yfzgx.png

    - Kocham cię, Janie… - odszepnęła

    vu1nzm5qjbz3.png

    I to proste stwierdzenie było więcej warte, niż wszystkie podniośle brzmiące deklaracje, używane zazwyczaj w podobnych sytuacjach przez gadatliwych osobników obojga płci tudzież hermafrodytów.

    Bo naszych bohaterów łączyła Prawdziwa Miłość.
    A ona NAPRAWDĘ nie potrzebuje tych wszystkich „pomimo”, „ponieważ” i „do końca życia”.

    Zatroskanych o moralność najmłodszych czytelników pragniemy uspokoić – nic więcej się nie wydarzyło, choć na górze czekało czerwone (brr…) łóżko Jana. Bo w tym momencie Maciek ryknął tryumfalnie:

    - Fater! Jeeeest!

    … i Jan jak strzała wypadł do ogrodu.

    Była! Skrzynka po cytrusach z bezcennym, rzekomo porwanym przez Mortimera garniturem ślubnym. Na samym szczycie stosu wielkich pak, wyniesionych z domu przez ekipę przygotowującą posiadłość do sprzedaży.

    e89hkbygh6aa.png

    - Było o co robić tyle piekła? – Maciek odzyskał rezon, bo co prawda duża przerwa przepadła, ale do sprawdzianu pozostało sporo czasu… a i Kassandrę musiał ktoś odprowadzić do Villi Ofelia, skoro jej teczka maturzystki była znaaaacznie cięższa, niż teczki uczniów z klasy (dopiero) przedmaturalnej.

    bilxo59wga66.png

    - Piekło to ci urządzę w domu za te wszystkie kłamstwa! Na co czekasz? Właź na ławkę i zdejmuj cytrusy!

    - Zabiję cię, Mundek! I wepchnę w zęby plany ratunkowe! – pomyślał znów oklapnięty Maciek: groźba dożywotniego szlabanu od wszystkiego z wyjątkiem oddychania zaśmiała mu się w nos i ścisnęła wnętrzności ze szczególnym uwzględnieniem brzucha.

    Ale najgorsze dopiero młodego Chrzana czekało:

    jscuvugif2ws.png

    2d7kl0ceau66.png

    Skrzynia po cytrusach była pusta.

    - Jest? – zawołał z dołu Jan

    - Nie ma! Ktoś zabrał!

    - Mortimer Ćwir, tak? – nasz bohater wściekł się z pasją, jaka przytrafia się tylko rudowłosym mechanikom precyzyjnym, którym poślubienie ukochanej kobiety po raz kolejny przechodziło koło nosa – Ty gapo! Na co czekasz? Przeszukaj dolne skrzynie!

    w5uih02z0p2b.png

    … i ruszył na synem przekonany, że jeśli sam wszystkiego nie dopilnuje, czarnowłosa kusicielka wymknie mu się po raz czwarty.

    A tego by nie zniósł ani on, ani znudzeni wielopiętrowymi perypetiami nasi Wielce Wymagający Czytelnicy.

    Uff! Garnitur leżał sobie spokojnie w skrzyni „Gruszki: klapsy i konferencje”, nawet niespecjalnie pognieciony, bo przyciśnięty stosem pożółkłych ze starości roczników „Kroniki Wierzbowej Zatoczki”, wydawanej sumptem Cyryla Landgraaba na długo przed sprowadzeniem się do miasteczka rodziny Chrzanów. I dopiero wtedy Maćka olśniło. W głębi biblioteczki Mundek ukrywał swoje świerszczyki pewien, że nie znajdzie ich ani ojciec, ani mała ciekawska Agatka. Potem przełożył je do skrzyni po cytrusach, przepakował w stosownej chwili do walizki… a o garniturze zapomniał.

    - No, Mundugusie, nie żyjesz! – zgrzytnął zębami Maciek, który był na co dzień chłopakiem łagodnym i rodzinnym, ale wizja utraty Kassandry Ćwir nastawiłaby bratobójczo nawet Abla przeciwko Kainowi.

    - A ty dokąd? – zdziwił się Jan, starannie otrzepując garnitur w ramach końcowych przygotowań do ostatecznego szturmu na stan cywilny – własny i Brygidy. – Wskakuj w wizytowe ubranie!

    zztztwgbmjc5.png

    - Muszę poustawiać skrzynie z powrotem… i sprawdzić, czy jeszcze coś się nie zawieruszyło… i zamknąć dom… i może zdążę na sprawdzian… - jęczał Maciek ale Jan już odwrócił się do Brygidy – No, moja piękna, teraz nastąpi porwanie. Gotowa?

    - Na wszystko! – odpowiedziała ochoczo i dała się porwać. Prosto do parku.

    Bo tak to sobie precyzyjnie zaplanował nasz Jan. Park miejski w samo południe. On w ślubnym garniturze. Brygida w stosownej białej powłóczystej sukni. Miejsce, które było sceną jego pierwszej matrymonialnej porażki, zostanie odczarowane cichym i potajemnym ślubem naszych bohaterów.

    Cichym i potajemnym? Akurat!

    6616ntebseqk.png

    - O nie, znowu makaron! – jęknął Maciek na widok pani Alicji S.

    - Mamy wagarowicza! – ucieszyła się najlepsza tutejsza żywieniowiec – Uczeń w parku w godzinach szkolnych? Zaraz spiszemy protokół!

    87rcbetv3619.png

    - A państwo tu skąd? – zdziwił się Jan – Przyjechaliśmy na piknik rodzinny. Nikogo nie powiadamialiśmy i nie zapraszaliśmy.

    - Jesteśmy Komitetem Obrony Moralności Młodzieży w Wierzbowej Zatoczce, panie Chrzan! – oznajmiła wyniośle Olga Kawka, w cywilu (jak pamiętamy) ślubna małżonka sierżanta Kawki z miejscowego posterunku i matka Dominika, ucznia tutejszego liceum – W skrócie KOMM. Przebywa pan w naszym mieście od niedawna, więc pewnie pan nie wie, że wszyscy światli mieszkańcy Wierzbowej Zatoczki, ślubni rodzice legalnych dzieci, upoważnili Komitet do WSZELKICH działań prewencyjnych, tępiących niemoralność w miejscach pu…

    - Przebywam w NASZYM mieście od dziesięciu lat, pani Olgo! – przerwał jej równie wyniośle Jan – I mam trójkę… nie, czwórkę dzieci. A pani? Jedno, prawda? Syn znalazł się w parku na moje wyraźne polecenie… wbrew własnym chęciom. A co do działań prewencyjnych, proszę przekazać mężowi, że złożyłem w Komendzie Głównej skargę z powodu katowania nieletnich na posterunku przez waszych światłych funkcjonariuszy! Radzę szybko odejść!

