Bożenko, Andrzeju, Pawle - to, że dopiero teraz odpisuję moim miłym czytelnikom jest karygodne.
Och, skończyła się smutno ta historyjka, choć miało być inaczej. Często jednak tak się zdarza, nawet w realu, że coś sobie zaplanujemy, a nie zawsze wychodzi tak jak byśmy chcieli. Dziękuje serdecznie za przeczytanie historyjki.
Czekam na więcej... I mam kilka pomysłów co do tego:
1.Niech Lena niegniewa się na Devila bo on jest niewinny!
2.Urozmaić te rozrywkę troszke tego i tego...
3.Jakas tajemnica!!!!
@Alpa22 - dziękuję za zajrzenie do kącika, i komentarz.
Kolejne krótkie opowiadanie będzie dotyczyło życia afrykańskiej populacji simów.
Tekst nowatorsko stanowi wspólne dzieło tutaj - Eli (@kreatora) i moje. Dziękuję Elu Są wspólne domy czemu nie wspólne historyjki?
Występujące postacie, to simy Alinki(@olivkasims), Wioli(@Cayrees), Matta (@CrazySimMatt), i moje.
Słońce zdążyło już zajść nad afrykańską sawanną, gdy ojciec Mchumby wreszcie zakończył kłótnię z córką.
- Będzie jak powiedziałem! I nie chcę już więcej słyszeć o tym, że Mwala Ci się nie podoba. Wyjdziesz za niego, bo mu to obiecałem! Dałem słowo wodza. Może gdzieś za wielką wodą są inne obyczaje, ale do nas na szczęście nie dotarły te zgnile pomysły.
Mchumba wstrzymała się przed użyciem argumentu, którego młode panny używają w takiej sytuacji, „bo się utopię”. W okolicy nie było nic głębszego niż płytka kałuża do kolan, a groźba "rzucę się w przepaść ", nie zadziałałaby także z powodu braku przepaści - teren był plaski jak stół. Pozostała jej wiec ostatnia, jedyna możliwa obietnica do zrealizowania, „bo dam się lwu rozszarpać". Po namyśle jednak zrezygnowała z niej. Idącą pod wodę Mchumbę, rodzina pełna wyrzutów sumienia z wody pewno by wyłowiła. Kandydatkę na samobójczynię chwiejącą się nad przepaścią odpowiednio długo, też by powstrzymała, niestety z lwem rodzina miała mniejsze szanse, i nawet jakby lwa ojciec ubił, to mógłby to już być lew po kolacji.
Ebo odetchnął, pierwszy problem miał z głowy. Wziął już zaliczkowo od Mwali jedną krowę i wyglądało na to, że następne dziewięć ma już jak w banku.
- Że też Nadra nie dala mi syna -pomyślał z żalem, tylko to nieposłuszne dziewuszysko.
Na razie jednak czekała go wędrówka do sąsiedniej wioski. Nadra długo zwalczała idee dodatkowych żon, ale, że o syna nie umiała się postarać wreszcie się poddała. Ebo się ucieszył, lecz nie docenił jej przebiegłości. Za jego plecami wyhandlowała dla niego następną kandydatkę na żonę o imieniu Mea. Nawet ładna, ale potulne ciele i mało rozgarnięte. Jej rodzina przystała na dwie krowy zapłaty, wiec Ebo się zgodził. Dwie krowy mógł odżałować. No i co? No i nico. Przyjemności z nią nie zaznał wiele, bo inicjatywy przejawiała minus zero, no i jakiego syna można było od niej oczekiwać? Najpewniej przygłupa i tchórza. Czyli jak sam sobie nie załatwisz, to nie będziesz miał. Dwa księżyce temu spotkał przypadkiem córkę wodza z sąsiedniej wioski i odtąd nie mógł o niej zapomnieć. Dziewczyna była idealna. Piękna, inteligentna i odważna. Żona dla wojownika. Nadra też kiedyś była taka - pomyślał - no, ale latka lecą.. i ten syn.
Melany oczekiwała z lekkim przerażeniem na zapowiedzianego jej przez ojca kandydata na męża. Ojciec Melany nie postarał się o dokładny opis tego osobnika, bo od wczoraj był zajęty powtarzaniem wszystkim naokoło
- Dwadzieścia krów. Dostałem za Melany 20 krów. A mówiliście, że zwariowałem, gdy się zgodziłem na błagania tej białej turystki o krótkoterminowe małżeństwo. A teraz mam składany namiot, kuchenkę gazowa, a za córkę 20 krów. I kto miał racje?
Ebo postanowił wyjaśnić pięknej kandydatce na żonę całą sytuację bez owijania w bawełnę. Lepiej on niż Nadra.
- Nie będziesz żadną trzecią żoną. Będziesz żoną drugą, ale jeśli dasz mi syna, to masz szansę na awans.
Melany w pierwszej chwili chciała się rozpłakać, ale już w drugiej wydrapać mu oczy. Zero romantyzmu! Druga żona? Też coś! Niestety ojciec już wziął te cholerne krowy i szansy na unieważnienie transakcji nie było. Idea, że nie będzie pierwszą żoną wodza sąsiedniej wioski była przerażającą perspektywą.
