" ...Tym co pozostają tutaj z garbem bólu,
Jedyną pociechą jest cisza i pamięć...
Oszczędźmy im cierni pytań i rad,
Bo oni są mrokiem okryci w środku dnia,
i Wciąż wpatrzeni w bliznę ziemi nad grobem... "
Małgorzata Tuora .
Po tym jak policja przesłuchała Willow , ta , nie wiedziała gdzie pójść .
Śmierć Rose była przerażająca ...
Tyle krwi ...
- Boże ... - wyszeptała
Śmierć nie była jej bliska , ale teraz , teraz kiedy Rose umarła ,albo raczej została ZAMORDOWANA ona też się zastosowała do tej myśli , że ona też kiedyś umrze ...
- Nie ma rzeczy gorszej niż strach bezprzedmiotowy, strach przed nieznanym, przed groźną tajemnicą, która zdaje się czaić wszędzie.- powiedział damski głos stojący za krzakami .
Jezu , Gwen ! Przestraszyłaś mnie ! - wykrzyknęła kiedy postać wynurzyła się z lasu i ..
I dopiero teraz zdała sobie , że nogi zaniosły ją do przydroża lasu i , że pada śnieg .
- Myślałam , że mnie zauważyłaś - powiedziała
- Nie nie za uwarzyłam . Tyle się dzisiaj stało ... - wyszeptała
- Przykro ci z powodu Rose ?
- Nie ... znaczy tak ... sama nie wiem TO mnie nie wystraszyło , PRZERAZIŁA mnie za to sama śmierć ...
- Śmierć nie jest straszna , to cząstka naszego życia ... - wyszeptała półgłosem zbliżając się do twarzy Willow
- Wiem .
- Nie nie wiesz .... boisz się jej - stwierdziła Gwen
- Wychowano mnie po chrześcijańsku ... - zaczęła , ale ona jej przerwała
- To niczego nie zmienia , śmierć , śmierć , śmierć - zaczęła nucić dziecięcym głosikiem - Idz , do domu w lesie czeka śmierć , Willow , a w domu nie , w domu ...
Willow ni usłyszała końca słów Gwen bo zaczęła biec w stronę bardziej zabudowanych miejsc .Gwen ją przerażała od przedszkola do , którego chodziła w Wirginii i nadal w niej mieszka , jej czarne jak noc włosy i tak samo czarne oczy były tak samo straszne co las w nocy ...
- Willow ! - zatrzymał ją czyjś męski głos
Odwróciła się w stronę źródła głosu , ale nie zauważyła kamienie , który miała przed sobą i się podknęła, a potem była już tylko ciemność ...
"Wolałbym być nieśmiertelny nie umierając." - Woody Allen
Willow ocknęła się w ciepłym pokoju , a na głowie miała mokry ręcznik .Próbowała się podnieść , ale powstrzymała ją delikatna dłoń Emily .
- Lekarz powiedział , że powinnaś leżeć - powiedziała Emily
- Nic mi nie jest - odparła Willow
Emily przygryzła dolną wargę i pokręciła głową .
- Oszalałaś Willow ! Iść zaraz po tym jak zamordowali Rose don lasu !
- Gwen , też tam była - próbowała się usprawiedliwić przed przyjaciółką , ale po wypowiedzi imienia Gwen zauważyła , że przeszedł Emily dreszcz i się wzdrygnęła .
-Gwen , to , Gwen ! Nikt się z nią nie przyjaźni bo wszyscy uważają , że jest dziwna i straszna !
Willow się zdenerwowała , miała dość TEGO !
-Dobra , przejdźmy do rzeczy !Co się mi stało ?
- A co pamiętasz ? - spytała Emily
- Rozmawiałam z Gwen , przeraziła mnie , więc pobiegłam w stronę miasta , ale kilka metrów przed twoim domem , ktoś mnie zawołał i się obróciłam , a potem już nic nie było ...
Emily przewróciła oczy aby rozładować napięcie jakie się naładowało w sprawie Gwen .
- Potknęłaś się i uderzyłaś głową o kamień, długo cię nie było , a byłyśmy umówione pamiętasz ?
Nie , nie pamiętała , ale wiedziała jedno , że się nie podkęła . Ktoś jej w tym pomógł ...
- A potem przyszedł do mnie Col , powiedział , że ... - nie dokończyła zdania bo się rozpłakała .
- Emily , co jest ? - spytała ją Willow
- Powiedział , powiedział - zająkiwała się - że Gwen została zamordowana - wydusiła jednym tchem
ZAMORDOWANA ...