    Brygida stała z tyłu i uśmiechała się coraz promienniej.

    - Rozpędzamy ich, fater? – ucieszył się Maciek i wyprostował ramiona, aż chrupnęło.

    qxpd0atzq11o.png

    - Ale ty zostań, Kassandra! – dodał szybko, bo nareszcie pojął, w jakim celu Jan porwał Brygidę (i jego samego) do parku – Wapno się wreszcie chajtnie!

    2fs35e3544aq.png

    - A reszta wypad! W krzaki!

    xtspq595d2rg.png

    - Syn dobrze państwu radzi! – poparł go Jan – Krzaki są tam!

    1pimetatsv3y.png

    - Skąd się tu wzięłaś, Kass… Kaśka? – Maciek doskoczył do panny Ćwir (co by nie sądzić, również wagarowiczki) i wykonał gest, jakby chciał ją wziąć za rękę w miejscu (co by nie było) publicznym. Bo szkolne boisko do siatkówki nie podlegało, rzecz jasna, jurysdykcji Komitetu Obrony Moralności Młodzieży.

    xzhui35fby17.png

    - Nie przyszedłeś na dużą przerwę… - odpowiedziała szeptem – A potem dostałam esemesa od twojej maco… od pani Brygidy, że wybieracie się do parku. Inni też tu są, o tam, w krzakach koło skał…

    - Zawiadomiła całą szkołę? – wytrzeszczył oczy Maciek

    - Nie, Marycha Grzechuwarta urządza degustację nowego draga i jakiejś trawki. Podobno na maturze robi geniuszy z najgorszych tumanów…

    - Poproszę ją o próbkę dla Mundka! – wyrwało się Maćkowi zanim uprzytomnił sobie, że starszy brat i tak nie dożyje matury… usmażony żywcem na ognisku z własnych świerszczyków w pustej skrzynce po cytrusach.

    Kassandra przysunęła się tak blisko, że naszego nastolatka (niedoświadczonego przecież w sprawach damsko-męskich) przeszył dreszcz.

    - Nie próbuj! Są pod obserwacją, tajniacy z posterunku obsadzili teren. Hi hi, zobaczymy co powie sierżant Kowal, gdy mu przyprowadzą zjaranego Dominika!

    I spojrzała na Maćka tak wymownie, że jeden z członków KOMM natychmiast włączył nagrywanie na wyjętym z kieszeni smartfonie.

    5qhrlojdchai.png

    Tymczasem Jan zaczął się niepokoić, że jeden z elementów jego tajemnego planu wziął w łeb.

    - Co z tą suknią? – wystukał numer firmy „Hetka-Pętelka” raz, drugi i trzeci, ale non stop było zajęte.

    5ix4ie57pxw4.png

    - A w czarnej ci się nie podobam? – zaniepokoiła się Brygida (choć może tylko udawała niepokój?)

    - Podobasz mi się w każdej sukni, najdroższa… - stwierdził Jan bez wahania i pewnie by dodał, że bez sukni jeszcze bardziej, ale Komitet Obrony Moralności Młodzieży krążył czujnie po okolicy i nasz rozsądny bohater uznał, że nie ma się co narażać – No trudno, poczekamy jeszcze parę minut… Może przejdziemy się po parku i wybierzemy odpowiednie miejsce na ślub?

    - Każde będzie odpowiednie! – zachichotała czarnowłosa kusicielka ale wzięła Jana pod rękę i ruszyli w stronę placu zabaw, aby wspólnie dokonać wizji lokalnej.

    Na podobny pomysł wpadła Kassandra.

    - Nie stójmy przy samej ulicy. Ten cały Komitet może mi naskoczyć na pukiel, ale urwałam się ochroniarzom tatusia i pewnie już przeczesują miasto…

    - Masz ochroniarzy? – zdumiał się Maciek

    - No… Od pewnego czasu tata szaleje. Najpierw wydał wielkie pieniądze na sprzęt astronomiczny dla szkoły, potem zatrudnił armię goryli… Mama codziennie robi mu piekło, że buciorami niszczą jej cenne rodowe dywany, a zakupy dla szkoły mógł sfinansować przez jedną ze swoich firm i odpisać od podatku. Ciężko teraz wytrzymać w domu. Nigdy nie było za fajnie, ale od pewnego czasu…

    - Powiem tacie! Powiem tacie! – wrzasnął nagle nad ich głowami rozradowany cienki głos.

    j5r196cnby84.png

    - O nie! – jęknęła Kassandra – Jak nie goryle, to ten gnojek!

    Zapewne nasi W. W. Czytelnicy rozpoznali bachora na pierwszy rzut oka: z parkowej drabinki zwisał i wykrzywiał się paskudnie w stronę siostry Aleksander Dwa Noże Ćwir.

    - Skopać go razem ze szczeblami czy zdjąć delikatnie, pięścią? – zapytał natychmiast rycerski Maciek

    nrlrg4mpu708.png

    - A mógłbyś? – ucieszyła się Kasandra

    vmnwen9oncbq.png

    - Też pytanie! – Maciek naprężył muskuły – Faceci w twojej rodzinie do chuchra. Tego tu zdejmę jednym pstryczkiem!

    - Powiem tacie! Powiem tacie! – wrzeszczał tryumfalnie gnojek

    - Twojego tatę zdejmę dwoma pstryczkami! – huknął Maciek i Aleksander Dwa Noże natychmiast odżeglował w drugi koniec drabinki.


