Taaa, przepraszam,że jest post, pod postem, ale musiałam 8)
A przechodząc do tematu to:
Powrót !
Dobra, to tak, wznawiam działalność :XD:
Po feriach uznałam,że mam dosyć śniegu, bitew śnieżnych, nart, gór i gorącej czekolady.
Tak właśnie spędziłam ferie, wyjechałam z rodzina i przyjaciółmi w góry, dlatego też nie miałam czasu się do Was odzywać
Więc jak wam minęły ferie/mijają :?:
Zaczynamy:
Rozdział -3-
Drzwi od klatki schodowej były uchylone.
Weszłam tam bez najmniejszego wahania. Wokół rozprzestrzeniony był odór zgnilizny, to właśnie wtedy zdałam sobie sprawę,że nie muszę oddychać. Powietrze nie było mi potrzebne do tego, żebym żyła. Było tylko po to,żebym rozróżniała zapachy.
Dziwne,ale przydatne.
Odrzuciwszy ostatnią porcję powietrza, którego nie potrzebowałam, bo po prostu śmierdziało, ruszyłam schodami na trzecie piętro do drzwi gdzie mieszkam, nie no przepraszam, gdzie kiedyś mieszkałam. One także były otwarte, zaniepokoiło mnie to, bo matka zawsze zamykała drzwi na cztery spusty. A w tej sytuacji to tym bardziej powinny być zabarykadowane. Bałam się tego co mogę ujrzeć gdy wejdę do mieszkania. Moja chora wyobraźnia już zaczęła rozgrywać najróżniejsze sceny, które przelatywały mi przez głowę.Były w nich też te gdzie było...
NIE !
Nie powinnam dopuszczać takich myśli do siebie. Tak nie powinno być. To wszystko nie miało się prawa zdarzyć. To takie nienaturalne!
Weszłam do środka mieszkania i... zobaczyłam totalne spustoszenie. Najrużniejsze rzeczy, urządzenia i meble walały się po pomieszczeniach. Zawsze panował tutaj taki porządek, coś MUSIAŁO się zdarzyć, inaczej byłoby wszystko w całkowitym porządku. Nagle dotarła do mnie okropna myśl:
"Gdzie są wszyscy ? Czy stali się tacy jak oni... resztą chodzących zombie...?"
Wpadłam do swojego pokoju, w poszukiwanie nie wiadomo czego. W moje ręce nieoczekiwanie "wpadła" gazeta. Była tam data:"13.8.2011r" kojarzyłam ją z czymś. Z jakimś okrutnym wydarzeniem. Tragedią.
Niespodziewanie zalała mnie fala wydarzeń. Wspomnienia
Wszystko nastąpiło tak szybko.
Gazeta wyleciała mi z rąk.
Nastąpił huk.
Upadła.
I zapanowała wszechmogąca ciemność...
_______________________________________________________
Historia jest bardzo ciekawa i bardzo mnie zaciekawiła Widać że masz talent do pisania historii. Mam nadzieję że będziesz ją pisać aż do skończenia a nie skończysz w połowie jak niekórzy robią
WoW, wiedziałam, że masz talent do p.i.s.a.n.i.a (tak w razie czego te kropki ^^) Ale to jest niesamowite *w* Mi się już ferie skończyły :x Czemu ja tego wcześniej nie zauważyłam ;o Było p.i.s.a.ć Czekam na więcej i więcej! <33
Czekam aż n.a.p.i.s.z.e.s.z książkę
Lecz z nadmiaru prac domowych i nauki rozdziały będą nieregularne czasami w tygodniu czasami w weekend. Wybaczcie :oops:
Rodział -4-
"Za odwagę trzeba płacić.
Strach jest za darmo."
Ocknął mnie zimny powiew wiatru.
I ból.
Okropny ból.
Nie wiedziałam skąd się wziął i co jest jego przyczyną. W rej chwili nie chciałam żyć. Chciałam być martwa.
Jawa była zbyt bolesna, żeby była do zniesienia.
A nicość zbyt kusząca,żeby można było ją odrzucić.
Ale chwileczkę, przecież już byłam martwa. Zginęłam. Ja nie żyłam. A przynajmniej nie powinnam żyć.
