Ofiara Wróżek - Ogłoszenia

15681011

Komentarz

  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano września 2012
    Wasze życzenie jest dla mnie rozkazem xD


    ,,Wybór zawsze jest trudny. Ale mogąc wybierać poznajemy samego siebie... A gdy ktoś świadomie podejmuje dobry wybór... Można dowiedzieć się, jaki jest naprawdę.''


    Otworzyłam oczy.
    Przez chwilę zastanawiałam się, co mogło mnie obudzić.
    Szybko jednak porzuciłam ten temat do rozmyślań.

    Byłam więźniem.
    Byłam więźniem w małej celi w zamku Złej Królowej.
    Byłam więźniem w małej celi w zamku Złej Królowej, która chciała mnie zabić.

    Ale żyłam. Zbawieniem dla mnie było to, że Królowa akurat była poza zamkiem, w jakiejś dalekiej krainie, werbując nowe stworzenia do swojej armii i nakłaniając władców innych krajów, do przyłączenia się do niej.

    Mój wzrok natrafił na Ellenę. Patrzyła gdzieś w bok, unikając spojrzenia pilnującego nas strażnika.
    Wtem spostrzegła się, że już wstałam.
    - O, moja droga, obudziłaś się już? - spytała z szaleńczą nutką histerii w głosie.
    - Tak. Powiedz, długo spałam?
    - Leżałaś nieprzytomna przez jakieś trzy godziny. Ale co się martwić. Zostałyśmy tylko schwytane. Zaraz zostaniemy zabite. Nie ma czym się przejmować. Hahaha! - Czarownica zaniosła się śmiechem. Szaleńczym śmiechem. Sarkastycznym śmiechem.
    - Przepraszam. - szepnęłam cicho.
    - Co powiedziałaś? - warknął strażnik stojący przy ścianie naprzeciw. - Jeśli jeszcze raz zaczniecie szeptać, zetnę wam głowy tym mieczem. - syknął wskazując na broń.
    Zamilkłam na jakiś czas, od czasu do czasu kopiąc nogą ścianę.
    - Przestaniesz wreszcie, czy chcesz żebym pozbawił cię nogi? - ryknął rozwścieczony strażnik, gdy po raz setny walnęłam stopą w tym razem kraty.
    - Dziewczyna ma zostać żywa. Królowa chce ją przesłuchać. Nie martw się. Ona nie będzie dla niej łaskawa. - po lochu rozszedł się głos Meantisa.
    - Co się stało, Meantis, że postanowiłeś skalać swe stopy przychodząc tu? - zadrwił strażnik.
    - Masz szczęście, że nie zabiłem cię tego razu, kiedy Królowa mi kazała. - syknął ledwo dosłyszalnie dowódca. Strażnik skrzywił się, ale nadal miał kpiący wyraz twarzy.
    - Szczęście, powiadasz? - mruknął pod nosem.
    - Nie ważne. Królowa wraca do zamku. Kazała mi ich pilnować, bo ci nie ufa. A ja sam uważam, że nie pokonałbyś nawet tych dwóch.
    - Nikogo nie obchodzi, co ty uważ a sz. - warknął strażnik.
    - Tak myślisz? Tylko zauważ, że to ja jestem dowódcą straży. A na twoim miejscu zwróciłbym też uwagę na to, że mogę cię ukarać... I na przykład skazać na ścięcie.
    - Zostałeś dowódcą tylko dlatego, że ja akurat byłem na misji.
    - Zostałem dowódcą, bo Królowa najbardziej na mnie polega.
    - Jak się okazuje, Królowa się czasem myli.
    - Wiesz, chyba kat nie będzie nam potrzebny. - rzekł, po czym wyciągnął zza pasa długi sztylet i wbił go w pierś strażnika. Następnie wziął duży klucz z jego dłoni i otworzył celę, w której byłam zamknięta. Chwycił mnie za rękę i wytarł w nią krew ściekającą mu z dłoni i sztyletu.
    - Co robisz? - syknęłam spoglądając w błękitne oczy mężczyzny, w których czaił się złowrogi blask.
    - Myślisz, że Królowa nie ukarałaby mnie za zabicie członka jej gwardii? - spytał z lekkim uśmiechem. - Jakby ktoś się ciebie zapytał, to ty to zrobiłaś. Rozumiesz? - podczas wypowiadania ostatniego zdania, uśmiech spęłz mu z twarzy, a jego palce zacisnęły się w stalowym uścisku na mojej dłoni.
    Pchnięta impulsem uderzyłam go w twarz. Mężczyzna popatrzył na mnie wściekle, ale zamiast mnie zabić, tylko przygwoździł mnie do ściany.
    - Co, mała, umiesz o siebie zadbać? - syknął mi do ucha. Owionął mnie zapach brandy.

