Uwielbiam tworzyć, a, że pisanie historii z udziałem simów jest dla mnie nowością, postanowiłam podjąć wyzwanie i coś tam stworzyć. Nie wiem, czy dam sobie radę, bo kocham historie z elementami fantasy. Hmm... trzeba myśleć pozytywnie, może się uda

Oto prolog.
Czasem coś, co jest wiadome od najmłodszych lat okazuje się kłamstwem...
Czasem te najbardziej istotne fakty okazują się zwykłą ściemą...
Czasem coś, co znaczyło dla nas najwięcej nagle znika...
Wszystkie wspomnienia, wszystkie uczucia, wszystkie emocje...
Z chwilą zostają zupełnie obce...
Nagle nie ma komu ufać, wszyscy stają się wrogami...
Nie ma nic, zaczyna się wojna !
Wojna kilku królestw a wśród nich jedna nieświadoma niczego osoba...
Wszystko zależy tylko od niej...
Po czyjej stronie stanie? Kogo wybierze?
Komentarz
czekam, na 1 rozdział
Kiedy będzie I rozdział ? :P
Ja też kocham historie z elementami fantasy, dlatego w swojej stworzyłam własny świat, a także spersonifikowałam Śmierć
Tylko mógłby ktoś zrobić historyjkę z głównym bohaterem ( facetem )
Mogłem o tym pomyśleć...
Gdy tylko do mojego pokoju wpadły pierwsze promienie słońca, lekko zamrugałam oczami, przeciągnęłam się i podeszłam do lustra.
Moje włosy jak zwykle wyglądały jak jakiś busz. Poza tym ten kolor… w podstawówce byłam powodem kpin, a w liceum… Cóż, dziwnym trafem połowa dziewczyn farbowała swoje włosy na ten kolor. Widocznie gusta się zmieniają. Biorąc szczotkę do włosów dosiadłam się do biurka. Dalej leżało tam pismo mojej byłej pani profesor. Nie czytając podarłam je na kawałki i zrzuciłam na ziemię. Przysunęłam krzesło niszcząc bardziej potargane kawałeczki i włączyłam komputer. Cała uczelnia się zdziwiła, że porzuciłam studia. Od mojego odejścia codziennie dostaję maile, dotyczące mojego powrotu i różne listy od profesorów. Te drugie przeznaczam na… rozpałkę do kominka. A maile ? Po prostu zmieniam pocztę, ale nie wiem czemu, bo po każdej zmianie w końcu mnie odnajdują. I tak od trzech tygodni… Nie mam pojęcia, po co to zrobiłam… Jeszcze rok temu nie widziałam siebie w innym miejscu niż studia. Musiałam je skończyć, żeby wyrwać się z tej dziury. Tak, Twinbrook to miejsce dla bogatych. Osoba taka jak ja ma przez całe życie harować i później nic z tego nie mieć. Jedynym ratunkiem było Sim City i kucie do późna w nocy. Ale ta „ucieczka” z uniwersytetu, zawsze się nad tym zastanawiam i nigdy nie znajduję odpowiedzi. Może los coś dla mnie szykuje…
Gdy w końcu rozczesałam włosy, pomalowałam się i przebrałam się piżamę, postanowiłam coś zjeść.
Mój żołądek nie dawał mi spokoju, cały czas wydawał te swoje niezadowolenie. Zdziwiło mnie, że moja mama jeszcze nie wstała. Przed studiami zawsze o tej porze w moim domu pachniało jajecznicą… A teraz? Cały czas zamyka się w swojej pracowni. Ba ! Nawet przeniosła tam wszystkie swoje rzeczy i chyba wychodzi, gdy mnie nie ma. Wnioskuję to dlatego, że od przyjazdu widziałam ją zaledwie cztery razy. No ale cóż, bynajmniej przyjęła mnie do domu. Mogła mnie wyrzucić po moim pomyśle związanym ze studiami… Wyjmując potrzebne produkty włączyłam telewizor. Lubię, gdy słyszę jakąś rozmowę, w ogóle jakiś głos. Gdy jestem sama w tym domu, to czuję się tak dziwnie. Jakby ktoś mnie obserwował. To nie jest wcale śmieszne, nigdy tak nie miałam. Dźwięk telewizora powoduje, że od razu jest mi lepiej... Od razu przypominam sobie te kłótnie z mamą na temat jej fałszowania. Ale teraz koniec z użalaniem się nad sobą i pora zrobić coś pysznego. Najlepiej hamburgery. Zostawiłam kilka dla mamy, chociaż z góry wiedziałam, że ich nie zje, dosiadłam się do jedynej nierozlatującej się rzeczy w moim domu – stołu i zaczęłam się delektować. Przy okazji przełączyłam na wiadomości, może s.z.u.k.a.j.ą jakiegoś fotografa? No bo w końcu trzeba się z czegoś utrzymać…
- Witaj Jerry.
- Witaj Sue.
- Witamy w wiadomościach Twinbrook TV.
