Ucieczka od przeszłości - Rozdział XIII : Christopher
PROLOG,, I pomyśleć, że to wszystko stało się tak szybko ''
Te myśli krążyły mi po głowie przez całą podróż do Bridgeport. Gdyby tylko było mnie stać na dalsze mieszkanie w Twinbrook...
Ale podsumowując, i tak praca w urzędzie była dość ciężka. Trzeba cały dzień przesiadywać na tych wszystkich debatach...
Teraz przynajmniej będę mieć więcej czasu dla Mruczka...

Ale w sumie Bridgeport nie jest takie złe. Ta piękna architektura, gwiazdy, wysokościowce...
I jeszcze te nieziemskie widoki...

Wysiadłam z samochodu, wzięłam torbę i powoli zbliżałam się do metra. Wokół stacji stało kilka przyjemnych ławek, więc przysiadłam, odłożyłam kufer z bagażami na bok i zaczęłam rozmyślać o swojej przeszłości i przyszłości...
Trwało to około pół godziny, lecz ocknęłam się dzięki Mruczkowi. Nagle głośno zamiauczał, najwyraźniej już się naczekał.

Weszłam do metra i czekałam na peronie...
Podróż była pełna następnych rozmyślań. Teraz myślałam już tylko o nowej przyszłości, zapomniałam o starych wydarzeniach, o Twinbrook, o starych znajomych...
Mruczek w metrze był dziwnie niespokojny, jakby widział jakiegoś naszego starego znajomego z Twinbrook, ale to już nieważne, muszę patrzeć w przyszłość, a nie zamartwiać się starymi problemami...
Wysiadłam z wagonu, Mruczek cudem utrzymał się w pobliżu mnie przy tych tłumach, gdy jedna pani nadepnęła mu na ogon wyraźnie się wściekł i syknął, przerażeni ludzie odsunęli się, jakby nigdy nie widzieli kota. Czy Ci miastowi są aż tak nieobyci w naturę ?
No cóż... wyszłam szklanym wyjściem z metra, znalazłam się w jakby pustym i przerażającym ogrodzie. Ach... ta moja bojaźliwość...No cóż, stanęłam przed drzwiami wielkiego wysokościowca. Byłam pod wrażeniem mojego nowego mieszkania, ale pozory mylą...
Hmm... czyżbym pomyliła adresy ? W folderze zapewniali o :

- Wygodnym kąciku sypialnym

- Nowoczesnej i przyjemnej kuchni

- Małym, dodatkowym kąciku jadalnym

- A także o wygodnej i przyjemnej sali telewizyjnej
Pomyślałam ,, To musi być jakiś żart ! W folderze było zupełnie inaczej ! Hmm... po namyśle, to tłumaczy brak zdjęć w reklamie...

Hm, ale przynajmniej zapłaciłam za ten niesamowity widok na ulicę...
- Chyba ktoś tu zgłodniał ! - Powiedziałam
Nasypałam Mruczkowi trochę jego ulubionej karmy do jego ulubionej miski. Na szczęście zawsze zostawiam mu trochę karmy na później, teraz nie będzie nas stać na takie smakowitości...
Mam nadzieję, że na razie przetrzymamy ten drobny kryzys, chociaż jestem tutaj sama...
Ojej ! Jak szybko zrobiło się późno ! To chyba przez te moje rozmyślania...
Przebrałam się w pidżamę i powoli położyłam się do łóżka, Mruczek dołączył do mnie. Szybko zasnęliśmy, dzięki wrażeniom, które dziś przeżyliśmy.
Mam nadzieję, że tak daleko od Twinbrook nie znajdą mnie... Chrrr...
Ciąg dalszy nastąpi

