Moja Księga Życia, może to zaledwie jedna, wymięta kartka niesiona porywem wieczności, która zniknie stratowana stopami pędzącego świata, może kilku stronowa czytanka dla dzieci, którą ktoś od niechcenia wziął?
Czy mam prawo cokolwiek zmienić?
Gdyby tak przyjąć, że kartki będą wagą wykreowanych wydarzeń, dokonań i osiągnięć, ilość ich stron...
Układem każdej strony- wybory decyzje jakie podejmuję co dnia i ich skutki.
Marginesem- stan emocjonalny, detale.
Złowieszczą myśl, każde przekleństwo, zastąpić znakiem interpunkcyjnym, a spacją wątpliwości, wahania. Z tęczy uczuć, od skrajnej rozpaczy, niemocy aż po uskrzydloną euforię, stworzyć paletę kolorów.
W podpunktach wymienić najmniejszą radość, smutek, ****** i porażkę.W tym miejscu należałoby koniecznie rozważyć i wstawić odpowiednie przypisy z informacją, ile z tego zbioru zawdzięczam innym, ile dostałam bezinteresowne, za ile musiałam sporo zapłacić; ile ofiarowałam sama z siebie i w tym mojej zasługi, a nie tylko zbiegów okoliczności czy może szczęśliwego trafu...
Akapity, poświęcić na określenie wartości jakie wyznaje, rozważań, monologicznych myśli bez odpowiedzi na nie...
Hmmm...nie mam wątpliwości,że jeszcze wiele brakuje do idei tych rozmyślań...
A jeśli każdą stronę księgi uznamy za kolejny dzień egzystencji od chwili urodzenia aż do ostatniego tchnienia? Więc ile będzie pustych, niezapełnionych stron, a ile pełnych przeżyć, emocji ?
Albo zabazgranych byle czym i byle jak?
A Wy? Jak myślicie jaka jest Wasza Księga Życia? Jeżeli dla Was istnieje, to nie pozwólcie,żeby była nudna, monotonna, pozwólcie ns to,żeby czytało się ją z ciekawością, uzależniało z każdym słowem coraz to bardziej. Może niezapełnione kartki będą błądzić po świecie sz.u.ka.ją.c swojego zakończenia? A może po prostu rozpłyną się w powietrzu, znikną tak jak ich właściciel? A kto to wie. Tylko ty masz władze i prawo zaglądać do swojej Księgi Życia...
:shock: To jest... cudowne! Wygraj na najlepszą historię bo ta napewno zasługuje na przyklejenie, Emilio!
Nie wiem, jak to na.pi.sa.ć (hmmmm)
Może tak:
Ciekawi mnie to czemu dział z kącikami się bardziej rozwija od historii. Może dlatego,że mniej czytacie (bo już nie chcecie), cóż było by miło gdyby dział "Historie" na nowo zaczął się rozwijać, bo pi.sa.nie to naprawdę niezwykła rzecz, umieć pi.sa.ć historię, które są dobre. Mieć wyobraźnie.
Nie mówię,żę ja pi.sz.ę dobre historie po prostu mówię,że pi.sa.nie histori, wyobraźnia, jest bardziej niezwykła niż simsy.Oczywiście twórcy tacy jak: April, Alka mają wyobraźnie, którą pokazują w swoich kącikach.
A teraz przechodzimy do rzeczy:
"Tak, on zniewolił mnie miłością. Sama mu na to pozwoliłam. Teraz to on jest moim Panem"
Zapowiedź:
Obudziłam się wypoczęta, na luksusowym łożu z baldachimem. W letniej piżamie.
Bywa tak,że w stanie luksusu, człowiek nie zwraca uwagi na to gdzie jest, ja właśnie znajdowałam się w takim stanie. Z rososzką przeciągnęłam się jak małe dziecko i przetarłam oczy. Rozejrzałam się dookół pokoju. Był niewielki, cały oświetlony, nie było konta, gdzie mógł wkraść się cień.W białe ściany i po.ma.lo.wa.ne biały dywan. Jak dokładnie teraz to sobie przypominam to wszystko tam było białe.Nawet dzwi i łóżko z pomalowanymi framugami.
Przepraszam,ze tak długo, ale poczekacie jeszcze do następnego tygodnia. Ten rozdział będzie długi, a u mnie czasu też za dużo nie ma :oops:
Świetne historie! Wspaniale umiesz dobierać słowa i opisywać dane zdarzenie :-) Na pewno wygrasz ten konkurs na historię Mam nadzieję, że już niedługo przeczytam kolejną historię twojego autorstwa
@KlaudiaFigiel: Ha! Dziękuję, moja czytelniczko @Agata: Naprawdę, jestem zachwycona twoją wizytą w mojej historii i dziękuję
"Wreszcie spotkałam Ciebie. Chłopaka za którego mogłabym zginąć.
Taaa, akurat, wezmę się w garść, pozbieram się.
Jestem gotowa.
Czas iść, bitwa czeka, miecze naostrzone, orkowie spływają rządzą krwi i mordu.
Będę walczyć ramie w ramię do ostatniego tchnienia"
Rozdział -6-
Z ogromnymi zawrotami głowy, podeszłam do drzwi. Naciągnęłam klamkę. Zamknięte. Cholera. Z rozczarowaniem oparłam się o ścianę. Osunęłam się na dół, opierając głowę o kolana. I kołysałam się tak, nie pamiętam ile to trwało, możne kilka chwil, minut, godzin, a może dni ?
W każdym razie wiem,ze nic nie czułam, bólu, głodu, nic, po prostu się wyłączyłam.
Dziwne, że kiedy się "ocknęłam" ON stał koło mnie,patrząc się z góry z pogardą , jakbym zrobiła obrzydliwą rzecz na całym świecie. Spłoszona uniknęłam jego wzroku. W pokoju panowała taka cisza, ze zaczęło dzwonić w uszach. Taa, sarkastyczne, ale prawdziwe. Widocznie w tym stanie nie mogłam zbyt długo wytrzymać bez ruchu i najprościej na świecie zaczęłam się wiercić najlepiej było by przecież pozostać w bezruchu, ale nie mogłam (jak już pi.sa.ła.m) po prostu nie mogłam wytrzymać kilku minut bez ruchu. Było to wkurzające.
