Pomylona tożsamość
Pięć ofiar. W tragicznym wypadku zginęło pięć osób, jedna, ciężko ranna, została przewieziona do szpitala w stanie śpiączki.
Pięć pogrzebów. Zmarłych pożegnały rodziny, przyjaciele, koledzy ze studiów. Wszyscy modlili się za walczącą z życiem Bekkę Wynn.
Pięć tygodni rodziny Claytonów, która powoli uczyła się życia bez swojej Melody.
Pięć tygodni rodziny Wynnów czuwającej przy łóżku Bekki. I wtedy nastąpił szok.
Bekka, czy mogłabyś napisać swoje imię? - poprosiła terapeutka.
M-E-L-O-D-Y...
Historia na podstawie tragedii z 26 kwietnia 2006 roku
Już dzis (może) wstawię pierwszy rozdział, ale nic nie obiecuję, bo w trakcie tworzenia simów gra się wywaliła

Wszystko mam napisane. Ale foci brak...
Pozdrawiam ^^
Komentarz
Pięć razy robiłam Simów i pięć razy mi wywaliło... Może jutro się uda :-) optymistą trza być!
Czekam na następne rozdziałki
Już zaraz zacznę walkę z Simami. Czy uda mi się? Aktualny wynik:
Ja - 0
Simy - 5
Trzymajcie kciuki ^^
I mam pytania, jak ktoś już to czyta.
1.Powiedzcie, czy lepiej wstawić 'streszczenie Melody&Bekki' samo czy z rozdziałem? Streszczenie jest dla objaśnienia i to jest około 10 zdań
2. Gdyby Simy nie poszły dam sam rozdział, fotki dodam kiedy indziej. Mogło by być?
Przepraszam za zawracanie głowy :roll:
Moja cierpliwość się skończyła!
ROZDZIAŁ 1 PRZEDZIAŁ 1
Wesoła melodyjka wyrwała Jemmę Clayton ze snu. Jeszcze śpiąc pacnęła ręką budzik, podniosła go. 1:57! Gdy w końcu udało jej się odebrać głos w słuchawce wydał jej się znajomy. Przedstawił się jako koroner hrabstwa Simt. To był ten sam mężczyzna... ten sam, który dzwonił pięć tygodni temu by poinformować Jemmę, że jej osiemnastoletnia córka Melody zginęła w wypadku wraz z trzema innymi studentami z Uniwersytetu Keshki oraz jednym pracownikiem uczelni. Wtedy również dzwonił nocą. „Czemu koroner miałby znowu dzwonić w środku nocy?” – pomyślała.
- Rozmowy słucha również kapelan okręgowy – poinformował Jemmę koroner. Następnie zadał pytanie, które wydawało się dziwne: - Jest pani sama?
- Yym? Tak. To znaczy nie – odpowiedziała.- Jest jeszcze Cher, moja córka.
- Czy mogłaby pani poprosić, by posłuchała tej rozmowy?
Gdyby Jemma nie była tak zaspana pewnie spytałaby, jakie znaczenie ma fakt, czy jest sama, a także czemu koroner dzwoni o tak nieludzkiej porze. Nie zrobiła tego. Jej ciało już się obudziło, lecz umysł wciąż był powolny. Zwlokła swoje zwłoki z łóżka, przeszła przez hol do pokoju córki i obudziła ją.
- Chcę, abyś posłuchała tej rozmowy. Ja idę na dół odebrać drugi telefon. Nie rozłączaj się – poinstruowała matka.
Cher spała głębokim snem, śniąc o lodach pietruszkowych, kiedy matka rzuciła na jej łóżko telefon. – Coo? Co mam zrobić? Po co..? – zapytała zaspana Cher, lecz Jemma już schodziła na dół. Na wpół przytomną dziewczynę ogarnęła panika, gdy przyłożyła słuchawkę do ucha. Zaczęła słuchać. Jej matka poprosiła mężczyznę, aby jeszcze raz się przedstawił. Gdy Cher usłyszała nazwisko mężczyzny, zrobiło jej się niedobrze.
- Wiemy już – zaczął – że osoba, która przeżyła wypadek i trafiła do szpitala zidentyfikowana jako Bekka Wynn, nie jest w istocie Bekką. Fakt ten potwierdziły dane dentystyczne.
Jemma słuchała na górze, Cher na dole. Żadna nie odezwała się słowem. Jeszcze nie przetworzyły tego, co usłyszały. Wtedy koroner przeszedł do sedna: - Mamy powody przy.pu.szczać, że wasza córka żyje.
- Nie, nie. To niemożliwe. Przecież ją pochowaliśmy – tłumaczyła Jemma. Nadal była w półśnie i myślała, że koroner sugeruje, że Melody żyła, kiedy składano ją do trumny, czyli rodzina pochowała ją żywcem... Ta myśl przeraziła ją. Koroner jednak szybko się sprostował.
- Przy.pu.szczamy, że dziewczyna zidentyfikowana jako Bekka Wynn to w istocie państwa córka, Melody Clayton.
Gdy tylko Cher usłyszała, że Bekka to Melody, rzuciła słuchawkę i popędziła na dół, do mamy. – Nie, nie, nie! – krzyczała. – Mamo! Odłóż telefon! Odłóż go! Jak można być tak bez serce i robić takie żarty?! To najgorsza rzecz, jaką słyszałam!!!
- Mógłby pan powtórzyć?- Jemma ledwo słyszała słowa koronera.
- Mamo, posłuchaj mnie! – wrzeszczała Cher. – Nie ma możliwości, że to nie Bekka! Jej rodzina i chłopak przez pięć tygodni byli z nią! Pięć! Nie sądzisz, że zauważyliby, gdyby to nie była Bekka? Wielu moich znajomych ją widziało. Jenny też! Mamo, czy nie uważ***, że moja koleżanka z akademika nie zauważyłaby czegoś tak oczywistego?! Melody nie jest podobna do Bekki! Czemu ktoś robi takie rzeczy!? – zaczęła płakać. – Mamo, odłóż telefon, proszę. Odłóż go!
W końcu Jemma odezwała się
- Mogę do pana oddzwonić? Potrzebuję trochę czasu, aby pomyśleć.
Mężczyzna sprawiał wrażenie zaskoczonego.
- Pani Clayton, to bardzo poważna sprawa. Potrzebujemy danych dentystycznych córki. Proszę przywieźć je do szpitala w Bridgeport najszybciej, jak to możliwe, żebyśmy mogli potwierdzić jej tożsamość.
^^ Dziękuję za uwagę
Ale się lekko wstydzę :]
ile Wy macie jeszcze w planach tych historii pisać? xD
guubię sięę xD
ale historia ciekawie się zapowiada i pierwszy rozdział mi się bardzo podoba :>
napewno będę czytać
Byłam u babci a później jeszcze... I teraz te zmiany... no cóż, po za tym, to się nie dzieli na rozdziały, tylko na przedziały
Ale spx, jutro... no nie wiem czy jutro, ojciec na ryby mnie o 5 ciągnie, więc przez pół dnia pewnie flakiem będę. Więc postaram się we wtorek, jeżeli będę przy życiu to może jeszcze jutro.
Jeszcze raz sorry :P
PS Simy działają, ostatnio zapisałam grę, więc mozliwe, że dodam coś ^^ <że grafika>