Tworzymy romans ;]

124»

Komentarz

  • DONA_CDONA_C Posty: 412 Member
    edytowano lutego 2012
    Usiadła na ławce w parku i ukryła twarz w dłoniach. Dzieciątko w jej brzuchu lekko się poruszyło. Przetarła łzy lecące jej po policzkach ...
    " Jaka ja byłam głupia... Mogłam się domyślić, że jej wybaczy, to przecież jego żona, a on ją kochał... "
    Oparła się o ławkę i przymknęła oczy. Otworzyła je dopiero, gdy obok niej ktoś usiadł.
    - Adam !!!- pisnęła. Szybko zeszła z ławki i popatrzyła na niego - Co ... Jak mnie znalazłeś ???
    Adam popatrzył na nią zdziwiony. On także wstał i podszedł do dziewczyny.
    - Nie wiedziałem, że jesteś w ciąży...- wyraz jego oczu zrobił się wręcz nieobecny.
    Rebeca odsunęła się od niego.
    - Długo się nie widzieliśmy... To zrozumiałe, że nie wiedziałeś.
    Mężczyzna chwycił ją za rękę, po twarzy Rebecy zaczęły płynąć łzy...
    - Widzę, że coś się stało...- szepnął.
    Pociągnął dziewczynę tak, że ponownie znaleźli się na ławce.
    - A teraz opowiadaj...
    Potok słów wydobył się z ust Rebecy. Powiedziała mu wszystko... Dosłownie wszystko. Nie wiedziała czy zrobiła dobrze zwierzając się, ale poczuła się lepiej . Dużo lepiej ...
    - A, więc mężczyzna, z którym sypiała groził jej śmiercią ??? - Adam wybuchnął głośnym śmiechem.
    Rebeca przyłożyła dłoń do ust.
    - Twierdzisz, że Lidia kłamie ??? - spytała zaniepokojona.
    - No pewnie... - popatrzył jej w oczy - Przecież nigdy nie groziłbym jej śmiercią...
    ( Rozumiecie o co chodzi , Adam okazał się jeszcze większym łajdakiem niż mogło by się wydawać :evil: )
  • bwsunnybwsunny Posty: 1,255 Member
    edytowano lutego 2012
    -Ja i Lidia jesteśmy dorosłymi ludzmi. A, że pragnie wrócić do męża, jak można mieć do niej o to pretensje... George niemało zarabia, a Lidia jest... pragmatyczna. Z mojej strony to był nieprawdopodobny błąd. Ale wtedy nie byłem też z nikim związany- Adam mówił jakby z zamyśleniem, ale ona wyczuwała fałsz. Postanowiła się nie zdradzać. Odparła:
    -...
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano lutego 2012
    - Ale z ciebie świnia - zaśmiała się dziewczyna - I to mnie zarzucałeś zdradę - tym razem posmutniała.
    - Wiem jestem idiotom. Zdradziłem kuzyna i byłem na ciebie zły o zdradę, kiedy nawet oficjalnie nie byliśmy parą. W dodatku cię porwałem... Kurczę, jak tak na to patrzę to tak mi głupio...
    - Już dobrze. To przeszłość. Ja byłam z 3 facetami z jednej rodziny, z czego dwóch zraniłam, a potem się doigrałam i ten trzeci zranił mnie. Już mnie nie obchodzi, że jej wybaczył. Dokucza mi to, że tak łatwo mnie zostawił.
    - Ee, nasza rodzina jest pokręcona.
    - A moja nowa rodzina - rzekła Rebecca gładząc swój brzuch - Niestety będzie miała to w genach.
    W tym momencie tuż przy ich ławce zatrzymał się z piskiem samochód Georga.
  • DONA_CDONA_C Posty: 412 Member
    edytowano lutego 2012
    - Wsiadaj ! - George pokazał miejsce z tyłu. Obok niego z przodu na miejscu pasażera siedziała Lidia. Ta podła i kłamliwa wywłoka...