Droga powrotna nieco się im przedłużyła, bo Melany po otrząśnięciu się z pierwszego szoku doszła do wniosku, że mąż mimo, że cholerny pragmatyk i w wieku średnim, to całkiem przystojny facet, a porównując go do innych ewentualnych kandydatów na męża - tu na wspomnienie o starym tłustym szamanie lekko ją wstrząsło z obrzydzenia - to chyba wygrała los na loterii. Losowi należało pomagać wiec pod pretekstem otartej pięty, co godzinę robiła przerwy w podroży i wprowadzała w czyn rady wiekowej babki. " Dbaj o niego, niech myśli, ze jest dla Ciebie pępkiem świata i spełnieniem marzeń, a w pięć minut będziesz żoną numer jeden".
Ebo też przewlekał podróż, bo mimo odwagi lekko truchlał na myśl o reakcji Nadry.
Pod ich nieobecność, Mea, która do tej pory cieszyła się pozycją żony numer dwa, i wbrew pozorom nie była wcale taka potulna jak by się wydawało, choć śmiertelnie bała się Nadry, z dużą satysfakcją pogratulowała Mchumbie zaręczyn z Mwalą.
- Ciesz się, ze w ogóle ktoś Cię zechciał. Mało, że wyglądasz jak chłopak, prawie zero biustu, to jeszcze maniery masz żadne, no i gotować nie umiesz!
Prawdę powiedziawszy Mea nie znosiła tej przyszywanej pasierbicy. Mogła usługiwać Nadrze i mężowi, ale wykonywanie za Mchumbę rozmaitych obowiązków, w tym prania, doprowadzało ją do szału.
Mchumbę, po tych słowach jakby piorun strzelił. Szydzono z jej nieszczęścia!
- Jak wyjdę za Mwalę to będę chociaż pierwszą żoną, za krów dziesięć. A Ty nie jesteś warta nawet tych dwóch, co ojciec na Ciebie odżałował, może jedną kozę, jeśli w ogóle! No a teraz jak on wróci z następną żoną, to czarno Cię widzę!
W ten sposób mleko się wylało, i sekret Ebo, z którego nieopatrznie zwierzył się córce, stał się informacją dnia w rodzinie.
Jak słusznie Ebo przewidywał, Nadrę szlag trafił na wiadomość o nowej żonie. Szlag ją trafił jeszcze większy, gdy po policzeniu krów okazało się ze 20 z nich wyparowało. Za nią córkę szamana, Ebo dał krów 15 swego czasu! A za jakąś wywłokę, kundla, mieszańca ofiarował 20! Już ona da popalić tej nowej jak się tu zjawi!
Ebo z Melany pojawili się w wiosce dopiero następnego dnia późnym popołudniem. Oboje w świetnych humorach, choć może trochę niewyspani. Każde z nich z osobna doszło do wniosku, że to małżeństwo jest jedną z lepszych rzeczy, jakie im się trafiło. Wyglądało na to, że Ebo jest nią zauroczony, i je jej z ręki.
Nadra widząc, co się święci, szybko odciągnęła Meę na bok
- No i przyprowadził tą swoją afrykańską księżniczkę -wycedziła złośliwie
- Co teraz będzie z nami, wzroku z niej nie spuszcza- żałośnie dodała Mea
- Pewnie dogadała się z szamanem i ten rzucił na niego urok, a po drodze poiła go jakimiś wywarami. Trzeba ją ustawić do pionu, i wskazać gdzie jest jej miejsce!
Melany była przekonana, że wysadzenie z siodła podstarzałej żony numer jeden będzie łatwizną. W tej sytuacji radosna odzywka Mei, podpuszczonej przez Nadre
- Kochany Ebo kupił nam służącą! - zadziałała jak kubeł zimnej wody.
Męża trzech żon zatkało totalnie, gdy Nadra rzuciła się na Melany jak tygrysica.
- A co myślałaś, ze tu się będzie kolo Ciebie skakać? Wystroi się taka jak kukła na tańce i myśli, że jest super ważna. Mnie od teraz będziesz słuchać i mnie służyć! Dwadzieścia lat poświęciłam dla tej rodziny i nie będziesz mi tu żadnej księżniczki udawać!
Ale trafiła kosa na kamień, i Melany odcięła się błyskawicznie
- Dwadzieścia lat? To może już pora na zasłużony odpoczynek babciu! W kąciku siedzieć, dziury w kocach łatać, a nie takiemu mężczyźnie jak Ebo łoże grzać. Usłużę Ci. Czemu nie. Kaszy nagotuję, bo pewnie z zębami już kłopot i gryźć nie możesz.
Kiedy jednak Mea odważnie wystąpiła, w obronie pozycji żony numer dwa, z tekstem
- nie będzie się mną tu pomiatać! - Ebo zionął ogniem! Miał w domu sektę feministek! Zgniłe obyczaje dotarły aż tutaj i zagrażały danej od bogów odwiecznej, i jedynie słusznej władzy mężczyzny! Jak tak dalej pójdzie to każą mu gotować i wodę nosić!
- Milczeć! Bo wszystkie Was oddam Waszym rodzinom! Za darmo! Niech będzie nawet moja strata! Nadra numer jeden, Mela numer dwa, Mea numer trzy. Kto tu jest do cholery Prezesem? Znaczy Wodzem.. Jak wrócę z polowania to ma tu być spokój!
Nosorożec był milą i spokojną alternatywą trzech żon na raz, choć przez chwile przemknęła mu przez głowę myśl, że, jeśli on nie trafi, a nosorożec trafi, to szanse na syna będzie miał raczej niewielkie. Zresztą na córkę też. Nawet, jeśli przeżyje.
