Jakie są historie waszych simów? Przepraszam bardzo, jeśli ten temat już był.
Moja to: Pewnego razu stworzyłam sobie simkę Rose. Stworzyłam jej dom itd. Zatrudniłam jej lokaja, bo miała ciężko. Zaczęła z nim flirtować. Został jej chłopakiem. Po kilku dniach okazało się, że Rose jest w ciąży. Lokaj (nazywał się Mark) bardzo się ucieszył, ale Rose była wściekła, nie chciała mieć dziecka. Zerwała z nim i odwołała. Gdy urodziła, było jej jeszcze ciężej, więc podjęła decyzje, że zatrudni go jeszcze raz. Nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Po kilku dniach odkryła, jak cudownie jest mieć dziecko, na które zawsze można liczyć. Teraz czeka tylko, zanim podrośnie i będzie mogła mieć go tylko dla siebie. Nazywał się James. Rose przeczytała w gazecie, że do miasta przybył nowy mieszkaniec. Odwiedziła go. Mieszkał bardzo skromnie. Po kilku dniach zdecydowała, że pasują do siebie i zaprosiła go do domu. Will, bo tak się nazywał, nie zgodził się, uznał, że nie znają się jeszcze zbyt dobrze. Każda próba kończyła się tym samym. Rose nie widywała go nigdzie. Dobrze, że czytała codziennie nowe gazety. Przeczytała, że przybył nowy Will. Jego też odwiedziła. Od razu spojrzeli sobie głęboko w oczy (pasowali do siebie jak ulał!). Po jednym dniu poszła do niego, bo wcześniej go nie było. Długo u niego była, a James czuł się coraz bardziej samotny. Rose wróciła z wiadomścią, że Will jest jej nowym chłopakiem.
I narazie na tym się skończyło. Gdy będzie coś się tam działo, napiszę.
Rose i Will są młodymi dorosłymi, a James: małym dzieckiem.
0
Komentarz
No to proszę. Stworzyłam sima i simkę, oboje byli dorosłym (facet miał czerwone pasemka, a kobietka różowe). W sumie w ogóle się na początku nie znali. Nazwałam ich Emilia i Jack. Nazwisko? Niewiem. Tak ich nazwałam. Emilia Niewiem i Jack Niewiem. Razem z nimi stworzyłam małą Alunię, która rzeczywiście była małym dzieckiem. Ponieważ była dzieckiem, zrobiłam z niej cudnego, pulchnego bobaska, o czarnych włosach z żółtymi pasemkami, ze zdrobnieniem od Alicji, jako pełne imię i różem, jako ulubiony kolor. Nie była niczyją córką. Bo nie wiedziałam, że można tworzyć w CAS'ie drzewa genealogiczne, a spieszyłam się do koleżanki na urodziny. No więc zbudowałam przepiękny (kwadratowy) dom, z bujnym (zapchanym roślinami) ogrodem. Ponieważ Jack i Emila nie chcieli spać w jednym łóżki (w końcu oficjalnie się nie znali), musiałam ich ożenić (innych powodów mi zabrakło). Żyli sobie razem, ich zawodów już niestety nie pamiętam... Chyba lekarka i policjant. Mała Alunia rosła i rosła... Aż w końcu stała się młodą dorosłą, buntowniczą, z talentem do robienia muzyki, lubującą się w czarnym Alunią. Cóż... Rodzina wzbogaciła się szybko (motherlode), zatrudniła więc pokojówkę płci męskiej - Kirka. Kirk z miejsca zakochał się w Alunii, dziewczyna więc szybko oświadczyła mu się (?) w łazience... Tak, byłam wtedy prawie 2 razy młodsza niż teraz. No więc, również w łazience (urocze miejsce) wzięli po kryjomu ślub. Emilia i Jack nie polubili meża swojej... Hm... córki? Adoptowanej może prędzej. No, ale trudno. Alunia została gwiazdą rocka (a raczej technikiem scenicznym) i zaszła z Kirkiem w ciążę. Urodziła się urocza, szmaragdowooka (po ojcu) pannica (z czarno-żółtymi włosami matki i jej bladą cerą, oraz sporą tuszą) o imieniu Mirabel. Urocze. Kirk, który z resztą szybko się zestarzał i stał się dorosłym) postanowił piąć się w karierze wojskowej. A tymczasem urodziło się kolejne dziecko państwa Niewiem - Jack (po opiekunie mamusi). Włosy również odziedziczył po matce, tak jak oczy (złociiuutkiee), a cerę po ojcu (opalona, mniam). Tymczasem z życiem pożegnał się Jack senior, a zaraz po nim Emilia. Dzieciaki rosły, Mirabel stała się dzieckiem. A dom przeszedł remont. W końcu nadszedł ten smutny dzień