Więc sprawa wygląda tak: niedawno założyłam z przyjaciółką bloga. Jest to przeróbka historii o Harrym Potterze, tylko od strony pana albo raczej panny Riddle. Jest to historia dla fanów H.P., ale dla tych którzy lubią te postacie od czarnej strony. Wiele razy w necie czytałam notki o tematyce Hermiony Riddle, że założyłyśmy własny, tylko nie o Hermi. Chce go teraz tu przedstawić (pierwszą notkę):
Rozdział 1 cz.1:
Krople deszczu coraz szybciej zaczęły uderzać o szyby domu państwa Gareckich, co było zwiastunem kolejnej ulewy. Nie było to niczym nowym, szczególnie, że deszcz padał prawie bez ustanku już od półtora tygodnia. W dodatku, jak na złość, od trzech dni zaczęły szaleć wiatry, co jeszcze spotęgowało dżdżystą aurę.
Dom był całkiem zwyczajny, jednorodzinny. Z pozoru nie wyróżniał się niczym od innych, chyba że idealnym porządkiem na obejściu i schludnym wyglądem. Drzewa czereśniowe, które teraz poruszane wiatrem, uderzały o ściany, idealnie przystrzyżona, zielona trawa czy nowoczesny taras, jakoś nie pasowały do szarej ulicy, gdzie triumfowały ciemne, szarawe barwy domów.Siedząca na parapecie tego domu dziewczyna, zdawała się w ogóle nie myśleć o czymkolwiek związanym z tym miejscem. Wpatrywała się tęsknie w krajobraz i wyciągała ręce, mocząc je w spadających kroplach deszczu.
- Samanta, co ty wyprawiasz?! Chcesz powitać wakacje grypą?- nagle do pokoju w którym przebywała dziewczyna, weszła kobieta, niosąca czystą bieliznę.
Ta, przestraszona, gwałtownie odskoczyła od okna, jakby robiła coś nagannego.
- Nie denerwuj mnie, proszę...
- Nie robiłam nic złego, mamo. Jest koniec czerwca...To nie koniec świata, że chce przewietrzyć pokój. A zresztą, to jest wskazane.- Rano ta niezręczna sytuacja z listonoszem i bałagan w kuchni, potem wyjście w krótkim rękawku na dwór, a teraz to. Dziecko, doprowadzasz mnie do białej gorączki! Dlaczego ty jesteś taka trudna? Jakoś z twoim bratem nie miałam nigdy takich problemów, a ty?!- Po jej twarzy przeszedł cień goryczy.- Zresztą, nieważne...Zamknij to okno i zejdź na dół. Ja i ojciec musimy z tobą porozmawiać.Kiedy tylko zamknęły się drzwi od pokoju, po ścianach potoczyło się ciche "Niedobrze...". Samanta, mając pewność, że jej mama nie wróci, podeszła do dużego lustra, stojącego w rogu pokoju. Sypialnia Samanty była dość praktycznie i nowocześnie urządzona. W jednej części pokoju stała duża szafa, do połowy wypełniona ubraniami, stojące lustro o drewnianych ramach i coś w rodzaju szafeczki, w której znajdowało się nie za dużo kosmetyków i biżuterii. W innej części sypialni znajdowała się kanapa z małym telewizorem i odtwarzaczem DVD, które Samanta dostała w spadku, kiedy nowa plazma i kino domowe zajęły miejsce w salonie. Dalej biurko i półka na książki, na której oprócz podręczników były praktycznie same książki fantasy i rzadziej- spirytystyczne. Na jej samym dole można było podziwiać stertę czasopism, których Samanta nie czytała. Stanowiły one zwykle źródło plakatów. Był to zwykły pokój, niezwykłej dziewczyny. Nastolatka stanęła przed lustrem i przyjrzała się swojemu odbiciu. Była ładna: wiedziała to, choć nigdy nie przywiązywała do tego aż takiej uwagi. Wysoka i smukła, lekko opalona... Nie miała sobie nic do zarzucenia, chociaż teraz akurat średnio się prezentowała. Długie, ciemnoblond fale, potargane przez wiatr, zdawały się nie widzieć grzebienia od dwóch dni, a ciemne, przeszywające oczy były lekko zapuchnięte. Ubiór także nie był zbyt gustowny, ale Samanta nie miała głowy, by zawracać sobie teraz nim głowy.