    (Przerwa techniczna - za dużo znaków)




  • AgusiamalAgusiamal Posty: 1,764 Member
    Jedno dobre wyszło z desantu maksisów na lokalizacje Tfurcy - Brygida cudownie w jeden poranek straciła ładnych parę kilo! :D Żeby tak się dało w życiu... :'(
    Agusiowy Zakątek ♦♦♦ Galeria ♦♦♦ BSR Blog ♦♦♦ BSR Tumblr ♦♦♦ Facebook
    yjwd60z382s8.png
    Kliknij - pomożesz zwierzakom ze schroniska!
    banner1.png
  • Anna_vel_annAAnna_vel_annA Posty: 3,173 Member
    Jakby to tego ten, z fachowcami nie ma łatwo panie starszy.
    - A teraz revenons à nos moutons, jak mawiał mistrz Pierre Patelni… Pierre Patelin.
    - HAHHAA! Emilu... 18 + jak nic HAHAHAAAAA! Ja mam nadzieję że żadne dziecko tego nie czyta rodzicom do obiadu, mogliby się zaksztusić ;)
    Ależ ta Brygida szybko zrzuca wagę, muszę zapytać o przepis na taką sylwetkę!
    Już myślałam że ceremonii doczekałam, a nic bardziej mylnego, w końcu można się było spodziewać że jeszcze kilka odsłonięć aktu, albo odsłonięć i aktów zobaczyć trzeba zanim tych dwoje publicznie się skonsumuje...czy coś.

    Jak pisał mój ukochany Wilde: Nie grzeszą ci, którzy grzeszą z miłości.

    p.s. Komplet jest, ukochana małolata tez, nie cierpię Ćwirów!
    h6shak8bpgow.jpg

  • JaktojestJaktojest Posty: 941 Member
    edytowano października 2014
    (ciąg dalszy)

    Aleksander Dwa Noże natychmiast odżeglował w drugi koniec drabinki.

    gfdt2t8dzbha.png

    Kassandra Ćwir, najbardziej pożądana (przez łowców posagów) panna w Wierzbowej Zatoczce patrzyła na naszego Maćka jak na bohatera z legend i opowieści.

    - Jesteś jak Lancelot i sir Galahad w jednym… - szepnęła co świadczyło, że całkiem nieźle przygotowała się do matury, przynajmniej w zakresie literatury arturiańskiej.

    - Cass, ja bym dla ciebie… - zaczął Maciek i urwał.

    l49rxrdsongo.png

    Z czym do gości? Pochodzenie ze starożytnego rodu Chrzanów herbu Tępa Tarka i sława szkolnego prymusa nie znaczyły nic w porównaniu z Prawdziwą Potęgą, jaką dysponował król Wierzbowej Zatoczki (a może i całej Simlandii?), Mortimer Ćwir.

    gswrsq4lu5td.png

    Aleksander Dwa Noże wykonał zgrabny półobrót na końcu drabinki i znów zaczął się przysuwać, niby od niechcenia bujając się na kolejnych szczeblach.

    - A może jednak? – Maciek poweselał – Zdejmę go delikatnie, małym paluszkiem… i w Kosmos!

    gfdt2t8dzbha.png

    Niewidzialny powiew wiatru natychmiast obrócił bachora tyłem do nich.

    bqlfq3zrjrpr.png

    - Nie, to mu wystarczy… na początek! – zadecydowała Kassandra – Zaraz się zsika w majtki z obawy, że go naprawdę szturchniesz. Chodź, usiądziemy na ławce. Gnojek już nie odważy się podsłuchiwać! To tchórz.

    xugdmfvxujjz.png

    I zdecydowanym gestem wyciągnęła naszego Maćka poza zasięg uszu młodszego braciszka. O, tu.

    j1z09kjt4knb.png

    Usiadł przy niej sztywno, skrępowany i stremowany jak nigdy, bo publiczne testowanie parkowych ławek w towarzystwie panny Ćwir było czymś zgoła innym, niż wygniatanie trawy na boisku.

    95qbx6fjswjp.png

    - Wiesz, Cass…

    - Wiesz, Maciek…

    … powiedzieli jednocześnie.

    r00lqtgp5bzm.png

    - Ty pierwsza! – Maciek rycerski (jak zawsze) zaoferował się stulić dziób, by wysłuchać, co miała do powiedzenia.

    48tlkctaq1p0.png

    A miała. Coś niesłychanie ważnego.

    f5ircyv85mwb.png

    - Wiesz… lubię cię… - zakomunikowała naszemu Maćkowi tonem niby zwyczajnym, ale jej oczy lśniły pod okularami jak dwa kwazary.

    W kwestii formalnej: czy kwazary świecą? Jeśli wśród W. W. P. Czytelników znajduje się jakiś fizyk kwantowy lub kosmolog, Tfurca prosi o wypowiedzenie się w tej kwestii, żeby po przepisaniu sagi na czysto nie wyjść (znowu) na durnia. Bo raz już wyszedł, gdy jedna z bystrych W. W. Czytelniczek zauważyła, że dopalacze to coś innego niż urządzenia, służące do zwiększania mocy tylnych dysz rakiety kosmicznej Agatki Chrzan.

    - Lubisz… mnie? Mnie? – upewniał się Maciek, wskazując palcem własną wizytową marynarkę, bo każdy niedoświadczony (w sprawach damsko-męskich) nastolatek głupieje, usłyszawszy po raz pierwszy w publicznym miejscu coś, co nie jest jeszcze wyznaniem miłości… ale może stanowić całkiem niezły wstęp.

    Oczywiście boisko szkolne to było coś innego. Tam uprawiali czyny, nie deklaracje.

    ddtzku8sljbd.png

    - Tak, ciebie! Lubię-ciebie-Maćka-Chrzana! – potwierdziła niecierpliwie Kassandra – A widzisz tu kogoś innego?

    71hbn34ff5f9.png

    – Ale… ja jestem… za młody… Dopiero za rok zrobię maturę. Może chodzi ci… o mojego brata Mundka?

    - Niech Mundek się wypcha. Zresztą odkąd wpadł po uszy w Mańkę, skreśliły go wszystkie dziewczyny z naszej klasy!

    - Powiem mu! – uradował się w duchu Maciek – A potem braciszka do skrzyni i w ogień!

    - A może lubisz nie mnie, tylko Piotrka Landgraaba? – sondował dalej, bo miejscowe liceum nie było duże i wszyscy uczniowie znali się jak łyse konie – Albo **** Grzuechuwartego? Może Domka Kowala? Józia Kopertę? Tego, jak mu tam… Wieśka Gruszkę?