Z rozmyśleń wyciągną mnie czyjś głos, nie byłam w stanie zrozumieć co powiedział, potrafiłam tylko walczyć ,żeby nie krzyknąć i nie szamotać się z bólu. Kimkolwiek była ta osoba, czułam,że nie ma dobrych zamiarów wobec mnie. Więc najlepiej należało udawać.
Udawać martwą.
Znów poczułam ten okropny ból. Tym razem dwa razy mocniej. Pociągną mnie za nogi.
Żwir szurał pod moim i jego ciężarem.
Pragnęłam się podnieść,żeby go powstrzymać. Dowiedzieć się kto lub co to jest.
Ale nie mogłam, ból był zbyt silny, żeby mógł mi pozwolić na panowanie nad swoim ciałem.
-Przestań!- to właśnie zdołałam wyszeptać, ledwie słyszalnym szeptem
Ale on jakby to usłyszał, odskoczył ode mnie i stał, nie ruszając się, nie oddychając, nie wydając niczego przez co mogłam stwierdzić,że jest tu ktoś oprócz mnie.
Ale wiedziałam.
Czułam to.
Wyraźnie, jego obecność.
Powoli i ostrożnie odwróciłam się. Zaściełam szczękę z taką mogą tylko dlatego,zęby nie krzyknąć z bólu. Ale jęk wydobyłam z krtani. Przez chwilę świat zawirował mi przed oczami i wydawało mi się, że zemdleję.
Było by pięknie, stracić na kilka godzin przytomność, oderwać się od bólu.
Ale nie ten świat był zbyt okrutny, żeby mi na to pozwolić.
I wreszcie zobaczyłam JEGO.
Był zbyt piękny, żeby być prawdziwym.
A w jego oczach dostrzegłam strach i nienawiść.
I to w tedy wydałam jęk i ogarnęła mnie ciemność...
ZNOWU.
:shock: WoW :shock:
Tytuł SUPER! Za mało p.i.s.z.e.s.z musi zajmować przynajmniej całą stronę
Więcej tego poproszę ^.^ I na książkę czekam
Więcej bym napisała ale możesz się do mnie zgłosić na GG :twisted:
Najpierw takie małe bonusiki z mojej strony (Justyna wie :twisted: )
"Zakochałam się w Tobie Mistrzu, kiedy zniewoliłeś mnie miłością"
"Pieściłeś mnie, ale teraz Mistrzu nie wiem co myśleć o Tobie, zrobiłeś się wobec mnie taki brutalny,Mistrzu
"Był wyjątkowy, ale zostawił mnie porzuconą.Zdradzoną.Wykorzystaną.
"Dziwnie jest myśleć, że nie dostanę z Twojej strony,żadnej pochwały, że jestem dla Ciebie bezwartościowa...
Że jestem narzędziem.
Zabawką.
W twych rękach..."
"Mistrzu, oni nadchodzą, co robić?"
A teraz się meczcie co to oznacza i czekajcie na następny rozdział :twisted:
No na początku krytykowałam, ale tak dzisiaj siadłam i przeczytałam i wciągnęła mnie. Najbardziej ten rozdz. chyba na 4 str. o trumnie i jedwabiu (jakoś mi ten jedwab w pamięci został) i historia spoko. Będę zaglądać i czytac. Przepraszam za wcześniejszą krytykę, ale też czekam na kolejne rozdziały.
"Pragniesz mnie Mistrzu, wiem o tym, czy posuniesz się do zniewolenia mnie?"
Rozdział -5-
Lochy...zimne, wilgotne, przesiąknięte odorem zgnilizny,lochy...
Echo oddechu, bicia serca odbija się od kamiennych ścian. Jedynym źródłem światła jest migocząca się pochodnia.Nie mam siły stać, utrzymać się na własnych nogach, ale stoję przykuta do kamiennej ściany, uziemiona, czy jak to inaczej nazwać.Ręce podniesione do góry, dłonie skute stalowymi kajdanami, przy kostkach nóg łańcuchy.
Nie jestem naga, czuję na sobie poszarpane ubranie, które nosiłam wcześniej na sobie.
Nie wiem ile czasu już tu jestem, ani jak i dlaczego.Drżę z przerażenia, a może to chłód przeszywa moje ciało.Czuję Twoją obecność, chociaż w półmroku nie dostrzegam zarysu Twojej postaci, czuję jak napajasz się moim strachem.