-Czym ty jesteś?- jego głos pozbawiony jakikolwiek emocji przedarł się przez cisze
Jak to czym ? Człowiekiem, nie ?
Taka odpowiedz wydawała się mi najodpowiedniejsza. Czułam się oburzona i zraniona, że odezwał się do mnie takim tonem i takimi słowami. Jednak coś w głębi podświadomości czułam,że jego reakcja była odpowiednia. Przypomniałam sobie jak się tu znalazłam i w jakim miejscu się obudziłam na samym początku.
Zamiast mu odpowiedzieć spojrzałam mu prosto w te zielone oczy, zanim obrócił twarz w inną stronę, dostrzegłam w nich ból, stratę i samotność.
- Skąd mam to wiedzieć?- burknęłam mu w odpowiedzi
Westchną, czułam jak na powrót przeszywa mnie na wylot spojrzeniem.
Zamiast znów odwzajemnić jego spojrzenia spuściłam wzrok i skuliłam się.
Wyszedł z pokoju.
Ufff...
Nie miałam zamiaru tego dnia z nim gadać, nie podobało mi się to w jaki sposób był do mnie nastawiony.
Nienawidził mnie.
Właśnie zdałam sobie z tego sprawę, tylko,że nie wiedziałam za co mnie tak nienawidzi.
Taa, dopiero co znalazłam spokój i już same "problemy".
Mogłam wstać , otworzyć drzwi i pójść za nim, ale jednak nie zrobiłam tego. Nadal siedziałam w kącie próbując pozbierać myśli. Było tyle pytań, na które sama nie mogłam znaleźć odpowiedzi.
Co się dzieje?
Skąd się tu wzięłam?
Co to za chłopak i czemu tak mnie nienawidzi?
Jak widać było mnóstwo rzeczy do zrobienia, a ja kompletnie nic nie wiedziałam i o niczym nie miałam pojęcia.
Zapowiadało się ciekawe życie, nieprawdaż ?
Rozdział mega!!! Świetnie opisujesz historie bohaterki przez co ta historia jest bardzo ciekawa. Szkoda że ten rozdział jest taki krótki. Jeśli te rozdziały będą dłuższe to będzie super!
@Agata: Dziękuję. Ciesz mnie twoja wizyta w mojej historii i że ktoś to wogle czyta :roll: @KlaudiaFigiel: Ja takąż dziękuje. Na dłużą metę nie wyrabiam przy dłuższych rozdziałach :oops:
Nastąpiły malutkie zmiany. Zamierzam wprowadzić Was w całkiem inny świat gdzie panowały inne zasady:W Starożytnosc A dokładniej inny niej wymiar.
Daję Wam taki malutki cytat niezwiązany z historią, osoby, które są mi bliskie wiedzą o co chodzi
Bywa tak,że przyjaźń jest komuś przeznaczona, a innym nie.
Bowiem prawdziwa przyjaźń jest wieczna i trwała, nawet najgorsza z śmiertelnych chorób jej nie przerwie. Lecz moja przyjaźń, która będzie trwać po wsze czasy, nigdy nie nastąpi, będę trafiać na osoby, którym przeznaczeniem jest śmierć, albo są one po prostu fałszywe i zdradliwe.
To moja wada to,że za szybo przywiązuje się do ludzi, a później oni odchodzą.
Ranią mnie.
Zostawiaj.
I próbują wmówić kłamstwa. ...
Rozdział -7-
Mineły godziny, a może dni? Nie mam pojęcia, czas był nieistotny. Czekałam tylko na NIEGO, bo wiedziałam,że on ma odpowiedzi na moje pytania. Wszystkie.
Z nudów zaczęłam liczyć swoje oddechy.
Pierwszy... dwudziesty...pięćdziesiąty...osiemdziesiąty piąty...sto...
Długo mam jeszcze czekać? Czy przy tysięcznym oddechu zjawi się ?
Sto sześć...sto osiemnaście... sto trzydzieści...sto pięćdziesiąt...sto dziewięćdziesiąt dziewięć...dwieście...
Nagle zza drzwi słyszę skrzypienie podłogi, naciąganie klamki i powolne otwieranie drzwi. Widzę go. O dziwo, tym razem nie patrzy się na mnie złowrogo, ale tez nie tak jak tego oczekiwałam.
Zaraz, jak to oczekiwałam? Co jest ? Niby czemu mam coś od niego oczekiwać? Nie znam go. Faceta wcześniej nigdy nie widziałam. A jednak te uczucie, przyciągania ?
Popatrzyłam się na niego szeroko otwartymi oczami, uważnie obserwując jego reakcję.
Przez jego twarz przemkną jak cień wyraz smutku i bólu. Jakby bolało go to co widzi.
Czekałam ze zniecierpliwieniem, aż coś powie, obserwując jego twarz. Studiując rysy.
Nie znam się dobrze na facetach, nigdy nie miałam chłopaka i się nie całowałam , dlatego też trudno mi było ocenić jego. Wiadomo był przystojny.
Czarne, połyskujące włosy, przenikliwe niebieskie oczy.
Od razu wiedziałam,że to piękna twarz.
I nagle uderzyła mnie przerażająca myśl (no dobra nie, aż tak przerażająca), że to on oczekuje ode mnie,żebym się pierwsza odezwała.
Supcio.Rewelka. Po prostu.
Nie wiem czemu tak się tym przejmuję, najwyżej pomyśli sobie,ze mam coś z głowa i tyle. Zero przejmowania się.
-A więc?- powiedziałam, starając się mówić jak najciszej
Spojrzał na mnie, unosząc brwi. W jednej chwili poczułam się niezręcznie i głupio.
