Tworzymy romans ;]

24

Komentarz

  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano stycznia 2012
    - Strasznie zbladłaś pani, pozwól, że odprowadzę Cię do domu i pomogę z zakupami. - Uśmiechnął się przy tym szczerze i urzekająco.
    Mogłabym specjalnie zaliczyć chodnik, by takie cudo się nade mną pochyliło, pomyślała Rebeca.
    Nieznajomy delikatnie ujął ją pod ramię w drugiej ręce trzymał poskładane zakupy. Szli w stronę domu...
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano stycznia 2012
    Kiedy młodzieniec zaproponował wizytę w jego domu.
  • FimfimFimfim Posty: 2,388 Member
    edytowano stycznia 2012
    Rebeca chętnie przyjęła propozycje.Dowiedziała się,że chłopak nazywa się John i niedawno przyjechał do miasta w poszukiwaniu pracy.Miała przyjaciółkę,która miała własny salon fryzjerski,więc postanowiła załatwić tam prace Johnowi...
  • DONA_CDONA_C Posty: 412 Member
    edytowano stycznia 2012
    -Wiesz co, chyba mam dla Ciebie posadę - powiedziała Rebeca, gdy razem Johnem usiadła na kanapie w jego domu.
    - Na prawdę ?
    - Tak, mam przyjaciółkę, która posiada własny salon fryzjerski. Jesteś zainteresowany ?- popatrzyła mu w oczy. Jednak szybko odwróciła wzrok, gdyż oczy Johna coś skrywały, ale co... Tego nie mogła się domyślić...
    John wstał i podał Rebece kubek z kawą. Czarny płyn wpłynął do ust dziewczyny.
    -To jak z tą pracą?- spytał. Receca odstawiła pusty kubek na stolik.
    -Wiesz, daj mi kartkę to napiszę Ci jej numer. W wolnej chwili najwyżej do niej zadzwonisz - chwilę potem John trzymał numer w dłoni.
    D...dziękuję - wyjąkał - nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy !
    Rebeca uśmiechnęła się. Niespodziewanie usta Johna wylądowały na ustach Reb.
    Długi i namiętny pocałunek zmusił dziewczynę do wstania z kanapy. Nogi się pod nią uginały, a w brzuchu miała motyle...
    - Ja muszę już iść - szepnęła.

    Dochodziła godzina 19.00. Wielkie krople łez spływały po policzkach Rebecy.
    Z wielką niechęcią weszła do mieszkania. Wiedziała kto będzie tam na nią czekał...
    I wiedziała też , że ten ktoś ją kocha. Tym kimś był Adam...

  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano stycznia 2012
    [No, kochani, powoli robi się tu nam zbiorówka :wink: ]
    Adam momentalnie zorientował się, że Rebeca płakała. Od razu wziął ją w ramiona i przytulił pytając:
    - Co się stało kotku?
    Reb nie wiedziała co odpowiedzieć, przez całe życie wyobrażała sobie tego jedynego ale, że będzie ich dwóch to nigdy by na to nie wpadła. Spojrzała Adamowi w oczy...
    - Spotkałam pewnego mężczyznę, miał na imię John... - nie zdążyła dokończyć.
    - John? Wysoki blondyn ?? - Zapytał Adam.
    - Yyyy, zgadza się. - Odpowiedziała zszokowana. On go zna, przeleciało jej przez myśl.
    - A co mój brat tutaj robi? - Adam pytał sam siebie.
    - Brat??!!! O rety...
  • DONA_CDONA_C Posty: 412 Member
    edytowano stycznia 2012
    Rebeca siedziała przy oknie w domu Adama. Na dworze lał deszcz, więc nici ze wspólnego spaceru do parku. Dziewczynę nadal w myślach dręczył tamten pamiętny pocałunek z Johnem. A do tego jeszcze się okazało, że to brat Adama ...
    Przymknęła oczy.
