Błękitnooka - Rozdział XVI

2456714

Komentarz

  • Teo88Teo88 Posty: 7
    edytowano maja 2012
    I mnie sie bardzo podoba. Moze zamiast wspomnien sama zaczne robic opowiesci :) Bede tu czesto zagladac. Mam nadzieje, ze nie kazesz nam za dlugo czekac na kolejna czesc.
  • PomaranczowaPomaranczowa Posty: 1,780 Member
    edytowano maja 2012
    Dziękuję bardzo! A oto wyczekiwany rozdział 2. Życzę miłej lektury ;)
    ---
    2

    „To jest prawdziwa przyjaźń - osłaniać innych nawet kosztem siebie” - Stefan Wyszyński

    Następnego dnia w szkole przez całą matematykę błądziłam myślami. Zastanawiałam się przede wszystkim, dlaczego Adam stał się takim kozłem ofiarnym. I dlaczego tak niechętnie opowiadał o sobie.
    - O czym myślisz? – usłyszałam cichy głos nad moim uchem. Odwróciłam głowę i spojrzałam na Różę - dziewczynę, z którą od początku gimnazjum dzieliłam ławkę. Była dość… kontrowersyjną osobą. Na każdym kroku szokowała: to swoim wyglądem, to zachowaniem. Prawie co tydzień zmieniała fryzurę – ostatnio przyciągała spojrzenia krótko ściętymi, zielonymi włosami.
    - Ja? O niczym.
    - O czymś musisz myśleć. Inaczej nie robiłabyś takiej miny… Zaraz, czy ty myślisz o jakimś chłopaku? – oskarżyła mnie. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem.

    screenshot9bw.jpg

    - Nie… znaczy tak. Ale nie w ten sposób – Róża uniosła z niedowierzaniem brwi. Parsknęłam cicho śmiechem. Spotkałam się z uciszającym wzrokiem nauczycielki, ale nie miałam zamiaru się tym przejąć. – Naprawdę – dodałam.
    Róża jeszcze przez chwilę mierzyła mnie wzrokiem, po czym uśmiechnęła się z satysfakcją.
    - I słusznie. Faceci to świnie.
    - Rekojska! – usłyszałam pełen złości krzyk. Podniosłam głowę. Nade mną stała matematyczka. Nie wyglądała na zadowoloną. – Skoro jesteś taka gadatliwa, to opowiedz nam coś o wielomianach.
    Westchnęłam głęboko. Odsunęłam krzesło i wstałam. Czekała mnie ciężka walka.

    ***

    Po zakończeniu lekcji szybko wyszłam z klasy. Myślałam tylko o tym, co zrobić, żeby zatuszować przed światem niesprawiedliwie otrzymaną ocenę. No cóż, może i na nią zasłużyłam, ale byłam gotowa wmawiać sobie wszystko, by tylko się usprawiedliwić.
    Nagle poczułam, jak ktoś z impetem uderza o moje ramię. Obróciłam się, gotowa wykrzyknąć tej osobie prosto w twarz, żeby uważała. Jednak powstrzymałam się, widząc, z kim mam do czynienia.
    Patrzył na mnie chłodem swoich szarych oczu chłopak, który zaledwie dzień wcześniej, jakby to grzecznie określić – dał mi nieźle popalić.
    - Co, kotku, oczko napuchło? – zapytał szyderczym głosem.
    - Nie jestem kotkiem – wyszeptałam ze złością w głosie. – A zresztą, nie wiem czy pomyślałeś, ale mogę wyśpiewać wszystko policji.
    - Tylko kto obroni wtedy twojego gejowskiego przyjaciela? – odpowiedział z szyderczym uśmiechem futbolista.
    „Gejowskiego”. A więc o to chodzi?
    Jestem wybuchowa. Wiem o tym. Ale i tym razem nie mogłam się powstrzymać.
    Moja pięść znów zaliczyła bliskie spotkanie z nosem tego chłopaka.

