Ofiara Wróżek - Ogłoszenia

13468911

Komentarz

  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano lipca 2012
    Oczywiście wciągające... świetny. Czekam na ciąg dalszy...może jutro? :twisted:
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    Martyna napisał użytkownik:
    Robi się coraz ciekawiej! ;D
    Czekam na kolejny rozdział :)
    Adam napisał użytkownik:
    Ciekawe, interesujące, wciągające i co tam jeszcze
    Basia napisał użytkownik:
    Bardzo ciekawy rozdział Stwarzasz naprawdę inny magiczny świat
    Metalova napisał użytkownik:
    Czytając twoje rozdziały mam wrażenie, że czytam książkę
    Magda napisał użytkownik:
    Oczywiście wciągające... świetny

    Ojejku! Dziękuję Wam wszystkim!!! Cieszę się, że się podoba!
  • paulina278paulina278 Posty: 706 Member
    edytowano lipca 2012
    Naprawdę super historia. Czekam na więcej. :D
  • Sandzia123Sandzia123 Posty: 1,180 Member
    edytowano lipca 2012
    Kiedy będzie kolejny rozdział? :P
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    Za dłuuuuuuuugiiii czas :mrgreen:
  • bwsunnybwsunny Posty: 1,255 Member
    edytowano lipca 2012
    Jesteś katem:!: Ale jeszcze wynagrodzisz Nam tę zwłokę :mrgreen: Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału :D
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    Może i jestem :twisted:
  • arekisarekis Posty: 2,661 Member
    edytowano lipca 2012
    No i po co ta czcionka ? :roll:

    Dawaj ten rozdział :twisted:
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    A BO MI SIĘ TAK PODOBA!!!

    Rozdział VII:

    ,,A może sen to nie tylko wyobrażenie rzeczywistości? Może sen... jest rzeczywistością?''


    Podniosłam z trudem prawą nogę. Zmęczenie doskwierało mi coraz bardziej. Jak zawsze byłam zbyt przezorna. Nie wzięłam jedzenia, ani picia. Mimo, iż dookoła mnie rosło wiele roślin, nie odważyłam się zerwać żadnego owocu.
    Zrobiłam kolejny krok, oczy zaszły mi mgłą. Poczułam ból, ale go zignorowałam. Upadałam.

    Szłam przed siebie ciemnym korytarzem. Przede mną były złocone drzwi. Podeszłam do nich, ale wtedy świat wywrócił się do góry nogami. W jednej chwili stałam na suficie, a w następnej już spadałam głową w dół. Nie dotknęłam jednak ziemi. Zawisłam między sufitem, a podłogą w dziwnej pozie. Zerknęłam sobie za ramię. Ominęłam wzrokiem piękne, złote skrzydła wyrastające mi z ramion i mój wzrok natrafił na ciemną postać siedzącą pod ścianą.
    - Co się stało? - spytałam, powoli zlatując na ziemię. Postać niewątpliwie płakała.
    - Zgubiłam... kluczyk - odpowiedział mi dziecięcy głos i postać spojrzała na mnie wielkimi oczami... czarnymi jak smoła.
    Patrzyła na mnie mała dziewczynka, śliczne dziecko. Nie wiedziałam dlaczego, ale poczułam, że muszę jej pomóc.
    - Jaki kluczyk, skarbie? Może powiesz mi, jak się nazywasz? Jesteś Elfem, tak?
    - Kluczyk... Tak. Kluczyk do tych drzwi. - dziewczynka wskazała palcem na wrota na końcu korytarza, do których sama chciałam się dostać. - Mam na imię Serina. Nie jestem jednak Elfem.
    - To kim? - zdziwiłam się. Mała Serina wyglądała jak Elf. Miała nawet skrzydła.
    - Jestem Wróżką. A ty? - dziewczynka spojrzała na mnie z zainteresowaniem.
    - Jestem... człowiekiem - uśmiechnęłam się do niej. Jednak Serina nie odwzajemniła uśmiechu. Spojrzała na mnie z wściekłością, a jej oczy zmieniły kolor na czerwony.
    - Jeśli jesteś człowiekiem, to będę musiała cię zabić. - to powiedziawszy, dziecko wyciągnęło małą buteleczkę i rzuciła ją przed siebie.