    - Nadal źle się czujesz ? - spytał Adam. Usiadł obok Reb i popatrzył jej w oczy - To powiesz mi wreszcie co się stało ?
    - Adam... ja nie wiem czy powinnam Ci to mówić... To złamie Ci serce !
    - Zaryzykuję - roześmiał się, jednak Rebece do śmiechu było daleko...
    - Ja...- nie dokończyła. Na podjazd zajechało czarne BMW. Z samochodu ktoś wysiadł.
    - o matko to John - krzyknął Adam - a jednak mówiłaś prawdę ! To on... Nie wierzę !
    - Co ? - pisnęła Rebeca - muszę się ukryć !
    Wbiegła do gabinetu i stanęła koło biurka. " kurczę, kurczę, kurczę " - w myślach brzmiało jej tylko to słowo.
    Drzwi do gabinetu otwarły się...
    Rozpromieniony Adam wszedł do środka razem ze swoim bratem .
    - Rebeco poznaj mojego brata
    - Rebeca ?- krzyknął John
    - Ygh, cześć John- szepnęła dziewczyna.
    - To wy się znacie ?- zdziwienie Adama przekroczyło teraz wszelkie możliwe granice.
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano stycznia 2012
    - Nic nie rozumiem ! -krzyknął John
    - To jest moja dziewczyna, John'ie , jak widzę już zdążyłeś ją poznać.
    - Poznać ?! Już zdążyłem ją pocałować !
    - Posłuchajcie... - Reb była taka speszona, że wydawało jej się, że śni. Miała nadzieję, iż zaraz obudzi się w swoim pokoju nie znając obu mężczyzn jednak, to działo się na prawdę.
    - No słucham ! Może jeszcze całowałaś się z moim tatą ?! - Adam był wściekły.
    - Nie, nie Adam, John posłuchajcie ! To prawda, nie zachowuję się odpowiednio. Poznałam was niemal równocześnie i wszystko potoczyło się tak szybko ...
    - Wyjdźcie ! - wrzasnął Adam - Wynocha ! Nie chcę was znać ! Za drzwi ! Z tobą Rebeco jeszcze nie skończyłem.
    Cichy do tej pory Jo chwycił Reb za rękę i razem wybiegli z parceli jego brata.
    Dziewczyna ani się postrzegła,a znalazła się w ramionach chłopaka...
  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano stycznia 2012
    - Cała drżysz, nie bój się on jest troszkę nadpobudliwy - trzymał Reb w swych silnych ramionach.
    - John, ja... bo, ja... - Rebeca była skołowana.
    - No już, spokojnie. Zabiorę Cię do siebie. Ze mną jesteś bezpieczna.
    Oboje skierowali się ku domowi John'a. Sam domek był bardzo przyjemny, ładnie i stylowo urządzony pomimo małej powierzchni. John wskazał jej kanapę i rozpalił kominek.
    - Za chwilkę zrobi się ciepło. - Odwrócił się od tlącego się płomienia. Reb spojrzała na niego i nie mogła oderwać od niego wzroku. Był taki... męski, kiedy tak klęczał. Musiał zobaczyć jej zauroczenie, ponieważ delikatnie się do niej uśmiechnął.
    - Reb... podejdź do mnie, przy ogniu jest ciepło. - Rozłożył zapraszająco ramiona...
  • DONA_CDONA_C Posty: 412 Member
    edytowano stycznia 2012
    Płomienie radośnie trzaskały wypalając pomału jedną z belek drewna.
    Rebeca siedziała oparta o Johna,otulona dodatkowo kocem.
    - I jak ? Już Ci lepiej ?- spytał gładząc dziewczynę delikatnie po policzku - Zobaczysz będzie dobrze. On... Jakby to powiedzieć... Nie lubi rywalizacji...
    Rebeca siedziała nadal nieruchoma i cicha.
    - Wiem, że jest Ci przykro... W sumie to chyba tylko moja wina...
    - Nie- szepnęła- Nie twoja ... W stu procentach wina należy tylko do mnie...