-Powiedz, mi- zaczął mówić kuszącym głosem, wpatrując się we mnie- jakim cudem ty żyjesz?
-To ja umarłam?- odpowiedziałam mu sarkastycznym tonem
Pokiwał posępnie głowa, nie patrząc się przy tym na mnie.
No co ty!- wykrzyknełam sarkastycznie
Próbowałam być sarkastyczna, ale tak naprawdę jego słowa mnie zaniepokoiły. Skąd on to wiedział? Świetnie, kolejne pytanie bez odpowiedzi.
-Jak się...obudziłaś?- zadał mi pytanie na, które nie miałam odpowiedzi
Zmarszczyłam czoło zastanawiając się nad tym. Miał rację. Umarłam. Obudziłam się w trumnie, zamkniętej, pogrzebana. Wychodząc na zewnątrz zastałam całkiem inny świat niż *********ąc go. Nadal nic nie wiedziałam, ale zdołałam opowiedzieć mu na jego pytanie. Słuchał mnie uważnie, śledząc każde słowo. Kiedy już skończyłam mówić, w pomieszczeniu nastała cisza, stał tam wpatrując się we mnie zdziwiony. Był w szoku, po tym co ode mnie usłyszał. Widziałam to po jego twarzy.
-Powiedz mi...-przerwał, ostrożnie dobierając słowa- jakim cudem udało Ci się przeżyć?
To niemożliwe,że te... trupy, pozwoliły Ci tak po prostu odejść. Powinnaś być jedną z nich.Nie powinnaś...
-Nie powinnam chodzić, myśleć, tak? To chciałeś powiedzieć?!- przerwałam mu oburzona
Po jego twarzy przemknął uśmiech zadowolenia.
-Tak, właśnie to chciałem powiedzieć.
-To świetnie,że jesteś taki szczery!- *******łam się na niego
Tym razem, uśmiechnął się szelmowsko.
-Teraz moja kolej na zadawania pytań- oznajmiłam
Przytakną.
-Jak się tu znalazłam? Co to za miejsce? I powiedz mi, łaskawie, co się tutaj dzieje!
Podniósł rękę do góry, jakby tym gestem mógł zatrzymać potok pytań.
-Wszystko po kolei- powiedział tym swoim kuszącym głosem- Usiąc sobię, jest wiele rzeczy do wyjaśnienia.
Dokładnie- pomyślałam
Przeczytałam. Wszystko. Nie mam pojęcia czemu, ale twoja historia mnie podnieca, 5 rozdział wzbudził we mnie adrenaline xD
Oczywiście, było by ciekawiej gdybyś pi.sa.ła. dłuższe rozdziały, nie przeczę :roll:
Krótkie rozdziały zostawiają po sobie taki nienasty :P
Podziwiam Cię, za to,że umiesz pi.sa.ć i chcesz. Z pewnością masz wielki talent, tak samo jak w pi.sa.ni.u piosenek. Mówisz,ze wprowadzisz Nas w całkiem inny świat...
Bardzo ciekawe, już się doczekać nie mogę, oczekuje dłuższego rozdziału :P No i co by tu jeszcze dodać? Chciałabym więcej takich rozdziałów jak 5 (wiem, jestem nienormalna).
No, to wszystko. Narazie
Zbierałem się do skomentowania tego tekstu już raz, ale doszedłem do wniosku, że to chyba nie będzie miało sensu. Teraz, gdy to coś stało się przyklejoną historią poczułem się zobowiązany.
Odpuściłbym sobie, ale doszedłem do „Księgi Życia”… Wiesz, że nie ładnie jest plagiatować, prawda? Ale o tym zaraz…
Spacje robi się po znakach interpunkcyjnych! Twój tekst przez to wygląda strasznie… Jeśli jesteśmy przy sprawach technicznych, enter robisz by wydłużyć tekst? Każde wciśniecie tego klawisza to rozpoczęcie nowego akapitu. Akapit, który ma jedno zdanie? I to nie okazyjnie, ale we wszytkich tekstach i rozdziałach?
Robisz strasznie dużo powtórzeń, które w takich tekstach nie wyglądają dobrze. Do tego..
Jest kilka błędów logistycznych, narzuciło mi się jedno, a nawet dwa.
Jak mogła wiedzieć, że to jedwab wyściela właśnie trumnę, a nie jakieś malutkie pomieszczenie?
Oraz do kogo *******, hm?
Lochy...zimne, wilgotne, przesiąknięte odorem zgnilizny,lochy...
Echo oddechu, bicia serca odbija się od kamiennych ścian. Jedynym źródłem światła jest migocząca się pochodnia.Nie mam siły stać, utrzymać się na własnych nogach, ale stoję przykuta do kamiennej ściany, uziemiona, czy jak to inaczej nazwać.Ręce podniesione do góry, dłonie skute stalowymi kajdanami, przy kostkach nóg łańcuchy.
Nie jestem naga, czuję na sobie poszarpane ubranie, które nosiłam wcześniej na sobie.
Nie wiem ile czasu już tu jestem, ani jak i dlaczego.Drżę z przerażenia, a może to chłód przeszywa moje ciało.Czuję Twoją obecność, chociaż w półmroku nie dostrzegam zarysu Twojej postaci, czuję jak napajasz się moim strachem.
Próbuje się ruszyć, szamotać, ale kajdany i łańcuchy nie pozwalają mi na najmniejszy ruch mojego ciała.Czuje jak On przeszywa mnie na wylot spojrzeniem, czuje kumulując się wokół moich stóp moc, ciemność, coś strasznego.
Z przerażenia oddech mi przyspieszył, nagle dostrzegam z półmroku Jegou zbliżającego się do mnie, stawia powoli, ostrożnie, jakby ważył każdy krok.
Stanął.
Spuściłam głowę, czując na sobie twój wzrok, jeszcze nigdy tak się nie bałam.