- Co zrobiłam takiego, że znowu się mnie uczepiła?!- przejechała ********* palców po odbiciu- No cóż, to nie było zbyt mądre otwierać na oścież okno, podczas silnego wiatru, oskarżać tego listonosza o takie rzeczy, czy robić tyle bałaganu i po sobie nie posprzątać, ale też nie tragedia.- Uciekła wzrokiem na ulicę. Po chwili ponownie spojrzała na siebie w lustrze i spotkała takie samo pytające spojrzenie, jakim je obdarowywała. Nie miała na myśli sytuacji samej w sobie, tylko to, że jej rodzice mieli do niej ciągle pretensje. A i ona nie mogła z nimi dojść do porozumienia. Wieczne kłótnie i kłótnie... Westchnęła i usiadła na wygodnym, puchatym dywaniku, który równie dobrze mógłby być spł*******ą poduszką. Samanta zawsze miała problemy z porozumiewaniem się z resztą społeczeństwa. Dotyczyło to prawie wszystkich: rodziny, znajomych, nauczycieli...po prostu miała inny system wartości i poglądy. Najbliżsi nie mogli tego zrozumieć i każda wymiana zdań kończyła się sprzeczką. A przecież ona tego nie chciała... Nie rozumiała także wielu rzeczy: Bo niby czemu tak różni się od innych? Przez swoje czternaście lat nędznego życia poznała tylko jedna osobę, która nadawała na tych samych falach, przynajmniej częściowo. Tak, Lena była zawsze taka miła, dobra, wesoła..., a ona? Wręcz przeciwnie! Nadpobudliwa, przebojowa, uparta, kłótliwa, a bywało, że wręcz agresywna. Lecz czasem odzywała się w niej ta cząstka dobroci, która już dawno została zepchnięta na dno jej osobowości. Kupowała wtedy suchą karmę i karmiła bezdomne koty lub psy, czasami też rozdawała chusteczki higieniczne, ale to tylko wtedy, gdy miała dobry humor.- O nie! Mama mnie zabije!- zawołała, gdy stwierdziła, że czekają na nią już od dwudziestu minut. Kilkoma maźnięciami szczotki doprowadziła włosy do porządku, po czym pobiegła do pokoju gościnnego, gdzie pewnie na nią czekali.
Kiedy tam dotarła, stwierdziła, że się nie pomyliła: Rzeczywiście, jej mama, tata i brat siedzieli na kanapie i wyczekiwali jej. Braciszek trzymał przy czole okład.- Nareszcie jesteś!- zawołał ojciec takim tonem, który nie wróżył nic dobrego.- Siadaj- powiedział już ciszej.
- O co chodzi?- spytała Samanta, siadając ostrożnie na wskazane miejsce. Wolała teraz nie wspominać, że nie lubi siadać na krawędziach.
- Musimy z tobą poważnie porozmawiać.- zaczęła mama- Ostatnio zauważyliśmy, że dzieje się z tobą coś niedobrego. Zawsze byłaś odmieńcem, ale teraz przesadzasz....
"Wielkie dzięki, rodzinko!", przeszło przez myśl dziewczynie.
-...dlatego myślę, że to najlepszy czas na poważną rozmowę. Poparz na siebie! Wiesz co zrobiłaś swojemu bratu?! - zdenerwowała się Oskar, brat Samanty podniósł okład i jej oczom ukazała się dość głęboka rana, zaszyta trzema szwami.- Musieliśmy jechać do szpitala, żeby mu to zeszyli! Widzisz?!
- Nie chciałam...-Samanta nie wiedziała co na to odpowiedzieć. W końcu jednak odzyskała mowę.- A zresztą, to nie nie moja wina. Mógł nie grzebać w moich rzeczach!
- Rzuciłaś w niego kubkiem!
- Rzuciłam w niego tym co było pod ręką!- skłamała. Dobrze widziała, że ten kubek sam lewitował w jego stronę.- Ty jesteś walnięta!- wtrącił Oskar- Auć! Znów boli.
- Spokój!- Tata wstał i uciszył gestem kłótnię- Mieliśmy rozmawiać. No, więc słucham: Dlaczego jesteś taka agresywna? Masz jakieś kompleksy, fobie, problemy? Chcesz porozmawiać z jakimś specjalistą? Może psychiatra? Mój znajomy pomógł już wielu ludziom i nie musisz się obawiać, jest bardzo dyskretny.- CO? Ja nie chce rozmawiać z żadnym psychiatrą!- Samanta nie mogła uwierzyć w to co słyszy.- Nie jestem czubkiem, rozumiecie?! Dajcie mi spokój!- miała już zamiar wyjść, zmęczona wymianą zdań, ale tata ją zatrzymał.-Słuchaj, wcale nie twierdzimy, że jesteś "czubkiem", ale podejrzewamy, że masz jakieś problemy... Powiedz nam o co chodzi, a ci pomożemy.
Samanta była zdziwiona tym miłym sposobem mówienia ojca, ale podejrzewała, że to tylko taktyka, by dała namówić się na psychiatrę. Gwałtownie uwolniła ramię i odeszła. Przy wyjściu jednak zatrzymała się i odwróciła:
- Jakby co, to Lenka do mnie przyjeżdża jutro na noc. I jeszcze jedno: Już nigdy nie mówcie o mnie że jestem odmieńcem. Ja po prostu jestem czystej krwi- wyszła.
