O mały włos

ciaciek12ciaciek12 Posty: 1,002 Member
W tym temacie dajemy opowieści jak przeżyliśmy takie jak trzęsienia ziemi a my na dworze itp.

No no ja zacznę
22.07.2011r.
Trąba powietrzna pewnego razu nas zaskoczyła.Chmury nigdy tak szybko nie płynęły już prawie w domu i mnie uniosło w powietrze.Ale w tej chwili wszedłem do domu.

Nigdy tego nie zapomnę...

Komentarz

  • SARKA1710SARKA1710 Posty: 80
    edytowano stycznia 2012
    Hmmm... Ciekawy temat, niech no tylko sobie przypomnę. Pamiętam jedynie prawie-wypadek samochodowy z dzieciństwa, kiedy to jechałam z mamą a ktoś nas wyprzedzał... Poczuł w sobie kierowcę rajdowego i uderzył w słup wysokiego napięcia.
    Leciał prosto na nas, nie wiadomo było, czy jechać, czy hamować. Straszne było uczucie,kiedy spadał, ale zdołaliśmy wyhamować :-)
  • ciaciek12ciaciek12 Posty: 1,002 Member
    edytowano stycznia 2012
    co by było gdybyście nie zdążyły :?: nie chce wiedzieć...
  • CarraloCarralo Posty: 542 Member
    edytowano stycznia 2012
    Jak miałam 6 lat wygłupiam się z 2 lata starszym kolegą w wodzie. Rodzice byli na brzegu. Ja byłam na dmuchanym pontonie, a on płynął obok mnie. Podpłynął pode mną i gdy wypływał ponton się przesunął. Niechcąco wrzucił mnie do wody. Ja nie umiałam pływać, wiec się zaczęłam topić. Nie było tam głęboko, ale dla tak małego dziecka jak ja to jednak sporo. Uratował mnie tata.
  • panda232111panda232111 Posty: 4,989 Member
    edytowano stycznia 2012
    W zeszłym roku wracałam z rodziną samochodem ze sklepu i prawie zderzyliśmy się z autobusem.
  • rgx97rgx97 Posty: 7,593 Member
    edytowano stycznia 2012
    Podczas jazdy samochodem do babci wystawiłem palce za okno aby poczuć wiatr. Wtedy mój tata zamknął szyby (były automatyczne i od strony kierowcy były dodatkowe przełączniki). Zdążyłem odciągnąć rękę w ostatniej chwili. To było straszne!

    Pamiętam jeszcze lądowanie samolotem z powrotem do Łodzi. Była wówczas burzliwa i pochmurna pogoda. Kilka metrów nad pasem zauważyłem, że od skrzydła odsunęła się jakaś części i powróciła na miejsce. Wtedy przypomniały mi się wszystkie odcinki Katastrof w Przestworzach jakie w życiu obejrzałem - to był przerażający widok, z.w.ł.a.s.z.c.z.a, że była to jedna z pierwszych podróży samolotem. Na szczęście okazało się, że skrzydło ma taką funkcję aby sprowadzić maszynę bezpiecznie na ziemię. Wbrew pozorom latanie jest najbezpieczniejszym środkiem transportu (jednak wypadki są bardziej nagłaśniane i przez to wiele osób zaczyna się bać).

    Nie zapomnę jak mając niespełna siedem lat zgubiłem się w lesie podczas wizyty u cioci. Odłączyłem się na chwilę od grupy i nie mogłem znaleźć drogi powrotnej. Ten las nie jest duży i dzisiaj bez problemu znalazłbym właściwą drogę - jednak wtedy wszystko wydawało się o wiele większe.

    Ostatnio coraz częściej potykam się na schodach w domu, po mimo tego, że nie są strome ani wąskie. Na szczęście w takich momentach potrafiłem się odpowiednio ustawić aby nie spaść na sam dół. Te schody wykazują złą energię (albo to ze mną jest coś nie tak).



  • DONA_CDONA_C Posty: 412 Member
    edytowano stycznia 2012
    Wczoraj wracając ze szkoły poślizgnęłam się na lodzie, który przez mróz pokrył cały chodnik. W momencie gdy już miałam rąbnąć głową o metalową ławeczkę znajdującą się przy naszym gimnazjum kolega złapał mnie za kaptur od pł****** i podciągnął do góry.
    Gdyby nie on pewnie rozbiłabym głowę... Aż strach pomyśleć...
    No i niestety znając mojego kolegę chwilę potem oberwałam ogromną kulką śniegu w plecy. Bolało .... :lol:
  • obaretkaobaretka Posty: 14,662 Member
    edytowano stycznia 2012
    Wydarzyło się to kiedy miałam może z 5 lat. Na dworzu była burzliwa i wietrzna pogoda. Bawiłam się z moimi pieskami, a mój tata zajmował się czymś niedaleko mnie. W pewnym momencie zaczął tak silnie wiać wiatr, że trudno było mi ustać na ziemi. Szybko podbiegłam do słupa i chwyciłam się go. W ostatnim momencie. Później wiatr nasilił się i mnie rzucało jak flagą xD Tata był przerażony i przybiegł do mnie. Na szczęście nic się nie stało - mimo tego pamiętam to do dzisiaj xD