    - Już nie wiem czym mam Cię pocieszać - John wydawał się teraz trochę bardziej poważny niż dotąd- Nie wiem ...
    Rebeca uniosła głowę. Lekko się uśmiechnęła.
    - Nie musisz, już mi o niebo lepiej. Jutro z nim porozmawiam...- dziewczyna uniosła się z ziemi - Chyba już pójdę !
    Twarz Johna posmutniała. On także wstał z ziemi, rzucił kocyk na jedno z krzeseł.
    - Nie idź jeszcze- szepnął błagalnie. Jego oczy zrobiły się bardziej niesamowite - Nie idź ...
    Dziewczyna popatrzyła na niego i bez zastanowienia pocałowała go.
    - OOO... widzę, że na prawdę czujesz się świetnie - John roześmiał się.
    Kolejny pocałunek wylądował tym razem na ustach Reb.
    - Adam o niczym nie musi wiedzieć - szepnęła- Gdzie jest sypialnia ?
    ( Reszty chyba już nie muszę pisać :wink: Sami się domyślacie )
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano stycznia 2012
    W takim razie rano gdy Reb wyszła od Johna zadowolona, a jednocześnie trochę zmartwiona zobaczyła na pobliskim drzewie Adama. /trzymał on swoją komórkę, jakąś linę i linijkę xD
  • FimfimFimfim Posty: 2,388 Member
    edytowano stycznia 2012
    Bardzo zdziwiła się na ten widok.Jednak postanowiła ominąć go szerokim łukiem.Uciekła do parku.Tam zobaczyła przystojnego mężczyznę(kuzyna Jonha :lol: ).
  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano stycznia 2012
    Musiał być to ktoś z rodziny, tak bardzo podobny do John'a, zastanawiała się Reb. Nie miała ochoty na żadne spotkania, lecz on już ją zauważył.
    - Coś taka zziajana? - Zapytał jak koleżankę. - Goni Cię ktoś?
    - A znasz może jakiegoś Adama lub jego brata John'a? - Reb postawiła wszystko na jedną kartę. Najwyżej weźmie mnie za wariatkę, pomyślała.
    - Cóż, mam kuzynów o takich imionach i wiem, że niedawno tu się osiedlili. - Przyglądał się Rebece z uwagą.
    - Mam dość... - powiedziała jakby sama do siebie.
    - Rozumiem, może usiądź i odsapnij troszkę. - Lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy. - Na imię mi Gorge. Nic nie mów, bo się zapowietrzysz kobieto, oddychasz jakbyś przebiegła pół miasta.
    Reb była wdzięczna, że mogła tak pomilczeć w spokoju. Żadnych niespodziewanych pocałunków ani innych spontanicznych ruchów. Facet siedział spokojnie obok niej i podziwiał ciemną, jakby samotną, parkową noc. Minęło około pół godziny, kiedy zapytał:
    - Już Ci lepiej?
    - Tak, już czuję się lepiej. - Odpowiedziała Reb.
    - To wracaj do domu i nie włócz się po nocach, trzymaj się. - Gorge wstał, machnął jej delikatnie na pożegnanie i oddalił się...
  • ASHATKA123ASHATKA123 Posty: 1,307 Member
    edytowano stycznia 2012
    Mała rada na przyszłość: przed "?" i "!" NIE STAWIAMY spacji!
    Niedługo nap.iszę (możliwe, że to edytuję, jak nikt nie nap.isze :P )
  • marta2010marta2010 Posty: 765
    edytowano stycznia 2012
    Rebeca nie zważając na zaistniałą sytuację poszła dalej w stronę domu Johna.
    Nagle ktoś uderzył ją mocno w głowę i Reb upadła. Straciła przytomność.
    Obudził ją zapach budyniu malinowego. Ocknęła się i usiadła. Dopiero po chwili zorientowała się gdzie jest. W domu Adama. Zobaczyła go, siedział przy stole i patrzył się na nią. Trochę zmieszana już wzięła wdech, aby zapytać się co się stało i jak się tu znalazła, gdy Adam rzekł:
    - Po co Ci to było(?)