    Korzystając z okazji Ellena sprawnym ruchem chwyciła uprzednio rzucony na podłogę sztylet i przyłożyła go do szyi dowódcy.

    - Wypuść nas! - warknęła mu prosto w twarz.
    - Zrobię to. Tylko oddaj mi broń i wycofaj się trzy kroki w tył. - szepnął jak ktoś pokonany. - Elleno. - dodał drwiącym tonem, a na jego twarzy pojawił się krzywy uśmiech. Zło w jego oczach jakby nagle stopniało.
    Ellena przez chwilę patrzyła na niego podejrzliwie, aż w końcu oddała mu sztylet i cofnęła się.

    Meantis przez chwilę wyglądał, jakby ktoś go zdzielił czymś twardym po głowie, a potem przepchnął się do drzwi celi i otworzył je.

    - Chodźcie za mną. - szepnął miękko i poprowadził nas do wyjścia. - Tędy wyjdziecie prosto do lasu. Dalej już wiesz gdzie iść. - zwrócił się do Czarownicy.

    W tej chwili zastanawiało mnie tylko jedno: dlaczego on nam pomagał!?

    Razem z Elleną szybko ruszyłyśmy do wyjścia i w chwilę później znajdowałyśmy się już na zewnątrz. Spojrzałam w górę. Nade mną górował wielki zamek z olbrzymimi wieżami i klasycznymi blankami. Był niewątpliwie piękny, ale my niewątpliwie nie miałyśmy czasu na rozmyślania o widoku.

    Pobiegłyśmy w stronę lasu niedaleko.

    - Dlaczego ona nam pomógł? - spytałam, gdy razem z Czarownicą w szaleńczym tempie przemierzałyśmy las.
    - Meantis? On kiedyś był po naszej stronie. Był jednym z najlepszych Wojowników walczących przeciwko Królowej. Ale ona dostrzegła zagrożenie i zaczarowała go. Stał się zły. Ale dziś coś na chwilę odczyniło czar. Znów był sobą. Pewnie zwali winę na strażnika...

    Meantis był kiedyś dobry!

    Stał po naszej stronie!

    Wydawało mi się to nieprawdopodobne.

    Tymczasem drzewa dookoła nas zaczęły rzednąć i zbliżałyśmy się do niewielkiej polanki.

    - Zatrzymamy się tu, dobrze? - powiedziała Ellena.
    - Jasne... Tylko, czy nikt nas nie zacznie sz uk ać!?
    - Meantis kieruje pościgiem za nami. Taak. Czar chyba jeszcze nie zaczął działać. Pobiegną sz uk ać nas w przeciwną stronę.


    Tyle się wydarzyło.

    Jeszcze niedawno byłam sierotą z sierocińca.

    Potem bogatą córką, bogatej pani, a teraz...

    Byłam księżniczką w jakimś psychopatycznym kraju, mającą znaleźć rozwiązanie, na masę pytań i zagadek.

    A pomyśleć, że dwa tygodnie temu marzyłam tylko o tym, żeby kupić nową parę butów.