Z drżeniem ciała zdaję sobie sprawę,że op.usz.ka.mi palców dotykasz mojego brzucha, który był przyczyną bólu.
Raz ******* do niego jako „ty”, a raz o nim jako „on”. Zdecyduj się czy całość ma być pisana dla niego, co jakby mi się nie widzi i zupełnie nie pasuje.
Znaki interpunkcyjne, o ile w ogóle są, to strasznie kuleją. Tutaj mam na myśli przecinki. O Zeusie! Przecinki po „że”? Niektóre momenty wołają o pomstę do nieba!
Nie rozumiem dlaczego zdradzasz główne wątki. Powinnaś to opisać, wciągnąć czytelnika, by sam składała sobie całość. To nieco Ci nie wychodzi.
Moja Księga Życia, może to zaledwie jedna, wymięta kartka niesiona porywem wieczności, która zniknie stratowana stopami pędzącego świata, może kilku stronowa czytanka dla dzieci, którą ktoś od niechcenia wziął?
Czy mam prawo cokolwiek zmienić?
Gdyby tak przyjąć, że kartki będą wagą wykreowanych wydarzeń, dokonań i osiągnięć, ilość ich stron...
Układem każdej strony- wybory decyzje jakie podejmuję co dnia i ich skutki.
Marginesem- stan emocjonalny, detale.
Złowieszczą myśl, każde przekleństwo, zastąpić znakiem interpunkcyjnym, a spacją wątpliwości, wahania. Z tęczy uczuć, od skrajnej rozpaczy, niemocy aż po uskrzydloną euforię, stworzyć paletę kolorów.
W podpunktach wymienić najmniejszą radość, smutek, ****** i porażkę.W tym miejscu należałoby koniecznie rozważyć i wstawić odpowiednie przypisy z informacją, ile z tego zbioru zawdzięczam innym, ile dostałam bezinteresowne, za ile musiałam sporo zapłacić; ile ofiarowałam sama z siebie i w tym mojej zasługi, a nie tylko zbiegów okoliczności czy może szczęśliwego trafu...
Akapity, poświęcić na określenie wartości jakie wyznaje, rozważań, monologicznych myśli bez odpowiedzi na nie...
Hmmm...nie mam wątpliwości,że jeszcze wiele brakuje do idei tych rozmyślań...
A jeśli każdą stronę księgi uznamy za kolejny dzień egzystencji od chwili urodzenia aż do ostatniego tchnienia? Więc ile będzie pustych, niezapełnionych stron, a ile pełnych przeżyć, emocji ?
Albo zabazgranych byle czym i byle jak?
A Wy? Jak myślicie jaka jest Wasza Księga Życia? Jeżeli dla Was istnieje, to nie pozwólcie,żeby była nudna, monotonna, pozwólcie na to,żeby czytało się ją z ciekawością, uzależniało z każdym słowem coraz to bardziej. Może niezapełnione kartki będą błądzić po świecie sz.u.ka.ją.c swojego zakończenia? A może po prostu rozpłyną się w powietrzu, znikną tak jak ich właściciel? A kto to wie. Tylko ty masz władze i prawo zaglądać do swojej Księgi Życia...
Bardzo ładne przemyślenia, łudząco podobne do tego:
Wszystko, co się dzieje z człowiekiem jest już zapisane, gdzieś tam w gwiazdach, cały nasz los… i my tylko „czytamy” życie jak książkę…. jedni mają ją cienką i nieciekawą, inni wręcz odwrotnie….- to słowa znajomego z dawnych lat… Hmmmm…
Księga życia… indywidualne, osobiste wątki, bez podejrzeń o plagiat i mistyfikację.
Moja księga życia…….może to zaledwie jedna, wymięta kartka niesiona porywem wieczności, która zniknie stratowana stopami pędzącego świata…. może to kilkustronicowa broszura, którą ktoś od niechcenia przejrzy, by odnaleźć swój ślad na kartach mej historii. Czy mam prawo lub w ogóle możliwość cokolwiek zmienić?
Gdyby tak przyjąć założenie, że czcionką będzie waga wykreowanych wydarzeń, dokonań i osiągnięć… układem każdej strony- wybory decyzje jakie podejmuję co dnia i ich skutki … marginesem – stany emocjonalnego letargu….
…każdą złowieszczą myśl, przekleństwo rzucone w przestrzeń zastąpić znakiem interpunkcyjnym, a spacją wszelkie serdeczne życzenia, słodkie i ciepłe w wymowie słówka. Z tęczy uczuć, od skrajnej rozpaczy, niemocy aż po uskrzydloną euforię, stworzyć paletę kolorów.
…w podpunktach wymienić najmniejszą radość, smutek, ****** i porażkę. I tu w tym miejscu należałoby koniecznie rozważyć i wstawić odpowiednie przypisy z informacją, ile z tego zbioru zawdzięczam innym, ile dostałam bezinteresowne, za ile musiałam sporo zapłacić; ile ofiarowałam sama z siebie i w tym mojej zasługi, a nie tylko zbiegów okoliczności, szczęśliwego trafu czy też przypadku….
…i gdyby tak jeden akapit poświęcić na określenie wartości, jakie wyznaję albo doprecyzowanie zasad, według których żyję, a inny, wciąż rozwojowy i otwarty wątek zatytułować „ Miłość” i przekształcić w całkiem obszerny rozdział……Do tego wkleić kilka zdjęć osób szczególnie mi bliskich i takich, które odegrały istotną rolę w kształtowaniu mojej osobowości…..
Hmmm… Nie mam najmniejszych wątpliwości, że mimo wszelkich zabiegów do kilkutomowego wydania wiele jeszcze brakuje.
A jeśli każdą stronę księgi uznamy za kolejny dzień egzystencji od chwili urodzenia aż do ostatniego tchnienia? Ile w mojej historii będzie pustych, niczym nie zapisanych kartek albo zabazgranych byle czym i byle jak?