Tymczasem przy ognisku zawiązywały się partie polityczne i opozycja. W końcu Mea nieśmiało wystąpiła z konstruktywnym pomysłem
- Przecież to jest bez sensu żebyśmy się ze sobą żarły. Może po prostu podzielimy go między siebie jakoś?
Jak? - spytała lodowato Nadra.
Będziemy ciągnąć losy. Jedna wygrywa, a reszta ma migrenę. Solidarnie. Bo inaczej tu się truć zaczniemy nawzajem i nieszczęście gotowe. - Tu Nadra i Melany jednocześnie się zaczerwieniły, bo każda z nich już prywatnie robiła po cichutku przegląd dostępnych trutek.
- I tak od dzisiaj te losowanie? - zapytała smętnie Melany.
- Możemy się dogadać zaproponowała o dziwo, Nadra - ty gotujesz i sprzątasz
- i robisz pranie - dorzuciła szybciutko Mea
- a my odstępujemy od losowania, stwierdziła pogodnie Nadra. Nie ma sprawy, możesz go sobie używać aż się Wam znudzi.
Reszta wieczoru przebiegła zgodnie. Nadra i Mea uzyskały to, co chciały. Ich pozycja nie została zagrożona, a że ta nowa będzie oficjalnie nosić miano żony numer dwa, to w praktyce nie miało znaczenia, jeśli to ona będzie odwalać całą czarną robotę. Melany nie była pewna czy wygrała, czy przegrała na tym interesie. A że nie miała jeszcze takiego doświadczenia politycznego jak jej rywalki, wiec na razie postanowiła uważać się za zwyciężczynię.
Po powrocie z polowania Ebo z zadowoleniem stwierdził, że w rodzinie panuje pokój i spokój. Nosorożca nie upolował, bo po namyśle oddalił się od niego ile sil w nogach tłumacząc sobie, że mięso nosorożca jest bardzo twarde i nie warte zachodu. Zresztą nie zamierzał nikomu opowiadać o tym zdarzeniu. Jeszcze ktoś by mógł pomyśleć, że stchórzył!
Zgodnie z paktem, jaki zawarły żony, noc wraz z męską premią i seksem należała do Melany.
- Nadra, może się pomodlimy żeby Melany szybko urodziła mu tego syna. Na moje im prędzej tym lepiej - zaproponowała Mea.
- Czyś ty już całkiem oszalała – odparła wkurzona Nadra.
- Oj, tak sobie pomyślałam, że jak ona mu go nie urodzi, to weźmie sobie czwarta żonę.
Nadra przez chwile się zastanawiała, ale w końcu postanowiła odprawić rytualny obrzęd. Lepszy syn, choć nie jej, niż kolejna żona.
- Mchumba, chodź tu córko, będziemy wznosić modły o męskiego potomka.
- Mama, ja bym wolała w innej intencji wznosić te modły.
- Nie marudź, padnij do stóp Engaisima, i proś o brata.
Modły do boga o dwóch twarzach - czerwonej, gdy wściekły, i czarnej, gdy łaskawy - zostały odprawione. Engaisim przyjął ich prośby i poczerniał.
Mchumba i Mea, już dawno spały, lecz Nadra nie mogła zasnąć. Podeszła do chaty męża, z której sączyło się słabe światło. Pewnie jeszcze baraszkują. Gdybym mu dała syna, to ja bym tam teraz była – pomyślała rozżalona. Jednak nie dam się wygryźć z pozycji pierwszej żony, ta Mea nie jest taka głupia na jaką wygląda, dobrze to wymyśliła. Przecież jak Melany zajdzie w ciążę, to zgodnie ze zwyczajem, mąż nie może jej dotykać przez dwa lata, aż odchowa dziecko, więc będę ją miała z głowy, a z Meą dam sobie radę. Nadra uśmiechnęła się pod nosem i postanowiła do listy prania dorzucić dwa stare koce.
I w tym momencie zakończymy, tą krótką historyjkę o wielkim wodzu Masajów, który choć ma władzę, to nie ma pewności, czy ostatnia „inwestycja” będzie trafiona, bo może się okazać, że 20 krów dał za kolejną córkę. Bogowie czasem bywają złośliwi.
Piękne zdjęcia i piękni simowie a raczej Masajowie . Wspaniale odtworzyłaś klimat murzyńskiej wioski. Wódz Ebo wygląda zabójczo i jest zbudowany jak młody bóg . Oświadczyny faktycznie były raczej mało romantyczne wyglądały po prostu jak transakcja handlowa .
W blasku ogniska wszyscy wyglądają fantastycznie. Bardzo mi się spodobało to zdjęcie;
Nadra wdaje się mocno niezadowolona z przybycia młodej, pięknej i uroczej Melany, a że wygląda na wyjątkową sekutnicę pewnie da jej nieźle popalić.
Gabi, piękna, porywająca i z wyjątkowym klimatem jest ta Twoja masajska historia. Czekam niecierpliwie na kontynuację opowiadania, pozdrawiam bardzo gorąco.
Świetna historia! I jakie zdjęcia w klimacie! Napisałaś, że zakończymy, ale mam nadzieję, że tylko na chwilę? Jestem strasznie ciekawa dalszych losów plemienia! I małżeństwa Machumby! Nie możesz zostawić tego tak w zawieszeniu!
Historia nietuzinkowa i warta wielu krów !!! To bardzo ciekawy pomysł by zbudować historię w takich realiach, imiona i jak się domyślam także obyczaje zostały zaczerpnięte z realnego świata i fajnie z humorem przedstawione choć świat w którym granice wolności córki wyznacza ilość krów jej ojca wesoły się nie wydaje.
