Słońce i księżyc- Rozdział II

Wermia2001Wermia2001 Posty: 217 Member
Tak, nie którzy wiedzą Kasia nas opuściła przedtem próbowała pisać książkę nie będę jej dalej pisała, więc postanowiłam wam pokazać moją książkę. Interesuje się starożytnym Egiptem, czyli książka może mieć jakieś swoje powiązania, a teraz do książki na razie nie ma zdjęć będą później :) I książeczka:

"Słońce i księżyc"
Rozdział I

Nazywam się Alex, mam 17 lat i mieszkam w domu dziecka jedyną moją rodziną jest siostra bliźniaczka Megan. Nasi rodzice zaginęli kiedy miałyśmy 3 lat wtedy trafiłyśmy do przyjaciółki rodziców Heleny. Myślałyśmy, że znalazłyśmy dom, a jednak Helen zniknęła 2 lata temu Meg się z tym pogodziła ale ja nigdy nie odpuściłam po zniknięciu Helen i przed trafieniu do sierocińca, przeszukałam gabinet przybranej mamy znalazłam tam notes-pamietnik-dziennik był on jednak zamknięty i nigdy go nie mogłam otworzyć. Próbowałam nawet młotkiem ale kłódka ani drgnęła. Na okładce było słonce i księżyc. Znaki były takie jak na naszych medalionach, które pozostały nam po rodzicach. Ja mam słońce, Meg księżyc. Okładka w tych miejscach ma zagłębienia, zrozumiałam o co z nimi chodzi dziś wieczorem.
Zrobiło się późno i stwierdziłam wraz z Meg, że pora spać. Jak co dzień wieczorem zdejmowalny wisiorki i chowałyśmy je pod poduszki. Dziś jednak chcąc zdjąć medalion wdam się w rozmowę z siostrą nie zauważając jak wisiorek wyleciał mi z rąk i upad na napiętnik Helen, w zagnębienie ze znakiem słońca. Pamiętnik zaczęła się błyszczeć...
-Meg?...- Jęknęłam.
-Taaakk! -spojrzała się na książkę przetarła oczy i zapytała.- Coo to jest? I coś Ty zrobiła!?!?
-Ja nic, tylko medalion wypadł mi z rąk prosto w zagłębienie! Zagnębienie ze słońcem- po chwili wykrzyknęłam z uśmiechem.- Już wiem daj mi swój wisiorek! Szybko!
-Proszę- odpowiedziała podając.
Lekko przyłożyłam wisior siostry do książki ona się zaświeciła, a kłódka się otworzyła.
-Weście! -krzyknęłam uradowana.-Teraz dowiem się co się dzieje z rodzicami i Helen.
-My! Się dowiemy -poprawiła mnie Meg.
Otworzyłam księgę i zaczęłam czytać tak samo jak Meg, pamiętnik był pisany starannie, pierwsza notatka była z 5 czerwca 1996 roku:

Drogi pamiętniku!
Dziś narodziły się królowe Alex i Megan
tylko one uratują Almeg, i sprawią,
że powróci pokój. Obie za 18 lat trafią do
swojego świata by zawalczyć o
spokój. Liczę, że
Kasandra i Eryk nie zostaną
porwani bo inaczej ja będę musiała
zająć się siostrzenicami
chyba, że też zostanę porwana...


-Kasandra i Eryk, Nasi rodzice- powiedziała Meg ocierając łzy szczęścia.
-Jutro coś z tym zrobimy teraz choć do łózka.
Zamknęłam pamiętnik z sunęłam medaliony z księżycem oddałam Meg ona schowała go pod poduszkę po czym ja też tak zrobiłam. Podniosłam notes i schowałam go w szafce... Lekko uderzyłam w poduszkę położyłam na niej głowę, nogi schowałam pod kołdrę i cicho wyszeptałam: "Zrobię to co jest mi zapisane uratuję Almeg rodziców i ciotkę Helen".



Ta da i jak? ^^

Komentarz

  • ziutobol12345678ziutobol12345678 Posty: 456 Member
    edytowano czerwca 2013
    Świetne! Też kocham starożytny Egipt. Kiedyś nawet oglądałam film o odczytaniu hieroglifów przez Champolione'a :) Ciekawa historia...
  • KtosikKtosik Posty: 3,546 Member
    edytowano czerwca 2013
    Jak widzę masz dużą wyobraźnię i opowiadanie zaczyna się ciekawie.:)
    Mała wskazówka, by ograniczyć błędy. Lepiej wpierw pisać tekst w jakimś edytorze (np.Word), a później tu wkleić. To Ci ułatwi sprawę poprawnej pisowni. Pozdrawiam.
  • Wermia2001Wermia2001 Posty: 217 Member
    edytowano czerwca 2013
    Błędy sprawdzone, a więc oto drugi rozdział :D
    Rozdział II
    Otworzyłam swe zielone oczy i rozejrzałam się po nie wielkim różowym pokoju, w którym stała komoda, dwie szafki nocne i biurko, na ścianie wisiało lustro o motywie bambusa z pandą na czubku. Wstałam rozciągając się, Meg jeszcze spała z resztą nie dziwię się jej przecież jest 4:20. Wstałam i podeszłam do komody wyciągnęłam miętowe rurki i bluzkę. Wyszłam z pokoju próbując cicho zamknąć skrzypiące drzwi, ale i tak na marne jęknęłam i poszłam w kierunku łazienki, która była na końcu korytarza.
    ***
    Zeszłam po cichu po schodach. Skrzypiących i starych schodach. ‘’Czego ten dom tak skrzypi?!’’- Pomyślałam. Weszłam do biblioteki, lubiłam tam przesiadywać nawet całymi dniami siedzieć i przeglądać książki. Zerknęłam na wiszący, biały zegar za 20 minut miała być już 5… Pominęłam fakt, że Pani Anna mówiła, że lepiej nie wychodzić z pokoju, przed 6 bo dyrektorka sierocińca była by zła i mogłaby ją wywalić.
    -Co tu robisz młoda damo?- Zapytała się dyrektorka z nutą chłodnego powiewu.
    Przez chwilę stałam nie ruchomo, w końcu wydusiłam z siebie słowa.
    -Dzie.. Dzień Dobry pani dyrektor!- Powiedziałam lekko uśmiechając się.- Wiem, że ja tu nie powinnam przebywać, ale..
    -Ale?- Zapytała się kobieta.
    -Tylko proszę niech Pani nie karze za to Pani Ani! Ja.. Ja nie mogłam spać i… I tu przyszłam.
    Kobieta się uśmiechnęła i zaprosiła do jadalni na wczesne śniadanie.
    -Alex..?- Jęknęła Pani Danuta, czyli Pani Dyrektor, idąc do jadalni.
    -Tak?!
    -Mam dla Ciebie radosną, zapewne nowinę powiem, Ci o niej na spacerze po śniadanku. Dobrze?
    -Oczywiście!- Podskoczyłam i szeroko otworzyłam swe zielone oczy.
    ***
    Podobnie jak Pani Danuta zarzuciłam kurtkę założyłam buty i wyszłam z sierocińca.Poszłyśmy w kierunku małego parku.
    -Alex…- zaczęła Pani Danuta.
    -Czy coś się stało mówi Pani takim głosem?
    -Wczoraj przyszła Pani ***** idea..
    -Idealnych córek?! Córek?!- Przerwałam.-Oh.. Przepraszam, nie powinnam przerywać niech Pani dokończy.
    -Wczoraj była u mnie Pani ***** idealnej córki i padło na ciebie!!
    -Na mnie?!Jak się cieszę?- Ze szczęścia nie zauważyłam, że kobieta powiedziała „***** idealnej córki”.- To, kiedy nowa mama przyjdzie po mnie i Meg?!
    -Ohh…. Drogie dziecko źle mnie zrozumiałaś kobieta ***** „Idealnej córki” nie córek. Przykro mi, ale będziesz musiała się rozdzielić ze swoją siostrą, papiery podpisane nie ma odwrotu.
    -Co?! Przecież to nie dorzeczne, dlaczego nikt nie zapytał się mnie o zgodę?! Nie na widzę was, prędzej ucieknę!!- Wybiegłam z parku kierując się na sierociniec, przez korytarz, po skrzypiących schodach i do swojego pokoju prosto na łóżko płacząc, łzy wcierałam prosto w poduszkę. W głowie miałam ogromny mętlik.

    Dlaczego ja?!
    Zrobiłam coś złego?!
    Dlaczego mnie, a nie, kogo innego?!


    -Czy coś się stało?! Jesteś smutna…- Spytała się mnie Meg.
    -Co za spostrzegawczość?! Idiotka! Chyba widzisz, że płacze!- Krzyknęłam, ocierając łzy.
    -Chodzi o adopcję? Wiem, zgodziłam się, żebyś ty tam pojechała.
    -Dlaczego?! Przecież, to była by twoja szansa mogłabyś żyć normalnie. Dlaczego?
    -Bo cię kocham siostrzyczko.
    -Ja ciebie też. Pójdę przeprosić Panią Danutę nie powinnam tak reagować. Pomożesz mi się później
    spakować?
    -Oczywiście.- Powiedziała z uśmiechem.
    Wstałam i otarłam oczy chusteczką, po czym wyszłam z pokoju. Czego w ogóle płakałam? Ze smutku o wiadomości rozdzielenia z siostrą?A może ze złości? Dokładnie nie wiem.


    I jak? Problem ze zdjęciami mam chwilowy :mrgreen:

  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano czerwca 2013
    Zdjęcia do naprawdę nie kłopot, bez nich jest lepiej :)
    A tak poza tym osobiście drugi rozdział uważam za plagiat, przykro mi. Czy w mojej powieści nie było praktycznie takiej samej sytuacji? Pierwszy rozdział, zapraszam. Nawet imiona się zgadzają. Ale to tylko ostrzeżenie, mam nadzieję, że weźmiesz je sobie do serca.
    W końcu motyw sierociniec -> Alicja -> biblioteka -> nie wychodzenie przed 6 -> spotkanie opiekunki -> zejście na śniadanie -> nowina -> s.zukanie idealnej córeczki, to zdanie jest prawie identyczne!
    No, ale mam nadzieję, że to się nie powtórzy.
  • Wermia2001Wermia2001 Posty: 217 Member
    edytowano czerwca 2013
    Można rozdział nazwać plagiatem ale ogólnie moja historia jest zupełnie inna tylko drugi rozdział jest podobny :)

    Proszę o zamknięcie postu, gdyż książkę ***** na blogu. Dziękuje.
Ta dyskusja została zamknięta.
Return to top