Jak wam się podobało ?
0
Return to top
Komentarz
I tak czekam na ciąg dalszy, żeby przekonać się, jak się potoczy ta historia.
W takim razie szybko następuje rozdział 1 :P
I chyba zmienię tytuł, bo coś mi się źle napisało :oops: Tytuł jest zupełnie niezwiązany z historią...
Rozdział I : Kryjówka
Około 8 : 00 obudziłam się w swoim... no w każdym razie nowym mieszkaniu. Obudziły mnie smugi światła dochodzące zza okna. Mruczek już szwędał się po mieszkaniu, głównie zajmował się miską, zresztą, jak to on.
Odbyłam poranną toaletę i przygotowałam dla nas śniadanie. Przy nim zaczęłam rozmyślać o tym, co powinnam zrobić w tym pierwszym dniu w nowym mieście. Może zaprzyjaźnić się z sąsiadami ? Albo poszukać pracy ? Nic nie przyszło mi do głowy, więc poszłam na spacer, a Mruczek został w domu. Przyszłam na główny plac niczego się nie spodziewając, ale tam czekała na mnie niemiła niespodzianka...
Tak, spotkałam Bonnie Switcher, niezbyt przyjazną osobę z Twinbrook.
- Jak mogła mnie znaleźć tak daleko ? A jeśli jest ich więcej ? I czy wiedzą, że ja to wzięłam ? - Pomyślałam.
Miałam nadzieję, że mnie nie zobaczy. Chociaż ma podeszły wiek, ta szalona babcia jest bardziej przebiegła niż Ci wszyscy chamscy wynalazcy z Twinbrook razem wzięci. Dyskretnym i pospiesznym krokiem przesmyknęłam się do wnętrza jednego z wysokościowców. Przeczekałam tam, aż sobie pójdzie. Szkoda, że nie mogłam tego zgłosić na policję. Po jakiejś pół godziny mogłam wyłonić się z ukrycia, pomyślałam, że s z u k a n i e nowych znajomych teraz będzie zbyt ryzykowne, zresztą jak wychodzenie z domu. W takim razie zatrudniłam się w pracy dorywczej w pobliskim SPA, chociaż nie byłam pewna, czy moje dane osobowe nie zostaną podane dalej, do szpiegów z mojego ,, ukochanego miasta''. Muszę pamiętać, że ci szaleńcy są zdolni do wszystkiego. Ale nie miałam wyboru, muszę jakoś zarabiać na chleb ( i karmę ).
Wróciłam pospiesznym krokiem do domu, pracę zaczynałam w środę, a był poniedziałek, więc miałam jeszcze czas na załatwienie kilku spraw.
Reszta dnia przebiegła dość spokojnie, oprócz Mruczkowych ,, humorków '', czy to tańsze jedzenie dla kotów jest naprawdę takie paskudne ? No cóż...
I jak się podobało ?
Jest poprawa ?
według mnie ciekawe.I zdjęć jest nawet w sam raz
Już jest jutro xD
Teraz jest trochę więcej treści, tak jak sobie życzyliście xD
Rozdział II : Niebezpieczny wynalazek
Dzisiaj wstałam lekko przerażona, ale pamiętałam, że muszę mieć zimną krew. Jestem tutaj na razie sama, bez przyjaciół ani innej pomocy. Zresztą niebardzo różni się ta sytuacja od sytuacji sprzed przeprowadzki...
Umyłam zęby, odświeżyłam się i przygotowałam śniadanie, lecz niestety przypaliłam je z nerwów. Miałam wrażenie, że wiedzą, że ja wzięłam ten niebezpieczny wynalazek. Muszę zadbać, aby więcej nie ujrzał światła dziennego ani żeby moi ,, koledzy '' go nie ujrzeli. Zdałam sobie sprawę, że nie mogę teraz nawet podróżować metrem z wynalazkiem i muszę zainwestować w auto. Na szczęście wtedy był w metrze zepsuty wykrywacz metalu...
...
Wiedziałam, że prędzej czy później dojdzie do spotkania z Bonnie albo innymi, ale chciałam tego unikać jak najdłużej, przynajmniej do ukrycia bądź zniszczenia wynalazku. Ale nie mogłam całe dnie spędzać w domu i w pracy. Postanowiłam poznać sąsiadów. Podjęłam to ryzyko, chociaż bałam się, że odkryją moje namiary.
Co się stało ? Czyżby nikogo nie było w domu ? Hmm...
Może ten adres jest niezamieszkany ? Muszę się o tym przekonać i to wykorzystać. To na razie jedyna szansa ukrycia wynalazku...
...
Starałam się dyskretnie dostać do Ratusza ( na szczęście jest on blisko ). Poprosiłam o dane moich sąsiadów z bloku. Chociaż ludzie w Ratuszu byli nieco podejrzliwi spotkałam miłą panią, która użyczyła mi tych informacji. Okazało się, że adres obok jest faktycznie niezamieszkany i nie będzie przez conajmniej miesiąc. Musiałam jakoś wykorzystać tę okazję...
...
Powróciłam do domu dyskretnie. Na szczęście w Twinbrook studiowałam architekturę i najwyraźniej ściana za łóżkiem powinna być dość cienka, aby się przez nią przebić. Odsunęłam łóżko i...
- Idealnie ! Związek właścicieli domów zabiłby mnie za takie zabawy. Tylko mam nadzieję, że nikt z pozostałego sąsiedztwa tego nie usłyszał...
Tylko te drzwi... Oby nikt nie dostał się do mieszkania przez najbliższy czas, zanim wymyślę lepszą kryjówkę...
No cóż... naprawiłam ścianę i zamontowałam tajne przejście, potem przysunęłam łóżko ( chociaż nie nazywałabym tego niewygodnego mebla łóżkiem ).
Zanim naprawiłam ścianę była już 1 : 00 w nocy ! A rano muszę iść do pracy ! Ale przynajmniej ukryłam urządzenie...
Podobało się ?
I mógłbyś też dać wiecej szczegółów (cały czas nie wiemy jak nazywa się główna bohaterka, chyba, że to jest celowe.)
Ale ogólnie to jest dobrze! :thumbup:
Niestety, nie mogę znaleźć momentu, gdzie ujawnię imię bohaterki =,=' W oryginlnej historii pojawi się to za kilka rozdziałów, ale może wplotę to gdzieś szybciej...
Bożeno, architektura w sumie nic do tego nie ma, ale chodziło o zrobienie kryjówki dla wynalazku. Taką kryjówkę wymyśliłem, koniec i kropka xD.
A często w książkach, które przeczytałem było dużo ,, przekształconych '' związków f, więc moja powieść nie jest wyjątkiem...
W nasstępym rozdziale powinien się pojawić dokładniejszy opis wynalazku, ale nie jestem pewny...:?
Co do akcji to mam podobne zdanie, co bwsunny - trochę leniwie się rozkręca.., ale w moich historyjkach też tak czasem bywa - więc wiem, jak to jest.
..Tak na marginesie to mam również zastrzeżenia, co do stylu z jakim cała opowieść jest napisana. :? Mimo woli kojarzy mi się on z moim stylem sprzed kilku lat, który jak na ten moment jest dla mnie godny pożałowania...
Poza tym zdjęcia mogłyby być w pewnych momentach trochę lepsze., ale myślę, że ich ilość jest odpowiednia.
Ps:Mogę Ci również poradzić, żebyś dobrze przemyślał wątek główny oraz wszystkie wątki poboczne (bo mam nadzieję, że takie będą). Z doświadczenia wiem, że wymyślanie czegoś jakby na poczekaniu, bez ściślejszego scenariusza nie zawsze wypala...