    KONIEC!
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • muszelka21muszelka21 Posty: 966 Member
    edytowano sierpnia 2012
    Psychopatyczny kraj <333 Dobry rozdział :wink: Więcej!
  • Anilewe89Anilewe89 Posty: 3,050 Member
    edytowano sierpnia 2012
    Miło znów czytać Twoją historię :) Liczę na trochę częstrze wstawianie rozdziałów :P
  • Sandzia123Sandzia123 Posty: 1,180 Member
    edytowano sierpnia 2012
    Jak ja dawno nie czytałam twojej historii :) Fajny rozdział.
  • maff_07maff_07 Posty: 318 Member
    edytowano sierpnia 2012
    Fajny rozdział , ale moim zdaniem chyba ciut za długi :D
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano września 2012
    Za długi? :shock:
    Nowy rozdział dam w niedzielę (taką przynajmniej mam nadzieję). Niestety mało osób czyta moją historię. Trochę mi przykro z tego powodu. No, ale cóż... Nie każdy jest utalentowany. Teraz już wiem, że ja na pewno nie jestem zdolna pod tym względem. Mam tylko do was pytanie: czy chcecie, żebym dalej pisała, bo ja już powoli tracę na to pewność.
  • muszelka21muszelka21 Posty: 966 Member
    edytowano września 2012
    Karolina! Jak możesz tak mówić? Twoja historia jest bardzo ciekawa i świetna! A to, że czyta ją mało osób, nie oznacza, że nie jest popularna. Na forum pojawiło się teraz tak dużo historii, że niektórzy nie nadążają z dodawaniem opinii, ale zapewne śledzą swoje wybrane historie. Ja nie czytam wszystkich, lecz tylko grono tych, które najbardziej mi się podobają. W tym właśnie Twoją! W mojej historii też zdarzało się, że jakieś dwie, trzy osoby zostawiły komentarz i koniec :-) . P.is.z dalej, bo ja chętnie będę czytała.
  • Anilewe89Anilewe89 Posty: 3,050 Member
    edytowano września 2012
    Moja droga, oczywiście że jesteś utalentowana i oczywiście, że musisz dalej pisać :) Komentarze to nie wszystko!
  • goka1999goka1999 Posty: 374 Member
    edytowano września 2012
    Dokładnie tak jak wyżej :D Twoja historia jest super, ale dawno nie czytałam, nie nadążam xDD Jest super akcja i dużo tajemnic, czyli to, co lubię :mrgreen: Dziwi mnie, że wszystko wydażyło się w 2 tygodnie... Tak zrozumiałam z ostatniego zdania :XD: A nie każdy ma czas żeby zostawić komentarz, więc one nie są wszystkim :wink: Mi czasami nie chce się logować i p.i.s.z.ę dopiero później xD A talen to też nie wszystko, p.is.a.ć można się nauczyć :D Gdy skończysz historię możesz porównać, jak był na.p.i.s.a.n.y pierwszy i ostatni rozdział i zobaczyć, że jednak coś się poprawiło :wink: Nie każdy p.i.s.z.e przecież od razu idealnie :D Czekam na ciąg dalszy i błagam, żebyś nie porzucała historii w takim momencie :roll:
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano września 2012
    Dzięki wszystkim.
    A więc nowy rozdział:


    ,,Strach szerzy się tam, gdzie ludzie się boją.''

    - Dokąd idziemy? - spytałam głupio.
    Szłam za Czarowincą jakiś czas, ale nie byłam pewna... gdzie!
    Po odpoczynku na polanie musiałyśmy szybko uciekać wgłąb lasu, gdyż dookoła rozległo się echo rogu wojennego. Ellena uznała, że to znak, że nas poszukują.
    - Jak to dokąd!? Idziemy do zamku twojej matki. - odpowiedziała nieco ostro Wiedźma.
    - Okej... w takim razie mamy przed sobą dłuugą drogę. - mruknęłam znudzona. - Fuj, co tak śmierdzi? - spytałam krzywiąc się z niesmakiem, bo po lesie właśnie rozległ się nieprzyjemny zapach zgnilizny.
    - Nie chcesz tego wiedzieć! - szepnęła Ellena z odrobiną... strachu w głosie. - Tu są banshee!
    - Ale... przecież one tylko przepowiadają śmierć! Nie są groźne... prawda!?
    - Obawiam się, że w twoim świecie banshee, to stwory, które są szyszymorami. Banshee nie zwiastują śmierci. One są śmiercią! Zabijają, bo uważają, że takie jest ich powołanie. Chyba dorwały jakąś osobę...
    - Czyli miniemy to miejsce, nie!? - bałam się... Bardzo się bałam. W najgorszych snach widywałam zgniło-zielone twarze z pustymi oczodołami.
    - Nie ma innej drogi. Tylko ta, choć przechodzi przez bagna.
    Zamarłam. Poczułam, że serce bije mi jak szalone. Czułam, że blednę.
    Usłyszałam mrożący krew w żyłach krzyk.
    Potworna chęć ucieczki ogarnęła mnie całą.
    Mogłam jednak tylko stać, a wrzask wypełniał moje serce przerażeniem.
    Wpatrywałam się ze strachem w postać sunącą w powietrzu ku nam.
    Zgniła skóra pokryta liszajami z pustymi oczami skierowana była ku mnie.
    Brudne włosy do pasa rozwiał wiatr.
    Porwana szata zatańczyła wokoło postaci.
    Usta otwarte, a z nich wydobył się głos.