    Znów otoczyła mnie ciemność


    Obudziłam się, ciężko dysząc. Ze strachem rozejrzałam się naokoło. Nie byłam w domku Elfów. Nie byłam w lesie. Znajdowałam się prawdopodobnie w jakiejś jamie drzewnej. Leżałam na wiklinowej macie po środku. Jaskinia była zawalona książkami, roślinami i butelkami z intrygującymi cieczami.

    screenshot471.jpg

    - Obudziłaś się? - jakiś delikatny głos doszedł do moich uszu z ciemnego kąta.
    - Gdzie ja jestem? - zignorowałam pytanie, mając nadzieję na odpowiedź.
    - Znajdujesz się w moim domu. - odpowiedział lakonicznie głos. Należał do kobiety.
    - To kim ty jesteś!? - nie poddawałam się. Miałam prawo wiedzieć co robię w czyimś domu.
    - Jestem twoim najgorszym wrogiem. Mogę jednak zostać twoim największym sprzymierzeńcem. Zależy, jakie wyboru dokonasz.
    - Mam już dość wrogów. Jakaś Królowa chce mnie zabić. Moi jedyni przyjaciele zaginęli, a matka nie może ochronić. Potrzebuję sprzymierzeńców!
    - Twój wybór - z cienia wyłoniła się kobieta. Przepiękna kobieta. Ubrana w dziwne ubrania ze skóry i liści. Miała długie, ciemne włosy i przenikliwe spojrzenie. - Mogę odpowiedzieć na twoje pytania, jeśli oczywiście jakieś masz. Coś czuję jednak, że jest ich sporo.
    - Dobrze... - wstałam niepewnie, zastanawiając się, które pytanie rzucić na pierwszy ogień. - Kim jesteś?
    - W Krainie zwą mnie Zielarką, ale to słabe określenie. Jestem Czarownicą. Jedyną w Krainie.
    - Okej. - potrafiłam przyjąć to do wiadomości. Elfy, Wróżki, Czarownice, Pegazy, Smoki... - w takim razie, co ja tu robię!?
    - Byłam na polowaniu. Poczułam zapach Elfów. Potrzebowałam ich skrzydeł. Zaatakowałam cię strzałą z środkiem nasennym. Okazało się, że nie jesteś Elfem. Nie masz skrzydeł, nosisz tylko ich ubrania... A szkoda! Czysta, Elfia krew idealnie nadaje się na Eliksir Śmierci, a on był mi bardzo potrzebny do...
    - Chciałaś zabić Elfa!? - przerwałam jej z krzykiem.
    - Nie... Znaczy tak. Zależy, czy byłby to Elf z Lasu Gwiazd, czy z wioski. Te z wioski zabijam. Natomiast te z Lasu zawarły ze mną przymierze. Tak jak ty, postanowiły się ze mną przyjaźnić.

    screenshot469.jpg

    - Dayra... Dayra mówiła, że... szła do ciebie po jakiś napar... - urywki wspomnień dolatywały do mnie... - Wtedy spotkała mnie... Napar... dla Wojowników, czy coś... - Czarownica zbladła.
    - Szła do mnie po napar!? Nie! To nie możliwe... dawałam jej go... Nie! Wszystko nie tak miało być!!! Nie wzięła naparu!
    - A... to... hm... co to zmieni?
    - Nie rozumiesz!!! Nie wzięła go... Widzisz, czasami miewam wizje, pokazuje się w nich to, co jest potrzebne w przyszłości. Ten napar miał ich uratować. Nie wiem przed czym! Po drodze na tajemne spotkanie miało stać się coś komuś. Napar miał go uratować... Ktoś zginął. - Zielarka zakończyła swój monolog tak spokojnie, że komuś, kto usłyszał tylko jego końcówkę, mogłoby się zdawać, że Czarownica jest morderczynią.
    - Ktoś zginął... - powtórzyłam bezwiednie - To moja wina! To wszystko to moja wina! Ja... ja muszę... to naprawić!!! - moje postanowienie nie zrobiło jednak wrażenia na Wiedźmie, zamknęła ona oczy i usiadła po turecku na podłodze. Z jej ust wydobył się cichy jęk. Otworzyła oczy i wstała.
    - Nie jesteś zwykłym człowiekiem. Jesteś Księżniczką. To zmienia postać rzeczy. Nie powinnaś się tu znaleźć. Przez twoją głupotę zginie więcej, niż jedna osoba.
    - A... wiesz kto zginął? - wyszeptałam cicho. Wiedziałam aż zbyt dobrze, że to wszystko moja wina. Gdybym nie wtykała nosa w nie swoje sprawy, wszystko byłoby dobrze. Może teraz właśnie jadłabym posiłek przy stole w jadalni razem z matką...
    - Nie... ale zaraz się dowiem - rzuciła chłodno Czarownica i podeszła dużego regału. Wzięła z niego srebrną kulę. - To jest magiczna kula. Przez chwilę znajdziesz się w jej środku. Pójdziesz ty, bo wiem, jak się ją używa. Weź ją w obie ręce i przypatrz się. - zrobiłam tak, jak mi nakazała - Teraz ją rozbij - spojrzałam na Zielarką niepewnie. Miałam zniszczyć tą kulę? - Szybciej! - Wzięłam głęboki wdech i rzuciłam kulą przed siebie. Coś błysnęło i otoczyła mnie mgła. Z mgły powoli zaczęły wyłaniać się twarze.