i Kirk stał się seniorem-astronautą. Alunia (już jako gwiazda rocka) została w tym czasie dorosłą (przy okazji pozbyła się większości zbędnych kilgramów). Mała Mirabel urosła. Stała się nastolatką i zaczęły się z nią problemy. Bardzo szybko schudła i weszła w czarne kiecki i szpile. Uczyła się zawsze dobrze, w przeciwieństwie do brata, który tymczasem dorównał siostrze w wieku. Młoda randkowała, robiła imprezy, tak jak i jej brat. Byli wszyscy bardzo szczęśliwi, bogaci, kupili sobie pieska i kotka... I nagle BUM! Błąd zapisu nr 12 sprawił, że gra dla Stworzyciela stała się prawdziwą udręką! Mimo iż dla Mirabel i Jack'a przygotowani byli już małżonkowie i domy, beznadziejny błąd zepsuł mi całą zabawę. W dodatku gra ładowała się ponad pół godziny (po czym ''wywalała'') Stworzyciel na razie więc zawiesił działalność. Czeka póki co na pomoc z nieba, aby Mirabel i Jack mogli wreszcie poznać miłość swego życia.
THE END!
PS. Ktoś mógłby mi podać link do tego ''moda'', który ponoć pomaga na owy błąd?
Niestety, moda na to nie znam, ale jeśli tylko się coś o nim dowiem, to zawiadomię Ciebie od razu.
No i przez ten czas, w rodzinie Zalando, zaszły pewne zmiany:
James stał się dzieckiem. Rose zaprosiła Will'a (jej chłopaka) do siebie do domu. Oświadczyła się mu. Rose i James przeprowadzili się do dużego domu, wyremontowanego. W następnym dniu wzięli ślub w niewielkim parku (urządzonym przeze mnie) specjalnym do ślubów. W podróż poślubną zabrali także James'a, żeby nie musiał zostawać sam w domu (co dziwne, po powrocie i tak koło domu stała opiekunka i aż za bardzo się rozgościła). Pojechali wszyscy do Egiptu. Will, zdążył tam ukończyć jedną misję i nauczyć się umiejętności sportu. James odkrył, że jego pasją jest malowanie i sztuka, a Rose nauczyła się umiejętności perkusji. Oczywiście Will i Rose nie zapomnieli, po co w ogóle tam są. Rose zaszła tam w kolejną ciążę. Chcę, żeby mieli razem dziewczynkę (albo nawet dwie). Wrócili do domu. W Egipcie spędzili 3 dni. Po powrocie nadszedł dzień Zakochanych (w wiosnę). Will na szczęście o tym nie zapomniał. Skomplementował ją, poszli do parku zatańczyć wolny taniec itd.
Na razie to tyle. Oczywiście, o każdym zdarzeniu będę was powiadamiać.
A tak w ogóle, to proszę o zostawianie komentarzy. W nich możecie nie tylko opisywać wasze historie, wydarzenia i wspomnienia, ale także wyrazić opinię o historii innych.
Aleksa ze snu obudzil halas za oknem. I nie to byl spiew ptaszat niestety, ani szczekanie psa do czego przywykl mieszkajac do tej pory w sennej miescinie Riverwiew. Za oknem wielkie miasto Bridgeport witalo nowy dzien jazgotem dzwigow, budujacych nieopodal nowe budynki i szumem samochodow pedzacych po ulicach. Tak, to nie bylo Riverwiew. Na szczescie. Przybyl tu by zdobyc fortune. To nic, ze mieszka na razie w ciemnej, ciasnej dziurze na 6 pietrze jakiejs rudery wraz z ze swoim dziadkiem Liasem. To sie zmieni. To sie musi zmienic! Jest przystojny, wygadany i to bedzie tylko kwestia czasu gdy zamienia te rudere na wille pod miastem. Ze cena bedzie slub z jakas byc moze nie najpiekniejsza wybranka? Tym sie nie przejmowal - jakos to bedzie. Jego motto zyciowe, ktore zawsze do tej pory sie sprawdzalo. No ale teraz pora wstac i poszukac jakiejs pracy. Rachunki same sie nie zaplaca. Popatrzmy co my tu mamy.. Kucharz - o nie! Do tej pory zywil sie najtansza zupa z p u s z k i i lodami na zmiane. Gotowanie jest dla kobiet. Wojsko - godziny pracy od 6 rano? Zwariowali? Wstawac w srodku nocy? Moze jakis wolny zawod? Malowac? Malowac umie dziadek . Jest w tym mistrzem . Nic dziwnego zyje juz 150 lat. Zdazyl sie nauczyc - stary wampir. O spiewac umie. Zawsze mu mowiono, ze ma niezly glos. Trzeba sie zatrudnic w jakiejs kawiarni i spiewac dla napiwkow. Jakos tym uzbiera kase na rachunki.