Rozbawiło mnie to,że bohaterowi zawiązała się jednak i w takich warunkach "sekta feministek" (ich rozmowy o losowej migrenie są boskie) i zrezygnowany chłopak uciekł polować na nosorożce Jest i nosorożec więc sceneria w każdym szczególe też ogromnie dopracowana.
Bardzo ciekawy pomysł, ciekawe która "inwestycja" najbardziej wypali i która okaże się zwycięska. A może wódz ma jeszcze trochę drobnych (krów) na zbyciu by kupić sobie kolejną pierwszą żonę ? Ewentualnie konkurentki wybiją się trutkami a to by już nie była za wesoła historyja
Świetna historia! Znakomicie oddane nastroje kobiet, afrykańskie gadulstwo, fochy, przepychanki i intrygi.
Biedny facet, chciał tyle żon a teraz woli polować na nosorożce niż uciszać kłótnie hehe he.
Zdjęcia ,stroje i makijaże przepiękne, plenery idealnie dobrane. No i ta pomysłowość z nosorożcem, totemem.
Bardzo podoba mi się .
hahaha wyśmienite!
uśmiałam sie czytając z zainteresowaniem i jestem jako czytelnik kontenta, zresztą jako ogladacz ilustracji również! ♥♥♥
świetne teksty, swietne fotki, podziwiam i chyle czoła, udana współpraca!
gratuluje również doboru bohaterów wspaniali! i gratuluje Olivce jesteś założycielką wspaniałego rodu Masajów jakby nie patrzył
dziękuję bardzo dziewczyny!
To byla bardzo udana i przyjemna wspolpraca. Nie ma to jak burza mozgow - wtedy powstaja najlepsze pomysly. Gabi wrzucala takie teksty do tej historyjki jakie by mi do glowy nie przyszly
Zreszta jej zdjecia szalenie mi ulatwily te niewielki wklad mojej pracy, bo sa rewelacyjne same w sobie, Uwieczniajace miny z dbaloscia reportera i dodatkowo, kazde z swietnie zakomponowane i wypieszczone przez autorke w na maksa.
Nie nalezy tez zapominac o autorach aktorow, Alince Oliwce - jej dziecie to sam wodz Ebo,
Crazym Macie tworcy buntujacej sie coreczki ,
Wioli - Wiolince autorce pieknej Melany,
no i samej Gabi ktorej dziecieciem jest sliczna Mea.
Obawiam sie jednak, ze nie powstanie dalsza historia plemienia Masajow, biorac pod uwage, ze po tym wszystkim i autorka i ja mialysmy po dziurki w nosie tych trzech zon
Och Elu, nie miałam pojęcia, że w projekcie tej fantastycznej opowieści brało udział tyle osób . Sorki... i oczywiście wielki szacun dla WSZYSTKICH Autorów . Powiem jedno, wszystko jest absolutnie wspaniałe. Postaci Masajów są piękne, tło czyli masajska wioska wygląda niezwykle i samo opowiadanie jest świetne. Pozdrawiam wszystkich Twórców tej historii . Buziaki
Moi mili, dziękuję za tak przemiłe komentarze
Jak na samym początku napisałam, bohaterami są simowie twórców z naszego forum. Pomysł tej egzotycznej historyjki zaświtał mi w głowie, gdy Alinka stworzyła swój afrykański dom wraz z rodzinką masajów (Ebo i Nadra), a jak zobaczyłam, że Matt postarał się im o córkę Mchumbę, a Wiola wysłała w świat, czyli do galerii, swoją afrykańska księżniczkę Melany, to już byłam pewna, że coś musi z tego powstać. Stworzyłam jeszcze jedna postać Meę, poczytałam o masajskich zwyczajach plemiennych, i..... zaczął się problem. XD Simów mam, zdjęcia i scenerię zrobię, bo lubię, ale pisania tekstów wręcz nie trawię. Scenariusz kołatał się po głowie, ale trudno go było przelać na papier. Postanowiłam poprosić Elę o pomoc, już nie raz współpracowałyśmy, swego czasu w TS3 prowadziłyśmy nawet wspólny kącik twórczości. Ulitowała się nad miernym gryzipiórkiem, i większość tekstu, to jej zasługa. Tak więc, przy współudziale świadomym, czy mniej świadomym, powstała ta historyjka. Wszystkim bardzo dziękuję
Przykro mi Kochani, ale dalszego ciągu nie będzie, u mnie historyjki są krótkie.
Niemniej jestem wdzięczna za okazane zainteresowanie, i pozostawienie śladu.
PS. Ewciu nie poduszczaj, przecież mnie znasz.
No nie - nie piszcie mi tutaj, że to jednorazowa akcja. Ja się tu już ucieszyłam na ciąg dalszy, zaskoczona takim smakowitym kąskiem na forum, a tu jeszcze się dobrze nie zaczęło, a już zapowiadacie zakończenie.
Nie, nie i jeszcze raz się nie zgadzam!
Piękne są postaci wszystkich żon. Seksowny Ebo jednak spodobał mi się najbardziej. Tak jak Dels zauważył - idealnie dobrana scenografia, kostiumolog też się nieźle napracował. Dialogi doskonałe, i w "klimacie". Pięknie powiązana tradycja ze współczesnością (tekst o feministkach szalenie mnie rozbawił). Jedynie zauważyłam drobną pomyłkę(?) w imieniu córki - na początku jest Mchumbą, a później Machumbą. Pomyślałam też, że Mchumba to skrót od Machumby
Opowiadanie jest tak inne, tak różne jakościowo od tych wszystkich (no, poza jednym), że sądzę, iż żal by było porzucić tak doskonale zaczęte dzieło.