    ***
    Wsłuchałam się w miarowy stukot palców o blat biurka. Westchnęłam głęboko. Położyłam palec wskazujący na krawędzi stołu i przesuwałam go w lewo, aż zatrzymał się na stojącej, białej tabliczce z napisem: „Dyrektor”.
    - O co poszło? – zapytał mężczyzna. – Pierwszy raz widzę, żeby taka drobna dziewczyna zadzierała z futbolistą… A może cię zdradził?
    Parsknęłam śmiechem. Chłopak wyglądał, jakby chciał zgnieść mnie wzrokiem.
    - Przepraszam – burknęłam. – Po prostu… nie wyobrażam sobie, żebym mogła z nim chodzić. Nawet nie wiem, jak na imię.
    - Kamil – przedstawił mi się chłopak. Puściłam to mimo uszu.
    - Mogę już iść? Jestem spóźniona na trening… - kontynuowałam, podnosząc się z krzesła.
    - Siadaj – rozkazał mi dyrektor. Teatralnie przewróciłam oczami i opadłam z powrotem na skórzany fotel.
    - Co się w końcu tak naprawdę wydarzyło? – zapytał zmęczony tą rozmową dyrektor.
    - Eee… - bąknęłam. Spotkałam się ze wzrokiem Kamila mówiącym coś w stylu: „Nie próbuj nawet powiedzieć prawdy”. Przełknęłam ślinę. – Był, eee… chłopakiem mojej przyjaciółki i na moich oczach ją zdradził…?

    screenshotlf.jpg

    Po chwili doszło do mnie, że to, co powiedziałam, było całkiem bez sensu. Po pierwsze, nie mogę szczycić się sympatią wielu osób i tylko jedną osobę mogę nazwać przyjaciółką. Po drugie: owa dziewczyna – Róża – deklarowała, że z nikim się stale nie zwiąże, a jej ulubionym powiedzeniem (często wykrzykiwanym na korytarzu podczas przerw) jest „facet to świnia”. W głębi ducha miałam nadzieję, że dyrektor nigdy tego nie słyszał. Zaczęłam nerwowo skubać usta.
    Po wyjściu z gabinetu szybko wyszłam ze szkoły. Poczułam na policzkach intensywny powiew wiatru, który szarpał moje ciemne włosy. Zmrużyłam oczy. Poprawiłam torbę zwisającą z ramienia i ruszyłam w stronę hali, na której miał zaraz zacząć się mój dzisiejszy trening.
    Weszłam do budynku i skierowałam się prosto do szatni. Usiadłam na ławce i powolnym ruchem ściągnęłam buty, po czym przebrałam się w strój do szermierki.
    Zdecydowanym krokiem weszłam do sali, gdzie razem z kilkoma innymi osobami czekała na mnie trenerka.
    - Znowu spóźnienie? – zapytała się, krzyżując ręce na piersi.
    - Zatrzymały mnie… problemy w szkole.
    Dwie siedzące na ławce dziewczyny wybuchły niepohamowanym śmiechem. Jedną z nich, niezwykle ładną blondynkę o długich włosach spiętych w koński ogon, widziałam pierwszy raz na oczy. Mierzyła mnie wzrokiem. Odwróciłam głowę, starając się na to nie zwracać uwagi.
    - No dobra, zaczynamy – klasnęła w dłonie trenerka. Podeszłam do stojaka i wyjęłam z niego mój floret. Przyjrzałam się mu, po czym dość szybkim krokiem podeszłam na środek sali.
    - Ominęła cię rozgrzewka, ale dasz radę – powiedziała do mnie trenerka. Spojrzała na mnie z uwagą. – Sprawdź tą nową, Alicję. Doszła z innego klubu, zobaczymy, na co ją stać.
    Pokiwałam głowę. Trenerka przywołała gestem dłoni dziewczynę. Podeszła z nienaturalną elegancją i wdziękiem.
    Przyjęłam pozycję i popatrzyłam wyczekująco na Alicję. Zmrużyła oczy i niespodziewanie zaatakowała. W ostatniej chwili zrobiłam unik, a nasze florety skrzyżowały się. Dziewczyna schyliła się, próbując wcelować w mój lewy bok.
    Już po chwili wiedziałam, że to ona dyktowała w tej walce warunki.
    Próbowałam blokować jej ataki. Robiłam uniki. Jednak nie mogłam zrozumieć jednego: po co zmarnowałam tyle lat nauki, skoro jakaś nowicjuszka miała mnie pokonać?!
    Alicja zamachnęła się i jej floret znalazł się tuż przy mojej głowie. Gdy szybko się odsunęłam, przeklęła głośno, a po hali rozszedł się szmer cichych rozmów.
    To była moja ostatnia szansa. Zakręciłam się wokół własnej osi i dotknęłam bronią ramienia dziewczyny.
    Trenerka powoli zaklaskała. Spojrzałam na Alicję. Dziewczyna powtarzała bezgłośnie jakieś słowa, a z jej oczu strzelały pioruny.
    - A więc to ty, Beatrycze – syknęła na tyle cicho, aby nikt oprócz mnie tego nie usłyszał. Z kpiną podkreśliła moje imię. – Strzeż się.
    Popatrzyłam na nią nic nierozumiejącym wzrokiem, jednak ta tylko odwróciła się na pięcie i podeszła do trenerki.
    Zeszłam ze środka sali. Usiadłam na podłodze, opierając się o ścianę. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboko oddech. Gdy uniosłam już powieki, zauważyłam, że koło mnie siedzą Bartek z Basią – dwójka rok starszych ode mnie bliźniaków.
    - Dobra jest – powiedziała Basia, przerywając ciszę. Popatrzyłam na nią, unosząc brwi z politowaniem.
    - Dobra? Gdyby była dobra, to nie nabrałaby się na moją starą jak świat sztuczkę i wygrałaby walkę. Na zawodach przegrałaby z kretesem. Słyszysz? Z KRETESEM. Tam wszyscy kręcą.
    - Ale gdyby nie twoje oszustwo, wygrałaby – zauważył Bartek.
    - Oszustwo? – oburzyłam się.
    Chłopak pokiwał głową.
    - No tak, w końcu nie każdy musi znać twoje „magiczne sztuczki szermierskie”.