Tymczasem Liasowi nie chcialo sie wstawac. Znow zycie - pomyslal - komus sie zachcialo go budzic. Cholerny Stworca.. 100 lat w skrzyni i znow wskrzeszony. W Brigdeport. Znal tu kazda dziure i wiekszosc starych mieszkancow. Cztery zony - 16 sztuk wnuczat. I ten ostatni wnuk zupelnie nie udany, ktorego poznal wczoraj dopiero. Syn Wolfiego. Z jaka pania mial tego syna? Nie pamietal. Skleroza pomyslal ponuro. Za duzo lat, za duzo pan i za duzo synow... Wszystko przezs wietej pamieci tate, ktory w swoim czasie zapragnal miec duuuzo wnukow i odznake za przyspozeniu rekami (?) syna spoleczenstwu pietnastu sztuk nowych obywateli. Odznaki nie przyznano. Prawdopodobnie nieslubne dzieci sie nie liczyly, wiec zupelnie opetany zadza posiadanie tej cholernej odznaki ojciec zaczal domagac sie od syna, by ten sie ozenil po raz piaty i mial pietnascie sztuk potomkow wylacznie legalnych. Wtedy to Lias wreszcie sie zbuntowal i wyprowadzil. Taak stare dzieje. Juz prawie wiek minal od tego czasu. Pora cos przekasic i ruszyc w miasto.
Pisac dalej?
Edit : Wstrętna cenzura
http://ktosiksims.tumblr.com
No i tak, rodzina Zalando, cóż... usunęłam ją, od kiedy mam nową, rodzinę Bages. Opowiem co nieco o niej, dalsze losy Zalando nie będą ciągnięte, z powodu jaki wam podałam.
Głową rodziny jest Julie, samotna emerytka. Dorabia w sklepie spożywczym, na poziomie kontrolera produktów. Jej umiejętności to 2 poziom majsterkowania, ponieważ gram nią od niedawna. Uwielbia swojego psa, Booli'ego, spędza z nim każdą wolną chwilę. Jest fanką gier komputerowych, ale z powodu braku czasu, nie spędza przy tym wolnych chwil. Pragnie założyć własny ogródek. Ma pewne wątpliwości, co do tego, lecz jej wnuczka, Dominica obiecuje jej, że z pewnością jej przy tym pomoże. Jest z nią na poziomie znajomego. Dzieli dom z chłopakiem Dominicy, Chrisem, ale pod warunkiem, że będzie dokładać się do rachunków. Nie jest z nim w najlepszych kontaktach. Oprócz relaksu, lubi także imprezy. Bardzo często dostaje zaproszenia i ze wszystkich korzysta. Kocha wypady na łono natury.
Dominica, Simka z oryginalnym imieniem. Jest młodą dorosłą. Pracuje w ratuszu, na poziomie pierwszym. Ma babcię Julie, chłopaka Chrisa i psa Booli'ego. Jest w najlepszych kontaktach ze swoim chłopakiem i psem. Babci prawie nie zna. Jej umiejętności to majsterkowanie, na poziomie 4, sport, na poziomie 1 i charyzmę, wyćwiczoną do poziomu 4. Lubi wyzwania i adrenalinę. Kocha ruch na świeżym powietrzu, zabawę w liściach i wszystko, co związane z wysiłkiem fizycznym. Czy jest stworzona na burmistrza miasta? Tego nie wie, pracę wybrała mimowolnie. Ze swoim poczuciem humoru, podbija serca każego chłopaka, jednak tylko do Chrisa czuje coś więcej. Przede wszystkim lubi zabawy ze swoim pieskiem, pogaduszki z koleżankami, randki online (?)... wszystko ją interesuje! Jest ciekawa świata, po prostu! Gdy ktoś ją pyta, o osobowość, ma na to jedną odpowiedź: Szalona! Chociaż wcale tej cechy nie ma, uważa, że i tak, i tak taka jest!