Mam nadzieję, że mój protest poprze więcej forumowiczów
Korektor kaja się, i przeprasza czytelników oraz Mchumbę. Zaraz to poprawię.
Dziękuję Alicjo za miły komentarz, ale nie czuję się na siłach pociągnąć dalej tej historyjki. Pisarstwo, to nie jest to, co Ktosik lubi najbardziej.
To może strasznie zabrzmi ale nawet bez historii oglądałoby się to bosko! Pomysł na to opowiadanie jest genialny! Chyba te zimowe miesiące Wam przynoszą do głów jakieś fantastyczne pomysły! Zdjęcia są odlotowe, egzotyczne klimaty, talent graficzny Gabi uruchomiony i wreszcie te koszmarne makijaże EA wykorzystane w perfekcyjny sposób!
Magiczne to jest Moja Droga Cudowne ilustracje i kapitalna fabuła
Przepiękne zdjęcia, wspaniale oddane postacie bohaterów i fantastyczna fabuła, wszystko to razem sprawia, że czyta się z zapartym tchem. Kiedy dochodzi się do ostatniego zdania, trudno zapanować nad emocjami ... i nie oczekiwać dalszego ciągu tej masajskiej historii.
Kochanie daj przynajmniej znać czy wódz plenienia doczekał się upragnionego syna, bo uschnę z ciekawości ... a tego byś chyba nie chciała
Hezká rodinka a pěkný a romantický příběh Gabi Ještě jsem nikdy nehrála s třemi manželkami a musí to být zajímavé
Prezentace super a děkuji za vyprávění Líbilo se mi foto ,jak jde Ebo na lov nosorožce Super !
Tento skvělý příběh by si zasloužil pokračování a těším se na narození syna
Komentarz
twitter.com/Pawe60835471
Och, skończyła się smutno ta historyjka, choć miało być inaczej. Często jednak tak się zdarza, nawet w realu, że coś sobie zaplanujemy, a nie zawsze wychodzi tak jak byśmy chcieli.
http://ktosiksims.tumblr.com
1.Niech Lena niegniewa się na Devila bo on jest niewinny!
2.Urozmaić te rozrywkę troszke tego i tego...
3.Jakas tajemnica!!!!
Kolejne krótkie opowiadanie będzie dotyczyło życia afrykańskiej populacji simów.
Tekst nowatorsko stanowi wspólne dzieło tutaj - Eli (@kreatora) i moje. Dziękuję Elu
Występujące postacie, to simy Alinki(@olivkasims), Wioli(@Cayrees), Matta (@CrazySimMatt), i moje.
____________________________________________________________________________________________________________________________________________
Masaj
Słońce zdążyło już zajść nad afrykańską sawanną, gdy ojciec Mchumby wreszcie zakończył kłótnię z córką.
- Będzie jak powiedziałem! I nie chcę już więcej słyszeć o tym, że Mwala Ci się nie podoba. Wyjdziesz za niego, bo mu to obiecałem! Dałem słowo wodza. Może gdzieś za wielką wodą są inne obyczaje, ale do nas na szczęście nie dotarły te zgnile pomysły.
Mchumba wstrzymała się przed użyciem argumentu, którego młode panny używają w takiej sytuacji, „bo się utopię”. W okolicy nie było nic głębszego niż płytka kałuża do kolan, a groźba "rzucę się w przepaść ", nie zadziałałaby także z powodu braku przepaści - teren był plaski jak stół. Pozostała jej wiec ostatnia, jedyna możliwa obietnica do zrealizowania, „bo dam się lwu rozszarpać". Po namyśle jednak zrezygnowała z niej. Idącą pod wodę Mchumbę, rodzina pełna wyrzutów sumienia z wody pewno by wyłowiła. Kandydatkę na samobójczynię chwiejącą się nad przepaścią odpowiednio długo, też by powstrzymała, niestety z lwem rodzina miała mniejsze szanse, i nawet jakby lwa ojciec ubił, to mógłby to już być lew po kolacji.
Ebo odetchnął, pierwszy problem miał z głowy. Wziął już zaliczkowo od Mwali jedną krowę i wyglądało na to, że następne dziewięć ma już jak w banku.
- Że też Nadra nie dala mi syna -pomyślał z żalem, tylko to nieposłuszne dziewuszysko.
Na razie jednak czekała go wędrówka do sąsiedniej wioski. Nadra długo zwalczała idee dodatkowych żon, ale, że o syna nie umiała się postarać wreszcie się poddała. Ebo się ucieszył, lecz nie docenił jej przebiegłości. Za jego plecami wyhandlowała dla niego następną kandydatkę na żonę o imieniu Mea. Nawet ładna, ale potulne ciele i mało rozgarnięte. Jej rodzina przystała na dwie krowy zapłaty, wiec Ebo się zgodził. Dwie krowy mógł odżałować. No i co? No i nico. Przyjemności z nią nie zaznał wiele, bo inicjatywy przejawiała minus zero, no i jakiego syna można było od niej oczekiwać? Najpewniej przygłupa i tchórza. Czyli jak sam sobie nie załatwisz, to nie będziesz miał. Dwa księżyce temu spotkał przypadkiem córkę wodza z sąsiedniej wioski i odtąd nie mógł o niej zapomnieć. Dziewczyna była idealna. Piękna, inteligentna i odważna. Żona dla wojownika. Nadra też kiedyś była taka - pomyślał - no, ale latka lecą.. i ten syn.