    screenshot15c.jpg

    Podniosłam rękę i złapałam butelkę, która leżała wcześniej na kaloryferze. Odkręciłam zakrętkę, po czym przyłożyłam gwint do ust.
    - Jesteś leworęczna? – zapytał się ze zdziwieniem Bartek. Pokręciłam głową. – Odkręcasz butelki lewą ręką. Normalni ludzie używają do tego prawej – dokończył.
    Wzięłam łyk, po czym odstawiłam wodę.
    - Czyżbyś coś mi sugerował? – zaśmiałam się. – Co miałeś na myśli mówiąc „normalni”?
    - Miał na myśli to, że należysz raczej do… hm… szalonej części ludzkości – odpowiedziała z uśmiechem Basia. – Nieprawdaż, Bartku?
    Chłopak widocznie się zmieszał, a ja wybuchnęłam śmiechem.
    - Dobra, teraz moja kolej. Idę zmiażdżyć tą całą Alicję – odparła po chwili milczenia Basia. – Bawcie się dobrze – rzuciła ironicznie na odchodne.
    - Ładna jest – bąknął po jakimś czasie Bartek.
    - Co? – rzuciłam bezczelnie. Cała ja.
    - No, ta nowa. Alicja.
    - Tego to się po tobie nie spodziewałam. Chcesz się z nią zadawać? Z nią? A czemu nie z Magdą? Miła, przyzwoicie wygląda…
    - Jak zwykle. Prawie cię pokonała, więc zaszufladkowałaś ją jako osobę podłą i wroga. Czy ty się nigdy nie opanujesz? – powiedział bez złośliwości Bartek.
    Zagryzłam wargę. Nieszczególnie chciałam mówić mu o tym, że ta Alicja… coś mi w niej nie pasowało. Znaczy, nie wierzę w „magiczne przeczucia” ani nic z tych rzeczy, ale tym razem coś się we mnie odezwało. Intuicja? Szósty zmysł?
    Westchnęłam.
    - Co jest? – zapytał Bartek.
    - Nic, nic – burknęłam. – Już raczej nie będę z nikim walczyć. Nie mam siły ani ochoty. Czas już na mnie. Do jutra.
    Marzyłam tylko o jednym – wrócić do domu i spokojnie przemyśleć dzisiejszy dzień.
  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano maja 2012
    To jest niesamowite... bardzo mi się podoba. Czego używasz do tych zdjęć. Jeżeli możesz, to podaj mi namiary... Musiałaś bardzo nad tymi fotkami pracować, ale po zdjęciach widać, że masz też dobrego kompa lub łaptoka ^^ Czekam na więcej. Fabuła jest super, zdjęcia też... wszystko jest super :P
  • Martyna109Martyna109 Posty: 2,113 Member
    edytowano maja 2012
    Warto było czekać tydzień ^^
    Widać, że się napracowałaś ;)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :D
  • Kitka10Kitka10 Posty: 19
    edytowano maja 2012
    to jest świetne!!!!!!!!!!!!!! *.*
  • muszelka21muszelka21 Posty: 966 Member
    edytowano maja 2012
    Niezwykle ciekawa, cudowna i dopracowana historia! Wciągnęła mnie! Widać, że włożyłaś wiele wysiłku w jej napisanie i w zdjęcia :) . Czekam na więcej :wink: .
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano maja 2012
    Super :D !!! Nic dodać, nic ująć :)
  • jula111jula111 Posty: 83 Member
    edytowano maja 2012
    :)Super!!! Fajne zdjęcia i wgl. xD