Poczynając od ważnej sprawy do mniej ważnej. No to tak: Tekst nie na.pi.sa.łam. całkiem sama, pi.sa.łam. go przez wiele miesięcy z przerwami, nie miałam najmniejszego zamiaru go tutaj wstawać, dodałam go tutaj tylko dlatego,że nie miałam, jeszcze, gotowego rozdziału, a minęło dosyć dużo czasu.A co do tego tekstu to skontaktowałam się z Armagią o prośbę informacji skąd czerpała "natchnienie" na na.pi.sa.nie tego tekstu. Odpowiedź dostałam po niecałych trzech dniach. Więc czerpałam dodatkowe informacje z pewnej książki, która jest na polskim rynku od 2006 roku. Można ją zależeć w księgarniach, jeżeli jeszcze jest, tytuł to "Religijne Mity", ale jest także pod drugim tytułem "Filozoficzne przemyślenia na tle religijnym - mity i wierzenia". Więc autorka tamtego czerpała natchnienie z tego co ja. Uważam,ze wszystko wyjaśnione. Sprawę uważam za zakończoną. Teraz przechodząc do tego:
Jeśli jesteśmy przy sprawach technicznych, enter robisz by wydłużyć tekst? Każde wciśniecie tego klawisza to rozpoczęcie nowego akapitu. Akapit, który ma jedno zdanie? I to nie okazyjnie, ale we wszytkich tekstach i rozdziałach?
Hmmm...nie. Nie robię tego,żeby wydłużyć tekst. Robię akapit środkowy w tekście.
Akapit taki, gdzie jest jeszcze kilka kliknięć spacji w akapicie środkowym.
To jest akapit główny, ja robię środkowe.
Raz ******* do niego jako „ty”, a raz o nim jako „on”.
Tutaj się z Tobą zgadzam, muszę jeszcze nad tym popracować...
Jak mogła wiedzieć, że to jedwab wyściela właśnie trumnę, a nie jakieś malutkie pomieszczenie?
Pi.sa.ło przecież...
Twój tekst przez to wygląda strasznie…
Ze spokojem udzieliłam wszystkich wyjaśnień i przystosowałam się do Twojej krytyki, ale, jeżeli się Tobie nie podoba to zwyczajnie tutaj nie zaglądaj i nie komentuj...
I to nie okazyjnie, ale we wszytkich tekstach i rozdziałach?
Cóż, czepiam się takiego małego błędu, ale miało być wszystkich, nieprawdaż ?
hahahahahahah 1 literki Adrian zapomniał. rozwaliłaś mnie, więc mamy rozumieć, że ty jesteś perfekcjonistką? tak? tobie już po prostu nie pop. takich blędów, bo po prostu zrobione przez nieuwagę :roll:
Poczynając od ważnej sprawy do mniej ważnej. No to tak: Tekst nie na.pi.sa.łam. całkiem sama, pi.sa.łam. go przez wiele miesięcy z przerwami, nie miałam najmniejszego zamiaru go tutaj wstawać, dodałam go tutaj tylko dlatego,że nie miałam, jeszcze, gotowego rozdziału, a minęło dosyć dużo czasu.A co do tego tekstu to skontaktowałam się z Armagią o prośbę informacji skąd czerpała "natchnienie" na na.pi.sa.nie tego tekstu. Odpowiedź dostałam po niecałych trzech dniach. Więc czerpałam dodatkowe informacje z pewnej książki, która jest na polskim rynku od 2006 roku. Można ją zależeć w księgarniach, jeżeli jeszcze jest, tytuł to "Religijne Mity", ale jest także pod drugim tytułem "Filozoficzne przemyślenia na tle religijnym - mity i wierzenia". Więc autorka tamtego czerpała natchnienie z tego co ja. Uważam,ze wszystko wyjaśnione. Sprawę uważam za zakończoną.
Oto to takie małe cóż ode mnie napisane na lekcji chemii(taa, powinnam uważać na lekcji, ale moje monologi w myślach widocznie bardziej mnie pociągają :roll: )
Przepraszam, ale moje czytanie ze zrozumieniem wyje i kuleje. Ops.
I to nie okazyjnie, ale we wszytkich tekstach i rozdziałach?
Cóż, czepiam się takiego małego błędu, ale miało być wszystkich, nieprawdaż ?
Ależ oczywiście, że tak. Tyle, że w Twoich wypowiedziach też nie brakuje błędów.
Nie mam zamiaru się z Tobą kłócić, ale musisz być tego świadoma, że jeśli coś wstawiasz, oczekuj krytyki. Powodzenia w dalszym tworzeniu.
Niech Google Ci sprzyja! c:
a plagiat dalej przyklejony....szlag trafia...tyle sie staralam nad swoja historia i tylko chyba raz mialam drugie miejsce o ile sie nie myle. A teraz takie fajne historie na forum sa...to nie ma jak ktos plagiata walnie i sobie temat przez moderatorow przyklei. Taka satysfakcja byla wygrac nad super historiamy plagiatem z neta ? Po komentarzu SIMSIORA od razu napisalas do moderatorow 'prosze o szybciej usuniecie mojej historii' po czym pani moderator napisala ze robi sie ciekawie...tu ostatnio naprawde jest ciekawie. Po takim czyms nawet nie powinnas sie tlumaczyc ale jeszcze masz tupet...Najciekawsze historie to sa te, ktore nam wciskasz tylko watpie zeby ktokowiek juz w to wierzyl. Moderatorzy powinni odkleic ten temat i zabronic juz pisania jakiekolwiek historii bo chyba plagaiatami nikt nie chce byc obdarowywany. Sama jeszcze p i s a l a s, ze wkurza Cie to jak ktos sciaga store z chomikuj a Ty tyle kasy na to wydajesz i ze przeciez to niesprawiedliwe i oszustwo i nienawidzisz tego...a co robisz teraz? Zalosne i nic innego..dobrze nie zmarnowalam czasu na czytanie tego. SIMSIOR dzieki, ze postanowiles sprawdzic to czy ktos tu wszystkich w konia nie robi. Chyba kazdy juz ma zdanie wyrobione....
