Jak juz pisałam ta chistoria jes lepsza od filmu , ale przejdzmy do rzeczy :
Do wszystkich , którzy p.i.s.z.a , że ja to przeżyłam to błąd dałam tam gwiazdki bo to moja koleżanka ( tajemnica ) tak a sydnaturce napisałam , że przeżyłam te przeszłe wydarzenia , nie , to ja byłam tylko światkiem TYCH WYDARZEŃ !
:evil:
Śmieszne, ciekawe, interesujące, mhroczne. Thak, to jest to. Ta historia mnie wciągnęła :twisted: . Chyba nawet oglądnę film, co mi sprzyja, bo cierpię na filmowy niedobór.
Super. historia nadal jest świetnie na.p.i.s.a.n.a i wciągająca. Czekam na następny rozdział. Jedynie ta powtórka, na samym początku skojarzyła mi się z serialami filmowymi (w poprzednim odcinku xD), w których często tak robią.
Szaszłyk z mięsem i papryką, sałatka ogórkowo-pomidorowa i czosnek. Zestaw numer jeden.
-Nie jestem pewien czy to niemieckie danie… - powiedziałem przeglądając menu.
-Mają tu żarcie z całego świata – oznajmił Mason – Gdzie Daisy?
Rube wyglądnął spoza swojej gazety.
-Ma sprawy do załatwienia… George i Mason. Zdaje się, że mieliście wczoraj tam zbiór.
Podał George gazetę.
-Masakra w sklepie mięsnym „mielone”? – zaczęła czytać – „Dwoje osób zginęło przez awarię maszynki do mielenia mięsa.” Wolę nie czytać dalej.
-Graveling – powiedziałem – Był tam.
-To nie musi być Graveling orzeszku – Rube wziął gazetę od George – To może być wszystko. Nie polegaj za bardzo na tych stworach.
-To nie skórka od banana – Zaśmiała się George do Mason’a.
-Będziesz mi to wypominała cały czas George? – spytał i wtedy podeszła kelnerka.
Czas leciał normalnym tempem w barze Der Waffle Haus. Ludzie jedli, pili, śmiali się, rozmawiali, przeklinali, kłócili i robili dziwne rzeczy. Ja siedziałem i zdałem sobie sprawę, że nie stać mnie na jedzenie. Musiałem znaleźć pracę. Jak to Rube powiedział: „musisz zarabiać orzeszku”… Przyjąłem moją karteczkę i wyszedłem. Mój zbiór czekał mnie niedługo. Musiałem się śpieszyć.
Chciałem iść do kancelarii prawniczej, ale czy dostanę się na tak wysokie stanowisko jak wcześniej? Okazało się, że tak. Moja szefowa przyjęła mnie z powrotem, ale nie Nathana tylko Johna. W końcu Nathan był martwy… I siedząc przy moim starym biurku, udając, że oglądam ‘nowe’ otoczenie zdałem sobie sprawę za kim tęsknię. Mary. Co ona teraz robiła? Gdzie była? I gdzie był niejaki S.T. Howke? Na placu zabaw…. Byłem prawnikiem. Wysoko postawionym. Znowu. Mogłem wyjść z pracy kiedy chcę i wrócić kiedy chcę. Wiedziałem co mi wolno, a co nie. Mogłem sobie załatwić legalne mieszkanie… A poza tym to mogłem zabierać dusze zmarłym. Ale nie byłem zbytnio tym zadowolony. Chciałem wrócić do mojego dawnego życia. Byłem i jestem znowu prawnikiem czyli poważną osobą, które nie zawraca sobie głowy czarami. Jakie zdanie mieli inny Kosiarze? Mason’owi chyba się to podobało. George, zdaje się, miała z tym problemy, ale chyba się przyzwyczaiła. A co z Daisy? Dlaczego tak mało o niej wiem? Miałem wrażenie, że wkrótce parę rzeczy się wydarzy… Kiedy będą wiedzieć, że mam pracę i różne prawa, kontakty i pomysły to będą chcieli żebym im pomagał. W końcu jako prawnik miałem też ułatwione zadanie zabierania dusz, mam prawo wejść od każdego domu… Na pewno będą chcieli mojej pomocy. Tak się składa, że Mroczni nie dostawali nic za swoją pracę. Nie chodzimy za darmo do kina, nie jeździmy za pół ceny taksówkami, nie jesteśmy VIP-ami. Musimy pracować albo okradać zmarłych. Do bani co nie?