To słowo uderzyło w nią jak w bęben .
- To niemożliwe ! - powiedziała
- A jednak i ten , psychol , zostawił przy ciele Gwen , kartkę na razie policja ją bada , ale pamiętam co było tam napisane - i wyrecytowała : "Ktoś tutaj był i był, a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma."
- I co ty na to ? - spytała ją Emily
Willow przebiegł zimny dreszcz i wypowiedziała te oto słowa : Znam ten wiersz ...
„Pamiętajmy o tych, którzy odeszli, bo inaczej naprawdę będą martwi „ - Autorka
Emily zamrugała kilkakrotnie i dopiero potem się spytała Willow :
- Jak to znasz ten wiersz ?
- Nie , nie , znam tylko wiem czemu zabił Gwen i to napisał - powiedziała przerażając tym samą siebie .
- To mów !
- Zabi ją bo powiedziała mi żebym , nie zbliżała się do lasu , ale ja uciekłam nie chciałam słuchać tego co ona mi mówiła , ale podejrzewam że zaraz po naszym spotkaniu poszła do lasu ... za mnie ... nie jestem pewna , ale morderca zabija tych , którzy stoją w cieniu mnie i zajmują miejsce na , którym ja byłam albo mam być ...
- Ej , to ma sens ! - powiedziała energicznie Emily - Rose stała na miejscu gdzie ty stałaś , ale później ja cię posunęłam bo było ciasno i ona tam stanęła , a Gwen specjalnie cię straszyła , żebyś nie szła do lasu , a chciałaś do niego pójść ?
- Chciałam , chciałam jak najdalej od tego wszystkiego ....
- A więc pozostaję pytanie skąd on o tym wiedział ?
- Może przewidział to ? - spytała niepewnie Willow
- Trzeba to zapisać - po czym wzięła długopis i notatnik i zaczęła coś pisać .
- Skoro zabił dwa osoby jest zdolny do zabicia trzeciej , nie ?- spytała Willow
- Dokładnie - odpowiedziała Emily
- To szaleniec ! - wydusiła Willow opadając na łózko
- Dokładne - powtórzyła
- Czy ty mnie wogle słuchasz ?
- Yhy - mruknęła Emily pod nosem
- Co zamierzasz z tym zrobić ?
- To jasne ! Dać to policji , i opowiedzieć o wszystkim co mi powiedziałaś .
- I o Gwen ...
- Tak i o Gwen - powiedziała po czym spuściła wzrok ...
KOMENTOWAĆ !
PS : Sorry , że takie krótkie , ale jestem padnięta ! :roll:
No to następnym razem odpocznij i na.pi.sz więcej ok? Nie podoba mi się taki chaotyczny styl, ale da się do niego przyzwyczaic. Twoja historia mnie zainteresowala, ale musi byc dluższa! Z dwóch rozdzialów rób jeden dlugi.
" Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem. " - Autorka
Policjant patrzył na nie kpiącym wzrokiem ...
- A więc sądzicie , że zabójca próbuje zabijać wszystkich , którzy staną mu na drodze przed Williow ?
- Nie próbuje !- wykrzyknęła Emily , ale na widok karygodnego spojrzenia policjanta
uspokoiła się - On to ROBI , niech pan pomyśli o Gwen , czy to nie niepokojące ?
- Dwie martwe zamordowane nastolatki to dla miasta zbyt duży szok - mruknął pod nosem
Willow wręcz buzowała od środka .
Jak on mógł tak bezuczuciową drogą wyrażać się o Gwen i o Rose .
" One nie powinny zginąć " - pomyślała z goryczą Willow
I pod wpływem impulsy , podniosła się z krzesła na , którym siedziała i przemówiła prosto w oczy policjanta , jednym z najbardziej lodowatych głosów jaki tylko mogła , nie zwracając uwagi na obserwującą ją Emily .
- Jak pan może tak się o nich wyrażać ! Nie powinien pan , a ja dłużej tego nie wytrzymam ! Ktoś próbuję mnie zabić , a ja nie wiem dlaczego !- po czym wyszła z sali zamykając za sobą drzwi zbyt głośno niż to było potrzebne
- To szaleństwo - powiedział
Emily też była pod wrażeniem nie widziała , żeby Willow kiedykolwiek tak odezwała się do kogoś dorosłego .Więc musiała być naprawdę wzburzona .Ale ona sama o mało co by tak nie postąpiła co ona , ten policjant irytował ją jeszcze bardziej niż jedna z katergoli lasek-barbie-plastików !