Asiuniu
Specjanie nie odkleiłam. Jest to rodzaj kary , taki pręgierz. Wszyscy widzą czytają. Odklejona znikinie gdzies w odmętach, a tak to z miesiąc podtrzymam na pierwszej stronie :!:
Przepraszam, że wtrącam 3 grosze swoje, ale to troszke wychodzi jakby plagiat był tolerowany... i że został. Jeszcze Emilia święcie przekonana jest, że to była "inspiracja" i myśle, że taka kara nie pomoże. To takie moje przemyślenia
Natalio, twoje "3 grosze" były zwyczajną złośliwością, wiadomo,że mnie nie lubisz, ale, proszę zachowaj to dla siebie...
A co do Księgi Życia, to wszystko wyjaśniłam. Księga Życia nie jest historią, którą prowadzę, dałam ja tu jako taką notatkę, więc nie dotyczy mojej historii!
Jak już na.pi.sa.ła.m temat uważam za zakończony.
Chyba nie wszyscy mnie zrozumieli. Gdybym zaraz po prośbie Emilii z 24-03-2013 , historię usunęła nikt by nie wiedział o jej wykroczeniu prócz mnie ,Simsiora i Emlilii. Specjalnie ją zostawiłam przyklejoną, by każdy widział co się stało. Pi sz ąc że właśnie robi się ciekawie , nie chodziło mi wcale o poparcie jej zachowania , tylko o wypowiedź Simsiora. Jeśli temat odkleimy - zniknie zaraz na drugiej stronie bo Emilia już raczej tej historii nie będzie kontynuować, skoro chciała ja usunąć.
Dnia 24 napisałam do Anielewe od razu prośbę, by też tej opowieści nie usuwała
Komentarz
:shock: To jest... cudowne!
Nie wiem, jak to na.pi.sa.ć (hmmmm)
Może tak:
Ciekawi mnie to czemu dział z kącikami się bardziej rozwija od historii. Może dlatego,że mniej czytacie (bo już nie chcecie), cóż było by miło gdyby dział "Historie" na nowo zaczął się rozwijać, bo pi.sa.nie to naprawdę niezwykła rzecz, umieć pi.sa.ć historię, które są dobre. Mieć wyobraźnie.
Nie mówię,żę ja pi.sz.ę dobre historie po prostu mówię,że pi.sa.nie histori, wyobraźnia, jest bardziej niezwykła niż simsy.Oczywiście twórcy tacy jak: April, Alka mają wyobraźnie, którą pokazują w swoich kącikach.
A teraz przechodzimy do rzeczy:
"Tak, on zniewolił mnie miłością. Sama mu na to pozwoliłam. Teraz to on jest moim Panem"
Zapowiedź:
Obudziłam się wypoczęta, na luksusowym łożu z baldachimem. W letniej piżamie.
Bywa tak,że w stanie luksusu, człowiek nie zwraca uwagi na to gdzie jest, ja właśnie znajdowałam się w takim stanie. Z rososzką przeciągnęłam się jak małe dziecko i przetarłam oczy. Rozejrzałam się dookół pokoju. Był niewielki, cały oświetlony, nie było konta, gdzie mógł wkraść się cień.W białe ściany i po.ma.lo.wa.ne biały dywan. Jak dokładnie teraz to sobie przypominam to wszystko tam było białe.Nawet dzwi i łóżko z pomalowanymi framugami.
Przepraszam,ze tak długo, ale poczekacie jeszcze do następnego tygodnia. Ten rozdział będzie długi, a u mnie czasu też za dużo nie ma :oops:
@Agata: Naprawdę, jestem zachwycona twoją wizytą w mojej historii i dziękuję
"Wreszcie spotkałam Ciebie. Chłopaka za którego mogłabym zginąć.
Taaa, akurat, wezmę się w garść, pozbieram się.
Jestem gotowa.
Czas iść, bitwa czeka, miecze naostrzone, orkowie spływają rządzą krwi i mordu.
Będę walczyć ramie w ramię do ostatniego tchnienia"
Rozdział -6-
Z ogromnymi zawrotami głowy, podeszłam do drzwi. Naciągnęłam klamkę. Zamknięte. Cholera. Z rozczarowaniem oparłam się o ścianę. Osunęłam się na dół, opierając głowę o kolana. I kołysałam się tak, nie pamiętam ile to trwało, możne kilka chwil, minut, godzin, a może dni ?
W każdym razie wiem,ze nic nie czułam, bólu, głodu, nic, po prostu się wyłączyłam.
Dziwne, że kiedy się "ocknęłam" ON stał koło mnie,patrząc się z góry z pogardą , jakbym zrobiła obrzydliwą rzecz na całym świecie. Spłoszona uniknęłam jego wzroku. W pokoju panowała taka cisza, ze zaczęło dzwonić w uszach. Taa, sarkastyczne, ale prawdziwe. Widocznie w tym stanie nie mogłam zbyt długo wytrzymać bez ruchu i najprościej na świecie zaczęłam się wiercić najlepiej było by przecież pozostać w bezruchu, ale nie mogłam (jak już pi.sa.ła.m) po prostu nie mogłam wytrzymać kilku minut bez ruchu. Było to wkurzające.
-Czym ty jesteś?- jego głos pozbawiony jakikolwiek emocji przedarł się przez cisze
Jak to czym ? Człowiekiem, nie ?
Taka odpowiedz wydawała się mi najodpowiedniejsza. Czułam się oburzona i zraniona, że odezwał się do mnie takim tonem i takimi słowami. Jednak coś w głębi podświadomości czułam,że jego reakcja była odpowiednia. Przypomniałam sobie jak się tu znalazłam i w jakim miejscu się obudziłam na samym początku.
