Nie igraj z losem - ROZDZIAŁ VIII

13»

Komentarz

  • arekisarekis Posty: 2,661 Member
    edytowano lipca 2012
    Chcieeć tą historię :<
    Nie usuwaj :<
    Jest za dora :<
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    Nie usuwaj!!!! Bo zaspamujemy Ci tablicę!!! :twisted:
  • paulina278paulina278 Posty: 706 Member
    edytowano lipca 2012
    Przekonaliście mnie, będę jednak kontynuować. :D I zamieszczam siódmy rozdział. :mrgreen:
    ______________________


    ROZDZIAŁ VII

    Tydzień później...

    Czułam się jak głupia nastolatka, która za chwilę będzie odpytywana z materiału, którego się nie nauczyła.
    Siedziałam przy jednym ze stolików w restauracji Marine, gdzie unosił się intensywny zapach wędzonej ryby i woń słonego, morskiego powietrza. Z okien roztaczał się widok na turkusową wodę obijającą się o piaszczysty brzeg oraz pływające po niej leniwie okręty.
    Nerwowo przygładziłam ołówkową spódnicę. Wystrój knajpki było typowo marynarski. Koła ratunkowe zawieszona na ścianach. Obrazy morskich żeglug. Na pierwszy rzut oka stwierdziłam, że jestem z zupełnie innej bajki, ale pensja ma być wysoka.
    Jeszcze raz pomacałam świeżo zrobionego koka, by upewnić się czy nie wystaje z niego jakieś pasemko włosów. Gdy stwierdziłam, że nie, uspokoiłam się, choć cały czas byłam spięta, wpatrując się w drewniane drzwi. Właśnie za nimi siedziała sobie spokojnie osoba, która miała zadecydować o mojej karierze.
    - Proszę, wejść! - zawołał nagle kobiecy głos. Biorąc głęboki oddech wstałam i weszłam do środka.
    Wnętrze było skromne. Biurko, dwa krzesła, lampka i obraz, wszystko utrzymane w klimacie restauracji. Spuściłam skromnie głowę, w pocącej ręce trzymając swoje CV. Lekko uniosłam głowę i zobaczyłam siedzącą za biurkiem kobietę. Wyglądała na zadziwiająco młodą osobę.
    Miała krótkie, kruczoczarne włosy, urodę elfa i przenikliwie błękitne oczy. Ubrana była w letnią, kanarkowo żółtą *******ę i płaskie sandałki. O dziwo wyglądała... uroczo i sympatycznie. Nie tak wyobrażałam sobie moją nową szefową. Jeśli mnie przyjmie, oczywiście.
    - Dzień dobry - wyjąkałam. Wyglądała na młodszą ode mnie, nie wiedziałam jak się z nią przywitać.
    - Jakie tam dzień dobry, jestem Noelle. Usiądź, proszę - odparła z uśmiechem. - O, widzę, że masz CV. Mogę prosić?
    Lekko zszokowana oddałam jej plik dokumentów i usiadłam na wyznaczonym plecionym krześle. Patrzyłam jak Noelle, moja być może przyszła szefowa, szybko przerzuca kartki papieru, po czym po chwili odkłada je na bok.
    screenshot2kl.jpg
    - Chcesz pracować jako kelnerka? - spytała, przeszywając mnie wzrokiem.
    - Tak - przytaknęłam, wzdrygając się.
    - W takim razie jaką cechę powinien posiadać wzorowy pracownik?
    Pomyślałam chwilę.
    - Szczerość.
    - Posiadasz tą cechę? - przyjrzała mi sie uważnie. Już miałam potwierdzić, gdy nagle coś mi się przypomniało. Ten obrzydliwy sekret, czyn jakiego dokonałam. Gdyby ktoś o tym wiedział...
    - Nie - zaprzeczyłam zgodnie z prawdą.
    - W takim razie dlaczego powinnam cię zatrudnić? - spytała Noelle, a ja zmarszczyłam brwi. Plotła głupoty, ale o dziwo rozumiałam o co jej chodzi!
    - Bo nigdzie indziej mnie nie przyjmą. Wcześniej pracowałam na zmywaku. Nie skończyłam studiów. Nie mam wykształcenia.
    Przyjrzała mi się przez chwilę uważnie.
    - Masz tę pracę. Staw się jutro o siódmej - przerwała mi.
    - Dziękuję - odparłam i wstałam. Już chciałam wychodzić...
    - Umarli nie lubią, gdy się ich budzi - zawołała nagle w moją stronę. - I nie dziel z nimi sekretów, które mogą zniszczyć twoje życie w jednej chwili.
    Spojrzałam na nią z lękiem. Czy wiedziała o Richu i o?...
    Przestraszona wybiegłam z pokoju.