    - A może najpierw mi wyjaśnisz jak u się tu znalazłam i w jakich okolicznościach?- powiedziała ostrym tonem Rebeca.
    - Pod warunkiem, że wyjaśnisz mi jak trafiłaś do łóżka z Johnem!!
    - Skąd o tym wiesz?!
    - Obserwowałem was, dwulicowy stworzeniu!
    Rebeca po słowach Adama...
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano stycznia 2012
    - Adam, myślałam, że nie jesteśmy już parą ?!
    - Bo się przespałaś z moim braciszkiem i jesteś jego tak ?
    - Adam ja nie jestem twoją własnością ! Nawet się mnie tradycyjnie nie spytałeś ! Nachodziłeś mnie ! Nie pamiętasz ??
    - Teraz to wykorzystujesz tak ? - podszedł do niej i uderzył ją w twarz.
  • marta2010marta2010 Posty: 765
    edytowano stycznia 2012
    Rebeca wpadła w atak gniewu. Teraz to emocje nią kierowały, a nie zdrowy rozsądek. Chwyciła widelec, który był najbliższym ostrym narzędziem i wbiła go Adamowi w rękę.
    Zdesperowany Adam rzekł:
    - Co Ty wyrabiasz?
    - Pożałujesz za swoje czyny!- powiedziała Rebeca i skierowała kolejny cios w stronę Adama, gdy ten złapał ją za szyję trzymając jednocześnie dłoń Reb z widelcem i powiedział groźnym głosem:
    - Nie podnoś na mnie ręki! Nie masz siły, żeby mi zrobić krzywdę! Co Ty w nim widzisz, że jesteś gotowa mnie zabić?!
    - Puść mnie!!!
    - Odpowiedz!!!- wykrzyczał Adam
    - Widzę w nim dobrego człowieka, a nie takiego zbira jak Ty! Puść mnie!
    - Jak na razie to Ty zachowujesz się jak zbir!
    - Odczep się!
    - Ale zapamiętaj, zawsze będę Cię kochać i zawsze będę o Ciebie walczyć!
    - Na razie Twoje zachowanie na to nie wskazuje!
    Adam puścił ją, upadł na kolana i rzekł:
    - Wybacz mi moje zachowanie.. Ja tylko chcę Ciebie odzyskać. John nie jest dobrym człowiekiem...
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano stycznia 2012
    Rebeca uklękła obok. Uświadomiła obie, że po policzkach ciekną jej łzy.
    - Adam, posłuchaj.
    - Tylko nie płacz !
    Dziewczyna chwyciła apteczkę leżącą, na stole i wyjęła z niego spirytus, kompres, bandaż i maść. Polewając jego kutą ranę spirytusem coś sobie uświadomiła:
    - Ja już cię nie kocham. Ani ciebie, ani Johna - powiedziała sucho. Mówiąc spoglądała na jego twarz. Miała puste spojrzenie.
    - Co ? - Adam stanął jak wryty - Jak to ?
    - Wy jesteście niezwykli. Przystojni i utalentowani. Nie zasługuję na was. Adam, nie kocham was. Przestań mnie nachodzić i powiedz to swojemu bratu...
    Chłopak nie mógł nic powiedzieć. Chciał wykrzyknąć Co ty mówisz, dziewczyno ale jego ciało miało inne plany.Nie mógł się ruszyć. Pozostali w ciszy, aż opatrunek nie został ukończony, wtedy Reb szepnęła mu na ucho Żegnaj i wyszła. A on nadal stał....

    Dla Rebeci nastał trudny czas. Mimo, że powiedziała Adamowi, aby powiadomił Johna, wątpiła, że zrobi to jak należy, więc wyjęła komórkę- 10 nieodebranych i wykręciła znany sobie numer:
    -Hallo ? Hej Reb ! Gdzie ty byłaś, dzwoniłem do ciebie.
