OOC: nareszcie, przepraszam ale to ja wcześniej pisałam o tym, żeby się dołączyć, ale później nie mogłam w ogóle nic pisać na forum i nie wiem czemu byłam jako jakiś anonimowy gość oO lol więc postaram się niedługo napisać kartę swojej postaci i może opowieść troszkę ruszy do przodu
Edit: Wklejam kartę mojej postaci i mam nadzieję, że ktoś mi jakoś pomoże wprowadzić mnie do gry
- Nazwa postaci: Hane
- Płeć postaci: kobieta
- Rasa postaci: człowiek
- Klasa postaci: Łotrzyk
- Wiek postaci: 18
- Pochodzenie postaci: Pochodzenie postaci jest nawet nieznane jej samej.
- Charakter postaci: chaotyczny dobry
- Wygląd zewnętrzny: Wzrost ok. 160 cm, śniada karnacja, czarne włosy długie, twarz dość dziecinna, ale śliczna, duże brązowe oczy z długimi rzęsami. Ciało jak najbardziej kobiece. Ubrana w czarny skórzany gorset, czarne body z długimi rękawami, czarne skórzane rękawice, czarne mega obcisłe spodnie, czarną pelerynę z kapturem i wysokie czarne skórzane buty na wysokim obcasie, sięgające za kolano. Zawsze nosi przy sobie procę i sztylet.
- Historia: Jedyne co Hane pamięta o sobie, to to, że od 2 lat krząta się po ulicach i żyje z kradzieży. Wchodzi wszędzie gdzie chce, gdyż umiejętność otwierania zamków i krycia w cieniu opanowała do perfekcji. Przez to nie raz znajdywała się w różnych, niekoniecznie właściwych miejscach. Nie raz sama utrudnia sobie życie swoją niezdarnością, gdy podczas próby okradania bogatego szlachcica potyka się o własne nogi.
Margo ocknęła się i szybko rozejrzała po pomieszczeniu.
- O jacie, co tu się stało?- mruknęła i szybko wstała z podłogi.
Potem rzuciła okiem na Jastrę i podeszła do okna. Przez chwilę mocowała się z zardzewiałym mechanizmem po czym zrezygnowana odwróciła się spowrotem w kierunku pokoju. Chwyciła najbliższe krzesło i nim "otworzyła" okno.
- Idziesz? Tylko uważaj, to drugie piętro.
Chwilę później zgrabnie wyszukiwała drogę na dół między rynnami i dachami domów. Starała się przy tym jak najbardziej oddalić od centrum walki i nie zostać trafioną przez jedną z tysięcy latających w powietrzu strzał.
OOC: Jeżeli dobrze liczę to gra 8 osób, ale nie widać tego.
Galonger - Rothar
DracoR - Eliash
izabelawojcik - Jastra
Bartus8895 - Adbrag
Tiko - Morgond
kygys - Margo
Moth - ??
RedEyed - Hane
OOC: No właśnie też zauważyłam, że od jakiegoś czasu akcja stanęła w miejscu, no ale nic... Jeśli nic się nie rozkręci to po prostu szkoda, ale mam nadzieję, że jednak ten wątek nie umrze
OOC: Też mam nadzieję, że wątek nie umrze. Szkoda tego wszystkiego. Postaram się uratować.
*Jastra i Margo ocknęły się w palącym się pomieszczeniu. Meble był zniszczone a jeden regał wywrócił się na drzwi. Z zewnątrz dobiegały krzyki i szczęk żelaza.
Adbrag był już w pobliżu miasta. Najwidoczniej trafił na lukę w siłach konwentu. Las przechodził w tym miejscu w łąkę i pola uprawne przed Sunville.
Eliash i Rothar jechali w klatkach z wieloma innymi więźniami w konwoju prowadzonym przez orków przez las. W ich klatce znajdowało się kilku podróżnych oraz pewna kobieta.
OOC: RedEyed, twoje wejście
Morgond siedział w zaciszu swojej ukrytej, małej twierdzy zaszytej gdzieś w lesie.
A tymczasem w Sunville rozgrywało się istne piekło. Orkowie ***ływali do brzegu robiąc użytek z pokładowych katapult i dział. Niektóre okręty już ***łynęły i na ląd wbiegły hordy orków siejąc zniszczenie w środku miasta. Magowie konwentu szturmowali mury za pomocą przeróżnych istot nie narażając się na zbyt wielkie wyczerpanie*
*Walka była zacięta. Z jednej strony od okrętów nadciągały kolejne hordy orków, a z drugiej gnolle. Za gnollami jednak było widać orków, którzy walczyli z tymi nadciągającymi z morza. Olbrzymi głaz z katapulty uderzył w wieżę kościoła uciszając dzwon. Było coraz cieplej. Całe miasto stało w płomieniach. Przez północną bramę wyjeżdżały klatki z więźniami eskortowane przez gnolle, koboldy i orków. W stronę Adbraga zaczęły lecieć strzały*
* Postaci dziewczyny nie było dokładnie widać, była ubrana na czarno, na głowie miała założony kaptur, a na twarzy miała chustę i jedyne co można było dostrzec to duże świecące oczy. Dziewczyna rozglądała się nerwowo po okolicy a później przyglądała się więźniom z jej klatki. Jej dłoń krążyła powoli wśród najbliższych "pasażerów", ******ąc miejsca zaczepienia. Trafiła na jakąś sakiewkę i powoli zaczęła badać jej wnętrze. *
Przysłuchując się rozmów Hane cichutko podeszła bliżej krat i przyglądała się zamkowi. Przeklnęła pod nosem.