- Żegnam , pana , spotkamy się kiedy indziej - powiedziała Rmily po czym wyszła z sali , ale ciszej od Willow .
*
- Nie zniosę tego ! - wykrzyknęła prosto w twarz Emily , Willow
- ALE MUSISZ - powiedziała podkreślając te słowa ruchami ręki
Willow zjechała oparta o pień drzewa okapując przy tym na zimny śnieg .
- Jestem wkurzona , naprawdę wkurzona ! - powiedziała
Emily ruchem ręki poklepała ją po głowie
- Nigdy , nie jest tak źle jak się wydaję - powiedziała pocieszającym tonem Emily
- Nigdy , nie mów nigdy , pamiętasz wykład Addiego z pierwszej klasy ?
- No jasne , zaraz po tm dostał książką w łeb od Petera ! - zachichotała
- Wydaję mi się , że to nie odpowiedni dzień na śmiech - wyszeptała ze smutkiem
- A mi się wydaję , że Rose i Gwe nie chciały byśmy przez całe życie ryczały z tego powodu !
- Może , masz rację - powiedziała po czym wstała otrzepując się ze śniegu
- Okey , to idziemy do domu ? - spytała Emily
- Tak do domu ... - odpowiedziała jej
C.D.N
I jak ?
Komentować !
P.S : ****ę to w drodze do domu , a jutro mie nie będzie więdz dopiero za dwa dni >
"Są chwile, by działać, i takie, kiedy należy pogodzić się z tym, co przynosi los" -
Paulo Coelho
Willow siedziała , właśnie u swojej babci w pokoju razem z Emily .
Babcia była przyjazną staruszką z srebrnymi włosami , do której Willow przychodziła z Emily gdy miała kłopoty , a babcia pomagała im je rozwiązywać .
Lecz tym razem Willow nie przyszła do babci na rozwiązanie kłopotów tylko po to , aby poszukać pocieszenia .
- Jesteś bardzo podobna do mamy - zaskoczyła ją nagle babcia
- Wcale , że nie ! - powiedziała zbyt mocno , niż to było konieczne Willow
Emily odchrząknęła znacząco , aby złagodzić sytuację .
- Może , tak , babcia , zaparzyła by nam kawy ? Przydała by się nam kofeina - powiedziała z uśmiechem na twarzy
Oczywiście , że babcia nie wiedziała o wydarzeniach najbliższych , dwóch dni , razem z Willow uznały , że tak będzie lepiej .
Kiedy już babcia wyszła z pokoju Emily , zwróciła się do Willow :
- Co ty wyprawiasz ? - sykneła
Willow na to wzruszyła ramionami
- Zawsze kiedy ktoś mówi , że jesteś podobna to twojej nieżyjącej matki , ty , na to zaprzeczasz albo rzucasz się tej osobie do gardła ! Co z tobą ?
- Wiesz ,. jak mama umarła , prawda ?
Emily kiwnęła sztywno głową .
Mama Willow umarła z rąk jakiegoś gościa , który poderżną jej gardło w ciemnym zagłówku ulicy San Francisco .
I nagle Emily , uderzył szok .
" No jasne " - pomyślała
Bo przecież to było dość proste !
Patrząc na to ze strony widzenia Willow , porównywanie jej do matki było jak porównywanie jej losu do tamtej nieżyjącej kobiety !
Willow prawie , nie znała , własnej mamy do ta umarła kiedy ta miała zaledwie trzy latka .Emily od razu zrobiło się przykro , bo ona miała , zawsze przy sobie dwójkę rodziców .
- Sorry - odparła bezradnie Emily
W tedy Willow złapała ją za rękę i popatrzyła jej prosto w oczy :
- Nie , chcę skończyć jak mama . Boję się , że ON mnie dopadnie ! - powiedziała piskliwym szeptem
Emily przewróciła znacząco oczami , aby złagodzić napięta sytuację .
- Nie dopadnie cię , jutro policja zabiera CIĘ z tond do innego miasta , do innego domu , WSZYSTKO BĘDZIE OK - powiedziała podkreślając władczym tonem ostatnie słowa .
- Brzmi nieźle - powiedziała Willow z nonszalanckim uśmiechem
Lecz tak naprawdę w głębi ducha czuła , że nic nie będzie dobrze ...
C.D.N
P.S : Dzięki Anu ! :thumbup:
Jeśli czekacie z napięciem na kolejny rozdział TO P.I.S.Z.C.I.E !