    - John, nie dzwoń więcej. Zrywam z tobą i Adamem. Mam dość kłótni. Szerzę tylko zło.
    -Co ty wygadujesz. Ja Cię kocham !
    -A ja ciebie nie ... - odłożyła słuchawkę i trzasnęła telefonem o droge. Chwilę potem najechał na nią samochód.
    ***
    Nagle zobaczyła zbliżającą się postać. Wyłaniała się z mroku, jak puma. Był to kuzyn Jej ex'ów xd Pogwizdywał radośnie, słuchając MP3. Zauważając zapłakaną dziewczynę i komórkę rozdrobnioną pod kołami samochodu zatrzymał się gwałtownie, zmieniając minę na bardzo poważną. Rebecca spuściła głowę. Chłopak podszedł do niej niepewnym krokiem.
    - Nie musisz płakać o komórkę, odkupi się.
    - Wcale nie płacze o nią - sama ją tam wrzuciłam !
    - Że co ? Kurczę, dziweczyno masz temperament. Co jest ?
    - Rzuciłam twoich kuzynów. Te ciągłe kłótnie mnie dobijały. Jednym słowem zdradziłam Adama z Johnem, pokłóciłam ich ze sobą, przespałam się z Johnem i wbiłam Adamowi widelec w rękę.
    - Ale go przeprosiłaś ?
    - Nie. Porwał mnie.
    - Chodz na czekoladę do mojego domu.
    - O NIE WIEM JAK TO SIĘ SKOŃCZY ! I TYLKO NIE CZEKOLADA.
    - Okej, okej nie będzie czekolady tylko soczek. Wierz mi, że nie każde spotkanie kończy się pocałunkiem
    Rebecca uległa.
    Sory za ilość, ale się wczułam !

  • marta2010marta2010 Posty: 765
    edytowano stycznia 2012
    W domu Georga.
    - Lepiej Ci?
    Zanim Rebeca zdążyła cokolwiek powiedzieć poczuła się bardzo źle i o mało co nie zemdlała. Po dłuższej chwili powiedziała:
    - Ja już pójdę.
    Ledwo wstała po czym runęła całym ciężarem ciała na ziemię....
  • YukizYukiz Posty: 413 Member
    edytowano stycznia 2012
    Gorge podniósł ją delikatnie i ułożył na kanapie, przykrył ją kocem. Sam wziął książkę i rozsiadł się na fotelu obok, zagłębił się w lekturę. Co jakiś czas zerkał na Reb, czy ta się nie budzi. Wyraźnie był zamyślony.
  • Everyone_thinkEveryone_think Posty: 135
    edytowano stycznia 2012
    Rebecca ocknąwszy się nie zobaczyła nikogo. Cieszyło ją to. Nareszcie nikt się mną fanatycznie nie opiekuje pomyślała i z uśmiechem za ustach wyczołgała się z kanapy. Zobaczyła, że nadaj jes t ubrana w trój codzienny i uświadomiła sobie nareszcie, iż nie jest w swoim domu. Nie w Johna i nie Adama... Ale jakby go wczoraj widziała...
    - Oh - wymsknęło jej się
    - O siemka ! - znajoma osoba weszła do pokoju i uśmiechnęła się do niej.
    Jest inny...
    - Hej ! Zasłabłaś więc pomyślałem po co cię podkładać do domu ...
    - Dziękuję, że tego nie zrobiłeś. Nie byłabym zadowolona budząc się w nim.
    - Wiesz tak sobie myślałem...
    - No ?
    - Zostańmy przyjaciółmi. Ta akcja z wczoraj była bardzo zabawna. Nareszcie znalazła się osoba która utarła nosa moim kuzynom. Z tobą nie można się nudzić
    - Jasne, czemu nie. Przeprowadzam się do innego domu. Na końcu miasta. Tam załatwie sobie prace i będę z dala od twoich kuzynów.
    Oboje uśmiechnęli się.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Return to top