  • bwsunnybwsunny Posty: 1,255 Member
    edytowano maja 2012
    Mnie bardziej intryguje, do czego cała historia zmierza... Tak już mam, jeszcze nic się nie zaczęło na dobre, a ja już przewiduję zakończenie :lol: A, zapomniałabym, historia ciekawa;)
  • PomaranczowaPomaranczowa Posty: 1,780 Member
    edytowano maja 2012
    jula111 napisał użytkownik:
    Super!!! Fajne zdjęcia i wgl. xD
    Martyna109 napisał użytkownik:
    Warto było czekać tydzień ^^
    Widać, że się napracowałaś :wink:
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :D
    Kitka10 napisał użytkownik:
    to jest świetne!!!!!!!!!!!!!! *.*
    muszelka21 napisał użytkownik:
    Niezwykle ciekawa, cudowna i dopracowana historia! Wciągnęła mnie! Widać, że włożyłaś wiele wysiłku w jej napisanie i w zdjęcia :-) . Czekam na więcej :wink: .
    kakanova2000 napisał użytkownik:
    Super :D !!! Nic dodać, nic ująć :-)
    Yukiz napisał użytkownik:
    To jest niesamowite... bardzo mi się podoba.Czekam na więcej. Fabuła jest super, zdjęcia też... wszystko jest super :P
    Wow, dziękuję Wam wszystkim. Nie spodziewałam się, że moja historia będzie cieszyć się takim zainteresowaniem ;)
    Yukiz napisał użytkownik:
    Czego używasz do tych zdjęć. Jeżeli możesz, to podaj mi namiary... Musiałaś bardzo nad tymi fotkami pracować, ale po zdjęciach widać, że masz też dobrego kompa lub łaptoka ^^
    Nie do końca rozumiem, o co pytasz ;) Pozy postaci są z PosePlayera, a wszystkie zdjęcia robię normalnie - w trakcie Trybu Życia klawiszem "c". Jeśli zaś chodzi o mój komputer... Cała tajemnica tkwi w karcie graficznej - GeForce 7600 GT. Może nie jest ona jakoś wybitnie dobra, ale znacznie lepsza, niż wymagania sprzętowe gry :)
    bwsunny napisał użytkownik:
    Mnie bardziej intryguje, do czego cała historia zmierza... Tak już mam, jeszcze nic się nie zaczęło na dobre, a ja już przewiduję zakończenie :lol:
    Gdybyś już teraz zgadła, jak potoczy się ta historia, to uznałabym Cię za jasnowidza lub niezwykłego geniusza ;) Póki co to to, co aktualnie się dzieje, praktycznie nic nie ma wspólnego z fabułą, która dopiero się zacznie. Oczywiście, istnieje powiązanie pomiędzy postaciami i małymi wydarzeniami... Ale to wszystko. Uważny czytelnik już od siódmego rozdziału (który mam już cały opracowany ^^) będzie wiedział, jak skończy się historia. Ale już koniec zdradzania szczegółów, bo zaraz się rozpędzę i streszczę Wam całą historię :P

    Póki co, prace nad opowieścią trwają. Następny rozdział nie pojawi się zbyt szybko, bo szkoła znacznie ogranicza mi czas na granie w Simsy. Zapewne trzeci rozdział dodam dopiero w weekend, tak jak drugi - w piątek wieczorem lub sobotę rano. Chyba, że jakimś magicznym trafem znajdę wcześniej czas na zrobienie zdjęć.

