Odkrywam kolejne plusy TS 4 - nastrojem Simów można sterować używając lampek specjalnego przeznaczenia, przedmioty otrzymane w nagrodę za osiągnięcia w karierze są naprawdę użyteczne i ładne, chociaż na pomysł zlewu kuchennego z aurą emocjonalną w życiu bym nie wpadł

Czwórka jest bez porównania dowcipniejsza niż trójka. Opcja ukrywania się przed światem w łóżku powaliła mnie na klawiaturę...
Niewątpliwym plusem jest lepsza płynność i możliwość użycia w grze większej ilości mebli czy dekoracji - w TS 3, najlepiej chodziły rozgrywki na bardzo skromnie urządzonych parcelach. Jak dotąd nie trafił mi się też błąd zapisu - owszem, raz przy próbie zapisania pocałowałem pulpit, ale chodziło o wesele, więc może powodem był bug.
Ale niedopracowanie gry przez Maxisa utrudnia rozgrywkę. Simy uwielbiają pakować się całą bandą do jednej łazienki, choć obok stoją dwie puste. Ostatnio domownicy i goście z przyjęcia hurtowo wskoczyli do łóżek, tak się wstydzili przed światem, że nie zapukali do kibelka, czy nie zajęte.

Przyjęcie zakończyło się klapą, co popsuło mojemu Simowi nastrój na kilka dni.
Niby Simy doskonale radzą sobie w grze bez pomocy gracza, ale... Po pierwsze to ma być NASZA symulacja, a nie gapienie się w monitor i obserwowanie, jak członkowie dużej rodziny przeszkadzają sobie nawzajem. Po drugie, irytujące przerwy w wykonywaniu poszczególnych czynności przez Simów potrafią wyprowadzić z równowagi. Stoi Sim przed lodówką z czerwonym paskiem głodu, ma polecenie wzięcia porcji, a on dłubie w nosie. Nie umie światła w lodówce zapalić? Czeka na Mrocznego Kosiarza?

Po trzecie, bez ręcznego sterowania nie da się poprawić wyników szkolnych u dzieci: akurat kiedy szczaw odrabia lekcje, tatuś chce gadać z nim o duni Maryni i nastrój skupienia diabli biorą... Po czwarte, mnóstwo akcji jest zabugowanych. Od dwóch dni próbuję urządzić wesele w domu. Narzeczony obleciał wszystkie bary, żeby zakumplować się z miksologami... po czym żadnego nie widać na panelu obsługi do wynajęcia. A miksolog musi być - jednym z warunków zaliczenia ślubu na złoty medal jest zalanie się pana młodego w trupa

Po niekompletnym ślubie gra po prostu wywala na pulpit.

Od czasu do czasu przeskakuje kalendarz - sobota jest przed poniedziałkiem z pominięciem niedzieli, z czwartku gra od razu przechodzi w weekend. Umiejętności zdobyte poza domem mogą zniknąć po powrocie na parcelę (ogrodnictwo, wędkarstwo). Trudno jest wyegzekwować używanie przez konkretnego Sima własnego łóżka z sypialnią małżeńską włącznie - przeskakują z wyrka do wyrka jak za przeproszeniem panie w domu publicznym...
O innych minusach już była mowa. Kazirodztwo, huśtawki emocjonalne wymagające psychiatry, ganianie Simów po domu bez celu. Mnóstwo artykułów do dekoracji przy jednoczesnym braku sprzętów naprawdę potrzebnych. Nie za wygodne rozplanowanie interfejsu. I tak dalej, i tak dalej...
Komentarz