    - No coś ty? Piotrek to cielę, wywala na mnie gały, a jak tupnę, chowa się pod oponą! A Dupcio to imbecyl. Pozostali też. Wolę ciebie. Jesteś taki duży… jak pluszowy misiek. Albo hipopotam. I umiesz się bić.

    O ile przypomnienie brzuchatego Hipcia nie do końca przypadło Maćkowi do gustu, o tyle cała reszta była miodem na jego serce, nie do końca uzdrowione po przedpołudniowych awanturach z powodu garnituru.

    - Ja… też… cię… lubię… i wolę… od innych… Cass… Kaśka! – wystękał po głębokim namyśle, bo nagle skołowaciał mu i język, i parę zwojów mózgowych pod rudą czupryną.

    9syfn6ztbgbt.png

    - Tylko widzisz, ja mam narzeczonego! – wystrzeliła Kasandra i Maciek natychmiast zaczął w skupieniu oglądać własne paznokcie.
    -
    fhvfme4069le.png


    - Zdarza się… - mruknął

    Kasandra wstała z ławki i wyczekała, aż Maciek do końca oklapnie.

    qwg8wfc0mm76.png

    - Nie kocham go. W życiu nie widziałam faceta na oczy. Jest straaaasznie stary, ma ze dwadzieścia pięć lat! Jego ojciec, Posampas Visimulacha to największy w Ameryce Południowej producent sprzętu ortopedycznego. Protezy, kule, chodziki, wózki… wielki biznes, rozumiesz. Mieszkają w Brazylii. Ojciec go dla mnie wybrał… to znaczy wybrał Syfona. Tego syna. Mają przyjechać na mój bal maturalny… a potem zostać do ślubu. Bo w naszej rodzinie wszystkie dziewczęta wychodzą bardzo młodo za mąż. W pierwszy weekend po maturze.

    Maciek milczał, więc ponownie usiadła przy nim na ławce – tylko jakby bliżej.

    4r0gd2cnvhr7.png

    - I co ty na to?

    - Nic. Życzę szczęścia… pani Kassandro Syfonowa – znów zajął się paznokciami zauważając, że przy jednym zaczęło się pojawiać coś na kształt zadry.

    - Jak już, to Kassandro Visimulacho! – poprawiła od niechcenia, bo do matury z polskiego również była przygotowana bardzo dobrze.

    - Maciek! Popatrz na mnie! – zażądała po chwili

    h3os9gtzwxdn.png

    Popatrzył. I znów poczuł w sobie żądzę mordu. Najpierw zabiję Mundka, potem ją, a na końcu siebie, postanowił w duchu. Ojciec będzie miał po ślubie z Brygidą inne dzieci, ród nie zginie…

    i0dzfjwol925.png

    - I nic z tym nie zrobisz?

    Teraz Maciek zerwał się z ławki jak dźgnięty szydłem od spodu przez dość rzadko rozmieszczone szczeble.

    qnrl1vtgf6g2.png

    - Ukradnę komuś paszport, pojadę do Brazylii i zastrzelę twojego narzeczonego! Pach! Pach! Pach! Tego chcesz? – krzyknął

    - Nie. To faktycznie byłoby głupie… - przyznała po chwili – Musimy opracować inny plan…

    o33cbidwbk7r.png

    - Żadnych planów więcej w tym tygodniu! – Maciek już miał na końcu języka barwną opowieść, jak dzięki pakietowi ratunkowemu Mundka omal nie postradał głowy razem z szyją, ale przezornie zmilczał - Wyjdź za mąż za tego Visimudopasa i bądź szczęśliwa. Tylko nie zapraszaj mnie na ślub! Zaraz po zakończeniu roku wyjadę z Mundkiem do tego… Mormońska i będziemy razem szukać Mań… szukać przygód!

    zcb4jvfzmwrd.png

    Kassandra roześmiała się z całego serca.

    - Ależ ty jesteś zabawny, mój Misiaczku!

    d543ca9ii475.png

    - Misiaczku? TWÓJ Misiaczku?

    - A czyj? Wydrapię ślepia innym dziewczynom, jeśli spróbują cię odbić. No, usiądź przy mnie, Misiaczku! Ja nie gryzę!

    kus7z92lu7rc.png

    Więc usiadł – ostrożnie, spojrzał w oczy Kassandry – też ostrożnie, a potem poczuł takie motyle w brzuchu…

    he2fitcvg3hb.png

    … że omal nie zwariował ze szczęścia.

    Rodziła się bowiem następna Wielka Prawdziwa Miłość.

    O cholera! Jeszcze z tatusiem nie skończyliśmy, a już syn nogę Tfurcy podstawia?

    Na szczęście Los sam wyprostował to, co biedny stary Emil znów by skopał. Nagle nasi młodociani amanci spojrzeli przed siebie i jak na komendę przywołali wyraz uprzejmego zainteresowania na swoje (nieco tylko) zaczerwienione oblicza.

    2bk5z83wv5r2.png

    Na sąsiednią ławkę opadł Jan.

    teawyvqkr91a.png

    - Sukni jeszcze nie dowieźli, ale Brygida postanowiła dłużej nie czekać. Chodźcie na plac zabaw pod rakietę kosmiczną. To dobry symbol dla ceremonii zaślubin – oby wyniosła nas do gwiazd!

    - Szkoda, że nie wyniosła wcześniej... – mruknęła do siebie Kassandra ale jakby nigdy nic wyciągnęła rękę do Maćka – Chodź, Misiaczku. Nie wypada się spóźnić.

    f60yc8os30mi.png



    CIĄG DALSZY NASTĄPI

    Wkleilibyśmy od razu następny odcinek, ale nie możemy z Emilem uzgodnić roty przysięgi małżeńskiej, którą za chwilę wypowiedzą pod wyżej wymienioną rakietą Jan i Brygida.

    Po ustaleniu ostatecznej wersji natychmiast zapoznamy W. W. Czytelników z przebiegiem ceremonii ślubnej.

    Za utrudnienia przepraszamy.


    Post edited by Jaktojest on
  • AlicjaAlicja Posty: 7,018 Member
    edytowano października 2014
    Jaktojest napisał użytkownik: »
    - Nie ma, fater. Zniknęła! – ponuro oznajmił Janowi, który właśnie się pojawił świeżo ostrzyżony i ogolony, a także spryskany wodą toaletową, której zapach przepłoszył wszystkie muchy, kotłujące się (jak zwykle) pod śmietnikiem.