    - Odejdź! Nikt cię nie wzywał! - krzyknęła Czarownica, a ja z podziwem popatrzyłam na nią, odrywają wzrok od Banshee.
    Istota jednak jej nie posłuchała. Zawyła przeraźliwie i wyciągnęła zgniłą rękę w moją stronę. Chwyciła mnie za włosy i pociągnęła ku sobie. Czułam odór rozkładu, a krzyk wbijał się w moje uszy z siłą gwoździ.
    Miałam ochotę krzyknąć, ale głos nie wydobył się z mojej krtani.
    Banshee przyśpieszyła i moje nogi zaczęły wlec się po ziemi.
    - Nie! Ona jest Księżniczką! - wrzasnęła Ellena, a ja poczułam, że Banshee mnie puściła.
    Spojrzałam na nią i zobaczyłam, że odpłynęła w mrok lasu.

    - Dziękuję ci! - wydyszałam w stronę Czarownicy, ale ona kiwnęła tylko głową. Trzymała się, za swoją niedawno poranioną rekę. Spod jej zaciśniętych palców spływała krew
    - Co się stało!? - spytałam zaniepokojona.
    - Banshee... Ona potrafi otwierać stare rany, tylko, że... w gorszy sposób. - Powiedziała odsłaniając paskudnę ranę, układającą się w napis ,,CZAROWNICA''.
    - Och... - z mojego gardła wyrwał się zduszony odgłos. - Myślisz, że to się zagoi!?
    - Obawiam się, że nie. Ale gorszy problem! Nie będę mogła wejść do Królestwa! Zostałam naznaczona klatwą Banshee... Strażnicy to wyczują. A poza tym wszyscy dowiedzą się, że jestem wiedźmą!
    - Ale jaką klątwą!? Co się stanie!?
    - Ja... Jak minie czas, zmienię się w Banshee...Chyba, że uda mi się znaleźć ROZWIĄZANIE.
    - Jakie rozwiązanie!?
    - Coś, co pomoże mi zdjąć klątwę...
    - Ile mamy czasu!?
    - Tydzień. - wyszeptała blada Ellena.

    Tydzień.
    Siedem dni.
    Potem koniec.
    Nikt mi już nie pomoże.

    - Zrobimy co w naszej mocy. - szepnęłam.




    ----
    koniec xd
  • Martyna109Martyna109 Posty: 2,113 Member
    edytowano września 2012
    Dawno tu nie zaglądałam... ._.
    Rozdział bardzo ciekawy i bardzo miło się czyta ;)
    Czekam na ciąg dalszy, jestem ciekawa tego rozwiązania xd
  • muszelka21muszelka21 Posty: 966 Member
    edytowano września 2012
    Ach...świetny rozdział! Trzymający w napięciu i tragiczny. Właśnie takie lubię :twisted: Cieszę się, że nie porzuciłaś historii :wink:
  • arekisarekis Posty: 2,661 Member
    edytowano września 2012
    Ech Ty :mrgreen:
    Zabójczo skromna jak zawsze xD
    Po pierwsze historia jest jedną z pierwszorzędnych, po drugie i tak odwiedza ją sporo osób, po czecie... krótki rozdział :evil:
    Ale fajny :mrgreen:
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano września 2012
    Dziękuję Wam za komentarze i za to, że głosowaliście , jak i głosujecie na Ofiarę Wróżek na najlepszą historię miesiąca, ostatnio zajęłam 3 miejsce, dzięki wielkie!
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano września 2012
    No cóż... minął tydzień, a nawet więcej, a nowego rozdziału nie zrobiłam. Powód: przerwa w używaniu komputera. No, ale w niedzielę spróbuję coś dodać. Bez zdjęć niestety.
  • Sandzia123Sandzia123 Posty: 1,180 Member
    edytowano września 2012
    Bez obrazy, ale po co to pi.sz.e.sz? Przecież jak napiszesz rozdział to go wkleisz. Przywykliśmy do tego, że nie pi.sz.es.z historii na bieżącą.
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano września 2012
    ****ę to, żeby odświeżyć wątek xD
  • Sandzia123Sandzia123 Posty: 1,180 Member
    edytowano września 2012
    Możesz odświeżyć wklejając rozdział :lol:
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano września 2012
    No dobra, nowy rozdział xD