    Dayra, Kalya i Fair.

    Widziałam ich. Tak, jakby przede mną stali! To jednak była tylko zjawa, powoli rozmazująca się.
    Z mgły wyszła Dayra. Popatrzyła na mnie niebieskimi oczami, z których płynęły łzy. Poczułam, że spływają one również po moich policzkach. To Dayra zginęła. To jej nie udało się uratować.
    Nagle wszystkie postacie zaczęły się rozmazywać. Coś było nie tak. Łzy popłynęły również z oczu Faira. Kayla patrzyła na to szeroko otwartymi oczami.
    screenshot470.jpg

    Wtem mgła zniknęła.

    Zobaczyłam płaczącą Czarownicę. Opłakiwała los swych przyjaciół.
    - Zginęła Dayra i Fair, tak!? Dobrze zrozumiałam!? - Wiedźma pokiwała głową z zszokowanym wzrokiem wbitym w ziemię. - Ale przecież miała zginąć jedna osoba! Nie dwie!
    - Coś się zmieniło - wyszeptała Czarownica - Kalya jest dalej w niebezpieczeństwie.
    - Musimy ją ratować!!! - wykrzyknęłam z mocą.
    - Jedyne co możemy, to powiadomić o tym Królową. Musimy przybyć do Królestwa, ale nikt mnie nie może zobaczyć. Nie jestem tam mile widziana.
    Czyli jednak moim celem miał stać się widowiskowy zamek w dolinie. W dodatku miałam do niego pójść w towarzystwie obcej Czarownicy. Nie znałam nawet jej imienia.
    - Hm... pójdę tam z tobą, ale jak mam się do ciebie zwracać?!
    - Jestem Ellena, ale nie to jest najważniejsze. Ważniejsze jest to, że prawdopodobnie obie nie wrócimy stamtąd żywe. - tą wiadomością Ellena zamknęła mi usta na spory czas. Patrzyłam w milczeniu jak zabiera różne przedmioty i ruchem ręki zmienia je w pożywienie. Kula została na przykład zmieniona w orzech. Zrozumiałam, że to dla celów ochronnych.
    Tyle rozumiałam, ale tyle jeszcze musiałam zrozumieć...
    Przypomniałam sobie mój sen. Straszny sen. Dziwny sen. Co było za drzwiami? Czego chciała Serina?
    Z zamyślenia wyrwała mnie Zielarka.
    - Jestem gotowa, możemy ruszać i pamiętaj: w tej chwili robimy coś, czego nikt po nas nie oczekuje. Nie obiecuję, że cokolwiek zdziałamy. - Czarownica spojrzała na mnie, próbując dostrzec jakiekolwiek objawy szoku, strachu, czy czegoś w tym stylu, jednak najwidoczniej nic takiego nie znalazła. Nie bałam się. Przynajmniej o siebie.

    ----
    Zapowiedź nowego rozdziału:
    ,,Sztylet minął moją skórę o centymetry. Niestety Ellena nie miała takiego szczęścia, jak ja.''