- Cholera, nic z tym nie zrobię - powiedziała cicho i podrapała się po głowie.
Spojrzała skrycie na Rothara i na miejsce, w którym jeszcze niedawno znajdowała się jego sakiewka. Ścisnęła zdobycz mocniej. Usiadła pod ścianą.
- Oj nie, ja nie mam zamiaru być niczyją niewolnicą - powiedziała niezadowolona ściągając kaptur z głowy i zsuwając chustę z twarzy.
*Niedaleko krasnoluda w ziemię uderzył głaz. Adbrag przewrócił się **********ąc topór z rąk. Po chwili stanęły przed nim 2 gnolle.
Hane natrafiła na dość ciężką sakiewkę. Klatka opuściła już pola uprawne i stanęła na pograniczu lasu. Pilnujące istoty ruszyły w stronę miasta. Po chwili ciszy z lasu wyszli orkowie i klatki ruszyły dalej*
W tym samym czasie Jastra ocknęła się w płonącym pokoju, z którego porwano jej przyjaciół. Tuż obok niej leżała nieprzytomna dziewczyna. Ogień nie był bardzo duży ale dym wgryzał się w gardło. Z oddali było słychać odgłosy walki.
Zebrawszy pospiesznie swoje i dziewczyny manatki zaczęła *****ć drogi ucieczki. Na szczęście ogień nie wydostał się na korytarz. Jastra wzięła dziewczynę pod pachy i wyniosła ją na zewnątrz.
Mój profil na TSR: izobell
Mój Tag w Galerii #izobell
*Eliash ocknął się. Po chwili usiadł i złapał się za głowę z której ciekła krew. Zaklnął po cichu i spojrzał na leżącego obok Rothara. Odetchnął z ulgą kiedy zobaczył, że towarzysz oddycha.*
*Po chwili koło gnolli pokazał się wysoki czarodziej odziany w ciemnoczerwoną szatę poprzecinaną pasami ze złota i wyszywaną klejnotami w niektórych miejscach. Nosił on niektóre partie zbroi jak naramiennik, kolczugę wystającą spod szaty oraz nagolenniki również ukryte pod długą szatą. Do pasa była przypięta pochwa z długim mieczem*
-Krasnolud na wyspie? Jeszcze nie eksperymentowaliśmy na tej ras...
*Urwał mu krzyk innego czarodzieja*
-Davarick, mamy już dość niewolników! Wracajmy!
*Mężczyzna odszedł i podniósł do góry dłoń wydając gnollom rozkaz zabicia Adbraga. Oba gnolle powoli uniosły topory*
*Podczas gdy Adbrag podskakiwał i uderzał pięściami gnolle Jastra wyprowadziła Margo z walącego się budynku. Orkowie wycofywali się na statki paląc wszystko na swojej drodze. Armia magów też wydawała się cofać, jednak niektóre oddziały ciągle porywały ludzi i elfy z miasta.
Tymczasem klatka z Rotharem, Eliashem i Hane dojechała już do celu. Powitanie było gorące... kilku czarodziejów posłało pociski ogłuszające w stronę więźniów.
Rothar obudził się w ciasnej celi. Były w niej dwie kobiety i jeden podróżny. Jedną z nich była Hane. Cela była mała i otoczona kamiennymi ścianami z trzech stron wzmocnionymi magicznie. Na szczęście z jednej strony były kraty. Ujrzał Eliasha w celi na przeciwko w towarzystwie starego żebraka z Sunville i innych dwóch kobiet. W celi po lewej od niego było kilku brudnych niewolników w łańcuchach jedzących z ziemi, a w celi po prawej widać było tylko kobietę, która stała przy kratach opierając się o poziome kawałki stali*
OOC: Moth, Twoje wejście
Komentarz
Edit: Wklejam kartę mojej postaci i mam nadzieję, że ktoś mi jakoś pomoże wprowadzić mnie do gry
- Nazwa postaci: Hane
- Płeć postaci: kobieta
- Rasa postaci: człowiek
- Klasa postaci: Łotrzyk
- Wiek postaci: 18
- Pochodzenie postaci: Pochodzenie postaci jest nawet nieznane jej samej.
- Charakter postaci: chaotyczny dobry
- Wygląd zewnętrzny: Wzrost ok. 160 cm, śniada karnacja, czarne włosy długie, twarz dość dziecinna, ale śliczna, duże brązowe oczy z długimi rzęsami. Ciało jak najbardziej kobiece. Ubrana w czarny skórzany gorset, czarne body z długimi rękawami, czarne skórzane rękawice, czarne mega obcisłe spodnie, czarną pelerynę z kapturem i wysokie czarne skórzane buty na wysokim obcasie, sięgające za kolano. Zawsze nosi przy sobie procę i sztylet.
