Witajcie.
Dziś zaczynamy pierwszy konkurs budowlany z TS4. Wasze zadanie to zbudować dom szalonej ciotki. Temat mówi wszytko i nic jednocześnie. Czekamy na wasze wizje takiej budowli

Wymagane
- parcela wymiary 20x30
- ilość zdjęć 10-15 (obowiązkowe rzuty i bryła)
- jedna sypialnia
Termin nadsyłania prac 14.10.2014 godz 22
Nagroda niespodzianka
Powodzenia
Oczywiście można wziąć udział w obu edycjach. Porównamy sobie obie odsłony
Komentarz
EDIT: Niestety, odwołuję swoją kandydaturę, nie wyrobię się, nie mam czasu, zbyt dużo nauki, przepraszam.
Ciekawi mnie niespodzianka.
Dobra, mam :
[
Dom jest taki a nie inny, ponieważ ciotka Berta ubzdurała sobie że pochodzi z Azji. Kiedy jej poirytowana córka wyrzuciła ją z domu, Berta postanowiła zabrać ,,trochę'' pieniędzy córce. Za nie kupiła sobie właśnie taki dom.
Parcelę urządziła sobie conajmniej dziwnie. Pewne przedmioty w miejscach gdzie nie powinno ich być oraz brak... Toalety. Ups!
Przedpokój jak przedpokój. Nic nadzwyczajnego. Tylko po jakie licho tam się wziął królik to nawet Berta nie wie
To pokoik ciotecznej wnuczki Berty. Mimo że ona ma już (Albo dopiero :P) 12 lat i nie chce już różowego pokoju to jej cioteczna babcia nie chce tego słuchać. I jak tu żyć?
Kuchnia może i na pierwszy rzut oka wydaje się normalna, ale telewizor nad kuchenką? :P
Kuchnia z maszyną do babeczek - Oczywiście dla 12-letniej wnusi :P
Salonik w sypialni. Chwilę, co?
Łóżko i komoda - Raczej nic ciekawego :P
Staromodna grająca skrzynia :P Kto zabroni?
No i bonus czyli Berta jedząca babeczki :P
Zrobione:
Oto przed wami domek ciotki Heli:
A to potwierdzenie tego, że Helka tu mieszka. Po prostu nie chciało jej się stawić tabliczki czy coś...
Po każdym dniu, Helena wchodzi przez ten mały przedpokoik...
A teraz... Superman?! Nieładnie tak wchodzić do sypialni damy bez jej zgody!
Hela najwyraźniej czuje się bezpieczniejsza mając za sobą takiego olbrzyma!
A oto ,,Hells Kitchen":
W tym małym pokoiku, Helena może sobie zjeść oraz pograć. Niektórzy zazdroszczą jej takiej wygody...
Co robi ciotka w wolnych chwilach? Oczywiście ogląda swój ulubiony serial!
Po całym dniu czas na nocną toaletę...
A co robi neon z Las Vegas nad kiblem?!
Mam nadzieję, że się spodobało...
Do domku prowadzi nas aleja lam
Malika nie lubi być sama, więc w głównych miejscach domu towarzyszą jej wierne pluszaki - rozmiar "sims"
Najgorsze byłyby posiłki w samotności, więc przede wszystkim tutaj ma wypchanych towarzyszy:
Pozdrawiam.
Edit:
A więc przedstawiam wam Szarlottę de Moon.
Ta o to kobieta prowadziła cudowne życie, była zdolną i docenianą na całym świecie pisarką oraz malarką. Przez życie szła wraz ze swoim ukochanym Gustawem, miłością jej życia.
Gustaw umarł bardzo młodo, tuż przed narodzinami ich córki. Co noc nawiedza Szarlottę, by wyznać jej, że nadal ją kocha.
Do Szarlotty codziennie po szkole przychodzi syn córki siostry - Adam. Młody chłopczyk nie przepada za spędzaniem czasu ze swoją ciotką. Pomimo swojego wieku, uważa, że ciotka ześwirowała. Ta, codziennie przygotowuje mu pyszne przekąski, ponieważ młody wygląda zbyt mizernie. Po obiedzie i pysznym deserze karze mu grać jej ulubione melodie na pianinie.
Szarlotta mieszka w pięknym, ale bardzo upiornym domu. W każdym pokoju jest przynajmniej jeden kwiat i obraz. Są tam też różne pamiątki przywiezione z podróży spędzonych wraz z ukochanym.
Po śmierci Gustawa, Szarlotta popadła w alkoholizm, w jej barku znajdują się przeróżne napoje, których młody Adaś nie może dotykać.
Pasją Szarlotty jest gotowanie, codziennie spędza tam po pare godzin, by przygotować dla Adasia pyszne jedzenie.
W wolnej chwili ciotka lubi słuchać blues'a i rozmawiać sama do siebie.
