Sama na wyspie... - Rozdział X - "Szaleństwo Sarany"
Witajcie, to moja pierwsza historia
. Mam nadzieję, że choć trochę przypadnie Wam do gustu
.
Witam Was, tutaj Jelena Zdrastwiecka. Opowiem Wam o tym, jak to się wszystko zaczęło... Pewnego słonecznego dnia usłyszałam ciekawą wiadomość od swojego starszego brata - Jurija. Kupił nam bilety na rejs. Pomyślałam, czemu by nie pójść? Przecież jest piękna pogoda. Już po godzinie wszystkie chmury były czarne, wiatr był tak mocny, a zaraz potem runął deszcz z gradem...
Tyle zapamiętałam, potem chyba już zemdlałam, ale nadal nie mogę sobie przypomnieć, co się później stało. Obudziłam się na wyspie, zaraz koło mnie była woda, także miałam szczęście...

Próbowałam wstać, ale coś mnie bolało. Kucnęłam w wodzie i odwróciłam się. Ujrzałam wodę, pełno wody. Prawie spanikowałam, ale czytałam kiedyś polską bajkę Adama Mickiewicza, że panikowanie tylko pogorszyłoby całą sytuację.


Wreszcie wstałam, ale gdy tylko ruszyłam, to złapał mnie kaszel.

Zauważyłam ciekawą górkę, ogólnie było tu bardzo ładnie. Bałam się przepłynąć, dawno nie pływałam, ale jakoś dałam radę.




Doszłam do tej górki i znalazłam drogę. Uważałam, bo czasami było tak stromo...



Dotarłam na górną część środkowej wysepki. Z daleka ujrzałam coś, co wyglądało na zwierzę...

Podeszłam do tego "cośka". To był namiot! Skąd się on tam wziął? Nie wiem... Albo mam lepsze pytanie, dlaczego moje ubrania są takie czyste, zadbane? Dziwne...

Szybko rozłożyłam namiot i się w nim położyłam. Chciałam tam zostać, ale chyba o kimś zapomniałam... Jurij!


Czekałam, aż się skończy ta ulewa... "Nareszcie" powiedziałam i wyruszyłam na poszukiwanie mojego brata. Oczywiście musiała być mgła...

Słyszałam ptaki, pełno tu było kałuż.

Oczywiście rzeczka - przepłynęłam ją bez problemów.

Doszłam do jakiegoś dziwnego posągu. On... mówił! Pytał się mnie po co tu jestem, odpowiedziałam mu, a on wskazał mi drogę. Grzecznie podziękowałam i wyruszyłam, ale... gdzie? Dlatego ten posążek wysłał światło, dzięki któremu mogłabym tam dojść. Cieszyłam się, ponieważ wreszcie znalazłabym swojego brata.


Zdenerwowałam się, to były zwykłe reflektory! No, ale chociaż mi pomógł...

Nigdzie nie było mojego brata, modliłam się, żeby tylko nie był w wodzie... Wykrakałam, on tam był! Myślałam, że się rozpłaczę na śmierć. Mój brat, mój brat, mój biedny brat...

Podpłynęłam do niego i wyciągnęłam go z wody.

Pochowałam go...

Zrobiłam sobie ognisko i usiadłam... Z oddali widziałam konia, ale mnie nie zainteresował. Nie chciałam wracać do namiotu, więc tam się położyłam.

