No cóż.. Mam wrażenie, że wszystko, co miałam do powiedzenia napisałam już w poprzednich postach, a więc nie będę się powtarzać.
Mogę wyłącznie dodać, że jedną z kilku rzeczy, która już na wstępie odstraszyła mnie od rozdziału, to czysta składnia. (Reszta - takie same uwagi, jak przedtem.)
Ojej, ile tu smacznych rzeczy... (...) ale na razie nie mogę sobie pozwolić na takie rzeczy. (...) kupiłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy(...)
A także:
Najwyraźniej muszę znaleźć lepsze zarobki...
Czyli 1: powtórzenia, 2:konstrukcje. Było tego o wiele więcej, ale te przykłady przykuły moją największą uwagę. Poza tym nie wiem, czy wziąłbyś sobie moje słowa do serca i wyciągnął z nich jakąkolwiek naukę. :?
..A jakbyś miał wątpliwości, o co może mi chodzić w przykładzie drugim to - jak dla mnie zwrot:"znaleźć lepsze zarobki" pasowałby do Alice gdyby miała ona zwyczaj znajdować je na ulicy..Raczej bym dała:"znaleźć lepszą pracę" lub "zawalczyć o lepsze zarobki", rozumiesz..
Wciąż jednak chodzi mi po głowie myśl:"Czy zamierzasz kontynuować swą opowieść, Adasiu?". Bo tak, czy owak wypadałoby dać znać swoim fanom.. Chcesz tak nas trzymać w niepewności?... :?:
Co do błędów przyznaję rację, musiałem to przeoczyć przy ostatnim rozdziale, bo akurat się spieszyłem :roll:
Wyciągam naukę z wszystkich ,, pouczań '', ale zawsze jakimś cudem w tekst wplotę błąd składniowy / stylistyczny albo coś przeoczę, wtedy nie byłbym to ja -.-
Kolejny rozdział ( wbrew tytułowi nie-ostatni xD )
Rozdział XIV : Ostatni
W szpitalu panowała cisza. Słychać było tylko nasze kroki i nieliczne zdania. s z u k a łyśmy sali 48, w której rzekomo miał leżeć Christopher Foncesca. Po długich poszukiwaniach w końcu odnalazłyśmy właściwą salę. Niepewna zapukałam do białych i lekko podniszczonych drzwi. Pukaniu odpowiedziała głucha cisza. Weszłyśmy do pomieszczenia. Wszystko w środku było zdemolowane i poprzewracane. Wyglądało to na miejsce poważnego starcia, walki... Ujrzałyśmy przystojnego, młodego mężczyznę leżącego na łożu...
- Kim jesteście ? Po co przyszłyście ?
- Przyszłyśmy... znaleźć odpowiedź...
- Odpowiedź ? Chwileczkę... czy ty jesteś... Alice Snower ?
- Tak... to ja... Czy pan mnie zna ?
- Tak, znam Cię doskonale, chociaż Ty widzisz mnie pierwszy raz. S z u k a s z odpowiedzi na wszystkie pytania związane z KW, s z u k a s z schronienia przed tymi szaleńcami i chcesz ich powstrzymać, tak samo jak ja. Ale ty jeszcze nie wiesz wszystkiego. KW to nie jest zwykła organizacja. To coś więcej.
- O czym mówisz ?
- Pewnie zastanawiasz się, kim tak naprawdę jestem. Przeżyłem to samo co Ty, KW ścigało mnie po całym świecie, ale gdy wydawało się, że uciekłem dopadli i mnie...
Na zewnątrz rozpętała się burza. Na zewnątrz słychać było grzmoty i widać błyskawice...
- I ciebie ? Czyli że...
- KW poszukuje najwybitniejszych młodych umysłów, odbiera im rodzinę, przeszłość... Na końcu wykańcza ich samych. Jak dotąd nikt się nie ostał... oprócz nas dwojga. Nie tylko Ty i ja porzuciliśmy dom i rodzinę dla nich. Setki młodych rozpoczęło nowe życie i bezpowrotnie straciło stare... Dlatego oboje musimy ich powstrzymać. Najwyraźniej tylko my wiemy o KW i ich działaniach...
Zmoknięci dołączyli do nas Seth i Kendall. Najwyraźniej burza zmusiła ich do wejścia do środka...
- Christopherze, ta trójka również wie o KW. Wszyscy teraz jesteśmy w to wplątani.