Mówi się, że życie jest jak płomień palącej się świecy. Zostanie zdmuchnięty, lub dotrwa do końca, lecz zgaśnie na pewno. A co z życiem po śmierci? Czy jestem nieśmiertelny? Czy jestem świecą, która tylko z pozoru kiedyś zgaśnie, ale tak naprawdę świeci na zawsze? Czy S.T. Howke była świecą, która pali się od bardzo niedawna i ma umrzeć? A może była to świeca, która siedzi na ławce i patrzy na swoje pociechy? Wolałbym zabrać dusze jakiejś żabie, której nikt nie lubił, a ona czepiała się biednych, małych dzieci bawiących się na placu zabaw. Ale chyba raczej tak nie będzie… Spotkałem George i Rube’a. Słońce jasno świeciło, było ciepło. Pogoda sprzyjała małym dzieciom, które chciały się pobawić na pobliskim placu zabaw.
-Pomożecie mi? – spytałem. Za dużo osób w jednym miejscu. Moją ofiarą może być każdy. Tak dużo do zrobienia, a tak mało czasu… Rozeszliśmy się w poszukiwaniu każdego możliwego ryzyka. Zostało pięć minut, a ja, Rube i George *******śmy igły w stogu siana. *******śmy świeczki, której trzeba zabrać duszę zanim Gravelin zdmuchnie jej płomień… Co wcale nie znaczy, że to musi być on.
-Nathan! – zawołał George i wskazała głową na drzewo. Moje rozwiązanie wspięło się na górę i… robiło zdjęcia dzieciom bawiącym się na placu zabaw. To nie musiał być S.T. Howke, ale ryzyko, że to on umrze było. Wolałbym żeby to był on. Trzy minuty.
-Jesteś może jednym z tych Howke’ów? – spytałem go z dołu. Spojrzał na mnie i schował szybko aparat. Wyglądało na to, że chciał uciec. Nie wyszło mu. Gałąź się pod nim połamała i spadł na ziemię. To nie był on. Zostały jeszcze dwie minuty. Mężczyzna wstał i gubiąc aparat uciekł z placu zabaw. Podniosłem swoją zdobycz i westchnąłem. Nie mogłem znaleźć S.T. Howke. Minęła minuta, a wszystko wyglądało normalnie. Żadnego Gravelina. Żadniej śmierci.
-Wygląda na to, że ktoś odłożył spotkanie orzeszku – usłyszałem głos Rube’a za moimi plecami – To się zdarza bardzo rzadko, ale zdarza się. Kiedy czyjaś śmierć zostaje przesunięta.
Przyszła George. I wtedy ktoś krzyknął. To ten sam facet co robił zdjęcia teraz leżał martwy na ziemi pod drzewem.
-Cholerny zboczeniec – powiedziałem idąc do niego – Uciekł i wrócił.
Zabrałem jego duszę i zabrały go światła. Mała grupa ludzi zebrała się wokół jego ciała. Miał inny aparat. Wziąłem kolejną zdobycz.
-Jeden sprzedam, a drugi sobie zostawię – powiedział do Mason’a będąc już w domu.
-Ale po co ci aparat? – spytał wpatrzony w telewizor – To znaczy, no wiesz, ja bym pozbył się obu. Chyba że chcesz sobie zachować zdjęcia małych dzieci bawiących się na placu zabaw.
Prychnąłem.
-Jasne, że nie. Będę robił zdjęcia zmarłym… Moim ofiarom, zanim umrą.
