*Biegł coraz szybciej kulejąc i sycząc. Ręce latały bezwładnie obijając się czasem o klatkę piersiową przy czym wywoływały ból nie do zniesienia. Zachwiał się raptem krzywo stając lewą nogą. Pozostał lekko w tyle*
-Nie patrzcie za siebie... Będę tylko przeszkadzał...
*Wydusił w przerwach między kaszlem i pluciem krwią*
- Chyba oszalałeś jeśli myślisz, ze cię tu zostawimy!
* krzyknęła do Rorhara, podbiegła do niego i chwyciła pod ramię *
- Na polanę już chyba nie daleko. Damy radę! Masz żuj to, powinno trochę złagodzić ból. * Włożyła mu do ust bliżej niezidentyfikowane paskudztwo. *
Mój profil na TSR: izobell
Mój Tag w Galerii #izobell
*Krasnolud Podróżował teraz sam, chodząc tak po lesie zaatakował go dzik, zranił go w prawą nogę i przy okazji powalił go, krasnolud wziął swój topór podniósł się i zabij dzika,który nie był wymagającym przeciwnikiem. Wziął jego ciało z nadzieją że je upiecze, bo nic nie jadł od paru dni, Nagle wyszedł na polane która i tak nadal była otoczona lasem pozbierał parę patyków i dużych kijów ustawił je w kupkę, wyjął dwa krzemienia i rozpalił ogień. po rozpaleniu Szykował dzika do upieczenia*
*Furie przemieszczały się bardzo szybko. Niektóre skakały z drzewa na drzewo inne zaś przemieszczały się po ziemi z nadzwyczajnym refleksem unikając drzew. Pelagia skakała z jednego drzewa na oddalone o kilka metrów kolejne drzewo. Przypominało to lot ptaka. Ominęły polanę, na której znajdował się krasnolud nie zwracając nawet na niego uwagi. Osoba stojąca przed lasem widziała jedynie smugi światła przemieszczające się w lesie przypominające pochodnie.*
*****************************************
*Eliash zauważył w oddali smugę czerwonego światła. Szybko podszedł do Rothara i wziął go pod ramię* Musimy uciekać!
*Adbrag uszykował dzika, wziął kawałek jego mięsa nadział na kij i zaczął piec w ogniu* Ta rana nie wygląda najgorzej, ale i tak ją muszę zatamować.*zdjął zbroje i urwał kawałek rękawa z koszulki, którą miał pod zbroją i owinął wokół rany.*
- Uciekać, łatwo powiedzieć. Rothar ledwo idzie a do tego nic nie rozumiem co mówi. Eliash czy w ogóle da się z nimi walczyć, coś zrobić? Muszą mieć jakiś słaby punkt. * Jastra cały czas podtrzymywała Rothara i pomagała mu iść. *
Mój profil na TSR: izobell
Mój Tag w Galerii #izobell
*Podtrzymując Rothara spojrzał z wyrzutem na Elfkę* Nie możemy się poddawać! W lesie ich nie pokonamy! Są za szybkie! *Nagle wypuścił laskę z rąk i złapał się za chorą nogę i zaczął syczeć. Po chwili jednak westchnął, podniósł laskę i szedł dalej*
- Nawet nie myślę, żeby się poddawać ale chciałabym co nie co wiedzieć o moich wrogach. Eliash one są z ognia, nie lubią otwartych przestrzeni bo trudniej im się przemieszczać może nie lubią też wody?
Mój profil na TSR: izobell
Mój Tag w Galerii #izobell
Myślę, że nie, gdyż to jest piekielny ogień. *Zmarszczył czoło i zaczął coś wąchać* Czujecie to?! Słony zapach! Morze jest niedaleko! Szybciej! *Przyspieszył kroku ciągnąc Rothara*
*W oddali słychać było dzwon bijący z wieży kościelnej. Na drodze pojawili się mieszczanie uzbrojeni w kosy, widły i inne sprzęty gospodarskie. Na czele pochodu szedł ksiądz z krzyżem i wodą święconą.*
*Tymczasem Pelagia i pozostałe Furie pędziły prosto na naszych bohaterów. Były już blisko.* Stójcie, siostry! *krzyknęła Pelagia. Mogły zaatakować, lecz tego nie uczyniły, gdyż zauważyły pochód, a nasi bohaterowi wyszli mu na przeciw. Pelagia coś wyczuła* Musimy zadowolić się innym kąskiem! Za mną, siostry! *Wdrapała się na drzewo i popędziła w głąb lasu.*
*************************************************
*Eliash, podtrzymując Rothara, wszedł powoli na gościniec.* Przybywamy w pokoju! *krzyknął w stronę idących ludzi*
- Noclegu nam potrzeba, lekarstw i opatrunków. * Jastra powiedziała to najłagodniej jak potrafiła patrząc na twarze zgromadzonych ludzi *
- Zapłacimy. *dodała*
Mój profil na TSR: izobell
Mój Tag w Galerii #izobell
*Ksiądz popatrzył z litością na podróżnych i zwrócił się do mieszczan* Bestie odeszły! Zaprowadźcie ich na plebanię!* Dwaj mężczyźni podeszli do naszych bohaterów i wzięli Rothara za ręce i nogi.* Chodźcie za nami *powiedział jeden z nich uśmiechając się do Jastry*