Melany oczekiwała z lekkim przerażeniem na zapowiedzianego jej przez ojca kandydata na męża. Ojciec Melany nie postarał się o dokładny opis tego osobnika, bo od wczoraj był zajęty powtarzaniem wszystkim naokoło
- Dwadzieścia krów. Dostałem za Melany 20 krów. A mówiliście, że zwariowałem, gdy się zgodziłem na błagania tej białej turystki o krótkoterminowe małżeństwo. A teraz mam składany namiot, kuchenkę gazowa, a za córkę 20 krów. I kto miał racje?
Ebo postanowił wyjaśnić pięknej kandydatce na żonę całą sytuację bez owijania w bawełnę. Lepiej on niż Nadra.
- Nie będziesz żadną trzecią żoną. Będziesz żoną drugą, ale jeśli dasz mi syna, to masz szansę na awans.
Melany w pierwszej chwili chciała się rozpłakać, ale już w drugiej wydrapać mu oczy. Zero romantyzmu! Druga żona? Też coś! Niestety ojciec już wziął te cholerne krowy i szansy na unieważnienie transakcji nie było. Idea, że nie będzie pierwszą żoną wodza sąsiedniej wioski była przerażającą perspektywą.
Droga powrotna nieco się im przedłużyła, bo Melany po otrząśnięciu się z pierwszego szoku doszła do wniosku, że mąż mimo, że cholerny pragmatyk i w wieku średnim, to całkiem przystojny facet, a porównując go do innych ewentualnych kandydatów na męża - tu na wspomnienie o starym tłustym szamanie lekko ją wstrząsło z obrzydzenia - to chyba wygrała los na loterii. Losowi należało pomagać wiec pod pretekstem otartej pięty, co godzinę robiła przerwy w podroży i wprowadzała w czyn rady wiekowej babki. " Dbaj o niego, niech myśli, ze jest dla Ciebie pępkiem świata i spełnieniem marzeń, a w pięć minut będziesz żoną numer jeden".
Ebo też przewlekał podróż, bo mimo odwagi lekko truchlał na myśl o reakcji Nadry.
Pod ich nieobecność, Mea, która do tej pory cieszyła się pozycją żony numer dwa, i wbrew pozorom nie była wcale taka potulna jak by się wydawało, choć śmiertelnie bała się Nadry, z dużą satysfakcją pogratulowała Mchumbie zaręczyn z Mwalą.
- Ciesz się, ze w ogóle ktoś Cię zechciał. Mało, że wyglądasz jak chłopak, prawie zero biustu, to jeszcze maniery masz żadne, no i gotować nie umiesz!
Prawdę powiedziawszy Mea nie znosiła tej przyszywanej pasierbicy. Mogła usługiwać Nadrze i mężowi, ale wykonywanie za Mchumbę rozmaitych obowiązków, w tym prania, doprowadzało ją do szału.
Mchumbę, po tych słowach jakby piorun strzelił. Szydzono z jej nieszczęścia!
- Jak wyjdę za Mwalę to będę chociaż pierwszą żoną, za krów dziesięć. A Ty nie jesteś warta nawet tych dwóch, co ojciec na Ciebie odżałował, może jedną kozę, jeśli w ogóle! No a teraz jak on wróci z następną żoną, to czarno Cię widzę!
W ten sposób mleko się wylało, i sekret Ebo, z którego nieopatrznie zwierzył się córce, stał się informacją dnia w rodzinie.
Jak słusznie Ebo przewidywał, Nadrę szlag trafił na wiadomość o nowej żonie. Szlag ją trafił jeszcze większy, gdy po policzeniu krów okazało się ze 20 z nich wyparowało. Za nią córkę szamana, Ebo dał krów 15 swego czasu! A za jakąś wywłokę, kundla, mieszańca ofiarował 20! Już ona da popalić tej nowej jak się tu zjawi!
Ebo z Melany pojawili się w wiosce dopiero następnego dnia późnym popołudniem. Oboje w świetnych humorach, choć może trochę niewyspani. Każde z nich z osobna doszło do wniosku, że to małżeństwo jest jedną z lepszych rzeczy, jakie im się trafiło. Wyglądało na to, że Ebo jest nią zauroczony, i je jej z ręki.
Nadra widząc, co się święci, szybko odciągnęła Meę na bok
- No i przyprowadził tą swoją afrykańską księżniczkę -wycedziła złośliwie
- Co teraz będzie z nami, wzroku z niej nie spuszcza- żałośnie dodała Mea
- Pewnie dogadała się z szamanem i ten rzucił na niego urok, a po drodze poiła go jakimiś wywarami. Trzeba ją ustawić do pionu, i wskazać gdzie jest jej miejsce!
Melany była przekonana, że wysadzenie z siodła podstarzałej żony numer jeden będzie łatwizną. W tej sytuacji radosna odzywka Mei, podpuszczonej przez Nadre
- Kochany Ebo kupił nam służącą! - zadziałała jak kubeł zimnej wody.
Męża trzech żon zatkało totalnie, gdy Nadra rzuciła się na Melany jak tygrysica.
- A co myślałaś, ze tu się będzie kolo Ciebie skakać? Wystroi się taka jak kukła na tańce i myśli, że jest super ważna. Mnie od teraz będziesz słuchać i mnie służyć! Dwadzieścia lat poświęciłam dla tej rodziny i nie będziesz mi tu żadnej księżniczki udawać!