:roll:
" Życie bez ludzi, których się kocha, jest samotnością " Autorka
Willow jechała czarnym autem po wyboistej asfaltowej drodze do miejsca gdzie miała czekać na nią osoba , która ją poprowadzi do miejscu , w którym ma być ukryta .
Czuła , obrzydzenie do siebie , za to co ON zaczął wyrabiać . A do NIEGO czuła nienawiść !
Nie chciała tego !
Pomyślała o Gwen , która próbowała przemówić jej do rozsądku , ale ona okazała się zbyt wielkim tchórzem by choć przez chwilę ją posłuchać , ale Gwen trafiła w jej czuły punkt , owszem bała się tego co jest po śmierci i też samej ŚMIERCI.
( Znalazłam to w szkicowniku koleżanki i postanowiłam wam też pokazać , owszem jest to grafika kompa , taki szkicownik angielski ):Takie inne wyobrażenie , anioła śmierci
A kiedy przypomniała sobie o Willow to po jej policzkach spłynęły łzy , nie powinna jej tam samej zostawiać , przecież tam był ON , co prawda Emily miała
Cola , ale on to COL i był jeszcze tylko dzieciakiem , a ten zabójca był dorosłym mężczyzną prawdopodobnie wariatem ...
Wzięła głęboki oddech i skupiła się na przejeżdżającym obok auta było czerwone i małe a w środku kierował starszy pan , siedząca obok niego kobieta podawała dzieciaka kanapki .
Też by tak chciała ...
A jednak los chciał inaczej .
Miała za to najlepszą przyjaciółkę , której mogła powiedzieć wszystko , która jej pomorze , mało kto taką przyjaciółkę mógł mieć . Większość to były rozpieszczone laski , które ukradną przyjaciółce faceta spod nosa .
Jej życie wcale nie było take beznadziejne , była ładna , popularna , lubiana ,i przede wszystkim uprzejma .
To , że bała się śmierci to normalne , ale przecież nie miała się niczym martwić bo ma przed sobą dużo czasu ...
Zastanowiła się co teraz robi Emily, czy jest w szkolę , a może z Colem , była szczęściarą taki facet jak Col to coś niesamowitego był zabawny , ładny , i co najważniejsze szanował Emily , a nie zachowywał się jak ta banda przygłupów , którzy ładują dymem od fajek w twarz dziewczyny .
Patrząc przez okno zaparzyła się na jezioro , piękne błękitne jeziorko i z podnieceniem zaówarzyła , że tam właśnie zmierzają !
Wspaniale ...
Twoja historia jest ciekawa, tylko nadal musisz popracować nad stylem. Jest już mniej błędów, więc widać, że się starasz. Zdjęcie anioła śmierci, bardzo fajne.
Ty wiesz , że to nie ja ! Tylko domyślam się jak się czuła wnet czas Willow !
( Smieję się ) nie ja byłam tylko 3 osobą !
Następnym razem przeczytaj jeszcze raz wstęp !
^__^
Do wszystkich , którzy p.i.s.z.a , że ja to przeżyłam to błąd dałam tam gwiazdki bo to moja koleżanka ( tajemnica ) tak a sydnaturce napisałam , że przeżyłam te przeszłe wydarzenia , nie , że to ja byłam tylko światkiem TYCH WYDARZEŃ ! :twisted:
A to , że chcę to opisać to nic !
Alle gadanie o śmierci bliskiej osoby to coś !
A ty się wg ode mnie odwal mślałam , że jesteś modelatorką , a nie czepialska i , że jesteś mądrzejsza !
Moja droga, nie tym tonem do Pani Moderator Eweliny!
Chodzi po prostu o to, że jeśli kłamiesz, żeby zyskać rozgłos, zyskasz tylko złośliwe komenatrze i wpisy, którymi już zostałaś obdarzona. Przyznaj się do błędu, brnij dalej w kłamstwie, lub wytłumacz nam proszę o co chodzi, bo Twoje wypowiedzi są bardzo chaotyczne.Rozumiem, że może ciężko Ci o tym pisać, ale nie musisz od razu tak agresywnie reagować, na w gruncie rzeczy pytania niewinne, które może zadać każdy obserwator historii.
Chodzi o to , że zakończenie ma być na razie tajemnicą !
A o tym to przeztańcie się mnie czepiać bo czy ktoś kędyś wam umarł , a wy mieliście
szanse go uratować ?
Przestańcie się mnie w końcu czepiać zachowujecie się jak dzieci pierw JanQboy
, a tera JA !
I czy myślicie , że zmyślam :?