Cały dom jest w mrocznym, starym stylu. Skrzypiące podłogi, stara tapera na ścianach i mnóstwo obrazów oraz rzeźb.
przywiozłyśmy z Aunt Cookie zdjęcia na konkurs
krótki zarys historyczny... po chwilach spędzonych w Wierzbowej Zatoczce, Cookie zaczęła przeszkadzać wilgoć i postanowiła przenieść się w cieplejsze klimaty...ale była to tylko zwykła wymówka...bo marzyło jej sie gwiazdorzenie i spotykanie SŁAW w Simas las Palmas
Za grube pieniądze kazała sobie wybudować wierną kopię muchomora z Zatoczki, może bardziej.... ekhmmm nowoczesną... i ruszyła ku nowej przygodzie...odwiedzając najpierw Butiki. Jakoś trzeba wyglądać w tym Palmas
a czemuż by nie?
pokażemy Wam teraz Kochani rzuty domku
a teraz bryła
no i oczywiście widok nocą na sławne Centrum Handlowe Simas las Palmas ^^
i wewnętrze
i ogród z bliska...
Cookie zamarzyła się Szalona Kariera, Sława, Kolorowe Światła, Błyski Fleszy, papparazzi..ehhh
a tymczasem...ledwie brzdąka na gitarze
edit...no coż Ciotka, jak to ekcentryczka, stanowczo zażądała więcej kolorowych światełek, fontanna brzydka, niekolorowa, zburzyć! postawić od nowa!... no i postawiono
dziękuje
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
Miałem w rodzinie dwie autentyczne zwariowane starsze damy. Ich historie aż proszą się o opisanie. Na razie tylko skrót opowieści jednej z nich:
Dawno, dawno temu na Kresach II Rzeczypospolitej na skraju małego zabużańskiego miasteczka zaczęto wznosić bardzo dziwny dom. Po okolicy rozeszła się wieść, że ma w nim zamieszkać jakaś zamożna dziwaczka, która uciekłszy z rodzinnego dworku postanowiła wieść życie z dala od bliskich.
Wznoszony w szybkim tempie dom od początku budził zainteresowanie miejscowych. W niczym nie przypominał typowego, praktycznego stylu tutejszej architektury.
Z zewnątrz wyglądał jak kolorowy sen pijanego sułtana…
… a z lotu ptaka jak dziwaczna czterolistna koniczynka:
Początkowo o budowli miejscowi mówili „Ten dziwny dom”, ale gdy położono dach z mnóstwem wieżyczek, do których zaczęły zlatywać się okoliczne ptaki…
… nazwę zmieniono na „Ptasie Gniazdo”.
Myślicie, że jego właścicielkę okrzyknięto w związku z tym Ptasią Królową?
Nie. Gdy już się sprowadziła, zaczęto o niej mówić Szalona Julia. Albo gorzej – Stara Wariatka.
Dom otoczono solidnym dziwacznym płotem, założono zwariowany ogród – bez grządek kapusty i marchewki, jak wypadało, lecz z przystrzyżonym w dziwne kształty bukszpanem, fontannami, bijącymi prosto z trawy wodotryskami, egzotycznymi drzewami i całą masą rzeczy, których miejscowi nie umieli nawet nazwać, bo nigdy wcześniej nie widzieli wariatki – oprócz Głupiej Malci, która w podartej kiecce włóczyła się po miasteczku i gadała od rzeczy, przepowiadając wojnę, pomór, głód, klęskę i koniec świata.
Spodziewano się, że tajemnicza dama wprowadzi do miasteczka światowy styl, że będzie wydawać eleganckie przyjęcia i bale, przyjmować tłumy gości z Wilna, Grodna, ba, z samego Petersburga! Małżonki burmistrza, aptekarza, lekarza oraz pozostałe znamienite panie zaczęły suszyć głowę mężom o nowe suknie dla siebie i dorastających córek. A nuż córeczki na balu w Ptasim Gnieździe wpadną w oko jakiemuś hrabiemu albo dyplomacie?
Ale w ogrodzenie wstawiono solidną wysoką bramę, a wstępu do domu broniły grube, drewniane drzwi. Szalona Julia zamknęła się w swojej twierdzy sama. Sama?
Więc z kim rozmawiała całymi godzinami w swojej sypialni, co podpatrzył przez okno jeden z miejscowych chłopaków, wspiąwszy się na dziwaczne, kuliste drzewo – zanim nie zleciał razem z ułamaną gałęzią na pysk i nie pognał z rykiem do matki?
Komu co wieczór śpiewała kołysanki w pokoju, wypełnionym zabawkami, wymoszczonym dywanami i zastawionym mnóstwem pustych dziecięcych kołysek?
Kto grał na białym fortepianie lub słuchał koncertu na dwa instrumenty, ten malowany i ten prawdziwy? Czyja zagraniczna (może francuska?) tarcza herbowa wisiała na ścianie kuchni i kim był kamienny facio w cylindrze, który jadał z Szaloną Julią posiłki? Jaka wariacka fantazja ozdobiła ściany Ptasiego Gniazda a to zegarami, a to mnóstwem ogromnych luster, odbijających w nieskończoność ten sam portret?