    - Nie !!!- krzyknęła. Warkot silnika prawie ją zagłuszył.
    George spochmurniał, nie tego się spodziewał.
    - Reb... proszę !- tym razem głos Georga był wręcz błagalny- Proszę...
    Dziewczyna popatrzyła na Adama, który kiwnął znacząco głową. Kosmyk jego włosów opadł mu na oko.
    - Idź- uśmiechnął się. Pogłaskał ją po policzku i mocno przytulił- może dowiesz się czegoś nowego o czym nawet nie miałaś pojęcia...
    Pięć minut potem jechali we troje wprost na plażę. George jedną ręką chwycił dłoń Lidii, a drugą prowadził samochód. Uśmiechnął się przyjaźnie do Rebecy, która siedziała bez słowa. Wreszcie stanęli na parkingu...
    George bez wahania podbiegł do drzwi i pomógł wyjść Lidii, Rebeca musiała zrobić to sama mimo, iż brzuch jej trochę przeszkadzał.
    Szli po ciepłym piachu. Włosy Lidii lekko rozwiał wiatr, faktycznie przypominała anioła ...
    - Co się stało, że znowu ją kochasz ??? - oczy Rebecy wypełniły się łzami. Czuła ból... Spojrzała na Lidię, której uśmiech pokazywał, iż odniosła ******.
    - Widzisz ja i moja żona... My mamy powód do szczęścia, Lidia jest w ciąży.
    Rebeca popatrzyła na swój brzuch.
    - Też mi to mówiłeś... Wtedy też miałeś ten sam powód...
    George popatrzył smutnie na Rebecę.
    - Ty nic nie rozumiesz... Mężczyzna, z którym sypiała groził jej śmiercią ! Czy to nie straszne ?!
    Rebeca wybuchnęła śmiechem. Słońce chowało się już za horyzontem pozostawiając pomarańczowy pas na niebie.
    - Jak możesz się z tego śmiać ?! - wybuchnęła Lidia. Roziskrzone oczy Rebecy skierowały się na Georga.
    - I Ty jej wierzysz ??? Doprawdy....
    - Nooo... tak - szepnął niepewnie mężczyzna.
    - To się mylisz .... Powiem Ci prawdę... Twojej żonie nikt nie groził !
    Twarz Lidii poczerwieniała z gniewu.
    - Dosyć !!!- krzyknęła - Dość tego !!! Kochanie, wracamy.
    Rebeca przytrzymała rękę kobiety .
    - Spokojnie kochana... A więc- kontynuowała - Czy sądzisz Georg, że Adam chciałby ją zabić ???
    Mężczyzna skamieniał. Cofnął się nerwowo.
    - I myślę - dodała- że to właśnie z nim jest w ciąży ....
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano lutego 2012
    - Kochanie, nie wierz jej. Jest o ciebie zazdrosna ! - Lidiana broniła się rękami i nogami.
    - Jestem zazdrosna i mam do tego powody ! Odebrałaś mi moją pierwszą miłość życia. - powiedziała Reb. Nie kłamała. Tylko przy Georgu czuła się tak swobodnie.
    George nadal stał nieruchomo wpatrując się w ziemię. Jego puste spojrzenie i otwarte usta świadczyły, że jest trochę zagubiony. Phi... bardzo zagubiony !
    - Koteczku, idziemy do domku i dokończymy urządzanie pokoiku TWOJEGO dziecka. Zmiataj kretynko.
    - Dobrze. - Oczy dziewczyny zaczęły napełniać się łzami. - George, jeśli tak wolisz to pójdę i zniknę z twojego życia. Może być tak jak byśmy się nigdy nie spotkali.
    Pamiętaj tylko, że ja zawsze będę cię kochać, a ona...-Lidiana warknęła. Z pewnością było to przekleństwo. Chłopak nadal stał nieruchomo. - Okey, w takim razie jutro przyjdę po rzeczy i zamieszkam w swoim starym domu.