*Nasi bohaterowi podążyli za mieszczanami prosto na plebanię i zaprowadzili do niewielkiego pomieszczenia we wschodniej części budynku. Był to skromny pokoik wyposażony w łóżko, dwa fotele, mały stolik i półkę na książki. Ludzie położyli Rothara na łóż** i bez słowa wyszli. Jedynie jeden uśmiechnął się do Jastry. Po kilkunastu minutach do izby przyszedł ksiądz z tacą w rę**.* Miło mi, że mogę gościć tak niezwykłych gości. Odpocznijcie sobie. Jeżeli czegoś będziecie potrzebować pójdźcie do kuchni i poproście Mary, moją gospodynię. *powiedział stawiając tacę na stoliku. Następnie wyszedł nie czekając na odpowiedź. Na tacy znajdowały się trzy kubki, dzbanek z naparem z ziół oraz owoce.*
******************************************
*Eliash spojrzał na tacę i spokojnie zwrócił się do Elfki* Jedz. Kiedy Rothar się obudzi poczęstuj i jego. Ja muszę przemyśleć to wszystko co się dzisiaj wydarzyło. *usiadł na fotelu i patrzył w dal przez okno.*
*******************************************
*Tymczasem Furie były już blisko miejsca, w którym znajdował się Adbrag. Na niebie pojawił już się księżyc, lecz chowany za chmurami słabo oświetlał las. Pelagia była z przodu grupy gdy usłyszała przeraźliwy jęk. Zatrzymała się na jednej z gałęzi drzewa, a następnie wspięła się na wierzchołek. W oddali dostrzegła lecącego Kormaka. Po upewnieniu się, że to naprawdę Kormak zeskoczyła z drzewa.* Dzisiaj się nie pożywimy! *krzyknęła do pozostałych* Wracajcie do domów! *Po tych słowach Furie rozbiegły się na różne strony świata, ale Pelagia pobiegła w kierunku krasnoluda. Kiedy już miała go w zasięgu wzroku usłyszała kolejny jęk Kormaka. Bestia leciała prosto na krasnoluda.*
Komentarz
-Nie patrzcie za siebie... Będę tylko przeszkadzał...
*Wydusił w przerwach między kaszlem i pluciem krwią*
* krzyknęła do Rorhara, podbiegła do niego i chwyciła pod ramię *
- Na polanę już chyba nie daleko. Damy radę! Masz żuj to, powinno trochę złagodzić ból. * Włożyła mu do ust bliżej niezidentyfikowane paskudztwo. *
Mój Tag w Galerii #izobell
-Po...any? Te... pfy Sunfil?
*Próbował spytać z pełnymi ustami*
*****************************************
*Eliash zauważył w oddali smugę czerwonego światła. Szybko podszedł do Rothara i wziął go pod ramię* Musimy uciekać!
Mój Tag w Galerii #izobell
Mój Tag w Galerii #izobell
*Wychrypiał wskazując palcem przed siebie. Wypluł ziele*
-Jest i odsiecz z wioski!
*Tymczasem Pelagia i pozostałe Furie pędziły prosto na naszych bohaterów. Były już blisko.* Stójcie, siostry! *krzyknęła Pelagia. Mogły zaatakować, lecz tego nie uczyniły, gdyż zauważyły pochód, a nasi bohaterowi wyszli mu na przeciw. Pelagia coś wyczuła* Musimy zadowolić się innym kąskiem! Za mną, siostry! *Wdrapała się na drzewo i popędziła w głąb lasu.*
*************************************************
*Eliash, podtrzymując Rothara, wszedł powoli na gościniec.* Przybywamy w pokoju! *krzyknął w stronę idących ludzi*
- Zapłacimy. *dodała*
Mój Tag w Galerii #izobell
******************************************
*Eliash spojrzał na tacę i spokojnie zwrócił się do Elfki* Jedz. Kiedy Rothar się obudzi poczęstuj i jego. Ja muszę przemyśleć to wszystko co się dzisiaj wydarzyło. *usiadł na fotelu i patrzył w dal przez okno.*
*******************************************
*Tymczasem Furie były już blisko miejsca, w którym znajdował się Adbrag. Na niebie pojawił już się księżyc, lecz chowany za chmurami słabo oświetlał las. Pelagia była z przodu grupy gdy usłyszała przeraźliwy jęk. Zatrzymała się na jednej z gałęzi drzewa, a następnie wspięła się na wierzchołek. W oddali dostrzegła lecącego Kormaka. Po upewnieniu się, że to naprawdę Kormak zeskoczyła z drzewa.* Dzisiaj się nie pożywimy! *krzyknęła do pozostałych* Wracajcie do domów! *Po tych słowach Furie rozbiegły się na różne strony świata, ale Pelagia pobiegła w kierunku krasnoluda. Kiedy już miała go w zasięgu wzroku usłyszała kolejny jęk Kormaka. Bestia leciała prosto na krasnoluda.*