Zamiast mu odpowiedzieć spojrzałam mu prosto w te zielone oczy, zanim obrócił twarz w inną stronę, dostrzegłam w nich ból, stratę i samotność.
- Skąd mam to wiedzieć?- burknęłam mu w odpowiedzi
Westchną, czułam jak na powrót przeszywa mnie na wylot spojrzeniem.
Zamiast znów odwzajemnić jego spojrzenia spuściłam wzrok i skuliłam się.
Wyszedł z pokoju.
Ufff...
Nie miałam zamiaru tego dnia z nim gadać, nie podobało mi się to w jaki sposób był do mnie nastawiony.
Nienawidził mnie.
Właśnie zdałam sobie z tego sprawę, tylko,że nie wiedziałam za co mnie tak nienawidzi.
Taa, dopiero co znalazłam spokój i już same "problemy".
Mogłam wstać , otworzyć drzwi i pójść za nim, ale jednak nie zrobiłam tego. Nadal siedziałam w kącie próbując pozbierać myśli. Było tyle pytań, na które sama nie mogłam znaleźć odpowiedzi.
Co się dzieje?
Skąd się tu wzięłam?
Co to za chłopak i czemu tak mnie nienawidzi?
Jak widać było mnóstwo rzeczy do zrobienia, a ja kompletnie nic nie wiedziałam i o niczym nie miałam pojęcia.
Zapowiadało się ciekawe życie, nieprawdaż ?
I jak się spisałam :?:
Rozdział mega!!!
Bardzo
@KlaudiaFigiel: Ja takąż dziękuje. Na dłużą metę nie wyrabiam przy dłuższych rozdziałach :oops:
Nastąpiły malutkie zmiany. Zamierzam wprowadzić Was w całkiem inny świat gdzie panowały inne zasady:W Starożytnosc
A dokładniej inny niej wymiar.
Daję Wam taki malutki cytat niezwiązany z historią, osoby, które są mi bliskie wiedzą o co chodzi
Bywa tak,że przyjaźń jest komuś przeznaczona, a innym nie.
Bowiem prawdziwa przyjaźń jest wieczna i trwała, nawet najgorsza z śmiertelnych chorób jej nie przerwie. Lecz moja przyjaźń, która będzie trwać po wsze czasy, nigdy nie nastąpi, będę trafiać na osoby, którym przeznaczeniem jest śmierć, albo są one po prostu fałszywe i zdradliwe.
To moja wada to,że za szybo przywiązuje się do ludzi, a później oni odchodzą.
Ranią mnie.
Zostawiaj.
I próbują wmówić kłamstwa.
...
Rozdział -7-
Mineły godziny, a może dni? Nie mam pojęcia, czas był nieistotny. Czekałam tylko na NIEGO, bo wiedziałam,że on ma odpowiedzi na moje pytania. Wszystkie.
Z nudów zaczęłam liczyć swoje oddechy.
Pierwszy... dwudziesty...pięćdziesiąty...osiemdziesiąty piąty...sto...
Długo mam jeszcze czekać? Czy przy tysięcznym oddechu zjawi się ?
Sto sześć...sto osiemnaście... sto trzydzieści...sto pięćdziesiąt...sto dziewięćdziesiąt dziewięć...dwieście...
Nagle zza drzwi słyszę skrzypienie podłogi, naciąganie klamki i powolne otwieranie drzwi. Widzę go. O dziwo, tym razem nie patrzy się na mnie złowrogo, ale tez nie tak jak tego oczekiwałam.
Zaraz, jak to oczekiwałam? Co jest ? Niby czemu mam coś od niego oczekiwać? Nie znam go. Faceta wcześniej nigdy nie widziałam. A jednak te uczucie, przyciągania ?
Popatrzyłam się na niego szeroko otwartymi oczami, uważnie obserwując jego reakcję.
Przez jego twarz przemkną jak cień wyraz smutku i bólu. Jakby bolało go to co widzi.
Czekałam ze zniecierpliwieniem, aż coś powie, obserwując jego twarz. Studiując rysy.
Nie znam się dobrze na facetach, nigdy nie miałam chłopaka i się nie całowałam , dlatego też trudno mi było ocenić jego. Wiadomo był przystojny.
Czarne, połyskujące włosy, przenikliwe niebieskie oczy.
Od razu wiedziałam,że to piękna twarz.
I nagle uderzyła mnie przerażająca myśl (no dobra nie, aż tak przerażająca), że to on oczekuje ode mnie,żebym się pierwsza odezwała.
Supcio.Rewelka. Po prostu.
Nie wiem czemu tak się tym przejmuję, najwyżej pomyśli sobie,ze mam coś z głowa i tyle. Zero przejmowania się.
-A więc?- powiedziałam, starając się mówić jak najciszej
Spojrzał na mnie, unosząc brwi. W jednej chwili poczułam się niezręcznie i głupio.
-Powiedz, mi- zaczął mówić kuszącym głosem, wpatrując się we mnie- jakim cudem ty żyjesz?
-To ja umarłam?- odpowiedziałam mu sarkastycznym tonem
Pokiwał posępnie głowa, nie patrząc się przy tym na mnie.
No co ty!- wykrzyknełam sarkastycznie
Próbowałam być sarkastyczna, ale tak naprawdę jego słowa mnie zaniepokoiły. Skąd on to wiedział? Świetnie, kolejne pytanie bez odpowiedzi.
-Jak się...obudziłaś?- zadał mi pytanie na, które nie miałam odpowiedzi
Zmarszczyłam czoło zastanawiając się nad tym. Miał rację. Umarłam. Obudziłam się w trumnie, zamkniętej, pogrzebana. Wychodząc na zewnątrz zastałam całkiem inny świat niż *********ąc go. Nadal nic nie wiedziałam, ale zdołałam opowiedzieć mu na jego pytanie. Słuchał mnie uważnie, śledząc każde słowo. Kiedy już skończyłam mówić, w pomieszczeniu nastała cisza, stał tam wpatrując się we mnie zdziwiony. Był w szoku, po tym co ode mnie usłyszał. Widziałam to po jego twarzy.