I tak dowiedziałem się o Betty. Miała zdjęcia wszystkich trupów, którym zabrała duszę. Pewnego wieczoru po prostu poszła za jednym do światła. Niewiadomo co się z nią stało. I wtedy na jej miejsce przyszła Daisy…
Następnego dnia rano zjadłem moje pierwsze drogie śniadanie w życiu po życiu. Zacząłem, przy tym, przeglądać zdjęcia z aparatu, który miałem sprzedać…
-Szlag! – syknąłem – Ten facet to fotograf. Robił sesję zdjęciową. Zobaczcie.
Mason, George, Daisy i Rube oglądnęli bez specjalnego zainteresowania po kilka zdjęć. Dla mnie to miało znaczenie. Myślałem, że zabieram duszę zboczeńcowi, który nie ma rodziny i szczęścia w życiu. Tymczasem moim trupem był artysta, który niewątpliwie miał talent. Zostały po nim dwa aparaty. A co ja podarowałem jemu? Nic. Zabrałem jego duszę. Nie wiem czemu, ale poczułem się jak morderca. Znowu. I zrobiło mi się bardzo, bardzo źle…
Super Coraz ciekawiej Chociaż niezbyt ogarniam, kto jakiej jest płci, opórcz głównego bohatera xDD :XD: A sygnaturka jest super, tylko śmiesznie twarz obcięta
Historia robi się coraz ciekawsza Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.
Nowa sygnaturka jest bardzo fajna oraz troszkę zabawna :P
Szkoda, że ucięło napisy na dole byście się dowiedzieli co mówi. :twisted:
Muszę zacząć oglądać ten serial Szkoda, że na stronie, z której korzystam go nie ma
Chomikuj albo YT... Napisy PL znajdzie na napisy24.pl
Kiedy następny? xD
Nie wiem, może pojutrze. xD Ja już mam na.pi.sany cały sezon pierwszy tylko dodaję trochę tekstu żeby było dłużej. No i muszę przepisać do komputera...
Komentarz
Do wszystkich , którzy p.i.s.z.a , że ja to przeżyłam to błąd dałam tam gwiazdki bo to moja koleżanka ( tajemnica ) tak a sydnaturce napisałam , że przeżyłam te przeszłe wydarzenia , nie , to ja byłam tylko światkiem TYCH WYDARZEŃ !
:evil:
ale po co po raz drugi przedstawiłeś go w tym rozdziale?czy to może taki zamysł?
Niektóre zdania są naprawdę zabawne :P
Podziękowania dla moich czytelników!
-muszelka
-sandzia
-KateStrawberry
-paulina278
-Anilewe89
-goka1999
-Martyna109
-Ktosik
-Rikaraikatuji
Mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem!
http://ktosiksims.tumblr.com
A jeśli chodzi o pierwszy, to mój pies ma na imię Roxy xD
Szaszłyk z mięsem i papryką, sałatka ogórkowo-pomidorowa i czosnek. Zestaw numer jeden.
-Nie jestem pewien czy to niemieckie danie… - powiedziałem przeglądając menu.
-Mają tu żarcie z całego świata – oznajmił Mason – Gdzie Daisy?
Rube wyglądnął spoza swojej gazety.
-Ma sprawy do załatwienia… George i Mason. Zdaje się, że mieliście wczoraj tam zbiór.
Podał George gazetę.
-Masakra w sklepie mięsnym „mielone”? – zaczęła czytać – „Dwoje osób zginęło przez awarię maszynki do mielenia mięsa.” Wolę nie czytać dalej.
-Graveling – powiedziałem – Był tam.
-To nie musi być Graveling orzeszku – Rube wziął gazetę od George – To może być wszystko. Nie polegaj za bardzo na tych stworach.
-To nie skórka od banana – Zaśmiała się George do Mason’a.
-Będziesz mi to wypominała cały czas George? – spytał i wtedy podeszła kelnerka.