Ale trafiła kosa na kamień, i Melany odcięła się błyskawicznie
- Dwadzieścia lat? To może już pora na zasłużony odpoczynek babciu! W kąciku siedzieć, dziury w kocach łatać, a nie takiemu mężczyźnie jak Ebo łoże grzać. Usłużę Ci. Czemu nie. Kaszy nagotuję, bo pewnie z zębami już kłopot i gryźć nie możesz.
Kiedy jednak Mea odważnie wystąpiła, w obronie pozycji żony numer dwa, z tekstem
- nie będzie się mną tu pomiatać! - Ebo zionął ogniem! Miał w domu sektę feministek! Zgniłe obyczaje dotarły aż tutaj i zagrażały danej od bogów odwiecznej, i jedynie słusznej władzy mężczyzny! Jak tak dalej pójdzie to każą mu gotować i wodę nosić!
- Milczeć! Bo wszystkie Was oddam Waszym rodzinom! Za darmo! Niech będzie nawet moja strata! Nadra numer jeden, Mela numer dwa, Mea numer trzy. Kto tu jest do cholery Prezesem? Znaczy Wodzem.. Jak wrócę z polowania to ma tu być spokój!
Nosorożec był milą i spokojną alternatywą trzech żon na raz, choć przez chwile przemknęła mu przez głowę myśl, że, jeśli on nie trafi, a nosorożec trafi, to szanse na syna będzie miał raczej niewielkie. Zresztą na córkę też. Nawet, jeśli przeżyje.
Tymczasem przy ognisku zawiązywały się partie polityczne i opozycja. W końcu Mea nieśmiało wystąpiła z konstruktywnym pomysłem
- Przecież to jest bez sensu żebyśmy się ze sobą żarły. Może po prostu podzielimy go między siebie jakoś?
Jak? - spytała lodowato Nadra.
Będziemy ciągnąć losy. Jedna wygrywa, a reszta ma migrenę. Solidarnie. Bo inaczej tu się truć zaczniemy nawzajem i nieszczęście gotowe. - Tu Nadra i Melany jednocześnie się zaczerwieniły, bo każda z nich już prywatnie robiła po cichutku przegląd dostępnych trutek.
- I tak od dzisiaj te losowanie? - zapytała smętnie Melany.
- Możemy się dogadać zaproponowała o dziwo, Nadra - ty gotujesz i sprzątasz
- i robisz pranie - dorzuciła szybciutko Mea
- a my odstępujemy od losowania, stwierdziła pogodnie Nadra. Nie ma sprawy, możesz go sobie używać aż się Wam znudzi.
Reszta wieczoru przebiegła zgodnie. Nadra i Mea uzyskały to, co chciały. Ich pozycja nie została zagrożona, a że ta nowa będzie oficjalnie nosić miano żony numer dwa, to w praktyce nie miało znaczenia, jeśli to ona będzie odwalać całą czarną robotę. Melany nie była pewna czy wygrała, czy przegrała na tym interesie. A że nie miała jeszcze takiego doświadczenia politycznego jak jej rywalki, wiec na razie postanowiła uważać się za zwyciężczynię.
Po powrocie z polowania Ebo z zadowoleniem stwierdził, że w rodzinie panuje pokój i spokój. Nosorożca nie upolował, bo po namyśle oddalił się od niego ile sil w nogach tłumacząc sobie, że mięso nosorożca jest bardzo twarde i nie warte zachodu. Zresztą nie zamierzał nikomu opowiadać o tym zdarzeniu. Jeszcze ktoś by mógł pomyśleć, że stchórzył!
Zgodnie z paktem, jaki zawarły żony, noc wraz z męską premią i seksem należała do Melany.
- Nadra, może się pomodlimy żeby Melany szybko urodziła mu tego syna. Na moje im prędzej tym lepiej - zaproponowała Mea.
- Czyś ty już całkiem oszalała – odparła wkurzona Nadra.
- Oj, tak sobie pomyślałam, że jak ona mu go nie urodzi, to weźmie sobie czwarta żonę.
Nadra przez chwile się zastanawiała, ale w końcu postanowiła odprawić rytualny obrzęd. Lepszy syn, choć nie jej, niż kolejna żona.
- Mchumba, chodź tu córko, będziemy wznosić modły o męskiego potomka.
- Mama, ja bym wolała w innej intencji wznosić te modły.
- Nie marudź, padnij do stóp Engaisima, i proś o brata.
Modły do boga o dwóch twarzach - czerwonej, gdy wściekły, i czarnej, gdy łaskawy - zostały odprawione. Engaisim przyjął ich prośby i poczerniał.
Mchumba i Mea, już dawno spały, lecz Nadra nie mogła zasnąć. Podeszła do chaty męża, z której sączyło się słabe światło. Pewnie jeszcze baraszkują. Gdybym mu dała syna, to ja bym tam teraz była – pomyślała rozżalona. Jednak nie dam się wygryźć z pozycji pierwszej żony, ta Mea nie jest taka głupia na jaką wygląda, dobrze to wymyśliła. Przecież jak Melany zajdzie w ciążę, to zgodnie ze zwyczajem, mąż nie może jej dotykać przez dwa lata, aż odchowa dziecko, więc będę ją miała z głowy, a z Meą dam sobie radę. Nadra uśmiechnęła się pod nosem i postanowiła do listy prania dorzucić dwa stare koce.