To był mój pierwszy dzień na tej wyspie mój drogi pamiętniczku...
#transgender
0
Return to top
Komentarz
Początek bardzo podobny do motywu przewodniego z gry:"The Sims - Bezludna Wyspa" ale to dodaje jej ciekawości,jednak śmierć brata troszkę mnie zasmuciła.
Czekam na kolejne odcinki i masz pierwszego czytelnika
twitter.com/Pawe60835471
Jelena jest ładną simką i żal mi jej trochę, wylądować w takim mokrym i brzydkim miejscu,a na dodatek Jurij umarł ;<
To musiał być jej najgorszy dzień w życiu...
Czekam na C.D
Rozdział II - "Jednak nie jestem sama..."
Jeszcze się nie położyłam spać, ponieważ byłam tak głodna, że nie mogłam tego wytrzymać. Próbowałam łowić ryby, ale mi to nie wychodziło.
Zwróciłam uwagę na dwa konie, stojące nieopodal mnie.
Zaczęłam się do nich przybliżać. Biały koń się mnie przestraszył i uciekł, ale brązowy podchodził do mnie...
Gdy zdobyłam jego zaufanie (dość szybko mi to poszło) wsiadłam na niego i pojechałam. Zauważyłam wyspę, na której rosły owoce i warzywa.
Zostawiłam konia i podpłynęłam do tej wyspy.
Słońce zaczęło wschodzić, a ja zbierałam owoce.
Potem podeszłam do jabłoni.
Od razu zjadłam jedno jabłuszko, było przepyszne.
Z oddali ujrzałam mojego konia pijącego wodę.
Potem znowu zaczęłam łowić ryby. W trakcie przypomniałam sobie, jak razem z bratem to robiliśmy... Rozpłakałam się. Miałam jakieś przebłyski, jakbym odzyskiwała pamięć. Chyba zauważyłam, że od tej wyspy dalej jest piękna pogoda.
Gdy byłam w swojej (Nazwijmy to osadą, oczywiście w cudzysłowie) osadzie, to nakarmiłam swojego konia. Z daleka zauważyłam dziwny krzyż zrobiony z pryszniców w pu.sz.ce. O co tutaj chodzi?! Chciałam krzyknąć, ale po co... i tak nikt mnie nie usłyszy.
Stworzyłam łóżko, zawsze będzie wygodniejsze od namiotu, w którym mieszkam w czasie burz.
Poczułam, że muszę się wykąpać. Bałam się iść do rzeczki... Oczywiście zapomniałam o prysznicach w pu.sz.ce, ale w końcu jednej użyłam.
Mój konik ode mnie otrzymał siano i wodę.
Przy okazji zrobiłam większe ognisko
Byłam bardzo zmęczona...
Obudziłam się w nocy. Zjadłam limonkę i zebrałam opał na ognisko.
Zaczęłam grać na moich skrzypcach, które o dziwo przetrwały.
Znowu poszłam łowić ryby. Zdziwiłam się, że tam jeszcze było słońce! U siebie już miałam noc, a tutaj zachód słońca! Jak ja się zdenerwowałam! Ktoś chyba tutaj ze mnie kpi... W trakcie łowienia złapałam syrenę. Na początku myślałam, że oszalałam. Przecież syreny nie istnieją!
Wrzeszczała, żebym ją puściła. Zrobiłam to, a zaczęła uciekać. Zaczął się mini pościg.
Syrena stanęła w miejscu, chyba szykowała się do przyjścia na brzeg.
TRANSFORMACJA...
Syrena zmieniła swój piękny, rybi ogon, na ludzkie nogi. Niestety, łuski tam pozostały.
Udało mi się do niej dotrzeć i zagadać. Rozmawiałyśmy o wielu sprawach, oczywiście zaczęłyśmy od podawania imion i nazwisk. Ma ciekawe imię i nazwisko - Sarana Argon. Jak ten gaz szlachetny, heh.
Bardzo się zasmuciłam, kiedy dowiedziałam się, że Sarana musiała mnie opuścić. Miałam kogoś, z kim mogłam porozmawiać, pożartować. Nie czułam się samotna...
Wróciłam do swojej "osady" i rozpaliłam ognisko.
Gdy się już rozgrzałam, to zgasiłam ogień.
To był mój II dzień na tej wyspie pamiętniczku...
_________
Do osady Jeleny weszła Sarana...
Syrena zachowywała się dziwnie. Położyła się gdzieś na piasku.
Potem zaczęła spadać, jakby pod piaskiem coś było!
Zniknęła... Co tam jest?...
___________________________
Bardzo dziękuję użytkownikowi Chmik112, za link do tego świata
a przy jakiejś kryjówce np płytkiej jaskini, zaroślach,