    *****

    - Wróciłam! - zawołałam na cały dom, zatrzaskując za sobą z hukiem drzwi. Skierowałam się do kuchni, gdzie na jednym z kuchennych blatów położyłam reklamówki z zakupami.
    Po chwili do środka wbiegła Estrah.
    - Dostałaś? - spytała podekscytowana.
    - Tak - odparłam z uśmiechem, a Esie podbiegła do mnie i uściskała mnie.
    - Tak się cieszę. Wiem ile to dla ciebie znaczyło - dodała odrobinę poważniej. Spojrzałam na to jaka jest szczęśliwa. I pomyślałam o tym co ukrywałam. Po prostu nie mogłam jej powiedzieć...
    - Gdzie Rich? - spytałam, odrywając myśli od sekretu.
    - Och, wyszedł jakieś dwie godziny wcześniej. Pewnie niedługo już wróci - machnęła ręką Estrah.
    - Wiesz co, może pójdę wziąć kąpiel. Pozbędę się tej bluzki, spódnicy i koka. Wiesz, że nie lubię takich ciuchów - westchnęłam ciężko. Esie posłała mi pokrzepiające spojrzenie, a ja wyszłam z kuchni i marmurowymi schodami weszłam na pierwsze piętro dworku rodu Van- Delie.
    Razem z Estrah podjęłyśmy decyzję o jak najszybszej wyprowadzce z naszego rodzinnego miasta. Przez dwa dni nie mogłyśmy niczego znaleźć, gdy nagle Rich przyniósł nam tanią ofertę kupna starego dworku w spokojnym miasteczku Quietlife. Od razu się zdecydowałyśmy, choć właściciel ostrzegał, że trzeba będzie go odrestaurować. Stwierdziliśmy jednak, że będzie to nasze „mieszkanie tymczasowe”, póki nie znajdziemy czegoś odpowiedniejszego.
    Doszłam do swojego pokoju. Urządzony był najskromniej na całej posesji. Kilka obrazów, łoże z baldachimem, zgrabna komódka i lustro w złoconej ramie. Znajdowały tam się również drzwi do jednej z łazienek, bo w dworku było ich kilka.
    Z komódki wzięłam trochę ubrań i otworzyłam drzwi łazienki.
    To co zobaczyłam sparaliżowało mnie. Z przerażeniem patrzyłam na to, co tam było.
    A pierwsze co rzuciło się w oczy to...
    Krew.
    screenshot4dp.jpg
    ______________________

    Mam nadzieję, że nie za długi. :mrgreen:
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    Za krótki :evil: Ale fajny ;)
  • arekisarekis Posty: 2,661 Member
    edytowano lipca 2012
    Zapamiętaj sobie RAZ NA ZAWSZE ! :
    NIE MA ZA DŁUGICH ROZDZIAŁÓW !!! :evil:
    Ale i tak trzyma w napięciu ;)
  • paulina278paulina278 Posty: 706 Member
    edytowano lipca 2012
    A teraz przedstawiam Wam... ósmy rozdział! :mrgreen:
    ______________________