    Emilu, jesteś niesamowity. Skąd ty bierzesz takie perełki... "Przemysławkę" już dawno pochłonęły mroki PRL-u. I ówczesny hit posiadaczy bonów - Old Spice...
    Prawie turlam się ze śmiechu... A do tego mnóstwo bezbłędnych fotek...
    Ech, zdradź mi sekret diety Brydzi... Też chcę. Tak z 10 kilo za jednym podejściem :( Może być więcej :P

    No i te francuskie wikicytaty :) Jestem pod wrażeniem! Że tak powiem - je suis enchantée! Mais - un bon mot est la moitié de la bataille :)


  • AgusiamalAgusiamal Posty: 1,764 Member
    Rozterki młodzieńczego serca! No cóż, skoro to prawdziwa miłość powinien porwać swoją wybrankę i uciec, np. do Mormońska. Chociaż Mortimer pewnie wszędzie ma jakichś pobratymców, którzy mu marnotrawną córeczkę przyprowadzą z powrotem... :\
    Agusiowy Zakątek ♦♦♦ Galeria ♦♦♦ BSR Blog ♦♦♦ BSR Tumblr ♦♦♦ Facebook
    yjwd60z382s8.png
    Kliknij - pomożesz zwierzakom ze schroniska!
    banner1.png
  • kreatorakreatora Posty: 7,255 Member
    Abstrahujac od poszukiwan garnitury i cudownej kuracji odchudzajacej pani Brygidy - swoja droga skad te zdziwienie, ze schudla? Zwykla solidarnosc facetow. Jan napisal podanie do swego Opiekuna, podanie zaakceptowano i Brygida odbyla kuracje w sanatorium zwanym CAS. Niestety znany nam jest tez efekt jojo - to znaczy paniom znany bo faceci moga go nieznac - i za 24 simowe godziny, relatywnie po 10 dni w realu wracamy do punktu wyjscia. Niestety. Z tego wszystkiego przejeta dieta cud zapomnialam, ze abstrahuje od tego co wyzej...
    Albowiem nie dramat zaginionego garnituru, ani dieta pani Brygida zainteresowala mnie najbardziej. Oczywiscie skupilam sie na randce! Albowiem te spotkanie w parku to randka Macka i slynnej Kassandry. Za Kass nie przepadam, brzydkie to chude i jeszcze dodatkowo ten tatus.. Ale milosc slepa jest i Macius wyraznie cierpi na pierwsze objawy tej slepoty. Gdyby mogl, tak jak moj sim dzisiaj spotkac Kass po urodzinach, to ucieklby z krzykiem. Moj uciekl. No ale nie moze, wiec jeszcze ta niespodzianka przed nim. Biorac to pod uwage, mam nadzieje, ze jednak Mortimer wyda corke za Visimulache zanim Macius zrobi cos glupiego.
    Kwazary swieca. Na czerwono :D
    quazar.jpeg
    Moj EA id w Galerii kreatora
    Champion on EA AHQ
  • Anna_vel_annAAnna_vel_annA Posty: 3,173 Member
    Zobaczymy jak to Zakochany Szekspir poprowadzi? Widać dziewczyna lubi odrobinę sensacji wzbudzać? Dla mnie i tak jest koszmarna, te kucyki.. odpada. Strach na wróble z okularami na nosie. W końcu Ćwir, co się dziwić...
    h6shak8bpgow.jpg

  • AlicjaAlicja Posty: 7,018 Member
    Eeee tam, jesteście uprzedzone! Już z niejednej smarkatej przy niewielkiej pomocy salonu urody, a czasami i bez - wyrosła śliczna panna. Ja tam lubię Cass, choć samego Mortka nie trawię - nie lubię takich usłużnych, śliskich typków!
  • AgusiamalAgusiamal Posty: 1,764 Member
    Ciekawe jakby tak o was gadali? >:) Nie wstyd wam? Biedne dziewczę, nie dość, że urody nie największej to jeszcze z takim tatusiem w życiorysie - przechlapane ma... :\
    Agusiowy Zakątek ♦♦♦ Galeria ♦♦♦ BSR Blog ♦♦♦ BSR Tumblr ♦♦♦ Facebook
    yjwd60z382s8.png
    Kliknij - pomożesz zwierzakom ze schroniska!
    banner1.png
  • KameliaxxxKameliaxxx Posty: 5,410 Member
    A mi się jej uroda podoba- jest bardzo wyrazista.
    Jak bym tak chudła jak głowna bohaterka to slub moge miec co pół roku. Ciekawie się dzieje ale głowna tajemnica nie została jeszcze wyjaśniona i czyj będzie pogrzeb?
  • CayreesCayrees Posty: 1,547 Member
    edytowano października 2014
    rewelacyjna historia, niech sobie bedzie i długa, ale jest ciekawa, wielowątkowa i co jak co Emilu, ale pisać umiesz :)
    zreszta każdy z nas sie i tak ciągle tu juz powtarza, inaczej sie nie da :p super historia! :)

    co do Ćwirów, to tacy tragiczni nie są, rewelacja też nie, ale u siebie jakoś z sentymentu ich zostawiłam, troche image im zmieniłam :P

    Emilu dla Ciebie moja wersja Świrów :D
    l4x2au4l0jso.png

    p.s. ja nimi nie gram, ale nie mogłam patrzeć jak sie tacy czarni bez zycia po mieście pałętają ;)
  • AgusiamalAgusiamal Posty: 1,764 Member
    Kurczę, Mortimer jakoś tak ludzko wygląda! :D Reszta aż tak znacząco się nie zmieniło chociaż Cassandra okazała się wcale ładną osóbką!
    Agusiowy Zakątek ♦♦♦ Galeria ♦♦♦ BSR Blog ♦♦♦ BSR Tumblr ♦♦♦ Facebook
    yjwd60z382s8.png
    Kliknij - pomożesz zwierzakom ze schroniska!
    banner1.png
  • SimDelsSimDels Posty: 3,201 Member
    "Jego ojciec, Posampas Visimulacha" - zabiłeś mnie tymi 2 odcinkami i masą fajnych tekstów :D
  • KtosikKtosik Posty: 3,546 Member
    Bernard łyknął pędzel, albo bakcyla malarstwa, w każdym razie, te portrety kobiece są śliczne. :)
    Oooo, jaka szczupła Brydzia :mrgreen:
    Rozmowa Kasandry z Misiaczkiem Maćkiem świetna. :)
    Wszystko na dobrej drodze, by ślub doszedł do skutku. XD
  • edakraft2edakraft2 Posty: 1,043 Member
    Ja tam Kassandrę bardz lubię, biedaczka tyle przeze mnie wycierpiała w dwójce. Co wchodziłam do gry żeby coś sprawdzić to Don porzucał ją przed ołtarzem...
  • JaktojestJaktojest Posty: 941 Member

    Wikicytaty? A w życiu, Madame! To popularne przysłowia żabojadów oraz internacjonalne sentencje, które mojemu pokoleniu wypadało znać na pamięć jeszcze przed maturą.