lub niewidocznym miejscu. Historia fajna, wszystko dzieje
się na bieżąco i to jest najlepsze.
Pozdrawiam:)
http://ktosiksims.tumblr.com
Chojrak - Dziękuję
Szymonlimon - Dziękuję
Ktosik - Dziękuję
_____________________
Rozdział III - "Czy to już koniec?"
Na początek piękne, gwiaździste niebo:
Wstałam cała mokra. Po prostu musiałam zmienić ubranie i fryzurę. Chodzę w tym już od dwóch dni!
Zaczęłam ścielić łóżko i właśnie wtedy przypomniałam sobie o ubraniach roślinnych. Trochę dziwne jest nosić kwiaty, jeszcze jakieś robale Ci wejdą do pewnych miejsc...
Podeszłam do lepszych roślinek i powoli "szyłam" z nich ubrania, a nawet buty...
Nie wyszło tak źle, a nawet było mi w tym wygodnie.
Głupi mały grad!
Mój koń dziwnie się zachowywał, ciągle biegał w kółko. Stał w tym jednym miejscu...
Poszłam go uspokoić, wtedy usłyszałam jakiś odgłos z podziemi...
Coś mnie zmuszało, żebym się położyła, powoli usypiałam...
Nagle poczułam jak coś mnie wchłania. Szybko stamtąd wyszłam...
Spanikowałam i pobiegłam... Z daleka ujrzałam światło, czy ten posąg znowu coś mi chce pokazać?
Zauważyłam 4 reflektory i jakąś kobietę. Trochę się ucieszyłam, ponieważ miałabym kolejną przyjaciółkę.
- Widzę tę młodą Rosjankę k........., czy coś mam z nią zrobić? - pytała kobieta w ciemnopomarańczowej sukni.
- Na razie ją zostaw - odpowiedział jej "męski głos".
- Ej!!! Odczep się od grobu mojego brata pomarańczo!
- Czy ty uważ***, że pozwolę Ci cokolwiek zrobić z grobem Jurija?!
- Proszę się uspokoić, ja nie będę bezcześciła zwłok Pani brata. - Brązowowłosa próbowała uspokoić sytuację.
- Kłamiesz!!! Chcesz się bić?! Wredna [cenzura] z Ciebie!
- Po co te nerwy? Przecież mówiłam, że ja nic nie chcę od zwłok pani brata...
- Siedź cicho! Dam Ci nauczkę!
- A może to ja Tobie dałam nauczkę, heh?
- Ała...
- To jeszcze nie koniec!
- Ależ to jest koniec, Twój koniec...
Kobieta przy pomocy swojej mocy telekinezy (jedna z tych, które posiada) pokonała Rosjankę.
Jelena leżała na piasku, ale czy była martwa?...
- Wreszcie mogę dokończyć swoją robotę - cieszyła się brązowowłosa
Kim jest ta brunetka w pomarańczowym wdzianku?
Dawaj kolejny odcinek bo jestem bardzo ciekaw.
twitter.com/Pawe60835471
Rozdział IV - "Ucieczka"
Jelena została przeniesiona do niebieskiego pokoju.
Po drugiej stronie szyby siedziała Sarana ze szkicownikiem. Co ona rysowała?.
Do Syreny podeszła Brązowowłosa.
- Co tam ciekawego porabiasz Sarano? - Dopytywała się Alice.
- A pi.szę swoje notatki. Na razie Rosjanka ma tę samą pozycję, co przez ostatnie dwie godziny, czyli raczej nie żyje.
- A kuku! Zdziwione? - Śmiała się Jelena
- Jak ty?! Alice, ona żyje!
- No widzę!
- To wszystko Twoja wina!
- Moja wina?!
- No tak, bo ona żyje...
- Ale i tak stąd nie wyjdzie.
- Skąd możesz mieć 100% pewność?
- Zaczynasz mnie denerwować.
- No wiem, super.
- Nie denerwuj mnie!
- Już to zrobiłam.
- Mam dość! Zaraz pożałujesz.
Syrena została popchnięta na szybę tak mocno, że aż została zbita. To raczej wina siły Alice.
Korzystając z okazji Rudowłosa weszła do windy.
- Co teraz mam zrobić?! Dobra, uciekam stąd! - krzyczała przerażona Jelena
Rosjanka dobiegła do końca wysepki i na swojej "Owocowej Wyspie" znalazła odrzutowiec!
- Aaa! O, to działa! Jest! Zaraz uwolnię się z tej wyspy. Witaj domku!
- Nigdzie nie uciekniesz! Zostaniesz z nami! Nie! Wracaj!!! Moja moc taka słaba? Niech sobie leci, ale i tak usunęłam trochę paliwa, więc nie ma szans, żeby udało się jej uciec.
Całe szczęście, że paliwo skończyło się wtedy, kiedy Jelena już wylądowała.
Mam nadzieję że ta historia ma ciąg dalszy?