Czas leciał normalnym tempem w barze Der Waffle Haus. Ludzie jedli, pili, śmiali się, rozmawiali, przeklinali, kłócili i robili dziwne rzeczy. Ja siedziałem i zdałem sobie sprawę, że nie stać mnie na jedzenie. Musiałem znaleźć pracę. Jak to Rube powiedział: „musisz zarabiać orzeszku”… Przyjąłem moją karteczkę i wyszedłem. Mój zbiór czekał mnie niedługo. Musiałem się śpieszyć.
Chciałem iść do kancelarii prawniczej, ale czy dostanę się na tak wysokie stanowisko jak wcześniej? Okazało się, że tak. Moja szefowa przyjęła mnie z powrotem, ale nie Nathana tylko Johna. W końcu Nathan był martwy… I siedząc przy moim starym biurku, udając, że oglądam ‘nowe’ otoczenie zdałem sobie sprawę za kim tęsknię. Mary. Co ona teraz robiła? Gdzie była? I gdzie był niejaki S.T. Howke? Na placu zabaw…. Byłem prawnikiem. Wysoko postawionym. Znowu. Mogłem wyjść z pracy kiedy chcę i wrócić kiedy chcę. Wiedziałem co mi wolno, a co nie. Mogłem sobie załatwić legalne mieszkanie… A poza tym to mogłem zabierać dusze zmarłym. Ale nie byłem zbytnio tym zadowolony. Chciałem wrócić do mojego dawnego życia. Byłem i jestem znowu prawnikiem czyli poważną osobą, które nie zawraca sobie głowy czarami. Jakie zdanie mieli inny Kosiarze? Mason’owi chyba się to podobało. George, zdaje się, miała z tym problemy, ale chyba się przyzwyczaiła. A co z Daisy? Dlaczego tak mało o niej wiem? Miałem wrażenie, że wkrótce parę rzeczy się wydarzy… Kiedy będą wiedzieć, że mam pracę i różne prawa, kontakty i pomysły to będą chcieli żebym im pomagał. W końcu jako prawnik miałem też ułatwione zadanie zabierania dusz, mam prawo wejść od każdego domu… Na pewno będą chcieli mojej pomocy. Tak się składa, że Mroczni nie dostawali nic za swoją pracę. Nie chodzimy za darmo do kina, nie jeździmy za pół ceny taksówkami, nie jesteśmy VIP-ami. Musimy pracować albo okradać zmarłych. Do bani co nie?
Mówi się, że życie jest jak płomień palącej się świecy. Zostanie zdmuchnięty, lub dotrwa do końca, lecz zgaśnie na pewno. A co z życiem po śmierci? Czy jestem nieśmiertelny? Czy jestem świecą, która tylko z pozoru kiedyś zgaśnie, ale tak naprawdę świeci na zawsze? Czy S.T. Howke była świecą, która pali się od bardzo niedawna i ma umrzeć? A może była to świeca, która siedzi na ławce i patrzy na swoje pociechy? Wolałbym zabrać dusze jakiejś żabie, której nikt nie lubił, a ona czepiała się biednych, małych dzieci bawiących się na placu zabaw. Ale chyba raczej tak nie będzie… Spotkałem George i Rube’a. Słońce jasno świeciło, było ciepło. Pogoda sprzyjała małym dzieciom, które chciały się pobawić na pobliskim placu zabaw.
-Pomożecie mi? – spytałem. Za dużo osób w jednym miejscu. Moją ofiarą może być każdy. Tak dużo do zrobienia, a tak mało czasu… Rozeszliśmy się w poszukiwaniu każdego możliwego ryzyka. Zostało pięć minut, a ja, Rube i George *******śmy igły w stogu siana. *******śmy świeczki, której trzeba zabrać duszę zanim Gravelin zdmuchnie jej płomień… Co wcale nie znaczy, że to musi być on.
-Nathan! – zawołał George i wskazała głową na drzewo. Moje rozwiązanie wspięło się na górę i… robiło zdjęcia dzieciom bawiącym się na placu zabaw. To nie musiał być S.T. Howke, ale ryzyko, że to on umrze było. Wolałbym żeby to był on. Trzy minuty.