Próbuje się ruszyć, szamotać, ale kajdany i łańcuchy nie pozwalają mi na najmniejszy ruch mojego ciała.Czuje jak On przeszywa mnie na wylot spojrzeniem, czuje kumulując się wokół moich stóp moc, ciemność, coś strasznego.
Z przerażenia oddech mi przyspieszył, nagle dostrzegam z półmroku Jego zbliżającego się do mnie, stawia powoli, ostrożnie, jakby ważył każdy krok.
Stanął.
Spuściłam głowę, czując na sobie twój wzrok, jeszcze nigdy tak się nie bałam.
Próbuję się skupić na bólu, który powrócił niespodziewanie zalewając całe moje ciało.
Wyciąga w moja stronę dłoń.
Z drżeniem ciała zdaję sobie sprawę,że op.usz.ka.mi palców dotykasz mojego brzucha, który był przyczyną bólu.
I przestało boleć, dziwne...
Oddychasz głęboko wielkimi chastami powietrza, jakby to co robisz sprawia tobie ból.
Odważyłam się podnieść na Niego wzrok.
Jego oczy błyszczały jak dwa szmaragdy, patrzył się na mnie.
Mimo,że stałam nie mogąc się ruszać, poczułam jak moje ciało nie może już się utrzymać na nogach, zimne, śmierdzące, skute kamieniami pomieszczenie zaczęło przede mną wirować.
Usłyszałam brzęczenie metalu, i nagle znalazłam się w Twoich ramionach.Właśnie wtedy poczułam się tak bezgranicznie bezpiecznie, z wykończenia zamknęłam oczy.
Ostatnie o czym pomyślałam to, to:
"Co się do cholery dzieje?"
__________________________________________________
Tu macie taką fote Wam zostawiam zastanowienie, się co ona oznacza:
Spuściłam głowę, czując na sobie twój wzrok, jeszcze nigdy tak się nie bałam.
Próbuję się skupić na bólu, który powrócił niespodziewanie zalewając całe moje ciało.
Wyciąga w moja stronę dłoń.
Z drżeniem ciała zdaję sobie sprawę,że op.usz.ka.mi palców dotykasz mojego brzucha, który był przyczyną bólu.
I przestało boleć, dziwne...
Oddychasz głęboko wielkimi chastami powietrza, jakby to co robisz sprawia tobie ból.
Odważyłam się podnieść na Niego wzrok.
Jego oczy błyszczały jak dwa szmaragdy, patrzył się na mnie.
Mimo,że stałam nie mogąc się ruszać, poczułam jak moje ciało nie może już się utrzymać na nogach, zimne, śmierdzące, skute kamieniami pomieszczenie zaczęło przede mną wirować.
Usłyszałam brzęczenie metalu, i nagle znalazłam się w Twoich ramionach.Właśnie wtedy poczułam się tak bezgranicznie bezpiecznie, z wykończenia zamknęłam oczy.
Ostatnie o czym pomyślałam to, to:[/i]
"Co się do cholery dzieje?"
Matko :O Ciekawe czy dzisiaj zasnę . Bardzo podoba mi się tytuł :P Pragniesz mnie Mistrzu, wiem o tym, czy posuniesz się do zniewolenia mnie?" Mmm...
Bardzo Wam WSZYSTKIM dziękuję. To Wy jesteście mega, że to czytacie i komentujecie
Z okazji tylu komów postaram się wziąć w garść i zacząć pisać dłuższe rozdziały 8)
A teraz kilka fotek zwiastujące kolejne rozdziały:
Autorstwo: Te myśli.pl
No a teraz trochę sobie poczekacie na kolejny rozdział :twisted:
Ekhem, zacznę od tego.., *o* Chcę już, masz n.a.p.i.s.a.ć teraz, to jest rozkaz!
Serio, więc, więc, co ja miałam p.i.s.a.ć no! Przez cb bo mi p.i.s.z.e.s.z na gg cały czas :P :P
No to od początku "Wiem jak boli cisza w odpowiedzi na wołanie" Ten tekst :-o Najbardziej mi się podoba po prostu mega *w* I mam nadzieję, że książkę już zaczynasz p.i.s.a.ć Bo jak nie :x Dobra, przejdę do rzeczy, uwielbiam twoje rozdziały itd; :twisted: I wgl ten temat RZĄDZI!ઌઌઌઌ
Więc Pozdrowienia dla naszej kochanej Emi i dodam no chyba od wszystkich "CHCEMY JESZCZE WIĘCEJ!"