Chris, z rodziny Nowak, chłopak Dominicy, syn Michaliny i Roberta Sr Nowaków. Jest lekarzem, jak narazie na pierwszym poziomie kariery. Jego umiejętności to 3 malowania, 3 gotowania i 4 majsterkowania. Jego grupa wiekowa to młody dorosły. Jego marzeniem jest zostać medykiem na poziomie 10. Wyprowadził się z rodzinnego domu do swojej dziewczyny. Jego rodzice mieli wiele wątpliwości, co do tego. A jeśli to tylko przelotny związek? Może jego serce wcale do niej nie należy? Ale nie, Chris już zaczyna planować zaręczyny! Michalina, matka Chrisa bardzo się o niego martwi. W ogóle jej nie odwiedza, jakby od nich uciekł! Spotkają się najwyżej w parku, czy na festwialu. Chris lubi urządzać biesiady, maskarady, nawet normalne imprezki. Bodajże, jest artystą! Lubi zbierać dzikie kwiaty.
Booli pies, jest ulubieńcem całej rodziny Bages i Chrisa Nowaka. Umiejętność łowiectwa rozwinął na poziom 8. Już wiele skarbów znalazł! Oprócz domowników zna jeszcze Jerzego Deana i Laurel Gribsy. Jego cechy to: łowca, wierny, przyjacielski, nie niszczy i jeszcze 2, których nie pamiętam, za co przepraszam.
Zaczęło się tak: Julie i Dominica (wtedy jeszcze jako natolatka) prowadziły normalne życie, razem ze swoim psem Booli'm. Pewnego razu, kiedy Dominica odbierała pocztę, w skrzynce napisany był do niej list, oklejony serduszkami. Weszła do środka, usiadła na fotelu i rozerwała kopertę. List został napisany przez Chris'a Nowaka. Dominica bardzo wzruszyła się jego listem i sama do niego wysłała swój. "Romansowali" tak przez tygodnie, jednak do Julie los się nie uśmiechnął. No, może raz, kiedy dostała piękne kwiaty od samotnego staruszka Żytomira. Julie wcale nie spodobał się Żytomir, ale kwiaty chętnie postawiła przy wejściu do domu. Pięknie wyglądały! Kiedy Dominica i Chris postanowili się spotkać, Dominica chciała wypaść przy nim jak najlepiej, a Chris ćwiczył przemowę przed lustrem. Okazało się, że ani takt rozmowy, ani wygląd nie zawróciły im w głowie. Wiedzieli, że są dla siebie stworzeni. Spotkanie zamieniło się w randkę. Kilka dni po tym zdarzeniu, Dominica zmieniła grupę wiekową, zaraz po niej Chris. Złożyli sobie czułe życzenia urodzinowe, ale co z Julie? Wiadomo, dzień za dniem płynęły bardzo szybko. Wszystko było na jej głowie. Sprzątanie, naprawie zepsutych obiektóe, gotowanie, każdy normalny obowiązek. Niedługo potem odkryła, jakie piękne historie potrafi pisać, więc zabrała się za pisanie książek. Niedługo potem, Chris został chłopakiem Dominicy, a następnie wprowadził się do niej. Jego matka miała wiele wątpliwości, ale on tak bardzo ją kochał, że to aż karygodne! Potem normalne, krótkie dni, zmieniające się pory roku. Już w zimę, Chris oświadczył się Dominice, a kilka dni po tym zdarzeniu Dominica zaszła w ciążę. Własnymi siłami zbudował piękny pokoik dla dziecka i łazienkę. Dominica wkońcu urodziła! Był to chłopaczek, nazwany Camill. W tym samym dniu, przypadł Dzień Śnieżynek. Chris bardzo chciał uczcić narodziny syna, dlatego urządził przyjęcie z prezentami. Nie mieli wiele pieniędzy, wszystko, co planowali kupić, okazywało się drogie, jak na złość!
No i na tym momencie narazie zakończyłam grę. Za kilka dni jeszcze coś dodam.
I nie, to nie pierwsze wspomnienia z rozgrywki (jak źle zrozumiałaś), tylko normalna, dotychczasowa rozgrywka.
Na przyszłość proszę zostawiać komentarze! Musiałam edytować ten post, bo nie chciałam pisać jednego pod drugim. Dlatego o to proszę, nie chcę czekać, zanim pojawią się tony komentarzy, wystarczy jeden, dwa. Niezniechęcajcie się! Może i moje historie wcześniej nie wypadły super, ale teraz to się zmieni! Pozdrawiam wszystkich i
Zostawiajcie komentarze! Błagam