-Jesteś może jednym z tych Howke’ów? – spytałem go z dołu. Spojrzał na mnie i schował szybko aparat. Wyglądało na to, że chciał uciec. Nie wyszło mu. Gałąź się pod nim połamała i spadł na ziemię. To nie był on. Zostały jeszcze dwie minuty. Mężczyzna wstał i gubiąc aparat uciekł z placu zabaw. Podniosłem swoją zdobycz i westchnąłem. Nie mogłem znaleźć S.T. Howke. Minęła minuta, a wszystko wyglądało normalnie. Żadnego Gravelina. Żadniej śmierci.
-Wygląda na to, że ktoś odłożył spotkanie orzeszku – usłyszałem głos Rube’a za moimi plecami – To się zdarza bardzo rzadko, ale zdarza się. Kiedy czyjaś śmierć zostaje przesunięta.
Przyszła George. I wtedy ktoś krzyknął. To ten sam facet co robił zdjęcia teraz leżał martwy na ziemi pod drzewem.
-Cholerny zboczeniec – powiedziałem idąc do niego – Uciekł i wrócił.
Zabrałem jego duszę i zabrały go światła. Mała grupa ludzi zebrała się wokół jego ciała. Miał inny aparat. Wziąłem kolejną zdobycz.
-Jeden sprzedam, a drugi sobie zostawię – powiedział do Mason’a będąc już w domu.
-Ale po co ci aparat? – spytał wpatrzony w telewizor – To znaczy, no wiesz, ja bym pozbył się obu. Chyba że chcesz sobie zachować zdjęcia małych dzieci bawiących się na placu zabaw.
Prychnąłem.
-Jasne, że nie. Będę robił zdjęcia zmarłym… Moim ofiarom, zanim umrą.
I tak dowiedziałem się o Betty. Miała zdjęcia wszystkich trupów, którym zabrała duszę. Pewnego wieczoru po prostu poszła za jednym do światła. Niewiadomo co się z nią stało. I wtedy na jej miejsce przyszła Daisy…
Następnego dnia rano zjadłem moje pierwsze drogie śniadanie w życiu po życiu. Zacząłem, przy tym, przeglądać zdjęcia z aparatu, który miałem sprzedać…
-Szlag! – syknąłem – Ten facet to fotograf. Robił sesję zdjęciową. Zobaczcie.
Mason, George, Daisy i Rube oglądnęli bez specjalnego zainteresowania po kilka zdjęć. Dla mnie to miało znaczenie. Myślałem, że zabieram duszę zboczeńcowi, który nie ma rodziny i szczęścia w życiu. Tymczasem moim trupem był artysta, który niewątpliwie miał talent. Zostały po nim dwa aparaty. A co ja podarowałem jemu? Nic. Zabrałem jego duszę. Nie wiem czemu, ale poczułem się jak morderca. Znowu. I zrobiło mi się bardzo, bardzo źle…
Supe , następny rozdzial !
Rozdział super!
Nie mogę się doczekać następnego rozdziału
To może skoro goka nie ogarnia to ja was zapoznam z Mrocznymi Kosiarzami. 8)
Rube. To nasz szef i tak jak my jest niemartwy.
Ta co siedzi obok niego to George. Kiblowa dziewczyna...
A teraz Mason i Daisy. Mason jest tak samo dziwny jak jego śmierć. A Daisy... to po prostu Daisy...
Może na obrazku tego nie widac, ale popatrzcie na nią na mojej sygnie... *.*
EDIT.
Mała poprawka. W sygnie Mason. ^^
Nowa sygnaturka jest bardzo fajna oraz troszkę zabawna :P
Szkoda, że ucięło napisy na dole byście się dowiedzieli co mówi. :twisted:
Chomikuj albo YT... Napisy PL znajdzie na napisy24.pl
Nie wiem, może pojutrze. xD Ja już mam na.pi.sany cały sezon pierwszy tylko dodaję trochę tekstu żeby było dłużej. No i muszę przepisać do komputera...