Wow, super Jak nie dasz kolejnego rozdziału w tydzień to będziesz mieć ode mnie przechlapane xDD Mam nadzieję że twoja historia wygra w najlepszej historii :P
@nataliaimka- Dzięki @KlaudiaFigiel-No bez przesady straszne to nie jest, ale i tak super, że Ci się podoba @PanBiszkopt- Stokrotne dziękuję .Nie miałam pojęcia,ze aż tak się Tobie moja historia podoba 8) @justabarwinska-O ty... :twisted:
Oto to takie małe cóż ode mnie napisane na lekcji chemii(taa, powinnam uważać na lekcji, ale moje monologi w myślach widocznie bardziej mnie pociągają :roll: )
Wszystko, co się dzieje z człowiekiem jest już zapisane, gdzieś tam w gwiazdach, cały nasz los i my tylko „czytamy” życie jak książkę. Jedni mają ją cienką i nieciekawą, inni wręcz odwrotnie- słowa znajome lecz jak za mgłą magicznych wspomnień dzieciństwa...
Księga Życia...
Moja Księga Życia, może to zaledwie jedna, wymięta kartka niesiona porywem wieczności, która zniknie stratowana stopami pędzącego świata, może kilku stronowa czytanka dla dzieci, którą ktoś od niechcenia wziął?
Czy mam prawo cokolwiek zmienić?
Gdyby tak przyjąć, że kartki będą wagą wykreowanych wydarzeń, dokonań i osiągnięć, ilość ich stron...
Układem każdej strony- wybory decyzje jakie podejmuję co dnia i ich skutki.
Marginesem- stan emocjonalny, detale.
Złowieszczą myśl, każde przekleństwo, zastąpić znakiem interpunkcyjnym, a spacją wątpliwości, wahania. Z tęczy uczuć, od skrajnej rozpaczy, niemocy aż po uskrzydloną euforię, stworzyć paletę kolorów.
W podpunktach wymienić najmniejszą radość, smutek, ****** i porażkę.W tym miejscu należałoby koniecznie rozważyć i wstawić odpowiednie przypisy z informacją, ile z tego zbioru zawdzięczam innym, ile dostałam bezinteresowne, za ile musiałam sporo zapłacić; ile ofiarowałam sama z siebie i w tym mojej zasługi, a nie tylko zbiegów okoliczności czy może szczęśliwego trafu...
Akapity, poświęcić na określenie wartości jakie wyznaje, rozważań, monologicznych myśli bez odpowiedzi na nie...
Hmmm...nie mam wątpliwości,że jeszcze wiele brakuje do idei tych rozmyślań...
A jeśli każdą stronę księgi uznamy za kolejny dzień egzystencji od chwili urodzenia aż do ostatniego tchnienia? Więc ile będzie pustych, niezapełnionych stron, a ile pełnych przeżyć, emocji ?
Albo zabazgranych byle czym i byle jak?
A Wy? Jak myślicie jaka jest Wasza Księga Życia? Jeżeli dla Was istnieje, to nie pozwólcie,żeby była nudna, monotonna, pozwólcie na to,żeby czytało się ją z ciekawością, uzależniało z każdym słowem coraz to bardziej. Może niezapełnione kartki będą błądzić po świecie sz.u.ka.ją.c swojego zakończenia? A może po prostu rozpłyną się w powietrzu, znikną tak jak ich właściciel? A kto to wie. Tylko ty masz władze i prawo zaglądać do swojej Księgi Życia...
Komentarz
A przechodząc do tematu to:
Powrót !
Dobra, to tak, wznawiam działalność :XD:
Po feriach uznałam,że mam dosyć śniegu, bitew śnieżnych, nart, gór i gorącej czekolady.
Tak właśnie spędziłam ferie, wyjechałam z rodzina i przyjaciółmi w góry, dlatego też nie miałam czasu się do Was odzywać
Więc jak wam minęły ferie/mijają :?:
Zaczynamy:
Rozdział -3-
Drzwi od klatki schodowej były uchylone.
Weszłam tam bez najmniejszego wahania. Wokół rozprzestrzeniony był odór zgnilizny, to właśnie wtedy zdałam sobie sprawę,że nie muszę oddychać. Powietrze nie było mi potrzebne do tego, żebym żyła. Było tylko po to,żebym rozróżniała zapachy.
Dziwne,ale przydatne.
