*Przed krasnoludem stał na tylnych łapach Kormak. Czarna, łuskowata bestia przypominająca smoka miał długi, ostry dziób oraz długie ********** uszy. Posiadał także długie skrzydła. Oręż w walce zastępowały mu ostre pazury. Najgorsze byłe jednak oczy. Puste, przesycone złem oczy sprawiały, że przeciwnik stawał się slaby. Po chwili wpatrywania się w przeciwnika bestia zaskrzeczała głośno i ruszyła do ataku. Odbijając się łapami od ziemi Kormak rozszarpał krasnoludowi rękaw zbroi, a następnie wzbił się w powietrze.*
*krasnolud puścił topór cała jego lewa ręka była we krwi* Aaaa! chyba ją złamał!*krasnolud nie mógł już podnieść swojego dwuręczny topór, wyjął swój mały toporek i chwycił w prawą rękę* no chodź tu bestyjko, zabiję cię!
*krasnolud spadł na ziemie, miał uczucie jakby połamał mu żebra, bestia wytrąciła mu toporek z rąk, Adbrag nie mając już żadnej broni pod ręką sięgnął po kij leżący na ziemi, z jego ust leciała krew* No chodźta jeszcze raz!
*Kormak wydał z siebie kolejny strachliwy jęk. Następnie jego oczy rozbłysły fioletem. Leciał prosto na Adbraga zostawiając za sobą fioletową smugę gdy nagle z oddali dobiegł dźwięk trąby. Kormak zatrzymał się kilka metrów od krasnoluda. Jego oczy stały się normalne. Odfrunął w miejsce skąd dobiegał dźwięk trąby.*
*Nagle do pokoju wszedł kapłan z młodą kobietą ubraną w podartą *****ę chłopską. Miała ona ciemne włosy i czarne oczy, a na twarzy widniało przerażenie* Oto wasza zaginiona towarzyszka podróży *powiedział ksiądz spokojnie patrząc na stolik gdzie stała taca z naparem i owocami.* Widzę, że jeszcze coś zostało, więc nie muszę nic przynosić dla tej młodej damy. *Po tych słowach szybko wyszedł.*
**********************************
Ale... *Eliash nie zdążył nawet nic powiedzieć, ponieważ Ksiądz wyszedł.*
*krasnolud szedł dalej i nie czuł się najlepiej, kręciło mu się w głowie miał wymioty, bolała go klata i złamana ręka , mocno krwawił , było mu gorąco całą zbroje,cały oręż i ekwipunek porzucił.Adbrag znowu upadł* Aaa! cholera co za ból!*wstał i ruszył dalej*
*Młoda kobieta rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu czegoś. Po chwili usiadła przy stoliku i napiła się naparu z ziół. Nie odezwała się ani słowem.*
*Rothar leżał na łóż** gorączkując. Na jego czole pojawiły się kropelki potu. Zaraz po tym dostał lekkich drgawek. Ruszał powiekami i wiercił się na łóż** jęcząc przez sen*
*Kobieta mimowolnie spojrzała na Rothara, a następnie poprawiła sobie włosy i nalała naparu do trzech kubków. Jeden podała Jastrze, a drugi Eliashowi. Trzeci zostawiła dla siebie chociaż nie zaczęła pić.*
*************************
*Zdziwiony Eliash spojrzał na kubek. Po chwili wziął go do ręki i zamoczył wargi.*
*Człowiek zakaszlał. Kropelki potu spływały po całej twarzy. Mamrotał coś*
-Misja... Davarick... zabije... muszę... stolica... on to kontroluje...
*Jego ruchy stały się bardziej płynne, ale za to mniej obszerne. Tak jakby uchodziło z niego życie*
Komentarz
- Coś się dzieje? *Zapytała i podeszła do Rothara sprawdzić opatrunki. *
Mój Tag w Galerii #izobell
**********************************
Ale... *Eliash nie zdążył nawet nic powiedzieć, ponieważ Ksiądz wyszedł.*
- Kim jesteś i co cię do nas sprowadza?
Mój Tag w Galerii #izobell
******************************
*Młoda kobieta rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu czegoś. Po chwili usiadła przy stoliku i napiła się naparu z ziół. Nie odezwała się ani słowem.*
*************************
*Zdziwiony Eliash spojrzał na kubek. Po chwili wziął go do ręki i zamoczył wargi.*
- Mów prędko czego chcesz albo poczujesz co znaczy ostrze księżycowego elfa!
Mój Tag w Galerii #izobell
********************************
*Eliash patrzył na całą scenę bardzo zdziwiony.*
-Misja... Davarick... zabije... muszę... stolica... on to kontroluje...
*Jego ruchy stały się bardziej płynne, ale za to mniej obszerne. Tak jakby uchodziło z niego życie*
edit: