Po pierwsze, czy tylko mnie ten tytuł tematu przypomina "Słoneczny patrol"? Chyba, jednak go zmienię. Ale potem.
Historyjka przeklejona z create, ale może tutaj też ktoś zajrzy. Jeśli jesteś starszym bywalcem forum to powyższy temat bd przypominał taki jak ten, który prowadziła Carrallo <mam nadzieję, że nie przekręciłam nicku - jeśli tak to przepraszam :oops: >
No więc, historia zaczyna się od drugiego pokolenia. Po pierwszym nie ma śladu prócz dwóch zdjęć, na których widać założycieli tej zacnej familii.
Tak więc chyba mniej więcej wszystkim znana Valentina, stworzona z okazji walentynek jakby się ktoś nie domyślił

oraz Krystien ten łobuz, mój współlokator ze zgłoszenia w projekcie.
No i zapomniałam dodać, że Val przerobiłam na brąz. Może wygląda teraz mniej charakterystycznie, niż w czerni, ale.

No i łobuz 8)

Tamci dwoje byli bardzo ciekawi w grze, bo Val pomimo romantycznego charakteru lubiła rządzić twardą ręką, co odpowiadało jej mężowi, który był "artystą". Czyli całymi dniami oglądał telewizję - czytaj "Mam pewną koncepcję Kochanie, tylko muszę jeszcze nad nią posiedzieć". Do samej śmierci konsekwentnie nad nią myślał ;/ Szkoda, że żadnych notatek nie zostawił. A jak już coś wyprodukował to połowę na farbę do włosów wywalił <o>
Mieli Ci oni syna - brzydkiego jak noc, aż sama w głowę zachodziłam skąd to takie, ale no. Więc włączyłam full wolna wola i grałam tylko synem - Larkin mu było - przygotowując do "dalszego życia"

Chłopak miał w wieku nastolatka rozwiniętą charyzmę na 8, malarstwo na 7 i majsterkowanie napoczęte na poziomie 3 i w pewnym momencie paczę a Val w ciąży. Urodził się syn pomimo nadziei obojga rodziców (to jest fakt), ale za to jaki! Moje serce podbił jak tylko osiągnął wiek przedszkolny

Tutaj pojawi się już jako nastolatek. Oto Clem:

Podobny od matki jak dwie krople wody, tylko po Krystienie czarne włosy odziedziczył.
Więc, mam w domu czwórkę ludzi full wolna wola, także myślę, wprowadzę Clemowi jakąś panienkę. I tak padło na Clair - no czysto hipotetycznie, co za połączenie mogło z tego wyjść :kiojej:

Ledwo Clair się pojawiła, oboje zaserduszkowali i wiedziałam, że bd żyć długo i szczęśliwie. Że też tego nie przewidziałam :glupek:
Clair taki uroczy kiciuś, starszy od Clema o całą kategorię wiekową została wysłana do pracy. Muzyczną sobie wybrała, a ja przytaknęłam. W wolnym czasie ćwiczyła grę na gitarze, a czasu tego miała sporo.

Od czasu do czasu tylko takie wyjątkowo nie-niewinne spojrzenia rzucała Krystienowi.

Clem w swojej nieświadomości żył jak radosny kucyk z krainy tęczy. Najbardziej lubił malować. Chociaż jeden PRAWDZIWY artysta w domu.

Oczywiście poważnie podchodził do każdego przyszłego dzieła patrząc na nie krytycznym okiem.


:O No dobra. Może przemyślę jeszcze tę kwestię artyzmu.
Krążę sobie po domu i trafiam na taką sytuację. Reakcja oczywista; O NIE! O NIE! O NIE!

W gruncie rzeczy, no cóż. TAK.

Biedny Clem jak usłyszał, że JEGO Clair jest w ciąży uległ samozapłonowi.

No nie, tak poważnie, to po prostu wyjątkowo lubi wegetariańskie chili :PP
Oczywiście nadszedł ten wielki dzień.

Ale tu zakończymy na dzisiaj 8)
Komentarz
Pozdrawiam gorąco!
Wita - jeżeli dobrze pamiętam imię, jak nie to mea culpa. Jest i następna część
Emila - robienie zdjęć do tej historii jest jej integralną częścią, w gruncie rzeczy to bardziej tekst wymyślam to screenów niż na odwrót
Ela - zaczynam wiedzieć co to znaczy czytać ten sam komentarz tu i na create 8) Zaj
Przeklejam - ostrzegam, niektóre emotki nie bd się wyświetlały, a inne mg być nie kompatybilne z tekstem :oops: Ale naprawdę nie chce mi się tego sprawdzać :!:
Więc nikt Clair się nie przejął, to sama do szpitala pojechała.
A wróciła z małym Zacharym :kilove:
W tym samym czasie Clem obchodził urodziny i to też dlatego są wybranką się nie zainteresował. Trochu byłam zła, bo jak to tak - Halo, Twoja przyszła żona to jest Clemensie, ale co tam, Ty sobie dojrzewaj powoli... Dosłownie <o>
Ale z wyglądu w gruncie rzeczy, nie jest taki zły :kimysli: Zatrudnił się w szpitalu, ale poza różowego pielęgniarza awansować nie umiał. I chyba nie bardzo chciał. A marzeniem życiowym Clema był majątek nie z tego świata. Może myślał, że to Clair go bd utrzymywać? Nie wiem. Bo na czyszczeniu nocników to zbyt wiele nie uciupał =|
W tym miejscu muszę się przyznać, że tak się zaaferowałam słodkim maluchem, że drzewo sprawdziłam dopiero jak Zac był w wieku szkolnym. Ale o tym później.
Wracając do historii. Clem się bardzo zaangażował w wychowanie tego młodego człowieka jakim był jego czysto hipotetyczny syn - chyba przez dłuższą chwilę nie umiał sb przyswoić tej rewelacji. Ale nawet z charakteru był opiekuńczym typem, także :P
Tymczasem w toalecie... Sama nie rozumiem co ta dzierlatka widziała w tym pomieszczeniu, ale ze wszystkim lazła do łazienki. Jeść - kibel, grać - kibel, gadać przez tel - kibel. Jakiś fetysz chyba
Wyprowadziłam starszą dwójkę; w tym odbijacza synowych dziewczyn, bo poważnie zagrażał związkowi moich podopiecznych :kitak: Poza tym Clemens był tak zły na swoją dziewczynę, że nic nie pomagało - ani przeprosiny, ani rozmowy, ani moje wtrącanie w postaci naprawiania związków przez MC. Zawziął się i koniec.
Ale Clair zawsze w mojej grze posiadła cechę "infantylna", także bardzo się tym fantem nie przejmowała, tylko ją zostawić na chwilę samą to momentalnie bawiła się w domku dla lalek, zabawkami z kuferka, albo biernie brała udział w zabawie Halloweenowej, czyli siedziała przed domem i rozdawała cukierki. Gdybym jej pozwoliła to sama by je zbierała :-D
W końcu wykradła ojcu dziecko, bo ktoś musiał Zaca nauczyć mówić, a co fakt, to fakt - Clair nie przegadasz
To zdjęcie o tak rekreacyjnie dodam, bo uwielbiam na nie paczeć :kiojej: Co za słodziak.
Clair przebłagała w końcu Clema aby jej wybaczył, jak to się chyba sami domyślacie ;D
A młody sobie po cichutku dorósł - wykapany Clem, właśnie gdy go zobaczyłam to stwierdziłam, że chyba Clair musiałaby zajść w ciąże z Valentiną, żeby mały tak wyglądał i sprawdziłam te drzewko...
I co? Może i Clair była zakochana w Krystienie, Clemie, niejakim Goodwinie i własnej teściowej ( :kico: ), a i jakaś wierna specjalnie nie była, ale z radością zaświadczam, że ojcem dziecka jest Clem :] Chociaż kiedy ona go zdemoralizowała, to ja szczerze mówiąc nie wiem
Tak w ogóle Clair osiągnęła 6 poziom gotowania i wypełniła okazję "Przynieś danie podsmażane do restauracji". Tylko cztery simowe tygodnie jej to zajęło =| Zestarzeć by się zdążyła.
Stwierdziłam, że skoro wyeliminowałam zagrożenie w postaci zboczonych dziadków, to mg zostawić Clair samą sobie. Co robi poza domem - nie mnie w to wnikać. Także ****** tego Clema, a go nie ma i nie ma. Klikam na jego portret zawsze mi kamera wraca do stołu szachowego, ale Clema tam nie ma. Aż paczę, a tu takie zjawisko :O
No niewidzialny mąż - i co gorsza, nic nie mg zrobić
W Twinbrook spadł śnieg i myślałam, że może młody bd chciał się bawić w śnieżki czy coś - ale nie, on ciągle od tego teleskopu jak mucha do. No.
Moja mała rudziczka była strasznie samotna, więc pozwoliłam jej kontaktować się z Krystienem. Ale ona, nie wiedzieć czemu wolała szatanić na gitarze. Chyba smakował jej tylko zakazany owoc
Tego wieczoru nastąpił przełom - Clem został stażystą i pojawił się w mym domu ciałem - od progu zachwycał różowym kombinezonem pielęgniarza :kilove:
Upojona szczęściem zapisałam grę i w trakcie mnie wywaliło :kipala: Ale na szczęście zapis jest cały więc bd kontunuacja
tak, tak, Wita jestem
Dawno nie komentowałam żadnego z Twoich dzieł, ale dalej obserwuję wszystkie Twoje tematy
No i, jak zawsze - cud, miód i orzeszki.