- Niedobrze, niedobrze... im więcej osób wie tym gorzej... Ale już nic na to nie poradzimy...
- Czekaj, czekaj... Czy KW nie było tutaj przed chwilą i nie... postrzeliło Cię ?
- Tak, przed chwilą było tutaj KW. Chcieli mnie wykończyć, ale jestem sprytniejszy, niż im się wydaje...
Christopher wyjął spod kołdry kamizelkę k u l o o d p o r n ą...
- Trzeba być gotowym na wszelkie ewentualności, nie ?
- Racja... A swoją drogą, jak trafiłeś do szpitala ?
- Tak jak ty walczyłem z KW już nie raz i wiesz, czego można doznać po spotkaniu z nimi...
- Więc... jeśli tylko my możemy coś z nimi zrobić... to co zrobimy ?
- Wyjaśnię wam wszystko później. Teraz musimy iść z tego szpitala...
...
Wróciliśmy do mojego mieszkania. Trudno było się tam pomieścić, w sumie 5 osób to nie tak mało, ale jakoś się udało...
[Ch]- Teraz trzeba wszystko ustalić. Oto plan :
KW planuje wybudować ośrodek badawczy w pobliżu miejscowej anteny satelitarnej w ciągu następnych kilku tygodni. Z pewnością wszyscy widzieliście te nowości w gazecie miejscowej...
[A]- Widziałam Lenę, która podłączyła do anteny satelitarnej jakieś urządzenie.
[Ch]- To ważny szczegół. Skoro tak będzie trzeba uszkodzić także urządzenie w satelicie. Potem musimy dostać się do ośrodka badawczego. Tam będziemy musieli ją wysadzić. - Tylko jak ?
[Ch]- Tego jeszcze nie wiem, ale na pewno coś się wymyśli...
[C]- Coś niedopracowany ten plan...
[Ch]- Bo jeszcze nic nie wiemy. KW ani o tym co będzie. Wszystko to jedna wielka niewiadoma. zaszyło się gdzieś w mieście, a my nie wiemy gdzie. Nie wiemy nic. O tym co się stało, o tym co jest ani o tym, co będzie.
[Ch]- Dlatego musimy ich znaleźć i... spytać.
[C]- Co masz na myśli ?
[Ch]- Wszystkiego się dowiesz niebawem...
Weny nie straciłem, po prostu nie miałem dostępu do gry i zdjęć, więc zrobiła się mała przerwa xD
Historia oczywiście będzie kontynuowana
Za parę dni pojawi się rozdział, bez obaw xD
Komentarz
Mogę wyłącznie dodać, że jedną z kilku rzeczy, która już na wstępie odstraszyła mnie od rozdziału, to czysta składnia. (Reszta - takie same uwagi, jak przedtem.)
A także:
Czyli 1: powtórzenia, 2:konstrukcje. Było tego o wiele więcej, ale te przykłady przykuły moją największą uwagę. Poza tym nie wiem, czy wziąłbyś sobie moje słowa do serca i wyciągnął z nich jakąkolwiek naukę. :?
..A jakbyś miał wątpliwości, o co może mi chodzić w przykładzie drugim to - jak dla mnie zwrot:"znaleźć lepsze zarobki" pasowałby do Alice gdyby miała ona zwyczaj znajdować je na ulicy..Raczej bym dała:"znaleźć lepszą pracę" lub "zawalczyć o lepsze zarobki", rozumiesz..
Wciąż jednak chodzi mi po głowie myśl:"Czy zamierzasz kontynuować swą opowieść, Adasiu?". Bo tak, czy owak wypadałoby dać znać swoim fanom.. Chcesz tak nas trzymać w niepewności?... :?:
Wyciągam naukę z wszystkich ,, pouczań '', ale zawsze jakimś cudem w tekst wplotę błąd składniowy / stylistyczny albo coś przeoczę, wtedy nie byłbym to ja -.-
Rozdział XIV : Ostatni
W szpitalu panowała cisza. Słychać było tylko nasze kroki i nieliczne zdania. s z u k a łyśmy sali 48, w której rzekomo miał leżeć Christopher Foncesca. Po długich poszukiwaniach w końcu odnalazłyśmy właściwą salę. Niepewna zapukałam do białych i lekko podniszczonych drzwi. Pukaniu odpowiedziała głucha cisza. Weszłyśmy do pomieszczenia. Wszystko w środku było zdemolowane i poprzewracane. Wyglądało to na miejsce poważnego starcia, walki... Ujrzałyśmy przystojnego, młodego mężczyznę leżącego na łożu...