    Les personnes âgées croient tout, les adultes doutent de tout et les jeunes savent tout. La créativité autorise chacun à commettre des erreurs. L’art c’est de savoir lesquelles garder. L'unique différence entre un fou et moi, c'est que moi je ne suis pas fou.

    Old Szajsu sam używałem. A bo co, Madame?

    Każda z Szanownych Dam też by wychudła nie gorzej od Brygidy, gdyby maksisy zablokowały Wam wejście do domów i musiałybyście mieszkać pod mostem.

    Kasandra JEST anorektyczką z paskudnym rodowodem. Niestety, Maćkowi nie przejdzie – chociaż nieco swoją ponuraczkę rozweseli podczas profanowania łoża dziadka Bernarda i świętej pamięci Eleonory. Mamy DOWODY FOTO, które przedstawimy we właściwym momencie. A poza tym lubimy Kassandrę i sami utuczymy ją na soczkach.

    Za zdjęcie odmienionej rodziny serdeczne dzięksy, ale nie skorzystamy. Kto by się bał takiego łagodnego młodego dobrodusznego Mortimera?

    Będzie pogrzeb, będzie. Mniej więcej w lutym 2016 roku.

    Kwazary świecą na czerwono? Po ślubie idę się upić!



    W samo południe (c.d.)


    Jan i Brygida z godnością oraz powagą głównych aktorów wydarzenia (nie mylić z celebrozą!) stanęli na wybranym starannie miejscu pod rakietą.

    ew2ry20i8p8s.png

    Pozostali uczestnicy eventu-ewenementu już ściągali.

    p90nxa8ta94w.png

    Nawet paskudny bachor Aleksander Dwa Noże zamknął paszczę i z zainteresowaniem obserwował obecnych, oburącz zwisając z drabinki.

    lpsyeai8umcf.png

    ORKIESTRA, TUSZ!

    Świadkowie ceremonii przybrali odpowiednio żałobny wyraz twarzy i stanęli na baczność.

    e5srfbv2r8yx.png

    - Ehem… ehem… - odchrząknął nasz rudowłosy żonkoś, wyjmując z kieszeni tekst (uzgodniony) przysięgi małżeńskiej i odgarniając kosmyk z twarzy Brygidy, by lepiej widzieć jej promienny uśmiech.

    m1lfqtoqzqi3.png

    - Ja, Jan…

    - Jajan? – wrzasnął nieoczekiwanie z tyłu przepity damski głos – Niech ja zdechnę!

    Na ławkę za gośćmi zwaliła się niejaka Helena Maluch, która straciwszy rodzinny dom w Wierzbowej Zatoczce na skutek ataku bliżej niezidentyfikowanych komandelsów (?) wpadła w nieuleczalny alkoholizm i zamieszkała na stałe w parku.

    Wybrany przez nowożeńców placyk przed rakietą był jej prywatnym salonem, gdzie odbywała okołopołudniowe drzemki.

    x79f66ta0ljt.png

    - Znowu wy? Nuuuuuda! – ziewnęła, przyjrzawszy się naszym bohaterom spod zapuchniętych powiek – Ile razy chceta się żenić?

    - Morda w butelkę, stara pijaczko! – warknął przez ramię Adam Gruszka, więc panna Maluch ułożyła się grzecznie na ławce i zasnęła, nie zakłócając dalszego ciągu podniosłej uroczystości.

    ymb4nwzeluh7.png

    - Ehem… ehem… - odchrząknął Jan po raz drugi

    Brygido! Biorę ciebie za żonę
    Zdrowę i chorę lub zarażonę
    W szczęściu, w nieszczęściu, w puszczy, na plaży
    Dam ci to wszystko, o czym zamarzysz!

    Futra, brylanty, whisky w manierce
    I drobny bonus
    Serce!

    Będę cię kochać, czcić i szanować
    Na rękach nosić, często całować
    Na świadków wzywam obecnych tu
    Do ostatniego tchu!

    Moja Brygido! Będziesz kochana
    I rozpieszczana! I uwielbiana!
    Najbardziej ze wszystkich żon
    Z Wierzbowej Zatoczki
    Oraz innych stron!



    Jan zgrabnie wsunął ślubną obrączkę na palec czarnowłosej ukochanej. Uff!

    Panna Helena Maluch spała, choć jakby chrapnęła, gdy w rocie przysięgi padło słowo „whisky”.

    i8co10k9ut0d.png

    Brygida nie wyciągnęła zza gorsu żadnej kartki, bo była mistrzynią improwizacji i umiała rymować na poczekaniu.

    Nawet jeśli były to rymy à la ksiądz Baka, nie przestaje nas zdumiewać, ileż talentów ukrytych i jawnych miała ta kobieta!

    - Ehem… ehem… - odchrząknęła wzruszona

    Janie! Ja, Brygida…

    Biorę ciebie na siebie
    By było nam jak w niebie!

    Przez lata miękkie czy twarde
    Będziesz mnie miał
    Po kokardę!

    Rachunki zapłacę
    Urody nie stracę

    I w więzieniu, i w grobie
    Pozostanę przy tobie!

    Zadbam o dom twój
    Wychowam dzieci
    Więc chyba jakoś nam zleci!


    j0m54rw8lb2q.png

    Zagrzmiały fanfary!
    Konfetti i serpentyny poleciały pod niebo, płosząc ptaki i omal nie zwalając z drabinki Aleksandra Dwa Noże Ćwira!