    Coś w nim drgnęło. Popatrzył się na Rebecię, pojrzeniem pełnym cierpienia, a potem na Lidianę. Naglę zerwał się z miejsca i zaczął biec...
    Rebbeca odeszła.
  • goka1999goka1999 Posty: 374 Member
    edytowano lutego 2012
    Jednak dla Georga tak nie było. Wiedział, że Rebeca nie mogła go okłamać, więc zawrócił do Lidiany. Plan, który w kilka sekund utworzył się w jego głowie był genialny., jednak opierał się głównie na kłamstwie, jednak dzięki temu miał wrócić do Reb i sprawić, żeby Lindiana zniknęła z jego życia. Musiał wyciągnąć od swojej żony informacje, potwierdzające wiadmości od Reb. Zaczął mówić do Lindiany:
  • bwsunnybwsunny Posty: 1,255 Member
    edytowano lutego 2012
    -Dlaczego w moim życiu tak się porobiło? -rzekł- Lili powiedz, co tak naprawdę zrobił Adam. Tobie wierze absolutnie, ale jemu tego nie wybacze.
    Lidiana zrobiła smutną minke i powiedziała;
    -To nie jest rozmowa na takie miejsce. Proszę, chodźmy do domu...

    Reb siedząc w domu i popijając czekolade, tym razem sama zastanawiała się jak to możliwe, że w ogóle jeszcze jej smakuje ten napój. Momentalnie płyn stracił smak, wylała go i postanowiła, iż czas najwyższy przejść na odwyk; zarówno od czekolady jak i pokręconej rodziny Blacków. Spojrzała na swój brzuch i postanowiła zrobić wyjątek dla tej jednej istotki. Oparła się o blat i zastanowiła nad kilkoma ostatnimi dniami; w sumie sama nie wiedziała, dlaczego ale odnosiła wrażenie jakby straciła rozum. A ktoś obiektywny, obserwujący z boku mógłby stwierdzić, że zwyczajnie jest łatwa. Zawsze się sznowała, a przy nich zupełnie jakby mózg zastąpiły szalejące hormony... Zupełnie jak natolatka, obwieszcza na prawo i lewo, że kocha Adama, potem Johna a jeszcze następnie Georga, ba nawet w idiotyczny sposób to udowadnia sypiając z nimi(i nie tylko). Już słyszy jak Lidia opowiada wszem i wobec, jaką to ona nie jest dziewczyną. Musi coś zrobić żeby zmienić swoją reputację... Albo przynajmniej zamkąć buzie Lidianie, a następnie napisze swoje życie na nowo.

    Lidiana przez ten czas nie próżnowała. Jako osoba działająca i fizyczna (ostatnimi czasami za bardzo) wymiśliła misterny plan jak pogrążyć zarówno tą dziewuche jak i Adama. Lili nie należała do osób głupich, ale właśnie taką zamierzała grać. Przewidziawszy jak zachowa się George (uda, że jej wierzy i postara się wyciągnąć sprawozdanie z ostatnich miesięcy) postanowiła poszukać pomocy u osoby nie zamieszanej jeszcze (wedle jej błednych informacji) w całą sprawę - Johna... Z takim postanowieniem usiadła obok Georga i przybrawszy bezbronną maskę powiedziała:
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano lutego 2012
    - Kotku, widzę, że nadal nie możesz o niej zapomnieć ! Zrób to dla dzidziusia i dla mnie !
    - Lidia, od tej pory będę z tobą szczery.
    - A masz coś na sumieniu ?
    - Skąd, po prostu ciągle się zadręczam tym co powiedziała Rebbeca - chłopak przez najbliższy miesiąc ciągle wałkował te prawe od nowa. Zrobił źle, zostawiając Reb. Kochał ją. Ale on kochał również dzieci i ta wiadomość sprawiła, że tracił rozum. Teraz Rebbeca już mu nie przebaczy. Próbował ją przepraszać, lecz ona nie miała najmniejszej ochoty na pogodzenie się z nim.- Boję się, iż kłamiesz.