Idąc do swojego pokoju, słyszała tylko jakieś obelgi, na tyle grzeczne by rodzice nie zwrócili uwagi Oskarowi. Nie zareagowała.(...)
I co? To jest 1 część. Jeśli się spodobała możecie wpadać na http:// isamantha-riddlei. blogspot. com/ (oddzieliłam spacją, by nie złamać po części regulaminu) tam będę wklejała kolejne rozdziały. Sorki, że prawie co spamuje, ale chciałabym z kumpelą chociaż trochę zasłynąć z tym opowiadaniem, a te forum nam pomoże... albo zaszkodzi.;))
0
Komentarz
Opowiadanie jest na tyle interesujące, że pozwolę sobie na kilka uwag odnośnie poprawy stylu - dla twojego dobra. Gdy opowiadanie mnie nie interesuje lub jest słabe pod względem "wyrazu artystycznego" - w ogóle nie zawracam sobie głowy.
Potraktuj więc to jako komplement a nie jako czepianie się.
Oddzielaj wypowiedzi od tekstu op i s owego, tak jak zrobiłaś przy pierwszej wypowiedzi mamy Samanty!
Pytania i odpowiedzi nie powinny ginąć w tekście, i powinno być jasne, kto co mówi.
Staraj się budować krótsze zdania, aby w dłuższych nie ginął ich sens. W pierwszej chwili zrozumiałam, że idealnie przystrzyżone drzewa czereśniowe uderzały o ściany!
Staraj się nie używać kolokwializmów i wyrażeń gwarowych w części narratorskiej. Gdyby wyrażenie "na obejściu" lub "w krótkim rękawku" padłoby z ust Samanty lub innych bohaterów opowiadania - darowałabym ci. Pomijam to, że słowo obejście używane jest jako określenie otoczenia chałupy na wsi. Tu pasowałoby raczej "otoczenie" bo w dalszej części opowiadania padają słowa określające dom jako nowoczesny. Określenie "w krótkim rękawku" sugeruje, że Samanta ubrana była w krótki rękawek :-) Trochę to niezręcznie brzmi. Pomyśl, jak to poprawić.
Może i po ścianach może się coś potoczyć, np czyjeś spojrzenie lub strugi deszczu, ale tu pasowałoby bardziej - kiedy tylko zamknęły się drzwi od pokoju, rozległo się w nim ciche westchnienie... Niedobrze....
Unikaj też powtórzeń. Zwykły pokój niezwykłej dziewczyny. A wcześniej pada jeszcze zwykle (źródło plakatów). Za dużo o jedną "zwykłość". To samo dotyczy głowy (nie miała głowy aby zawracać sobie teraz nim głowy)
Nie nadużywaj także zaimków osobowych. Ten, ta, tamto, tego...
Dość dramatycznie brzmi określenie o braku porozumienia z resztą społeczeństwa. Powinnaś zmienić na "otoczenia", bo Samanta raczej nie jest jakąś publicznie znaną osobą.
Wiesz, trochę zdziwiło mnie określenie "czystej krwi"... Może masz w dalszej części opowiadania wyjaśnienie tego dziwnego stwierdzenia, bo w kontekście posiadania mamy i taty ( i brata!) - nie można być innej krwi niż oni :roll: Chyba, że Samanta została adoptowana w dzieciństwie
Wielkie brawa, bo nie znalazłam (nie czepiając się gramatycznych potknięć) błędów ortograficznych, na co jestem szczególnie wyczulona. Jeszcze raz brawa!
PS.
Czysta krew- wyjaśni się w swoim czasie. I jeszcze raz dzięki!
Jednak gwoli jasności... Tu na forum przy wysyłaniu postów też jest korektor błędów, a mimo to forumowicze walą takie teksty, że oczy odpadają. :evil: :shock: :twisted: Nikomu nawet się nie chce zadać sobie choć odrobinę trudu, aby sprawdzić poprawność tekstu.
Net wszystko przyjmie :?
Pewnie myślą też, że moderator Alicja cierpliwie poprawi :P
A mi ręce opadają czasami. Ale już jest lepiej, niż było jeszcze przed rokiem...
Cieszę się bardzo, że będzie kontynuacja tego interesującego opowiadania. Ale dlaczego nie na forum? Przecież możesz robić to i na blogu, i tu.
A adres swojego bloga możesz wkleić jako swój podpis (sygnaturkę) w ustawieniach - (tu w wiadomościach masz na samej górze wśród linków także i link moje ustawienia - i tam możesz wkleić adres twojego bloga (ja wkleiłam adres do mojej historyjki i do mojego studia, po kliknięciu zainteresowaną osobę przekierowuje do wybranych stron), i nikt nie będzie miał ci tego za złe