I w tym momencie zakończymy, tą krótką historyjkę o wielkim wodzu Masajów, który choć ma władzę, to nie ma pewności, czy ostatnia „inwestycja” będzie trafiona, bo może się okazać, że 20 krów dał za kolejną córkę. Bogowie czasem bywają złośliwi.
Dziękuję za przeczytanie, i pozdrawiam serdecznie
http://ktosiksims.tumblr.com
W blasku ogniska wszyscy wyglądają fantastycznie. Bardzo mi się spodobało to zdjęcie;
Nadra wdaje się mocno niezadowolona z przybycia młodej, pięknej i uroczej Melany, a że wygląda na wyjątkową sekutnicę pewnie da jej nieźle popalić.
Gabi, piękna, porywająca i z wyjątkowym klimatem jest ta Twoja masajska historia. Czekam niecierpliwie na kontynuację opowiadania, pozdrawiam bardzo gorąco.
Rozbawiło mnie to,że bohaterowi zawiązała się jednak i w takich warunkach "sekta feministek" (ich rozmowy o losowej migrenie są boskie) i zrezygnowany chłopak uciekł polować na nosorożce
Bardzo ciekawy pomysł, ciekawe która "inwestycja" najbardziej wypali i która okaże się zwycięska. A może wódz ma jeszcze trochę drobnych (krów) na zbyciu by kupić sobie kolejną pierwszą żonę ? Ewentualnie konkurentki wybiją się trutkami a to by już nie była za wesoła historyja
Biedny facet, chciał tyle żon a teraz woli polować na nosorożce niż uciszać kłótnie hehe he.
Zdjęcia ,stroje i makijaże przepiękne, plenery idealnie dobrane. No i ta pomysłowość z nosorożcem, totemem.
Bardzo podoba mi się
uśmiałam sie czytając z zainteresowaniem i jestem jako czytelnik kontenta, zresztą jako ogladacz ilustracji również! ♥♥♥
świetne teksty, swietne fotki, podziwiam i chyle czoła, udana współpraca!
gratuluje również doboru bohaterów
dziękuję bardzo dziewczyny!
cayrees.tumblr.com
Origin ID Cayrees
Zreszta jej zdjecia szalenie mi ulatwily te niewielki wklad mojej pracy, bo sa rewelacyjne same w sobie, Uwieczniajace miny z dbaloscia reportera i dodatkowo, kazde z swietnie zakomponowane i wypieszczone przez autorke w na maksa.
Nie nalezy tez zapominac o autorach aktorow, Alince Oliwce - jej dziecie to sam wodz Ebo,
Crazym Macie tworcy buntujacej sie coreczki ,
Wioli - Wiolince autorce pieknej Melany,
no i samej Gabi ktorej dziecieciem jest sliczna Mea.
Obawiam sie jednak, ze nie powstanie dalsza historia plemienia Masajow, biorac pod uwage, ze po tym wszystkim i autorka i ja mialysmy po dziurki w nosie tych trzech zon
Jak na samym początku napisałam, bohaterami są simowie twórców z naszego forum. Pomysł tej egzotycznej historyjki zaświtał mi w głowie, gdy Alinka stworzyła swój afrykański dom wraz z rodzinką masajów (Ebo i Nadra), a jak zobaczyłam, że Matt postarał się im o córkę Mchumbę, a Wiola wysłała w świat, czyli do galerii, swoją afrykańska księżniczkę Melany, to już byłam pewna, że coś musi z tego powstać.
Przykro mi Kochani, ale dalszego ciągu nie będzie, u mnie historyjki są krótkie.
Niemniej jestem wdzięczna za okazane zainteresowanie, i pozostawienie śladu.
PS. Ewciu nie poduszczaj, przecież mnie znasz.
http://ktosiksims.tumblr.com
Nie, nie i jeszcze raz się nie zgadzam!
Piękne są postaci wszystkich żon. Seksowny Ebo jednak spodobał mi się najbardziej. Tak jak Dels zauważył - idealnie dobrana scenografia, kostiumolog też się nieźle napracował. Dialogi doskonałe, i w "klimacie". Pięknie powiązana tradycja ze współczesnością (tekst o feministkach szalenie mnie rozbawił). Jedynie zauważyłam drobną pomyłkę(?) w imieniu córki - na początku jest Mchumbą, a później Machumbą. Pomyślałam też, że Mchumba to skrót od Machumby
Opowiadanie jest tak inne, tak różne jakościowo od tych wszystkich (no, poza jednym), że sądzę, iż żal by było porzucić tak doskonale zaczęte dzieło.
Mam nadzieję, że mój protest poprze więcej forumowiczów
Dziękuję Alicjo za miły komentarz, ale nie czuję się na siłach pociągnąć dalej tej historyjki. Pisarstwo, to nie jest to, co Ktosik lubi najbardziej.
http://ktosiksims.tumblr.com
Magiczne to jest Moja Droga Cudowne ilustracje i kapitalna fabuła
są czegoś naprawdę warci
Moja Galeria
arlenap89.tumblr.com
ID: M3lcik
Kochanie daj przynajmniej znać czy wódz plenienia doczekał się upragnionego syna, bo uschnę z ciekawości ... a tego byś chyba nie chciała
Prezentace super a děkuji za vyprávění
Tento skvělý příběh by si zasloužil pokračování a těším se na narození syna
Přeji Ti Gabi hezký víkend
and
patatajaj na tęczowej owcy