    Wiem, że krótki i nudny, ale jakoś muszę przebrnać przez te rozdziały xD
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • arekisarekis Posty: 2,661 Member
    edytowano lipca 2012
    o.O
    ...
    Ale w dobrym sensie xD
    Wszystko robi się coraz bardziej zagmatwane ( również w dobrym sensie xd ) i pojawia się coraz więcej zagadek. To dobrze - Jest nad czym myśleć xd
    Czekam na więcej wróżek i elfów xd
  • Sandzia123Sandzia123 Posty: 1,180 Member
    edytowano lipca 2012
    W końcu jakaś śmierć :twisted: I to podwójna :D
    Świetny rozdział i czekam na kolejny:P
  • muszelka21muszelka21 Posty: 966 Member
    edytowano lipca 2012
    Coś Ty?! Mnóstwo się wydarzyło :P Rozdział jest świetny, a akcja powala.
  • paulina278paulina278 Posty: 706 Member
    edytowano lipca 2012
    Rozdział strasznie ciekawy i wciągający. :D Kiedy następny? :lol:
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    Kurcze, muszę jeszce dodać dziś zdjęcia :mrgreen: Nie wiem, czy się wyrobię :evil:
  • muszelka21muszelka21 Posty: 966 Member
    edytowano lipca 2012
    Ja mam tak samo :( . Wykonuję zlecenie do magazynu, a tu czternasty rozdział bez zdjęć.
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    No właśnie... Ja muszę zeobić jeszcze jedną styl... Ale mi to długo zajmuje xD
  • KtosikKtosik Posty: 3,546 Member
    edytowano lipca 2012
    Och jak ja to lubię : czarownice, wrózki, elfy , jakieś bliżej nieokreślone jaszczury i inne bajkowe stwory w bardzo fajnym opowiadaniu. :lol: Ciekawa jestem co będzie dalej. :lol:
  • Metalova1996Metalova1996 Posty: 242 Member
    edytowano lipca 2012
    Znowu mam wrażenie, że czytam książkę, bo czytam aktualnie książkę o czarownicach xD
    Ale pomijając te moje wrażenia rozdział interesujący jak zawsze ;) Cieszę się, że długi, kocham dużo czytać :thumbup: I z niecierpliwością czekam na newsa ;)
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano lipca 2012
    Dziękuję wszystkim :)

    Nowy rozdział:
    ,,Zło bywa koszmarem... albo DOBREM.''

    - Zostań tu - z zamyślenia wyrwał mnie głos Elleny. Szłyśmy prosto jakąś ścieżką w ciemnym lesie. Ja szłam, w otępieniu patrząc na ziemię, natomiast Czarownica co chwila wybiegała przede mnie, lub zwalniała nasłuchując.
    - Zostań, muszę coś sprawdzić - powtórzyła. Zrobiłam jak mi kazała. Wiedźma poskoczyła i chwyciła się jakiejś gałęzi. Sprawnie się na nią wspięła i po chwili obserwowała coś, co jest przed nami.
    - Coś się stało? - spytałam znudzonym tonem.
    - Zdawało mi się... a zresztą nieważne. - Ellena odrzuciła do tyłu długie włosy i zeskoczyła zgrabnie z drzewa.
    A pałac wcale się nie przybliżał.
    - Ał! - syknęłam i zerknęłam na swoją nogę, która okropnie mnie bolała. Zobaczyłam małe stworzonko ze skrzydełkami, które wbiło się w moją łydkę swoimi ostrymi zębami.
    Zaczęłam krzyczeć.
    - Bądź cicho! Chcesz, żeby ktoś nas usłyszał!? - rzuciła Czarownica i profesjonalnym ruchem chwyciła stworzenie za skrzydła, po czym oderwała je od mojej nogi, wyrzucając ze wstrętem w jakieś krzaki.
    Na mojej łydce pozostała rana o kształcie serca, z której powoli sączyła się krew.
    - Jest taka jak moja! - twarz Elleny wyrażała największe zdumienie. - Elfy mają krew koloru macicy perłowej, a krwi Wróżek nikt nie widział... Ja natomiast mam czerwoną... tak jak ty!
    - A może zrobisz coś z tą raną, zamiast gapić się na to, jak krwawię!?
    - Wybacz, ale nic nie zrobię! Ta mała strzyga cię ugryzła i zostawiła jad w twojej krwi.
    - No to co? Chyba nie jest jadowita, prawda!? - przestraszyłam się... i to bardzo.
    - Nie, ale halucynacje masz zapewnione.
    - Halucynacje? - to nie brzmiało dobrze. Ale Wiedźma wpatrywała się we mnie z zakłopotaniem...
    Nagle, tuż obok siebie na trawie dostrzegłam istotę, która mnie ugryzła. Spróbowałam ją złapać, jednak ta podleciała do mojej twarzy, a jej uzębiona twarz zaczęła się powiększać, aż w końcu przesłoniła wszystko. W dalekiej ciemności przede mną dostrzegłam delikatny blask. Podeszłam do niego, omijając dwa rzędy ostrych jak brzytwa zębisk.

    Na przeciwko mnie stała Dayra.