    ,,Czas... Piasek w klepsydzrze... Wskazówki zegara... Tak mało zostało, tak wiele się popsuło.''

    Ostatnie dwa dni były koszmarem. Ellena skarżyła się na ból ręki, która z dnia na dzień wyglądała gorzej. W niektórych miejscach spuchła, lub zczerniała. Kilka zsinień pojawiło się na dłoni. A rozwiązania dalej brakowało.

    - Przypomnij mi, co to jest rozwiązanie? - spytałam, po raz nie wiem który ledwo idącą przy mnie Czarownicę, kolejny raz marząc, że odpowiedź się zmieni.
    - To ma być coś, co odczyni czar Banshee, coś bardzo dobrego. Najlepsza byłaby krew Jednorożca, ale Jednorożca nie można zabić... To okropna zbrodnia. Może krew Elfa, ale nie ona jest za słaba... Krew Wróżki... Tak... to by mogło. Ale nikt nigdy nawet nie widział krwi Wróżek! One są NIEŚMIERTELNE!

    Popatrzyłam na Zielarkę ze zdziwnieniem. Ostatnimi czasy na pytanie otrzymywałam odpowiedź w stylu ,,Nie wiem'' lub ,,Sama Chciałabym wiedzieć.''!

    - A może... - pewna myśl poraziła mnie z mocą gromu - może moja krew by pomogła?
    - Twoja krew? Zwariowałaś!?
    - Może! Może i zwariowałam, nie wiem. Ale nie zaszkodzi spróbować. - wyjęłam zza pasa Wiedźmy nóż i lekko nacięłam sobie skórę. Poleciała czerwona krew plamiąc mi i tak już zakrwawione ubrania. Nie byłam masochistką. Dla jedynej w tej dziwnej krainie bliskiej mi osoby zrobiłabym wszystko. Nawet oddałabym życie.
    Nóż zalśnił w promieniach słońca przedzierających się przez konary drzew. Pełna determinacji przyłożyłam zakrwawioną stronę do ręki Elleny. Krew skapnęła na rany, które zalśniły i zabłysły słowem
    ,,CZAROWNICA'', po czym jedna z liter znikła zostawiając po sobie brzydką bliznę.
    Spróbowałam ponownie. Nic się nie wydarzyło.