MYLICIE SIĘ ! :hunf:
Komentarz
" Ognista "
Rozdział -3-
"Bo to ścieżka lepszego jutra..? "
" ...Tym co pozostają tutaj z garbem bólu,
Jedyną pociechą jest cisza i pamięć...
Oszczędźmy im cierni pytań i rad,
Bo oni są mrokiem okryci w środku dnia,
i Wciąż wpatrzeni w bliznę ziemi nad grobem... "
Małgorzata Tuora .
Po tym jak policja przesłuchała Willow , ta , nie wiedziała gdzie pójść .
Śmierć Rose była przerażająca ...
Tyle krwi ...
- Boże ... - wyszeptała
Śmierć nie była jej bliska , ale teraz , teraz kiedy Rose umarła ,albo raczej została ZAMORDOWANA ona też się zastosowała do tej myśli , że ona też kiedyś umrze ...
- Nie ma rzeczy gorszej niż strach bezprzedmiotowy, strach przed nieznanym, przed groźną tajemnicą, która zdaje się czaić wszędzie.- powiedział damski głos stojący za krzakami .
Jezu , Gwen ! Przestraszyłaś mnie ! - wykrzyknęła kiedy postać wynurzyła się z lasu i ..
I dopiero teraz zdała sobie , że nogi zaniosły ją do przydroża lasu i , że pada śnieg .
- Myślałam , że mnie zauważyłaś - powiedziała
- Nie nie za uwarzyłam . Tyle się dzisiaj stało ... - wyszeptała
- Przykro ci z powodu Rose ?
- Nie ... znaczy tak ... sama nie wiem TO mnie nie wystraszyło , PRZERAZIŁA mnie za to sama śmierć ...
- Śmierć nie jest straszna , to cząstka naszego życia ... - wyszeptała półgłosem zbliżając się do twarzy Willow
- Wiem .
- Nie nie wiesz .... boisz się jej - stwierdziła Gwen
- Wychowano mnie po chrześcijańsku ... - zaczęła , ale ona jej przerwała
- To niczego nie zmienia , śmierć , śmierć , śmierć - zaczęła nucić dziecięcym głosikiem - Idz , do domu w lesie czeka śmierć , Willow , a w domu nie , w domu ...
Willow ni usłyszała końca słów Gwen bo zaczęła biec w stronę bardziej zabudowanych miejsc .Gwen ją przerażała od przedszkola do , którego chodziła w Wirginii i nadal w niej mieszka , jej czarne jak noc włosy i tak samo czarne oczy były tak samo straszne co las w nocy ...
- Willow ! - zatrzymał ją czyjś męski głos
Odwróciła się w stronę źródła głosu , ale nie zauważyła kamienie , który miała przed sobą i się podknęła, a potem była już tylko ciemność ...
" Ognista "
Rozdział -4-
" Willow - Wierzba "
"Wolałbym być nieśmiertelny nie umierając." - Woody Allen
Willow ocknęła się w ciepłym pokoju , a na głowie miała mokry ręcznik .Próbowała się podnieść , ale powstrzymała ją delikatna dłoń Emily .
- Lekarz powiedział , że powinnaś leżeć - powiedziała Emily
- Nic mi nie jest - odparła Willow
Emily przygryzła dolną wargę i pokręciła głową .
- Oszalałaś Willow ! Iść zaraz po tym jak zamordowali Rose don lasu !
- Gwen , też tam była - próbowała się usprawiedliwić przed przyjaciółką , ale po wypowiedzi imienia Gwen zauważyła , że przeszedł Emily dreszcz i się wzdrygnęła .
-Gwen , to , Gwen ! Nikt się z nią nie przyjaźni bo wszyscy uważają , że jest dziwna i straszna !
Willow się zdenerwowała , miała dość TEGO !
-Dobra , przejdźmy do rzeczy !Co się mi stało ?
- A co pamiętasz ? - spytała Emily
- Rozmawiałam z Gwen , przeraziła mnie , więc pobiegłam w stronę miasta , ale kilka metrów przed twoim domem , ktoś mnie zawołał i się obróciłam , a potem już nic nie było ...
Emily przewróciła oczy aby rozładować napięcie jakie się naładowało w sprawie Gwen .
- Potknęłaś się i uderzyłaś głową o kamień, długo cię nie było , a byłyśmy umówione pamiętasz ?
Nie , nie pamiętała , ale wiedziała jedno , że się nie podkęła . Ktoś jej w tym pomógł ...
- A potem przyszedł do mnie Col , powiedział , że ... - nie dokończyła zdania bo się rozpłakała .