    ROZDZIAŁ VIII

    Wszystko było we krwi.
    Na dywaniku wykwitły czerwone plamy. Takimi samymi pokryty był sedes i umywalka. Po ścianach spływały cienkimi strużkami. Ale najbardziej zabryzgana była wanna. Stwierdziłam, że za bardzo się bałam żeby podejść i zajrzeć do niej do środka. Ale przełamałam strach.
    Drżąc na całym ciele, drobnymi kroczkami zaczęłam zbliżać się do wanny. Zamknęłam oczy z przerażenia. Gdy stuknęłam o nią stopami, zatrzymałam się. Wiedziałam, że muszę spojrzeć, musiałam. Biorąc głęboki oddech uchyliłam powieki.
    Zobaczyłam drobne ciało małej dziewczynki.
    screenshot7ux.jpg
    Nie miała więcej niż osiem lat. Leżała na plecach, ze wzrokiem skierowanym w sufit. Jej spojrzenie było szklane, puste. Przestraszone.
    Jej bladą, zmasakrowaną twarzyczkę otaczała aureola zakrwawionych, czarnych loków. Lekko zadarty nosek, kilka ledwo dostrzegalnych piegów. Miała na sobie postrzępioną su.kien.kę, zaplamioną jeszcze świeżą krwią. Żyły na jej rękach i szyi były po podcinane.
    Przez chwilę stałam znieruchomiała. Potem zaczęłam krzyczeć. Po chwili przybiegła Estrah.
    - Co się stało, Marilyn? – zawołała z niepokojem. Gdy weszła do środka, ją również sparaliżowało. Niemo poruszała ustami, jakby straciła głos.
    - Choć, Mary. Zabieramy się stąd – wykrztusiła i złapała za rękę, wyciągając z łazienki. Zaprowadziła mnie do salonu i posadziła na aksamitnej sofie.
    - Przyniosę herbaty. Zaraz wracam – wydusiła z siebie, zszokowana i wyszła, zostawiając mnie samą.
    Dopiero po chwili doszło do mnie to, co zobaczyłam. Nie mogłam uwierzyć. Ta dziewczynka…
    To było dla mnie za dużo.
    Zwymiotowałam.

    *****

    - Już dobrze – wyjęczałam, do biegającej wokół mnie Esie, sprzątającej wymiociny i pytającej czy dobrze się czuję. W rzeczywistości czułam się fatalnie, ale nie chciałam jej martwić.
    Nagle usłyszałyśmy ciche kliknięcie otwieranych drzwi. Jak na komendę znieruchomiałyśmy i zaczęłyśmy nasłuchiwać.
    - Wróciłem! – rozległ się męski głos, a my odetchnęłyśmy z ulgą. To był tylko Richard.
    - Musimy porozmawiać – zawołała do niego Estrah i wyszła do niego. Razem skierowali się do jednej z sypialni, zostawiając mnie samą. Usiadłam na kanapie i złapałam się za głowę. Nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam.
    Po jakichś dziesięciu minutach, Esie i Rich wyszli z pokoju i przyszli do mnie. Estrah wyglądała na zmartwioną i przerażoną, Richie na zdecydowanego.
    - Musimy pozbyć się ciała – zadecydował na wstępie. – Myślę, że to ja i ty, Mary, powinnyśmy jechać.
    - Ale… - wyjąkałam przerażona, następny spotkaniem z trupem dziewczynki i tym, że…
    - Idziemy – przerwał mi stalowo, a ja potulnie przytaknęłam.
    No to jedziemy z tym koksem.

    *****

    Po jakimś czasie byliśmy na miejscu. Rich wywiózł mnie ( i trupa w bagażniku ), nad jakieś opu.sz.cz.one jezioro. W powietrzu słychać było cykanie cykad i świerszczy, w nosie kręciło mi się od woni zgnilizny i torfowiska. Wyszłam z samochodu, a nogi zapadły mi się w miękkim błocie. Z obrzydzeniem spojrzałam na brudne buty i obejrzałam się, by zobaczyć co robi Rich.
    Richard sprawnie wyjmował ciało martwej dziewczynki z bagażnika. Szybko odwróciłam się, nie mogąc dłużej patrzeć na zwiotczałe zwłoki.
    - Przynieś łopatę – rozkazał Richie. Wzdrygając się przytaknęłam niemo i ruszyłam do bagażnika. Zamknęłam oczy, w środku wciąż czułam mdły zapach zaschniętej krwi. Wymacałam łopatę, złapałam ją i podbiegłam do Richarda, oddając mu ją. Wziął ją bez słowa i zaczął kopać. Stałam obok niego bez słowa. Bo i co miałam powiedzieć?
    Nagle chłopak rzucił łopatę na bok z dziwnym błyskiem w oku. Zbliżył się do mnie, przerażona nie zdążyłam krzyczeć.
    Złapał mnie, przyciągnął do siebie, obejmując.
    A potem mnie pocałował.
    screenshot9qt.jpg
    _____________________

    Mam nadzieję, że NIE ZA DŁUGI ( :D ) i że Wam sie spodobał. :mrgreen:
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    Boże! Zaczynam się bać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ta mała dziewczynka... i zdradziecki Rich... kiedy kolejny rozdiał!?
  • arekisarekis Posty: 2,661 Member
    edytowano lipca 2012
    Mooocne :shock:
    Ale czemu akurat w łazience ? Xd
    Ta wanna była przerażająca o.o
    Jeszcze ten Rich...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top