- Kim jesteście ? Po co przyszłyście ?
- Przyszłyśmy... znaleźć odpowiedź...
- Odpowiedź ? Chwileczkę... czy ty jesteś... Alice Snower ?
- Tak... to ja... Czy pan mnie zna ?
- Tak, znam Cię doskonale, chociaż Ty widzisz mnie pierwszy raz. S z u k a s z odpowiedzi na wszystkie pytania związane z KW, s z u k a s z schronienia przed tymi szaleńcami i chcesz ich powstrzymać, tak samo jak ja. Ale ty jeszcze nie wiesz wszystkiego. KW to nie jest zwykła organizacja. To coś więcej.
- O czym mówisz ?
- Pewnie zastanawiasz się, kim tak naprawdę jestem. Przeżyłem to samo co Ty, KW ścigało mnie po całym świecie, ale gdy wydawało się, że uciekłem dopadli i mnie...
Na zewnątrz rozpętała się burza. Na zewnątrz słychać było grzmoty i widać błyskawice...
- I ciebie ? Czyli że...
- KW poszukuje najwybitniejszych młodych umysłów, odbiera im rodzinę, przeszłość... Na końcu wykańcza ich samych. Jak dotąd nikt się nie ostał... oprócz nas dwojga. Nie tylko Ty i ja porzuciliśmy dom i rodzinę dla nich. Setki młodych rozpoczęło nowe życie i bezpowrotnie straciło stare... Dlatego oboje musimy ich powstrzymać. Najwyraźniej tylko my wiemy o KW i ich działaniach...
Zmoknięci dołączyli do nas Seth i Kendall. Najwyraźniej burza zmusiła ich do wejścia do środka...
- Christopherze, ta trójka również wie o KW. Wszyscy teraz jesteśmy w to wplątani.
- Niedobrze, niedobrze... im więcej osób wie tym gorzej... Ale już nic na to nie poradzimy...
- Czekaj, czekaj... Czy KW nie było tutaj przed chwilą i nie... postrzeliło Cię ?
- Tak, przed chwilą było tutaj KW. Chcieli mnie wykończyć, ale jestem sprytniejszy, niż im się wydaje...
Christopher wyjął spod kołdry kamizelkę k u l o o d p o r n ą...
- Trzeba być gotowym na wszelkie ewentualności, nie ?
- Racja... A swoją drogą, jak trafiłeś do szpitala ?
- Tak jak ty walczyłem z KW już nie raz i wiesz, czego można doznać po spotkaniu z nimi...
- Więc... jeśli tylko my możemy coś z nimi zrobić... to co zrobimy ?
- Wyjaśnię wam wszystko później. Teraz musimy iść z tego szpitala...
...
Wróciliśmy do mojego mieszkania. Trudno było się tam pomieścić, w sumie 5 osób to nie tak mało, ale jakoś się udało...
[Ch]- Teraz trzeba wszystko ustalić. Oto plan :
KW planuje wybudować ośrodek badawczy w pobliżu miejscowej anteny satelitarnej w ciągu następnych kilku tygodni. Z pewnością wszyscy widzieliście te nowości w gazecie miejscowej...
[A]- Widziałam Lenę, która podłączyła do anteny satelitarnej jakieś urządzenie.
[Ch]- To ważny szczegół. Skoro tak będzie trzeba uszkodzić także urządzenie w satelicie. Potem musimy dostać się do ośrodka badawczego. Tam będziemy musieli ją wysadzić.
- Tylko jak ?
[Ch]- Tego jeszcze nie wiem, ale na pewno coś się wymyśli...
[C]- Coś niedopracowany ten plan...
[Ch]- Bo jeszcze nic nie wiemy. KW ani o tym co będzie. Wszystko to jedna wielka niewiadoma. zaszyło się gdzieś w mieście, a my nie wiemy gdzie. Nie wiemy nic. O tym co się stało, o tym co jest ani o tym, co będzie.
[Ch]- Dlatego musimy ich znaleźć i... spytać.
[C]- Co masz na myśli ?
[Ch]- Wszystkiego się dowiesz niebawem...
KURDE ILE CENZURY !!! :evil:
Historia oczywiście będzie kontynuowana
Za parę dni pojawi się rozdział, bez obaw xD