- Emily , co jest ? - spytała ją Willow
- Powiedział , powiedział - zająkiwała się - że Gwen została zamordowana - wydusiła jednym tchem
ZAMORDOWANA ...
To słowo uderzyło w nią jak w bęben .
- To niemożliwe ! - powiedziała
- A jednak i ten , psychol , zostawił przy ciele Gwen , kartkę na razie policja ją bada , ale pamiętam co było tam napisane - i wyrecytowała : "Ktoś tutaj był i był, a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma."
- I co ty na to ? - spytała ją Emily
Willow przebiegł zimny dreszcz i wypowiedziała te oto słowa : Znam ten wiersz ...
" Ognista "
Rozdział - 5 -
" Wyjaśnienia "
„Pamiętajmy o tych, którzy odeszli, bo inaczej naprawdę będą martwi „ - Autorka
Emily zamrugała kilkakrotnie i dopiero potem się spytała Willow :
- Jak to znasz ten wiersz ?
- Nie , nie , znam tylko wiem czemu zabił Gwen i to napisał - powiedziała przerażając tym samą siebie .
- To mów !
- Zabi ją bo powiedziała mi żebym , nie zbliżała się do lasu , ale ja uciekłam nie chciałam słuchać tego co ona mi mówiła , ale podejrzewam że zaraz po naszym spotkaniu poszła do lasu ... za mnie ... nie jestem pewna , ale morderca zabija tych , którzy stoją w cieniu mnie i zajmują miejsce na , którym ja byłam albo mam być ...
- Ej , to ma sens ! - powiedziała energicznie Emily - Rose stała na miejscu gdzie ty stałaś , ale później ja cię posunęłam bo było ciasno i ona tam stanęła , a Gwen specjalnie cię straszyła , żebyś nie szła do lasu , a chciałaś do niego pójść ?
- Chciałam , chciałam jak najdalej od tego wszystkiego ....
- A więc pozostaję pytanie skąd on o tym wiedział ?
- Może przewidział to ? - spytała niepewnie Willow
- Trzeba to zapisać - po czym wzięła długopis i notatnik i zaczęła coś pisać .
- Skoro zabił dwa osoby jest zdolny do zabicia trzeciej , nie ?- spytała Willow
- Dokładnie - odpowiedziała Emily
- To szaleniec ! - wydusiła Willow opadając na łózko
- Dokładne - powtórzyła
- Czy ty mnie wogle słuchasz ?
- Yhy - mruknęła Emily pod nosem
- Co zamierzasz z tym zrobić ?
- To jasne ! Dać to policji , i opowiedzieć o wszystkim co mi powiedziałaś .
- I o Gwen ...
- Tak i o Gwen - powiedziała po czym spuściła wzrok ...
KOMENTOWAĆ !
PS : Sorry , że takie krótkie , ale jestem padnięta ! :roll:
będzie baaardzo długi , dlatego trochę sobie na niego poczekacie
" Ognista "
Rozdział - 6 -
" Gniew "
" Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem. " - Autorka
Policjant patrzył na nie kpiącym wzrokiem ...
- A więc sądzicie , że zabójca próbuje zabijać wszystkich , którzy staną mu na drodze przed Williow ?
- Nie próbuje !- wykrzyknęła Emily , ale na widok karygodnego spojrzenia policjanta
uspokoiła się - On to ROBI , niech pan pomyśli o Gwen , czy to nie niepokojące ?
- Dwie martwe zamordowane nastolatki to dla miasta zbyt duży szok - mruknął pod nosem
Willow wręcz buzowała od środka .
Jak on mógł tak bezuczuciową drogą wyrażać się o Gwen i o Rose .
" One nie powinny zginąć " - pomyślała z goryczą Willow
I pod wpływem impulsy , podniosła się z krzesła na , którym siedziała i przemówiła prosto w oczy policjanta , jednym z najbardziej lodowatych głosów jaki tylko mogła , nie zwracając uwagi na obserwującą ją Emily .
- Jak pan może tak się o nich wyrażać ! Nie powinien pan , a ja dłużej tego nie wytrzymam ! Ktoś próbuję mnie zabić , a ja nie wiem dlaczego !- po czym wyszła z sali zamykając za sobą drzwi zbyt głośno niż to było potrzebne
- To szaleństwo - powiedział
Emily też była pod wrażeniem nie widziała , żeby Willow kiedykolwiek tak odezwała się do kogoś dorosłego .Więc musiała być naprawdę wzburzona .Ale ona sama o mało co by tak nie postąpiła co ona , ten policjant irytował ją jeszcze bardziej niż jedna z katergoli lasek-barbie-plastików !