    Przy dźwiękach marsza Mendelssohna…



    … Jan i Brygida wyruszyli we wspólną małżeńską podróż złotą karetą miłości:



    Z tylnej ławki rozległo się ochrypłe podśpiewywanie obudzonej wiwatami panny Maluch:

    Oj dana dana!
    Nie ma Jajana!
    Bo gdy powiedział DOŚĆ
    Zaraz mu dała w kość!
    Wydarła alimenty
    Że Boże święty!

    Na szczęście wyżej wymieniona przy ostatniej linijce wycięła hołubca, czyli spadła z ławki na twarz, po czym pomstując na zakłócenia w ruchu obrotowym Ziemi, ułożyła się do dalszej drzemki.

    No.

    - Szkoda, że moi rodzice nie mieli takiego pięknego ślubu… - westchnęła smutno Kassandra

    4j5gx3jfhh9x.png

    - No, jakiś tam mieli… - próbował pocieszyć ją Maciek – Ślub to formalność. Liczy się miłość!

    - Tak myślisz? – zapytała z powątpiewaniem – W urzędzie skarbowym też?

    Ale zanim zdołał jej wyjaśnić swoją Teorię Prawdziwej Miłości, tak odmienną od reguł wyznawanych przez Mundka, przeszkodził im (znowu!) Jan.

    4j86jka6r1zy.png

    - Złożyłeś mamusi życzenia? – huknął na Maćka i biedny amator chudych lachonów zawstydzony pomknął ku Brygidzie, wykonującej kolejny telefon do „Hetki-Pętelki”.

    Zanim wrócił, rozmowa między Janem a Kassandrą rozkręciła się w najlepsze.

    8sj44yph1lqj.png

    - Jesteś miłą i niebrzydką dziewczyną… - mówił Jan, choć mina Kassandry nie świadczyła bynajmniej, że uważa to za komplement – Mieszkasz w pięknym domu. Twoi rodzice są zamożni. Czego ci brakuje?

    - Miłości! – odpowiedziała twardo

    Jan zerknął z ukosa na czerwieniejące uszy Maćka i spoważniał.

    jd8oki9raiyg.png

    - Nie ma mowy. Najpierw matura… i ten sprawdzian z historii. Wracaj do szkoły, Maciek. Ślub się skończył. Akurat zdążysz na ostatnią lekcję.

    - Fater!

    - Żadne fater! Znikaj!

    - I to załatwi sprawę? Jakaś matura albo głupi sprawdzian? Nie zna pan życia, panie Chrzan! – stwierdziła Kassandra z przekąsem i nasz rudowłosy mechanik, legalny (od dziesięciu minut) małżonek czarnowłosej Brygidy musiał, po prostu MUSIAŁ się roześmiać.

    n1lpemvjk77x.png

    - Ja nie znam życia? Niech będzie. Pięć minut!

    33rm15clghba.png

    - Dziesięć! – wykrzyknęli oboje

    Jan wzniósł oczy w górę.

    - Siedem! To moje ostatnie słowo.

    uteuqskq0uhx.png

    Bo wbrew uszczypliwemu stwierdzeniu chudego lachona, nasz bohater znał życie od najbrudniejszej i najbardziej podartej podszewki. O czym się jeszcze W. W. Czytelnicy przekonają – o ile wcześniej nie padną przy lekturze.

    Kassandra pociągnęła Maćka na drugą stronę placu zabaw.

    - Chodźmy na naszą ławeczkę. Wreszcie pogadamy spokojnie… o NASZYCH sprawach.

    - Taaa… Przez całe siedem minut! – burknął Maciek – A jak znam fatra, przyleci za pięć!

    Na ICH ławeczkę! Jak szybko i bezczelnie młodzi zawłaszczają sfery i tereny publiczne: ICH miłość, ICH sprawy, ICH urządzenia parkowe…

    Wykrakał. Ledwie zdążyli usiąść i zacząć, Jan już był. Odskoczyli od siebie tak szybko, że ICH ławeczka zaprotestowała głośnym skrzypnięciem.

    bznkx8sp4554.png

    - A nie mówiłem? Fater, zmień zegarek, do cholery!

    khwsbimlmbie.png

    - Macie jeszcze cztery minuty. Ale Bry… moja żona poszła… ehem… przypudrować nosek, więc postanowiłem wam potowarzyszyć.

    Z jaką dumą nasz bohater wypowiedział słowo ŻONA! Od kwadransa był bowiem człowiekiem zaobrączkowanym i szczęśliwym ponad wszelkie spodziewanie – własne i naszych W. W. Czytelników, którzy od dawna powątpiewali, czy para naszych głównych bohaterów pozwoli się kiedykolwiek zapędzić do ślubu.

    He! He! He! Niespodzianka?

    e30gi4yv849m.png

    - Spoko, Misiaczku – szepnęła Kassandra - Zobaczymy się po południu w mieście…

    4vmhdzai4k5i.png

    - Dzisiaj? Eeeee… nie dam rady! – Maciek przewidywał (i słusznie), że dobry humor Jana nie obejmuje sprawy garnituru i szkalowania dobrego (hi, hi) imienia Mortimera Ćwira – Spotkamy się jutro w szkole… na dużej przerwie.

    bfjg82rx8fpp.png

    - Jesteś dobrą uczennicą, Kassandro? – zainteresował się nagle Jan w ramach niezobowiązującej towarzyskiej pogawędki i oboje czujnie nadstawili uszu.

    hfr0fkyfl8h1.png

    - Jeśli chodzi panu o to, czy ojciec kupi mi maturę… Nie musi. Zdam bez trudu!

    - Nie wytrzymam… - jęknął Maciek – Fater!

    mq67p3wbfv8a.png

    - Nie chodzi o twojego ojca, tylko o stopnie Maćka. Od jakiegoś czasu gorzej radzi sobie w szkole. Gdybyś od czasu do czasu zechciała pomóc MŁODSZEMU koledze w lekcjach… - Jan wypowiedział to słowo bez specjalnego nacisku, ale i tak zgrzytnęło niczym dysonans w uszach Kassandry - Będziesz mile widziana w naszym domu.

    sly19u1jrhwx.png

    - Yes! Yes! Yes! – zakrzyknął Maciek i Jan tylko się uśmiechnął, bo także (tysiąc lat wcześniej) był nastolatkiem, zauroczonym pierwszą koleżanką szkolną, która mrugnęła do niego, zamiast wykpiwać głupotę, niezręczność, strój czy cokolwiek, czym nastolatki uwielbiają dołować swoich rówieśników. Dopóki któryś nie zwróci na nie uwagi.