- Wczoraj wieczorem w Salonie Mody i Urody doszło do starcia tatuażysty i właściciela salonu. Właściciel Adam Ticket został zawieziony do szpitala.
- Stan pacjenta jest dobry, jutro powinniśmy go wypisać – tłumaczył rzecznik szpitala.
- Tatuażystka Cindy Moore trafiła na 24 godziny do…
…. Isabelle... Pomóż mi…
Ekran telewizora zrobił się cały czarny i pojawił się zupełnie inny obraz. Przez całe moje ciało przeszedł mnie dreszcz. Kanał się zmienił i moim oczom ukazał się ciemny las. Była noc. Księżyc był w pełni, odbijał się w jakimś jeziorku. Nie, żebym się bała, ale nie mając przy sobie pilota to nie mógł być przypadek...
Pomóż nam… Znajdź klucz…
Coraz bardziej zdezorientowana i przerażona chciałam jak najszybciej zmienić kanał. Jednak coś mi przeszkodziło – a tak właściwie to moje ciało. Ktoś jakby nim sterował. Nie mogłam się w ogóle ruszyć. Przenikliwy głos nie przestawał.
Pomóż, jesteś jedyną nadzieją…
Nagle las zniknął z ekranu i ukazał się ogród, francuski z tego co pamiętam z historii. Był piękny… Te żywopłoty , fontanny, rzeźby i kwiaty. Raj na Ziemi. Ale to nie koniec. Za ogrodem stał jakiś zamek .
Nie widziałam go jednak całego, bo na ekranie ukazała się ogromna sala balowa z ogromnym lustrem wiszącym na jednej ze ścian. Było pięknie. Bale które musiały się tam odbywać, pewnie były znane w całej okolicy. Głos kobiety, powodujący ciarki mówił dalej.
Isabelle… Proszę…
Te ostatnie słowa brzmiące jak u desperatki echem rozniosły się po mojej głowie. Skąd ta kobieta wie, jak się nazywam? O co tutaj do cholery chodzi ?!
- … zostały zabezpieczone dowody. Świadkowie mówią, że bójkę rozpoczęła…
Co to było ?! Przeraziłam się nie na żarty. Jak poparzona podbiegłam do telewizora, jednak nic mi to nie dało. Wiadomości leciały dalej, a pilot grzecznie leżał na kanapie… W ogóle – skąd ta osoba znała moje imię?
W zbieg okoliczności nie uwierzę. Albo to naprawdę genialny chwyt reklamowy, albo ktoś sobie robi ze mnie bardzo udane żarty. Innej opcji nie ma. Nie jestem jakąś tam histeryczką żeby wierzyć w jakieś bujdy… Biorąc uspokajający wdech i wydech wolnym krokiem weszłam do łazienki. Przemyłam lekko twarz i spojrzałam w odbicie. Przerażenie paraliżowało moją twarz. Wyglądałam jakbym była co najmniej świadkiem morderstwa.
Drrrr!!!
- Aaaa ! – krzyknęłam i podskoczyłam poślizgując się przy lądowaniu na kafelkach. Gdy złapałam równowagę uspokoiłam się. Czując wibracje w kieszeni szybko wyjęłam telefon. Ale żeby bać się nawet własnego dzwonka w telefonie… Ze mną jest coraz gorzej… Trzymając telefon kliknęłam odpowiedni przycisk i zachrypniętym głosem zadałam pytanie : Kto mówi?
- Isabelle ?
Drugą taką rzeczą był prolog po którym już nie mogłam nie czytać dalej.
Co prawda nie wiem dlaczego Twoja opowieść kojarzy mi się trochę z "Alicją z Krainy Czarów", no ale nic...
Zobaczymy, co będzie dalej... :-)
O, Alicja w Krainie Czarów. Zawsze kojarzyłam tę bajkę z wielką tajemniczością i grozą więc poprawia mi to humor w tej chwili już w maksymalnie
i faktycznie wciąga
czekam na następny rozdział :>
I świetny masz tekst na sygnaturce
Większość, [zaznaczam, nie wszystkie!], histori na forum jest pisane przez dziewczyny, a prościej chyba większości wczuć się w postać swojej płci :roll: Nie wiem, może ja coś niedługo wrzucę, ale raczej będzie o dziewczynach
Jest wciągająca
Kiedy będzie następny rozdział ? ;P
@kakanova
Jeśli masz oryginalny pomysl to pi,sz. Wiem, że Pom na przyklad planuje pi,sac nowe opowiadanie jak skończy swoje, ja zresztą też. Inni do.pi.ero co zaczęli pi,sac. Wniosek - nowa historia albo teraz, albo za dwa lata. xDD
Martyna109 - cieszę się, że pytasz. Rozdział miał pojawić się dzisiaj... ale niestety całe popołudnie miałam ból głowy, który nie pozwolił mi dobrze skończyć notki. Teraz nad nią pracuję, ale pojawi się najszybciej jutro - a najpóźniej w poniedziałek rano
Ciekawie się zapowiada, czekam na więcej