    - To twoja wina! - krzyknęła z mocą, a jej głos odbił się echem. Słyszałam jej głos, jakby mówiła przez kilka głośników.
    - To przez ciebie zginęliśmy! - z cienia wyszedł Fair. Jego oczy były puste i bez wyrazu. Wszystko powoli spowijała mgła. Gdy już nic nie widziałam, na ślepo ruszyłam przed siebie. Moja noga dotknęła coś, co leżało na ziemi. Ciemność zmieniła się w jasność.

    Mgła zniknęła.
    Pod moimi nogami leżały dwa zakrwawione ludzką krwią ciała. Ani Dayra, ani Fair, bo byli to oni, nie mieli oczu i skrzydeł.

    Dwa trupy.

    screenshot472.jpg

    Obraz znów się zmienił. Świat zmienił kolor na czerwony. Ujrzałam Ellenę, która miała czerwone oczy i czarne, postrzępione skrzydła. Ubrana była w długą czarną suknię. Wycelowała we mnie oskarżycielsko palcem.
    - Musisz zginąć - wrzasnęła głosem nawiedzonej prorożki. Z jej palca wystrzeliła błyskawica.
    Poczułam, że mnie trafiła.
    Poczułam, że umieram
    Otworzyłam oczy.
    Nade mną nachylała się Zielarka, z zaniepokojeniem wymalowanym w oczach.
    - Wszystko dobrze? Halucynacje powinny ustąpić godzinę temu. Nic się nie stało?
    - Oprócz tego, że duchy moich przyjaciół wypomniały mi błędy, strzeliłaś we mnie błyskawicą i musiałam oglądać krwawe zwłoki, to tak, wszystko okej.
    Powoli podniosłam się z ziemi, na której leżałam.
    - To jak? Idziemy?
    - Jeśli jesteś na siłach... - Ellena wzruszyła ramionami.
    Szłyśmy więc dalej.
    Po jakimś czasie Czarownica krzyknęła, żebym upadła na ziemię i poczołgała się za nią.
    - Co jest? - szepnęłam cicho. Przecież Wiedźma musiała mieć jakiś powód do ukrywania się.
    - Idą tu! Cała armia! Mamy wielkie kłopoty! - odszepnęła mi. Schowałyśmy się za głazem. Wtedy ich zobaczyłam. Przez las przeszły prawdziwe oddziały sił zbrojnych. Kobiety i mężczyźni. Niektórzy mieli skrzydła, a inni wyglądali na potwory. Wszyscy jednak mieli na sobie kolczugi, a w rękach różnego rodzaju bronie.
    - Zatrzymajcie się! - krzyknął mężczyzna stojący na samym przedzie. Był to przystojny blondyn z błękitnymi oczami, w których czaiło się zło.
    Armia posłusznie stanęła.
    - Chyba wyczuwam bicie dwóch serc. - dowódca podszedł nieśpiesznym krokiem do głazu. Nachylił się i... w tym samym momencie Ellena rzuciła kamyk tak, by wyglądało, że po drugiej stronie ścieżki ktoś jest.
    Blondyn dał się nabrać. Kiedy on s.z.u.k.a.ł źródła hałasu, szybko rzuciłyśmy się w głąb lasu. Słyszałyśmy tupot wielu nóg, na twardej ziemi i kilka okrzyków bojowych. Jakaś młoda dziewczyna wybiegła przed gwardię i próbowała nas doścignąć. Niewątpliwie by jej się to udało, gdyby nie Czarownica, która rzuciła za siebie butelkę z płynem ucieczki.
    Wszystko z tyłu nas otoczyła mgła, a my zdołałyśmy skręcić w bok.

    Patrzyłyśmy, skryte w krzakach, jak tłum idzie głębiej w las. Gdy prawie cała armia zniknęła w gęstwinie, obserwowałyśmy, jak potwór na końcu o zniekształconej twarzy, próbuje nadążyć za resztą.
    Nagle poczułam przemożną ochotę, aby kichnąć. Zatkałam sobie nos jedną ręką. Gdy swędzenie ustało, puściłam nozdrza.

    To był błąd.