    No, to tyle. Ale mi ten post długi wyszedł :P
  • KtosikKtosik Posty: 3,546 Member
    edytowano maja 2012
    Gratuluję pomyslu, historia jest super;)
  • magdajkmagdajk Posty: 409 Member
    edytowano maja 2012
    Super! Stroje świetne, ujęcia świetne! :D Triks to naprawdę ciekawa dziewczyna!
    A co do odkręcania butelki: to ja należę do tych "innych"! xD
  • Martyna109Martyna109 Posty: 2,113 Member
    edytowano maja 2012
    Właśnie, jeśli chodzi o tą butelkę to też jestem inna xD
  • PomaranczowaPomaranczowa Posty: 1,780 Member
    edytowano maja 2012
    3

    „Ludzie lubią komplikować sobie życie, jakby już samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane”- Carlos Ruiz Zafón

    Obudziły mnie natrętne promienie słoneczne; jakby to określił mój brat – „nieźle dające po gałach”.
    W sumie to „nieźle” jest w tym przypadku zdecydowanie za słabym określeniem.
    Nakryłam twarz kołdrą, pełna nadziei, że dalej śnię. Że wcale nie muszę iść do szkoły, że wcale nie ma dziś sprawdzianu z chemii i że wcale nie muszę uciekać przed grożącym mojemu życiu bądź bezpieczeństwu futbolistą.
    Wtedy zadzwonił spóźniony budzik i zrozumiałam, że to NIE JEST sen. Odrzuciłam pościel i niechętnie zsunęłam się z łóżka.
    Wpadłam do łazienki i przyjrzałam się swojemu lustrzanemu odbiciu. Zmęczonym wzrokiem patrzyły na mnie zaspane, brązowe oczy. Dokładniej: kasztanowe – takie, jak u całej mojej rodziny.

    screenshotvva.jpg

    Odkręciłam lodowatą wodę w kranie. Splotłam ręce w koszyczek i umyłam twarz. Kontakt nadmiernej ilości zimnych cieczy z delikatną skórą na policzkach zawsze kończy się tym samym – nagłym przebudzeniem.
    Wróciłam do pokoju i otworzyłam szafę. Wysypała się z niej sterta różnych T-shirtów i bluz. Po krótkim namyśle wyciągnęłam z niej czarny podkoszulek z abstrakcyjnym wzorem. Poszłam w kierunku kuchni, wciągając jednocześnie zielone rurki.
    - Cześć tato! – rzuciłam na dzień dobry. Ojciec spojrzał na mnie znad gazety.
    - Witaj, Beatrycze.
    Potem, jak każdego poranka od śmierci mamy, podszedł do blatu i po chwili przyniósł fantazyjnie ozdobione tosty z serem. Swoje smutki, a także złość i zdenerwowanie przelewał w kuchni na potrawy. Oczywiście, nigdy nie miałam nic przeciwko.
    - Szwestra, co moja płyta robi w twoim pokoju? – warknął brat bez jakiegokolwiek powitania, pojawiając się w kuchni.
    - Szperałeś w moim pokoju? – wstałam z krzesła i podeszłam do niego.
    - Musiałem się upewnić. To najpierw ty grzebałaś w moim! Czas zainwestować we własną muzykę, a nie podbierać moją!
    - Jak mogłeś szperać w moim pokoju? – ciągnęłam.
    To prawda, byłam u niego i wyjęłam z półki jego ulubioną płytę. Nie dlatego, że chciałam mu zrobić na złość czy coś. To chyba normalne, że młodsza siostra interesuje się tym, co jej brat, prawda?
    - O co znowu chodzi? – doszedł nas znudzony głos taty.
    - Grzebała w moich płytach – krzyknął od razu Sebastian. To jedno mnie przerasta: jak to jest, że przeszło dwudziestolatek nie może poradzić sobie z szesnastoletnią siostrą, tylko musi ciągle SKARŻYĆ?
    - Był w moim pokoju – postanowiłam zaatakować go tym samym. – Penetrował go. Dosłownie.
    - A co, dobrze ukryłaś płytę, tak? – odparł szyderczo Sebastian. Rozumiem, że kobieta zmienną jest, ale Sebastian? Był jedynym znanym mi człowiekiem, który jednego dnia jest dla ciebie miły i kochany, a drugiego myśli tylko o tym, jak wkopać cię w aferę narkotykową.
    - Idźcie lepiej do szkoły – powiedział tato, znów pogrążając się w lekturze. – Triks, jak już wysłuchasz płyty, to oddaj ją Sebastianowi. I już.