    -Widzisz! - oznajmiłam z triumfem - O jedną ranę mniej!
    - I co? Będziesz się codziennie kaleczyć?! Nie pozwolę na to!
    Mamy znaleźć ROZWIĄZANIE!
    - A może to właśnie jest rozwiązanie, co!? - byłam wściekła. Ślad na mojej skórze po nożu krwawił.
    Tyle krwi, co tu, nie widziałam w życiu.
    - To nie jest Rozwiązanie. Rozumiesz!?
    - Nic nie rozumiem. Nic już nie rozumiem! Po co ja się pchałam do tego cholernego pokoju!!! - powiedziałam bardziej do siebie, niż do Czarownicy.
    - Nie wiń siebie za to. - powiedziała łagodnie Wiedźma - To twoje przeznaczenie. I tyle. Jeśli sama byś tam nie weszła, zostałabyś tam wepchnięta przez Królową.
    - Ale... ja chciałam wrócić, ale jakiś Elf... - próbowałam sobie przypomnieć imię chłopaka - E... Eric, tak... on powiedział, że muszę tu zostać. Że muszę pokonać... Ją. - skrzywiłam się. Nadal nie wiedziałam o jaką Ją chodziło elfowi-iluzji.
    - O czym ty mówisz? Imię Eric jest zabronione w Królestwie. Tak nazywał się Zły Król. To imię oznacza KRÓLA! Za posiadanie tego imienia grożą wielkie kary, od wygnania, aż po zaczarowanie.
    - Ale on mówił, że pilnuje portalu... i że...
    - NIKT nie pilnuje portalu! Portal to tajemnica! Musiałaś się przesłyszeć.
    - Nie przesłyszałam się, Eric mówił, że mam zniszczyć Ją, że czekali na mnie od wielu lat... Powiedział, że jestem KSIĘŻNICZKĄ, a potem, prawie wykrztusił, o kogo mu chodzi, ale nagle zniknął i tylko szepnął, że jest iluzją, czy coś w tym stylu. - po powiedzeniu tego wszystkiego zrozumiałam, że wykazałam się głupotą, mówiąc tak dużo obcemu o swoim pochodzeniu i pokrewieństwu z Królową. Ale wtedy nic jeszcze nie wiedziałam o tym kraju. Zastanawiałam się nad swoją insteligencją, jednocześnie obserwując, jak Czarownica powoli blednie.
    - Powiedziałaś mu, że zostałaś przyjęta przez Królową? - szepnęła słabym głosem.
    - No... tak. - poczułam, jak kręci mi sie w głowie. Zaschło mi w ustach.
    - W takim razie już wiemy, dlaczego wszystkie oddziały wrogich armii nas ścigają i sz uk ają Księżniczki. - głos kobiety zamienił się w sopel. Jej oczy krążyły błędnie po otoczeniu dookoła nas.

    Znajdywałyśmy się na jakimś wzgórzu pokrytym krzakami i skałami. Słońce powoli chowało się za horyzont. Daleko, daleko połyskiwały w blasku promieni słońca baszty białego zamku. Odwróciłam głowę do tyłu. Tam, gdzie było już ciemno, widać było zarys większego, straszniejszego zamku. Dookoła niego widać było latające postacie.
    - Banshee... - szepnęłam do siebie. Czekał nas kolejny dzień wędrówki. Kolejny dzień nowych pytań i odpowiedzi na stare. - Elleno, ale... wiedz, ten Eric zniknął. Nie wróci. Był iluzją.- Czarownica zmarszczyła czoło. Jej też kilka informacji się nie zgadzało. Przez chwilę patrzyła prosto na tarczę słoneczną, po czym gwałtownie obróciła głowę.
    Ku nam, ciemnym wzgórzem, kroczyła wysoka, muskularna postać. Meantis.

    - Elleno! - szepnął - Królowa, ona wróciła! Jest... jest wściekła!
    - Dlaczego nam to mówisz? - spytała szybko Wiedźma. wpatrywała się w dowódcę uważnie.
    - Ja... Czar... On został zdjęty! Uciekłem... Pomogę wam. - ostatnie zdanie wypowiedział z mocą i odważnie podniósł głowę.W jego czystych, niebieskich oczach nie było śladu zakłamania, czy zła.
    - To akurat widzę. Obawiam się jednak, że to Księżniczka zadecyduje, czy pójdziesz z nami, czy nie. - odpowiedziała wyniośle. Meantis przeniósł wzrok na mnie. Chwilę później padł na kolana.
    - Błagam... - szepnął - Ona mnie zabije!
    - Niech z nami idzie. - usłyszałam swój głos, ale jakby to zdanie wypowiedział ktoś inny - Ale, gdy nas oszuka, lub zdradzi... - nie dokończyłam. Na twarzy mężczyzny pojawił się uśmiech.

    Dwoje sprzymierzeńców.
    Dwa Królestwa.
    I dwa cele:
    wydostać się z Krainy, oraz zniszczyć zło w niej panujące.
    Sama nie wiedziałam jeszcze, który cel był dla mnie wtedy najistotiejszy.

    ----
    Podoba się!? xD
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • muszelka21muszelka21 Posty: 966 Member
    edytowano września 2012
    Podoba się! :) Bardzo intrygujący i ciekawy rozdział, czytałam go z zapartym tchem. Nie mogę się doczekać kolejnego :wink:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top