Odrzuciwszy ostatnią porcję powietrza, którego nie potrzebowałam, bo po prostu śmierdziało, ruszyłam schodami na trzecie piętro do drzwi gdzie mieszkam, nie no przepraszam, gdzie kiedyś mieszkałam. One także były otwarte, zaniepokoiło mnie to, bo matka zawsze zamykała drzwi na cztery spusty. A w tej sytuacji to tym bardziej powinny być zabarykadowane. Bałam się tego co mogę ujrzeć gdy wejdę do mieszkania. Moja chora wyobraźnia już zaczęła rozgrywać najróżniejsze sceny, które przelatywały mi przez głowę.Były w nich też te gdzie było...
NIE !
Nie powinnam dopuszczać takich myśli do siebie. Tak nie powinno być. To wszystko nie miało się prawa zdarzyć. To takie nienaturalne!
Weszłam do środka mieszkania i... zobaczyłam totalne spustoszenie. Najrużniejsze rzeczy, urządzenia i meble walały się po pomieszczeniach. Zawsze panował tutaj taki porządek, coś MUSIAŁO się zdarzyć, inaczej byłoby wszystko w całkowitym porządku. Nagle dotarła do mnie okropna myśl:
"Gdzie są wszyscy ? Czy stali się tacy jak oni... resztą chodzących zombie...?"
Wpadłam do swojego pokoju, w poszukiwanie nie wiadomo czego. W moje ręce nieoczekiwanie "wpadła" gazeta. Była tam data:"13.8.2011r" kojarzyłam ją z czymś. Z jakimś okrutnym wydarzeniem. Tragedią.
Niespodziewanie zalała mnie fala wydarzeń.
Wspomnienia
Wszystko nastąpiło tak szybko.
Gazeta wyleciała mi z rąk.
Nastąpił huk.
Upadła.
I zapanowała wszechmogąca ciemność...
_______________________________________________________
Jak myślicie co się stało ?
Czekam aż n.a.p.i.s.z.e.s.z książkę
Lecz z nadmiaru prac domowych i nauki rozdziały będą nieregularne czasami w tygodniu czasami w weekend.
Wybaczcie :oops:
Rodział -4-
"Za odwagę trzeba płacić.
Strach jest za darmo."
Ocknął mnie zimny powiew wiatru.
I ból.
Okropny ból.
Nie wiedziałam skąd się wziął i co jest jego przyczyną. W rej chwili nie chciałam żyć. Chciałam być martwa.
Jawa była zbyt bolesna, żeby była do zniesienia.
A nicość zbyt kusząca,żeby można było ją odrzucić.
Ale chwileczkę, przecież już byłam martwa. Zginęłam. Ja nie żyłam. A przynajmniej nie powinnam żyć.
Z rozmyśleń wyciągną mnie czyjś głos, nie byłam w stanie zrozumieć co powiedział, potrafiłam tylko walczyć ,żeby nie krzyknąć i nie szamotać się z bólu. Kimkolwiek była ta osoba, czułam,że nie ma dobrych zamiarów wobec mnie. Więc najlepiej należało udawać.
Udawać martwą.
Znów poczułam ten okropny ból. Tym razem dwa razy mocniej. Pociągną mnie za nogi.
Żwir szurał pod moim i jego ciężarem.
Pragnęłam się podnieść,żeby go powstrzymać. Dowiedzieć się kto lub co to jest.
Ale nie mogłam, ból był zbyt silny, żeby mógł mi pozwolić na panowanie nad swoim ciałem.
-Przestań!- to właśnie zdołałam wyszeptać, ledwie słyszalnym szeptem
Ale on jakby to usłyszał, odskoczył ode mnie i stał, nie ruszając się, nie oddychając, nie wydając niczego przez co mogłam stwierdzić,że jest tu ktoś oprócz mnie.
Ale wiedziałam.
Czułam to.
Wyraźnie, jego obecność.
Powoli i ostrożnie odwróciłam się. Zaściełam szczękę z taką mogą tylko dlatego,zęby nie krzyknąć z bólu. Ale jęk wydobyłam z krtani. Przez chwilę świat zawirował mi przed oczami i wydawało mi się, że zemdleję.
Było by pięknie, stracić na kilka godzin przytomność, oderwać się od bólu.
Ale nie ten świat był zbyt okrutny, żeby mi na to pozwolić.
I wreszcie zobaczyłam JEGO.