    ***
    - Wielka kłótnia o płytę? – zapytała się z powątpieniem Róża. – Czy jemu już kompletnie odbiło?
    Dopiero co zadzwonił dzwonek na długą przerwę, a my już stałyśmy w kolejce na stołówkę. Tego dnia był darmowy obiad. Grzech z takiej okazji nie skorzystać.
    Róża popatrzyła niecierpliwie na zegarek.
    - Sterczymy tu już… czterdzieści osiem sekund!
    - To rzeczywiście ogrom czasu. Tyle rzeczy można w tym czasie zrobić… - odparłam z ironią, powoli przesuwając tacę w stronę lady z surówkami.
    - No właśnie! Umyć ręce, zrobić ściągę, pomalować oczy, ewentualnie kilka paznokci…
    - Tak, zróbmy kampanię w stylu: „Ratujcie nas przed kolejkami, bo w ciągu czterdziestu ośmiu sekund pomalowałabym paznokcie” – zażartowałam.
    - Teraz to już czekamy ponad dwie minuty. Ech… Przez ciebie straciłam rachubę.
    Kolejna przesuwała się w żółwim tempie. Można było mieć wrażenie, że praktycznie stoimy w miejscu. Surówki wydawały się… no cóż, nieosiągalne. Poczułam burczenie w brzuchu i ze zniecierpliwieniem przestąpiłam z nogi na nogę.
    - O co chodzi? – zapytała po chwili Róża. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem. – No, w sensie, o co poszło wczoraj. Że pobiłaś Kamila Serańskiego. Znowu.
    - Hm… - zastanowiłam się głośno. Nie byłam pewna, czy chcę jej o wszystkim mówić, a jak na złość żadne kłamstwo usprawiedliwiające moje zachowanie nie chciało przyjść mi do głowy. – O nic ważnego.
    Róża prychnęła z niezadowoleniem.
    - „O nic ważnego”?! Tylko tyle? No wiesz, raczej bez powodu nie złamałabyś nosa kapitanowi drużyny futbolowej.
    - To on jest kapitanem? – próbowałam zmienić temat. – Dobrze wiedzieć. Czyli mam do zakończenia szkoły przekichane, tak? A może jeszcze dłużej?
    - No powiedz, o co poszło. Co ci szkodzi?
    Rozejrzałam się po stołówce. Ujrzałam Adama siedzącego samotnie przy stojącym na uboczu stole. Zamyślony, grzebał widelcem w małym stosiku pomidorów, leżącym na jego talerzu.
    Wychyliłam głowę i spojrzałam w kierunku surówek. Były zdecydowanie za daleko. Jęknęłam w duchu. Zostawiłam tacę na blacie i zaczęłam przepychać się przez tłum, próbując wyjść z kolejki.
    - Gdzie idziesz? – zapytała ze zdziwieniem Róża.
    - Nie jestem głodna – odparłam, starając się zignorować burczenie w brzuchu, które zaprzeczało moim słowom. Uniosłam ręce na wysokość ramion, jakby to miało pomóc mi wydostać się z tłumu.
    Kto by pomyślał, że tyle osób skorzysta z darmowego obiadu?
    Ostatecznie zostałam z kolejki wypchnięta. Czułam się… poturbowana, jednak możliwość wzięcia oddechu pełną piersią rekompensowało wszystko.
    Szybkim krokiem podeszłam do stolika Adama i odsunęłam krzesło. Chłopak popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
    - Beatrycze… - powiedział i odłożył widelec. – Po co tu przyszłaś? Nie wolisz spędzać czasu z innymi…?
    - Nie marudź tylko ciesz się, że dla ciebie zrezygnowałam z darmowych surówek – zaśmiałam się. Usta Adama wykrzywiły się w delikatnym uśmiechu. – Pozwolisz? – zapytałam, sięgając po kawałek pomidora. Chłopak pokiwał tylko w odpowiedzi głową, cały czas uśmiechając się.
    Nigdy wcześniej nie zauważyłam, że pomidory są takie pyszne. Naprawdę. Wiecie, myślenie jest wyczerpujące, a jak przez cały dzień w szkole (gdzie mózg rzeczywiście potrafi się przeciążyć…) nic nie miało się w ustach, to trzeba cieszyć się z najmniejszych drobnostek. A kawałek pomidora był akurat wtedy rzeczą, której najbardziej pragnęłam.