-Powiedz mi...-przerwał, ostrożnie dobierając słowa- jakim cudem udało Ci się przeżyć?
To niemożliwe,że te... trupy, pozwoliły Ci tak po prostu odejść. Powinnaś być jedną z nich.Nie powinnaś...
-Nie powinnam chodzić, myśleć, tak? To chciałeś powiedzieć?!- przerwałam mu oburzona
Po jego twarzy przemknął uśmiech zadowolenia.
-Tak, właśnie to chciałem powiedzieć.
-To świetnie,że jesteś taki szczery!- *******łam się na niego
Tym razem, uśmiechnął się szelmowsko.
-Teraz moja kolej na zadawania pytań- oznajmiłam
Przytakną.
-Jak się tu znalazłam? Co to za miejsce? I powiedz mi, łaskawie, co się tutaj dzieje!
Podniósł rękę do góry, jakby tym gestem mógł zatrzymać potok pytań.
-Wszystko po kolei- powiedział tym swoim kuszącym głosem- Usiąc sobię, jest wiele rzeczy do wyjaśnienia.
Dokładnie- pomyślałam
_________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba
Różowy to mój kolor moderatorski, więc proszę o nieużywanie go. Zmieniłam. - Anilewe89
Oczywiście, było by ciekawiej gdybyś pi.sa.ła. dłuższe rozdziały, nie przeczę :roll:
Krótkie rozdziały zostawiają po sobie taki nienasty :P
Podziwiam Cię, za to,że umiesz pi.sa.ć i chcesz. Z pewnością masz wielki talent, tak samo jak w pi.sa.ni.u piosenek.
Bardzo ciekawe, już się doczekać nie mogę, oczekuje dłuższego rozdziału :P No i co by tu jeszcze dodać? Chciałabym więcej takich rozdziałów jak 5 (wiem, jestem nienormalna).
No, to wszystko. Narazie
Odpuściłbym sobie, ale doszedłem do „Księgi Życia”… Wiesz, że nie ładnie jest plagiatować, prawda? Ale o tym zaraz…
Spacje robi się po znakach interpunkcyjnych! Twój tekst przez to wygląda strasznie… Jeśli jesteśmy przy sprawach technicznych, enter robisz by wydłużyć tekst? Każde wciśniecie tego klawisza to rozpoczęcie nowego akapitu. Akapit, który ma jedno zdanie? I to nie okazyjnie, ale we wszytkich tekstach i rozdziałach?
Robisz strasznie dużo powtórzeń, które w takich tekstach nie wyglądają dobrze. Do tego..
Jest kilka błędów logistycznych, narzuciło mi się jedno, a nawet dwa.
Jak mogła wiedzieć, że to jedwab wyściela właśnie trumnę, a nie jakieś malutkie pomieszczenie?
Oraz do kogo *******, hm? Raz ******* do niego jako „ty”, a raz o nim jako „on”. Zdecyduj się czy całość ma być pisana dla niego, co jakby mi się nie widzi i zupełnie nie pasuje.
Znaki interpunkcyjne, o ile w ogóle są, to strasznie kuleją. Tutaj mam na myśli przecinki. O Zeusie! Przecinki po „że”? Niektóre momenty wołają o pomstę do nieba!
Nie rozumiem dlaczego zdradzasz główne wątki. Powinnaś to opisać, wciągnąć czytelnika, by sam składała sobie całość. To nieco Ci nie wychodzi.
…Seriously?
Wracają do całkiem dobrego tekstu…
Bardzo ładne przemyślenia, łudząco podobne do tego:
Źródło: klik!]
Dlaczego wrzuciłem w gogle kawałek tego tekstu? Po prostu było czuć, ze nie jest Twój. Za dobry. Zupełnie inne słownictwo, a nawet stawianie znaków interpunkcyjnych. To widać, nawet porównując dwa teksty o innych tematykach. Słownictwo, budowa zdań, styl.
Okradanie innych nie jest fajne. Nie rozumiem dlaczego to robisz. Chciałabyś by ktoś ukradł Ci historię którą, hipotetycznie, *******?
Naprawdę, nienawidzę plagiatów. Zastanów się co robisz, nie lepiej spróbować napisać coś dobrego samemu?
Akapit taki, gdzie jest jeszcze kilka kliknięć spacji w akapicie środkowym.
To jest akapit główny, ja robię środkowe. Tutaj się z Tobą zgadzam, muszę jeszcze nad tym popracować... Pi.sa.ło przecież... Ze spokojem udzieliłam wszystkich wyjaśnień i przystosowałam się do Twojej krytyki, ale, jeżeli się Tobie nie podoba to zwyczajnie tutaj nie zaglądaj i nie komentuj... Cóż, czepiam się takiego małego błędu, ale miało być wszystkich, nieprawdaż ?
seriously?
Przepraszam, ale moje czytanie ze zrozumieniem wyje i kuleje. Ops.
Ależ oczywiście, że tak. Tyle, że w Twoich wypowiedziach też nie brakuje błędów.
Nie mam zamiaru się z Tobą kłócić, ale musisz być tego świadoma, że jeśli coś wstawiasz, oczekuj krytyki. Powodzenia w dalszym tworzeniu.
Niech Google Ci sprzyja! c:
Specjanie nie odkleiłam. Jest to rodzaj kary , taki pręgierz. Wszyscy widzą czytają. Odklejona znikinie gdzies w odmętach, a tak to z miesiąc podtrzymam na pierwszej stronie :!:
A co do Księgi Życia, to wszystko wyjaśniłam. Księga Życia nie jest historią, którą prowadzę, dałam ja tu jako taką notatkę, więc nie dotyczy mojej historii!
Jak już na.pi.sa.ła.m temat uważam za zakończony.
Dnia 24 napisałam do Anielewe od razu prośbę, by też tej opowieści nie usuwała