- Żegnam , pana , spotkamy się kiedy indziej - powiedziała Rmily po czym wyszła z sali , ale ciszej od Willow .
*
- Nie zniosę tego ! - wykrzyknęła prosto w twarz Emily , Willow
- ALE MUSISZ - powiedziała podkreślając te słowa ruchami ręki
Willow zjechała oparta o pień drzewa okapując przy tym na zimny śnieg .
- Jestem wkurzona , naprawdę wkurzona ! - powiedziała
Emily ruchem ręki poklepała ją po głowie
- Nigdy , nie jest tak źle jak się wydaję - powiedziała pocieszającym tonem Emily
- Nigdy , nie mów nigdy , pamiętasz wykład Addiego z pierwszej klasy ?
- No jasne , zaraz po tm dostał książką w łeb od Petera ! - zachichotała
- Wydaję mi się , że to nie odpowiedni dzień na śmiech - wyszeptała ze smutkiem
- A mi się wydaję , że Rose i Gwe nie chciały byśmy przez całe życie ryczały z tego powodu !
- Może , masz rację - powiedziała po czym wstała otrzepując się ze śniegu
- Okey , to idziemy do domu ? - spytała Emily
- Tak do domu ... - odpowiedziała jej
C.D.N
I jak ?
Komentować !
P.S : ****ę to w drodze do domu , a jutro mie nie będzie więdz dopiero za dwa dni >
" Ognista "
Rozdział - 7 -
" Pogódź się ze swoim losem ... "
"Są chwile, by działać, i takie, kiedy należy pogodzić się z tym, co przynosi los" -
Paulo Coelho
Willow siedziała , właśnie u swojej babci w pokoju razem z Emily .
Babcia była przyjazną staruszką z srebrnymi włosami , do której Willow przychodziła z Emily gdy miała kłopoty , a babcia pomagała im je rozwiązywać .
Lecz tym razem Willow nie przyszła do babci na rozwiązanie kłopotów tylko po to , aby poszukać pocieszenia .
- Jesteś bardzo podobna do mamy - zaskoczyła ją nagle babcia
- Wcale , że nie ! - powiedziała zbyt mocno , niż to było konieczne Willow
Emily odchrząknęła znacząco , aby złagodzić sytuację .
- Może , tak , babcia , zaparzyła by nam kawy ? Przydała by się nam kofeina - powiedziała z uśmiechem na twarzy
Oczywiście , że babcia nie wiedziała o wydarzeniach najbliższych , dwóch dni , razem z Willow uznały , że tak będzie lepiej .
Kiedy już babcia wyszła z pokoju Emily , zwróciła się do Willow :
- Co ty wyprawiasz ? - sykneła
Willow na to wzruszyła ramionami
- Zawsze kiedy ktoś mówi , że jesteś podobna to twojej nieżyjącej matki , ty , na to zaprzeczasz albo rzucasz się tej osobie do gardła ! Co z tobą ?
- Wiesz ,. jak mama umarła , prawda ?
Emily kiwnęła sztywno głową .
Mama Willow umarła z rąk jakiegoś gościa , który poderżną jej gardło w ciemnym zagłówku ulicy San Francisco .
I nagle Emily , uderzył szok .
" No jasne " - pomyślała
Bo przecież to było dość proste !
Patrząc na to ze strony widzenia Willow , porównywanie jej do matki było jak porównywanie jej losu do tamtej nieżyjącej kobiety !
Willow prawie , nie znała , własnej mamy do ta umarła kiedy ta miała zaledwie trzy latka .Emily od razu zrobiło się przykro , bo ona miała , zawsze przy sobie dwójkę rodziców .
- Sorry - odparła bezradnie Emily
W tedy Willow złapała ją za rękę i popatrzyła jej prosto w oczy :
- Nie , chcę skończyć jak mama . Boję się , że ON mnie dopadnie ! - powiedziała piskliwym szeptem
Emily przewróciła znacząco oczami , aby złagodzić napięta sytuację .
- Nie dopadnie cię , jutro policja zabiera CIĘ z tond do innego miasta , do innego domu , WSZYSTKO BĘDZIE OK - powiedziała podkreślając władczym tonem ostatnie słowa .
- Brzmi nieźle - powiedziała Willow z nonszalanckim uśmiechem
Lecz tak naprawdę w głębi ducha czuła , że nic nie będzie dobrze ...
C.D.N
P.S : Dzięki Anu ! :thumbup:
Jeśli czekacie z napięciem na kolejny rozdział TO P.I.S.Z.C.I.E !