Dlaczego wąskiego, jakby panieńskiego łóżka Starej Wariatki strzegł wsparty na mieczu facet w blaszanym garniturku i w bańce od mleka na głowie? Przed czyją urną na postumencie wypowiadała słowa miłości, życząc komuś niewidzialnemu dobrej nocy? Kto komu składał przysięgę małżeńską, kto życzył nowożeńcom złotego wesela w szczęściu i miłości, podziwiając obraz pod baldachimem ślubnym? Był wykonany przez znakomitego malarza, w co nie wątpili nawet nieobyci ze światową sztuką mieszkańcy miasteczka – ale kogo przedstawiał małżeński portret w grubych złotych ramach?
Kim byli kamienni weselni goście? Do jakiej muzyki tańczyły upiorne posągi w sali z alkową, stylizowaną na ślubne kamienne łoże? Dlaczego Szalona Julia tak często spała na twardej ławce, zamiast w swoim wąskim, ale bez porównania wygodniejszym łóżku? Na kogo czekały klucze w ogrodzie zimowym tuż za zamkniętymi na głucho drzwiami do domu?
Kogo wypatrywał sztywniak w cylindrze, śledzący drogę do miasteczka z wysokości piętra?
Ciekawość mieszkańców nigdy nie została zaspokojona. Bo stało się dokładnie, jak prorokowała Głupia Malcia – wojna, pomór, głód, klęska i koniec TAMTEGO świata.
Kwietna taczka Ciotki Julii została na ganku Ptasiego Gniazda – chyba, że ktoś ją ukradł na podpałkę w trudnych latach, gdy ludziom brakowało wszystkiego, a zwłaszcza ludzkiego ciepła.
Po przemeblowaniu Europy pod koniec wojny ciotka przyjechała do centralnej Polski z jedną walizką i paką dziwnych gratów, nie wiadomo jakim cudem przemyconych przez granicę.
Jako dziecko, a nawet nastolatek nie lubiłem wchodzić do jej ogromnego pokoju w naszym mieszkaniu w poniemieckiej XIX-wiecznej kamienicy - w mieście, do którego nowy ład świata rzucił wielu repatriantów.
Zapamiętałem pokój Ciotki Julii jako nieprzytulną graciarnię, zimną i pełną dziwacznych przedmiotów:
Rzadko przechodziła przez drzwi, wiodące na wspólny korytarz – do ludzi.
Ptasie Gniazdo wyobraziłem sobie na podstawie opowieści Ojca. Poznałem też historię jej życia. Ale wtedy Ciotka Julia już nie żyła – zmarła grubo po osiemdziesiątce. Jest pochowana na nijakim wielkomiejskim cmentarzu, pełnym lastrykowych i marmurowych pomników. Smażących się w słońcu, bo na cmentarzu nie ma drzew. Ani tym bardziej ptaków. Nawet wron.
Pewnie spiszę kiedyś opowieść o mojej szalonej ciotce na użytek innych simomaniaków. Gdy skończę „Cztery wesela i pogrzeb” – czyli około roku 2016, o ile wcześniej nie dostanę bana za pyskowanie na maksisów, co weszło mi w nałóg.
Przepraszam za przekroczenie ilości wymaganych screenów. Mam nadzieję, że to nie zdyskwalifikuje mojego domku w oczach Wielce Szanownego Jury - mówi się trudno.
Zaś przy czytaniu tej opowieści uśmiech przeplata się z łezką w oku.
Drodzy Simomaniacy
Pierwszy oficjalny konurs do TS4 ogłaszam za zakończony
1 miejsce - Dowolną grę EA w wersji cyfrowej ( Orygin) wygrała
Cirya
2 miejsce -po 500 SP Ex aequo
Jaktojest
Red3Pit
Gratulujemy i zapraszamy w poniedziałek na nowy konkurs
Pozostałym zwycięzcom i uczestnikom też składam gratulacje, bo domki były bardzo fajne.
http://ktosiksims.tumblr.com
wygrałam!
aaaaaaaaaaaaaaa wspaniała nagroda!
dziękuję!
i gratuluję pozostałym uczestnikom!
@Jaktojest @Red3pit gratuluję drugiego miejsca!
ahhh zapomniałam o serduszkach
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
A że gier w wersji cyfrowej nie lubię (wolę płyty), tym szczerzej gratuluję Ci zwycięstwa, Pani Mistrzyni! (*)
EDIT: sorry, nie złożyłem gratulacji drugiemu współlaureatowi/współlaureatce: znów się pogubiłem w płciach, próbując to ustalić w oparciu o profil :
Red3Pit, Anilewe89, kasiunia9220, Hika4u, Emeerald i 7 others earned the Photogenic badge.
Gratuluję serdecznie!
PS. Czy punkty będą dodane na moje konto w TS 3, czy mam sobie coś wybrać ze Store?
Co do nagrody, to SP mi się nie przydadzą, ponieważ mój laptopik nie wytrzymałby dwóch części The Sims zainstalowanych jednocześnie... Tak więc moje SP przekazuję Emilowi, ponieważ to on jest ze mną na drugim miejscu, a jego praca była o wiele lepsza.
P.S. Emilu, mów mi Michał!