    - Tak, jasne. Przestań ! Słuchaj potrzebuje karty kredytowej...
  • DONA_CDONA_C Posty: 412 Member
    edytowano lutego 2012
    - A po co Ci ona ???
    Lidia uśmiechnęła się.
    - Nooo... wiesz jak to jest. Dziecko to obowiązek...
    - Proszę Cię- zaśmiał się głośno - Jesteś na początku ciąży, a nie na końcu. Jeszcze mamy czas ...
    - Ale ja tu nie zostanę. Pojedziemy razem do domu...
    Palcem zaczęła wodzić po jego policzku. Przybliżyła się i pocałowała. Kosmyk jej blond włosów zsunął się na jego twarz...
    - Zobaczysz, będzie wspaniale ....
    George przerażony wręcz zeskoczył z kanapy, na której siedzieli.
    - Nigdzie z Tobą nie pojadę- krzyknął.
    - Ależ kochanie...
    George popatrzył na niż ze złością.
    - Nie ! Rozumiesz ?!
    Lidia, aż podskoczyła.
    - Dlaczego ???
    Mężczyzna podszedł do okna, odwrócił się i spojrzał na Lidię.
    - Bo kocham Rebecę... A Ty zmieniłaś się nie do poznania ...
  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano lutego 2012
    Zszokowana dziewczyna o twarzy anioła na ułamek sekundy przeobraziła się w diablicę kipiącą złością. Opamiętała się szybko i rozpłakała się obficie.
    - Nie rozumiem, dlaczego nasze dziecko ma płacić za nasze nieporozumienia i błędy.- Szlochała z twarzą ukrytą w dłoniach. - Gorge, mam pomysł, ta Twoja była wcale nie jest głupia, to młoda i mająca wiele przed sobą, kobieta.
    - Do czego zmierzasz? - Gorge ściszył ton głosu.
    - Zaproponuj jej, że adoptujemy jej dziecko. Będziesz miał swoje dzieci, ja będę miała Ciebie i wszystko się ułoży. Pomyśl o tym, błagam, nie zostawiaj nas.
    Gorge...
  • goka1999goka1999 Posty: 374 Member
    edytowano lutego 2012
    - Nie! I przedewszystkim nie was, tylko ciebie, bo to nie może być moje dziecko. Przecież nie widzieliśmy się dłuugi czas, a ty tu przyjechałaś dopiero kilka dni temu!- prawie wykrzyczał George.
    Lidia... (tu chodzi mi żeby dokończyć zadnie jakby co :wink: )
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano lutego 2012
    ... nie wiedział co ma począć. Męczyła go ta sytuacja. Ale każde rozwiązanie jest dobre.
    - W porządku byłoby to jakieś rozwiązanie. Ale ja nie zadzwonię. Ty musisz to zrobić.
    - Nie ma sprawy - blondi wyjęła komórkę i wykręciła numer widniejący w kontaktach Georga na pierwszym miejscu.
    -Tak słucham- odezwał się głos w telefonie.
    -Witam, mam na imię Karolina Drącz. Pracuję dla firmy rysowniczej. Słyszałam o pani zdolnościach i chcę panią zatrudnić.
    -Co? Ja-kie zdolności ?!
    -Widzę, że jest pani bardzo skromna, proszę przyjść jutro do kawiarni " Oleo " Będę czekała o godzinie 15.20. Proszę się nie spóźnić. Nie będzie pani miała drugiej takiej szansy.
    -Ale proze pa...- Lili rozłączyła się, posyłając złośliwe spojrzenie Georgowi. Mężczyzna był zaskoczony. Nie spodziewał się, iż żeby spotkać się z Reb, będzie musiał posłużyć się takiego oszustwa. Po prostu musiał ją zobaczyć.