    Głośne kichnięcie rozległo się po lesie. Potwór chwilę węszył i powoli zbliżał się do naszej kryjówki. Ellena wstała z zamiarem ucieczki, ale stwór zauważył ją i wyjął z pochwy srebrny sztylet, którym cisnął w naszym kierunku.
    Sztylet minął moją skórę o centymetry. Niestety Ellena nie miała takiego szczęścia, jak ja. Zobaczyłam jak upada, a z jej ręki leje się strumieniami krew.
    Potwór ryknął coś w niezrozumiałym języku i cała armia zawróciła. Chciałam uciec, ale nie mogłam zostawić tu Czarownicy. A była ona nieprzytomna. Szybko pociągnęłam jej ciało i ukryłam w krzakach, w których sama się chowałam. Dowódca armii, był jednak bardzo blisko. Zobaczył mnie i chwycił za rękę wyciągając z zarośli.

    - Kogo my tu mamy!? Ludzka dziewczyna i wygnana czarownica!!! Czyż nie? - mężczyzna zwrócił się do mnie. Nic nie powiedziałam. Nie zamierzałam wystawiać się na pośmiewisko.
    - Odpowiadaj! - warknął na mnie dowódca. - Chyba nie chcesz, żebyśmy zrobili ci krzywdę? Wiele jest tu chętnych, żeby skosztować twojej krwi.
    - Po co mam odpowiadać, skoro i tak znasz odpowiedź?! - odparłam niegrzecznie.
    - Haha! Co mała, myśli, że jak będziesz pyskować, to cię wypuścimy? - zapytał blondyn z szyderczym uśmieszkiem, a tłum ryknął rozbawiony. W tym uśmiechu czaił się jeszcze ślad młodości.
    Najwidoczniej zahartowanie uczyniło z tego chłopaka dojrzałego mężczyznę. Wyglądał na niewiele ode mnie starszego.

    screenshot473i.jpg

    - Nie mam pojęcia, czy mnie wypuścicie. Ale mam nadzieję, że chociaż opatrzycie moją przyjaciółkę. - powiedziałam wyniośle.
    - Nie zamierzamy bawić się z twoją, jak powiedziałaś, przyjaciółką. Ale skąd mamy wiedzieć, że nie jesteś księżniczką?
    - Nie jestem! - wykrzyknęłam chłopakowi prosto w twarz.
    - Dobrze... nie denerwuj się tak. Przedstawimy cię Królowej i obawiam się, że to ona osądzi, czy możesz żyć, czy nie. Powiedz, jak się nazywasz?
    - Jestem Mary - szybko skłamałam.
    - W takim razie, Mary, pójdziesz z nami, a twoją przyjaciółkę weźmie... Może Kayr?
    Wspomniany mężczyzna wyszedł z tłumu, który przysłuchiwał się całej rozmowie i skrzywił się, patrząc dowódcy w oczy.
    Podszedł do Elleny i wziął ją z łatwością na ręce.

    W tej samej chwili, Czarownica się ocknęła.

    Błędnym wzrokiem popatrzyła dookoła i chwyciła swoją rękę, uciskając ją w miejscu krwawienie. Gdy spostrzegła, że ktoś ją niesie, wyjęła sztylet z zza pasa i wbiła go w pierś Kayr'a. Ten upadł na ziemię, w.y.p.u.s.z.a.j.ą.c Zielarkę z rąk.

    Czarownica przez chwilę siedziała na ziemi, nie zważając na rozwścieczony tłum, który domagał się zemsty.

    - Zabiłaś jednego z moich wojowników! Gratulacje. - błękitnooki chłopak był pełen podziwu.
    - Gdzie nas zabierasz, Meantis? - spytała groźnie Wiedźma, słabym głosem.
    - Idziemy do zamku. Królowa, pewnie z chęcią sprawdzi, czy dziewczyna nie jest księżniczką.
    Ellena spojrzała na mnie trwożnie.

    Nie było jednak czasu na pogawędki.

    Musiałyśmy ruszać.

    Dowódca pozwolił iść nam razem, w otoczeniu trzech strażników.
    - O co chodzi? Przecież moja matka jest królową! - szepnęłam na ucho Czarownicy.
    - Nie idziemy do twojej matki. Idziemy do zamku Złej Królowej - odszepnęła mi Ellena, z miną cierpiętnicy.

    To zmieniało postać rzeczy.

    Nie szłam na spotkanie dobra.

    Szłam dokładnie naprzeciwko złu.

    Była wielka szansa, że to ono zwycięży.

    ----
    Zapowiedź kolejnego rozdziału:

    ,,Zastanawiało mnie tylko jedno. Dlaczego on mi pomagał!?''
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • arekisarekis Posty: 2,661 Member
    edytowano lipca 2012
    Muahahahahaha :twisted:
    A pomyśleć, że początek historyjki był taki niepozorny xD
    Czekam na więcej ;)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top