twitter.com/Pawe60835471
Pozdrawiam
Jelena dotarła do pięknej wyspy. Na początek zwróciła uwagę na mocne i kolorowe roślinki. Od razu do nich podeszła i zrobiła nowe ubranie, łuk oraz strzały.
J - Ale wygodnie mi w tym nowym ubraniu. Poza tym z łukiem czuję się bezpieczniejsza.
Rosjanka weszła na jakiś pagórek i zauważyła ognisko, wraz z jakąś niską wieżą widokową. Ktoś tutaj musiał być, ale nie interesowało ją to. Weszła po drabinie na szczyt wieży i zaczęła patrzeć przez teleskop.
Jelena znalazła nową wyspę! Z daleka przypominała jej swój dom, więc zeszła z wieży i pobiegła do odrzutowca. Przypomniało jej się, że ma zapasowe paliwo.
Myliła się. To była kompletnie inna wyspa!
Po krótkim spacerze odnalazła domy. Od razu weszła do jednego z nich. Pusto, nikogo nie ma.
Zawiedziona Jelena znowu poszła na spacer. Nagle, cała ziemia się zatrzęsła tak mocno, że aż Rosjanka upadła!
Największe wibracje poczuła z okolic tamtego jeziora. Z daleka ujrzała coś dziwnego...
J - Co to ma być? Dotykam tę "maszynę" i nic się nie dzieje. Zaraz, zaraz, co to za niebieskie iskry?
J - O Jezu! To przecież portal do przyszłości! Może w ten sposób się uwolnię. Szkoda, że tylko do przyszłości...
Rudowłosa weszła do portalu.
Znalazła się w dziwnym świecie. Nie tak sobie wyobrażała przyszłość, a może to wcale nie była ona?
Też za niedługo będę robił historię
______________
Rozdział VI "Czy jestem już wolna?"
J - Huh? Gdzie ja jestem? Nie wygląda mi to na przyszłość, a raczej na przeszłość. O co chodzi? Kto mi to wszystko robi?!
Zdenerwowana Jelena podeszła bliżej w głąb Doliny.
Szła dalej, aż zwróciła uwagę na pewien ciekawy budynek. Z daleka chyba widziała komputery, więc szybko weszła do tego budynku.
J - KOMPUTERY?! Od kiedy w tych czasach były komputery?! Co to ma być?!
Z ciekawości włączyła jeden z nich. szu.ka.ła informacji o miejscu, w którym była. Niestety, nic nie znalazła.
Zawiedziona Rosjanka miała już op.usz.cza.ć bibliotekę, gdy nagle zauważyła coś w oknie.
Niestety, nic tam nie było. Wracając ujrzała książkę o ciekawym tytule "Czarownica Czasu w Smoczej Dolinie".
Od razu zaczęła ją czytać. Wyczytała, że w Smoczej Dolinie (Tak nazywało się miejsce, w którym była) mieszka Czarownica Czasu. Mieszka ona pod ziemią i ma portal. Ucieszona Jelena zameldowała się w jakimś "hotelu" i spędziła tam noc...
*****************************
CC - Co mówisz kochana roślinko? Rosjanka nad moim domem? Pragnie ode mnie pomocy? Po.szu.ku.je mnie? Hmmm, no to niech wejdzie...
J - Yyy, co? Gdzie ja jestem?
CC - Witaj, tutaj ja, Czarownica Czasu. Powiedz mi, czego pragniesz, a ja to spełnię.
J - Zgubiłam się. Byłam w teraźniejszości, tzn. w przyszłości, weszłam do portalu, ponieważ chciałam przeteleportować się do dalszej przyszłości, a tu klops. Jestem tutaj.
CC - Hmmm, może usiądziemy i bardziej omówimy Twój problem?
J - Czemu nie, ale gdzie?
CC - Aaa, już czaruję stół i dwa krzesła.
CC - To powiedz mi, co mam zrobić.
J - Przede wszystkim przełączyć portal na przyszłość, ale tak daleką. Najlepiej na 9 lipca 2014 roku.
CC - I to wszystko? No dobrze, spróbuję.
CC - Mam! Już zmieniam datę.
J - Jest! Ale się cieszę! Oby wszystko dobrze poszło.
CC - Kurczę, ale Królowa Beatrycze mogłaby to wyczuć i jeszcze mnie za to zamknąć.
J - Na pewno dasz radę uciec.
CC - Walczyłabym o swoje, ponieważ nie chciałabym się przeprowadzać.
CC - Otwieram drzwi do portalu i portal.
CC - To wskakuj!
J - Dziękuję za pomoc! Na pewno o Pani zapamiętaaaaaaa...
B - Mam tę Czarownicę Czasu. Zaraz ją złapiemy hahahha