    O godzinie 15.10 para stała już w przedsionku. Lidia przejęła inicjatywe. Podeszła do recepcji i szepnęła do ucha rcepcjoniście:
    - Jeśli przyjdzie tu Niejaka Rebecca Suffolk, proszę postawić ją tam przy oknie koło przedsionka z toaletami - mówiła pokazując palcem wybrane miejsce.- Pieniążki dostarcze później. - odeszła mrugając do nieznanego mężczyzny. Zarumienił się. Nie spodobało się to Georgowi, miał ochotę na nią wrzasnąć. Ale nie po to tu przyszedł. Kobieta wzięła go za rękę i zaprowadziła do wcześniej wspomnienego przedsionka. Ukryli się tam by patrzeć czy Rebbeca nie nadeszła. Lidka miała inne plany. Zaczęła całować chłopaka. Nie sprzeciwiał się. Zbierał siły na męczące spotkanie. Gdy ujrzał Reb wyrwał się z ramion małżonki i przystawił do ściany. Ciężarna usiadła rozglądając się za pracodawczyniom. Była bardzo ładnie ubrana. Miała roz.uszcz.one włosy z przypiętą do nich białą kokardą.
    Małżeństwo wyszło naprzeciw niej. Rebi skamieniała. Wytrzeszczyła oczy i otworzyła uta. Nie odezwała się. Lidia zaczęła:
    -Cześć.
    -Co wy tu robicie.
    -Przyszliśmy do ciebie, dzwoniłam nie pamiętasz ?
    - Co ? To ty ? - spojrzała na Georga - I ty jej na to pozwoliłeś ?!
    - Reb...
    - Nie. Ja wychodzę - próbowała wstać ale George chwycił ją za ramię i delikatnie umieścił z powrotem na krześle.
    - Błagam - poprosił błagalnym tonem. - minutkę...
    - Więc słucham - powiedziała gniewnie gdy wszyscy zajęli miejsca.
    - Wiesz Reb...
    - Chcemy adoptować twoje dziecko - walnęła blondi prosto z mostu.
    - Co ?! Czy was pogieło ?! Tą idiotke rozumiem jest głupia, ale ty kretynie ?! Co ty sobie myślisz do chlo.lery ?! Nie dość, że mam zruinowane życie przez was to chcecie zabrać jedyny powód dla którego się jeszcze nie zamordowałam ?! Nie mogę, no kret... -George zerwał ię z miejsca i zaczął całować Rebecce ...
    Post edited by Nieznany użytkownik on
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano marca 2012
    Gdy wreszcie oderwali się od siebie, Lidia wyglądała na wściekłą. Walnęła Rebeccę w twarz po czym usiadła na krześle. Dziewczyna wyglądała na otrzeźwiałą.
    -Goerge! Ja...nie romumiem!!!
    -Kocham Cię!!!- odpowiedział jej chłopak
    -Dziecko!-warknęła Lidia
    -Zjeżdżaj 'Lala'!- powiedziała spokojnie Rebecca
    -Nie będziesz mi rozkazywać małolato -odgryzła się Lidia, po czym zaczęła całować Georga. Gdy wreszczie go puściła, chłopak miał rozkojarzoną minę i błędne spojrzenie. Nie tego się spodziewał. Lidia pocałunkiem potrafiła zmusić do wszystkiego.
    - Ja...(Chodzi o to, żeby dokończyć to co powiedział Goerge :mrgreen:)
  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano marca 2012
    - Ja... posłuchajcie... nie można w ten sposób. - Ręce Gorge'a widocznie drżały.
    - No to żeś się facet wpakował. - Adam przyglądał się całej sytuacji z boku.
    - A Ty czego tu?! - Gorge był zirytowany.
    - Właśnie, czego chcesz? - Lidiana przywtórzyła.
    - Może usiądziesz Adamie i opowiesz o swoich "groźbach" na Lidii? - Rebecca wpadła na szalony pomysł.
    - A wrócisz wtedy do mnie? - Adam zawsze był bezpośredni.
    - Spałeś z nią? - Gorge postanowił nie tracić czasu, wskazał na Lidianę.