    screenshot4zx.jpg

    - Nie musiałaś tego robić – odparł znienacka Adam. Uniosłam wzrok. Westchnęłam.
    - Wiem, że nie musiałam.
    - To dlaczego…?
    - Nie wiem – przyznałam. – Po prostu. Potrzebowałeś mnie, to pomogłam. I już. Koniec problemu.
    - Nie wyglądasz na osobę, która ratuje wszystkich nieznajomych, otoczonych przez szkolnych futbolistów – odparł Adam, nabijając na widelec kawałek pomidora.
    - Fakt – potwierdziłam. – Słyszałam, o co poszło – dodałam po chwili ciszy. Chłopak westchnął. – Czy to prawda?
    - Nie wiem – odpowiedział po pewnym czasie. – Być może. Prawdopodobnie.
    - Zresztą… to nieważne – odparłam, a chłopak popatrzył na mnie ze zdumieniem. Pewnie byłam jedyną osobą, jaką znał, która powiedziała po prostu „nieważne”. Po chwili jego twarz rozpromienił najpiękniejszy uśmiech, jaki kiedykolwiek widziałam.
    Już wtedy wiedziałam, że to początek wielkiej przyjaźni.
    No to tyle jak na ten tydzień ;P Pocieszę Was - od przyszłego rozdziału wreszcie zacznie się początek akcji. Mhrożącej krew w żyłach akcji... Wiem, że póki co średnio ciekawie się zapowiada, ale pod koniec czwartego rozdziału stanie się coś, czego raczej się nie spodziewacie.
    Mogę zdradzić Wam jedno - przenosimy się w czasie o kilka miesięcy xD

    @magdajk i Martyna109 - Tak, ta rozmowa ma duże znaczenie, do wątku z odkręcaniem butelek jeszcze wrócę, ale to zajmnie jeszcze trochę czasu. Zresztą... Znowu najchętniej zdradziłabym Wam całą fabułę ;D No nic, mam pomysł na kilka kolejnych rozdziałów i wenę twórczą, więc znikam w odchłanie Królestwa Blacktee (nie martwcie się, że póki co nie rozumiecie, o czym mówię, za trzy rozdziały wszystko się wyjaśni :P).
    Amen. ;d
  • muszelka21muszelka21 Posty: 966 Member
    edytowano maja 2012
    Cudowna historia, świetnie ją się czyta :) . Masz ciekawy styl pisania. Ja również ****ę, wiersze, historie i tak dalej. Gratulacje, czekam na więcej :wink: .
  • Martyna109Martyna109 Posty: 2,113 Member
    edytowano maja 2012
    Wiem, że póki co średnio ciekawie się zapowiada (...)
    Jak dla mnie to jest bardzo ciekawe, a nie średnio ciekawe :D
    Lubię Twój styl pisania ;)
    Czekam na IV rozdział *-* :lol:
  • jula111jula111 Posty: 83 Member
    edytowano maja 2012
    Super to ******* ;)
    Czekam na czwarty rozdział :)
  • jula111jula111 Posty: 83 Member
    edytowano maja 2012
    p.i.s.z.e.s.z. ;)
  • simeczka1212simeczka1212 Posty: 372 Member
    edytowano maja 2012
    Świetne:DCzekam na dalszą część!
  • anitareanitare Posty: 5,666 Member
    edytowano maja 2012
    nie średnio tylko świetnie : P

    również czekam :lol:
    zostałam imprezowiczem roku 2011 na tym forum, goals, lifegoals
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top