:roll:
" Ognista "
Rozdział - 8-
" Czy moje , życie , ma sens ? "
" Życie bez ludzi, których się kocha, jest samotnością " Autorka
Willow jechała czarnym autem po wyboistej asfaltowej drodze do miejsca gdzie miała czekać na nią osoba , która ją poprowadzi do miejscu , w którym ma być ukryta .
Czuła , obrzydzenie do siebie , za to co ON zaczął wyrabiać . A do NIEGO czuła nienawiść !
Nie chciała tego !
Pomyślała o Gwen , która próbowała przemówić jej do rozsądku , ale ona okazała się zbyt wielkim tchórzem by choć przez chwilę ją posłuchać , ale Gwen trafiła w jej czuły punkt , owszem bała się tego co jest po śmierci i też samej ŚMIERCI.
( Znalazłam to w szkicowniku koleżanki i postanowiłam wam też pokazać , owszem jest to grafika kompa , taki szkicownik angielski ):Takie inne wyobrażenie , anioła śmierci
A kiedy przypomniała sobie o Willow to po jej policzkach spłynęły łzy , nie powinna jej tam samej zostawiać , przecież tam był ON , co prawda Emily miała
Cola , ale on to COL i był jeszcze tylko dzieciakiem , a ten zabójca był dorosłym mężczyzną prawdopodobnie wariatem ...
Wzięła głęboki oddech i skupiła się na przejeżdżającym obok auta było czerwone i małe a w środku kierował starszy pan , siedząca obok niego kobieta podawała dzieciaka kanapki .
Też by tak chciała ...
A jednak los chciał inaczej .
Miała za to najlepszą przyjaciółkę , której mogła powiedzieć wszystko , która jej pomorze , mało kto taką przyjaciółkę mógł mieć . Większość to były rozpieszczone laski , które ukradną przyjaciółce faceta spod nosa .
Jej życie wcale nie było take beznadziejne , była ładna , popularna , lubiana ,i przede wszystkim uprzejma .
To , że bała się śmierci to normalne , ale przecież nie miała się niczym martwić bo ma przed sobą dużo czasu ...
Zastanowiła się co teraz robi Emily, czy jest w szkolę , a może z Colem , była szczęściarą taki facet jak Col to coś niesamowitego był zabawny , ładny , i co najważniejsze szanował Emily , a nie zachowywał się jak ta banda przygłupów , którzy ładują dymem od fajek w twarz dziewczyny .
Patrząc przez okno zaparzyła się na jezioro , piękne błękitne jeziorko i z podnieceniem zaówarzyła , że tam właśnie zmierzają !
Wspaniale ...
KOMY OBOWIĄZKOWO !
http://ktosiksims.tumblr.com
I masz rację staram się !
( Smieję się ) nie ja byłam tylko 3 osobą !
Następnym razem przeczytaj jeszcze raz wstęp !
^__^
Do wszystkich , którzy p.i.s.z.a , że ja to przeżyłam to błąd dałam tam gwiazdki bo to moja koleżanka ( tajemnica ) tak a sydnaturce napisałam , że przeżyłam te przeszłe wydarzenia , nie , że to ja byłam tylko światkiem TYCH WYDARZEŃ !
Wybacz ...
Alle gadanie o śmierci bliskiej osoby to coś !
A ty się wg ode mnie odwal mślałam , że jesteś modelatorką , a nie czepialska i , że jesteś mądrzejsza !
Chodzi po prostu o to, że jeśli kłamiesz, żeby zyskać rozgłos, zyskasz tylko złośliwe komenatrze i wpisy, którymi już zostałaś obdarzona. Przyznaj się do błędu, brnij dalej w kłamstwie, lub wytłumacz nam proszę o co chodzi, bo Twoje wypowiedzi są bardzo chaotyczne.Rozumiem, że może ciężko Ci o tym pisać, ale nie musisz od razu tak agresywnie reagować, na w gruncie rzeczy pytania niewinne, które może zadać każdy obserwator historii.
A o tym to przeztańcie się mnie czepiać bo czy ktoś kędyś wam umarł , a wy mieliście
szanse go uratować ?
Przestańcie się mnie w końcu czepiać zachowujecie się jak dzieci pierw JanQboy
, a tera JA !
I czy myślicie , że zmyślam :?
MYLICIE SIĘ ! :hunf:
A poza tym to powiedzialaś, że:
"Alle gadanie o śmierci bliskiej osoby to coś ! "
A teraz mówisz, że to o zakończeniu.
Pozdrawiam.