    - A bo to raz? - Bezczelność Adama była nieposkromiona.
    - Nie no proszę, już na ten temat rozmawialiśmy. - Lidia czuła uciekający grunt spod nóg. - Zrobiło mi się słabo. - Pobladła z nerwów na twarzy.
    - ja chyba mam was wszystkich dość. - Rebeca widząc całą sytuację odwróciła się na pięcie i skierowała w stronę wyjścia.
    - Reb! - Gorge krzyknął za nią.
    - Reb! - Adam zrobił to samo i sprzedał wredny uśmiech Gorge'owi.
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano kwietnia 2012
    Ale Rebecca nie sluchając ich pobiegła w stronę wyjście. Gorzej, że gdy wychodziła, wpadła na Johna, który niósł wiązankę kwiatów.
    -Reb!? Ja...właśnie przyszedłem Cię przeprosić!!!
    -Nie. Prowokuj. Mnie - wycedziła Rebecca
    -Ale...niech zgadnę. Jest tam mój brat i..może kuzyn ?
    -Tak.Nie.Nieważne.- Reb nie wiedziała czy może mu zaufać
    -Okej...to... (dokończcie wypowiedź)
  • muszelka21muszelka21 Posty: 966 Member
    edytowano kwietnia 2012
    -Okej...to...cześć - powiedział John. Chciał, aby Rebecca mu przebaczyła, lecz widział, że piękna dziewczyna jest zła i smutna. Odszedł więc w stronę Georga i Adama.
    Rebecca wyszła na zewnątrz. Na twarzy poczuła pierwsze krople deszczu. Niebo zachmurzyło się. Ptaki umilkły, gdy rozległ się pierwszy grzmot. Rebecca myślała o swoim życiu. Czy naprawdę wszystko tak bardzo się zmieniło? Dotknęła ręką dość wypukłego brzucha."Przepraszam maleństwo.", pomyślała. Życie było już dla niej koszmarem, udręką. Wiedziała, co musi zrobić.
    Zza rogu wyjechał właśnie samochód, niebieski citroen. Jego kierowca jechał szybko, a do tego rozmawiał przez telefon. Rebecca była zdeterminowana. Rzuciła się do biegu. Po chwili poczuła potworny ból. Rozlał się po jej ciele paląc niemiłosiernie. Poczuła także jak pękają jej kości. Reb usłyszała męski krzyk i ujrzała piękne zielone oczy pochylające się nad nią.
  • kakanova2000kakanova2000 Posty: 1,210 Member
    edytowano kwietnia 2012
    -Rebecca !!! - krzyczał mężczyzna - Nie, błagam! Tylko nie to !!!
    Ale Reb nic nie czuła, słyszła głos, ale jakby przez ścianę. Spróbowała otworzyć zamknięte oczy. Ledwo uniosła powieki, a od razu poczuła wielki ból, jakby powieki, odgrodziły ją od rzeczywistości, a razem z otwarciem oczu, wszsytko przestało być snem.
    -Reb!!! Żyjesz !? - mężczyzna nie przestawał krzyczeć. Rebecca skądś znała jego głos, ale nie był to głos ani Johna, ani Adama, ani nawet Georga. Był delikatny i ...poprostu piękny.
    W końcu właściciel głosu odezwał się ciszej.
    - Dodzwoniliście się już na pogotowie? - spytał, a po usłyszeniu
    -odpowiedzi, jego głos stał się bardzo zestresowany - Jak to 'nie' !!! - był wyraźnie spanikowany, bo zaczął Rebecce robić sztuczne oddychanie usta-usta i ucisk klaki piersiowej.
    - Błagam, nie umieraj, błagam nie umieraj... - szeptał z każdym naciskiem.
    Ale Reb miała inny zamiar. Czuła, że jeszcze minuta i pożegna się ze światem.

    Ale nagle...

    [nie miałam weny;p]
    Post edited by Nieznany użytkownik on
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top