Był zbyt piękny, żeby być prawdziwym.
A w jego oczach dostrzegłam strach i nienawiść.
I to w tedy wydałam jęk i ogarnęła mnie ciemność...
ZNOWU.
I jak ?
Tytuł SUPER! Za mało p.i.s.z.e.s.z musi zajmować przynajmniej całą stronę
Więcej tego poproszę ^.^ I na książkę czekam
Więcej bym napisała ale możesz się do mnie zgłosić na GG :twisted:
@justabarwinska: :oops: Mam jeszcze czas
Najpierw takie małe bonusiki z mojej strony (Justyna wie :twisted: )
"Zakochałam się w Tobie Mistrzu, kiedy zniewoliłeś mnie miłością"
"Pieściłeś mnie, ale teraz Mistrzu nie wiem co myśleć o Tobie, zrobiłeś się wobec mnie taki brutalny,Mistrzu
"Był wyjątkowy, ale zostawił mnie porzuconą.Zdradzoną.Wykorzystaną.
"Dziwnie jest myśleć, że nie dostanę z Twojej strony,żadnej pochwały, że jestem dla Ciebie bezwartościowa...
Że jestem narzędziem.
Zabawką.
W twych rękach..."
"Mistrzu, oni nadchodzą, co robić?"
A teraz się meczcie co to oznacza i czekajcie na następny rozdział :twisted:
Czekam, czekam! ઌઌઌઌ
Najbardziej podoba mi się ten kawałek *w* Normalnie ઌઌઌ Wiem, fajne są te serduszka
Zgadzam się z Martussia120
@justabarwinska- Oj, ty wiesz, następne rozdziały będą powiązane z TYM.
@nataliaimika-No cóż, dziękuję
A teraz oczekiwany rozdział:
"Pragniesz mnie Mistrzu, wiem o tym, czy posuniesz się do zniewolenia mnie?"
Rozdział -5-
Lochy...zimne, wilgotne, przesiąknięte odorem zgnilizny,lochy...
Echo oddechu, bicia serca odbija się od kamiennych ścian. Jedynym źródłem światła jest migocząca się pochodnia.Nie mam siły stać, utrzymać się na własnych nogach, ale stoję przykuta do kamiennej ściany, uziemiona, czy jak to inaczej nazwać.Ręce podniesione do góry, dłonie skute stalowymi kajdanami, przy kostkach nóg łańcuchy.
Nie jestem naga, czuję na sobie poszarpane ubranie, które nosiłam wcześniej na sobie.
Nie wiem ile czasu już tu jestem, ani jak i dlaczego.Drżę z przerażenia, a może to chłód przeszywa moje ciało.Czuję Twoją obecność, chociaż w półmroku nie dostrzegam zarysu Twojej postaci, czuję jak napajasz się moim strachem.
Próbuje się ruszyć, szamotać, ale kajdany i łańcuchy nie pozwalają mi na najmniejszy ruch mojego ciała.Czuje jak On przeszywa mnie na wylot spojrzeniem, czuje kumulując się wokół moich stóp moc, ciemność, coś strasznego.
Z przerażenia oddech mi przyspieszył, nagle dostrzegam z półmroku Jego zbliżającego się do mnie, stawia powoli, ostrożnie, jakby ważył każdy krok.
Stanął.
Spuściłam głowę, czując na sobie twój wzrok, jeszcze nigdy tak się nie bałam.
Próbuję się skupić na bólu, który powrócił niespodziewanie zalewając całe moje ciało.
Wyciąga w moja stronę dłoń.
Z drżeniem ciała zdaję sobie sprawę,że op.usz.ka.mi palców dotykasz mojego brzucha, który był przyczyną bólu.
I przestało boleć, dziwne...
Oddychasz głęboko wielkimi chastami powietrza, jakby to co robisz sprawia tobie ból.
Odważyłam się podnieść na Niego wzrok.
Jego oczy błyszczały jak dwa szmaragdy, patrzył się na mnie.
Mimo,że stałam nie mogąc się ruszać, poczułam jak moje ciało nie może już się utrzymać na nogach, zimne, śmierdzące, skute kamieniami pomieszczenie zaczęło przede mną wirować.
Usłyszałam brzęczenie metalu, i nagle znalazłam się w Twoich ramionach.Właśnie wtedy poczułam się tak bezgranicznie bezpiecznie, z wykończenia zamknęłam oczy.