- Historia: Jedyne co Hane pamięta o sobie, to to, że od 2 lat krząta się po ulicach i żyje z kradzieży. Wchodzi wszędzie gdzie chce, gdyż umiejętność otwierania zamków i krycia w cieniu opanowała do perfekcji. Przez to nie raz znajdywała się w różnych, niekoniecznie właściwych miejscach. Nie raz sama utrudnia sobie życie swoją niezdarnością, gdy podczas próby okradania bogatego szlachcica potyka się o własne nogi.
- O jacie, co tu się stało?- mruknęła i szybko wstała z podłogi.
Potem rzuciła okiem na Jastrę i podeszła do okna. Przez chwilę mocowała się z zardzewiałym mechanizmem po czym zrezygnowana odwróciła się spowrotem w kierunku pokoju. Chwyciła najbliższe krzesło i nim "otworzyła" okno.
- Idziesz? Tylko uważaj, to drugie piętro.
Chwilę później zgrabnie wyszukiwała drogę na dół między rynnami i dachami domów. Starała się przy tym jak najbardziej oddalić od centrum walki i nie zostać trafioną przez jedną z tysięcy latających w powietrzu strzał.
Galonger - Rothar
DracoR - Eliash
izabelawojcik - Jastra
Bartus8895 - Adbrag
Tiko - Morgond
kygys - Margo
Moth - ??
RedEyed - Hane
*Jastra i Margo ocknęły się w palącym się pomieszczeniu. Meble był zniszczone a jeden regał wywrócił się na drzwi. Z zewnątrz dobiegały krzyki i szczęk żelaza.
Adbrag był już w pobliżu miasta. Najwidoczniej trafił na lukę w siłach konwentu. Las przechodził w tym miejscu w łąkę i pola uprawne przed Sunville.
Eliash i Rothar jechali w klatkach z wieloma innymi więźniami w konwoju prowadzonym przez orków przez las. W ich klatce znajdowało się kilku podróżnych oraz pewna kobieta.
OOC: RedEyed, twoje wejście
Morgond siedział w zaciszu swojej ukrytej, małej twierdzy zaszytej gdzieś w lesie.
A tymczasem w Sunville rozgrywało się istne piekło. Orkowie ***ływali do brzegu robiąc użytek z pokładowych katapult i dział. Niektóre okręty już ***łynęły i na ląd wbiegły hordy orków siejąc zniszczenie w środku miasta. Magowie konwentu szturmowali mury za pomocą przeróżnych istot nie narażając się na zbyt wielkie wyczerpanie*
- Cholera, nic z tym nie zrobię - powiedziała cicho i podrapała się po głowie.
Spojrzała skrycie na Rothara i na miejsce, w którym jeszcze niedawno znajdowała się jego sakiewka. Ścisnęła zdobycz mocniej. Usiadła pod ścianą.
- Oj nie, ja nie mam zamiaru być niczyją niewolnicą - powiedziała niezadowolona ściągając kaptur z głowy i zsuwając chustę z twarzy.
Hane natrafiła na dość ciężką sakiewkę. Klatka opuściła już pola uprawne i stanęła na pograniczu lasu. Pilnujące istoty ruszyły w stronę miasta. Po chwili ciszy z lasu wyszli orkowie i klatki ruszyły dalej*
Zebrawszy pospiesznie swoje i dziewczyny manatki zaczęła *****ć drogi ucieczki. Na szczęście ogień nie wydostał się na korytarz. Jastra wzięła dziewczynę pod pachy i wyniosła ją na zewnątrz.
Mój Tag w Galerii #izobell
-Krasnolud na wyspie? Jeszcze nie eksperymentowaliśmy na tej ras...
*Urwał mu krzyk innego czarodzieja*
-Davarick, mamy już dość niewolników! Wracajmy!
*Mężczyzna odszedł i podniósł do góry dłoń wydając gnollom rozkaz zabicia Adbraga. Oba gnolle powoli uniosły topory*
Tymczasem klatka z Rotharem, Eliashem i Hane dojechała już do celu. Powitanie było gorące... kilku czarodziejów posłało pociski ogłuszające w stronę więźniów.
Rothar obudził się w ciasnej celi. Były w niej dwie kobiety i jeden podróżny. Jedną z nich była Hane. Cela była mała i otoczona kamiennymi ścianami z trzech stron wzmocnionymi magicznie. Na szczęście z jednej strony były kraty. Ujrzał Eliasha w celi na przeciwko w towarzystwie starego żebraka z Sunville i innych dwóch kobiet. W celi po lewej od niego było kilku brudnych niewolników w łańcuchach jedzących z ziemi, a w celi po prawej widać było tylko kobietę, która stała przy kratach opierając się o poziome kawałki stali*
OOC: Moth, Twoje wejście