    Nie zapomne kolejnej wichury, podczas której przewracały się drzewa. Mój brat kupił kilka dni przed tym samochód i zostawił go na podwórku. Wieczorem się zaczęło. Krzesełka latały jak szalone wysoko nad ziemią tak samo jak parasol ogrodowy. Drzewa nieopodal naszego domu zaczęły się łamać i przewracać. Złamało się także drzewo pod którym stał nowiutki samochód. Na szczęście drzewo jak i gałęzie nie uszkodziły samochodu - a co dziwniejsze - w ogóle nie porysowały. Był tylko jeden problem - po huraganie nie mogliśmy wyjść z domu, bo drzewo padło na drzwi, ale w końcu jakoś się udało xd
  • ciaciek12ciaciek12 Posty: 1,002 Member
    edytowano stycznia 2012
    obaretka napisał użytkownik:
    Nie zapomne kolejnej wichury, podczas której przewracały się drzewa. Mój brat kupił kilka dni przed tym samochód i zostawił go na podwórku. Wieczorem się zaczęło. Krzesełka latały jak szalone wysoko nad ziemią tak samo jak parasol ogrodowy. Drzewa nieopodal naszego domu zaczęły się łamać i przewracać. Złamało się także drzewo pod którym stał nowiutki samochód. Na szczęście drzewo jak i gałęzie nie uszkodziły samochodu - a co dziwniejsze - w ogóle nie porysowały. Był tylko jeden problem - po huraganie nie mogliśmy wyjść z domu, bo drzewo padło na drzwi, ale w końcu jakoś się udało xd
    Niesamowite miałem bardzo podobnie :shock: :shock: :shock:
  • krzyhu12krzyhu12 Posty: 664 Member
    edytowano stycznia 2012
    Chmmm... Ja nie mam takich historii. A bardzi bym chciała się też z wami podzielić ze swoimi przygodami, ale takich nie mam.
    Nie ****ę jednak że chciałąbym to przeżyć na własnej skórze :shock:
  • nataliaimikanataliaimika Posty: 1,180 Member
    edytowano lutego 2012
    Gdy byłam u mojego pradziadka i gdy on jeszcze chodował konie babcia i dziadek posadzili mnie na jednego z nich ( miałam 6 lat ). Podobno było to najłagodniejszy z wszystkiech koni. I siedziałam i siedziałam aż wreszcie koń stanął na tylne kopyta i spadłam... na ręce dziadka. Nw co by się stało... jeździłabym na wózku?
    ________________________________________
    Byłam z kuzynem i jego rodzicami i moimi rodzicami w Międzyzdrojach na wakacjach. Mój kuzyn (4 lata) chciał zjeżdżać na takiej dużej pompowanej zjeżdżalni. Weszliśmy wszystko extra ale... było strasznie stromo. On sie zaczął bać i musiałam z nim zjechać. Później nabrał odwagi i osobno zjeżdżaliśmy. No i przyszła taka ekipa gdzieś mili po 18 lat i byli pod takim wpywem alkohole, że łoo. No i 1 chłopak zaczął robić salta. I ja akurat zjeżdżałam i wjechałam mu pod nogi i gdybym się nie skupiła w "żółwika" by wskoczył nogami na moją twarz. Na serio! Bo później gościu co pilnował kazał mi się wyprostować, żeby sprawdzić co by się stało. Na szczęście skoczył mi tylko na włosy. uff...
  • alciasimalciasim Posty: 375
    edytowano marca 2012
    Ja też chcę latać poprzez tornado!!!

    A tak w ogóle to najstraszniejsze wydarzenia w moim życiu, to jak zgubiłam się w hipermarkecie (on naprawdę jest hiper) kiedy miałam 4 lata. Rok, czy dwa później przytrzasnęłam sobie palce drzwiami od samochodu i gdybym mocniej domknęła drzwi, to musiałabym żyć bez palców u prawej ręki (miałam kruche palce, jak byłam mała). I jeszcze jak miałam 4 lata, to złamałam rękę, jak bawiliśmy się z tatą. Było to takie przerażające, bo wygięła się pod takim dziwnym kątem :shock: Szkoda tylko, że te sytuacje nie równają się z waszymi... Dałabym naprawdę wiele, by zobaczyć tak silny wiatr, a nawet trąbę powietrzną! Albo nie móc wyjść z domu z powodu drzewa! W pewnym sensie Wam zazdroszczę.
  • Martyna109Martyna109 Posty: 2,113 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Ja jak miałam 9 lat byłam w Zakopanym na takim wielkim basenie. Tam była taka wielka zjeżdżalnia. Jak zjechałam i stałam wtedy już na nogach jakieś dziecko mnie popchnęło. Zaczęłam się topić. A tam było na serio głęboko.
    Byłam tam na koloni to rodzice nie mogli mi pomóc. Na szczęście moja przyjaciółka mnie zauważyła i wezwała ratownika.
    --
    W tym samym roku jechałam z mamą rowerami do sklepu. Było ciemno. Pierwszy raz jechałam tą drogą. Moja mama kazała skręcić za zielonym płotem. Tam były dwa zielone płoty, jeden po lewej stronie, drugi po prawej. I zamiast skręcić w prawo skręciłam w lewo. Nie obejrzałam się za siebie, a jechał samochód. Na szczęście samochód wyhamował (metr przede mną).
    --
    Jak byłam mała (chyba miałam 4-5lat) siedziałam pod namiotem ekspresowym. Zaczął wiać mocny wiatr. Złapałam się takiej rurki, zaczęło mną "powiewać". A później ta rurka się oberwała i mnie rzuciło w krzaki.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top