Ostatnie o czym pomyślałam to, to:
"Co się do cholery dzieje?"
__________________________________________________
Tu macie taką fote Wam zostawiam zastanowienie, się co ona oznacza:
Matko :O Ciekawe czy dzisiaj zasnę
Genialna. Masz talent. tylko tak dalej. :thumbup:
Słuchaj, muszę ci to powiedzieć, Jesteś ZAJEBISTA! Wszystko idealnie i wgl, tak jak Klaudia nie bd mogła zasnąć *o*
Z okazji tylu komów postaram się wziąć w garść i zacząć pisać dłuższe rozdziały 8)
A teraz kilka fotek zwiastujące kolejne rozdziały:
Autorstwo: Te myśli.pl
No a teraz trochę sobie poczekacie na kolejny rozdział :twisted:
Serio, więc, więc, co ja miałam p.i.s.a.ć no! Przez cb bo mi p.i.s.z.e.s.z na gg cały czas :P :P
No to od początku
Więc Pozdrowienia dla naszej kochanej Emi i dodam no chyba od wszystkich "CHCEMY JESZCZE WIĘCEJ!"
Pozdrawiam, Klaudia!
@KlaudiaFigiel-No bez przesady straszne to nie jest, ale i tak super, że Ci się podoba
@PanBiszkopt- Stokrotne dziękuję
@justabarwinska-O ty... :twisted:
Oto to takie małe cóż ode mnie napisane na lekcji chemii(taa, powinnam uważać na lekcji, ale moje monologi w myślach widocznie bardziej mnie pociągają :roll: )
Wszystko, co się dzieje z człowiekiem jest już zapisane, gdzieś tam w gwiazdach, cały nasz los i my tylko „czytamy” życie jak książkę. Jedni mają ją cienką i nieciekawą, inni wręcz odwrotnie- słowa znajome lecz jak za mgłą magicznych wspomnień dzieciństwa...
Księga Życia...
Moja Księga Życia, może to zaledwie jedna, wymięta kartka niesiona porywem wieczności, która zniknie stratowana stopami pędzącego świata, może kilku stronowa czytanka dla dzieci, którą ktoś od niechcenia wziął?
Czy mam prawo cokolwiek zmienić?
Gdyby tak przyjąć, że kartki będą wagą wykreowanych wydarzeń, dokonań i osiągnięć, ilość ich stron...
Układem każdej strony- wybory decyzje jakie podejmuję co dnia i ich skutki.
Marginesem- stan emocjonalny, detale.
Złowieszczą myśl, każde przekleństwo, zastąpić znakiem interpunkcyjnym, a spacją wątpliwości, wahania. Z tęczy uczuć, od skrajnej rozpaczy, niemocy aż po uskrzydloną euforię, stworzyć paletę kolorów.
W podpunktach wymienić najmniejszą radość, smutek, ****** i porażkę.W tym miejscu należałoby koniecznie rozważyć i wstawić odpowiednie przypisy z informacją, ile z tego zbioru zawdzięczam innym, ile dostałam bezinteresowne, za ile musiałam sporo zapłacić; ile ofiarowałam sama z siebie i w tym mojej zasługi, a nie tylko zbiegów okoliczności czy może szczęśliwego trafu...
Akapity, poświęcić na określenie wartości jakie wyznaje, rozważań, monologicznych myśli bez odpowiedzi na nie...
Hmmm...nie mam wątpliwości,że jeszcze wiele brakuje do idei tych rozmyślań...
A jeśli każdą stronę księgi uznamy za kolejny dzień egzystencji od chwili urodzenia aż do ostatniego tchnienia? Więc ile będzie pustych, niezapełnionych stron, a ile pełnych przeżyć, emocji ?
Albo zabazgranych byle czym i byle jak?
A Wy? Jak myślicie jaka jest Wasza Księga Życia? Jeżeli dla Was istnieje, to nie pozwólcie,żeby była nudna, monotonna, pozwólcie na to,żeby czytało się ją z ciekawością, uzależniało z każdym słowem coraz to bardziej. Może niezapełnione kartki będą błądzić po świecie sz.u.ka.ją.c swojego zakończenia? A może po prostu rozpłyną się w powietrzu, znikną tak jak ich właściciel? A kto to wie. Tylko ty masz władze i prawo zaglądać do swojej Księgi Życia...