    6m78xygdswcr.png

    - Jeśli uważa pan, że to pomoże Maćkowi… - zgodziła się Kassandra nader uprzejmie – Z jakich przedmiotów idzie ci najgorzej, MŁODSZY kolego?

    99gzb9hb56yi.png

    - Ze wszystkich! – radośnie wyszczerzył się Maciek – O… oprócz trygonometrii, rzecz jasna!

    Bo jak wielokrotnie podkreślaliśmy, był to rozsądny młodzian, więc nie chciał zarobić kolejnego szlabanu za jawne lekceważenie umiejętności pedagogicznych Jana.

    y2yb8x4cqmox.png

    - Skoro Maciek tak źle sobie radzi w szkole, przyjdę dzisiaj wieczorem i zaczniemy… od języków – zaproponował po (udanym) namyśle chudy lachon ale Jan przecząco pokręcił głową.

    - Najwcześniej za dziesięć dni. Do tego czasu przypilnuję go… osobiście!

    Uśmiech Maćka zdecydowanie przygasł. Zamiast trzydziestu dwóch, a nawet sześćdziesięciu czterech zębów było mu widać co najwyżej siedem.

    g9y7oayckgyq.png

    - Skoro pan uważa… - leciutkie westchnienie Kassandry świadczyło, że jej także nie przypadło do gustu opóźnione rozpoczęcie korepetycji – Ale będziemy mieć strasznie mało czasu!

    - Zdążycie. Przynajmniej z językami! – uśmiechnął się Jan – O, przywieźli suknię ślubną mojej żony!

    - Ale na przerwach będę go regularnie odpytywać! – zdążyła jeszcze zastrzec Kassandra choć Jan już biegł wielkimi susami w stronę ulicy, gdzie pojawiła się furgonetka z logo „Hetki-Pętelki”.

    tmhn2gi2o1pg.png

    Przywieźli. Rychło w czas!
    Inna sprawa, że poszerzenie sukni o dobre piętnaście centymetrów trwa dłużej, niż przyszycie odprutej falbanki.

    - Ciekawe, Misiaczku, czy twój ojciec się domyśla, że my… - zaczęła Kassandra

    - Że my co?

    Czekał z bijącym sercem ale nie odpowiedziała.

    Więc nieszczęśliwy Misiaczek powlókł się w kierunku szkoły, przeklinając w duchu Mundka, skrzynki po cytrusach, skrzynki po gruszkach i wszystkie garnitury ślubne świata.

    Nie widział, jak Jan pędził ku toalecie, gdzie Brygida schroniła się ze swoją białą suknią, aby przebrać się przed tryumfalnym poślubnym cercle…

    0gz10y1bu8ah.png

    Pochłonięty najczarniejszymi myślami obojętnie minął ojca i nową (teraz kompletnie dopieczoną) mamusię, gdy przysięgali sobie (po raz czterdziesty) wieczystą miłość, choć już nie musieli, skoro wystarczyło odebrać w ratuszu akt zawarcia małżeństwa ze stosownymi pieczęciami i zamaszystym podpisem burmistrza…

    560d2h72a08b.png

    Nie zobaczył dumy, z jaką Brygida podsunęła pod sam nos plotkarskim szachistkom rękę z połyskującą, nową, złotą obrączką i nie usłyszał, jak jedna z nich nazwała ją piekielnicą, która prędzej zrujnuje małżonka, niż go uszczęśliwi…

    Albowiem szachistką była niejaka pani Maślankowa, której ślubny mąż Heniutek Maślanka opchnął swego czasu na bazarze telewizor i pralkę, żeby mieć na drinki w barze dla Brygidy.

    t9tcz1d1f5su.png

    I oczywiście nie mógł widzieć burzliwego posiedzenia Komitetu Obrony Moralności Młodzieży, na którym omal nie doszło do mordo... ups... buziobicia pomiędzy paniami Olgą Kowal i Alicją S.
    nyn69inr2iwy.png


    Gdyż zebranie rozpoczęło się dopiero o zmierzchu, kiedy to Maciek od dawna był w domu i wysyłał Kassan… Kaśce kolejne emotki smutnych buziek, jako że dzień się jeszcze nie skończył, a wieczór miał przynieść kolejne dramatyczne wydarzenia.


    CIĄG DALSZY NASTĄPI





  • Anna_vel_annAAnna_vel_annA Posty: 3,173 Member
    I już ten moment i już fanfary a w tle pijany się drze babsztyl stary!
    Jan się rozpręża, ponownie spręża do małżeńskiego szykuje oręża!
    Brygida w czerni jak motyl nocy chyba wytrzyma z nim do północy?
    Pierścień na palcu, głowa w obłokach, czas do biesiady zasiąść w podskokach!
    Nawet Ćwirówna się załapała, strasznie ją kręci Maćkowa...
    Od dziś się będziemy miód pitny młócić, może się uda Ćwirównę utuczyć?
    Żegna Was marna poetka głodna, jak ten ogrodnik nader pogodna!

    Pozdrówki Emilu :)
    h6shak8bpgow.jpg

  • JaktojestJaktojest Posty: 941 Member
    Bu ha ha ha! :D:D:D

    No Maciek mówił! Z czym do gości - z załapaną Ćwirówną?
  • AlicjaAlicja Posty: 7,018 Member
    Ślub się odbył.Wreszcie - bo ja już szczerze zwątpiłam, zwłaszcza po wizycie wiadomej ekipy we wiadomym miejscu, a co przespał Bernard.
    - Nie zdążyłam dotrzeć do momentu, w którym mój Sim zacznie malować coś, co będzie przypominało Sztukę przez duże S - więc portretu św. pamięci Eleonory (tego ostatniego) z całego zbolałego serca zazdraszczam.

    Emilu - w odpowiedzi na twoje bonmoty - przesyłam prezent ślubny dla Brydzi i Jana

    https://www.youtube.com/watch?v=IpSgjNcbhdk
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top